Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#depresja

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

TLDR: 9 na 10 dentystów poleca od czasu do zrobić sobie detoks dopaminowy.

9.
Jestem tak zajęta życiem, że nawet nie mam czasu zastanawiać się nad tym jak się czuję, a tym bardziej próbować to ulepić w mniej lub bardziej zgrabne słowa.
Chcę odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Tak bardzo, bardzo. Jak teraz się nie uda, to ja nie wiem co to ze mną będzie.
Terapeutka próbuje mnie przygotować na spadek nastroju. On nadejdzie, a ja musze umieć sobie z nim poradzić.
Mam tak wiele rzeczy do zrobienia ze sobą, że nie wiem od czego zacząć.
A raczej chyba wiem. Od rutyny. Rutyna dobra sprawa, zwłaszcza jak Twoje życie plecie się bez ładu i składu z dnia na dzień. Dlatego też próbuje wrócić do książek. Jest ciężko, bo myśli uciekają i sugerują aby zrobić coś zupełnie innego. Mocniejszego, łatwiejszego, bardziej dopaminowego. Już nawet staram się nie wkurzać na siebie, jak przelecę parę stron bez świadomości treści. Chodzi o zmniejszenie ilość bodźców. Stresuje się na samą myśl pozostania że swoimi myślami sam na sam. Tak usilnie od wielu lat próbuje je zagłuszyć.

Kosmonauta0piorunów

Woha to spróbuj medytacji, tam dopiero zaczyna się słyszeć siebie

Mistrz0piorunów

@Fafalala to od jakiej książki zaczynasz? I ile sobie dziś na nią dasz czasu albo w których godzinach będziesz czytać?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Debiutant

w Zdrowie

8piorunów

Od dwóch lat mam problemy ze zdrowiem fizycznym i psychicznym. Odwiedziłem wielu lekarzy i wykonałem mnóstwo badań. Wszystkie wyniki były w normie, za wyjątkiem tego że psychiatrzy stwierdzili zaburzenia depresyjne i przepisali antydepresanty. Biorąc je nie odczuwałem jednak żadnej poprawy, czułem się jeszcze bardziej osłabiony i otępiony. Trzy miesiące temu podczas pobytu w szpitalu wykryto mi boreliozę. Przepisano antybiotyk doksycyklinę, który przyjmowałem przez miesiąc. Niestety nie pomógł, jest jeszcze gorzej, teraz nawet ciężko mi wstać rano z łóżka i siedzę ciągle w domu, bo jestem kompletnie pozbawiony energii i obolały. Tydzień temu wykonałem testy IgG oraz IgM Western Blot i wyniki nadal są dodatnie. Czy ktoś z was chorował na boreliozę i skutecznie ją wyleczył? Jeśli tak, to w jaki sposób?

    

Tytan0piorunów

@819632 Jest coś takiego jak protokół Buhnera na boreliozę.

GURU0piorunów

@819632 Czy byłeś u neurologa? Może coś tam jeszcze innego w tobie siedzi.

To, że masz wynik dodatni nie jest niczym niezwykłym.

Źródła medyczne podają, że powinieneś przyjmowania leki przeciw reumatoidalnemu zapaleniu stawów.

Nie zazdroszczę. Borelioza to choroba trudna do leczenia.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gwiazdor

w Przegryw

14piorunów

Dobry pomysł koledzy, aby w grudniu pojechać sobie na 3 dni w góry? Wtedy mam urlop i jakoś będzie trzeba wykorzystać ten czas...

Zawodowiec1piorunów

3 dni urlopu
Dorobił się j⁎⁎⁎ny, złodziej.jpg

Mocarz0piorunów

Jeśli to twój pierwszy wypad w góry to bym odpuścił. Raz, że pizga, w sumie też nie wiesz czy nie będzie padać śnieg czy coś, dwa to obrzydną ci jeszcze góry przez to i po co??

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gwiazdor

w Przegryw

3piorunów

Mam pytanko: Kto będzie obchodzić 11 listopada???...
Jeżeli ktoś nie wie o co chodzi to proszę zajrzeć do Kalendarza Świąt Nietypowych...

Gruba ryba0piorunów

Not me. Bez względu na święto.

Osobistość0piorunów

normalny dzien singli juz był i jest zawsze 15 lutego

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gwiazdor

w Przegryw

5piorunów

Nikt mnie nie rozumie... Nawet teraz tłumaczyłem koleżance z pracy że wolę być samemu niż znowu być z kimś... Tylko kobieca logika jest inna, więc co ona może wiedzieć? Głupia ukrainka, która jest 2 lata młodsza ode mnie, a była już żonata i do tego ma 8-letnią córkę... POWODZENIA! Zaczynam już ją nie na widzić!!!

Osobistość0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Osobistość0piorunów

@Akinori456 Lepiej weź 6 letniego Mongolskiego psa.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gwiazdor

w Przegryw

5piorunów

Mam wrażenie, że nie dam rady pełnić funkcji UR... To może być trochę za ciężkie, bo nie mam żadnego pojęcia o elektronice... Czy to oznacza że jestem na prawdę aż tak głupi???... Czy nie potrzebnie dramatyzuję, i jak wezmę się w garść to dam radę???...
Zmęczony jestem tym nadmiernym myśleniem...

GURU1piorunów

Spokojnie, w najgorszym wypadku wrocisz na dawne stanowisko

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gwiazdor

w Przegryw

15piorunów

Prawdopodobnie otrzymałem awans w pracy, i zamiast zwykłym operatorem, to teraz będę pracownikiem utrzymania ruchu... Aż mam pełne gacie, bo maszyny potrafiłem niektóre naprawić na swój sposób, a narzędziami potrafię się tak obsługiwać, jak typowe p0lki swoimi mózgami...
Ale zobaczymy, chciałem awansować, więc muszę się postarać... Trzymajcie się i miłego wieczoru Wam życzę...

Tytan3piorunów

Goościu - nie pękaj.
UR to inny świat.
W niczyim interesie jest abys umarł na awarii - zawsze bedziesz miał wsparcie.
Nie wolno Ci tylko kłamać - że coś zrobiłeś, albo wiesz jak coś zrobić.
To zawsze wyłazi i tylko traci się czas.

Syracisz zaufanie - po Tobie.

Ale team spirit mocno - w całym pionie.

Gruba ryba

w Hydepark

54piorunów

A jak tam twoje zdrowie psychiczne ? Jeżeli coś jest nie tak nie bój się zadzwonić pod 116 111.

 

https://youtu.be/7nG60SmC9F0?si=dNKUe1RiILPqJCjc

Fanatyk14piorunów

Może nie jest to najwybitniejszy filmik na ten temat, ale ważne że temat jest poruszany i świadomość stopniowo się zwiększa

Inspirator1piorunów

@sone Może i nie ma się co bać, ale ja dzwoniłem 2 razy i raz odebrał jakiś totalnie na⁎⁎⁎⁎ny czy nacpany koleś rzucający tekstami "ale mooordo, jest po co żyć, jeszcze będzie dobrze bla bla", a raz laska taka zjebaną manierą w głosie "którą pi⁎⁎⁎⁎li inne frazesy w stylu powiedz znajomym o problemach, wyjdź do nich, pobiegaj". No dziękuję, od razu lepiej. J⁎⁎ać falubaz xD

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

TLDR: Tym razem to nie jest długi wpis, jak chcecie to przeczytacie. ¯\\(ツ)

8.
Dzisiaj krótko, bez puenty, morali, górnolotnych wniosków. Po prostu dam znać jak się nie czuje. :)

Na pewno nie czuje się zmęczona.
Na pewno nie czuje się nieszczęśliwa.
Na pewno nie czuje się zdemotywowana.
Na pewno nie czuje się bez celu.
Na pewno nie czuje się źle.
Na pewno nie czuje się stabilnie.

Dziwny jest ten stan. Dziwny. Głównie przez pryzmat ostatnich miesięcy gdzie czułam, że mogłabym wzrosnąć w łóżko. Kiedy cicho modliłam się o poważny wypadek komunikacyjny i kiedy próbowałam się zagłodzić. Pojabane to wszystko. Oszaleć można.

Mistrz2piorunów

Depresja tak działa. To nie jest bycie smutnym czy coś. To całe spektrum emocji, odczuć i reakcji organizmu. Ona po prostu całkowicie odmienia człowieka

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

TLDR: Złości, złości daj mi siłe aby móc zniszczyć świat.

7.
Wraz z procesem terapeutycznym, do którego zabierałam się jak pies do jeża zdaje sobie sprawę z kluczowej roli tłumionej złości w moim życiu. Jak pierwszy raz usłyszałam o tym, aż chciałam się zaśmiać "Jaka złość, przecież dobrze się kontroluje?!". Kontroluje, kontroluje...

Jest to temat na tyle trudny, że sama chęc poruszenia go stawia mój organizm w tryb obrony. To okropne, że wraz z dorastaniem ludzie stawiają Ci cenzurę na tak kluczową emocję jaką jest złość. Przecież to ona pozwala postawić w dobitny sposób własne granice. To ona pozwala przekroczyć limity w chwili zagrożenia. Dzięki niej czujemy, że jesteśmy autonomicznym bytem z własnymi przekonaniami, pragnieniami i tolerancją. Kortyzol to nasz przyjaciel i wróg. Problemy zaczynają się wtedy, jak nie masz strategii rozładowania jej w mało destrukcyjny sposób i to kurestwo się zbiera, zbiera i zbiera, ale nigdzie nie uchodzi.

Powodów takiego stanu jest tak wiele, że aż nie podejmuje się proby ich wymienienia. Wydaje mi się, że każdy kogo dotyczy ten problem wie, w którym momencie jego życia pojawiła się u konieczność hamowania reakcji. U mnie zaczęło się od pierwszego wpierdolu od mojego ojca. Wtedy poczułam że sprzeciw tylko pogarsza sytuację, no i tak już zostało.

Później wraz z uzupełnianiem magazynu zwanego frustracją pojawiły się zachowania autodestrukcyjne. Nie umiałam inaczej sobie ulżyć. Chciałam aby ból fizyczny był spójny z tym psychicznym i w wieku 12 lat zadałam sobie pierwszy cios. Później było tylko gorzej, ale to jedna z tych historii, która ma wyraźny początek, ale niejednoznaczny koniec. Kończysz czytać i za cholere nie wiesz z czym właśnie obcowałeś i jaki morał miał z tego płynąć.

Kończę swoją opowiastkę apelem do Was Czytacze: Nie ma złych, czy dobrych emocji, bo wszystkie pełnią ważną rolę w próbie uporządkowania siebie w świecie pełnego dobroci i okrucieństwa. Trzymajcie się wszyscy ciepło. Dbajcie o siebie. Peace!

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

TLDR: Ja i mój przyjaciel zepsuty mózg. Achtung: Będzie długo, nie dało się krócej, znaczy dało się, ale nie chciałam.

Czas na kolejne pierdololo, chyba zacznę je numerować. Załóżmy że to 6 wpis. Fajna dyskusja się wywiązała pod wczorajszym postem, a najważniejszym wnioskiem z wielu jest to, że świata nie zbawię, ale siebie już tak.

Może czas abyście choć trochę dowiedzieli się o specyfice moich problemów, choć sama nie wiem od czego zacząć. W wieku 17 lat w wyniku natłoku problemów w rodzinie, zaniedbań oraz traum wszelakich skończyłam na oddziale ostrej psychiatrii po próbie s. Opętało mnie dosłownie, nawet ksiądz z parafii zorganizował mi egzorcyzmy
XD jak domyślacie się, nie pomogło. Nie było sensu się męczyć i tolerować te upiorne postacie krzatające się po moim pokoju co noc. Ledwo, ledwo mnie odratowali. Pamietam tylko to, że umieranie wcale nie było ani łagodne, ani romantyczne. Nie zasnęłam, dusiłam się czując spowalniajacą akcje serca. Ocalił mnie (nie)szczęśliwy zbieg okoliczności, ale może o tym innym razem. Rozpoznanie: depresja urojeniowa.

Do około 24 roku życia prostowałam się na wszelkie sposoby. Zaliczyłam jeszcze jeden pobyt w szpitalu w międzyczasie. Po nim odesłano mnie do szpitala leczenia zaburzeń osobowości. Czas leczenia 3 miesiące. Wymiękłam, nie pojechałam. Teraz żałuję.
Od tamtej pory wszystko lepiło się znacznie lepiej. Paczka przyjaciół, wyjazdy, doświadczenia, zawód marzęń, a jako wisienka na torcie stabilny i wzmacniający związek. Poza małymi dołkami i górkami, był to najlepszy czas mojego życia. Psychika odeszła na dalszy plan. Chciałam żyć.
Do 30 roku życia. Dopadła mnie peseloza.

Zdrowie posypało mi się do reszty. Wszystko naraz. Aż do dzisiaj nie ogarniam co, gdzie i k⁎⁎wa kiedy. Przestałam chodzić z dnia na dzień. Dosłownie. Ból ciała i drżenia mięśni uniemozliwy mi normalne życie. Poszłam do internisty, po zwolnienie z pracy. Cała obolała, w gorączce, ciągnąca się po ścianach, każdy ruch kosztował mnie zdecydowanie zbyt wiele. Z przychodni od razu pojechałam do szpitala. Tam trafiłam na oddział chorób wewnętrznych. Bałam się że tak już mi zostanie. Pamiętam komentarze jak czołgalam się do toalety lekarzy: Czy ona ma parkinsona? Się żyło i chodziło, ale się zesrało. W szpitalu doświadczyłam największego bólu w życiu, 9 na 10 i wcale nie przesadzam. Czułam jakby mięśnie odchodziły mi od kości. Znieruchomiałam, bałam się ruszyć. Diagnostyka bardzo szeroka, nic nie wyszło. Fart chciał że trafiłam do lekarza, który wiedział jak mnie nakierować. Trafiłam do psychiatrki ze specjalizacja w wąskiej dziedzinie zaburzeń czynnościowych.

Po wstępnym rozpoznaniu trafiłam pod skrzydła Profesora Friedmana na oddziale neurologii w szpitalu Bródnowskim. Zaliczyłam wszystko co można było zaliczyć z diagostyki neurologicznej, łącznie z scyntrygrafią mózgu (niech żyją izotopy promieniotwórcze!- może uda mi się zaliczyć wideo z pokoju "odpoczynku" przed badaniem. Moze też poczujecie klimat Stranger Things z polskiego podworka ;). Po konsylium lekarskim, którzy lekarze raczą pieszczotliwie nazywać "prezentacją", na którym przed 20 lekarzami wdzięcznie się zaprezentowałam niczym małpka w zoo dostałam koleją diagnozę: ruchowe zaburzenia czynnościowe FMD. Okej, mamy kolejny puzelek. Co dalej?

Dzięki terapii i farmakologii objawy zeszły do minimum. Żyje, biegam, a to wszystko co pisałam wyżej wytworzył mój mózg. Zaburzenia konwersji. Chciało się żyć, nie myśląc o sobie to się ma. Nie uwzględniasz bólu psychicznego, to co powiesz na ból fizyczny? Tego nie zignorujesz.
Dzięki terapii doszłam do wypartych wiele lat temu traum. Pierdolneło mnie to jak cegła puszczona na łeb z wieżowca. Zniszczyło mnie to doszczętnie. Dysocjowałam się raz za razem, wpadałam w katatonie, dostawałam amnezji. Nie wiedziałam gdzie jest góra, a gdzie dół. Wszystko się pomieszało. Diagnoza: Zaburzenia dysocjacyjne idące w kierunku dysocjacyjnych zaburzeń osobowości. Tylko czekałam, aż mi się moje JA ro⁎⁎⁎⁎⁎doli na oddzielne części. Czyli jednak mogłam parę lat temu jechać do tego ośrodka. Może wyglądało by to wszystko inaczej.
Byłam o krok od unicestwienia się. Tak się nie dało żyć. W międzyczasie atak jaskry, SIBO, i w uj innych dolegliwości, aż już nie chce mi strzępić ryja.

Teraz jestem na górce, bez benzo i pregabaliny, tabletek szczęścia.
To ja, w ogromnym skrócie. Bohaterze, który dorwałeś do końca, nie czuj się zobowiązany, by cokolwiek pisać. W sumie to nie warto, po prostu brawa dla Ciebie że poświęciłeś mi i mojej historii swój cenny czas.

Gruba ryba2piorunów

@Fafalala zycze Ci zdrowia! U mnie wiekszosc problemow psychicznych skorelowana jest z dieta. Musze trzymac czysta miche bo inaczej choruje. Takze i tobie polecam wyrzucic wszystko co przetworzone i jesc tylko warzywa, mieso, orzechy, ryby. Zreszta jak masz sibo to wiesz. Wiekszosc problemow dzisiaj moim zdaniem wynika z zaburzen jelitowych. Pierwszy raz w historii czlowiek ma tak okropna diete.

Gruba ryba1piorunów

Ja nie jem mięsa od lat. Biorę pod uwagę, że cześć może być spowodowana dietą, ale ciężko mi uwierzyć że wszystko. Powinnam być na diecie, ale no nie mam ani na to chęci, ani sił. :D Ale dzięki. BTW Ty tak żyjesz na mięsie, warzywach, orzechach i rybach? Trochę małe pole do kulinarnych popisów. :D

Fenomen1piorunów

JPRDL...
No to to to konkretnie - były przypadki tego w rodzinie albo jakaś poważna ekspozycja na rtęć ? Mógłbym napisać że współczuję itd - ale to będą puste słowa co nie ? Zdrowia ci życzę oby się to jakimś cudem spełniło i spełniało.

Tak z niczego takie coś ? No to moje problemy to przy tym są drobniaste drobiazgi które są nieistotne (choć i tak robią swoje)...
>nie czuj się zobowiązany, by cokolwiek pisać. W sumie to nie warto
PS: ależ właśnie warto - warto ! Masz deprechę,chcesz to wyrzucić z siebie - i tak masz najwyraźniej za mało wsparcia ze strony otoczenia. To żadne pocieszenie że inni mają też ten problem na mniejszą skalę,ale istnienie ludzi którzy chcą dla ciebie dobrze - nawet jeśli to są anony z neta których nigdy nie poznasz - pociesza. Choć ociupinkę. Zatem trzymaj się tam @Fafalala .Trzymaj się tam w twojej nierównej walce z ku⁎⁎⁎⁎ko trudnym wrednym życiem.Zdrowia ci życzę i się trzymaj !

Gruba ryba4piorunów

Zawsze uważałam, że jestem jakimś produktem po Czarnobylowym. XD A tak serio, to tylko ja w rodzinie mam tak rozległe problemy zdrowotne. Mama mnie urodziła po 40 roku życia i myślę, że jej organizm nie był już tak zdolny do ulepienia czegoś mniej wadliwego niż to co mam teraz. W sumie cieszę się, że nie mam zespołu downa. :p
Dziękuję Ci za miłe słowa. Małe czy duże problemy nadal są problemami bo wypełniają w podobnym stopniu nasz życie osobliwym koktajlem hormonalny. Nie ma sensu dewaluować się w ten sposób.
I tak, miałam kurewsko wredne życie. Fajnie to określiłeś. :D Ale potrafi być też bajeczne cudowne. Zależy. XD

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gwiazdor

w Przegryw

3piorunów

Także jadę do pracy, w autobusie, słuchając se teraz: "Queen - Radio Ga Ga"... Normalnie mam ochotę poleżeć w łóżku, i pograć se na New 2DS XL w Pokemon X... A tak? Trzeba pracować...

https://youtu.be/azdwsXLmrHE?si=Y2JP_1rNYRC3Wlk2

Osobistość0piorunów

@Akinori456 Pracuje większość społeczeństwa, nie tylko przegrywy więc nie rozumiem czemu się żalisz ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Sam teraz jestem w pracy i wcale jakoś nie narzekam

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Psychologia

13piorunów

Wiecie co mnie ostatnio najbardziej bawi i przeraża? To że właściwie mało kogo obchodzi to co ja pisze, kim jestem i co przeżywam na codzień. Wyrzucam swoje wnętrzności na stół i mówie, patrzcie to mam w sobie, a widownia pochyla się nad tym stołem, świruje oczami bez drgniecia powieką, w ostateczności kwitujac to przeciagłym: okejjj. Większość z nas szuka tylko odbicia siebie samego w innych, aby poradzić sobie z samotnością, zidentyfikować się, zaspokoić ciekawość, lub poznać inne perspektywy na własne problemy. Czy to źle?
W gorszej opcji pojawia się umniejszanie, dewaluowanie, aby podbudować swoje wątłe ego poczuciem, że ma się wpływ na innych. Wszystko w takt myśli: nie ważne jak o mnie mówią, byle mówili.
Tak wiele rzeczy, które robimy nie ma znaczenia dla świata. Próbuje sobie z tym poradzić. Mimo wszystko teraz biorę to na klatę i postaram się zrobić coś co zawsze ciężko mi było zrozumieć - zrobię to dla siebie.

Gruba ryba6piorunów

Jeśli jako pisanie rozumiesz pisanie na Hejto, to sorry ale nie powinnaś oczekiwać nic więcej poza kilkoma komentarzami wsparcia. Po prawdziwe wsparcie idzie się gdzie indziej, ale to pewnie wiesz. Zastanów się, jak kogoś ma tak naprawdę interesować i poświęcić więcej swojego życia na to kim jesteś w realu, jak przez pisanie na Hejto to jest praktycznie niemożliwe i sama przecież nie dasz się na tyle poznać. Każdy coś tu wrzuca, dzieli się, część świruje na . Ale i tak każdy wraca do swojego życia, bo ile można tu siedzieć.

Pozdrawiam cieplutko.

Gruba ryba4piorunów

Jezeli chodzi o terapię, to tak chodzę. Inaczej bym padła. Wiem, że to co wprowadzam tutaj, to kropelka w morzu moich emocjonalnych zaniedbań, ale dzięki terapii, nabrałam świadomości aby pomyśleć coś więcej o sobie, niż tylko "u mnie wszystko okej". Zresztą rozmowa z innymi ludźmi spoza mojego otoczenia, oraz przestrzeń na otworzenie głowy i zebranie tego w słowa, może też okazać istotnym elementem w procesie zdrowienia. Już próbuje wszystkiego, póki mam więcej możliwości. :D
Nawet to, że pomyślałam co napisać do Ciebie jest dla mnie uchyleniem pewnych drzwi.

GURU2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba2piorunów

Wiem, zawsze to wiedziałam. I to jest przykre, bo nic poza sobą nie mam istotnego na świecie, czym mogłabym się podzielić. Jestem typem słuchaczki i zawsze mnie dziwiło po co ludzie tyle mówią o sobie, ja i tak nic z tym nie zrobię, a teraz czuję że nic innego mam nie pozostaje na tym łez padole, niż dzielic się i smutkiem, i radością.

GURU1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Myślałem,że wycieczka polepszy mi samopoczucie. W rezultacie jednak bardziej zdałem sobie sprawę, na jakim zadupiu jestem i jak bardzo w d⁎⁎ie jestem ech...

 

Fenomen3piorunów

@UmytaPacha & @moll : jedyne udane. Jak na wycieczkę prawie że w góry d⁎⁎y to nie urywa.

GURU3piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Psychologia

22piorunów

Hejo,

a tak ulokuje sobie tekst w internecie z przemyśleniami. W sumie już mi się nie chce. Miałam jakąś natchnioną myśl, ale.... A już wiem! Nie czuje się już tak źle. Jakbym z pudla wyszła, z tej ciemności i nieznośnej duchoty. Aż dziwnie, że znów nabrałam się na wrażenie że epizod depresji będzie trwał wieczność i jedyne co mnie od tego uwolni to śmierć. Chyba jednak nie muszę teraz umierać. To dobrze, oszczędzi to wiele problemów.

Śnie na jawie. Nie wiem co może się dziać naprawdę, a co tylko w głowie.

.

GURU2piorunów

@Fafalala Ile zazwyczaj trwają takie epizody?

Gruba ryba2piorunów

Ten trwał z 4 miesiące. Bardzo silny. Myślałam że już walne samobója mówiąc wprost. Leki, terapia, środowisko nic nie wpływało pozytywnie na moje samopoczucie.

GURU0piorunów

@Fafalala Długo. No ale hej, kolejna bitwa wygrana, nie? 1:0 dla ciebie. Powodzenia.

Gruba ryba4piorunów

@Fafalala masz zbadana witamine d i masz ja na odpowiednim poziomie? Jak nie to zacznij od tego :smiley:

Gruba ryba2piorunów

Mam za nisko, wiem że może być w tym też cześć problemu.

Fenomen1piorunów

@GtotheG Na szczęście nie tak źle jak ona,ale znalazłem - dziękuję i ja za tą radę,może się przyda.

Gruba ryba3piorunów

Do tego polecam włączyć suplementację cynku, kwasów omega, oraz przy badaniach krwi poza Wit. D ocenić poziom żelaza, ferytynny i TSH, w sensie czy tarczyca nie szwankuje, albo spadek energii i wydajności przez anemię.

Pokaż więcej komentarzy (11)