Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Kosmonauta

w Hydepark

5piorunów

Właśnie skończyłem oglądać nie wiem ale się dowiem o szkole w Chinach i jest mowa o szacunku dla hierarchii.

Parę lat temu wysnułem teorie w której szacunek do historii, osób starszych jest wpajany po części przez samo pismo.

Mandaryński jest pismem pionowym w którym przeszłość znajduje się na górze natomiast teraźniejszość i przyszłość na dole. Naturalnie wymusza to ustalenie hierarchii co jest ważniejsze( na szczycie) a co mniej (na dole).

W językach europejskich przeszłość jest po lewej a przyszłość po prawej. W ten sposób Europejczycy ustalali sobie co jest ważniejsze (np wybieranie prawej ręki przywódcy).

I tak rzeczy o których nigdy nie myślimy wpływają istotnie na nasze postrzeganie świata.

https://youtu.be/3XzZtnHldYc?si=rzVx0thjtgq4gJl8

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Mam 29 lat. Jestem singlem od 1,5 roku, co już dobrze wiecie. Ale dbam o siebie. Jem mega zdrowo, ćwiczę 5x w tyg, jestem wysportowany.

Idę na zakupy i tak sobie patrzę laski 30-35 lat. Bluzy 2 rozmiary za duże żeby ukryć bebech, leginsy z których wylewa się fat, tłuste włosy spięte w kok, a na taśmie takie jedzenie, że bezdomnemu psu bym tego nie dał, sama przetworzona żywność i cukier XD

I nie żebym był jakimś turbo fit świrem, bo lubię sobie w sobotę strzelić kebsa i piwko, a w niedzielę u mamy/babci kawałka sernika nie odmówię, wszystko dla ludzi z umiarem, ale przeraża mnie forma naszych witaminek XD

Właściwie jak kobieta ma 30 lat i nie jest naszprycowana botoksem i wysuszona od solarium albo przeciwnie - ulana i zaniedbana, to już uchodzi za ideał piękna i boginię wśród kobiet z trójką z przodu. A jest po prostu naturalnie zadbana, co dla mężczyzny dbającego o siebie nie jest niczym szczególnym. Natomiast właśnie 30-35 letni chłop, który jest wysportowany i nie wygląda jak 40 letni tatuś, to jest po prostu zwyczajnym normalsem XD

GURU10piorunów

@Lopez_  chcę ci się pisać te pierdoły? Ludzie są różni i twoje użalanie się nie zmieni, a forma tego jak piszesz o sobie pokazuje cię jako zakompleksionego narcyza, mam nadzieję, że pomogłem

Gruba ryba4piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Hydepark

17piorunów

Kultura dyskusji na hejto jest jednak dużo wyższa niż wykopie w mojej opinii. Nie wiem czy macie podobne wrażenia.

Fanatyk3piorunów

@Al-3_x - mogę obniżyć jak Ci tęskno :stuck_out_tongue_closed_eyes:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

12piorunów

Porażka Trumpa

W ciągu kilku ostatnich dni demokraci osiągnęli spore sukcesy z czego wygrana Mamdaniego jest tylko wisienką na torcie. Można uznać to za swego rodzaju kontratak po porażce z poprzedniego roku. Trump i amerykańska prawica w swojej arogancji i głupocie nie zrozumiała, że wygranie wyborów nie jest równoznaczne z faktycznym zwycięstwem politycznym. Przeciwnika pokonuje się dopiero wtedy gdy złamie się jego ducha, a to w przypadku liberałów nigdy nie zostało osiągnięte.

Nawet nie próbowano dobić przeciwnika choć popularność demokratów była naprawdę rekordowo niska. Zamiast tego Trump otoczył się grupą wiernych choć często miernych pochlebców oraz zaczął podejmować niezbyt popularne decyzje. A to groził przejęciem Kanady oraz Grenlandii, a to wywoływał wojny celne z całym światem, a to wspierał Izrael oraz zwalczał wszystkich krytyków Netanjahu. Nie dotrzymał też obietnicy by szybko zakończyć wojnę na Ukrainie choć to raczej było do przewidzenia.

Prawdopodobnie byłby dalej wstanie utrzymać poparcie wśród swoich licznych zwolenników gdyby nie naprawdę kiepsko poprowadzona afera z aktami Epsteina. To sprawiło, że nawet wielu jego najwierniejszych fanów odwróciło się od niego. Ciągle co prawda utrzymał lojalność fanatyków którzy ślepo wierzą we wszystko co ma on do powiedzenia, ale to za mało by zachować wysoką popularność i dobrą opinie wśród społeczeństwa.

Ruch MAGA natomiast do tego bardzo szybko pogrążył się w wewnętrznych walkach i kłótniach. Trump dla przykładu pokłócił się z Elonem, a Groypersi walczą teraz z neoreakcjonistami i syjonistami o kontrole nad partią republikańską. To również nie powinno u nikogo wywołać zaskoczenia. Problem z Trumpem zawsze był takie, że on nigdy nie sprawował twardej kontroli nad swoim ruchem, a raczej dostosowywał swój przekaz do oczekiwań jego zwolenników. Nie stworzył żadnej, oficjalnej doktryny i stosował jedynie populistyczne hasła przyciągając do siebie różne, ale nie zawsze zgodne grupy ludzi.

Pojawienie się pęknięć było więc oczywiste. Liberałowie i progresywiści mieli wreszcie szanse się zmobilizować i to faktycznie zaczęli robić. Ciężko przewidzieć co stanie się w przyszłości, ale jestem tego ciekaw. Republikanie nie stracili jeszcze kontroli nad Kongresem więc mają szanse na własny kontratak. Trzeba jednak przyznać, że po wygranej wyborów powszechnych pomarańczowy człowiek poczuł się prawdopodobnie zbyt pewnie i teraz po zaledwie kilku miesiącach amerykanie coraz bardziej odwracają się od niego.

Autorytet4piorunów

O nie, znów się okazał populistą? Przecież po pierwszej kadencji miało być inaczej :V

Fanatyk

w Hydepark

12piorunów

Ludzie czasem mówią, że ludzkie problemy, egzystencja są tylko kroplą w morzu kosmosu, pyłkiem zaledwie. I że to napawa ich czasem przerażeniem, poczuciem nic nie znaczenia, może wręcz bezsensu. Pewnie są też bardziej pozytywne opinie i punkty patrzenia. Ale

Ja sobie lubię czasem wyobrazić i uświadomić, że na planecie Ziemia są miejsca takie jak losowy środek oceanu, gdzie wieje wiatr, burzy on fale, wydają one dźwięki i nikt ich nie słyszy. Wybrzeża Szkocji czy Argentyny o podobnej charakterystyce. Tajga syberyjska, las tropikalny, środek pustyni i zbocze góry w Andach, gdzie nie ma nikogo, niczego, czasem może jakieś mikroorganizmy. A czasem bujne życie, poza wzrokiem człowieka. I napawa mnie to spokojem. To tam jest i istnieje, manifestuje swoją obecność. Nieważne, że nikt nie patrzy.

Fanatyk2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (3)

Specjalista

w Chce pogadać / Luźne rozmowy

7piorunów

Teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że poukładałem to sobie w głowie.

Fakt, że nie zostawiałem wiadomości, tylko dzwoniłem, wynikał z tego, że wiadomość mogła długo wisieć bez odpowiedzi, a ona nawet mogła jej nie zobaczyć — sama mi o tym mówiła. Wspominała też, że przez takie sytuacje wcześniejsze relacje jej się rozpadały.

Ktoś mógłby pomyśleć, że mnie olewała, ale odbierała telefony, gdy zapowiadałem, że zadzwonię. Było w tym jakieś zaangażowanie.

Wtedy miałem tylko ją — wszystko, co czułem, przelałem właśnie na nią. Nie dostrzegałem, że mam wokół znajomych, do których mógłbym się odezwać.

Nie potrafiłem dać jej przestrzeni, bo sam tej przestrzeni w sobie nie miałem. W tamtym momencie nie umiałem inaczej, ale dziś rozumiem dlaczego.

Nie potrafiłem słuchać — brakowało mi doświadczenia, a uczucie było zbyt silne.

Widocznie potrzebowałem tego szoku, żeby dojrzeć.

Dwoje emocjonalnie niedojrzałych ludzi goniło się jak dzieci w berka:

ja – z lęku przed utratą, z potrzeby bliskości, z braku doświadczenia i obezwładniającej samotności;

ona – uciekając, bo potrzebowała ciszy, może nie umiała znieść tej intensywności i bała się presji. (Wiem, że to nie był jej pierwszy ghosting.)

Dwoje ludzi w stresie, w emocjach, bez odpowiednich narzędzi, zaczęło się nawzajem ranić.

Samotność – coś, co nas na początku połączyło – stała się też jednym z powodów rozpadu związku. Wcześniej stała się strefą komfortu i bańką z której nie mogłem wyjść

Teraz rzeczy odzyskują kolory.

Znowu mam ochotę coś robić – zagrać, poczytać książkę, wyjść na spacer, napisać do kogoś.

Utrzymuję kontakt z kilkoma znajomymi. Zaprosiłem kumpla, żeby pograć w fifę – pewnie zbierzemy się w czwórkę z dodatkowymi znajomymi.

Muzyka pomogła mi przez to przejść. Jak zwykle zresztą – chociaż tym razem nie miała już tej samej głębi.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

35piorunów


Długi czas analizowałem swoje zachowanie i myśli. Próbowałem rozkładać wszystko na coraz to bardziej proste czynniki, i kiedy tak sobie nurkowałem we własnych myślach, doszło do mnie coś nieoczekiwanego.
Już sporo osób mi wcześniejmówiło i pisało, że za bardzo analizuje wszystko.

Wczoraj doszedłem do wniosku, że świat wokół mnie faktycznie może być prostrzy niż mi się wydaje. A przynajmniej społeczeństwo.
Do tej pory wszystko musiałem analizować. Dlaczego tak, dlaczego nie inaczej, jaka była szansa, że się uda, a że nie uda. Co jest najlepszym rozwiązaniem, w porównaniu do tego co zrobiłem /nie zrobiłem.
Tak sobie błądząc bez celu, poraz to już któryś, niezliczony raz z kolei, zadałem sobie jedno proste pytanie.
Czy ja naprawdę potrzebuje znać odpowiedzi na każde pytanie, które wygeneruje mój żelkowaty przyjaciel w głowie?
Czy naprawdę potrzebuje informacji, czy gdybym postawił przecinek w wypowiedzianych zdaniach trochę dalej, to czy moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej, a z kranu ciekłby Johnny Walker, zamiast łzy wysokiego czynszu za najem mieszkania?
Otóż nie wiem.
Nie pozwalałem sobie na niewiedzę.
Analizowalwm każdą emocje, każde potknięcie, że w reszcie zapominałem o co chodzi w życiu.

Chce zacząć nową strategie.
Ograniczanie analiz, skupianie się na emocji. Jak kłuję, to dam temu czas, niech kłuje gdzieś tam w żołądku. Bez przesadnego nazywania tego, rozkładania itp.

Gruba ryba0piorunów

@l100e Na emocjach też nie warto się skupiać. Często będą fałszowały rzeczywisty obraz tego co jest rzeczywiste.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Sum

w Hydepark

20piorunów

Tak sobie porównuję trochę czasami... I wnioski są takie, że tam gdzie się zrobił totalny burdel tak się i na to już przeniósł.

Kiedyś starożytni ludzie mieli fajne fora tematyczne. Z wykopu się zrobił już taki sciek, że zostały tam sam plebs. Jak ja, żeby nie było. Koty, cyce, stare baby, i hentai, furry itp.

Internet - to za⁎⁎⁎⁎ste gówno powstało w 1990. Miało łączyć ludzi, naukowców, stworzyć komunikację, dzięki czemu świat miał być mega lepszy.

A tu c⁎⁎j. 2025. Z reklam nie możesz się praktycznie odgrzebać. A jakby tego było mało to jeszcze gówniane AI pisze artykuły na zadanym promocje, które są publikowane przez media.

No k⁎⁎wa, wszyscy zginiemy.

C⁎⁎j, Idę po bułki.

Fanatyk3piorunów

@enderwiggin z internetem mam styczność od 1997 roku, na stałe w domu od 1999 i tyle samo lat korzystam. Po 2020 roku internet stał się ściekiem. Byle debil ze smartphonem aktualnie jest ekspertem od wszystkiego. Nawet jak istnieje jakaś strona/forum poza głównym ściekiem, odpowiadając merytorycznie tam dostajesz odpowiedź że się gówno znasz. Najczęściej odpowiadają boomerzy i zoomerzy w taki sposób. To też jest jedna z przyczyn dlaczego fora upadły, bo moderatorzy / administratorzy za darmo musieli walczyć z tym ściekiem.

Główną przyczyną był spam. Ilość marketingowego syfu, seowców co nie potrafią zrobić portfolio i pozycjonowanie była masa. Teraz ich AI wydymało, bo wyszukiwarki stały się bez użyteczne przez ich syf.

Doszło chińsko-ruska propaganda. Która pojawia się w postach, masz bloga to masz walkę z takimi komentarzami.

A reklamy? Sami użytkownicy tego chcieli, nawet w telewizorach na ekranach startowych są teraz reklamy.

Internet przestał być miejscem do wymiany informacji. Stał telewizją 2.0, takim samym miejscem rozrywki z jeszcze większą ilością syfu.

GURU3piorunów
Internet - to za⁎⁎⁎⁎ste gówno powstało w 1990. Miało łączyć ludzi, naukowców, stworzyć komunikację

@enderwiggin i wszystko dowiózł. To jest właśnie ludzkość. Wiek oświecenia, wiek oczyszczania, wiek zmycia z siebie przywileju pozorów.

Ecce humanitas ¯⁠\\⁠⁠ʘ⁠‿⁠ʘ⁠⁠/⁠¯

Pokaż więcej komentarzy (30)

Specjalista

w Chce pogadać / Luźne rozmowy

9piorunów

Jestem osobą wrażliwą. Teraz wiem, że potrafię naprawdę mocno kochać — i że przez to staję się odsłonięty, gdy się zaangażuję.

Przypomniałem sobie kiedy była wróciła pociągiem od przyjaciółki po tygodniu przebywania u niej. Przyjechałem na stację by zrobić jej niespodziankę. I też by zobaczyć jej uśmiech, również się za nią stęskniłem. Nie piszę tego by powiedzieć jaki jestem wspaniały. Tylko by podkreślić jak bardzo zależało mi na tym związku

Mieliśmy różne tempo i to stało się przyczyną rozstania. Niestety jednak mam tendencję do samobiczowania moich wyborów. Dlatego że szukam rzeczy które mogę w sobie poprawić by być lepszym. Ale zrozumiałem też coś innego.

Nie zrobiłem nic złego, ze nie rozumiałem jak dać przestrzeń. Tego się powinienem nauczyć gdy ktoś pokaże mi granice

Nie zrobiłem nic złego, gdy powiedziała mi że to było za dużo.

Myślałem że wszystko będzie dobrze gdy zobaczy jak bardzo mi zależy. Wynikało to z troski i lęku przed stratą. Chciałem udowodnić swoje uczucia. To był błąd z poziomu emocji których nigdy wcześniej nie czułem i braku doświadczenia.

Zapłaciłem za to wysoką cenę. Zostałem zraniony i wrzucony w swój największy lęk. Paradoksalnie, teraz pomoże mi to z nim walczyć. Oswajając poczucie samotności będę pewniejszy siebie, co zaprocentuje na przyszłość.

Nie zasłużyłem na zakończenie relacji bez słowa. Bez względu jakiekolwiek moje błędy by nie były. Czuję się niesprawiedliwie potraktowany bo włożyłem całe swoje serce a w zamian dostałem pustkę.

Rozumiem że ona ratując siebie nie patrzyła na moje uczucia. To jest jednak tylko domysł. Bo nie zostawiła mnie z odpowiedziami. Więc próbowałem sobie je zadać sam. Głowa tego wymagała po ghostingu.

Nie czuję żeby to było w porządku prosić o taką samą intensywność. Nie było w porządku również prosić się o bliskość. Muszę nauczyć się to mądrze dawkować. Można było jednak stawić temu czoła razem. Nie mam również zamiaru bawić się w gierki. Czułem się wspaniale gdy opadła maska. Wtedy zdałem sobie sprawę że nie muszę się hamować i mogę być tym kim jestem

https://youtu.be/TaPzISh5shw?si=8fh-jY4FXVbyEpFK

GURU5piorunów

@LesnyZenek czasami ludzie po prostu nie są kompatybilni - i to jest w porządku. Ciężko o poszanowanie "swoich wspólnych granic" jeśli leżą w zupełnie innych miejscach, chociaż da się to zrobić, jeśli się bardzo chce, tylko wymaga to masy pracy, którą muszą wykonać obie strony, a nie zawsze obie są chętne.

Zdarza się, że twoje "po prostu" to dla kogoś za dużo, bo jest na innym etapie albo nie czuje tego samego albo tak samo mocno i go to odstrasza. Tak samo nie da się wtedy uratować sytuacji dając z siebie więcej. A jednocześnie dawanie z siebie mniej mija się z celem.

Ot, różnice w kompatybilności. Zdarza się każdemu :grinning:

Mnie i moją byłą poróżnił na przykład nasz stosunek do tego, że ją ktoś pi⁎⁎⁎⁎lił na boku, też się zdarza XD

Ot, niekompatybilność XD

Więc szkoda, że musiałeś przez to przejść, ale też pewnie dobrze, że tak wyszło. I fajnie, że zdrowo się z tym pogodziłeś :grinning:

Gruba ryba1piorunów

Dobrze, że widzisz potencjalne przyczyny, że chcesz się rozwijać i wiesz w jakim kierunku iść 😉

Związek to zderzenie dwóch światów. Warto, by obie strony umiały rozmawiać ze sobą szczerze jeśli jest jakiś problem. Czy umiesz albo będziesz umiał? Ślepo obstawię, że tak, bo masz trochę samokrytyki w sobie 😉

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

Tak, wiem, mogłem wybrać SAS...

Czemu zawsze jak lecę do pracy, to wokół mnie słyszę wyborców (prawdopodobnych) konfy, konfy Brauna albo PiS. Czemu zawsze słyszę od podobnie wyglądających ludzi, którzy jadą za granicę wziąć robotę za stawkę, której Hans, John czy Sven Nie chcą wziąć, to jak Ukraińcy niszczą Polskę, zabierają im prace. Do tego jeszcze ci sami ludzie chleją zaraz przy znaku "zakaz picia alkoholu". Dzisiaj jeden z tych co "włączyli myślenie" zdziwił się bo SG wzięła go na stronę i dała mandat za to, że jarał IQOs czy jak to się zwie normalnie przy bramce. Robią tak trzodę, a napierdalają, że Ukraińcy robią chlew w Polsce.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Specjalista

w Chcę się wyżalić

11piorunów

Chaotycznie o podróży przez życie. Autorefleksja.

By zrozumieć, co siedzi mi w głowie, muszę powiedzieć coś o sobie — inaczej się nie da.

Jestem najmłodszy z czwórki rodzeństwa, a wszyscy są ode mnie starsi o co najmniej sześć lat. Z tego powodu często bawiłem się sam. Zawsze chciałem dorównać starszym, ale w końcu zrezygnowałem, gdy zaczęła się szkoła. Bo wiadomo — rodzeństwo zawsze coś zrobiło lepiej, z racji wieku i doświadczenia.

W szkole szybko zauważyłem, że mało co mi wychodzi, więc usunąłem się w cień. Z czasem stałem się odludkiem. Nie mogę jednak narzekać na kolegów — naprawdę mogło być gorzej. Ale z własnej winy byłem klasowym klaunem, gdy potrzebowałem uwagi. Chciałem zabłysnąć, więc robiłem głupoty. W podstawówce potrafiłem komuś prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić, gdy nie wytrzymywałem i chciałem się sprawdzić — żeby nie czuć się najgorszym.

Wycofany w cień, musiałem nauczyć się radzić sobie z samotnością. Muzyka i gry pomogły mi jakoś się nie rozlecieć. W rodzinie też nie miałem ucieczki — nie chciałem przeszkadzać starszym, bo „mieli swoje życie”. A rodzice, choć starali się jak mogli, popełniali błędy jak każdy. Ich problemy często spadały na mnie.

Tak minęły lata aż do osiemnastek, na które nie chodziłem, bo nikt mnie nie zapraszał. Trzymałem się kilku bliskich znajomych, gdy potrzebowałem z kimś wyjść. Do technikum też poszedłem z kolegami z klasy — i z perspektywy czasu myślę, że to mogło mnie uratować. A może wręcz przeciwnie — może wtedy stałbym się bardziej samodzielny? Kto wie.

Po szkole wiadomo — kontakty się rozluźniają. Jako że mieszkam na wsi, nie było aż tak źle, bo „sami swoi”. Czas leciał, wychodziłem czasem do znajomych, z którymi i tak mało rozmawiałem. Nadal czułem się samotny, a jednocześnie sam unikałem kontaktu, bo nie czułem się dobrze wśród ludzi. Do dziś, gdy wokół jest trochę osób, a nie wypiję alkoholu, mam ochotę uciec. Nawet przy rodzinie.

Kilka miesięcy temu coś we mnie drgnęło. Patrząc na to, jak niektórzy znajomi poukładali sobie życie, stwierdziłem, że nie mogę już tylko wegetować. Że trzeba coś zmienić.

Byłem dwa razy u psychologa. Po drugim spotkaniu powiedział mi coś w stylu, że sam nie do końca wie, czego od niego chcę xd. Teraz byłem trzeci raz i czekam na kolejną wizytę.

Poznałem dziewczynę, o której już wspominałem. Dwoje emocjonalnie niedojrzałych ludzi, każde z własnymi ranami, innym tempem miłości i innymi potrzebami. Jak można podsumować ten krótki związek?

„Ty kochałaś, żeby jutro mogło spokojnie nadejść.

Ja kochałem, jakby jutra miało nie być.”

Mimo że jej ghosting bardzo mnie zranił, nie żałuję. Czuję, że poukładałem to sobie w głowie i znalazłem odpowiedzi na wiele pytań. Choć przez brak odpowiedzi z jej strony wciąż zdarza się, że głowa szuka sensu tam, gdzie już go nie ma. Mam jednak wrażenie, że dopiero teraz dojrzewam emocjonalnie.

W pracy, a czasem i w rozmowach, nie potrafię już słuchać ludzi — jakbym stał za szybą. Przez to często traciłem zatrudnienie. Teraz „pracuję” w firmie piąty rok, ale zakład i tak zmierza do zamknięcia. Nie mam już siły się starać, bo trzeba ciągle uważać na ludzi. Już nawet nie potrafię się skupić. Wystarczy, że ktoś poczuje władzę — i od razu mu odbija. Już wolę żeby mieli mnie za debila. Przynajmniej mam spokój.

Lider4piorunów

@LesnyZenek Jestem zwolennikiem zaczęcia od podejścia fizjologicznego. Badania: hormony, tarczyca, testosteron, prolaktyna, estradiol.

Sam wiem jakie miałem kłopoty z samooceną, koncentracją (to przez ADHD) i postępującym lękiem społecznym i widzę, jak reaguję teraz ze świadomością jak działają na mnie poziomy danych hormonów. Jak w końcu, po latach unormowanie poziomu testosteronu niestety egzogenne, sprawiło że wiele lęków po prostu minęło.

I to nie tylko to. W międzyczasie pracowałem nad charakterem- zwłaszcza dyscypliną... oraz ciągłym pokonywaniem przeciwności. Trzeba stawiać się w sytuacjach niekomfortowych aby nauczyć się w nich żyć. Życie jest ciężkie, niekomfortowe i będzie próbowało kopnąć cię w d⁎⁎ę. Ważne abyś był kuloodporny.

Dopiero- uważam ale mogę się mylić bo piszę tak naprawdę o sobie- wtedy, gdy podstawy nie działają moim zdaniem warto sięgnąć po terapię i psychologa. Bo może być tak, że z tobą-psychicznie jest ok, a nie działa coś chemicznie (i wiem, mózg też tak może nie działać pod tego jest psychiatria, ale! Moje zdanie-mogę się mylić. Zbyt często leczy się młodych mężczyzn zaczynając od głowy strony, gdy sprawa leży w jajach. Mam kolegów z którymi mam b wspólne doświadczenia).

To moja droga. Twoja może być inna.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

44piorunów

Następne kilka dni to będzie dopiero wyzwanie.
Powrót na stare śmieci, spotkanie ze starymi znajomymi po latach, święto zmarłych, na którym zawsze się piło.
No zobaczymy, czy potrafię sobie odmówić.

Alkohol jako tako lubię, ale mam dużą tendencje do uzależnienia. Sporo piłem, ale bardziej przez swoje słabości, niż dla towarzystwa.
Po alkoholu jestem otwarty, bez, raczej nie często się odzywam. Poznaje siebie, uczę się żyć na nowo, ale to proces, maraton, a nie sprint.
Wielokrotnie udowadniałem sobie, że fajnie jest być trzeźwy, bo czuje się w stu procentach sobą, jestem wystarczający taki jaki jestem, a nie kryje się pod maską.

Cóż, kiedyś raczej byłem tym co pił najwięcej, dziś, po latach wiem, że to było głupie. Albo raczej musiałem to przejść, żeby być w miejscu, w którym jestem. Przemiana nie następuje z dnia na dzień, czasami trzeba zejść na dno, żeby się odbić. Kto wie ile odbicie może trwać?
Obecnie mam leki, dbam o siebie bardziej, uczę się nowego zawodu, oraz mam satysfakcję z pracy. Trochę męczy mnie swoje raczej zdystansowane podejście do ludzi, rzadko kiedy interesuje mnie tak naprawdę poznawanie kogoś, oraz dopytywanie. Bardziej ze względu na to, że nie lubię "przesłuchiwać" ludzi. Sporo czasu zajmuje mi otwieranie się na nowych znajomych, przystosowanie się, a o relacji romantycznej nawet nie myślę. Nie jestem typem, który chodzi do klubu i wyrywa co tydzień inną pannę. Nie wiem nawet jak zagadać z randomową dziewczyną, którą widzę na ulicy.
Po alkoholu było jakoś prościej. No cóż, dogłębnie analizuje wszystko.
Introspekcja to w sumie i moja cecha i moja zguba. Niemniej, wierzę, że nie złamią mnie te święta i będę potrafił odmówić sobie chwili "przyjemności", dla zdrowia.

Spokojnego wieczoru, frens.

Mistrz7piorunów

@l100e powiedz sobie "jak się nachlam to jestem pedal"

A tak serio to serio za bardzo wszystko analizujesz. No i z drugiej strony dlaczego masz taka silna potrzebę poznawania nowych ludzi?

GURU5piorunów

@l100e kurde, kolego jakbyś siedział w mojej głowie... Tyle,. że ja im więcej czasu spędzam w towarzystwie tym robię się bardziej otwarty, potem sam zagaduję do ludzi i często z tego wyszły fajne znajomości. Ale później po takich akcjach muszę posiedzieć w samotności i odpocząć. Tyle o moich relacjach z ludźmi, czasem chciałbym się zamknąć w domu na miesiąc ale wiem, że po 3 dniach już bym chciał wracać do ludzi, no po⁎⁎⁎⁎ny jestem. Ale wierzę w Twoją wygraną i że wszystko będzie ok. A Ci co namawiają to c⁎⁎j im w d⁎⁎ę

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

15piorunów

co wam powiem to wam powiem ale mam takie odczucia, że ten portal coraz słabiej przędzie

nie miałem takiego wrażenia odkąd tu jestem

Osobistość6piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing tez tak myślałem, zrobilem sobie 3 tyg. Przerwy i mi przeszło. Moze tez se zrób przerwę 😉:upside_down_face:

Osobistość1piorunów

Bo większość tutaj to naganiacze polityczni których nie chcą banować bo już wg. będzie posucha.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Szanowny kolego @100mph. Dla szerszej publiki, w nawiązaniu do tego wpisu: https://www.hejto.pl/wpis/szanowny-kolego-lopez-czy-to-normalne-ze-z-polek-sklepu-zabiera-sie-9-rzeczy-a-p?commentId=303f907b-acf5-4a4c-9b1a-c97ab4969971

@100mph wszystko spoko z tym artykułem Onetu, ale...

-NIEOFICJALNE ustalenia

-jak dowiedział się Onet
-podano informację
-podobno rozmawiano z ochroną

Wartość merytoryczna artykułu jest zerowa. Ponieważ nie przedstawia twardych danych, dowodów ani wypowiedzi kogokolwiek poza dziennikarzem piszącym treść.

Właściwie całe bingo, żeby napisać coś niesprawdzonego i nie załapać się na pozew za zniesławienie. Klasyczna gra słów. Nie mówię, że to nieprawda, ale brzmi to irracjonalnie, że gość byłbyu tak głupi, żeby robić tak ordynarną kradzież. Na razie to jest dziennikarskie "kolega mi mowił" i taka ma wartość.

Artykuł miał ci zagrać na emocjach i zagrał ci na emocjach. Podchodząc do tego na chłodno i analizując sytuację:

-Nie powołano się absolutnie na nikogo dosłownie
-Policja nie wydała żadnego oświadczenia
-IKEA również nie
-Nie ma twardych dowodów np w postaci zapisu z monitoringu lub czegokolwiek
-Na ten moment sprawa wygląda tak, że 2 zaangażowane stromy to Berkowicz vs dziennikarze nieprzychylni mu poglądowo, a reszta siedzi cicho

Nie jestem fanem Berkowicza, ale generalnie wyszło, tak jak miało wyjść. Czyli najpierw zagrało ci na emocjach, a potem sprowokowało cię do tego, by znaleźć we mnie oponenta w dyskusji i rozstrzygać tu polityczne spory z nastawieiem na ewentualne wyzywanie się od prawaków, lewaków czy konfiarzy. Wszystko da się podpiąć pod polaryzację społeczeństwa.

Ogólnie mam w d⁎⁎ie Berkowicza, bo dla mnie to troch klaun i nie wnosi nic nawet we własnej partii, nie mówiąc już o jakichkolwiek zmianach w tym kraju, poza byciem internetowym celebrytą, ale jednak wstrzymałbym się z tą erekcją na myśl, że Berkowicz poszedł za⁎⁎⁎ać talerze do Ikei XD Tym bardziej, jak ktoś ma już tak sprany łeb partyjniactwem, że nie brzydzi się samym EWENTUALNYM zachowaniem, tylko cieszy się, że jakiejś partii spadną słupki, a jego partii wzrosną. Brrrhh.

ODEMNIE: Zakwestionowałem jedynie fakt, że Berkowicz poszedł tam na jawną wyjebkę towaru i dalej to kwestionują, a ty w swoim wpisie zrobiłeś wręcz ze mnie wroga i jakiegoś etatowego partyjniaka, co świadczy o tym, że chyba walisz konia do tej afery i będziesz teraz traktować każdego, kto podważa wiarygodność dziennikarzy jako swojego politycznego oponenta, co po prostu dowodzi temu, że nie masz za równo pod kopułą xD

Czemu nie odpowiadałem przez 5h? No bo jestem w pracy? XD Nie każdy żyje polityką jak ty.



Autorytet0piorunów

@Lopez_ dalej bronisz jebanego, ordynarnego złodziejaszka? To są te słynne konserwatywne wartości? xd

Autorytet0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Zaryzykuje linczem, ale moim zdaniem, kobieta, która jest matką jest w pełni bardziej wartościową i silną kobieta od tej, która nie jest.

Mam wrażenie, że bezdzietne kobiety zatrzymały się mentalnie w wieku 20-25 lat. Trochę damska wersja Piotrusia Pana. Nawet jak radzą sobie w życiu, to często wynika to po prostu z tego, że ogarniają dobrze zawodowo i mają kasę lub partnera, który ma i w zasadzie to wszystko. Macierzyństwo rozwija po prostu człowieka. Schemat życia praca-dom-hobby. Dla wielu to niezależność i "rozrywka". Ale przychodzi taki wiek, że czegoś brakuje. Że staje się to monotonne, nudne. Że rozwój zawodowy nie idzie w parze z rozwojem osobistym. Bo jeśli nie dotyczy pracy, to go po prostu nie ma.

Według mnie podobnie jest z ojcostwem. Jeśli ktoś umie dźwignąć tego ciężar, to po prostu szacun, jest KOMPLETNY i rozwinięty w 100 %. Jest na wyższym poziomie.

Moja mama jest bardzo wrażliwa. Jest bardziej introwertykiem niż ekstrawertykiem. Nigdy nie była dobrym mówcą, mimo że jest świetnie wykształcona. Nie była też bardzo pewna siebie.

To jaka ta kobieta jest silna uświadomiłem sobie dopiero wtedy, kiedy wszedłem w PRAWDZIWĄ dorosłość. Nawet nie wtedy, kiedy zacząłem sam płacić czynsz, żywić się, ale wtedy, kiedy zlapał mnie 1 kryzys, zostałem sam i musiałem sobie poradzić ze swoimi demonami. Teraz wiem, że ona wielokrotnie musiała radzić sobie nie tylko ze swoimi, ale także z demonami mojego taty, moimi czy mojej siostry.

Po prostu rodzicielstwo rozwija mega radzenie sobie ze stresem, wielozadaniowość, kryzysami, umiejętność przetrwania w cięzkich warunkach, umiejętność rozwiązywania problemów, utwardza dupsko, ale PRZEDE WSZYSTKIM: Poszerza horyzonty i pozwala lepiej zrozumieć drugiego człowieka. Co czuje, czego potrzebuje. Wyrzuca z człowieka egoizm i egocentryzm.

Mam 29 lat. Jestem bezdzietny. Nie mam prawa moralizować innych, by płodzili potomstwo. W moim przypadku bardzo chciałbym je mieć, ale 1,5 roku temu runął mi wieloletni związek i nie będę teraz płodził dzieciaka przypadkowej lasce. Ale mam prawo mieć swoje obserwacje. Jestem pod dużym wrażeniem wszystkich, którzy mają rodziny i trzymają to w ryzach. Jestem też coraz dalszy od oceniania tych, którzy sobie nie poradzili tak jak chcieli. Kazdy ma prawo popełniać błędy, a nam bezdzietnym nie jest prawo nikogo oceniać. Dlatego też brzydzę się tym, że ktoś mówi "większość ludzi nie powinna mieć dzieci". Droga na skróty. Ludzie chcą dążyć do szczęścia, ale nie zawsze im się udaje. Równie dobrze można amputować chorą nogę zamiast leczyć albo dać pistolet osobie chorej na depresję.

Uważam, że posiadanie rodziny to powód do dumy i większe życiowe osiągnięcie niż zwiedzenie Paryża czy awans w korpo. Dlatego wszyscy "dzieciaci" - bardzo was podziwiam, szczególnie jak jesteście w stanie odnosić poza tym sukcesy zawodowe. To wy powinniście być wzorem w tym społeczeństwie, a nie indywidualiści, którzy mają czas na wszystko i nie myślą o niczym innym poza czubkiem własnego nosa. Są często wyzbyci wartości.



Fanatyk1piorunów

@Lopez_ Przyznam, że rodzicielstwo bardzo mnie zmieniło. Myślę, że na plus. Musiałem wydorośleć i skończyć Piotrusiem Panem, którym trochę byłem do tego czasu.

Kosmonauta3piorunów

>>>
Po prostu rodzicielstwo rozwija mega radzenie sobie ze stresem, wielozadaniowość, kryzysami, umiejętność przetrwania w cięzkich warunkach, umiejętność rozwiązywania problemów, utwardza dupsko, ale PRZEDE WSZYSTKIM: Poszerza horyzonty i pozwala lepiej zrozumieć drugiego człowieka. Co czuje, czego potrzebuje. Wyrzuca z człowieka egoizm i egocentryzm.
<<<
No nie, jak jesteś zapatrzony tylko w swoje przyjemności to choćby dziecko codziennie Ci laurki robiło, było najlepsze w szkole, i było tym słynnym "synem koleżanki Twojej mamy". To rodzicielstwo nic tu nie zmieni. Jedynie będzie Cię bardziej irytowało.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Jak sobie tak pomyślę, że mimo jakichś swoich problemów

-Nie płacę alimentów na dzieci, bo nie zdążyłem ich spłodzić z ex
-Nie muszę brać rozwodu

-Nie mam kredytu do spłaty i nie będę miał

-Nie muszę tkwić w związku z uwagi na zobowiązania i nie siedzę w garażu 2 godziny dziennie
-Mam czas dla siebie i wszystko przed sobą

to jakoś mi tak lżej

Związki, które buduje się od 19-20 rż to chyba najgorsze gówno, bo jak potem zaczyna się poważne życie to wychodzi niedopasowanie. Więc chyba lepiej się wiązać jak już wiesz na czym stoisz, dokąd zmierzasz i co dla ceibie w zyciu jest wazne, wtedy chociaz nie ma nieporozumien i siedzenia 2 godziny w garażu, żeby odpocząć od kobiety.

Gruba ryba0piorunów
Gruba ryba1piorunów

@Lopez_ większym problemem jest to, że ludzie nie potrafią mówić o swoich problemach i pracować nad związkiem, ale odejście też ich przerasta. Potem takie związki bez przyszłości ciągną się latami, obie osoby tracą czas i nerwy, są wiecznie sfrustrowane i szukają odpoczynku od swoich partnerów. Patola jak c⁎⁎j, ale co zrobić, skoro sporo ludzi woli "zacisnąć zęby" niż starać się przepracować problem.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

W Polsce ciężko wykształcić dobrych fachowców od młodych lat, bo dużo ludzi woli iść do Liceum czy byle jakiego technikum dlatego, że do zawodówki idą największe patusy i ciemna masa i nikt normalny nie chce mieć przez 3 lata z nimi nic do czynienia xD Tak samo nie zostawić sobie otwartej furtki w postaci zdanej matury. Jeszcze najczęściej te patusy nie pracują potem w zawodzie, którego się nauczyli, tylko gdzieś na taśmie albo uciekają za granicę do szklarni xD

Na etapie 3 letniej edukacji w Polsce po prostu nie da się zostać stolarzem, glazurnikiem, spawaczem i do tego napisać maturę i uczęszczać do szkoły, która trzyma poziom i nie jest na przeczekanie, by patologia wliczała się do statystyk osób z ukończoną szkołą. Teraz te zawody zarabiają krocie i w przeciwieństwie do 90 % prac biurowych, nie zostaną zastąpione przez AI przez najbliższe wiele, wiele lat. Często ci ludzie uczą się fachu albo za granicą, albo od rodziny, tam gdzie jest wieloletni biznesik.

Pokolenia w Polsce przez lata żyły w jakimś mitycznym przekonaniu, że prol to podludź i jest biedny, a bogaty to ten, co pracuje za biurkiem. Takie zasady często wpajali w szkole za młodego, zwłaszcza u nas, gdzie panuje system pruski i są "dobrzy i źli uczniowie". Czyli dobrzy to ci, którzy z wszystkiego mają 4-5, a źli to ci, co są wybitni z 2 przedmiotów i z reszty tacy sobie lub mierni.





Lider5piorunów

Dalej lepiej byc dobrze wyksztalconym kujonem, ktory pracuje w biurze od 7 do 15 niz niewyksztalconym fizilem, wdychajacym kleje i pracujacym fizycznie po 12h dziennie. Nawet jesli fizol zarobi wiecej to nie znaczy, ze jego standard zycia bedzie lepszy. Jesli nie wierzysz to porownaj sobie jak wygladaja ludzie po 30 latach w biurze, a jak po 30 na budowie. Piniundze to nie wszystko.
Poza tym czynnikow jest bardzo wiele. Studia studiom nie rowne, a praca fizyczna pracy fizycznej. Nie kazdy fizolctez zaklada swoja dzialalnosc, a nie kazdy kujon robi na etacie w urzedzie.

GURU1piorunów

@Lopez_ matka zawsze mnie straszyła standardowym kopaniem rowów. No pokopał bym sobie w koparce xD

Pokaż więcej komentarzy (13)

Specjalista

w Chce pogadać / Luźne rozmowy

29piorunów

Kontekst: była mnie zghostowała bo chciałem “zagłaskać ją na śmierć”, byłem zbyt nachalny i miała dość

Czuje że utknąłem. Ta sytuacja pojawia się z tyłu głowy. Pisze ten wpis by pogadać z innymi ludźmi a nie z chatemGPT bo mnie to w pewnym stopniu przeraża

Szkoda mi tego że nie mogłem się zatrzymać gdy mnie o to prosiła. Myślałem że wszystko załatwię tym że pokaże jak mi zależy. Myślałem że siła swoich emocji naprawie wszystko.

Mam też żal do niej że zniknęła bez słowa nie zostawiając możliwości kontaktu. Wiem że dla niej tak było łatwiej. Niestety u mnie stworzyło pustkę. Odebrano mi bez słowa bliskość której potrzebowałem i możliwość po prostu przytulenia się

Jestem po rozmowie z psychologiem i ustalam sobie cele SMART. Już wcześniej napisałem do bliskich i kumpli by ożywić kontakt. W sobotę spędziłem noc u siostry. Pragnę kontaktu na teraz i muszę się hamować by nie przesadzać. To powinno minąć. Teraz potrzebuje jednak kontaktu i ze coś dla kogoś znaczę

Napisałem wczoraj ostatnią wiadomość. W głębi duszy chcę by się odezwała. Wiem że tego nie zrobi a jeśli nawet to nie będzie miało sensu. Jest mi nieco lepiej nawet jeśli wczoraj coś kuło układając to co miałem do powiedzenia

Chcę z powrotem spróbować sił w apkach randkowych. Ale muszę sobie zrobić przerwę bo wiem że nie jestem gotowy. Nie mam też dobrych zdjęć. Chciałbym również wiedzieć gdzie mogę poznać nowych ludzi i nawiązać znajomości. Chcę załatać pustkę

Muszę nauczyć się czekać bo teraz chce wszystkiego na raz. Ciężko mi się czeka. Boję się że nawet jeśli kogoś znajdę to będę znowu chciał ją zbyt blisko. Muszę o tym pogadać z psychologiem

Mocarz0piorunów

@LesnyZenek musisz jak najszybciej zastosować okład z nowych młodych piersi 😉 Nic tak nie ratuje w tej sytuacji jak powyższa "recepta"

Fenomen1piorunów

@LesnyZenek musisz sobie znaleźć taką, która będzie potrzebowała, żeby jej chłop ją pszytulił mocno i nie puścił. Pewnie trochę brakuje Ci ruchania, co?

Pokaż więcej komentarzy (29)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Może właśnie dlatego lepiej nie chodzić na te hejtopiwa i inne takie takie.
Lepiej się trzymać poniżej zasięgu radaru.
Jak znikniesz, to nikt nie zauważy.
A poza tym po co znikać - można sobie pisać coraz mniej i mniej - aż w końcu naturalnie się wyblaknie ze społeczności.

No ale z drugiej strony, wtedy nie zbierze się dramy i atencji :face_with_hand_over_mouth:

GURU1piorunów

@maly_ludek_lego Nie wiesz jednak czy nikt Ciebie nie kojarzy nawet pomimo niewielkiej ilości akcji. Sam kojarzę Twój nick, a nie spamujesz aż tak intensywnie.

Gruba ryba2piorunów

@nbzwdsdzbcps
Ja w sumie to tak nie za bardzo pisze o sobie, bo nigdzie sie nie wybieram.
Zwyczajnie nie rozumiem tego ostatniego trendu na usuwanie konta.
Usunalbym wlasnie tylko wtedy, gdybym byl szeroko wystalkowany czy cos.

Gruba ryba1piorunów

@nbzwdsdzbcps czasami nick zapada bardziej w pamięć niż treści

GURU1piorunów

@maly_ludek_lego Mnie też jest tutaj dobrze, czasami pracuję na tyle dużo, że ciężko napisać coś od siebie ale staram się przynajmniej przeglądać trochę treści każdego dnia.

GURU1piorunów

@ipoqi Pewnie tak też może być ale każdy z nas ma jakieś swoje zainteresowania jakimi może się tutaj dzielić i w tym małym kręgu łatwiej kogoś kojarzyć jak nie jest jednym z głównych twórców treści.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Otwieram wątek z najbardziej nierozkminionymi kobiecymi propozycjami.
**
Sytuacja nr 1 (17 lat)** - Moja pierwsza sympatia zaprosiła mnie do siebie na herbatę i zaznaczyła, że jest sama w domu. Nie poszedłem, bo powiedziałem, że jestem już umówiony z kumplami na Fifę XDD
**
Sytuacja nr 2 (20 lat)** - Poznałem ładną dziewczynę w klubie, ale średnio mi się z nią gadało, bo była taka trochę nijaka z charakteru. Podkręcała już takie seksualne podteksty w rozmowie na samym końcu. Raz wysłałą fotę z imprezy studenckiej i pytała czy będę, to razem się pobawimy we dwójkę. Odpisałem jej, że ujebałem kolosa i jestem zły i mam wyjebane XDD Kontakt się potem urwał.
**
Sytuacja nr 3 (22 lata)** - Jedna laska z akademika, której się podobałem (ona mi tak sobie, ale nie była zła) pisałą do mnie o 1.30 czy zejdę jej otworzyć drzwi bo wraca z jakiejś domówki i zapomniała czipa. Odpisałem jej, że przecież jej koleżanka została na weekend i tak w ogóle to ją mijałem na korytarzu i ona jej otworzy.
**
Sytuacja nr 4 (28 lat)** - Rok temu spotykałem się chwilę z taką laską. No taka 6/10. Raz przyjechała do mnie, mega nieśmiałą. W końcu zaczęliśmy się coś wygłupiac, usiadła na mnie przodem do mnie, łaskotała mnie i takie tam. Jak się powygłupialiśmy i coś tam podotykaliśmy, to ona tak westchnęła i na mnie patrzyłą, a ja poszedłem se po piwko do lodówki xD 5 minut potem powiedziała, że będzie powoli zwijać. W sumie nie ciągnęło mnie nic do niej kompletnie, ale drągal stał. Ostatecznie nie żałuję, ale beka i tak

Sytuacja nr 5 (28 lot) - Bardzo atrakcyjna dziewczyna, taka mega hot, ale trochę pusta. Wychodziliśmy trochę razy, byliśmy 2 razy na imprezie i mocno mi wysyłała sygnały. Raz powiedziała, że ona nigdy nie jadła steka i by pojechała do miasta wojewódzkiego tak na dłużej. I że ja bym mógł wypić drinka, to ona by kierowała. Powiedziałem, że w sumie bez sensu jakbym miał sam, a na noc tam przecież nie zostaniemy i może pójdziemy kiedyś na miejscu u nas XD
**
Sytuacja nr 6 (29 lat)** - Dużo pisałem tu o jednej koleżance, która mi mega wpadła w oko. Raz przyjechała do mnie na kilka piw i zwierzyła mi się, że jej się bardzo podobam, ale ma naprawdę opory przed związkiem z powodu złych doświadczeń to raz, a dwa że jestem trochę za mało spontaniczny i za bardzo wszystko planuje. Skoczył na nią mój pies i osunął jej trochę ramiączko z barku, na co ona "Oj chyba chce ci pomóc". Byłem w nią tak zapatrzony i zauroczony, że nie skumałem chyba o co chodziło, ale teraz tak sobie myślę, że chyba o coś XD

W sumie to było 7 sytuacji, ale w tej siódmej laska z którą randkowałem i doszło do pocałunków powiedziała "Wiesz co, jak chcesz coś więcej to raczej musimy jechać do ciebie albo hotelu". No i się zgodziłem i był to jedyny związek FWB w moim życiu.

Na swoje usprawiedliwienie dodam, że miałem 2 dziewczyny w życiu (ponad 6 lat i rok) i to z nimi uprawiałem , a tak to całe życie najpierw licealne potem studenckie poświęciłem na związki i kompletnie takich sygnałów czytać nie umiałem.

Mam duży skill w budowaniu relacji i chyba zerowy w luźnym randkowaniu.