Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#autyzm

Zawodowiec

w Dyskusje

5piorunów

Hej kochane Misie. Nawiązując do wpisu https://www.hejto.pl/wpis/czesc-prawdopodobnie-mam-autyzm-psychiatra-tak-uwaza-ujawnilo-sie-to-po-zmianie-

Dp;Jp: Zacząłem się obawiać, że mam autyzm

Zrobiłem test ADOS-2 ażeby się dowiedzieć czy jestem w spektrum. Nie mam żadnych cech autystycznych

Ale, jeśli was interesuje jak takie badanie się odbywa to chętnie odpowiem :)

Pozdro!

#autyzm #adhd #spektrum #psychologia #psychiatria

Mistrz2piorunów

@Pocisk_Nuklearny

> Ale, jeśli was interesuje jak takie badanie się odbywa to chętnie odpowiem :smiley:

Jak się odbywa takie badanie?

Lider2piorunów

Ja jestem ciekaw jak odbywa sie TAGOWANIE WPISOW

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Hydepark

35piorunów

IKEA-Zima-Melatonina - czyli poranne perypetie, na które znalazłem rozwiązanie (chyba)

Chciałem napisać tylko krótki wpis o budzeniu światłem, ale wyszło inaczej. TL;DR - Mam problemy ze wstawaniem rano i zrobiłem sobie pobudkę światłem ze sprzętu z Ikei. Część 1 - Zegar Biologiczny Jesienią każdego roku zaczynają się u mnie problemy ze wstawaniem rano. Grudzień to

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

Powiedziałem mamie, że chce sobie zrobić papiery na autyzm to wyśmiała i pytała po co mi to. #psychologia #autyzm

Zawodowiec0piorunów

@Dudleus nie ladnie, ale wlasciwie to po co ci to?

Gruba ryba3piorunów

@Dudleus z takimi papierami jest śmiesznie, bo masz 100% szansy ich wyrobienia.

Jak Ci nie dadzą, to się upieraj z chorobliwą nieugiętością, a udowodnisz, że na nie zasługujesz.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Kosmonauta

w Dyskusje

11piorunów

Dlaczego nie potrafisz posprzątać (i co to mówi o twojej traumie)

psychologia #depresja #adhd #asperger #autyzm #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #razemwychodzimyzprzegrywu #pracanadsoba  Dzielę się video, które dostałem od taty. On sam ma problemy ze sprzątaniem, ale też bardziej z depresją i prokrastrynacją i ogółem życiem z ADHD. Ja chyba tak samo

Lider

w Książki

42piorunów

178 + 1 = 179

Tytuł: Wczoraj byłaś zła na zielono

Autor: Eliza Kącka

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Karakter

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368059151

Liczba stron: 288

Ocena: 5/10

Prywatny licznik: 1 + 1 = 2

Książka bynajmniej nie przeciętna, ale mimo wszystko w mojej ocenie ląduje właśnie w przeciętniactwie, co jest wypadkową kilku skrajności w mojej ocenie. Ale po kolei.

Książka jest autobiograficznym opisem przeżyć matki wychowującej neuroatypowe dziecko. Pewnie, że większość z nas tutaj jest nieco neutoatypowa, jednakże opisywane dziecko zdecydowanie wykracza poza to nasze standardowe "nieco". Autorka naprawdę dobrze oddaje swoje niemalże nieustanne zagubienie w próbie nadążenia za procesami myślowymi dziecka. Niby takie życie naznaczone było schematami, a nawet najmniejsze od nich odstępstwo kończyło się problemami (i to w najbardziej prozaicznych kwestiach, jak podróż do domu czy zakupy), ale również nie obywało się bez wyłamania się z tego schematu, i to w najmniej spodziewanym (i bez żadnej komunikacji ze strony dziecka) momencie. Niewiele jest w Polsce takich książek.

ALE. Choroba zdobywców polskich nagród literackich niestety ma się tutaj bardzo dobrze - książka jest absolutnie przepełniona niepotrzebnymi (moim zdaniem) wypełniaczami i bardziej skupia się na samej sobie niż na tym, co faktycznie ma do przekazania. O ile części skupione na wymianie zdań i próbę "nadążania" za tokiem myślenia dziecka czytało się naprawdę dobrze, tak fragmenty pokazujące przemyślenia autorki były po prostu okropne. Niestety pierwsza połowa książka stała w dużej mierze nimi i wielokrotnie miałem myśli o porzuceniu książki, bo zdania ewidentne były wielokrotnie przepisywane, aż w końcu osiągnęły formę, z której autorka była zadowolona. Nic nie odejmując autorce, widać, że swoje wykształcenie wyższe w polonistyce nie poszło na marne - szkoda tylko, że dzieje się to z cierpieniem dla czytelnika. Nie skończyłbym tej książki, gdyby nie to, że w pewnym momencie poddałem się i ilekroć wchodziły przemyślenia autorki, to szukałem wzrokiem końca akapitu i zaczynałem czytanie od kolejnego. I nie uważam, żebym dużo "treści" książki w ten sposób utracił, co najwyżej mogę żałować tego, że nie przeczytałem kolejnej błyskotliwej metafory (spoiler alert: nie żałuję). Szczerze mówiąc, takiej faktycznej wartościowej treści to ja tam widziałem ze 100 stron, nie więcej.

Poza tym mam wrażenie bardzo dużego niedokończenia tej książki. Gdzieś 5/6 książki zajmuje okres od narodzin dziecka po początek nauki w szkole podstawowej, w dodatku bardzo mocno przemieszany ze sobą - nie dałbym rady uporządkować poszczególnych wydarzeń na osi czasu. No i oczywiście przemyślenia i próby domysłów autorki na temat dziecka - one w sumie zajmowały większość miejsca. Reszcie życia, mniej więcej do czasów nastoletnich, poświęcono zaledwie ostatnie 40-50 stron. Trochę to wyglądało, jakby problematyczne były tylko te parę początkowych lat, a później już przyzwyczajenie i luzik - trochę nie sądzę. Poza tym w zasadzie całość skupia się wyłącznie na życiu wewnątrzrodzinnym. No i ten fragment z porodówki wrzucony od czapy na koniec, jakby autorka nie miała na niego lepszego pomysłu. Zmagania z systemem, które również z pewnością były, są w książce w zasadzie nieistniejące. Trochę jakby autorka wybrała z całości okresu życia dziecka wyłącznie te okresy, które wydawały jej się odpowiednio nadające się na Prozę Najwyższej Jakości. Ale w sumie mamy do czynienia z literaturą piękną, a nie reportażem, więc nie powinienem narzekać, trochę inne zasady tu panują.

Mały plusik jeszcze ode mnie za 3 "wtręty" z listą "dobrych rad" jakie usłyszała od wszelakiej maści nieznajomych, którzy bez znajomości sytuacji musieli wtrącić swoje chłoporozumskie 3 grosze. Urocze przełamywanie dominującego stylu książki.

Tak więc tematyka i próba oddania problemu - bardzo dobre, ale forma opisu dla mnie absolutnie okropna (co nie oznacza, że nikomu się nie spodoba! @George_Stark w swojej opinii był zachwycony i absolutnie to szanuję!). Jak nic gdzieś pomiędzy wychodzi przeciętność, która przeciętnością zdecydowanie nie jest 😉 Ale takie są uroki oceny punktowej.

A do laureatów polskich nagród literackich już wystarczająco się w ostatnich latach zraziłem (nie pozdrawiam Zyty Rudzkiej i Doroty Masłowskiej). Nie kupiłem tej książki i absolutnie się z tego cieszę, po prostu nie mój typ.

#ksiazki #autyzm

#owcacontent

Fanatyk6piorunów

@bojowonastawionaowca o, a mnie te "dobre rady" zirytowały najbardziej! Było dla mnie dziwne jak można coś takiego rozpamiętywać, a potem umieścić w książce.

W pewnym momencie doszłam do wniosku, że nie polubiłybyśmy się z autorką, która tak bardzo skupia się na tym co powiedzą o niej inni, że z powodu swojej córki zaczyna użalać się nad sobą.

U mnie te 7/10 było właściwie za język :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (12)

Zawodowiec

w Dyskusje

43piorunów

Cześć. Prawdopodobnie mam autyzm - psychiatra tak uważa. Ujawniło się to po zmianie pracy. Wiele lat stabilnej roboty, a teraz pracuje intensywnie, dużo się dzieje i po 1-2h mam już przeciążenie sensoryczne. Pytanie do osób, które mają tę przypadłość - jak sobie z tym radzicie? Dla mnie to nowość

P.S. mam też ADHD, ale wiem od lat

GURU6piorunów

@Pocisk_Nuklearny no jeśli zmiana roboty nie wchodzi w grę (a nie czarujmy się, że to jakiś amerykański film)- robić jedno konkretne zadanie tak długo, aż się je skończysz i dopiero wtedy w ogóle patrzeć na kolejne. Wcześniej to nawet się nie interesować żadnym tytułem, skrótem ani innymi sneak peakami. Nie dawać sobie wciskać, że już-teraz-natychmiast w jakimś oczekiwaniu, że wyrośnie ci druga para rąk. I polecam słuchawki z ANC- całkiem dobrze odcinają otoczenie, które też często jest głośne i nie pozwala się skupić na tym co robisz 😉

GURU5piorunów

@Pocisk_Nuklearny zależy od tego jaka praca i jakie masz opcje. Przede wszystkim staram się nie doprowadzić do samego przeciążenia np. unikając potencjalnie negatywnych interakcji. Miałem takiego gościa w robocie, co ignorowałem przez 2 lata, nic do niego nie mówiąc i nie reagując na to, co on mówił. Pomagało. Warto też mieć coś co mechanicznie rozładowuje stres, czy to co prowadzi do przeciążenia. Dla mnie to mazianie po ekranie telefonu, inni mają własne sposoby na stimming. Dla przykładu można sobie kupić jakąś małą piłeczkę co ma różne sekcje z różnym oporem w nacisku, albo kostkę co ma różne przyciski. Fajnie jest mieć coś co można po prostu dotknąć i sama tekstura i kształt sprawiają, że świadomość wędruje gdzie indziej. Ja miałem czasem ze sobą gumkę do warzyw w kieszeni, taką różową, dużą. Nie wiem czemu, ale jak się denerwowałem, to pomagało bawienie się nią w kieszeni. Kolega kiedyś mi dał długopis pokryty taką gumą czarną, co miała przypominać oponę. Też było spoko.

To wszystko pomaga też jak już się przekroczy granicę przeładowania sensorycznego. Ja dodatkowo zawsze mam przygotowany zestaw na taki wypadek. Słuchawki - choć te noszę cały czas, ale w poprzednich pracach nie zawsze na to pozwalano i wtedy miałem je tylko do sytuacji awaryjnych - i coś co powoduje, że wracam gdzieś w pozytywne miejsce myślami. Dla mnie to soundtrack z filmu Oblivion lub serial The Big Bang Theory. Po godzinie słuchania nawet najcięższe przeładowanie trochę ustępuje.

Co też jest ważne, wiek ma znaczenie. Młodzi ludzie mają znaczenie więcej problemów z takimi rzeczami, niż starsi, bo z biegiem lat łatwiej jest sobie radzić z trochę ustępującym nasileniem. Nie tylko przez doświadczenie, ale też przez to, że "objawy" stają się mniej dotkliwe, a limity wyższe.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Gruba ryba

w Programowanie

14piorunów

adeptom polecam myśleć o testach jednostkowych jako "zbiorze aksjomatów o kodzie których znajomości oczekujesz od próbujących rozwijać twój system".

dodatkowe twierdzenie do udowodnienia w swojej duszy dla chętnych - #sztucznainteligencja nie chce nic, więc większość testów jednostkowych które proponuje jest k⁎⁎wa bez sensu xD

Gruba ryba3piorunów

prompt: zaproponuj wpis na portal społecznościowy hejto na temat "co to testy jednostkowe"

Pewnie każdy _coś_ słyszał, ale krótko i po ludzku :point_down:

Co to są testy jednostkowe?

Testy jednostkowe to małe, automatyczne sprawdziany dla kodu.
Biorą najmniejszy sensowny kawałek programu (funkcję, metodę, klasę) i sprawdzają, czy:

* dla danych wejściowych X

* zwraca wynik Y

zawsze i przewidywalnie*

To trochę jak test smaku w kuchni:

> zanim podasz danie gościom, próbujesz łyżeczką sosu, a nie czekasz aż ktoś się zatruje.

Po co to komu?

* :brain: szybciej rozumiesz własny kod (i cudzy)

* :firecracker: zmiany nie psują rzeczy, które już działały

* :hammer_and_wrench: refaktoryzacja przestaje być rosyjską ruletką

* :zzz: mniej „działało u mnie”

Czego testy jednostkowe NIE robią:

* nie sprawdzają UI

* nie testują całego systemu

* nie zastępują myślenia

Najczęstszy błąd:
„Napiszę testy na końcu”
_(spoiler: na końcu już się ich nie pisze)_

Dobrze napisany test jednostkowy to:

* szybki

* deterministyczny

* czytelny

testuje jedną rzecz*

A najlepszy moment na testy?
:point_right: w chwili, gdy kod jeszcze boli od świeżości

Jeśli chcesz, w kolejnym wpisie mogę:

pokazać zły vs dobry test*

albo wytłumaczyć testy bez frameworków i buzzwordów*

Kosmonauta1piorunów

Ja ogólnie lubię TDD i wydaje mi się, że to najlepszy sposób na AI. Odpalasz takiego gemini cli i mowisz aby na podstawie wymagań (tutaj uzupelniasz) napisał Ci testy. Sprawdzasz czy mają sens i potem w kolejnej iteracji mówisz aby zaimplementował kod jtóry przejdzie testy i spełni wymagania. Potem każda poprawka to najpierw poprawa testów, a dopiero potem zmiany w kodzie. Takie coś u mnie się sprawdza

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w NarkotykiZawszeSpoko

8piorunów

Widzę w sobie defekt, którego nie umiem póki co rozwiązać inaczej niż farmakologicznie.

Istnieje pewna „bariera” myśli których głupio mi pomyśleć na trzeźwo. Są to przeważnie dobre rozwiązania dla mnie lub mojego otoczenia, ale takie które wychodzą poza „normę”.

No bo jak tłumaczyć bliskiemu ze ból po rozstaniu z partnerem będzie chwilowy, a jedyną alternatywą jest cierpienie do końca życia? Niezależnie od tego co powiem, na pewno po moich słowach będzie mu przykro.

Bardzo często dotyczy to też stawiania granic. Jestem turbo efektywny, więc wielu ludziom staram się pomoc. Czasem ze stratą dla siebie, a czasem po prostu ponad siły. No bo jak to tak, odmówić komuś gdy mogę mu ułatwić życie a mnie w gruncie rzeczy kosztuje to niewiele? A tak to, ze życie nie polega na nabijaniu punktów wdzięczności u otoczenia.

Trzy razy pisałem i kasowałem akapit, ze fajnie ze mogę kupić leki w aptece. No k⁎⁎wa w kraju pierwszego świata nie powinno to nikogo dziwić xD czekam na wyniki badań klinicznych z psychodelikami.

#psychiatria #narkotykizawszespoko #marihuana (nie wiem czy trzeba dodawać nsfw do takich wpisów)

Lider3piorunów

@wombatDaiquiri brzmi to jak silny konflikt między rozumem a nadodpowiedzialnością za cudze emocje. Widzisz sensowne, czasem trudne prawdy, ale „bariera” pojawia się tam, gdzie boisz się, że ktoś poczuje się źle. i ten koszt bierzesz na siebie. To nie defekt myślenia, tylko lęk przed byciem sprawcą czyjegoś bólu.

Pomaganie ponad siły i trudność z granicami wyglądają jak regulowanie własnej wartości przez bycie użytecznym. Farmakologia raczej obniży tylko lęk przed konfliktem niż „naprawi” problem.

oddziel prawdę od odpowiedzialności za cudze uczucia. Można mówić rzeczy trudne i nie robić krzywdy. Granice to nie brak empatii, tylko empatia wobec siebie.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Polityka

28piorunów

Dzisiaj z teściową rozmawiam trochę o patriotyzmie, o dobroczynności, o tym kto jest wilkiem w owczej skórze. No o po prostu. I tak sobie myślałem ile osób miało ból d⁎⁎y o 18zł rocznie, to dorzuciłem za 55 lat. Nie dziękujcie, ale możecie się sami dorzucić: https://zrzutka.pl/p2f377

Teściowa głosuje na PiS ale się nie cieszy. Jak sama mówi odczuwa nieracjonalną niechęć do Tuska od zawsze. Ale zgodziła się ze Zandberg niegłupio mówi, więc walczę o przepływy elektoratu przez resztę

GURU9piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Kosmonauta2piorunów

@wombatDaiquiri rispekt.

Musiałem kupić prezent żonie, tak to bym chociaż stówkę wysłał.

Dajesz na ten pułk białoruski, a nie na główną zrzutkę?

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Gównowpis

27piorunów

Jakoś od zawsze tak mam, ze okres świąteczny jest dla mnie mega ciężki. Chaos, multum ludzi absolutnie wszędzie, świąteczna muzyczka gra, jaskrawe światła w ciemne dni atakujące z każdej dekoracji. Do tego rozmowy z każdym o niczym. To nie jest dobry czas żeby mieć

#gownowpis #zalesie

Pokaż więcej komentarzy (10)

Kosmonauta

w Hydepark

2piorunów

To jest fascynujące jak bardzo zwolennicy supremacji czarnej rasy, Zielonej Granicy i biednych uchodźców 3 dni rzeką płynących potrafią wypierać rzeczywistość.

W szczególności określenie "kukold" działa na nich jak płachta na byka albo zboże na pewną panią.

Czyżby jakieś negatywne osobiste doświadczenia z partnerem lub partnerką? Całkiem możliwe, bo jak inaczej wytłumaczyć taką zajadłość. Może to też określone i poniekąd wstydliwe preferencje?

Któż to wie? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi.:thinking_face:

Jednak świat to nie bajki Disneya pełne dobrych i porządnych kobiet na lawendowych chmurkach, ale zrozumienie tego u niektórych przychodzi bardzo późno, a czasem nawet wcale (ci zazwyczaj emerytury nie dożywają albo pod most do kartonu trafiają z alimentami wedle "możliwości zarobkowych").

Tymczasem w Oxford Dictionary czytamy hasło "cuckold", mające też nasz rodzimy odpowiednik "rogacz", choć o trochę węższym znaczeniu. 😉

Jak widać zarówno socjalizm, jak i autystyczne chłoptasie zawzięcie walczą już nie tylko ze swoimi frustracjami, ale nawet ze słownikiem.

_I stało się słowo zakazane jako i zboże i jako pterodaktyl._ 😁

#hydepark #hejtossie #autyzm #lewactwo #kukold

Gruba ryba4piorunów

Lepiej ci wychodzą fiksacje na punkcie siusiakow

Kosmonauta1piorunów

Co to ma do autyzmu? Albo chociaż pociągów?

Kosmonauta0piorunów

@Rozpierpapierduchacz chciałem powiedzieć, że takie żarty tylko jeszcze bardziej pogrążają poziom dyskusji, ale jednak ty nie żartowałeś xdddd

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

Ciekawe, czy coś z tego wyjdzie, czy znowu temat nadrozpoznawania #autyzm, na potrzeby dofinansowania dla szkoły, zostanie zamieciony pod dywan - sam na początku roku, padłem tego ofiarą o czym pisałem i na szczęście mnie szkoła po sądach nie ciągała, bo dostali diagnozę od psychiatry. Profil z FB nie wiem czy wiarygodny, ale jakiś zespół parlamentarny powstał, oby coś poza odebraniem dodatkowych wynagrodzeń zrobił, bo te dzieci, które naprawdę potrzebują pomocy, często mają problem z jej uzyskaniem, a już o wciskaniu dzieciom choroby i stygmatyzowaniu ich, nie wspomnę.

#adhd #rodzicielstwo #dzieci

Fanatyk2piorunów

@zomers na czym polega ta praktyka z "nakłanianiem rodziców dzieci do dopisywania autyzmu"?

Przecież orzeczenie to dość długi proces obowiązkowo z wizytą u psychiatry dziecięcego i decyzję wydaje komisja, rodzice nie mogą przecież tego po prostu "dopisać".

Fanatyk7piorunów

@emdet nie wiem, nie poszedłem do specjalistów proponowanych przez szkołę, na których nalegali, tylko sam to ogarnąłem prywatnie, psychologa nawet w dwóch niezależnych ośrodkach, z pełną diagnozą i tak jak mówisz, na koniec psychiatra wydał orzeczenie - sam psychiatra powiedział, że jest nadrozpoznawanie autyzmu, więc strzelam, że coś może być na rzeczy. Szkole bardzo zależało, na uzyskaniu diagnozy bardzo szybko, bo budżet się uchwalał w czerwcu.

Lider9piorunów

@emdet chodzi o to że gdy wybierzesz "odpowiedni" ośrodek diagnozujący to tak przeprowadzi diagnostykę że wszystko będzie po twojej myśli. Zresztą, niektóre ośrodki diagnozują z dupy, dlatego ciężko o rzeczywistą opinię/diagnozę. Moja Różowa pracuje z dziećmi z różnymi orzeczeniami i często dzieci nie mają dysfunkcji wskazanych w diagnozie

Osobistość1piorunów

@emdet pewnie chodzi o to że cechy ADHD i autyzmu się przenikają z połową jest wspolna. Masz ADHD ale też AuDHD (autyzm + ADHD) i autyzm I to wszystko jest jak oś. Z mojego doświadczenia im wyżej funkcjonujący autysta tym więcej ma w sobie ADHD. 30-80 proc osób z autyzmem spełnia kryteria ADHD i 20-50 proc osób z ADHD spelnia kryteria autyzmu. Nie wiem na ile to jest "dopisywanie" a na ile po prostu rekomendacja w stylu diagnozujesz ADHD to zdiagnozuje również autyzm.

Tak czy siak problemem nie jest diagnozowanie tylko ministerstwo które nie umie oddzielić wysoko od nisko funkcjonujących, a ma na to nawet kod ICD który psychiatra wpisuje po zdiagnozowaniu gdzie autyzm dzieli się wg zaburzenia rozwoju intelektualnego/języka.

Fanatyk0piorunów

@zomers @Yes_Man @pokeminatour no tak, chodzi mi o samo określenie z "dopisywaniem autyzmu przez rodziców". To nie rodziców wina, że jest bardzo dużo diagnoz, to nie oni je wystawiają i najczęściej to nie oni sami na nie się kierują. Jeśli jest ośrodek, który wystawia papiery niezależnie od stanu dziecka, to jest problem z ośrodkiem i konkretnymi lekarzami.

Sam zostałem przez poradnię PP po kilku wizytach skierowany z dzieckiem na diagnozę i mimo iż faktycznie nie wszystkie dysfunkcje z wczesnej diagnozy aktualnie się pokrywają to po całym procesie ciężko mi sobie wyobrazić sytuację w której rodzice ponoszą jakąś odpowiedzialność za proceder "nadmiaru diagnoz".

Fanatyk2piorunów

@emdet no ja tutaj tak bardzo winy rodziców nie odczytałem, ale można zapewne wyjść z założenia, że szkoła Cię nakładania, bo dziecku będzie lepiej, a ty się na to godzisz, obstawiam taki kontekst. My też mieliśmy ciężkie chwile, bardzo to oboje przeżyliśmy, ze padła sugestia autyzmu, ale wzięliśmy się w garść, stać nas było na działanie szybko i niezależnie, ale nie każdy rodzic może mieć taki komfort, a dla dziecka chcesz często zrobić wszystko.

Lider4piorunów

@emdet te nie lekarze, bardzo często nawet nie psychologowie po studiach psychologicznych 😉

Temat rzeka. To jest trochę tak że jeden ośrodek uzna że dane dziecko ma dysfunkcje, choćby minimalne, a drugi uzna to za zbyt mało by wydać taką opinię. Wolę to drugie podejście bo aktualnie opinie i orzeczenia wydaje się hurtowo i bardzo często są krzywdzące dla dzieci

Fanatyk0piorunów

@Yes_Man no ale jak nie lekarze, przecież do diagnozy jest potrzebny psychiatra.

Lider1piorunów

@emdet moja Różowa nie jest psychiatrą, wystarczą studia z psychologii

Edit:

Diagnozę

zespołu Aspergera

może postawić przede wszystkim

lekarz psychiatra

(dziecięcy lub dla dorosłych). Często współpracuje on ze specjalistami takimi jak

psycholog

i

pedagog specjalny

. Psycholog może postawić wstępną diagnozę funkcjonalną. Ostateczną, medyczną diagnozę, niezbędną do dokumentacji i leczenia, wystawia lekarz. Diagnoza opiera się na wywiadzie, obserwacji i testach.

Kto diagnozuje?

Psychiatra*

: Stawia ostateczną diagnozę medyczną, potrzebną do dalszego leczenia i dokumentacji.

Psycholog (kliniczny):* Przeprowadza szczegółową diagnozę psychologiczną i funkcjonalną (obserwacje, testy) i przygotowuje opinię.

Pedagog specjalny*

: Wspiera proces diagnozy i ocenia funkcjonowanie w środowisku szkolnym.

Neurolog dziecięcy*

: Może być zaangażowany w celu wykluczenia innych przyczyn neurologicznych. Może również zlecać dodatkowe badania, np.

EEG

.

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Wiadomości Polska

19piorunów

Rodzice dzieci z autyzmem tracą świadczenia przez błędy komisji. Orzeczenia wciąż problematyczne

Odbieranie świadczenia pielęgnacyjnego rodzicom niesamodzielnych dzieci z zespołem Aspergera czy autyzmem trwa od lat. To kwestia braku kwalifikacji członków komisji i chęci oszczędności – słyszymy od rodziców i ekspertów. [...] Do redakcji Infor.pl trafiają ostatnio listy