Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#chlopskadyscyplina

Osobistość

w Hejtokoksy

9piorunów

PROJEKT CEZAR - ETAP 3 - BOSKA SYLWETKA (ciagle zmieniam nazwy :O)

WSTEP

Bedzie, krotko bo caly tydzien nie moglem znalezc czasu, zeby napisac, a pierwszy dzien nowego etapu byl juz w ostatnia sobote.. Schodzimy dalej, jeszcze nizej, walic miesnie, te bede 'odzyskiwal' przez zime, teraz wciaz szukam punktu, gdy bede czul dyskomfort, ciagly glod i generalnie moj organizm spanikuje. Poza tym dowiedzialem sie, ze komorki miesniowe nie znikaja, tylko sie mocno kurcza, wiec na masie wszystko szybko wroci.
Poki co czuje sie naprawde dobrze, zmeczony od ilosci cwiczen i ile to mi zajmuje, plus za malo spie - ale to poprawimy. Jezeli chodzi o samo zdrowie, jest hit, lepiej nigdy nie bylo. W sobote bedzie wazenie i wtedy powinienem miec wiecej czasu sie rozpisac.

Generalnie wczesniej bylo -5,6kg w 4 tygodnie, teraz zmniejszymy troszeczke, ale wciaz duzo za duzo. Mozliwe, ze jeszcze podczsa tego etapu zmienimy wartosci, ale to juz do zdecydowania po pierszym tygodniu lub dwoch.

A i jednak jest wiecej niz poczatkowo planowalem, myslalem, ze mam ze 12% tkanki tluszczowej, a bylo 15%, to jest z czego zrzucac haha.

Psychicznie jest niezle. Pierwszy raz przy zonie nie mialem ochoty jej przytulic (jak zabieralem ostatnie rzeczy). Wciaz jest mi smutno i czasem mnie ogarnia na moment glebokie nieszczescie, ale malymi krokami jest coraz lepiej, do przodu damy rade.

DANE

Etap 3. Wiek: 37 (TEORETYCZNIE 36 JESZCZE) Wzrost: 175 cm

Start: 22.07.2023 Waga startowa: 65,8 kg (ALE MORDO, JAK TO, PRZECIEZ ETAP 2 ZAKONCZYLES KILO WIECEJ - no wiem, ale z rozpedu jeszcze 1 kg stracilem, pomimo wypadu do Polski XDD SORY)

Koniec: 26.087.2023 Waga docelowa: 60,9 kg - czyli prawie 5 kg, spowalaniamy troche, zeby sobie krzywdy nie zrobic, tu juz naprawde jestesmy na niskiej wadze.

Trening bez zmian, Push-Pull ze 5-6 razy w tygodniu, core po treningu na silowni i biegamy 10km dziennie przynajmniej.

Pomiary ciała, wykonywane rano po przebudzeniu, bez pompy. Pomiar obecny: [cm]
Dodatkowo komentarz co sie stalo przez tydzien, ktory mialbyc maintenancem, ale nie wyszlo, SORY.

Szyja: 38 cm
Klatka piersiowa: 100 cm
Biceps: 36.5 cm | Spadlo 0,5 cm przez ten tydzien
Talia: 73 cm } Spadl 1 cm w ten tydzien
Brzuch 76,5 cm | TAK SPADLO 2,5 CM, MIERZYLEM KILKA RAZY, WTF.
Biodra: 81,5 cm
Udo: 51,5 cm | Spadl 0,5 cm
Łydka: 36,5 cm | Spadl 0.5 cm

Jednak pomiar to pomiar, i bede liczyl od wartossci po lewej.

Niech bog estetyki, docinki i dyscyplina ma mnie w opiece, a caly spalony tluszcz oddaje mu w ofierze!

Sorry mordy jeszcze raz, ze tak krotko i pospiesznie, ale totalny brak czasu!

ZAKONCZENIE

Elegancko, cisiniemy na calej!

ps. kcal sredni - 2400 dziennie, wiec zwiekszylismy, zobaczymy, moze zmniejsze.

     

Fenomen

w Przegryw

50piorunów

Odechciewa się trochę już pisać na tym tagu CHUOPSKIM przez obumieranie części CHUOPSKIEJ i nasilanie się "wykopowych aspektów". Człowiek uciekł z tego bagna wykopowego, ehh złote czasy jak pisało się tu o ranczu chłopskim, każdy wrzucał swoje jadło kołchozowe, robił raporty z spierdotripów czy rozmyślał o UFO.

Nie wiem, może mi się tylko wydaję, ale obecnie jest tutaj może trzech aktywnych użytkowników. Gdzie się podziały inne chłopy? Wychodzą z przegrywu? Mam taką nadzieję. U mnie ostatnio niewiele się zmienia, dzień jak dzień, noc jak noc.

Dzisiaj w kołchozie dowiedziałem się, że za mało się staram (xD). Oczywiście olewam takie uwagi i pracuję sobie dalej. Po kołchozie kolacyjka w postaci 3 gotowanych na miękko jaj, twarożku z cybulq i chilli, do tego jakieś "bio" kromeczki chleba tostowego z chudą szynką. TOMAT OWOC ŻYWOTA JEGO również się znalazł.

  

Fenomen0piorunów

@WiejskiHuop no i ps to zdjęcie jest za mocno pozowane. Jak jeszcze mieszkałem na wsi Jak miałem 4 lata to się brało z ogólnego talerza na skutek czego robiła się berbelucha i mojta na talerzu nieestetyczna a kcal się zgadzały. Rocznik 88.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

Wychodzenie z przegrywu krótkie podsumowanie, skoro obiecał to będzie robił:

* Zakończył zakupy letniej garderoby - musiał uzupełnić po odejściu z etatu i pracy a homeofice w dresach/piżamie) Na zimową już tyle nie wyda bo nie ma dużych braków.
* Złożył wniosek o wyrobienie nowego paszportu (koniec sierpnia początek września leci gdzieś daleko z kolegą)
* Był na 3 wycieczkach rowerowych po 35+km i 5 albo 6 krótkich ok 10-15km
* Dalej ćwiczy dwa razy w tyg (tylko raz z powodu upału ominął trening)
* Był dwa razy wieczorem na mieście na imprezach warszawskich - nikogo nie poznał, ale było spoko
* Waga +1,5kg z powodu tego że jada co tydzień grilla w opór i się upija w weekendy w samotności
* Firma idzie trochę jak krew z nosa po 3 miesiącach prawie się przestała rozwijać ale to przez sezon urlopowy. Plus jest taki że się chłop nie przepracowuje bo pracuje tylko pięć dni w tygodniu w sobotę czasem 2-3 godziny. Na wiosne powinnno być znów odbicie w górę bo to taki rynek. Z kasoą jest tak 6/10 not great not terrible

-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Chłop zauważył że im dłużej interesuje się modą męską i tym co na siebie wkłada, tym prostsze i bardziej klasyczne ubrania kupuje. Bardziej zwraca uwagę na jakość wykończenia i tkaniny. Częściej oddaje kupne ciuchy do krawcowej aby krój ich dopasować do własnej unikatowej sylwetki. Wszystko kupuje w jednolitych kolorach żadnych wzorów tylu paski, kratka, jakaś pepitka nie mówiąc już o napisach i kolorowych nadrukach. Taki młodzieżowy styl już nie dla jego.

Uzupełnianie letniej garderoby zakończone dziś przyjściem ostatniej paczki, zakupił:
Koszula biała 100% len z długim rękawem - 150zł z 300
Polo kość słoniowa 55% jedwab 45% bawełna - 125 z 250zł
Polo brązowe 100% bawełna z takiej grubej dzianiny 125zł z 250zł
Etui na karty kredytowe ciemny brąz - dawno takie chciał było przecenione ze 150 na 50 😊 żal nie skorzystać
Skarpetki granatowe, grafitowe, szare 3 x 20zł przecenione z 3 x 60zł

Wcześniej kupił pasek ciemno brązowy (125 z 250zł) i białe lniane spodnie (269 z 400) pokazywał już zdjęcia. Bez wyprzedaży wydał by 1780 a wydał 895zł zaoszczędził 885zł. Wcześniej jeszcze wydał na buty do chodzenia po górach i inne pierdoły na wycieczki górskie bardzo dużo. Musi ograniczyć wydatki i wprowadzić

Link do poprzedniego wpisu:
https://www.hejto.pl/wpis/chlop-powrocil-caly-i-zdrowy-z-gorskiej-wycieczki-byl-w-tatrach-a-w-poniedzialek

   

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hejtokoksy

14piorunów

QUO VADIS TKANKUS TŁUSZCZUSZ?

TL/DR: Zrobiłem DEXA scan, mam 15.5% tkanki tłuszczowej, szczegóły na screenshotcie, fota zrobiona 2 dni wcześniej.

No siema.

Dzisiaj krótki apdejt 😉

Przygotowuje się na wejście w kolejny etap budowania boskiej sylwetki. Jeszcze bardziej planuje wszystko uporządkować i połączyć moje obecne projekty i pasje w jeden duży. Będzie hit :smiley:

JEDNAK dzisiaj nie przychodzę z pustymi rękami! Zrobiłem sobie DEXA SCAN. (W CELU SPRAWDZENIA TKANKI TŁUSZCZOWEJ)

BODY FAT CULTURE

Wraz z tym jak sie chudnie, coraz czesciej pojawia sie temat procentowej zawartosci tkanki tluszczowej i sprawdzania tej wartosci.
Jest kilka sposobow, niestety wszystkie sa niedoskonale. Czy to prad eleketryczny mierzacy opornosc, czy metody wypornosciowe, konczac na promieniowaniu. Zadna nie jest precyzyjna, zadna nie daja nam wartosci prawdziwej. Niemniej jednak moj wybor padl na dosc popularny "Dexa scan", ze wzgledu na jego dosc duza popularnosc w swiecie fitness.
Po polskiemu nazywa sie to skan densytometryczny i przede wszystkim jest uzywany do wykrywania osteoporozy (mierzy gęstość kostną).

ALE NA CO TO PANU? PO CO TO?

Orientując się wczesniej telefonicznie, że test jest dostępny i nie trzeba się umawiać za wczasu udałem się do osiedlowej przychodni w moim rodzinnym mieście, które krótko odwiedziłem.

Oznajmiając Pani, że chce się zapisać na skan, ta chciała wiedziec, którą część ciałą będę skanował. Moja odpowiedz była krótka i stanowcza - WSZYSTKIE xd Całe ciało.
To spowodowało jej wielkie zaskoczenie, krótka wymianę zdań "ale po co to panu? Kto to panu przepisal? Co chce lekarz?".
Jak odpowiedzialem, ze robie to prywatnie, to byla jeszcze bardziej zestrofowana i wyslala mnie do gabinetu dogadac sie tam bezposrednio.

Miła, młoda Pani, wyjątkowo urodziwa z usmiechem na ustach powiedziala, ze zrobimy caly test i wie o co mi chodzi :smiley:

Szybciutko wyskoczylem z ubran zostajac w samych majtach (cos ostatnio chetnie sie rozbieram jak tylko moge haha) i sam test potrwal kilka minut, gdzie ja mialem lezec bez ruchu.

GENETYKA TO STARA KURA

Uwaga uwaga, moje wyniki to.. srednia 15.5% tłuszczu :smiley: Wrzucam zdjęcie poglądowe, dla osób, któe nie wiedzą jak wygladam. Co ciekawe, zawsze byłem przekonany, że mi się kijowo rozkłada tłuszcz, bo na brzuchu.. ukazało się, ze mi się rozkłada kapitalnie.. 19% nogi, 16% ręcę, a brzuch .. 10%. Nie moge narzekac :grinning: Screenshot samych wyników poniżej.

I CO TERAZ?

Teraz kwestia zaplanowania 3ciego etapu, mam jeszcze sporo tluszczu, wyjasnia to, czemu sie tak dobrze czuje wciaz. Skan planuje powtarzac miedzy etapami, zeby obserwowac i miec porownanie.

Jest elegancko i cisniemy dalej!

     

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Przegryw

10piorunów

MYŚLICIE, ŻE UPAŁ TO WYMÓWKA BY ODPUŚCIĆ DYSCYPLINĘ?!
Nic bardziej mylnego. W zasadzie przez ostatnie dwa dni jem po prostu dużo mniej bo gorąco, ale nadal jest to pożywienie OKURATNE I SRALNICZE. Przykładowo dzisiejsza kolacja to jajecznica, dwie kromki jakiegoś bio chleba i sałatka z TOMATA OWOCA ŻYWOTA JEGO oraz mozzarelli. Wszystko zapite kefirem i aż czuję jak czai się ZEMSTA KRAMPUSA w jelitach.

Wczoraj mimo upalnej pogody posprzątałem auto, porobiłem coś na podwórku, dzisiaj natomiast rekreacyjny rowerek po leśnych drogach. Teraz konkuter, jakaś liga legend wleci ze streamem w tle a potem spanko bo jutro 12h w obozie pracy mnie czeka.

Taka pogoda w kołchozie jest zabójcza. Jaja się pocą a wypicie na przerwie kefiru (no k⁎⁎wa lubię to piję) powoduje, że on chyba fermentuje w brzuszku i po 30 minutach jest eksplozja taka, że kątniki uciekają z kibla w kołchozie a pasta BHP od smrodu staje się płynna.

  

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hejtokoksy

87piorunów

Projekt "Zaar" - boska sylwetka. Etap 2. Podsumowanie.

No siema.
Poniżej wrzucam podsumowanie drugiego etapu przygody z odchudzaniem i zbudowaniem wymarzonej sylwetki. Etap ten trwał 4 tygodnie.

TL/DR: Otóż nie tym razem!🙂 czytaj wszystko leniu, od myślenia spalisz kilka kalorii więcej.

Samopoczucie.

Przez cały okres czułem się bardzo dobrze, nie zauważyłem żadnych negatywnych zmian. Czuję dobrze, nawet jak mam niewiele snu, mam więcej energii niż dawniej.

Zdrowe ciało.

Podobnie jak z samopoczuciem, wszystko jest git, czuje się lekki i sprawny. Nie licząc kolana i przedramienia lol, ale to już wspominałem wielokrotnie, teraz będę miał parę dni przerwy to musi wystarczyć na regeneracje.

Diety(a).

Większość czasu 2000-2100kcal, jak robiłem półmaratony to zdarzyło mi się zaszaleć i zjeść miedzy 2200-2300 kcal. Trzymałem sumiennie dietę przez cały ten czas. Dla zainteresowanych jechałem na bardzo wysokiej ilości białka miedzy 190-240g, (50-70 tłuszczy, 120-150 węgli), wiec realna wartość spożytych kalorii była nawet niższa. W sumie dotarło to do mnie wczoraj wieczorem i musze skorygować moje obliczenia na kolejny etap. Jem nudno, ale to mi nie przeszkadza, bo z czasem zaczyna się doceniać jedzenie, smak się zmienia. To co wcześniej było średnie, teraz jest smaczne, to co smaczne, jest pyszne, a pyszne to just another level. Czujesz jak mózg zaczyna produkować endorfiny, śmieszne uczucie.
Jednak, jeżeli cos jest średnie i mega ciężko strawne, to już prędzej się unika. Komfort lekkości w diecie jednak się docenia i ciężkostrawne jedzenie jest irytujące.

Trening.

Siłownia średnio pięć razy w tygodniu, Push-Pull. Sam trening zajmował około godziny, skupiałem się na barkach i ramionach. Widać efekty na zdjęciach, plecy i klatka dostały bardziej po d⁎⁎ie przez katabolizm, jednak wybór był świadomy, lubię duże ramiona, a dużymi partiami zajmę się przez zimę na masie. Plus, generalnie początkowo przez zbyt szybkie chudniecie, były spadki, pod koniec jak zwiększyłem liczbę treningów do 5-6 udało mi się spadki zatrzymać, ale nic nie zyskiwałem w powtórzeniach. Brzuch robiłem średnio 4 razy w tygodniu, 30x4 brzuszków i 30x4 wzniosów kolan w super serii (leząc). Myślałem, że regres będzie mnie demotywował, a zupełnie tak nie miałem, wiedziałem, że trenuje, żeby zminimalizować efekty katabolizmu i regres, więc jak udawało się powtórzyć liczbę powtórzeń i ciężar to już byłem zadowolony (co nie zawsze się udawało).
Oprócz tego biegałem codziennie trochę ponad 10 km, w sumie ponad 360 km zrobiłem przez ten czas. Takie tam, przebieżki heh.
W związku z biegami i mega redukcja zrezygnowałem z treningu nóg i martwego, nie było imho sensu, wrócę na masie.

Ciekawostki.

Szybko się kupuje spodnie, wchodzę i pytam o 28 w pasie.. lub 27 hah.

D⁎⁎a bez tłuszczu większy problem niż myślałem, na twardych krzesłach po prostu.. ciężko się siedzi, bolą poślady:slightly_smiling_face:
Golenie klaty zajęło mi 1h, ileż się umęczyłem! Plus parę dni mi zajęło przyzwyczajenie się, czułem się... goły. Jednak teksty, 'haha chodzisz w swetrze' są bardziej prawdziwe niż mi się kiedykolwiek wydawało.
Całkiem fartownie schodzi mi tłuszcz, nie licząc "oponki", ale jednak na nogach zostało najwięcej, więc nie mogę narzekać.
Na moje oko i tego co się interesowałem to mam około 14% tłuszczu.

A teraz pora na..

DANE.

Etap 2.
Wiek: 37 (TEORETYCZNIE 36 JESZCZE) Wzrost: 175 cm
Start: 12.06.2023 Waga startowa: 72,4 kg
Koniec: 10.07.2023 Waga docelowa: 67,4 kg

Co się udało osiągnąć na dzień 10.07.2023 (po 4 tygodniach):

Waga obecna: 66,8 kg Waga startowa: 72,4 Różnica: -5,6 kg (więcej niż planowałem o 0,8 kg!)

Pomiary ciała, wykonywane rano po przebudzeniu, bez pompy. Pomiar obecny: [cm] Pomiar poczatkowy (etap 2) [cm] Rożnica [cm]
Szyja: 38 cm | Było: 39 cm (-1 cm)
Klatka piersiowa: 100 cm | Było: 104 cm (-4 cm)
Biceps: 37 cm | Było: 38 cm (-1 cm)
Talia: 74 cm | Było: 78 cm (-4 cm)
Brzuch 79 cm | Było: 85 cm (-6 cm)
Biodra: 81,5 cm | Było: 84,5 cm (-3 cm)
Udo: 52 cm | Było: 55 cm (- 3 cm)
Łydka: 37 cm | Było: 38 cm (-1 cm)

FUCK YEAH.

Bonus, porównanie pomiarów obecnych do pierwszych jakie zrobiłem 09.03.2023:
Szyja: 38 cm | Było: 39 cm (-1 cm)
Klatka piersiowa: 100 cm | Było: 110 cm (-10 cm)
Biceps: 37 cm | Było: 39 cm (-2 cm)
Talia: 74 cm | Było: 88 cm (-14 cm)
Brzuch 79 cm | Było: 96,5 cm (-17,5 cm)
Biodra: 81,5 cm | Było: 91 cm (-9,5 cm)
Udo: 52 cm | Było: 58 cm (- 5 cm)
Łydka: 37 cm | Było: 38 cm (-1 cm)

Następne plany:
W tygodniu przerwa, wyjeżdżam do PL, w weekend spędzam czas z kumplami, więc dieta i treningi idą w odstawkę. Nie planuje się obżerać, nie warto, już miałem te przerwy i wniosek miałem jeden: żeby było warto, a nie obżeranie dla obżerania, bo 'mam przerwę w diecie'.
W przyszłym tygodniu od środy wracamy na pełnej k.

ETAP 3. redukcji
Czas: 6 tygodni.
Cel: - 4kg, 63 kg...
Od dawna już planowałem, że przede wszystkim chce znaleźć ten magiczny punkt krytyczny o którym słyszałem. Zero libido, złe samopoczucie, testosteron spada na łeb na szyje, brak energii, ciągły głód. Chce do niego dobić, chce zobaczyć na jakiej wartości mogę komfortowo żyć, a kiedy to przegięcie. Zakładam, ze obecnie mam około 14% tkanki tłuszczowej, wiec utrata tych 4kg spowoduje już zejście naprawdę nisko.
Plus chce zacząć kontrolować odchudzanie i je spowolnić, tak do tych około 0,7 kg na tydzień. To nie sztuka chudnąc szybko na maksa, to jest akurat obecnie łatwe dla mnie, ale czy uda mi się precyzyjnie to zrobić? Nie wiem, chce spróbować brzmi ekscytująco. Plus ograniczę katabolizm, który i tak niechybnie wystąpi.

Elegancko i ciśniemy dalej!

       i trochę też 

@rain obiecane "gołe" foty :ddddd

Osobistość1piorunów

@e5aar ale sztos, jakbym był babom to bym szarpał jak po⁎⁎⁎⁎ny 🔥 u mnie zegar stanął na 86-87 kg i nie chce zejść niżej. No chyba że się ważę po jakimś dłuższym wybieganiu, ale to wiadomo, że po uzupełnieniu płynów wszystko wraca.

Rzeźba rzeźbą, ale brody to Ci zazdroszczę najbardziej 😆

Pokaż więcej komentarzy (46)

Osobistość

w Hejtokoksy

8piorunów

Co łączy mnie i Arnolda?
Obaj mamy cztero-pak, a nie sześcio-pack😉

TL/DR: W tygodniu -1,4 kg. Cel zrealizowany z lekka nadwyżka. Dzisiaj tylko podsumowanie tygodnia, do środy wrzucę podsumowanie całego etapu i będzie pokaz formy.

Life goes on.

Zyciowo spokojnie, troche mniej stresu. Pare wymian zdan z zona w sprawie zabrania ostatnich rzeczy. Proby ogarniecia spraw poza treningowych. Wciaz moj 'backlog' jest tak zapchany, ze to jakis kosmos. Tyle do ogarniecia! I doskonale zdaje sobie sprawe, ze pewnie ktos inny ogarnalby to w moment, dla mnie to wyzwanie, ale malymi krokami, ide do przodu, rozpedzam sie. Jestem dobrej mysli. Zaczalem monitorowanie czasu jaki spedzam na kazda aktywnosc, chce dokladnie wiedziec i wykorzystac to do motywacji i zwiekszenia efektywnosci. Zobaczymy czy sie uda, bede dawal znac :smiley:
W ten weekend wypad ze znajomymi, plus pare chillowych spotkan mnie czeka, troche dobrego jedzonka do zjedzenia:slightly_smiling_face:

Trening.

Bieganie poszlo na tip-top, wszystko zgodnie z planem, challenge zrealizowany (prawie 88 km zrobione w tydzien). Silka zgodnie z planem rowniez - 5 razy. W tym tygodnie bylo roznie, ale nie zaliczylbym go do spadkow, raczej stabilnie, nie moge narzekac. Nie liczac tego lewego przedramienia, ktore boli podczas niektorych cwiczen. W tym tygodniu treningu bedzie zdecydowanie mniej, planuje tylko 2 przez wyjazd do Polski, bedzie czas na regeneracje.

The Diet-y.

Elegancko utrzymana, pelna kontrola. 2000-2100 kcal, raz 2300 kcal jak zrobilem polmaraton. Waga zleciala, ja nie chodze glodny. Nic tylko cisnac dalej hah. Czasami przeginalem z białkiem, bo momentami nawet ponad 240 g wchodzilo. Szybka matemytka - ponad 3.6 g/kg masy ciała. Dopoki duzo pije i uprawiam sportu jest ok, ale jednak przekraczac te 3g/kg nie planuje.

Specjalnie nie pisze nic co dalej, to bedzie w podsumowaniu.

Jak jestes mocno owlosiony na klacie, to jej ogolenie wcale proste nie jest haha, zajelo mi to chyba z godzine. I wtedy mym oczom ukazal sie on szesciopa... a nie zaraz, co to? Mam czteropak... Jak Arnold😉 W sumie w ogole o tym nie myslalem, troche smiesznie. Zobaczycie jak wrzuce foty jutro/pojutrze.

A teraz pora na..

DANE:

Projekt Ares ("Zaar").
Cel: Boska sylwetka.

Etap 2.
Start: 12.06.2023
Koniec: 10.07.2023

Waga startowa: 72,4
Waga docelowa: 67,4

Wiek: 37 Wzrost: 175
Trening: https://www.hejto.pl/wpis/siemaaaa-kokskasie-i-kokstomki-w-dzisiejszym-poscie-postanowilem-wrzucic-moj-obe

Zmiany w treningu:

* cardio - biegi codziennie 10 km
* dopóki biegam, nie robię treningu nóg - już i tak ciężko z regeneracja
* przerwa z martwymi - uszkodzone przedramię plus biegi daja w kosc

Tydzien 4. Podsumowanie

Dane na dzień 10.07.2023:
Dane: obecny_pomiar(roznica_pomiaru_z_zeszłego_tygodnia)

Waga: 66,8 kg (-1,4 kg)

Obwody:
Szyja: 38 cm (bez zmian)
Kl. piersiowa: 100 cm (-1,5 cm)
Ramie/biceps: 37 cm (bez zmian)
Talia: 74 cm (-1,5 cm)
Brzuch: 79 cm (-2 cm)
Biodra: 81,5 (-1 cm)
Udo: 52 cm (-1,0 cm)
Łydka: 37 cm (-0,5 cm)

Elegancko i ciśniemy!

     

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Przegryw

25piorunów

CHŁOPSKA RUTYNA HIGIENOWA PORANNA
Wstałem dzisiaj o godzinie 8:00 pomimo tego, że planowałem spać do 10:00. Wyspałem się wcześniej to co będę leżał w łóżku i scrollował bezmyślnie telefon. Skoro było tak wcześnie to postanowiłem poświęcić więcej czasu na poranną higienę. Zacząłem od zgolenia zarostu maszynką i jak skończyłem z ryjem to jeszcze pachy przeleciałem. Mam dziwną przypadłość, że przez włosy pod pachami mój pot śmierdzi intensywniej. Bez włosów już go praktycznie nie czuć. Po zgoleniu owłosienia chuop poczuł się dużo lepiej.

Następnie pora na kąpiel. Napuściłem sobie letniej wody do wanny dla ochłody po upalnej nocy. Szuru buru, mycie włosów, ciała, puloka i koniec. Osuszył się chuop a potem pielęgnacja ryja. Pierw spryskałem wodą lawendową a potem nałożyłem warstwę kremu NIVEA MEN ANTI-AGE HYALURON. Na barki, kark i ręce poszedł krem nawilżający NIVEA SOFT i pod pachy sztyft OLD SPICE WHITEWATER. Ostatnio miałem etap śmieciowego żarcia znowu i przez to odbiło się to na mojej skórze - kilka pryszczy wyskoczyło ale już wszystko wraca do normy.

Ubrałem się i teraz rozpoczynam suplementację. Na górze zestaw witamin w proszku. Poniżej saszetki od lewej do prawej to: A+E, ashwagandha, kapsułka zestawu witamin na układ nerwowy, omega, D3+K2, i magnez. Czy coś się zmieniło przy suplementacji tymi rzeczami? Owszem, jestem bardziej wyciszony, śpię lepiej, ustąpiły mi objawy niedoboru magnezu (drganie powieki, dłoni), czuję się po prostu lepiej. I tak sobie biorę, przeglądam też inne suplementy i stopniowo rozbudowuje swoją "apteczkę".

Za chwilę ruszam do kuchni sporządzić sobie jakieś jedzonko, które tradycyjnie popije kefirem. Od kiedy prawie codziennie piję kefir, nie mam żadnych problemów z trawieniem. Nie pierdzę jak po⁎⁎⁎⁎ny, nie mam wzdęć, kupa jest zdrowa i przyjemna xD. Polecam kefirek z całego serca.

I tak się toczy to moje nędzne życie. Pewnie wielu pomyśli, że jestem oski. Niektórzy pomyślą, że robię to wszystko by znaleźć babę. Prawda jest taka, że robię to dla swojego komfortu. Zamieniłem chlanie na suplementy, kebaby na normalne śniadanie, moje ciało czuje się lepiej, a umysł nie ma tyle czasu na rozmyślanie po c⁎⁎j się urodziłem.

   

Wirtuoz0piorunów

Po co latem brać D3? No chyba, że siedzisz całymi dniami w pomieszczeniu. A jak magnez to w aptece powiedz, że chcesz lek, a nie suplement 😉

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Bieganie

40piorunów

No siema.

Dzisiaj dokladnie pyknal 28 i ostatni dzien mojego wyzwania "Codzienna 10k", ktore sam sobie postanowilem :D

Dokladnie 30 dni temu, po raz pierwszy przebieglem 10 km za jednym razem. Byla to sobota, pamietam to jakby to bylo zaledwie miesiac temu.
Na nastepny dzien zrodzil mi sie ambitny plan. A co jakbym wlaczyl mojego wewnetrzenego mini-Gogginsa i biegal tak 10 km codziennie?
No i postanowilem, niesmialo, bez oglaszania, podjac sie tego wyzwania! Nie ukrywam, ze brak jakiegokolwiek oglaszania wynikal z watpliwosci, ze mi sie uda. Braku wiary w siebie. Braku wiary, ze moge utrzymac sie w postanowieniu. Sam uwierzylem, ze nie potrafie nic dlugo trwalego stworzyc i utrzymac, szczegolnie po niedawnym rozpadzie mojego malzenstwa (malzenstwo Schrödingera - jest na papierze i go nie ma zarazem, rozwod trwa wieki w Polsce).
Ale od czegos trzeba zaczac. I nie, bieganie to nie byl poczatek, odchudzanie to byl poczatek. I idzie mi to calkiem niezle. Jednak nie wymaga to odemnie wysilku. Przychodzi mi to latwo i nie czuje prawdziwego wyzwania.
Chcialem sprobowac czegos innego, czegos co mnie przerazalo z jednej strony, a z drugiej pomagalo w glownym celu. Bieganie to "byl" tylko sposob, na zrobienie dodatkowych krokow, spalenie dodatkowych kalorii w mojej drodze do odchudzenia sie i stworzenia najlepszej wersji 'meskiej sylwetki' jaka potrafie.

Oj bardzo sie mylilem. Bardzo.

Bieganie co tu duzo mowic, wkrecilo mnie. Bardzo. Nie raz boli, nie raz sie nie chce, a nie raz po prostu idziesz spac z mysla, ze jutro z rana pobiegasz - i mega sie cieszysz. Obudzilo we mnie ambicje, ktorych nie znalem, wytrwalosc i przede wszystkim pierwszy raz od wielu lat osiagnalem cos co nie przyszlo latwo, do konca.
Challange completed.

Podczas challengeu zdarzylem kupic 5 par obowia, naczytac sie o nim wiecej niz powninienem. Zdarzylem przyzwyczaic sie do bolu lewego kolana, ktore bolalo mnie praktycznie nonstop przez wiekszosc challengu.
Zdarzylem zrobic swoj pierwszy, drugi i trzeci Papaton.
Zdarzylem kupic gogle do plywania.
Zdarzylem naczytac sie o rowerach wiecej niz powinienem i przede wszystkim przestalem trabic na rowerzystow na szosowkach, ktorzy jada po ulicy, gdy obok sciezka rowera hehe.

Przez ostatnie 28 dni przebieglem dokladnie 361,88 km.

To jest wiecej niz przez cale moje prawie 37 letnie zycie, jestem tego przekonany. I czuje sie za⁎⁎⁎⁎scie. Czuje spelnienie, dume i moja pewnosc siebie wzrosla.

W tym miejscu chce podziekowac uzytkownikom @Mjelon @scorp ktorzy mega mi w mojej przygodzie z bieganiem pomogli. Rowniez podgladanie wyczynow naszego tagowego boga biegu @enron motywowalo. Dzieki wielkie!

Dzieki rowniez calej spolecznosci   - dla mnie mobilizacja byla ogromna.

I tutaj kwestia co dalej. Krotki odpoczynek i kolejny challange. A domyslnie? Jak juz mozecie sie domyslec, mysle o triathlonie, ale najpierw musze sprobowac plywania i jazdy na rowerze. Jednego i drugiego nie robilem od lat. A final boss - ukonczenie Iron Man. A jeszcze miesiac temu planowalem start w meskiej sylwetce, naprawde mi sie zmienilo :))))

No dobra, ale to plan na przyszlosc, a co nastepnie?
Musze wrescie dowiedziec sie jak poprawnie sie trenuje bieganie XD i przygotowac sie na moj pierwszy maraton. Oraz ogarnac ten bol w kolanie, nie moge go wiecznie ignorowac haha. I wiem, ze mi uniemozliwi przebiegniecie maratonu, jak robie polowke, to prawe kolane ma sie swietnie, na lewe zaczynam kulec. Zrobie badania i sie dowiem.
Za pare dni wypad weekendowy i wiecej chillu, czyli zasluzony odpoczynek. Rowniez czas na zaplanowanie kolejnego miesiaca, zobaczymy!

Ten dzien jest tez wyjatkowy, bo rowniez dzisiaj konczy sie 2 etap mojego odchudzania, ktore poszlo sprawnie i elegancko, ale o tym pewnie w srode wraz z pokazaniem formy.

Wiecie jak jest. Jest elegankco! I cisniemy dalej. Jest moc! :grinning:

    

Gruba ryba1piorunów

@e5aar Wspaniałe jest to co robisz, naprawdę świetna robota! Niesamowite uczucie móc patrzeć jak wyrasta na naszych oczach kolejny harpagan! :heart_eyes: Gratulacje!
No i daj kolanku odpocząć, widzę że jesteś pod wpływem Gogginsa. Ja też na niego choruję. I już raz byłem przez to wyłączony z biegania na miesiąc. XDDDDDD

I na koniec, brachu!

Pokaż więcej komentarzy (22)

Osobistość

w Hejtokoksy

15piorunów

Wiosłowanie
Dzień 100 (07.07.23)

Miałem wstawiać apdejty z progresu co 30 dni, jednak po drodze pojawił się chwilowy regres, spowodowany przez urlop i swoiste niedojepannie mózgowe. Wypadłem z obiegu na jakieś 3 tyg ale wróciłem do gry (tatułcie required). Rutyna weszła w krew i ma się dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Ze względu na sporą ułomność pomiaru ergometru (o czym dalej)* zmieniłem taktykę w ćwiczeniach - od ponad miesiąca wiosłuję ustalony czas, a nie dystans; na chwilę obecną wypracowałem sobie dwa warianty planu tygodniowego: 1. 4 x 40 min; 2. 2 x 40 min i 1 x 60 min. Do każdego treningu dołączyły również interwały - wchodzące w połowie ich trwania (t.j. w 20 lub 30 min), w dwuminutowym cyklu: ok. 30-40 sec ostrego nakurwiania samymi rękami, a następnie powrót na ok. 90 sec do standardowego łopatowania.

Kwestia bębeńska
Masa na dzień 1: 92.2[kg]
Masa na dzień 100: 86.5[kg]
Masa docelowa: 80.0[kg]

Bęben ewidentnie zmalau, boczki też. Jestem chyba na półmetku w tym obwodzie. Za to sporo masy przerzuciło się na rozrost głównie: łap, ramion i pleców. Nawet pojawił się jakiś łącznik mięśniowy między ramionami, a szyją, którego wcześniej tam nie było. Pod pachami też coś spuchło xD. Zaczyna to wyglądać nieco karykaturalnie, ale pewnie jeszcze oswoję się z tym obrazem (doubt.jpg); rozrost mięśni wiedzę trochę jako skutek uboczny zrzucania tłuszczu ¯\\(ツ)/¯ . Nogi również zaczynają się rzeźbić.

*Pralka ręczna aka ergometr wioślarski
Trzy miechy ciągłego użytkowania tego ustrojstwa mam już za sobą, więc śmiało mogę się podzielić swoja opinią o tym modelu - VirtuFit Aqua 100i.

Największym mankamentem tej maszynki jest jego marny "komputer", który jedynie co potrafi poprawnie liczyć, to: ilość pociągnięć drążka oraz czas trwania treningu. xD Tym samym nie ma co się opierać na wyliczeniach dystansu, bo ten jest (z d⁎⁎y) uzależniony tylko od ilości pociągnięć drążka - a konkretniej to ilości jego powrotów; innymi słowy na przepłynięty dystans nie mają wpływu czynniki uwzględniane w profesjonalnym sprzęcie i rzeczywistości, t.j.: poziom oporu i kinematyka ruchu drążka; np. nie ważne czy ruch roboczy drążka będzie wynosił 15 cm czy 150 cm i nie ważne czy pokona on tę drogę w 0.5 sec czy 5 sec - jego powroty i tym samym dystans zawsze będą policzone tak samo, a dokładnie to: 2 pociągnięcia = przepłynięte 10 m ¯\\(ツ)/¯ .

Do plusów zaliczyłbym przyzwoitą konstrukcję w stosunku do ceny, z małą uwagą, że pasek pociągowy przy tej intensywności ćwiczeń raczej przerwie się po roku i będzie trzeba go wymieniać - już teraz zaczyna się delikanie mechacić w miejscu współpracy z rolką.

Kolejnym plusem byłaby jego kompaktowość i możliwość stawiania w pionie po ćwiczeniach - przez co powierzchniowo, w spoczynku zajmuje mniej miejsca niż przeciętny fotel do biurka.

Mimo dwóch mankamentów, jestem zadowolony ze sprzętu i szczerze poleciłbym go chcącym zacząć przygodę - w zaciszu własnej piwnicy - z wiosłowaniem i/lub dyscypliną, a cierpiących na niedobór miejsca na sprzęt. Zawodowcom - obytym z rozwiązaniami typu Concept2 i posiadającym dostateczną ilość miejsca i zasobów - raczej nie polecam.

Stay tuned


 

obraz: Winslow Homer - The Fog Warning

Mocarz2piorunów

@Lime chciałbym tyle ważyć. Zacząłem jakieś 2 tygodnie temu trochę biegać , albo raczej uprawiać marszoclbiegi. Waga spadła w tym czasie z 94 do 90. 3 razy w tygodniu biegam, dwa razy ćwiczę w domu z aplikacją. Najgorzej utrzymać dyscyplinę w weekend, zawsze znajdą się jakieś pokusy. Oby do przodu, powodzenia👍

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Sztafeta

22piorunów

18 424,04 + 10,65 = 18 434,69

Nadrabiania zaległości ciąg dalszy.

6.07

Młody miał dziś wakacyjne gierki więc trzeba było dać mu dobry przykład i pójść pobiegać. W tych rejonach jeszcze nie biegałem i kilka razy musiałem nawracać żeby sklecić dystans na dyszkę. Duszno było strasznie tylko chmury ratowały życie.

 

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Osobistość

w Hejtokoksy

8piorunów

Quo vadis Fitatu?

TL/DR: -1,7kg względem zeszłego tygodnia (-4,2 kg na przestrzeni 3 tygodni). Został tydzień do końca i 0,8 kg. Nawet z wahaniami wagi powinno się udać :smiley:

Co to za życie?

Tydzień raczej zapracowany, dużo różnych rzeczy do roboty. Przede wszystkim bym powiedział, że całkowicie nieefektywny, zaczyna mnie bardzo mierzwić jak dużo czasu marnuje i mógłbym lepiej go pożytkować. No cóż będziemy nad tym pracować, MAM PEWIEN PLAN.

Psychicznie było w miarę ok, dopóki się "żona" nie odezwała o jakieś bzdety. Coś kombinuje, tylko nie mam pewności co. Może dotarła do niej moja oficjalna odpowiedź na wniosek rozwodowy i zrozumiała, że tak naprawdę mam duże szanse na rozwód z jej wyłącznej winy? Nie wiem. Dzień w którym to wszystko się zakończy, będzie cudownym dniem.

Nie ma opierdalania, śjeeee.

Było bardzo dobrze. W biegu 107 km zrobione. Dodatkowo 6 razy na siłowni. A/B po 3 razy. Cztery razy ciągłe spadki, przez katabolizm, jednak 5ty i 6ty trening pojawiły się przyrosty, ciekawe. W tym tygodniu chce to powtórzyć i zobaczymy, czy to był tylko jakiś krótkotrwały wybryk organizmu, czy intensywnością nadrabiam to co tracę przez zbijanie wagi? (wątpliwe).

Fitatu, co Ty odpier.. ?

Dieta w pełnym porządku, 2000 kcal na tygodniu, 2230 około w weekend, ale to przez pół maratony, trochę więcej węgli przyjąłem na wszelki wypadek. Więc bajeczka.

ALE zauważyłem jedną rzecz, co mnie zaniepokoiło. Nie wiem jak Fitatu zlicza kalorie. Jak pokazuje sume kcal zjedzona, nie zgadza sie ona z wartosciami z mikroskładników. Np. w sobote mam takie podsumowanie z całego dnia: 2233 kcal (219,4g białka; 67,4g tłuszczu, 177g węgli). Jak przeliczymy kcal z makro wychodzi 2192,2 kcal. Znowu w niedziele pokazało sume 2234 kcal a makro było 220,7g bialka, 65,7 tłuszczy, 192g węgli. To daje 2241 kcal! W tym pierwszym przypadku to, "aż" 40 kcal, kawka z mlekiem różnicy i nie mam pojęcia skąd to wynika. Dzisiaj do nich napisze, bo jestem niezmiernie ciekawy skąd ta różnica. Jak nic nie odpiszą, to szukam innej apki, gdzie będę porównywał wartości (chyba nic innego z duża baza produktów oprócz myfitnesspal nie ma). Zakładam, że czegoś nie wiem dotyczącego odżywiania i dlatego MUSZĘ się dowiedzieć🙂

Znowu mocno waga w dół

Waga elegancko poszła w dół, ale nie ekscytujmy się zbytnio, w skali 3 tygodni wszystko się mniej więcej zgadza. Zapewne w najbliższych dniach trochę 'postoi' w miejscu. Jak zachowam obecną intensywność, powinienem te 0,7- 0,9 kg stracić i zaplanowany cel osiągnąć:slightly_smiling_face:

Ciało samo w sobie zaczyna wyglądać dobrze.. xD Coraz więcej żył na wierzchu, jak się pozowałem przed lustrem na siłce to jakiś gym bro powiedział "Du siehst stark!", miło🙂

Jednak widzę, że będzie jeszcze 3 etap zbijania wagi... Ale o tym za tydzień😉

Obwód mojego brzucha jest pierwszy raz mniejszy niż bioder! Woohooo🙂 (a wciąż mam mały 'brzuszek' taki śmieszny xD)

A teraz pora na..

DANE:

Projekt Ares ("Zaar").

Cel: Boska sylwetka.

Etap 2.

Start: 12.06.2023

Koniec: 10.07.2023

Waga startowa: 72,4

Waga docelowa: 67,4

Wiek: 37 Wzrost: 175

Trening: https://www.hejto.pl/wpis/siemaaaa-kokskasie-i-kokstomki-w-dzisiejszym-poscie-postanowilem-wrzucic-moj-obe

Zmiany w treningu:

* cardio - biegi codziennie 10 km
* dopóki biegam, nie robię treningu nóg - już i tak ciężko z regeneracja
* przerwa z martwymi - uszkodzone przedramię plus biegi daja w kosc

Tydzien 3. Podsumowanie

Dane na dzień 03.07.2023:

Dane: obecny_pomiar(roznica_pomiaru_z_zeszłego_tygodnia)

Waga: 68,2 kg (-1,7 kg)

Obwody:

Szyja: 38 cm (bez zmian)

Kl. piersiowa: 101,5 cm (-1,5 cm)

Ramie/biceps: 37 cm (bez zmian)

Talia: 75,5 cm (-1 cm)

Brzuch: 81 cm (-2 cm)

Biodra: 82,5 (-0,5 cm)

Udo: 53 cm (-1,0 cm)

Łydka: 37,5 cm (-0,5 cm)

Elegancko i ciśniemy!

     

Osobistość1piorunów

Fitatu mi szybko odpisało. W skrócie jezeli dobrze zrozumialem (hah), to wartosci te potrafia sie roznic na opakowaniach, czyli na opakowniu masz oddzielnie kcalorie i makro, i te juz sie nie zgadzaja. O kaloriach wiedzialem, ze sie nie zgadzaja. Nie wiedzialem jednak, ze odddzielnie przelicajac kcal, a podaja makrosy (Stad te potem drobne roznice). Sa roznie normy w zaleznosci od kraju, rozne rzeczy trzeba brac pod uwage i to tez ma wplyw. Genralnie odpisali szybko, ja to strasznie uproscilem, ale starali sie wytlumaczyc pi*oko, wiec nie szukam alternatywy. Doceniam dobra obsluge klienta.
Co jeszcze mega istotne, nie liczyłem BŁONNIKA! A, że jem go więcej stąd mogą być różnice. Ciekawe, ekscytujące, jeszcze tyle do nauczenia się 😛 Z jakiejś wiki:

"W zależności od przepisów obowiązujących w danym regionie lub woli producenta danej żywności, przyjmuje się, że kaloryczność błonnika jest zerowa, wynosi 2 kcal/g lub tyle ile zwykłych węglowodanów, czyli 4 kcal/g. W Stanach Zjednoczonych przyjmuje się, że rozpuszczalny błonnik ma 4 kcal/g, ale nierozpuszczalny błonnik 0 kcal/g. Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej z 25 października 2011 od 13 grudnia 2016 włącznie producenci żywności będą mieli obowiązek przyjmowania, że kaloryczność błonnika wynosi 2 kcal/g. Do 12 grudnia 2016, włącznie, informacje te będą przekazywane na zasadzie dobrowolności. "

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

Krótkie podsumowanie działań ramach wychodzenia z przegrywu:

Chłop odbył sobotnią wycieczkę rowerową, ok 30km. Przy okazji zjadł trochę jagód w lesie.

Zrobił zakupy modowe znów, aby odbudować zapuszczoną przez lata piwniczenia garderobę korzysta z wyprzedaży.

Dodatkowo chłop trzyma dietę i ćwiczy dwa razy w tygodniu.

Dziewczyny nadal nie znalazł.

Wieczorem będzie znów sobotniego grilla palił ale już chyba fotki nie wrzuci bo już mu się nie chce. Jego życie dalej smutne i samotne jest.

cdn.



Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hejtokoksy

13piorunów

Balans we wszechświecie.

TL/DR: +0,1 kg. ALE JAK TO MORDO PRZYTYŁEŚ NA REDUKCJI? Nie, nie przytyłem, podaje wam dane z danego dnia, w poprzednim tygodniu wartość była nierealna, pewnie odwodnienie spowodowane regularnym bieganiem. Teraz również wartość jest "zakrzywiona", jestem opuchnięty od opalenizny (bieganie bez koszulki, zazdro mordo? XD) i zrobieniu wczoraj 20 km w biegu. Więcej szczegółów poniżej + screenshot wagi z 2 tygodni w obrazkach.

Podsumowanie tygodnia - życie.

Tydzień pracowity, szczególnie, ze musiałem na 2 dni pojechać do biura. Jednak według mnie bardzo owocny, teraz trzeba utrzymać momentum które udało mi się zbudować w zeszłym tygodniu i cisnąć dalej. Psychicznie jest nieźle, oceniam poziom stresu na jeden z najniższych w ostatnich miesiącach (codziennie przed snem zaznaczam w apce). Niestety wiadomo wciąż tęsknie za życiem, które już nie wróci. Wciąż często mam ochotę położyć na ziemi i zwinąć w kłębek. Ale ciśniemy, idziemy do przodu i nie damy się, pi⁎⁎⁎⁎lić przeciwności.

Klata, plecy, barki.

Biegi na tip top, wszystko zgodnie z planem. Trening oporowy już mniej, przez delegacje i odzywające się kolano zrobiłem tylko dwa, ALE celem jest redukcja, wiec był to wybór świadomy. Obecnie spadki są za każdym razem, już w praktycznie każdym ćwiczeniu. Jedynie triceps nie poszedł w dół. Teraz tylko dotrzymać te 2 tygodnie kolejne, które zostały i zdecyduje co dalej.

"Diety" czy diety?

Tutaj elegancko, nawet w delegacji byłem zadowolony z utrzymania jej. W dni, gdy mam trening i bieganie zwiększam do 2300, w niedziele w nagrodę za 20 km, nawet 2500🙂 Tyle jedzenia! Jak można, aż tyle zjeść w ciągu dnia😉

Jednak w tym tygodniu planuje wrócić do 2000kcal, zobaczymy jak to wyglądać będzie. YOLO.

Waga w górę, ale w dół.

Pomimo, ze teoretycznie waga wzrosła, w praktyce mówimy o utracie -2,5 kg w ciągu 2 tygodni. Jest to naprawdę dobry wynik, jestem zadowolony, plus jutro pewnie będzie znowu mniej, podejrzewam, ze opuchnięty jestem od opalenizny i przebiegnięciu 20 km. Widać to w załączonym obrazku z waga z całych 2 tygodni:slightly_smiling_face: Jak na początku nie byłem przekonany, czy uda się zrobić te -5kg w 4 tygodnie przy tej wadze, tak teraz się tym zupełnie nie przejmuje, bo jestem już w połowie.

Plus wymiary się zmieniły - na moją korzyść🙂 (nie licząc ramienia, no cóż, chude rączki jak u szczawika).

A teraz pora na..

DANE:

Projekt Ares ("Zaar").

Cel: Boska sylwetka.

Etap 2.

Start: 12.06.2023

Koniec: 10.07.2023

Waga startowa: 72,4

Waga docelowa: 67,4

Wiek: 37 Wzrost: 175

Trening: https://www.hejto.pl/wpis/siemaaaa-kokskasie-i-kokstomki-w-dzisiejszym-poscie-postanowilem-wrzucic-moj-obe

Zmiany w treningu:

* cardio - biegi codziennie 10 km
* dopóki biegam, nie robię treningu nóg - już i tak ciężko z regeneracja
* przerwa z martwymi - uszkodzone przedramię

Tydzien 2. Podsumowanie

Dane na dzień 26.06.2023:

Dane: obecny_pomiar(roznica_pomiaru_z_zeszłego_tygodnia)

Waga: 69,9 kg (+0,1 kg)

Obwody:

Szyja: 38 cm (bez zmian)

Kl. piersiowa: 103 cm (-0,5 cm)

Ramie/biceps: 37 cm (-0,5 cm)

Talia: 76,5 cm (-1 cm)

Brzuch: 83 cm (-0,5 cm)

Biodra: 83 (bez zmian)

Udo: 54 cm (-1,0 cm)

Łydka: 38 cm (+0,5 cm)

Elegancko i ciśniemy!

     

ps. na zdjęciu wartości na czerwono są teoretyczne, nie ważyłem się wtedy, wpisałem coś, żeby mi się obliczenia nie pogmatwały w arkuszu.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Chłopska wycieczka rowerowa sobotnia odbyta. Dla relaksu psychicznego oraz dobrej sylwetki i kondycji (niezbędnej na przyszłe wycieczki po górach w ramach wychodzeniazprzegrywu) a chwilę będzie palony tradycyjny sobotni grill dla jego.

ps.

Jagody już są w LESIE!!!! małe i jeszcze nie słodziutkie bo susza ale za to w obfitej ilości.

   

Inspirator

w Dyskusje

25piorunów

Stało się! Przepiórnik ukończony.

W międzyczasie miałem zamieszanie z nowymi przepiórkami.

Jedna z nich zamordowała w nocy inna białą przepiórkę a druga ciężko ranił.

W związku z tym Przetrwaniec dostał apartament na test.

Obecnie przebywa w senatorium.

Agresor przebywa na przesłuchaniu, najprawdopodobniej atak miał miejsce na tle rasistowskim.

Trzymajcie mi wkręty!

Pozdrawiam z działeczek!

 🙏

*Przepiórnik - kurnik dla przepiórek.

  

Wirtuoz3piorunów

Taka buda przy temperaturach 30 st. C bardzo mocno nagrzewa się w środku. Nie stawiaj na pełnym słońcu.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hejtokoksy

10piorunów

Katabolizm to suka.

No siema KokKasie i KoksTomki, dzisiaj podsumowanie mojego pierwszego tygodnia etapu 2 zbijania wagi.

TL/DR: Bieganie 10km zrobiło robotę, 2,6kg w dół w tydzień. Przez katabolizm spadki podczas treningu. Reszta info poniżej w dłuższej wersji.

Biegaj jak Forrest Gump.

W zeszłą sobotę przebiegłem pierwszy raz 10 km. Bardzo mi się to spodobało i wpadłem na "genialny" pomysł, żeby biegać 10 km codziennie. Jak Pan. Jak zawodnik. Ciapaty polski brodaty Forrest Gump. Jak pomyślałem tak zrobiłem, cały tydzień 10 km + później spacer na cooldown. W niedziele dzień święty, czcza świecić - wiec zrobiłem 15 km xd.

Katabolizm to suka.

Jako, ze nie zwiększyłem (na początku) kaloryczności posiłków odczułem efekty zbyt szybkiego zrzucania wagi na wynikach na siłowni, prawie wszędzie lekkie spadki - mniej powtórzeń w ostatnich seriach i siły. Na weekendzie zwiększyłem zapotrzebowanie kaloryczne o 200 kcal, i tak tez będę robił w tym tygodniu w każdym dniu, gdy biegam - zamiast 2000 kcal, 2200 kcal.

ALE MORDO NIE TYLKO MOZESZ, ALE POWINIENES MNIEJ CARDO ROBIC ZEBY NIE TRACIC MIESNI, A NIE KCAL WIECEJ ZREC JAK SWINIA.

Wiem. Ale bieganie tych dyszek jest uzależniające. Plus wczoraj jak biegłem bez koszulki po mojej bergisches wsi, szła jakaś mloda parka. Pani najpierw ładnie się do mnie uśmiechnęła, a potem nie powstrzymała się - rzuciła okiem na mój powoli odznaczający się abs😉

Bieganie to teraz mój obowiązek, żeby umilić różowym tą krótką chwile w ciągu dnia (i niektórym niebieskim haha). Ja to robię dla mojego GEMEINSCHAFT, nie dla siebie.

W mojej głowie.

Czas leczy rany, tylko jak typowy lekarz - powoli i na odpierdol się.

Psychicznie jest ok-ish. Nawet mogę powiedzieć, ze trochę lepiej. Chociaż niewiele. Baby steps.

Regeneracja i zdrowie.

Na początku przez biegi nie wyrabiały kolana i stawy biodrowe. Zakupiłem nowe buty, które miały wspomóc te stawy, co się udało. Tylko nie wiem jak i dlaczego uszkodziłem lewy łokieć/przedramię, ćwiczenia nad chwytem na biceps okazały się niemożliwe do wykonania, nawet 1 powtórzenie. Zbyt duży ból.

Jakbym miał zgadywać to od biegania - jak mam zgięte ręce przez ten cały czas, coś krzywiłem i teraz klops. Nie wiem, muszę ostrożnie podchodzić do tematu. Dzisiaj kosztuje mnie martwy, z którego zrezygnuje, szkoda uwalić łapę mocniej.

Kolejny tydzień przed nami.

W tym tygodniu plan jest prosty - kontynuujemy to co w zeszłym. Biegi codziennie + siłka 5 razy. Dopóki biegam, pomijam treningi nóg, katabolizm i tak jest zbyt duży, żeby tam coś przyrosło, a i tak pasywnie od biegania jest lepiej.

Dietę jak biegam zwiększam o te 200 kcal, nie chce tak szybko już zrzucać wagi, za dużo, za szybko, wystarczy mi teraz około 1kg/tydzień żeby osiągnąć cel. A przez 2 treningi praktycznie dziennie, brakuje mi trochę miejsca na dodatkowe węgle.

Jeb redukcja i dwójeczka.

Nie wiem dlaczego tak dużo udało się zrzucić, podejrzewam, ze częściowo woda (pomimo tego, ze mnóstwo pije), częściowo mięśnie poszły. Ale z prognoz, która robię codziennie (SCIENCE BITCH) powinienem zrzucić około 1,3 kg. Ten tydzień będzie ciekawy czy się wyrówna czy nie.

Wciąż co tu dużo mówić! Jest elegancko, ciśniemy dalej!

DANE:

Projekt Ares ("Zaar").

Cel: Boska sylwetka.

Etap 2.

Start: 12.06.2023

Koniec: 10.07.2023

Waga startowa: 72,4

Waga docelowa: 67,4

Wiek: 37 Wzrost: 175

Trening: https://www.hejto.pl/wpis/siemaaaa-kokskasie-i-kokstomki-w-dzisiejszym-poscie-postanowilem-wrzucic-moj-obe

Zmiany w treningu:

* cardio - biegi codziennie 10 km
* dopóki biegam, nie robię treningu nóg - już i tak ciężko z regeneracja

Dane na dzień 19.06.2023:

Dane: obecny_pomiar(roznica_pomiaru_z_zeszłego_tygodnia)

Waga: 69,8 kg (2,6 kg)

Obwody:

Szyja: 38 cm (-1 cm)

Kl. piersiowa: 103,5 cm (-0,5 cm)

Ramie/biceps: 37,5 cm (-0,5 cm)

Talia: 77,5 cm (-0,5 cm)

Brzuch: 83,5 cm (-1,5 cm)

Biodra: 83 (-1,5 cm)

Udo: 55 cm (56 cm)

Łydka: 37,5 cm (-0,5 cm)

Pozdro!

     

Twórca2piorunów

"Plus wczoraj jak biegłem bez koszulki po mojej bergisches wsi, szła jakaś mloda parka. Pani najpierw ładnie się do mnie uśmiechnęła, a potem nie powstrzymała się - rzuciła okiem na mój powoli odznaczający się abs😉" XD

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

41piorunów

WIELKA WYPRAWA CHŁOPSKA

Dzisiaj chłop spędził dzień jak nigdy. Wyruszyłem w podróż, poznawałem miejsca, doświadczałem pięknych widoków.

Na śniadanie nic nie jadłem, byłem zbyt mocno skupiony na czekającej mnie wyprawie. Spakowałem się w Golfa mojego dziadka - niezawodna maszyna, jedyny mankament to, że przy otwarciu drzwi zapala się check engine, ale po zamknięciu gaśnie. Wniosek prostu - Golf nie lubi jak się z niego wysiada. Ruszyłem w podróż o 10 rano.

Chłopy, przeżyłem dzisiaj pierwszy od dawna za⁎⁎⁎⁎sty dzień. Zwiedziłem mnóstwo miejsc (wszystkie z fotkami będą w komentarzach), zobaczyłem tyle piękna na tym zjebanym świecie, że szczęka mi opadła. Sama trasa prowadziła po wielu zadupiach, o drogach krajowych nawet nie myślałem i zamiast nich obierałem kręte wioskowe asfalty gdzie nie było nikogo poza mną. Sobotę spędziłem przezajebiście.

Przez całą podróż zapomniałem, że istnieje coś takiego jak głód i nic nie jadłem xD. Byłem tak zafascynowany widokami, zabytkami, że do głowy mi nie przyszło zajść do biedronki po bułkę. Teraz po podróży zjadłem posiłek boży czyli jajka, chleb z serkiem, ogórki, twarożek i kefirek. Jest dobrze.

Jednego mi brakowało, możliwości dzielenia się tymi chwilami z kimś bliskim. Mimo wszystko byłem tam sam co mnie pod koniec w sumie trochę przybiło. No nic, nie dla mnie to.

Zapraszam do komentarzy na relację.

    

Pokaż więcej komentarzy (21)