Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gory

Gruba ryba

w Hydepark

67piorunów

Cz.2.
Drugiego dnia wyprawy mieliśmy 2 problemy o których wspominałem wczoraj.
Czyli brak wody i brak lodowca. Wodę finalnie udało się (trochę na czuja) znaleźć. Gdybyśmy nie znaleźli wody - czekałby nas powrót w dolinę.
Brak lodowca oznaczał przejście po prawie pionowej ścianie, gdzie na każdy krok do góry, zjeżdżało się pół kroku do dołu. Więc przytulony do góry wniosłem swój plecak, a następnie wróciłem po plecak dziewczyny.
Tak doszliśmy wieczorem na szczyt, który miał jakieś 3800 czy 3900 npm ale nie pamiętam dokładnie. Wg planu powinniśmy nocować w dolinie, ale szukanie wody i pokonywanie ściany zajęło nam zbyt dużo czasu.
Nocowanie pod samym szczytem dawało nam za to jako takie schronienie przed niedźwiedziami.
Ogarnianie namiotu na tej wysokości nie jest super łatwo, nie wbijesz szpilek w piach, tylko musisz zabezpieczyć namiot skałkami.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ta burza, która przyszła w nocy. Całą noc nie spałem, pilnowałem, żeby namiot się nam nie rozleciał. Ten namiot warunkował nasze przetrwanie, więc to nie były żarty. Efekty dźwiękowe i wizualne szalejącej burzy na tej wysokości były niesamowite, każdy grzmot okrążał górę wielokrotnie, a dolina zaraz obok naszej góry oddawała ogromne echo.
cdn.

Gruba ryba13piorunów

więcej zdjęć

Kosmonauta4piorunów

Gdzie to? I gdzie znaleźliście wodę?

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

61piorunów

Część I.
To był 2018 rok. Kolejna radosna wyprawa z moją dziewczyną (a dzisiejszą żoną) na wysoki Kaukaz.
Przygotowania do wyprawy, trening rozpoczął się około 6 miesięcy przed wyjściem w góry, a taki mocny trening był już 3 miesiące przed.
Tym razem planowaliśmy przejść do jeziora Kelitsadi, taki mocny trekking około 5 dniowy.
Najwyższy punkt wyprawy prawie cztery tysiące metrów, a zaczynaliśmy od ponad tysiąca.
Rok był wyjątkowo ciepły i suchy, co miało dla nas znaczenie - po pierwsze - był niedostatek wody, strumienie w których mieliśmy zaopatrywać się w wodę - były wyschnięte, a skraj lodowca, którym mieliśmy się poruszać - zmienił w się w prawie pionową ścianę, osuwisko.
Pierwszy dzień był idealny. Na około 2700 metrach znalazłem 5 litrowy baniak wody (na zdjęciu w komentarzu).
Serio, czasem mam wrażenie, że coś nade mną czuwa. Nie wiem czy to bóg czy szatan, ale szansa, na znalezienie baniaka wody na tej wysokości nie jest przecież zbyt duża.
Każde z nas miało po około 5 litrów wody, ale już pierwszego dnia, w sierpniowym upale na noc zostało nam niewiele, a następny dzień, pod tym względem nie wydawał się obiecujący.
edit: uważni na jednym ze zdjęć zobaczą nasz namiot

Gruba ryba20piorunów

Baniak

Fenomen8piorunów

@peposlav Wow gratki! Ile wazyl plecak? Jak wyglądał trening?

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Góry

59piorunów

Siema,
Relacja z mojego pierwszego - nieudanego - podejścia do Małego Szlaku Beskidzkiego :hiking_boot:
---------
Szczyty: Gaiki, Żar, Potrójna, Łamana Skała, Leskowiec (Beskid Mały), Chełm, Babica (Beskid Makowski)
Data: 6/7 czerwca 2025 (piątek/sobota)
Staty: 93.5km, 23h45, 3.250m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Zainspirowany górskimi wycieczkami taty trwającymi po 40 godzin ciągłego marszu postanowiłem spróbować sił w przejściu MSB. Warunki pogodowe były niepewne, ale nocleg już został opłacony, a wsparcie przy opiece nad dziewczynkami załatwione, więc co było robić - pojechałem do Bielska-Białej.

Informacje praktyczne:

* Mały Szlak Beskidzki ma ok. 137 km, a jego punkty końcowe to Bielsko-Biała (Straconka) i Luboń Wielki (szczyt między Mszaną Dolną a Rabką Zdrój). Łączna ilość przewyższeń na trasie to ok. 5770 metrów. Przebiega przez kilka szczytów Beskidu Małego, Makowskiego i Wyspowego.
* W Bielsku funkcjonuje dom turysty PTTK, w którym można przenocować. Dla pojedynczego turysty wychodzi drogo (140 zł za pokój), ale za to warunki rodem z PRL. Trzeba rezerwować odpowiednio wcześniej.
* Na trasie jest kilka bacówek i schronisk, schodzi się także do różnych miejscowości, także jest gdzie się posilić i uzupełnić prowiant (jeśli trafi się na godziny otwarcia).
* Planując tę trasę na raz sugeruję zabrać dodatkowo kuchenkę i jakieś zupki, czy też inne potrawy do podgrzewania - od samych bułek i słodkich batonów energetycznych idzie oszaleć. Herbata w termosie obowiązkowo.
* Trzeba pamiętać o częstym piciu i posilaniu się. U mnie co 2h30 wjeżdżała buła, w międzyczasie mieszanka studencka i batony energetyczne.

Co było fajne:

* Mimo burzowych tygodni poprzedzających wypad (padało także w nocy, gdy byłem już w Bielsku) szlak nie był bardzo błotnisty, co było pozytywnym zaskoczeniem.
* Pogoda w dniu marszu była świetna do chodzenia w lesie, przejrzystość idealna, więc widoki dopisywały.
* Pierwsza część trasy bardzo mi się podobała - ładny, urokliwy lasek, sympatyczna ścieżka, kilka punktów widokowych, z których najbardziej przypadł mi do gustu ten przy Hrobaczej Łące.
* Odcinek z Potrójnej na Leskowiec też bardzo ładny. Ścieżka - zwłaszcza w pobliżu Łamanej Skały - momentami składała się z takiej pokruszonej skały, wyglądało to dość specyficznie i nie natknąłem się chyba do tej pory na nic podobnego. Do samej Łamanej Skały trzeba odbić trochę ze szlaku (należy do ).
* W paśmie Żurawnicy znajdował się ciekawie wyglądający fragment wychodni skalnych o nazwie Kozie Skały.
* W Zembrzycach bardzo miła pani pracująca na poczcie poratowała mnie wrzątkiem na herbatę przed nocną częścią trasy. Pozdrawiam i dziękuję za rozmowę!
* Ostatni punkt - kondycyjnie byłem fajnie przygotowany i czułem się pewnie.

Co było mniej fajne:

* Jak to w Beskidach, a zwłaszcza na takim długim odcinku, ciągle zejścia i wejścia.
* Góra Żar to porażka - nie da się schować przed cieniem, poza widokami nic ciekawego tam nie ma.
* W schronisku na Leskowcu zjadłem najgorszego schabowego w życiu, i gdybym nie był w biedzie, to pewnie bym go wyrzucił. Mały, odgrzewany chyba w tej samej fryturze co miękkie frytki, kiepska surówka i niesmaczne ogórki. Liczyłem, że pojem tam konkretnie i naładuję baterie przed dalszą drogą, ale się rozczarowałem.
* Odcinek prowadzący przez Krzeszów mnie zniszczył. Pełne słońce, ja bez czapki (zostawiłem w taxi w Bielsku), potem krótkie, ale bardzo ostre podejście na Kozie Skały - miałem już mroczki przed oczami i zacząłem się zataczać. Nie polecam.
* Na całej trasie stanowczo za dużo długich asfaltowych odcinków, a od Myślenic miało być ich jeszcze więcej - działało to bardzo demotywująco.
* Odcinek od Babicy do Myślenic jest tak niesamowicie gówniany - strasznie rozjeżdżony, pełno bardzo głębokich kolein wypełnionych kałużami, ciężko się to omija, tym bardziej w nocy.
* Buty dały mi w kość, a raczej w stopy, które od 40 kilometra po prostu paliły na śródstopiu. Plecak, który wydawał się być mega komfortowy, również bardzo obtarł mi biodra.

Co było ciężkie:

* Mój plecak. Wziąłem dużo płynów w różnych postaciach i różnych innych rzeczy, z których nie korzystałem.
* Na wyprawę wybrałem czerwiec, żeby iść jak najkrócej po zmroku, ale i tak ciemność sprawiła, że traciłem chęci na kontynuowanie wycieczki.
* Długi dystans jednak dał mi wycisk, a może to ja go sobie dałem narzucając zbyt duże tempo. Zrobiłem łącznie 3 przerwy, z czego jedną 50 minut, a dwie po ok. 15.

W Myślenicach byłem o 3:30 i położyłem się na ławce przy rynku myśląc co dalej. Zostało mi 50 km drogi, w tym dużo asfaltu. Sprawdziłem prognozę - zapowiadano burze w rejonie od 14. Dodatkowo następnego dnia miałem odebrać z rana Mysz od rodziców i przez jego resztę pomagać przy dzieciakach. No nie kleiło mi się to, więc podjąłem decyzję o zakończeniu wyprawy i poszedłem łapać busa. Myślę, że gdybym miał większy komfort psychiczny związany z możliwością odpoczynku kolejnego dnia, to po dłuższej przerwie poszedłbym dalej. Cóż, podejście numer dwa za rok 😉

Gruba ryba5piorunów

@Piechur ta pokruszona skała na odcinku między Łamaną Skałą a Leskowcem to dosłownie piasek - z pokruszonych wychodni piaskowca i zlepieńców 😉 sporadycznie coś takiego się zdarza w innych partiach Beskidów ale raczej nie tak intensywnie jak tam

Fenomen1piorunów

@Piechur Pięknie. Beskid Mały jest uroczy. Na co drugim drzewie wisi święty obrazek. Kiedyś je liczyłem, ale po 17. dałem spokój.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Hydepark

35piorunów

Czy będą chętni na poradnik jak robić (efektywnie) KGP? Gdzie spać, jak jeżdzić, co jeść, co można ogarnąć w urlop?

Fanatyk13piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU11piorunów

Nie wiem co to KGP i wszystko w zyciu partacze wiec watpie ze bede efektywny ale z chcecia poczytam i zagrzmoce

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

74piorunów

w odpowiedzi na sugestię @Piechur który siedzi w bazie namiotowej w Gorcach, kilka zdjęć z hali obok sprzed 20 lat. tygodniowe wakacje dla 3 osób za 100zł, lub inaczej biedatrip na pełnej 😊

Gruba ryba2piorunów

Więcej, więcej , WIĘCEJ! Niesamowity klimat bije z tych zdjęć, czuję jakby to były moje zatarte czasem wspomnienia :grinning:

Gruba ryba4piorunów

Jak chcesz to mogę wrzucić zdjęcia z gór, w których na tę chwilę chodzą tylko żołnierze. Może pokuszę się wtedy o opisanie historii pewnej wyprawy w wysokim Kaukazie

Pokaż więcej komentarzy (28)

Gruba ryba

w Góry

202piorunów

Jest w pytę :star-struck:

:mountain:

Gruba ryba4piorunów

tak trzeba żyć :upside_down_face:

jak byłem młodszy to na tej dużej hali na gorcu po tydzień czasu siedziałem czasem, jak schodziłem do cywilizacji to widziałem w nocy bez latarki 🙂

zdjęcia równo sprzed 20 lat, bez wieży i tej nowej bacówki.

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Ciekawostki

35piorunów

Wpis zainspirowany pytaniem koleżanki @rain . Jako że znam się dość dobrze na Sudetach (sporo osobiście przeszedłem, mam też sporo wiedzy tylko palcem po mapie, organizowałem imprezy sportowe w górach, a moja rodzina też z Sudetów pochodzi) to poświęciłem pół godziny by zaproponować Wam co moim prywatnym i subiektywnym warto zobaczyć w Sudetach, a o czym nie przeczytacie na większości portali.
Ograniczam się też tylko do polskiej strony granicy. By nie było - czestkie też pewnie świetne, ale słabo znam.

Jako że jest tego dużo, to będzie częściami. Zacznę od Sudetów Zachodnich. Kolejne częsci jak będzie zainteresowanie 😛

Karkonosze (+bonusem górki w Kotlinie Jeleniogórskiej) - wiadomo, najwyższe góry w promieniu X kilometrów, piękne pozostałości polodowcowe i widoki. Z drugiej strony tak zajebane ludźmi, że trochę odechciewa się. Ogólnie absolutnie polecam, ale polecam poza sezonem. Ukryta perełka - pasmo Łysociny. Góra na południe od przełęczy Okraj, gdzie większość nie wie, że tam dalej są jakieś Karkonosze. Wschód słońca z Łysociny jest jak dla mnie lepszy niż jakikolwiek inny jaki widziałem w Sudetach - dodatkowy bonus że tam nie ma nikogo i możesz legalnie tam na ów wschód wchodzić.

Miejsca nietrywialne jakie polecam:
* Łysocina, na wschód słońca
* Czarny Kocioł Jagniątkowski
* Góra Witosza
* Wodospad w Podgórzynie i Kaskady Myi
* Kamień Jadwigi Krause w Sosnówce Górnej - prawdopodobnie najstarszy w Polsce "przydrożny krzyż"

Góry Izerskie (wliczając Pogórze Izerskie) - ogolnie fajne, ale też zatłoczone bliskością Szklarskiej i Świeradowa. Z rzeczy które w nich polecam to wejście na Wysoki Kamień w pięknymi widokami na Karkonosze oraz pójście nocą na Halę Izerską. Dużo większe i ciekawsze po czeskiej stronie (choć to u nas najwyższy szczyt).

Miejsca nietrywialne jakie polecam:
* Narzeczeński Kamień
* Skałki zakochanych
* Bobrowe skały
* Zamek Czocha

Rudawy Janowickie (plus rzeczy na zachód od trasy S3) - moje ulubione pasmo. Piekne skaly, fajne lasy, a do tego cisza i spokój, których nie spotkasz w Karkonoszach. Kilka miejsc z fajnymi widokami, a w samych górach praktycznie zerowa infrastruktura. Poza Szwajcarką koło Sokolików - dwóch gór znanych jak m.in. "Cycki Janowickie"

Miejsca nietrywialne jakie polecam:
* Zamek Świny
* Świerk "Maciek" z Kowar - największy świerk w Polsce
* Skała Enis. I tak, nazwa nie jest przypadkowa
* Zadzierna. Po drodze warto przejechać przez wioskę Stara Białka. Wiecie dlaczego.
* Miedzianka.

Góry Kaczawskie (wliczając Pogórze Kaczawskie) - w opór niedoceniane góry, bo szczyty nie mają wysokości, a dookoła pola i wioski. A do tego szczyt z KGP jest taki że w 5 minut od parkingu, więc zbieracze robią go na odpierdol, byle zaliczyć. A to piękne, urozmaicone pasmo o fantastycznej historii, geologii, florze i faunie. Dodam od siebie, że jedno z najlepszych miejsce w Polsce na różnego rodzaju borowiki (w tym te ekstremalnie rzadkie ) jest właśnie tam - dlatego czasem mówię o tych górach na . Polecam szczególnie z dziećmi. Zresztą lista która zaraz walnę pokazuje jak bardzo uważam ze niedoceniany ten rejon

Miejsca nietrywialne jakie polecam:
* Góra Miłek
* Sztolnie w Radzimowicach
* Okole (faktycznie najwyższa góra pasma, z pięknym widokiem)
* Stromiec
* Perła Zachodu i Dolina Bobru
* Wieża książeca w Siedlęcinie
* Zapora Pilchowice - plus most co chcieli dla filmu rozjebać
* Góra Szybowcowa
* Organy Myśliborskie (+ byłem tam na fantastycznych warsztatach o nietoperzach)
* Czartowska Skała (to zdjęcie właśnie)

FYI @KierownikW10

Gruba ryba4piorunów

@Ragnarokk dodane do ulubionych, żeby pomagało planować wycieczki w mapy.cz (teraz po prostu mapy xD). Dziękuję!

GURU3piorunów

@Ragnarokk karkonosze najlepsze góry do spacerowania ever, i mogę się o to napierdalać xD

Na zawsze w moim serduszku

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Polećcie, proszę, jakieś fajne miejsce na jednodniową wycieczkę samochodem z Wrocka. Mogą być góry, może być zwiedzanie jakiegoś zamku czy czegoś takiego. Bo nie mam pomysłu, a korzystając z chwili oddechu od pracy, chcę sobie gdzieś pojechać. Gdzie już byłam: jeśli chodzi o góry - Ślęża, Śnieżka, Wielka Sowa, Wielka Kopa. Miejsca "do zwiedzania": Książ, Lubiąż, Wojsławice, Karpacz, Ardspach. Jak tak to wyliczam, to hmm, wydawało mi się, że byłam w większej liczbie miejsc, ale chyba to fałszywe przeświadczenie.

GURU6piorunów

@rain skalne miasto w czechach

Fanatyk1piorunów

@rain Skalne miasto, zamek w Oleśnicy, kościół pokoju w Świdnicy, śnieżnik \<3

Pokaż więcej komentarzy (19)

Lider

w Hydepark

5piorunów

Znalazłem mega fajną stronkę, która pomaga w zwiedzaniu z przodownikiem.

https://www.explore-share.com/

Są wszelkiego rodzaju aktywności na całym świecie. Mnie najbardziej zainteresowało , ale są też inne np. wchodzenie na szczyty (zaglądałem na Mt Fuji, Kilimandżaro i Mt Everest :smiley: Wszelkiego rodzaju sporty wodne, powietrzne, a nawet konie :smiley:

Część drogie, nawet bardzo. Inne wydają się bardzo przystępne.

GURU

w Hydepark

36piorunów

Latający ratownicy GOPR. Jetson One nad Podhalem i Spiszem. To będzie rewolucja w ratownictwie górskim?

Na zboczach Góry Wdżar w Kluszkowcach odbyły się przełomowe testy statku powietrznego typu eVTOL – Jetson One. Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe bada możliwości wykorzystania ultralekkiego, elektrycznego pojazdu latającego w akcjach ratowniczych w trudnodostępnym terenie. Pokaz

Fanatyk

w Psy

36piorunów

Niedzielna... A nie, to sobota.
Sobotnia Daisy.
Pogoda dziś była całkiem niezła, trochę wiało (trochę), ale w Szkocji najważniejsze, gdy nie pada 😉
Zaliczony szczyt Ben Vorlich.

Daisy Jeziorna
Daisy Profilowa
Daisy "Chcesz Ciastko?"
Daisy
Nie ma Daisy na ostatnim, ale szczyt w tle 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Podróże

82piorunów

No dobrze, spróbujemy zrobić coś ambitniejszego o - nie wiem czy wyjdzie z tego jakiś quality content, ale może przynajmniej "content".

Nie wiem jak w Waszym otoczeniu, ale ja w mojej bańce odnoszę wrażenie, że Słowenia (przynajmniej nie mylona ze Słowacją) jest nadal takim luźnym skojarzeniem: ktoś tam coś widział w sporcie, ktoś tamtędy jechał na urlop na Chorwację, może nawet nocował w trasie. Ale żeby tak więcej wiedzieć - to nie do końca.

Zatem zacznę od kilku [#ciekawostki](/tag/ciekawostki) o Słowenii:

* Słowenia jest niewielkim krajem, powierzchniowo podobnym do województwa podlaskiego (20k km²)
* Mimo to jest dwukrotnie gęściej zaludniona od wspomnianego (100 osób na kilometr)
* Skoro już o ludności mowa: jest ich niewielu - około 2,1 miliona, czyli tyle co Warszawa i ze dwa-trzy przylegające powiaty
* Jest trzecim najbardziej zalesionym krajem UE: 61% to lasy
* Ma trzykrotnie większe PKB per capita niż Polska
* ...i jest bardziej zadowolonym krajem - siedem oczek wyżej w rankingu niż Polska
* Jest krajem z zaskakującym poziomem sportowym - ma sportowców w absolutnej światowej topce w bardzo wielu dyscyplinach (przypominam: ludności mają trochę więcej niż Warszawa!) - kolarstwo (Pogačar, Roglič, Mohorič, Novak, Urška Žigart), wspinanie (Janja Garnbret), siatkówka (kto śledzi, ten pamięta ciężkie boje), koszykówka (Dončič), skoki (rodzeństwo Prevc, Lanisek, Zajc)
* Na terenie Słowenii znaleziono artefakt podejrzewany o bycie pierwszym instrumentem muzycznym stworzonym przez człowieka
* Mają też najstarszą winorośl na świecie
* I jedną z większych jaskiń) udostępnionych turystom - jeździ tam nawet kolejka i występuje tam pewien rzadki płaz
* Po słoweńsku spisany jest najstarszy tekst napisany w języku słowiańskim

No dobrze, to co tam robić i po co tam jeździć?

Przede wszystkim można spędzać aktywnie: miejsca dla siebie znajdą m.in. rowerzyści (szosa, gravel, MTB i downhill na trasach narciarskich), górołazi (ponad 10kkm szlaków, w tym najwyższy szczyt - Triglav - i jego via ferraty), narciarze (oczywiście), biegacze (też pewnie nikogo nie zaskakuje) i np. wspinacze (m.in. okolice Osp - jeden z topowych rejonów wspinaczkowych świata, chociaż raczej nie dla początkujących).

Kraj słynie też z wina i produkcji miodu (najwyższy wskaźnik pszczelarzy na 1000 osób w Europie). Posiada tylko 40 km linii brzegowej, ale da się tam również wypocząć stacjonarnie - na tym się nie znam, to sobie Czytelnik zgłębi samodzielnie.

---

No dobrze, tutaj zaczyna się nuda, będzie o mnie - można przestać czytać, dziękuję za uwagę.

Po co w ogóle tam pojechałem? Akurat napatoczył się długi weekend, a celem był w W Słowenii na dłużej do tej pory nie byłem, cel podpowiedział się sama, bo całkiem niedaleko granicy urodził się i mieszkał Tadej Pogačar, a po chwili szukania okazało się, że organizuje nawet swój event, polegający na wtarabanieniu się na szczyt Krvavec. A skoro już znalazł się punkt zaczepienia, to zrobienie planu na trzy dni było łatwe.

Być może będąc tak roztrenowanym jak ja (ostatnie trasy ponad 50km robiłem pół roku temu) powinno się zacząć od jakiegoś rozjeżdżenia na początek. Cóż, 1500 metrów na 50 km trasy to nie jest "rozjeżdżenie" a już na pewno nie "jakieś". Sztywniutkie podjazdy trzymające po 12-14% przez kilka kilometrów też na pewno nie pomogły - chociaż przynajmniej były krótsze niż (hehe) Monte Zoncolan. Trasa była krótka, ale wymagała podwiezienia się autem - akurat pan gospodarz miał dla nas wolny pokój i wpuścił nas do niego tuż przed 12:00 (ruszałem z Austrii), więc trzeba było wyrzucić graty, ubrać się, podjechać kawałeczek do parkingu przy cmentarzu (słoweńskie słówko na dziś: pokopališče) - i można zwiedzać.

Nie żebym widział wiele więcej niż moje przednie koło toczące się przez asfalt 😉 I to nie ze względu na zmęczenie - trasa prowadziła głównie przez lasy. To jest pewien problem - jeśli się ułoży fajnie trasę, to jest pewne ryzyko, że będzie sporo ostrej wspinaczki przez las, na szczęście są też miejsca, gdzie robi się rzadziej - i jest co oglądać.

Następny dzień to nie do końca regeneracja: sto kilometrów, 2500 metrów w górę. Trochę wspinania, trochę zjazdów po nawierzchni różnej, trochę szutrów (na oponkach 25c), dłuższy odcinek dnem doliny pod wiatr (na odcinku Bled-Krajn) i przerwa na bardzo przyjemne (i zimne) piwko 0% gdzieś pośrodku tejże doliny. Niby nic niezwykłego, ale jednak Potwierdziło się, że w tych okolicach da się znaleźć tereny rowerowe dla każdego - po drodze choćby jechała kilkudziesięcioosobowa wycieczka emerytów (którą widziałem dwukrotnie, jechali jakąś pętlę w przeciwnym kierunku). Wygląda na to, że nie jest też obowiązkiem jeżdżenie po sztywnych ściankach, wolno szukać bardziej płaskich odcinków, nikt tego nie sprawdza.

No i w końcu - etap królewski. Akurat trafiliśmy na jakiś... kolarski event, więc trzeba było zmienić parking, bo na planowany nie wpuszczała już policja.

Trasa poprowadziła najpierw rozgrzewkowo przez jeden pagórek z kilkoma kilometrami szutru, a potem od razu główny cel, czyli Krvavec. Masa znaków ostrzegających o kolarzach, trochę ludzi (na szczęście zjeżdżających), napisy na asfalcie - widać że to często (i wyścigowo!) odwiedzany podjazd. Bardzo przyjemny, odcinków ponad 12% było niewiele, trochę dłuższych po 9-10%, a końcówka - z parkingu aż pod sam kurort narciarski - prawie po płaskim. Na górze restauracja, widać że wszędzie w standardzie jest piwko 0%, więc można bezpiecznie uzupełnić płyny.

Za podjazd daję pięć gwiazdek, więc jeśli ktoś planuje te okolice, proszę sobie koniecznie dopisać do listy! Do listy też warto dopisać podjazd pod przełęcz Volovjek - ten z kolei był pokonywany na tegorocznym Tour of Slovenia. Tu z kolei było milusio i pluszowo: tak 4-6%, miejscami odrobinkę bardziej stromo, tak akurat żeby nie schodzić z wygodnej kadencji 90 i cieszyć się widokami i dniem.

Końcówka trasy to - po pokonaniu szutrowego, stromego pagórka - prawie że płaski transfer do auta. Z przejazdem przez Rondo Tadeja 😉 i oczywiście Klanec. Na rondzie stoi figurka - kiedyś w koszulce Giro, obecnie w koszulce mistrza świata, a sama wioska... no, zwykła rolnicza wioska, to nie jest miejsce do zwiedzania, nie nastawiajcie się 😉

Czy warto było jechać tak? (Bo z Polski jednak kawałek, a długi weekend jest krótki)

Tak, zdecydowanie. Przyjemne widoki, sporo dróg do wyboru, trochę wpisów na climbfinder, każdy ułoży tam coś pod siebie. Gdybym miał tam jechać na dłużej, to albo na łamany rowerowo-maszerowany wyjazd, albo na dwie lub trzy bazy noclegowe, żeby zobaczyć więcej.

Widoki są bardzo ładne (o ile wyjedzie się z lasu, bo ich - jak pisałem wcześniej - jest wiele, więc jest gdzie szukać cienia). Słoweńcy - mili ludzie, praktycznie każdy mówi po angielsku, jest jak się dogadać. Układając trasy trzeba wziąć pod uwagę asfalty i to chyba jedyny minus całej zabawy: jeździłem sporo po mniejszych, lokalnych drogach, gdzie głównie jeżdżą mieszkańcy i rolnicy, więc na zjazdach można się spodziewać nierówności, dziur, ale i szutru (i to niezapowiedzianego, ot - 20 metrów), no i żwiru. Serio, nie wiem co oni z tym żwirem: większość zakrętów jest pięknie osypana jakby się ciągle bali śniegu i chcieli pozostać w gotowości. Na szczęście zjazdów w których można puścić hamulce i cieszyć się życiem też było niewiele, więc mocniejsze dohamowania w ostrych zakrętach nie były jakoś bolesne dla serca.

Sieć dróg rowerowych jest zadbana i pomyślana: na skrzyżowaniach są drogowskazy, nic nie kończy się w krzakach, nie ma wyjazdów na krawężnik albo jakiegoś dziwnego nadkładania drogi: wręcz przeciwnie - wjeżdżając ma się pewność, że się zjedzie, kilka razy oszczędziliśmy sobie przepychania się w korku, jadąc po królewsku puściutką DDR i mijając korek. Widać, że jest to kraj mocno zrowerowany, kierowcy też jeżdżą ostrożnie i nie ma ani trąbienia, ani dojeżdżania do koła, ani robienia głupot - wszyscy się szanujemy i chcemy sobie razem dotrzeć do domu.

No i na koniec - język słoweński. W mowie brzmi tak, jakby ktoś mówił polską gwarą trzymając w buzi dwa duże kamienie. Z kolei w piśmie... jest uroczy. Oczywiście większość napisów można zrozumieć, ale są też perełki, takie jak "pipa" (kran), wspomniany już cmentarz, "avtopralnica" (myjnia) i masa innych.

Jako że jeszcze nie łaziłem tam po górach z buta, wspinać też mi się nie zdarzyło, pewnie za jakiś czas tam wrócę, zaliczyć nowe bo wpadło ich prawie dwieście.

Dorzucam kilka fotek w komentarzach - nie umiem robić zdjęć, więc pewnie nikogo nie zachęcę, ale robię co mogę.

GURU1piorunów

@Statyczny_Stefek byłem kilka lat temu.
W stolicy oprowadzali za nas za co łaska studenci. Smutna historia kraju, który przez większość historii nie był niepodległy, dużo musieli robić od zera.
Nie wiem czy nadal, ale ceny na stacjach były ustalane centralnie, więc bez różnicy gdzie się tankuje.

Kompan1piorunów

@Statyczny_Stefek dla mnie zrobiło się ciekawie od drugiej części wpisu. Piszesz więc, że na szosę to tak średnio dobre są te drogi? Szutry, żwir na zakrętach... Podejrzewam, że na Komoocie dało by się wytyczyć jakieś sensowne asfaltowe trasy.

Pokaż więcej komentarzy (21)