nobodysFanatyk
13piorunówPrzed chwilą chciało mi się spać. Cyk, 10 minut pograne i już nie chce mi się spać ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

nobodysFanatyk
13piorunówPrzed chwilą chciało mi się spać. Cyk, 10 minut pograne i już nie chce mi się spać ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

CzokowokoGruba ryba
21piorunówWłaśnie widziałem pod Biedronka jak matka z córką wysiadły z nowego Audi i niosły butelki do butelkomatu. Ja pi⁎⁎⁎⁎lę kupiły nowe auto, a musiały jak zwierzęta je nieść. Upodlenie człowieka postępuje..
Myślałem że ludzie zabiorą te butelki od nich a tu nic.. Chryste Panie, ten kraj nie ma przyszłości. Jeszcze potem sobie pewnie ręce ubrudziły i musiały w nowym samochodzie (pisałem że nowy i drogi?) dotykać kierownicy.
Zrobili z ludzi śmieciarzy..
😉
KlamraGURU
14piorunów#justhejtothings #grog #pdk @bojowonastawionaowca (° ͜ʖ °)

niebylemOsobistość
13piorunówMam jakiś inwazyjny gatunek grzyba na swojej działce. Jak chodzę to muszę uważać żeby nie wdepnąć, łażę z wiadrem i zbieram ale nie wiem jak sobie z tym poradzić ¯\\(ツ)/¯
Musiałem dokupić wczoraj bułki tartej i jajek XD Normalnie te które jeszcze nie rozwinęły się ładnie zostawiam i wracam za 2-3 dni na zbiory. Teren ogrodzony to nawet tabliczki z rezerwacją nie trzeba #pdk

RagnarokkGURU
15piorunówI tak sie zyje na tej wsi

mannorothLider
106piorunówNa podstawie zebranych doświadczeń, moich i cudzych, w ostatnich miesiącach, chciałbym się podzielić kilkoma doświadczeniami "mieszkaniowymi" i jednocześnie zapytać Was o opinię. Historii jest kilka i postaram się je rozłożyć na kilka dni. Mają różny stopień ładunku emocjonalnego, który postaram się stopniować. Dzisiaj wrzucę temat, który był chyba taką kroplą, która przepełniła czarę a wydarzył się w miniony weekend i mnie uruchomił. Ale zacznę od postawienia pytań:
Jak jest z dostępem do Waszych domów/mieszkań? W jaki sposób organizujecie odwiedzanie Was przez rodzinę lub znajomych?
Do minionego weekendu szykowaliśmy się od kilku ładnych tygodni. Zaprosili nas przyjaciele, bliscy nam ludzie, z którymi niestety widujemy się rzadko - mają nawał pracy i innych obowiązków. Kilka tygodni temu zaprosili nas na cały weekend u siebie pod miastem - sielaneczka, piękna chałupa, ogród, grill, pożegnanie lata no i jeszcze inna okazja, ale mniejsza o to. Mieliśmy taki luksus, że koleżanka zabrała nas z domu i w niedzielę miała odwieźć. Luksus. Sobota, pora obiadu, ja z kumplem delikatnie napoczynamy szkocką i wspominamy, koleżanka szykuje obiad, moja różowa jej pomaga. Dostaję telefon. Wujek:
-No cześć, będziemy u Was za jakieś pół godziny.
No tak k...a. Jak zawsze. Po co zaproszenie, po co uprzedzać. Koleś, który ma do mnie niemal 2 godziny jazdy informuje mnie łaskawie, że będzie za pół godziny w moim domu. Tyle razy prosiłem, i nie tylko jego, pół żartem pół serio - uprzedzaj, zapowiadaj się. To samo miałem z rodzicami, którzy kiedyś potrafili mi zadzwonić domofonem do mieszkania, że byli na spacerku i wpadają na kawę - np. w sobotę rano, jak leżę nieprzytomny, a mieszkanie na przyjmowanie gości średnio się nadaje. Bo moi rodzice są nauczeni, że się do nich wchodzi jak do siebie, tak samo jak do moich dziadków na wsi - tam nikt drzwi nie zamykał, sąsiad, listonosz - wchodzili jak chcieli. A dla mnie to nie jest normalne. Mi się w głowie nie mieści, że można kogoś informować, że zaraz się u niego będzie mając w poważaniu jego czas, prywatność i plany. Teściowie? To samo. Wpadli kiedyś do nas w niedzielę na obiad i byli zdziwieni, że nie bardzo mamy ich czym przyjąć - musiałem zasuwać po pizzę xD
Jakoś na przestrzeni lat udało się wypracować, że jednak rodzice do nas dzwonią, zanim do nas wpadną. Nie wiem, co Wy na to, ale według mnie, niezależnie od stopnia pokrewieństwa, tak powinno być. Ale wujo wie swoje...
Jw, będziemy u Was za jakieś pół godziny. Kręcę głową z niedowierzaniem i krótko i na temat odpowiadam:
-Nie ma nas.
-O! Słyszę wielkie zdziwienie w głosie, bo kto to widzioł, żeby w sobotę po południu nie być w domu. A gdzie jesteście?
-U znajomych pod miastem, wyjechaliśmy na weekend.
-A.... Bo wiesz, na kawę chcieliśmy wpaść, i cośtam mi w komputerze trzeba zrobić.
-Mhm, no lipa... Darowałem sobie komentarz, że jakby zadzwonił przed wyjazdem, to by sobie oszczędzili jazdy, ale wujo wie lepiej.
-To gdzieś za ile możecie być?
KURAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! No pie*ony, wiem, że żyje w innych normach społecznych i za słuszne uznaje tylko te, które wyznaje sam, ale to było przegięcie pały. Mamy wszystko rzucać, olać, że kumpela się szykuje z obiadem, tylko wracać do domu. Nope.
-Nie możemy być, bo po pierwsze nawet nie mamy samochodu, a po drugie zaraz siadamy do obiadu.
Koleżanka się przejęła, że przecież może nas zawieźć jak coś pilnego, ale zacząłem spieprzać ze słuchawką i machać ręką, byle tylko wujo tego nie usłyszał xD
-A to ja mogę po Was podjechać.
-No nie, wujek, nie. Wracamy jutro wieczorem.
-AHA!
Pretensja w głosie słyszalna, ale mam to gdzieś. Pozwoliłem sobie na delikatnego prztyczka:
-Także następnym razem tylko zadzwoń wcześniej żebyśmy w domu byli, hehe #pdk
Różowa się przejęła, że może to coś pilnego, ale nie. Rozmowa się skończyła, niesmak pozostał, ale go spłukałem 😉
Ja wiem, że kiedyś było inaczej, ale ja nie żyję kiedyś tylko teraz i mnie nie obchodzi jak mi mama opowiada że kiedyś sąsiad do sąsiada to bez pukania wchodził a teraz mi opowiada jak to do niej koleżanki wpadają bez zapowiedzi, ale co mnie to? Nie znam ludzi z mojego pokolenia, u których by to w taki sposób funkcjonowało. A jak Wy uważacie?
#przemyslenia #mieszkanie #dom #niewiemjaktootagowac #gownowpis
W jaki sposób przyjmuję gości?
485 głosów
@mannoroth Ja zostałem wychowany na tej przysłowiowej wsi (małe miasteczko) w tego typu otwartym domu i widzę tu 2 strony medalu: z jednej strony zawsze wkurwiali mnie niezapowiedziani goście ale to tacy którzy wpadali sobie na chwilę na kawę do rodziców o 19:00 i tak fajnie im się gadało że siedzieli do 23:00 a jako że w tamtych czasach żyliśmy na małej przestrzeni to my dzieciaki oczywiście braliśmy udział w tych wszystkich spotkaniach towarzyskich bo inaczej się nie dało.
Ale po tym jak ożeniłem się z Warszawianką też denerwuje mnie to że pomimo tego że jej rodzice mieszkają 500m od nas to jeśli chcemy wpaść ich odwiedzić to musimy pisać podanie i robić z tego niewiadomo jak dużą szopkę w stylu oficjalny obiad u rodziców z czerwonym dywanem i 7 daniami bo przecież nie można wpaść na chwilę się przywitać bo mamusia może być zmęczona po pracy albo nie gotowa na gości. To samo babcia, 2 ciocie, siostra cioteczna i cała reszta rodziny i znajomych. I wychodzi na to że znacznie częściej widzimy się z moimi rodzicami którzy mieszkają 200km od nas a jak już odwiedzamy moje miasteczko to w 2 dni widuję się praktycznie z całą moją rodziną bo po prostu lubimy spędzać ze sobą czas, jesteśmy ze sobą zżyci i zawsze możemy na siebie liczyć. I często wygląda to właśnie tak że ktoś dostaje cynk że jesteśmy na weekend i przyjeżdża się przywitać albo my dzwonimy że jesteśmy i czy możemy być za pół godziny na kawie. I wychodzi na to że pomimo tego że jej rodzina mieszka też bardzo blisko nas to widzimy się z nimi tylko na święta albo na jakichś weselach/pogrzebach itp.
@mannoroth Zaznaczyłem "byle się zapowiedział", ale mam tu trochę inne podejście jak nie "zaklepiesz" sobie wcześniej terminu: Jak najbardziej zapraszam, ale bądź gotowy/a na to że nawet jak otworzę drzwi to usłyszysz "znajdź sobie jakieś zajęcie w okolicy na 2-3-4 godziny" ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯
ZielczanFanatyk
18piorunówStare rpgowisko ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Chcesz komcia i lajka?
SaucissonBorderlineFenomen
35piorunówJedni na biwakach wybierają karpia, #pdk
nie oceniam jestem tolerancyjny, sam kiedyś chodziłem do fryzjera geja.
Jednak nawet najmniej mułowaty karp nie ma startu z mielona krową w brioszce, no nie ma
#heheszki
#gotujzhejto #gotowanie #jedzenie
Tak, tak, minimalnie przeciągnąłem buły, ale na zywo nie wygladaly tak źle jak na foto Xd

u mnie dzisiaj dwie sztuki wleciały
jutro też tak będzie
:upside_down_face:
4pietrowydrapaczchmurGruba ryba
8piorunówTaka szara myszka by człekowi wystarczyła.
Więc gdzie jesteś? Czemu sie nie odzywasz?

szara myszka dla anonka
OpornikGURU
19piorunówNiech to szlag... :-\ #pdk

Jak to jakis leśnik zobaczy... zjadaj szybko te kotlety leśne.
mannorothLider
296piorunówSpośród dziesiątek durnych tekstów które słyszałem za dzieciaka, miejsce w czołówce zajmuje "jak dorośniesz to zatęsknisz za szkołą"
Miałem w licbazie koleżankę Gośkę. Gośka była fajną, sympatyczną dziewczyną którą praktycznie lubili wszyscy bez wyjątku - i koledzy i koleżanki i nauczyciele. Uczyła się bardzo dobrze, pozwalała korzystać ze swojej wiedzy bez problemu a nawet jak miała chwilę to tłumaczyła jakieś zadania mniej kumatym. Kompletnie koleżeńska i bezkonfliktowa. A szczególny "łeb" miała do matematyki. Trzaskała wszystkie zadania od lewa do prawa, obowiązujące nas zbiory zadań miała rozwiązane na kilka tygodni do przodu. Oczywiście zahaczała o Olimpiady i chyba nawet raz czy dwa załapała się na krajową. W czasie, którego dotyczy ta historia miał się odbywać międzyszkolny konkurs matematyczny, na który zgłoszenie się Gośki to był dla dyrekcji pewniak. Zwłaszcza, że w dwóch poprzednich edycjach stanęła na podium. Nic wielkiego, szczebel miastowy, ale kwestia prestiżowa dla wielu szkół z miasta, w tym dla naszej dyrekcji. Ale o tym za moment.
Gośka była rewelacyjna z matmy nie dzięki nauczycielce tego przedmiotu, tylko pomimo niej. Stara prukwa nie uczyła nas niczego, robiła sama zadania na tablicy (przepisując je z kartki) a potem jazda - strzelnica. Zapraszała do tablicy i stawiała za to oceny albo nie. Ktoś czegoś nie wie? Tak? To chodź do tablicy. No faktycznie nie umiesz, siadaj, pała. I tak się kręciło na matematyce.
Któregoś pięknego dnia stara przytargała z pokoju nauczycielskiego jakieś niemożliwe zadanie, nad którym na przerwie dyskutowali inni matematycy że takie trudne, zawiłe, ojojoj. No to Gośka poprosiła o tą kartkę i sobie coś na lekcji przy tym zadaniu dłubała. Pod koniec lekcji rzuciła że chyba wie. No to stara zaprosiła ją do tablicy z powątpiewaniem, a Gośka raz-dwa zamalowała całą tablicę jak jakiś Oppenheimer. Dla większości klasy to była chińszczyzna, ale Gośka stwierdziła, że podobne zadanie widziała w zbiorze zadań dla politechnik xD Cała klasa brawo, a stara oschle jej podziękowała no i po lekcjach.
Na bodaj następnej matmie tradycyjna strzelnica. No i szok - stara zaprasza do tablicy Gośkę i daje jej numer zadania do zrobienia. Wszyscy zdziwieni, bo jak wspomniałem, dawać Gośce zadanie ze standardowego zbioru zadań to jak spytać Pudzianowskiego czy podniesie cegłę. No i faktycznie, szast prast, minuta osiem i zadanie rozwiązane. Co stara skwitowała:
-No dobrze, dobrze, SIADAJ CZWÓRKA.
Gośka zrobiła oczy jakby jej ktoś w twarz dał, wszyscy w szoku, a stara:
-BO HEHE WIESZ NA SZÓSTKĘ TO UMIE PAMBUK, A NA PIĄTKĘ JA HEHE.
Dziewczyna siedziała ze świeczkami w oczach do końca lekcji, wszyscy zdziwieni i wkurzeni, bo jak tak można kogoś potraktować? Przykrość oczywista, bo mało że dziewczynie realnie zależy, stara się, to jeszcze taki tłuk gnoi ją takimi słowami. Do końca lekcji pani profesur w świetnym humorze bo usadziła gówniarę. Żal nam jej było jak nie wiem, ale cóż, przeszło. Nam. Ale nie Gośce :smiley:
Zapomnieliśmy o zdarzeniu, z tydzień później stara na samym początku lekcji wypala:
-Małgosiu, zapomniałaś zgłoszenie na konkurs napisać!
-Nie, nie zapomniałam.
-O, to gdzie ono jest, bo pani dyrektor mówi, że w sekretariacie nie ma?
-Nigdzie go nie ma, bo się nie wybieram.
Gośka chłód a'la Clint Eastwood #pdk Starą zatkało, ale ciągnie dalej:
-Ale jak, dlaczego, przecież konkurs, szkoła, pani dyrektur, no musisz.
Stara ją poczuciem winy, a Gośka ją atomem:
-Na konkursy to niech jeżdżą piątkowi uczniowie, a ja nic nie muszę i się nie wybieram xDDD
Cała klasa prychła, a starą zamurowało i nie wiedziała co z siebie wykrztusić po czym wyszła i po pięciu minutach wróciła z dyrektorką z równie głupim wyrazem twarzy co stara i z równie głupim pytaniem:
-Ale co sie stao?
-Mówiłam pani profesor, że nie wyślę zgłoszenia na konkurs.
-Ale czemu?
-Bo skoro nie potrafię dostać piątki za proste zadanie to lepiej żebym na konkursy nie jeździła.
Dyrektorka nie widziała o co chodzi, to rzuciła że to trzeba wyjaśnić i że zaprasza obie do gabinetu, na co Gośka:
-Dobrze, ale proszę, żeby poszła ze mną koleżanka i gospodyni klasy albo proszę zadzwonić do moich rodziców.
xD Jebaniutka wszystko sobie przygotowała. Przewidziała ten cyrk i nie pękała, mimo, że była osobą emocjonalną. Dyrektorka się zgodziła, wyszły trzy dziewczyny i stara i w ten sposób lekcja nam zleciała. Rozmowa im się przeciągnęła, bo spóźniły się na kolejną lekcję. A co było na rozmowie?
* Stara udawała idiotkę że nie wie o co chodzi.
* Gośka opowiedziała swoją wersję, którą podparły koleżanki.
* Pani dyrektur stwierdziła, że to na pewno jakaś pomyłka i na pewno tą czwórkę da się jakoś poprawić (xD)
* Gośka stwierdziła, że jak nie będzie miała 5 na koniec to się będzie odwoływała gdzie się da i rozważy zmianę szkoły. Tak samo, jeśli szkoła nie zgłosi jej do Olimpiady (która pewnie i tak dałaby jej indeks uczelni na którą się wybiera).
* I podtrzymała decyzję, że na żaden konkurs się nie wybiera bo ma na tamten dzień inne plany.
BUM. Pokorne ciele się odwinęło i zamiast ssać, kopnęło w d⁎⁎ę jedną matkę i drugą. Choć ta druga zrozumiała, przyznała że sytuacja jest do wyjaśnienia (xD) i to trzeba na spokojnie. Żadnych przeprosin Gośka się nie doczekała, no bo gdzieżby, ale satysfakcję na jej twarzy było widać ogromną. A stara zgaszona jak pet. Do końca szkoły Gośka już nigdy nie była przy tablicy, maturę zdała deluxe i trafiła na tą uczelnię na którą chciała, żadnych reperkusji nie było, a stara uznała, że swoją ignorancję zachowa dla siebie. Nie wiem, może to zasługa Gośki, ale stara w klasie maturalnej była trochę milsza. Choć nadal głupia.
Historia utrwaliła mi się w głowie, bo to na większości osiemnastek jak i na późniejszych spotkaniach absolwenckich był temat, który wracał jak bumerang :smiley:
@mannoroth nauczyciele są tak zjebani, że to głowa mała. Oczywiście nie wkładam wszystkich do jednego wora, ale mam w rodzinie 2 Panie Nauczyciel i takiego mniemania o sobie i patrzenia na wszystkich z góry, bo przecież ona ma 2 fakultety, i dlatego jej się szacunek należy. Nie potrafią najprostszych rzeczy koło domu zrobić, ale Ego każda ma jak skurwensyn wyjebane.
Wiadomo jak dalej potoczyły się losy Gośki? Czym się zajmuje teraz? :smiley:
nbzwdsdzbcpsGURU
39piorunów
@nbzwdsdzbcps wszystkie drogi prowadzą do Ausfahrt :upside_down_face:
Herr_TygrysekOsobistość
14piorunów
Uważaj, bo czasami dasz palec, to całą .....
@Herr_Tygrysek pojechałeś na VI Strzeleckie Święto Seniorów? ( ͡~ ͜ʖ ͡°) LINK
Seniorzy świętują w Strzelcach OpolskichW Strzelach Opolskich rozpoczęło się VI Strzeleckie Święto Seniorów. Burmistrz przekazał klucze do miasta rozpoczynając trzydniowe wydarzenie.Strzelce360.plGilgameshFanatyk
20piorunów1237 + 1 = 1238
Tytuł: Z okopu do Europy. Trzy dekady w centrum wydarzeń
Autor: Radosław Sikorski
Kategoria: zbiór tekstów
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Format: książka papierowa
Liczba stron: 448
Ocena: 7/10
Zbiór tekstów Radosława Sikorskiego z ostatnich 30 lat. Publikowanych w brytyjskich jak i polskich gazetach lub czasopismach #pdk Podzielony na 5 części, każda poprzedzona aktualnym słowem wprowadzenia. Teksty są oryginalne i pokazują, że Radek miał wówczas w wielu kwestiach inne poglądy.
Czytało się dobrze, szczególnie część międzynarodową, z artykułami m.in. z wojny w Afganistanie z ruskimi. Gdzie Sikorski był naocznym świadkiem wydarzeń.
Ciekawe są też dwie pierwsze części opisujące okres przed i po obaleniu komunizmu w Polsce. Niby człowiek był już wtedy na świecie ale polityka była daleko poza zasięgiem zainteresowań ;)
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

@Gilgamesh książka może i 7/10, ale Pan Radziu 10/10
tosiuAutorytet
46piorunówA kto umarł, ten nie żyje :slightly_smiling_face:
#pdk #kryzyswiekusredniego #hejto40plus
Zawsze chciałem ją mieć. Chat GPT pomógł. Bo zdobycie jej nie było łatwe. Z tydzień czatowania doprowadził mnie do tegoż egzemplarza.
Najpierw mały wstęp. Tom Cruise w Top Gun ma inną kurtkę, zaś Linda w Psach inną. Wybór padł na wersję Lindy. Żeby mieć ten sam model - czyli firmy Avirex - musiały się zgadzać naszywki. Wersja z Lindą ma naszywkę z numerem 77. Jest też wersja z numerem 69 😉
Przetrzepałem Vinted, Ebay i inne. Albo ceny kosmiczne albo naszywka 69. Do finału doprowadził mnie czat. Znalazł jedną we Francji, drugą w Mołdawii.
Zacząłem się targować z dwoma. Okazało się, że ta mołdawska to podróbka Avirexa, ale miała fajną naszywkę na plecach - flaga USA i napisy cyrylicą - Jestem Amerykaninem. Proszę odwieżć mnie na teren misji w Moskwie (coś w tym stylu).
Ostatecznie wytargowałem 50 euro zniżki za francuskiego oryginalnego Avirexa. I tak właśnie dojechał. Śmierdzi strychem i ma poszewkę do lekkiej naprawy. Wietrzy się już i zaraz bede ogarniać krawcową. Potem profesjonalne czyszczenie skóry i można szpanować :grinning:

Zapraszam na tag #bębensmalcu

@Half_NEET_Half_Amazing makowca się wpierdala z naczelnikiem co za guwnomemix
2/0,7L
Ić przeprosić do medjugorie
@Half_NEET_Half_Amazing pod celą?
LovelyPLFenomen
19piorunówSklepy, bynajmniej nie cynamonowe #pdk
Najpierw powoli, musiałem posklejać, powycinać, poskładać tysiąc miniaturowych kawałeczków, żeby na koniec wypełnić dwie szafki, dwa stoliki i jakies lady :smiley:
Ale prawa strona zaczyna w końcu jakoś wyglądać.
Teraz kolejne tysiąc części, albo i więcej, żeby dokończyć tę stronę ulicy i #booknook gotowy.

micksInspirator
23piorunówTrochę korci #pdk

cyber_bikerFenomen
40piorunów
Rozwlekają niestety tą zarazę ..
TomekkuFanatyk
28piorunówŚwieże bułki z rana. I nawet biegać nie trzeba. #pdk

@Tomekku a banany masz?