Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zycie

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Kolejny  , ale trochę jestem przerażony tym, jak dzisiaj wychowują się dzieci i dokąd zmierza świat. Patrzę pamięcią wstecz (mam 27 lat) i jestem zdziwiony, że kilkanaście, może dwadzieścia lat mogło zmienić na świecie wszystko.

Dzisiejszy model życia tych, którzy chcą jeszcze mieć dzieci, to klitka w deweloperskim na wynajem lub kredyt, stresująca praca w korpo i dzieciak 3/4 dnia w żłobku. Potem jak podrośnie, to dostanie smartfona, tableta i rodzice będą go mieli w d⁎⁎ie. Nie przekażą mu żadnych zainteresowań, pasji, nie będą z nim spędzać chwil, które będzie pamiętał całe życie. Choć to skrajny i subiektywny obraz dzisiejszego świata, takich przypadków jest sporo. Bo co mu pokażą? Jak się wali kreski na melanżach lub zabiorą go Starbucksa albo drogiej knajpy? Mimo, że rodzice zarabiali dobrze, mój pies to był kundel bury, z którym tarzałem się na ziemi, a nie rasowa krzyżówka kojota z chomikiem za 5 tysięcy, którego psika się perfumami.

Chciałbym kiedyś swoje dzieci wychowywać w podobnych wartościach, jakich rodzice wychowywali mnie. Pamiętam też moich dziadków. Choć jeden z nich miał dużo, drugi mniej, to łączyło ich to, że twardo trzymali się swoich zasad i mocno stąpali po ziemi.

Byli takimi ludźmi, których dziś w młodszym pokoleniu ciężko spotkać i to nie kwestia idealizowania. Mieli po prostu wielką charyzmę, nie sprzedawali się za czapkę gruszek i byli w stanie przyjąć na klatę bardzo wiele (jeden dziadek był żołnierzem AK, drugi przeżył wojnę jako dziecko, a potem ciężko pracował całe życie, pokonał raka w zaawansowanym stadium).

My jesteśmy pokoleniem wygodnych mięczaków, ale nie będę się boomerskimi tekstami rozpisywać. Jeździłem z rodzicami na wakacje, jeździliśmy rowerami, nad jezioro, na ognisko, dziadek zabierał mnie na ryby, spotykaliśmy się całą rodziną w święta, biegałem po podwórku za piłką i z kijem w ręku. Rodzice wręcz studzili mój ogromny zapał do sportu, bo dzieciak co weekend jest całą sobotę i niedzielę na zawodach sportowych i nie ma go w domu (!)

O wartościach katolickich nie chcę wspominać. PiS je doszczętnie Polakom obrzydził, a sytuacja ekonomiczna tylko potęguje wszelkie złości. Dodam tylko, że dużo lepiej czułem się w życiu jako praktykujący (oczywiście nie amisz i nie z taką regularnością jak stare baby) katolik, aniżeli jak dynamiczniak w środowisku wielkomiejskim.

Moja teoria spiskowa jest taka, że globaliści powoli wykończają tradycje, wartości i wszystkie narody, bo co raz bardziej ludzie stają się podobni do siebie. Zdigitalizowani, antyludzcy, nieempatyczni i nieszczęśliwi.

       

Specjalista2piorunów

Jest takie powiedzenie: "Trudne czasy tworzą silnych ludzi, silni ludzie tworzą dobre czasy, dobre czasy tworzą słabych ludzi, a słabi ludzie tworzą trudne czasy".

Autorytet1piorunów

ok boomer

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

18piorunów

Rok temu przeprowadziłem się do dużego miasta. Za lepszymi perspektywami. W moim rodzinnym nie miałem źle - miasto średniej wielkości (przedział 80-120k), niczego mi w sumie nie brakowało. Praca nie była zła, choć trzeba było się namęczyć, by zarobić (praca w sprzedaży, wiadomo prowizje i podstawa nie takie jak w dużych miastach).

I czuję się wypłukany ze wszystkiego. Będąc na studiach zawsze wracałem w weekendy, potem mgr zaocznie. Teraz czuję co innego - pustkę. Wracam rzadziej. Zostawiłem tam wszystkich znajomych. Tu mam ledwie kilku ze studiów. Moja dziewczyna też nie jest stworzona do wielkomiejskiego życia.

Wiecie co jest najgorsze? Świadomość, że przyjechałem wziąć poniekąd udział w wyścigu szczurów. Teraz zacznę pracę w IT jako handlowiec. Niezła kasa, ale co z tego? Nie czyni mnie szczęśliwym. Nie interesuje mnie ta branża, ale jest dochodowa. Będę się trochę męczyć, ale trzeba poprawić byt. Paradoks, bo rok temu odchodziłem z roboty, która mnie interesowała, ale perspektywy rozwoju żadne, zarobki nawet dobre jak na średnie miasto, ale inflacja zaraz by zjadła. (Moja 1 praca w dużym mieście to rozczarowanie tak jakby kto pytał i po roku zmieniam)

Żyję ze świadomością, że na 100 % będę w ciągu kilku lat chciał tam wrócić. Może pracując zdalnie, może 1-2x w tyg dojeżdżając. Jestem ledwie ok 100 km od domu, a czuję się jak na emigracji. Brakuje mi wszystkiego, nawet głupiego krajobrazu nad rzeką.

Jak wracam, to wiadomo - do rodziców. I choć to mój dom rodzinny, to czuję się jakoś inaczej. Przez ostatnie 2 lata mieszkałem z dziewczyną na swoim. I to za tym chyba tęsknie, naszym pierwszym mieszkaniem, codziennym życiem, które toczyło się powoli, bez wielkomiejskiego zgiełku.

Jedyne o czym marzę, to złapać dobrą pracę, która umożliwi mi mieszkanie poza dużym miastem i wrócić do sibiei być szczęśliwym. Bez tych wszystkich wielkomiejskich trendów. Tylko ja, moi znajomi, rodzina, dziewczyna i to co kocham - sport, lasy, jeziora, krajobrazy, tanie gastro w moich rodzinnych stronach, małe lokalne podróże bez stania w korkach.

      

Gruba ryba1piorunów

Przeprowadziłem się z małego miasta do Krakowa (4 lata), później WWA. Nigdy bym nie wrócił. Ale faktycznie pierwsze 2-3 lata tęskniłem za Krakowem, myślałem o jakimś mniejszym mieście. Powrót do miasta rodzinnego z dobrą pracą wydawał mi się wgl błogosławieństwem (ceny nieruchomości!). Warszawę jednak pokochałem - trzeba się do dużego miasta przyzwyczaić, grać wg. jego zasad, poznać je. Za to jak już się to zrobi to jest cudnie. Jeżeli przeprowadzka to wgl na całkowite zadupie bez ludzi.

Wyżej pisali - po co galerie, teatry, muzea etc. skoro się i tak nie korzysta. To zależy od człowieka - ja właśnie korzystam i regularnie chodzę do ulubionego kina na niszowe filmy, do muzeów na oprowadzania kuratorskie, do filharmonii jak tylko mogę, na koncerty. W małych miastach takiej oferty nie ma. Nie ma szans.

Gruba ryba1piorunów

@Lopez_ duze miasta sa fajne jak masz 20 lat i duzo znajomych, albo chcesz sie uczyc. :smiley: w kazdym innym wypadku srednie miasta sa lepsze do zycia. Szczegolnie jak masz gdzies przyjaciol. Ja np. Przez X przeprowadzek nie mam juz zadnego kregu przyjaciol. Mam jakies pojedyncze osoby, ale nigdy tak zeby wyjsc w wiekszej grupie znajomych. Z perspektywy czasu to najbardziej mi zal, ze nie dbalam o przyjaznie i gdybym miala gdzies super przyjaciol to juz bym sie z takiego miejsca pewnie nie ruszala.

Pokaż więcej komentarzy (31)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Wczoraj odjebalam takie oto danie z krewetkami i doszlam do wniosku, ze jednak chce pozostac grubą singielką i jeść takie dania niż marnować życie na jakichś patałachów. Brzuszek mi mówi, że to dobra decyzja :3



Kosmonauta1piorunów

Uuu grubaska, ale jak tam chcesz

Gruba ryba0piorunów

@GtotheG "i doszłam do wniosku"

Ciekawe co było napisane w tym wniosku, że tak na Ciebie podziałało XD

Pokaż więcej komentarzy (27)

Fenomen

w Pracbaza

0piorunów

Jak zacząć pracę zdalną w 2023 roku - sensowny przewodnik [eng]

Nie zawsze pracowałem zdalnie. Przez lata pracowałem w biurze. Moja pierwsza praca po studiach była w dużej mierze wykonywana osobiście w biurze, z bardzo niewielką ilością pracy wykonywanej poza biurem. Obecnie pracuję dla firmy przyjaznej dla osób pracujących zdalnie, z biurem, do

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Mamy finisz moim zdaniem najbardziej obrzydliwej i agresywnej kampanii wyborczej w XXI wieku. Pominę już zmasowane ataki trolli na fora dyskusyjne. Najbardziej żenujące było to, że człowiek nie mógł spokojnie poczytać nic merytorycznego, bo wszędzie media, które murem stoją za konkretną opcją.

Wchodzisz sobie poczytać co jest grane w Polsce i widzisz artykuł "Kielecki czy Winiary? Donald Tusk testuje majonez" XD Za chwilę Węglarczyk na live Onetu mówi "Konfederacja chce strzelać do kobiet i dzieci, powiedzmy sobie to jasno" XD.

Z innej strony już nawet szkoda wspominać, bo TVP rzecz jasna bije ich wszystkich na głowę, gdzie w głównym wydaniu wiadomości pojawia się informacja, że prezes odwiedził Wypizdowo Dolne i wręczył wazon dla koła gospodyń wiejskich czy coś takiego.

Ta kampania idealnie pokazała, że nie ma mentalnie żadnych różnic między PO a PiSem ,jeśli chodzi o utrzymanie władzy i propagandę. Był moment w którym dosłownie czekałem na artykuł na Newsweeku, Wyborczej czy Onecie "Donald Tusk pusćił bąka i pachniał różami Naukowcy zgodni: To święty człowiek" XD

Warto wziąć jeszcze pod uwagę Konfederację. Jeszcze w latach 2019-2021 była to partia, która mówiła wiele rzeczy z sensem. Pierwszy przykład to fanpage Mentzena. Kiedyś pojawiało się tam dużo merytorycznych treści, wpisy były długie i zahaczały o wiele istotnych problemów, za posta potrafił dostać 20 tysięcy lajków. Jak jest obecnie?

GRILL, DOM I 2 SAMOCHODY DLA PRACUJĄCEGO POLAKA!!111 XDDD

I nie da się nic więcej czytać. Cała Konfederacja poleciała ostro w populizm i takie same obietnice co PiS czy PO, tylko odwrotne do socjalnych. I jaki jest z tego wniosek? Wniosek jest z tego taki, że gdyby nie prowadzili tak agresywnej kampanii, to pewnie zahaczyliby o próg, a tak realnie dostaną te 8-10 %, co jest małym sukcesem, biorąc pod uwagę, że wszyscy od PiSu do Lewicy chcieliby ich pogrzebać żywcem.

PO była kiedyś partią liberalną i musiała ostro skręcić w lewo i porzucić liberalne postulaty, bo tak chce naród
Konfederacja poszła ostro w populizm i agresywny przekaz, bo suweren jest za głupi na cokolwiek innego
PiS przebił największe granice absurdu, żenady i nie da się gorzej zarządzać tym krajem, niż robią to ci złodzieje.

Najgorsze jest to, że gdzieś tam w zakamarkach czyha Lewica, która jest HARD wersją PiSu jeśli chodzi o gospodarkę i zaorałaby doszczętnie klasę średnią i cały ten kraj, ale dziwnym trafem o gospodarce mówić nie chcą, wolą o kobietach, darmowych podpaskach, seksie, aborcji.

Niestety, prawda jest taka, że polski wyborca to najczęściej debil i trzeba mówić do niego jak do debila, obiecując mu wszystko jak debilowi, a potem ten debil i tak się nie upomni o swoje, bo ważne, że wygrała partia X, a nie partia Y.

        

Koneser4piorunów

@Lopez_  W sumie w większości się zgadzam. Nie ma za dużo konkretów w tej kampanii, a szczególnie u 2 największych partii. Jedni idą z hasłami, że muszą odebrać władze PiSowi, a drudzy mówią, że muszą się utrzymać bo Tusk i Platforma sprzedadzą Polskę jak wygrają. I elo. Żelaznemu elektoratowi więcej konkretów nie trzeba.

Fanatyk1piorunów

@Lopez_ Twierdzenie, że Lewica zaora klasę średnią to bzdura.
Ona sprawi, że bogatsi będą nieco mniej bogaci.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Nie zrozumiem ludzi bez planu B.
W życiu musisz mieć plan B I liczyć na to, że robiąc co robisz nie będziesz musiał go użyć.
Można mieć plan ale plan na ulepszenie wariantu A.
J⁎⁎⁎ny tydzień, tydzień wakacji zdala od praca i życia jakie mam codziennie dał mi tyle pomocy i pomysłów do planu A, że k⁎⁎wa właśnie położyłem się na plecy i się śmieję jak pojeb 😂

Coś pięknego gdy proste rozwiązania leżą obok ciebie a ty jedyne co musisz zrobić to je podnieść. To jest piękne!

Tytan2piorunów

Aktualnie nie mam nawet planu A 😒

Pokaż więcej komentarzy (11)

Specjalista

w Hydepark

69piorunów

Nie lubię spotkań z rodziną. Nie traktują mnie poważnie. Mam wrażenie jakby nie dowierzali temu co posiadam i co w życiu osiągnąłem i jest to bardzo przykre.

Od małego mocno się izolowałem. Grałem, uczyłem się w domu, czasami wychodziłem z moimi kolegami ale większość czasu spędzałem w malym ~45m2 mieszkaniu, początkowo z braćmi i siostrą później tylko z mamą jak reszta się wyprowadziła. Moje rodzeństwo jest ode mnie starsze o 8 lat. Często słyszałem od nich teksty podcinające mi skrzydła w stylu "ty tylko grasz", "jakie są Twoje plany na przyszłość?", "co ze studiami?". Jedynie mama naprawdę mnie wspierała.

Pochodziłem z biednej rodziny i wiedziałem że trzeba ciężko pracować i mocno się poświecić żeby coś osiągnąć, mama mnie tego nauczyła. Miałem wizje. Poznałem dobrych ludzi którzy w wielu sprawach mi pomogli. Moi przyjaciele których poznałem na drodze do kariery wykazywali mną większe zainteresowanie niż moja rodzina - i to jest najbardziej przytłaczające. Każda moja próba była przez rodzinę kwestionowana, tak jakby wiedzieli sami co dla mnie jest ważniejsze. Troską bym tego nie nazwał. Nie poszedłem na studia to pojawiło się nie zrozumienie i krytyka, przecież wszyscy chodzą. Gdy dostałem swoją pierwszą pracę mając 20 lat o której marzyłem, nie usłyszałem gratulacji. Gdy rok później zmieniłem pracę na 2x lepiej płatną w większym mieście, też nie usłyszałem szczerych gratulacji, ciężko mi było się tym pochwalić, a jak raz to zrobiłem w domu żony mojego brata (do którego często przyjeżdżaliśmy) wszyscy mieli skwaszoną minę, bo chwalę się osiągnieciami a obok siedzi siostra bratowej z dobrego domu która nadal po studiach nie potrafi znaleźć żadnej pracy i siedzi smutna.

Dzisiaj mam wiele i jestem przekonany że finansowo osiągnąłem szczyty których moje rodzeństwo pewnie nie osiągnęło. Bo jak dużo znacie osób które zarabiają miesięcznie po 30-35k netto? Nawet gdy kupowałem mieszkanie w Warszawie wszyscy traktowali to z niedowierzaniem. W życiu nigdy nie chodziło mi o kasę, ta pojawiła się sama. Chciałem po prostu zostać zauważony i doceniony. Zawsze gdy przyjeżdżam w rodzinne strony czuje się wśród rodziny jak dzieciak bo pracuje w dziecinnej branży i klikam w kąkuter. Zawsze niewystarczający dla otoczenia. Gdy mówię o swojej pracy która mnie fascynuje i gdy chwale się projektami, reszta nie wykazuje zainteresowania i bardzo szybko zmieniają temat. Wolą rozmawiać o kuzynce bratowej która idzie na medycynę, lub o bracie bratowej który idzie na prawo ciesząc się, chwaląc i wieszcząc przed wszystkimi jego ogromny sukces zawodowy i finansowy - wystarczyło że powiedziałem "ale przecież większość prawników zarabia grosze" to się oburzyli, jakbym im igłę w serce wbił.

Czasami chciałbym po prostu usłyszeć od rodziny "stary, jestem z Ciebie dumny, daleko zaszedłeś". Zamiast tego widzę w nich zazdrość, niezrozumienie jak mi, bez studiów udało się tyle osiągnąć. Myślałem nawet że jeśli śmierć weźmie mnie pierwsza przygotuje za w czasu testament a całe moje oszczędności wraz z mieszkaniem przekaże na jakieś cele społeczne, tak by nikt z nich nie dostał ani centa.



Specjalista0piorunów

@Levitili tak trzymaj i najważniejsze po....l zdanie innych, ludziom zawsze coś będzie przeszkadzać, albo dla tego że ci się nie układa jak reszcie to jesteś gorszy i szkoda im czasu dla Twojej osoby, albo że za dobrze Ci idzie wtedy też nie dobrze bo masz więcej niż oni.

Osobistość2piorunów

@Levitili siostra bratowej to najbardziej dobitne potwierdzenie, że studia w Polsce to oszustwo. Ktoś kiedyś nawkładał naszym rodzicom do głowy, że im wyższe wykształcenie masz, tym wyżej zajdziesz i osiągniesz sukces. Miało to sens w czasach młodości generacji X - czyli pokolenia moich rodziców - która to żyła w PRLu. Bieda, brak perspektyw, trzeba było kombinować. Wykształcenie techniczne było w cenie, na studia szli ludzie którzy wybijali się jakoś ponad to. Nie romantyzuje tamtego systemu, rzeczywistości czy poziomu nauczania, tylko to był inny czas.
Z chwilą upadku bipolarnego świata Pierwszej Zimnej Wojny i wkroczenia Polski w orbitę kapitalistycznego Zachodu, nastąpiła sekwencja w postępie na wzór V-TECa w Civicu. Ktoś dał w p⁎⁎dę na obroty, potem wrzucił wyższy bieg i na silniku załączył się ten słynny "witek" kopiący w joł 

I te przemiany są widoczne dzisiaj. Nie zrozumcie mnie źle, urodziłem się w roku rozpadu ZSRR, na kilka miesięcy także coś było na rzeczy XDD Nie mniej, widziałem jak zmienia się Warszawa. Pamiętam ją z lat 90, początku nowego milenium i skoczyliśmy do przodu ogromnie. Niestety stare przekonania z PRLu żyją sobie w najlepsze. Nadal tłucze się młodym, że muszą koniecznie iść na studia by coś osiągnąć - bzdury.
Studia w Polsce są przedłużeniem młodości - tylko tym. Istnieje pierdyliard nikomu niepotrzebnych kierunków studiów. Spójrzcie na ofertę Uniwersytetu Warszawskiego jako przykład. Jest tam masę dziwnych, nieprzydatnych nikomu kierunków. Nie każdy musi mieć wykształcenie wyższe. Nie oznacza to, że czyjś iloraz inteligencji jest większy i taki magister jest bystrzejszy od kogoś z wykształceniem średnim, bo nie jest to regułą. Znam dużo osób z wyższym, którzy są po prostu k⁎⁎wa głupi. Patrząc jak łatwo było prześlizgnąć się na moich, bezużytecznych, studiach oraz jak można było obejść Antyplagiat pisząc pracę dyplomową, można dojść do dość przygnębiającego wniosku.
Skończyłem dwa kierunki, niemal identyczne. Coś co pewna pani polityk określiła "Marketingiem i zarządzeniem 2.0" i k⁎⁎wa miała racje! Straciłem pięć lat i nie mam z tego niczego, poza żalem do siebie który minie wraz z moją śmiercią. Nie umiem sobie wybaczyć i nigdy nie wybaczę za głupotę jaką popełniłem idąc na studia. Jeśli chciałem pracować w zawodzie, najpierw powinienem wejść w te tryby, a dopiero potem uzupełnić studiami. Uzupełnić, a nie stawiać na jedną kartę, wierząc, że dzięki wykształceniu łatwiej mi będzie na rynku pracy. C⁎⁎ja wafla! Tylko umiejętności oraz doświadczenie.

Pokaż więcej komentarzy (41)

Fenomen

w Podróże

0piorunów
Metoda na długie i szczęśliwe życie

https://www.youtube.com/watch?v=OqyIgMeSphg

Kilka słów od kogoś kto przeżył wiele i wiele zobaczył. Każda mijająca minuta twojego życia to kolejna szansa, aby wszystko odwrócić.

Dlaczego nie możesz zmienić swojego życia?

  • Boję się18%
  • Nie mam pieniędzy31%
  • Brakuje mi akceptacji0%
  • Nie lubię ryzyka15%
  • Chcę, ale nie potrafię36%

39 głosów

GURU1piorunów

Brakuje opcji:
„Nie wiem jak” i „możliwe, że tylko nie potrafię się cieszyć tym co mam”

Twórca1piorunów

Gdyby odpowiedzi były tak oczywiste jak te wypisane to każdy by jeździł, zwiedzał i nagrywał vlogi o tym jak to mu w życiu się układa. Nie w tym rzecz

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gwiazdor

w Dyskusje

3piorunów

Co jest lepszego w Polsce, niż w innych krajach?

Gruba ryba6piorunów

Dla mnie się podoba, że bardzo łatwo wyczaić, czy ktoś kaleczy język.
Albo jest człowiek insiderem, albo nie, a wszelkie próby nauki po okresie dzieciństwa są na tyle trudne, że zostawiają taki delikatny marker obcości.
Niewiem, czy kumacie o co mi chodzi

Dobra, zamykam się bo bredzę

GURU2piorunów

@spawaczatomowy Ciężko udawać native speekera gdziekolwiek. Zawsze są jakieś niuanse. Wiadomo - łatwiej się ukryć w krajach, gdzie jest bardzo dużo imigrantów i rozstrzał jest bardzo duży (albo jest dużo dialektów i ktoś może myśleć, że po prostu jesteś z innej części kraju). Ostatnio spotkałem naszego w UK, którego byś w podstawowej konwersacji nie odróżnił od lokalnego. Ale gdy musiał coś więcej mówić, to już wychodziło, że jednak nie jest miejscowy.
[w Czechach nie wymówisz poprawnie Ř, mają też różne h i ch (tak samo jak Ukraińcy), ci drudzy zresztą mają miękkie i twarde L, gdzie właściwie nie da się nawet usłyszeć różnicy, a co dopiero próbować wypowiedzieć - to nie jest Ł - żaden Ukrainiec nie potrafi wymówić poprawnie tej litery]

Gruba ryba0piorunów

@Nemrod będąc w innym kraju trudno mi rozróżnić, czy ktoś jest lokals, czy nie (pomijam obvious sytuacje).
A będąc u nas bardzo łatwo mi to wyczaić i przytoczony przez Ciebie czlowiek z jukej nie miałby tak łatwo wmieszać się u nas w tłum będąc obcokrajowcem. Nawet w podstawowych rozmówkach.

To jest takie leciutkie podrażnienie ktoregoś neurona odpowiedzialnego za ocenę swój/obcy przy rozmowie.

Niewiem, tak to odbieram. Może się mylę

GURU1piorunów

@spawaczatomowy Nie mylisz się, po prostu każdy w swoim ojczystym języku potrafi to wyłapać, a "nasze" krtanie nie są ukształtowane, żeby wymawiać poprawnie obce litery lub zlepki (już nie mówiąc o akcentowaniu, bo np. w ukraińskim nie ma zasady akcentowania - każde słowo ma swój własny akcent, a niektóre słowa różnią się wyłącznie akcentem).
Więc są dwie opcje: albo jest tak dużo imigrantów, że ktoś może mieć ten radar mocno rozregulowany (plus obecność dzieci imigrantów, które są dwujęzyczne itp.), albo mają tak dużo dialektów/akcentów, że ich wszystkich nie znają i zakładają, że być może jesteś z innej części kraju.

Lider3piorunów

@cansado 
pieczywo, wędliny, bankowość, internet (cena/szybkość), możemy wyemigrować zarobkowo, mniejsza ilość emigrantów, paczkomaty, załatwianie spraw urzędowych przez internet

Pokaż więcej komentarzy (29)