Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

KierownikW10Gruba ryba

Dołączył/a:

  • 225 wpisów
  • 4534 komentarzy
  • 3 obserwujących

Fenomen

w Hydepark

23piorunów

W związku z dramatycznym wypadkiem w w którym zginęli młodzi rodzice, a ich dziecko zostało ciężko ranne; pojawiła się ciekawa dyskusja. Czy producenci samochodów powinni fabrycznie ograniczać moc silnika? Niektórzy idą jeszcze dalej i proponują, aby samochody wjeżdżające w obszar zabudowany miały automatycznie blokowaną vmax do 60kmh.

Czy to pierwszy przystanek przed w pełni autonomicznymi pojazdami i pełną kontrolą pojazdów w obrębie miast?

Czy wizja z Raportu Mniejszości stanie się niebawem rzeczywistością?

Czy fabryczne ograniczenie mocy silnika/ ograniczenie vmax do 60 kmh to dobry kierunek?

  • Tak26% (89 głosów)
  • Nie55% (193 głosy)
  • Mam wątpliwości19% (67 głosów)

349 głosów

Pokaż więcej komentarzy (114)

Kompan

w Hydepark

15piorunów

Szkoda mi tych europejskich marek zarżniętych przez Stellantis.
Zamiast udawać, że sprzedają różne samochody (a tak naprawdę ten sam ze zmienionym znaczkiem) mogliby pójść w zupełnie inną stronę, trochę wrzucić do korzeni motoryzacji, gdzie samochodem była rama i silnik, a osobno zamawiało się karoserię u różnych dostawców.
Czyli np. mielibyśmy samochód Stellantis SUV i wybierałoby się "by Peugeot", "by Alfa Romeo", "by Opel". Wszyscy by wiedzieli, że to jest dokładnie to samo auto, tylko wybieraliby różny design przedniej części nadwozia i wnętrza. Taniej, bez ściemniania, wszystko by mogło stać w jednym salonie.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Specjalista

w Dyskusje

12piorunów

Z takich ciekawych patolgii w moim życiu to jeszcze za małolata (miałem bodajże 17 lat jeszcze przez kilka dni) raz miałem głupi pomysł pojechać po pijaku.
Oczywiście po alko (bo się skończyło) do sklepu oddalonego o ok. 2 km.
Myślę sobie boczna droga, o tej godzinie i tak nikt nie jeździ tam.
Wsiadam do Tico kolegi (który był taki nawalony że zasnął chwilę po tym jak gadaliśmy że jadę) odpalam i jadę prosto żeby z podwórka wyjechać. Tak prosto jechałem, że "ściąłem" mu jedną tuję, poczułem i zauważyłem dopiero jak przez nią przejechałem.
Wysiadłem, zobaczyłem co się odwaliło i dotarło do mnie, co ja chciałem zrobić i co by się mogło stać.
Od tej pory postanowiłem, że nigdy nie wsiądę po pijaku, ba, jak będę miał podejrzenie że jeszcze jestem pod wpływem (np. na kolejny dzień po imprezie) to też nie wsiadam.
Moim zdaniem w kontrolowanych warunkach (np. plac) każdy kierowca powinien chociaż raz w życiu zobaczyć, jak się prowadzi samochód pod wpływem alko, może do niektórych by doszło i nie wsiedli by nigdy.

Fenomen9piorunów

Lubiłem grać na kompie w wyścigi samochodowe.

Kiedyś zagrałem po jednym-dwóch piwkach i.... -90% do skilla. Nonstop lądowałem w rowie.

To mi uświadomiło aby nigdy nawet nie próbować prowadzić pod wpływem ,)

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

34piorunów

Robię pierwszy raz w życiu taras. Liczba godzin, jaka na to musiałem poświęcić, jest przerażająca.

Gruba ryba4piorunów

@KierownikW10 robiłem sam podłogę na balkonie z paneli PWC. Musiałem robić dwa razy, bo po pierwszym dałem za rzadko belki pod panele i się panele wyginały xD. Myślałem, że sobie oszczędzę czasu jak nie będę ich tak gęsto układał. Taki c⁎⁎j xD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Alfa Romeo

18piorunów

Dzisiaj albo jutro założę światła, zderzak i maskę bo olej i filtr oleju już wymienione na nowe. W poniedziałek po dłuższej przerwie w końcu pojadę do roboty odrestaurowanym autem :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Kompan

w Przyszłość

61piorunów

W polskich przedszkolach jest 271 tysięcy wolnych miejsc.

Wziąłem otwarte dane MEN o wszystkich placówkach przedszkolnych i policzyłem obłożenie. W skali kraju wygląda spokojnie: 1,62 mln miejsc na 1,36 mln dzieci, czyli 84% zajętych i ćwierć miliona wolnych.\ \ Problem w tym, że średnia krajowa nie mówi nic o tym, czy zapiszesz dziecko u

Lider

w Hydepark

46piorunów

no brawo k⁎⁎wa 😂

coś może w końcu zatrybi w tym betonowym lesie

GURU4piorunów

Czegoś nie rozumiem. Ja co miesiąc widzę przewagę zysków nad kosztami i wygląda, że po 5 latach prawie spłacił mieszkanie (tak rozumiem koszty jednorazowe). ?

Pokaż więcej komentarzy (16)

Inspirator

w Hydepark

3piorunów

Czy za 190k da się znaleźć coś lepszego niż V60 Plus Mild-Hybrid?

Kurde wszystkie modele chyba przerobiłem, czy 308 SW Plug In, albo Octavia.

jednak za dużo sobie liczą za 320i golasa, a 318i mnie nie interesuje.

kompletnie odpada, bo te auta mi się kompletnie nie podobają.

Więc jestem między Volvo, a Škoda z tym pakietem w alcantarze. Chociaż nawet z tym to Volvo jest materiałami dwie klasy wyżej, a Škoda w sumie tylko 10k taniej.

Ciężkie życie z tym wyborem heh

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mocarz

w Motoryzacja

51piorunów

Cześć! Auto idealne. Pakowne, oszczędne i solidne.

A przed nim stoi Buick GS 350 z 1970 roku. Dodane są elementy i malowanie klasyczne dla wersji GSX. Pali jak smok, skręca jak mały lotniskowiec i podobnie hamuje. Mimo wszystko daje dużo frajdy. Od dawna marzyłem o jakimś amerykańskim klasyku. Ale też o czymś mniej oczywistym od mustanga czy corvetty. Kupiłem w sumie już pod koniec poprzedniego roku ale dopiero teraz zrobiłem sensowne zdjęcie :D

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Samochody

23piorunów

Przypadkiem (z winy @myoniwy) odkopałem zdjęcia kaszla po nabyciu :smiling_face_with_tear:

Anno domini 2011

zdjęcia robione za pomocą Sony Ericsson W890i

komplet pięciu opon Dębica NAVIGATOR 135/80/R12 kosztował wtedy 490 zł z przesyłką 30 zł. Wymiana 5 opon (dętkowych) - 30 zł.

Jerzu, ile to czasu, ile to wspomnień, ile nauki :exploding_head: Na początku zacząłem nawet prowadzić dziennik (fragment):

**Polski Fiat 126p wyprodukowany w Fabryce Samochodów Małolitrażowych
Nr VIN: SUF126A00XXXXXXXX*

**Nr na części zamienne: 865031
Rok produkcji: 1994**

Wersja: 126A1

Nr lakieru: 854

Homologacja: 47



01.07.2011
Zakup Fiata 126p, przebieg na dzień zakupu: 38 979 km.
04.07.2011
Przejazd samochodem 80km na działkę, sprzątanie. Po wyjęciu fotela pasażera okazało się, że jest pod nim kałuża wody głębokości ok. 2cm. Przez następne parę dni odbywa się suszenie wnętrza (blach i tapicerki). Obserwacje nie wykazały dziur w podwoziu.
Fotele zostają skręcone (dźwignie pochylania foteli) i wyczyszczone.
Jedna z chromowanych ramek okiennych (zewnętrzna kierowcy) jest polerowana. Element polerowany jest: od dołu: do rozpoczęcia obudowy lusterka; od góry: do rozpoczęcia szyby trójkątnej.
05.07.2011
Polerowanie chromowanej ramki okiennej od strony pasażera. Dalsze suszenie wnętrza, przegląd zaopatrzenia kupionego wraz z samochodem, porządki w bagażniku.
Naprawa sygnału dźwiękowego; jedna z osłon styku musiała zostać odpiłowana (praktycznie cały styk był „zeżarty”; do pozostałego styku przylutowany został przewód zakończony konektorem. Klakson jest owinięty w torebkę (zaklejona taśmą izolacyjną) i przykręcony na swoje miejsce. Działa, choć nie wydaje z siebie pełnej mocy.
Dodatkowo wciśnięta została na swoje miejsce uszczelka obejmująca przewód hamulcowy, ktoś musiał ją wyciągnąć, prawdopodobnie to jest źródło wody we wnętrzu parę dni wcześniej.

Gruba ryba3piorunów

@macgajster w 2011 roku Maluch już wcale nie był tak często spotykany na drogach. To znaczy po wsiach tego było jeszcze w pytę, ale w dużych miastach już nie. Ile za niego wtedy dałeś?

Jak robiłem prawo jazdy, czyli jakoś w roku 2008-2009 mój instruktor kupił Malucha FL z końcówki produkcji za 3 stówy. Gościu zrobił deal życia a auto było w świetnym stanie.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

59piorunów

Jak myślicie jaki koszt naprawy?

Już mówię, otóż to wielkie rozwalenie samochodu wycenili naprawę na 83 850zl w związku z czym szkoda całkowita.

A ile zaplaci mi ubezpieczyciel? 32000zl.

To chyba jakiś żart :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (26)

Osobistość

w Dyskusje

52piorunów

Trzy sytuacje z dziś, których nie rozumiem.

1. Chłop jedzie 50 na 90. Jak by miał sraczke, to by jechał 110/90.

2. Inny chłop jedzie 70 na 90. Na 50 też jedzie 70. Stabilnie.

3. To jest najdziwniejsze. Jadę A4 za chłopem, 140 na tempomacie. Rozpoczyna się odcinkowy pomiar prędkości. Chłop zwalnia do 120, i dziwi się, że chce go wyprzedzić.

Co się dzieje z tymi kierowcami? Znaków i przepisów nie znają?

GURU6piorunów

Mamy obecnie dwie skrajności. Zawali drogi. Wczoraj jechałem przez taki Rzeszów 28 km/h przy właściwie zerowym ruchu bo jakiś niedzielny wyjechali na miasto.

W drugą stronę mamy zapierdalaczki i wyprzedzić muszę bo sie udusze. S19 z Rzeszowa do Lublina, jest remont stoi miejscami 60, wszyscy lecą 100 i trafia się on car i mistrz prostej w kaldi. Wyprzedza w miejscu niedozwolonym i pognał. Spotkałem go na mopie 140 km dalej. Łysy zjeb pewnie się zesrał po drodze

Pokaż więcej komentarzy (50)

Fanatyk

w Hydepark

70piorunów

Zawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi przestrzeniami między wysokimi blokami i masą zieleni. U mnie było trochę inaczej.

Podwórko

Mieszkałam we Wrocławiu na Ołbinie, gdzie królowały stare kamienice, podwórza nie były urodziwe, zazwyczaj z małą ilością zieleni, w latach 80-90 nie było jeszcze ładnych placów zabaw, ale mame mogła kontrolować z okna co robią jej pociechy i w razie czego rzucić picie albo piłkę, a potem wrócić do oglądania Mody na sukces i mieszania bigosu.
Mój blok wybudowany został w latach 80, wkomponowany w sąsiednie kamienice był najnowszym na tym podwórku.
Podwórko miało kształt litery U, ja mieszkałam na jego środku. Dzieliliśmy się na 3 mniejsze podwórka, każde nazywaliśmy kolorem na który niegdyś pomalowane były drabinki na placach zabaw: Zielone, Niebieskie i moje, Czerwone. Moje było największe i najbogatsze w sprzęty do tracenia zębów, więc zazwyczaj schodziły się do nas dzieciaki z sąsiedztwa.
Podwórze miało taki kształt, ponieważ na środku znajdowała się duża piekarnia 'Sobótka', odgrodzona wysokim płotem, gdzie później powstała jedna z pierwszych Biedronek w mieście.
Oczywiście zieleni nie było zbyt wiele, trochę smutnej trawy, parę młodych wtedy jeszcze drzew, poza tym ziemne klepisko, gdzieniegdzie beton i tajemne napisy na ścianach (długo głowiłam się nad tym co oznaczało hasło WAL KONIA widoczne z mojego okna).

Podwórkowe legendy

Pewnie każde takie miejsce miało swoje, ja wspomnę tylko o dwóch bo pamięć już nie ta.

Nawiedzona piwnica: z jakiegoś powodu dzieciaki lubią się trochę bać a przed snem płakać z powodu potwora pod łóżkiem. O jednej z kamienic krążyła legenda, że w jej piwnicy powiesił się jakiś ziomek. Miejsce w którym ktoś odebrał sobie życie, ma dla dzieciaków +100% statsów do grozy i 200% szans, że są tam duchy. Piwnica rzeczonej kamienicy, tak jak zresztą wszystkie na tym podwórku, miała swoje wyjście zaraz obok Czerwonego placu zabaw. Był to obskurny zaszczany kąt, ze schodkami w dół i skrzypiącymi drzwiami, za którymi szedł długi, nie ładniejszy korytarz bez oświetlenia, który kończył się piwnicami. Większość dzieciaków mieszkających w tej bramie, wychodziła na podwórko naokoło, aby nie narażać się na ducha samobójcy. Po czym wszyscy radośnie siadaliśmy na tych schodkach i straszylismy się nawzajem.
Oczywiście lubiliśmy grać w prawda-czy-wyzwanie z czego najpopularniejszym wyzwaniem było wejść do tej piwnicy, po czym delikwent był zatrzaskiwany w środku, dopóki jakiś wściekły rodzic nie zaczynał drzeć się z okien aby zamknął zaryczaną jadaczkę. Potem szedł do domu naskarżyć, a reszta ulatniała się. Następnego dnia znowu była sztama.

Krzysiu Wariat: na samiuśkim końcu podwórek mieszkał sobie Krzysiu z bratem i ojcem alkoholikiem. Krzysiu miał koło 20-30 lat i nierówno pod sufitem. Ploty krążyły o nim niesamowite, co się u nich w domu wyrabia. Prawda, byliśmy wrednymi, znudzonymi szczylami i granie w gałę i zamykanie się w piwnicy samobójcy czasem nam nie starczało.
K. lubił się na wszystkich drzeć bez powodu i miał swoje dziwactwa, które niesamowicie nas śmieszyły. Bywały dni, gdy szczytem naszych ambicji bywało wołanie pod jego oknami 'Krzysiu Wariat' i uciekanie gdzie pieprz rośnie, nierzadko spowalniając się nawzajem, aby kolega trafił w ręce Krzysia.
K. Uwielbiał tą grę, wybiegał wtedy wściekły z domu (nie miał daleko bo mieszkał na parterze) i gonił nas miotając przekleństwa.
Któregoś dnia dostarczył nam niecodziennych emocji wyskakując na nas z grabiani. Gdyby ktoś mi wtedy mierzył czas, mógłby paść rekord w dziecięcej kategorii sprintu.

Aktywności

Niestety nie dane nam było brainrotować się w tamtych czasach na tiktoku, więc musieliśmy być bardziej kreatywni. Ale już wtedy byliśmy gender fluid I każdy z nas skakał w gumę, aby potem grać w nogę z bramkami tworzonymi przez trzepak oraz drzewo i smutny kamień (tam czasem trudno było ocenić czy był gol). Każdy z nas plotkował co tam się wydarzyło w ostatnim odcinku telenoweli, a kiedy były mistrzostwa, lataliśmy z szalikami losowych zespołów piłkarskich (bo nie było wyboru, brało się co było). Nikt nie mówił że coś jest babskie albo chłopskie, taki fajny mieliśmy team.
Byłam jedną z niewielu osób, które miały piłkę do nogi, pamiętam ją do dziś jak bardzo na koniec była zajechana przez niezliczone mecze juniorów.

Jedną z moich ulubionych zabaw, była zabawa w wojnę. Byliśmy podzieleni terytorialnie na Czerwonych, Zielonych i Niebieskich. Przemykaliśmy po podwórku krzakami, piwnicami I bramami, zastawialiśmy na siebie pułapki i latał nie jeden kamień. Celne trafienia zwykle kończyły się rykiem i wizytą rodzica poszkodowanego na polu bitwy. Wtedy grzecznie udawalismy, że całkowitą uwagę poświęcamy szczepionym tramwajom w trawie albo kopaniu dołów w piaskownicy.

Z bardziej popularnych dziecięcych zabaw z tamtego okresu było dzwonienie do kogoś domofonem i uciekanie, albo co odważniejsi wdawali się w durnowatą dyskusję z ofiarą. Odkryłam wtedy, że aby wejść do zamkniętej bramy, zazwyczaj wystarczy zadzwonić pod losowy numer i powiedzieć 'cześć, to ja' albo proste 'otwórz'.

Atrakcje

Na podwórku był mały sklepik, gdzie lokalne żule zaopatrywały się w napoje wyskokowe a my w oranżadę z kaucjonowanej butelki. Były też gumy kulki i star czipsy do uzupełniania kalorii po bieganiu z patykami z gównem.
Ponadto w sklepiku tym była maszyna go gier, gdzie wrzucało się ciężko wyciągnięte od rodziców monety i patrzyło jak ustawiają się w rządku cytryna, jabłko, truskawka i śliwka, co znaczyło zniszczenie naszych dziecięcych marzeń o dołączeniu do klasy średniej.

Mieliśmy jeden kosz do gry, niestety parę metrów od niego był ulubiony murek lokalnej partii koneserów taniego wina, więc raczej trzymaliśmy się od niego z daleka.

Lokalsi

Nie mówię, że teraz tego nie ma, ale lata 80-90 były obfite w rozmaite patologie i mocno zakrapiane trunkami, bo ciężko było o sensowniejsze zajęcia.
Była taka jedna grupa, składająca się głównie z młodych facetów z zaprawionymi mordami. Wielogodzinne wystawanie na murku o po bramach czasem robiło się monotonne więc wyprawiali fajerszoły dla znudzonych mieszkańców.
Nie pamiętam ile razy to odwalili ale kilka będzie. Wieczorem, po zmroku, najpewniej z użyciem benzyny, rozpalali ogień w otwartym kontenerze na śmieci. Jarało się jak marzenie, spokojnie potrafiło sięgać mojego 4 piętra i dosięgać pobliskie drzewa. Wtedy, za dzieciaka, było to dla mnie widowisko nie z tej ziemi, sam wjazd straży pożarnej i ugaszenie tego było czadowe. Teraz myślę, ty debilu jeden z drugim, dobrze żeście nas wszystkich nie pozabijali.

Nie zawsze na podwórku było co robić, najczęściej latem w godzinach porannych były pustki bo sporo dzieciaków było na koloniach lub innych wyjazdach.
Jako, że potrafiłam być stara już za młodu, to w takie nudne dni stawiałam fotel przy oknie, kocyk na parapet i wysiadywalam godzinami w tym oknie, obserwując przechodzących ludzi, latające ptaszki oraz objadając się czereśniami i słuchając w radiu Rikiego Martina i krasza Tarkana.

Obecnie to podwórko nie przypomina swoich lat świetności. Po demograficznym boomie dzieciaków było coraz mniej, a nieliczni rodzice z tego podwórka już nie byli tacy chętni na puszczanie dzieciaków samopas. Mój świrnięty sąsiad zaczął obsadzać wszystko co tylko się da, usunął barierki, z piaskownicy zrobił olbrzymią donicę, całe Czerwone zostało ogrodzone płotem i tak sobie stoi i ładnie wygląda, bo funkcji już żadnej innej nie ma, nawet ławki zniknęły, aby przypadkiem ktoś nie przyszedł skorzystać. Może i nie brzmi to tak strasznie, ale znam typa i jego motywacje, dlatego heheszkuję z jego działań na rzecz wyplewienia dzieciaków i innych z JEGO podwórka.

I tak to było, na pewno cieszę się, że mnie puszczano codziennie samopas na podwórko, zamiast być ciąganą przez rodziców po zajęciach dodatkowych. Było fajnie.

Fanatyk3piorunów

za gówniarza pamiętam że właśnie trójkąt i ołbin (u nas znane jako "jedności", ale to drugi trójkąt razem z nowowiejską i wyszyńskiego) miały patusiarską renomę, i mówię to jako mieszkaniec sebiksowego nowego dworu.

Pokaż więcej komentarzy (38)

Lider

w Hydepark

31piorunów

Kiedy zapier*lasz 300 km/h wszystko może się zdarzyć. Ale rejestracja RUS, więc nie szkoda. Choć samochód ładny 😈

Pokaż więcej komentarzy (13)

Zawodowiec

w Dyskusje

13piorunów

:car::fuelpump: **PaliwoMapa.pl** w Spider’s Web!

Chciałem się podzielić fajną wiadomością — Spider’s Web napisał o moim projekcie **PaliwoMapa.pl**. 🎉

Bardzo dziękuję redakcji za wspomnienie o PaliwoMapie oraz za wszystkie miłe słowa, które zostały o niej napisane. ❤️

Cieszę się, że projekt tworzony z myślą o kierowcach w całej Polsce został zauważony. To dla mnie ogromna motywacja do dalszego rozwoju! :rocket:

Zapraszam do lektury 😉
https://www.spidersweb.pl/2026/07/paliwomapa-ceny-paliw-tanie-tankowanie.html

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

70piorunów

Specjalnie dzisiaj wstałem wcześnie żeby sobie posiedzieć na przystanku, j⁎⁎ać te prognozy

Pokaż więcej komentarzy (23)

Kosmonauta

w Dyskusje

24piorunów

Pytanie do długodystansowców (powyżej 100 km) co robicie zeby podczas jazdy i po jeździe nie bolała was d⁎⁎a i żebyście nie mieli otarł i odparzeń? Za każdym razem jak zrobię dystans powyżej 100 km, to czuję się jakby wyruchała mnie stado murzynów. Czy to kwestia siodełka czy gatek? Mam spodnie rowerowe eyen na szelkach i krótkie dystanse do 80 km to bez problemu. Dłuższe to zaczynają się robić problemy.

Gruba ryba5piorunów

Masz nieodpowiedni rozmiar siodełka i to niemal na 100% jest główna przyczyna. D⁎⁎a zawsze troszkę boli na dłuższych dystansach, ale otarcia i odparzenia to już niemal na pewno z powodu nieodpowiedniej szerokości siodełka.

Pokaż więcej komentarzy (21)