Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

RagnarokkGURU

Dołączył/a:

  • 1894 wpisów
  • 16000 komentarzy
  • 13 obserwujących

GURU

w Bieganie

62piorunów

Wizz Air Warsaw Praski Night Half Marathon

No to tak. Od paru edycji obserwowałam ten bieg i postanowiłam, że w tym roku go przebiegnę, bo po prostu podobała mi się impreza. Zgadaliśmy się ze znajomymi na szybki wypad do WWA gdzie każdy z nas pobiegnie po swoje i przy okazji miło spędzimy weekend.

Jakie było moje założenie wobec tego biegu? Test formy, start typu „B”. Sprawdzić, gdzie teraz jestem i nad czym mogę popracować na kolejne półmaratony, które biegnę w sezonie jesiennym. Nie ukrywam, nastawiałam się na życiówkę (czyli poprawę mojego wyniku z przed roku, 01:31:33). Cichym marzeniem było złamanie 1:30. Forma ostatnimi tygodniami rosła, czułam się świetnie.

Start półmaratonu zaplanowany był na 20:30.

Prognoza pogody zapowiadała się conajmniej koneserska. Mocne porywy wiatru i przelotne burze. Lekki stresik był, ale nie ma co - każdy uczestnik ma taką samą pogodę, jesteśmy w tym razem.

O 20:00 poleciałam się rozgrzać, przetruchtałam koło 2 kilometrów, w tym kilka przyspieszeń do docelowego tempa. Niestety nie czułam aby jelita się pobudziły ale i tak poszłam w kolejkę do toi toia. Kartofelki odcedzone, brak symptomów aby murzyn piłował kraty - dobra, to czas polecieć się do swojej strefy startowej. Przyjmuję żel izotoniczny. Ustawiam się w pobliżu zajączka na 01:30:00. Postanowiłam, że zaryzykuję i polecę z nim.

Odliczanie. Strzał. Startujemy.

Pierwszy kilometr, to jest walka z tłumem biegaczy. Uwaga, by nie dostać z łokcia, nie wpaść na czyjeś nogi, wyminąć sprawnie osobę przed Tobą która startuje z wolniejszym tempem niż Ty czy nie zostać zepchniętym. Do tego jeszcze starasz się wyczuć tempo które sobie założyłeś. Powiedzmy, że mała walka o przetrwanie w tłumie.

Doganiam zająca. Staram się utrzymać pozycję nie na początku grupy, nie na końcu, a w środku. Tak aby być osłonięta przed powietrzem.

Mija pierwszy kilometr, drugi. Staram się łapać „luz”. Jest spoko, ale czuję, że, no dosyć żwawo. Tempo 4:12.

Kilometr trzeci, pierwsza stacja nawadniania. Łapię od wolontariusza kubeczek z wodą, wylewam połowę, robię dziubek i sprawnie wlewam sobie do buzi zimny łuk wody. Przy okazji uważam na kroki, bo cały odcinek jest pełen wyrzuconych kubeczków, czego nie lubię. Zawsze odbiegam na bok i rzucam kubeczek „obok” trasy, tam gdzie biegacze nie tuptają. Tym razem również tak zrobiłam.

Wracam do pacera. Wiem, że teraz lecimy ciągle prosto, aż do nawrotki na 8 kilometrze. Wiem, że będzie mi się to „ciągnęło” mentalnie. Mija 4, 5 kilometr. Cholera, czuję, że minimalnie przekraczam granicę. Czuję charakterystyczny ciężar na brzuchu, w momencie kiedy przekraczam swój próg. Mijamy 6 kilometr i decyduję minimalnie zluzować tempo. To jest również czas na przyjęcie żelu. Pacer zaczyna mi z grupą pomalutku odjeżdżać, a ja zaczynam się trzymać tempa bliżej 4:20. Jest i wyczekiwany przeze mnie kilometr 8 oraz nawrotka. Wyczuwam, że jest widmo kolki na wątrobie. Luz luz luz, potrzebuję więcej luzu.

I wtedy pojawia się on - krecik zaczyna pukać w taborecik.

No to za⁎⁎⁎⁎ście. Jedziemy z tym. Czyli trzeba jeszcze więcej luzu jeśli nie chcę doświadczyć afery fekalnej. Kojarzę, że w okolicach 14 kilometra powinien być toi toi. Zaczynamy wielkie odliczanie do niego. Do tego kilometra, udaje mi się trzymać tempo w okolicach 4:25.
Dłuży mi się ten odcinek. Ale w końcu, na ulicy Francuskiej jest dużo większy doping, który mentalnie bardzo pomaga wytrwać pół kryzys.

Jest, widzę go! Decyzja, zatrzymuję się na nim czy ryzykuję i lece dalej?
Rozum vs Determinacja.
Wygrał Rozum. Dobra, bezpieczniej będzie zrobić ten taktyczny pit stop. „Zjadł” mi on około 50 sekund, bo po wybiegnięciu zaraz Garmin wypikał mi kilometr zrobiony w 5:17.

I to była bardzo dobra decyzja. Od razu poczułam się lepiej. Co prawda, nie wróciłam do tempa z początku, ale była werwa i chęć walki. Jak czułam że robi się ciężej, minimalnie zwalniałam i szukałam luzu. Jak był luz, starałam się wyprzedzać ludzi z przodu.

Na 18 kilometrze, zobaczyłam twarze moich znajomych jak mi kibicowali, dało mi to chwilowego boosta. Zaraz po tym, zaczął się podbieg na wiadukt. Nogi były już tak zmęczone, że czułam jak mi się plączą pod sobą na nierównościach asfaltu. Na tym odcinku mijałam sporo zawodników, których profil chwilowo pokonał gdyż maszerowali. Po dłuższej chwili zarządzania zmęczeniem i wytężonego skupienia jak nigdy - skręciliśmy w zbieg. Nareszcie, chwila luzu i możliwości przyspieszenia. Już kręciliśmy się pod Stadionem Narodowym, było słychać w oddali imprezę z mety. Kolejny chwilowy boost, gdy wiesz że zbliżasz się do końca bo niemalże go widzisz(słyszysz). Udaje mi się mijać kolejne osoby. Po 19 kilometrze, jest kolejny punkt odżywczy z wodą. Nie korzystam, jestem już zbyt blisko końca. Jeszcze jedna nawrotka. I kolejna. Okej jeszcze tylko 2 kilometry. Jeszcze tylko jedna mila. Jeszcze tylko półtorej kilometra. Jeszcze tylko około 6 minut. Odliczanie do końca. Dystans malał, ból rósł. Dobra, wchodzę w zakręt do mety. Ostatnie 200 metrów do mety. Jedziemy ile fabryka dała. Ostatnie przyspieszenie. Z serducha.

Przekraczam linię mety.
Wynik netto 01:32:23.
Średnie tempo biegu: 4:23 min/km

Od razu przechodzę na bok, łapię się za barierki, spuszczam głowę i dochodzę do siebie przez minutę. I cieszę się, że mam to za sobą. Po chwili, idę odebrać medal, zabrać fanty z strefy finishera (woda, izo, banan i jakieś ciastka zbożowe). Czas poszukać mojego lovely @scorp

Półmaraton Praski przeszedł do historii.
Czy polecam imprezę? Jak najbardziej. Jest całkiem z pompą zrobiona, miasteczko biegacza bardzo duże, adidas dużo kasy tam wrzuca widać.
Trasa taka średnia w mojej opinii, prawie połowa bez kibiców i w większości „prosta” czyli biegniesz daleko przed siebie.
Biegaczy bardzo dużo, na połówce wystartowało chyba ponad 10k uczestników. Jeśli lubisz duże biegi, to ta impreza jest jak najbardziej warta uwagi.

Wynik który uzyskałam, jest moim drugim najlepszym czasem na półmaratonie jaki kiedykolwiek uzyskałam. Ciekawe, czy gdyby nie pauza w toi toiu - to czy nie byłoby jednak PR. 😃 Ostatecznie pogoda nie była taka okropna jak się zapowiadało. Z burzy nic nie było, raz przez chwilę pokropiło. Ale wiatr dawał czasem konkretnie na twarz, to przyznaję.

Wiem, nas czym teraz treningowo muszę się skupić. Dłuższe treningi tempowe. Większa wytrzymałość podprogowa. Nad tym będę pracować w najbliższych tygodniach.

Czy jestem zadowolona z biegu? Tak.
Czy mogło mi pójść lepiej? Uważam, że tak.

Nie każdy bieg czy inne wydarzenie sportowe musi kończyć się życiówką, alertem PR i fajnym wpisem na stravie. Tak wygląda życie. Wyciągam wnioski i lecę dalej.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w LINUX

11piorunów

Chciałem napisać du -h /usr ale nie wiem jakim cudem napisało mi się coś innego :confused:

Fanatyk8piorunów

@StepujacyBudowlaniec Popatrz na plusy. Teraz będziesz miał więcej miejsca. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Nie rebootuj czasem, tylko sobie podgraj z jakiejś kopii wszystko. Narzędzia w /bin /sbin i /usr/sbin, czy /usr/local/*bin/ cały czas będą dostępne.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Mistrz

w Książki

46piorunów

Ja: na targi książki pójdę tylko żeby się rozejrzeć, no może 3 książki zgarnę, bo wydawnictwa Claroscuro I Amaltea nie są najłatwiej dostępne, a skoro będą na targach...

Też ja, po targach :...

Ale żeby nie było, nie wziąłbym innych książek, gdybym nie mi ich na liście chciejek I nie byłyby w naprawdę zadowalającej cenie. Karadzic za 30 PLN czy Washington za 80 PLN (swoją drogą -60% od sugerowanej ceny detalicznej, szok co Znak odwala z cenami)


Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Hydepark

47piorunów

Kaczka podgorzałka to po czesku Polák Maly xD
Zoo w Opolu

Twórca6piorunów

Proste wyjaśnienie - skoro dla Polaków to podgorzałka to znaczy, że musieli traktować ją jako zagrychę. Czesi nie musieli, więc podkreślili, że tylko małe Polaki zagryzają pod nią.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Pizza

71piorunów

Zastanawiałam się wczoraj, co ciekawego mogę położyć na pizzę, aby smakowała trochę inaczej niż zwykle. I tak jakoś wyszło, że znalazłam w szufladzie szafran 😅 ejaj powiedział, że pomysł zacny, byleby nie dać go za dużo, bo może zdominować smak całej pizzy.
I szczerze mówiąc, smak spełnił moje oczekiwania, ogółem cała kompozycja wyszła bardzo smacznie, tylko spodziewałam się większej ostrości.
Cała lista składników:
miód, ricotta, przecier pomidorowy, czosnek w oliwie, oliwa, orzechy włoskie, szpinak, szafran, cebula czerwona, płatki chilli, mozarella, zielone chilli

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Ciekawostki

36piorunów

6 Września:

* Dzień Walki z Prokrastynacją

* Dzień Czytania Książek

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Hydepark

7piorunów

Kurcze mam rozkmine co kupić. Wczoraj sprzedałem swojego peak pro 9. I teraz nie wiem co wybrać. jest bardziej idiotoodporny z tego co czytam, ale też droższy choć ma lepsze funkcje. Do suunto mam 30% znizki na każdy nowy model. Choć brakuje mi tam czasem dodatkowych funkcji jak garmin pay.

Ehh trudny wybór. Choć ze względu na cenę pewno zostanie suunto.

Osobistość1piorunów

@Tomekku Jak znasz i lubisz interfejs suunto to nie kombinuj. Garmin ma sporo zalet ale możesz trafić na rozczarowanie jak niektóre funkcje są poukrywane albo przesadnie przeprojektowane, nieczytelne i nielogiczne. Nie mówię, że tak jest na każdym kroku ale pare kwiatków się znajdzie.

Twórca1piorunów

Dla mnie w garmin duży plus to serwis internetowy. Nie wszystkie rzeczy robi się dobrze z poziomu apki w telefonie. Np tworzenie tras gpx. Suunto dobre lata temu usunął serwis internetowy. Ps moze rozważ rynek wtórny i garmina z olx? Szafirowe szkło robi robotę - mój garmin ma 6 lat i ani jednej ryski na szkle po mimo tego, że nigdy nie miał folii ochronnej. Dodatkowo- czy najnowsze modele suunto mają wgrywane mapy?

Pokaż więcej komentarzy (17)

GURU

w Hydepark

75piorunów

Coraz młodsi ci rajdowcy. Kurła ja w jego wieku potrafiłem co najwyżej siedzieć na nocniku...
[nie podali czy był trzeźwy]

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

Fajna ta zabawa, pierwsza odpowiedź w od razu wygrana :smiley: A więc:
**
Co można powiedzieć podczas sekcji zwłok, a nie wypada mówić teściowej?**

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Hydepark

47piorunów

Spośród wielu przyjemności jakie oferuje życie bardzo lubię przyspieszać kroku przed przejściem dla pieszych jak jedzie jakieś drogie auto i muszą ustąpić takiemu biedakowi jak ja xD

Gruba ryba2piorunów

polecam zdecydowanym krokiem dojsc do krawedzi jezdni i sie zatrzymac. ja tak robie fanom dynamicznej jazdy, ktorzy nie zwalniaja z daleka, tylko hamuja w ostatniej chwili. normalnie bym raz dwa przeszedl, nawet by nie musieli hamowac, a tak to sobie poczekaja stojac przed pasami az sobie przejde

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gruba ryba

w Hydepark

27piorunów

Będę go zjat!
Sosij bardzo prosty. Żółciak na masełko potem cebulka jak się podsmarzy to sól, pieprz, śmietana i ser topiony lub plasterku cheddar, dusimy 10 minut dodajemy kopereku i gotowe!

Gruba ryba5piorunów

@yoowki niedawno widziałem na trawniku dużą bulwę z pianki montażowej, ktoś wypsikał. Podchodzę bliżej bo i tak tamtędy przechodziłem a to jednak na 90% ten grzyb, na ściętym nisko pieńku w podrośnie tej trawie. W środku miasta

Pokaż więcej komentarzy (14)