Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

martInspirator

Dołączył/a:

  • 13 wpisów
  • 283 komentarzy
  • 2 obserwujących

Autorytet

w Hydepark

150piorunów

W zeszłym tygodniu wpadła do nas koleżanka żony.

Tylko na chwilę.

Została dwie godziny.

Po pierwszej szklance wody powiedziała, że kupiła robot gotujący za siedem tysięcy złotych.

Od razu wiedziałem, że tę znajomość trzeba będzie stopniowo wygaszać.

- Jest fantastyczny - mówiła. - Gotuje, waży, sieka, miesza. Oszczędzam mnóstwo czasu.

Kilka dni później żona wysłała mi rolkę.

Kobieta wrzucała warzywa do urządzenia, naciskała ekran i po chwili miała zupę.

Na początku zastosowałem strategię pasywną.

Nie reagowałem.

Większość impulsów konsumpcyjnych, jeżeli nie dostarcza się im uwagi ani kapitału, z czasem wygasa.

Wieczorem przeczytałem wszystko.

Cena.

Funkcje.

Koszty serwisu.

Darmowy pokaz.

Następnego dnia powiedziałem żonie:

- Umów pokaz.

Spojrzała na mnie podejrzliwie.

- Ty chcesz obejrzeć robot za siedem tysięcy?

- Chcę rzetelnie ocenić produkt.

Przed spotkaniem sprawdziłem wszystko jeszcze raz.

Warunki.

Przebieg pokazu.

Najczęściej przygotowywane potrawy.

Opinie ludzi, którzy nie kupili.

Nie znalazłem żadnego punktu mówiącego, że po zjedzeniu zupy przechodzi na nas obowiązek zapłaty siedmiu tysięcy złotych.

To mi wystarczyło.

Przedstawicielka przyszła w czwartek o siedemnastej.

Punktualnie.

To doceniam.

Przywiozła urządzenie, torby z produktami i bardzo dużo entuzjazmu człowieka, który zarabia tylko wtedy, kiedy ktoś inny wyda siedem tysięcy.

- Na początek chciałabym poznać państwa potrzeby - powiedziała.

- Chcemy zjeść coś ciepłego - odpowiedziałem.

Żona spojrzała na mnie.

- Chodzi o potrzeby związane z gotowaniem - doprecyzowała przedstawicielka.

- Gotujemy codziennie - powiedziała żona. - Ale przydałoby się coś, co oszczędza czas.

Przedstawicielka uśmiechnęła się.

Miała punkt zaczepienia.

- Właśnie po to jest ten robot. Oszczędza czas, pieniądze i miejsce w kuchni.

Najpierw zaczęliśmy robić zupę.

Później ciasto na bułki.

Następnie pastę warzywną.

Na końcu deser.

Musiałem przyznać, że urządzenie działało sprawnie.

Ważyło.

Mieszało.

Gotowało.

- Proszę zobaczyć. Dzięki temu robotowi wiele rodzin przestaje zamawiać jedzenie – powiedziała przedstawicielka.

- Nie zamawiamy – odpowiedziałem.

- Rzadziej chodzi do restauracji.

- Nie chodzimy.

- Rezygnuje z gotowych dań.

- Nie kupujemy.

Jedliśmy dalej.

Zupa była dobra.

Bułki również.

Wziąłem dokładkę pasty.

Przedstawicielka obserwowała mnie i najwyraźniej uznała apetyt za sygnał zakupowy.

To był błąd.

Pozytywna ocena produktu spożywczego nie oznacza akceptacji urządzenia, które go przygotowało.

Lubię chleb.

Nie oznacza to, że chcę kupić piekarnię.

Po deserze przedstawicielka usiadła naprzeciwko nas.

- I jak wrażenia?

- Bardzo mi się podobało - powiedziała żona.

Przedstawicielka spojrzała na mnie.

- Jedzenie było poprawnie przygotowane.

Nie była to odpowiedź, na którą liczyła, ale trudno było ją podważyć.

- Tak się składa - powiedziała - że mam jeszcze jedną fabrycznie nową sztukę w samochodzie. Mogliby państwo mieć robota już dzisiaj.

Klasyczna presja dostępności.

- Nie jesteśmy zainteresowani zakupem - powiedziałem.

Przedstawicielka nadal się uśmiechała.

- Rozumiem. Chociaż warto pamiętać, że można skorzystać z rat zero procent.

- Cena nadal wynosi prawie siedem tysięcy.

- Ale płatność rozkłada się na wygodne miesięczne raty.

- Pokrojenie wydatku na mniejsze kawałki nie zmniejsza wydatku.

Przedstawicielka zmieniła kierunek.

- Proszę pomyśleć o czasie, który państwo odzyskają.

- Ile godzin miesięcznie urządzenie nam zaoszczędzi?

- Każda rodzina korzysta inaczej.

- Czyli nie znamy liczby, ale mamy już wycenę.

Żona wzięła głęboki oddech.

Przedstawicielka spróbowała odwołać się do emocji.

- Nie wszystko musi się zwracać. Czasem warto zapłacić za komfort.

- Od czterdziestu minut tłumaczy pani, że urządzenie oszczędza pieniądze.

- Bo oszczędza.

- Ale kiedy proszę o wyliczenia, okazuje się, że nie wszystko musi się zwracać.

Na chwilę zapadła cisza.

Wiedziałem, że jesteśmy blisko końca.

- Większość osób po pokazie decyduje się na zakup - powiedziała.

Dowód społeczny.

Późna faza procesu sprzedażowego.

- Większość ludzi nie inwestuje regularnie, wymienia sprawne telefony i wybiera samochód na podstawie wysokości raty - odpowiedziałem. - Nie używam większości jako wskaźnika jakości decyzji finansowej.

Przedstawicielka spojrzała na żonę.

- A pani co o tym myśli?

Sprytne.

Próba rozdzielenia komitetu zakupowego.

Żona spojrzała na robota.

Potem na mnie.

- Bardzo mi się podoba - powiedziała. - Ale na razie nie kupimy.

Przedstawicielka zaczęła pakować urządzenie.

Powoli.

Bez wcześniejszego entuzjazmu.

Na koniec wręczyła żonie wizytówkę.

- Proszę się odezwać, gdyby zmienili państwo zdanie.

- Oczywiście - powiedziała żona.

Zamknęły się drzwi.

Przez chwilę staliśmy w kuchni.

Na blacie zostały dwie bułki, pół pojemnika pasty i porcja deseru.

Pełny sukces.

Żona odwróciła się do mnie.

- Ty od początku nie zamierzałeś tego kupić.

- Od początku zamierzałem uczciwie ocenić produkt.

Wyjąłem telefon

Otworzyłem arkusz i pokazałem go żonie.

Na ekranie widniał tytuł:

„Przedstawiciele Thermomix - baza kontaktów i potencjalne menu”.

Siedemnaście nazwisk.

Numery telefonów.

Obszary działania.

Przy niektórych dopiski:

„robi pizzę”,

„specjalizacja: pieczywo”,

„na pokazach podobno risotto”,

„możliwy deser lodowy”.

Żona patrzyła na ekran.

- Co to jest?

- Znalazłem przedstawicieli w promieniu trzydziestu kilometrów.

- Po co?

- Każdy oferuje darmowy pokaz.

- Nie będziemy umawiać siedemnastu pokazów.

- Oczywiście, że nie.

Odetchnęła.

- Nie ma sensu organizować ich wszystkich od razu. Rozłożyłem je na kilka miesięcy, żeby zachować różnorodność menu - doprecyzowałem.

- Ty chcesz ciągać tutaj tych biednych ludzi, wiedząc, że niczego nie kupisz?

- Każdy przedstawiciel dostanie równe szanse przekonania mnie.

- Nikt cię nie przekona.

- W takim razie podejmiemy bardzo dobrze udokumentowaną decyzję zakupową.

Przesunąłem arkusz w dół.

Na końcu była symulacja.

Liczba pokazów.

Średnia liczba porcji.

Szacunkowa wartość produktów.

Oszczędność na kolacjach.

Żona zamknęła oczy.

- Zarezerwuj sobie czwartek. Zabieram Cię do Włoch. A raczej Pani Monika nas zabierze. Focaccia, krem pomidorowy i lody - powiedziałem.

Żona nic nie odpowiedziała.

Schowałem pozostałe bułki do pojemnika.

Thermomix faktycznie może oszczędzać pieniądze.

Trzeba tylko bardzo uważać, żeby go nie kupić.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

27piorunów
Od 1 września w szkolnych i przedszkolnych stołówkach będzie więcej mniej mięsa, a więcej produktów roślinnych, a także zakaz przetworzonej żywności, limity cukru, tłuszczu i soli.Mięso w obiadach pojawi się maks. 2x / tyg. Rząd chce promować jedzenie warzyw, owoców oraz roślin strączkowych. Do tego zakazano produktów jak tanie parówki, kiełbasa, kotlety z mortadeli. Dozwolone będzie jedynie świeże mięso. Taka dieta określana jest planetarną - ma służyć planecie.



https://infopigula.pl/news/0aaa9b98-134b-4b26-80de-e344b67634f8

https://lovekrakow.pl/od-wrzesnia-zmiany-w-szkolnych-stolowkach-mniej-miesa-na-talerzu



Czyli nie liczy się zdrowie dzieci - dostarczenie diety zgodnej z potrzebami dziecka tylko PLANETA PŁONIE. Jakkolwiek dietę planetarną pewnie da się zbilansować i dosuplementować - i oczywiście w założeniach ma ona być bilasnem między zdrowiem, a planetą, to w szkołach skończy się na podaży węgli w kosmos, kiedy było mięso można było chociaż domniemać, że jest tam trochę białka.

Przypominam tylko, że jakieś 50 lat temu wmówiono nam, że węglowodany są potrzebne, a białko i tłuszcze złe.

Pokaż więcej komentarzy (98)

Fanatyk

w Hydepark

72piorunów

Może trochę wyolbrzymiam sytuacje, ale mam lekkiego doła jako rodzić, więc wyleję tutaj smutów na klawiaturę.

Żyjemy sobie na skraju wsi, pod większym miastem. Celowo się tam wyprowadziliśmy, aby mieć spokój od zgiełku, kiepskich sąsiadów, no i aby dzieciaki miały trochę swobodnego dzieciństwa. Mam synów 9 i 6 lat, staramy się ich wychowywać bardziej w stylu podwórkowym – ekran do kilku godzin dziennie, brak telefonów, macie biegać i broić, poznawać kolegów. No i kolegów poznają, lepszych i gorszych, ale ogólnie zaczęliśmy się cieszyć, bo poznali kolejnego kolegę mieszkającego na dawnym gospodarstwie i obok niego założyli kolejną bazę – miałem nawet zrobić spacer po ich bazach i wam kiedyś wrzucić. Ogólnie sielsko anielsko, w poniedziałek jeden nocował u drugiego, w wtorek na odwrót.

Ale do sedna. Wczoraj byli sami, pod opieką dziadków, czyli generalnie hasali do woli. Wróciliśmy wieczorem i starszy coś podejrzenie wleciał do domu, zgarnął plecak i próbuje się wyśliznąć. Jako, że dwa dni wcześniej, próbowali z strychu zdjąć akwarium, na hodowlę żab, Mżonka go przydybała i skontrolowała torbę. A tam, nóż jak na zdjęciu. Pytanie, co to, skąd to ma, pierw się migał, potem próbował uciec. W końcu się przyznał, że „pożyczył” z parapetu u kolegi, bo musiał przeciąć chaszcze do bazy. Co znaczy pożyczył, tłumaczenie, że to kradzież, a już o tym, że mogli Sobie coś zrobić, to szkoda nawet gadać – niby dajemy im być samodzielnym w kuchni, ale pod naszą kontrolą. Płacz się dopiero rozkręcił, jak się dowiedział, że ma karę, i trzeba teraz wziąć nóż, odnieść rodzicom kolegi, i przeprosić. Niestety on mocno reaguje, bo ma ADHD, więc wrzaski na pół osiedla, więc będzie nożownik, jak nic. Do tego jeszcze kumple, wzięci na spytkę, potwierdzili, że wziął ten nóż, że niby mówili mu że nie, że potem jeszcze pociął jakaś złamaną kukurydzę, no ok, potwierdzili wersję wydarzeń, ale za chwilę polecieli do bazy, aby przynieść tą kukurydzę na dowód, o który nikt nie prosił – no to już było mało koleżeńskie moim zdaniem.

No i bądź tu mądry, z tym wychowywaniem dzieci. Nie wiem teraz, czy dobrze zareagowałem, czy to dobre rozwiązanie problemu. Nie podoba mi się też, zachowanie kumpli – niby niebezpieczna sytuacja, ale z drugiej strony to dobijanie leżącego, nie za fajne. Człowiek stara się ich usamodzielniać, odklejać od ekranu, a Ci potem latają z nożem po wsi, który jeszcze buchnęli.

A na koniec Sobie myślę, co by zrobił 9 letni zomers w tej sytuacji? No nie zajumał by noża, bo i tak każdy w tym wieku miał już jakiś scyzoryk, a od kumpla pewnie nie raz dostał cegłówką lub czymś w tym stylu, po czym razem szło się nad strugę, budować tamy, aż matka zgarnęła, i kolejny dzień spuściła lanie, za pobrudzone i śmierdzące ciuchy.

I bądź tu mądry, ehh.

Pokaż więcej komentarzy (58)

Fanatyk

w Hydepark

11piorunów

Mój trawnik okazał się nie odporny na pudlowe siuśki (dziwne, siuśki huskyego znosił dobrze) przez co miewam wysuszone placki. Postanowiłem to naprawić - wyrwałem siano, kupiłem nasiona trawy z Action, wziąłem ziemię uniwersalną, wiadro, wymieszałem ziemię, nasiona i trochę wody i taką papkę położyłem w puste placki. Przykryłem to świeżo skoszoną trawą i po trzech tygodniach efekt jest piorunujący. Czas przekopać trawnik i założyć go na nowo xd

Pokaż więcej komentarzy (5)

Kosmonauta

w Rowerowy Równik

40piorunów

337 802 + 150 = 337 952

Dzisiejszy dojazd do pracy... a to nie to :) Dzisiaj wziąłem urlop i ruszyłem na zaplanowany wcześniej podjazd pod Turbacz... gravelem. Wyruszyłem z domu standardowo o 3:30 i pojechałem w kierunki Luborzyca -Rzeki, jako że czytałem, że podjazd tamtędy jest w miarę ok. I tak tez było z około 15 km, które były do pokonania, prowadziłem łącznie może 2 km. Satysfakcja nieziemska :) w planach następnie miałem zjazd do Nowego Targu i powrót do Krakowa pociagiem. Trasa zbudować to była masakra, błoto kamienie, strasznie duże spadki. Zjazd mial 10 km a prowadziłem rower chyba z 7 km. Pociag z Nowego Targu mialem o 12:30. Pod dworcem bylem okolo 10:30, więc przecież nie będę czekał 2 godzin i ruszyłem w trasę powrotną. Niestety na 120 km d⁎⁎a dała o sobie znać (obtarcia) i zakończyłem trasę w Myślenicach. Spaliłem 5 tys kcal a przewyższenia to aż 2 474 m

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

36piorunów

W ten weekend obejrzałem Avatar Ogień i Popiół. Czyli trzeci film z serii: niebieskie kosmity dobre, ludzie źli.

Ogólnie wiem, że krążyły jakieś memy ale jest jednak bardziej grubo niż myślałem.

Streszczenie fabuły: główny zły człowiek został sklonowany jako niebieski kosmita aby zabić głównego dobrego człowieka który dobrowolnie zmienił się w dobrego niebieskiego kosmitę

Ale ten zły to jest Chud wojskowy i skombinował sobie gotycką tribal laskę kosmitkę która daje mu d⁎⁎y i poluje za niego na tego dobrego gościa xDDD

Pokaż więcej komentarzy (14)

Autorytet

w Hydepark

147piorunów

Posiadam bluzę od czasów liceum, cały czas ją noszę, bo nie ma żadnych śladów zużycia. Myślę, że będę ją nosić do śmierci

Pokaż więcej komentarzy (25)

Fanatyk

w Dyskusje

80piorunów

I cyk zgłoszono do.otomoto że chciał ich wychujac na. Opłacie

Lider23piorunów

@TyGrySSek i bardzo dobrze, j⁎⁎ać takich cwaniaków. Aż się przypomina jak lata długie temu na allegro z lubością sprzedawali pudełka po przedmiotach, gdzie zwykle to pudełko było integralną częścią, jak np zestawy lego, czy smartfony. Wszystkie zdjęcia jakby to była całość, pudełko, model, części, jakieś scenki, cena też pasowała... a potem się okazywało, że sprzedawali samo pudełko.

Jak Allegro się wreszcie zaczęło za to brać, to cwaniactwo oczywiście nie odpuściło i po prostu gdzieś w środek tego samego słowotoku co wcześniej dodawali małymi literami, że sprzedaż dotyczy tylko pudełka. Co też było jawnym leceniem w c⁎⁎ja, no bo przecież- całkiem słusznie- jak ktoś szuka dajmy na to klocków lego, widzi ofertę, gdzie i tytuł, i zdjęcia i opis mówią o całym zestawie, no to przecież powinno chodzić o zestaw, nie? A raczej mało kto będzie czytał literka po literce długi jak c⁎⁎j wypełniacz w stylu opisów natury u Orzeszkowej, celowo stworzony, żeby tak nabierać ludzi

Pokaż więcej komentarzy (8)

Kosmonauta

w Dyskusje

23piorunów

Witam w kolejnej edycji Badania Szyi. Ile płacisz za fryzjera?

Ile płacisz za fryzjera?

  • >109 zł13% (55 głosów)
  • <30 zł16% (71 głosów)
  • 30-39 zł6% (27 głosów)
  • 40-49 zł8% (36 głosów)
  • 50-59 zł16% (70 głosów)
  • 60-69 zł9% (39 głosów)
  • 70-79 zł12% (50 głosów)
  • 80-89 zł9% (39 głosów)
  • 90-99 zł5% (22 głosy)
  • 100-109 zł6% (25 głosów)

434 głosów

Autorytet0piorunów

Teraz zetnę jak będę oddawał włosy na rak'n'rolla, więc pewnie jakies 5 dych. Dawno nie byłem, więc trochę wypadłem z obiegu, ale jak ostatnio ścinałem to płaciłem jakieś 35 zł.

Pokaż więcej komentarzy (34)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

39piorunów

293 143 + 20 + 26 = 293 189

Po bułki a później po masełko. A przy okazji testy nowego siodełka. Kurde, ależ to jest wygodne 😍

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (19)

GURU

w Biznes news

95piorunów

Mandaty za parkowanie przed marketami bez mocy prawnej. UOKiK nałożył na firmę gigantyczną karę

Prezes UOKiK nałożył karę finansową w wysokości ponad 820 tys. zł na firmę APCOA Parking Polska – jednego z największych operatorów parkingów przy popularnych marketach, takich jak Lidl czy Biedronka. Spółka została ukarana za stosowanie nieuczciwych praktyk wobec konsumentów. Mimo

Mistrz

w Co Wy na to?

79piorunów

Co Wy na to? 30.03.2026

Poniedziałek, pogoda raczej z tych mniej nastrajających pozytywnie, to chociaż tutaj spróbuję optymistycznie 😉 Już za 3 miesiące wakacje! I o ile sytuacja międzynarodowa raczej nie nastraja pozytywnie do podróży na drugi kraniec globu, więc mogło się trochę pozmieniać, tak plany u większości z Was pewnie są już w etapie przynajmniej zaawansowanym. Zapraszam do podzielenia się nimi 😉

Pytanie na dziś: Czy mam już plany na wakacje?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.

Czy mam już plany na wakacje?

  • To zależy13% (60 głosów)
  • Nie50% (226 głosów)
  • Tak34% (153 głosy)
  • Nie mam zdania2% (11 głosów)

450 głosów

Osobistość1piorunów

Mam jeden urlop w kwietniu za granicą, a potem to już raczej coś w kraju, do końca roku. Wyskoczył mi niezakładany wcale remont chaty, do której wracam po kilku latach przebywania w ciepłym mieszkanku. Duży, nieplanowany wydatek jednak zrobi swoje spustoszenie w portfelu, więc w tym roku muszę się ograniczać 😅 Ale za dwa lata na pewno będzie Japonia! 😎

Pokaż więcej komentarzy (73)