Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

noriadInspirator

Dołączył/a:

  • 21 wpisów
  • 272 komentarzy
  • 4 obserwujących

Autorytet

w Hydepark

46piorunów

Chłop lvl 34, wypalony korporobotnik.

Zastanawiam się nad zmianą branży, tzw. CAREER SWITCH. Już mnie nuży siedzenie przed komputerkiem i chciałbym spróbować czegoś innego. Interesują mnie manualne rzeczy, np. ELEKTRYKA, NAPRAWIANIE RZECZY, OGRODNICTWO, MECHANIKA

Na olx widzę pełno ciekawych ofert, których nie szło spotkać w 2014, przyuczymy do zawodu, wszystkiego nauczymy, i tak dalej. Ja zaskoczony.

I tak się zastanawiam, jak to najlepiej zrobić. Ktoś z Szanownych Państwa wykonał może podobny zabieg ze swoją KARIERĄ? Mając rodzinę, dzieci, zobowiązania?

Zmieniać?

  • tak63% (120 głosów)
  • nein37% (71 głosów)

191 głosów

Pokaż więcej komentarzy (43)

Gruba ryba

w Hydepark

28piorunów

Kurde coraz bardziej mnie kusi żeby sobie kupic chińskiego piździka 125ccm i zacząć motórem jeździć adv.

W oko mi wpadł Romet ADV 125 i nawet promka jest teraz na niego. Jeżdziłbym sobie nim na grzyby i na jakieś małe wyrypy w okolicę, po polniakach i innych TETach. No ale się troche cykam, bo nigdy na motorze nie jeździłem (chyba że komarkiem 30 lat temu, ale nie wiem czy to sie liczy), pewnie się wypierdziele ze sto razy i se ten gupi ryj rozwale, ale za to bedę mogł częściej jeździc, bo to gówienko mało pali. To jak sąddzicie??

PS zdjęcie moje z jakiegos wypadu na piaskownię ale ja raczej tak nie będę latał 😅

Czy kupić motór??

  • Tak!!43% (86 głosów)
  • Nie!!35% (69 głosów)
  • OP to pedau22% (44 głosy)

199 głosów

Pokaż więcej komentarzy (48)

Mistrz

w Co Wy na to?

78piorunów

Co Wy na to? 22.09.2026

Dziś ostatni dzień kalendarzowego lata, a wraz z nim deszcze i temperatura maksymalna w okolicy 15 stopni Celcjusza. U @serel już grzeją, pytanie więc nasuwa się samo:

Pytanie na dziś: Czy centralne ogrzewanie splata mi się z przemijaniem?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.


Czy centralne ogrzewanie splata mi się z przemijaniem?

  • Tak35% (101 głosów)
  • Nie28% (79 głosów)
  • To zależy9% (26 głosów)
  • Owcen zwariował28% (80 głosów)

286 głosów

Pokaż więcej komentarzy (34)

Tytan

w Hydepark

31piorunów

Mały rant i małe pytanie jakiej apki używacie do nawigacji? Bo miałem znowu przyjemność jechać domyślnie na mapach Google ale raz spadek jakości jest już dla mnie nie do zniesienia. Mówi zjedź w zjazd gdy mam jechać prosto, ustawie sobie ręcznie trasę to i tak mi ją zmieni a na deser ten slopowy głos

"Za SZEJSET metrów skręć w prawo" no już nawet słuchać się tego nie da i dość.

Czy coś co kiedyś działało dobrze a nawet bardzo musi zostać zajechane przez aislop?

Kosmonauta0piorunów

Google, bo jest wszędzie, działa wszędzie i ma wszystkie POI, bo ludzie głównie o Google dbają jak chcą "być na mapach". A ja jeżdżę po POI, a nie numerach domów.

Ma problemy, ale przez lata używałem Yanosika, Sygica, Here, Nokia Maps czy jak to się nazywało. Sygic podobno spoko, a najlepszy w wersji dla kierowców Tirów? Ale nie dam ręki, używałem 15 lat temu

Pokaż więcej komentarzy (38)

GURU

w Góry

27piorunów

Znowu ja. Jeśli zainteresowanie nie wzrośnie to ja się wypisuję. 😉 Zatem coś prostego: co to za kałuże tam w dole?

Hejto zabawa!

Zgadujemy miejsce w Tatrach

Zasady. Nie, nie są sztywne ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

1 Wklejam zdjęcie (najlepiej własnego autorstwa, warunkowo dopuszcza się zdjęcia z sieci), można domalować strzałkę lub coś oznaczyć,

2 Wskazujemy co jest tematem zagadki: szczyt, jezioro, przełęcz, dolina, żleb, schronisko itp,

3 Postujący zagadkę wskazuje osobę która jako pierwsza udzieli prawidłowej odpowiedzi,

4 Wskazana osoba tworzy kolejną zagadkę...

5 Chyba że ta nie ma ochoty, wtedy o tym wspomina -> zagadkę tworzy po raz drugi ostatni zagadko dawca lub ten wskaże inną osobę (o ile było więcej prawidłowych odpowiedzi) lub kogoś innego :smiley:

6 Na stworzenie zagadki mamy 72h, jeśli czas minie, patrz punkt 4.

7 Można podpowiadać :smiley:

8 Jeśli nikt nie zgadnie pomimo podpowiedzi, autor niezgadniętej zagadki stworzy nową prostszą. Chyba że nie ma ochoty, patrz punkt 5.

9 Każda zagadka tagowana

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Motocykle

7piorunów

Na jakim sprzęcie zdawaliście egzamin na prawo jazdy kategorii A?
Osobiście zdawałem na CB650R (cena za kurs 2800 PLN).

Na jakim motocyklu zdawałeś egzamin?

  • CB650R3% (1 głos)
  • MT0735% (14 głosów)
  • Z6500% (0 głosów)
  • Gladius18% (7 głosów)
  • SV6505% (2 głosy)
  • XJ63% (1 głos)
  • YBR25010% (4 głosy)
  • Inny (napisz jaki)28% (11 głosów)

40 głosów

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Dyskusje

43piorunów

Siedzę dzisiaj w robocie, patrzę przez okno, a na balkonie siedzi mi taki .
Często siedzą gołębie, ale ptaka drapieżnego jeszcze nie gościłem.
Gemini mówi, że to nie jastrząb, tylko .

A jeszcze ciekawostki:

nr 1. Krogulec jest pod ochroną w Polsce;
nr 2. Jak wpisze się 'krogulec' w google, to jest ikonka głośnika i można posłuchać odgłosów jakie wydaje. Myślałem, że to działa ze wszystkimi ptakami, ale wpisałem kilka innych i nie działa z innymi, więc nie wiem czemu krogulec jest wyjątkiem XD

edit. znalazłem kilka innych z dźwiękami m.in. 'puchacz', 'orzeł przedni', 'sokół wędrowny' też wydają dźwięki

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Czy indeks nośności/prędkości w oponach na obu kołach ma jakiś wpływ na jazdę? Chodzi mi o przyczepność itd. Bo szukam nowych opon i wychodzi że będą różne, oczywiście spełniające wszystko z naddatkiem

Inspirator6piorunów

@jedzczarnekoty na jednej osi musza być takie same opony ale na osiach mogą być różne, każdej firmy opony inaczej się zachowują, inny hałas, inna przyczepność zwłaszcza na mokrym, indeks nośności/prędkości niewiele zmienia

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Wiadomości Świat

7piorunów

Wideo. Puste dworce i odwołane pociągi: ogólnokrajowy strajk w Portugalii

Strajk generalny w Portugalii sparaliżował transport, szkoły i szpitale; związki protestują przeciw reformie pracy ograniczającej prawa pracowników. W środę komunikacja publiczna i usługi publiczne w całej Portugalii zostały poważnie zakłócone, bo pracownicy przystąpili do 24-godzinnego strajku

Fanatyk

w Ciekawostki

107piorunów

Unikatowy biały ryś :white_circle::cat2: 22 października 2025 roku na zalesionym terenie w prowincji Jaén w południowej części Hiszpanii po raz pierwszy w historii udało się sfotografować niemal zupełnie białego rysia iberyjskiego.

Ryś iberyjski (Lynx pardinus), znany też jako ryś hiszpański, ryś lamparci lub pardel, bywa niekiedy uznawany za podgatunek rysia i jeszcze całkiem niedawno należał do kotów krytycznie zagrożonych wyginięciem. W ostatnim dziesięcioleciu, dzięki programom skoncentrowanym na ochronie i odtworzeniu populacji, jego liczebność wzrosła jednak z nieco ponad trzystu do przeszło dwóch tysięcy osobników. Ryś ten żyje na terenach południowo-zachodniej Hiszpanii i Portugalii.

Sfotografowany biały ryś to samica o imieniu Satureja, która przyszła na świat w 2021 roku – jest znana badaczom związanym z programem ochrony rysia iberyjskiego, jednak jej istnienie nie było jak dotąd nagłaśniane. Nie do końca wiadomo, dlaczego samica zbielała, ponieważ urodziła się ubarwiona normalnie i dopiero w ostatnim czasie jej futro zmieniło kolor. Nie jest to podobno ani albinizm, ani leucyzm i badacze zastanawiają się, czy przyczyna nie leży w jakiejś formie nadwrażliwości na określone czynniki środowiskowe.

Poza Satureją zbielała także inna samica rysia iberyjskiego pochodząca z tego samego obszaru, która urodziła się z normalnym ubarwieniem, później zmieniła kolor na biały, a po jakimś czasie odzyskała poprzedni wygląd. Kompleksowy monitoring rysi prowadzony w ramach programu ochrony może w przyszłości pomóc ustalić, czy istnieje więcej osobników z podobną przypadłością i czy może być ona dziedziczna.

Na drugim i kolejnych zdjęciach - ryś iberyjski z "domyślnym" ubarwieniem.

:arrow_right: tag serii do obserwowania:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

113piorunów

Natchniona wpisem https://www.hejto.pl/wpis/bez-pracy-nie-ma-kolaczy-part-4-sprzataczka-w-podstawowce-przyznam-ze-ta-praca-o oraz za pisemnym pozwoleniem @Cori01 postanowiłam dorzucić coś od siebie do tagu konkretnie w temacie pracy na stanowisku Konserwatora Powierzchni Płaskich.
Jako że wciąż siedzę udupiona i czasu mam w nadmiarze, to nie będę pisać skrótowo, tylko zamierzam opisać swoje przygody w full HD, premium extended edition xD

Tytułem wstępu

Zarówno moja edukacja jak i zatrudnienia, były początkowo mocno burzliwe. Próbowałam bardzo wielu rzeczy, ale z czasem zaczęłam obierać konkretne kierunki, w których czułam się najlepiej.
Za czasów, w których jeszcze nie miałam odpowiednich kwalifikacji i zostawały mi prace fizyczne, dla mnie i mi podobnych, pracami 'premium' wydawały się te w znanych, ładnie się prezentujących firmach. Mam tu na myśli przykładowo Media Saturn czy Empik, gdzie pracownik był 'ładnie' ubrany, raz w roku szedł na imprezę firmową gdzie dostawał bon świąteczny na 100 zł (tylko do wykorzystania w naszym sklepie!), oraz miał 5% zniżki na niektóre towary.
Jak się ktoś pytał, siema shiva, gdzie pracujesz, to mogłam z godnością odpowiedzieć, że jestem Doradcą Fachowym w Dziale AGD w Media Saturn. Prawda, że brzmi dumnie?
Za to jak możecie się domyślić, pracownik taki był zwykłą ścierą do podłogi, którą kierownictwo i klienci na zmianę wycierali d⁎⁎ę, a on przy tym musiał się ładnie uśmiechać i dziękować za skorzystanie z jego usług. Może o pracy w sklepach też kiedyś opowiem.
W porównaniu do takiego pachnącego doradcy fachowego, praca na miotle wydawała się obciachem i zajęciem dla starych bab z brakiem ambicji. Miałam podobne przekonanie, do momentu aż przypadkiem nie trafiłam do pierwszej takiej pracy. Ale po kolei, bo miało być o wszystkim ;)

Nieopodatkowane praktyki małolata

Zaczęło się jeszcze za czasów mojej niepełnoletniości. W wakacje czasu miałam nadmiar, o koloniach i innych wyjazdach mogłam zapomnieć, bo się nie przelewało.
Tata zaproponował mi, abym dorobiła sobie u niego w robocie. Tata zajmował się wykończeniami i remontami wnętrz (po nim mam do tego słabość), a moim zadaniem miało być sprzątanie po tych remontach. Izi, tak mi się wydawało, bo wtedy jeszcze jedyne doświadczenie w sprzątaniu, miałam ogarniając pokój wspólnie z bratem.
Ogółem zapierdziel był zacny, ale tata był ze mnie zadowolony i obskoczyłam z nim sporo mieszkań, nie tylko tych jednych wakacji.
Z czasem dostałam j⁎⁎⁎ny awans i tata pozwolił mi malować grzejniki, a nawet dostałam jedną ścianę. Niestety nigdy nie dostałam pozwolenia na gładź, dlatego teraz robię średnio, ale kto robi dobrze, jak tata już nie żyje.
Noooo, w każdym razie to była moja pierwsza pieniężna robota na sprzątaniu, jeszcze na spokojnie, potem było coraz lepiej. Słuchajcie tego...

Gołębie i złodziej

Właściwie była to również praca u taty przy remoncie, różniło się to tym, że mieszkanie należało do znajomej mojej mamy i skrywało paskudne tajemnice 🫣
Mieszkanie było ogromne i bardzo wysokie, ulokowane w starej, przedwojennej kamienicy na ostatnim piętrze. Zamieszkiwały je dwie starsze kobiety i jeden facet, nie pamiętam kto był synem kogo, w każdym razie facet był trochę młodszy i miał jakąś chorobę psychiczną. Poza mieszkańcami były zwierzaczki. Jedna z kobiet KOCHAŁA ZWIERZACZKI, dlatego miała pieska i połowę osiedlowej populacji GOŁĘBI.
Nie wiem jak zimą, bo sprzątałam tam latem, w każdym razie okna były cały czas otwarte, a gołębie non stop wlatywały i wylatywały z tego mieszkania. Wszystko było zasrane, śmierdzące, odrzucało mnie okrutnie, bo latających szczurów nigdy nie darzyłam sympatią.
I WEŹ TO K⁎⁎WA SPRZĄTAJ
Co do wariatów nic nie mam, sama normalna nie jestem. Ale wtedy, mój nastoletni umysł nie miał jeszcze tyle empatii do drugiego człowieka, a obecność gołębi dodatkowo podnosiła mój poziom kortyzolu. Pan, oprócz innych dziwnych zachowań, miał niemiły zwyczaj przenoszenia różnych rzeczy w losowe miejsca.
Pewnego razu, zaliczka którą dostałam od właścicielki, zmieniła miejsce na nieokreślone. Ulało mi się wtedy mocno, cała wściekłość, która kumulowała się we mnie z powodu tych gołębi i wiecznie ginących rzeczy, uszła ze mnie w obecności moich rodziców. Zrobiłam giga aferę, po czym zabrałam manatki I wyszłam trzaskając drzwiami. Zwykle dostałabym za to srogi opierdol od rodziców, ale tym razem zbyli to milczeniem, widocznie powiedziałam na głos, to co sami czuli.

Stary człowiek i morze alkoholu

Wtedy już byłam pełnoletnia.
Moja mama miała starszą przyjaciółkę, mieszkającą z mężem piętro niżej. Kiedy zmarła, sąsiad został sam w tym sporym mieszkaniu, na pewno było to trudne przeżycie.
Pewnego razu przyszedł do moich rodziców z pytaniem, czy nie chciałabym sobie dorobić sprzątając mu mieszkanie. No ba.
W przeciwieństwie do mieszkania z gołębiami, a nawet do zwykłego zadbanego mieszkania, było tam czysto. Wiadomo, kurz osiadał, jakieś brudy z codziennego użytku, ale ogółem sprzątało się szybko i przyjemnie, oczywiście słuchawki na uszach, sąsiad nie przeszkadzał w pracy. A praca ta zapadła mi w pamięć, ponieważ z każdym razem (sprzątałam u niego parę razy), po skończonej robocie, zapraszał mnie do salonu abym z nim usiadła i otwierał barek pełen najróżniejszych alkoholi z przewagą rumów. Polewał i opowiadał. A miał o czym. Teraz już tych opowieści nie pamiętam, pamiętam za to, że nie chciałam wyjść na słabiaka, więc piłam ten rum na równi z nim, gadać nie musiałam, bo ten biedny, samotny człowiek czuł dużą potrzebę mowy, a ja potem wracałam na swoje pięterko nawalona w cztery d⁎⁎y xD rodzice zadowoleni nie byli xd

I to by było na tyle sprzątania w ramach dorobienia sobie. Jak wyprowadziłam się od rodziców, zaczęłam łapać się zupełnie innych prac, a do sprzątania, już na pełnoprawnej umowie wróciłam później, już przetyrana przez linie produkcyjne i sklepy.

Spanko opierdalanko w klimacie postapo

Tą pracę załatwiła mi koleżanka. Ja byłam wtedy na bezrobociu studenckim, a ona musiała rzucić tą pracę. Skusiła mnie opowieściami o zarobkach i obijaniu się.
Była to hala produkcyjna, pracująca na jedną zmianę, od początku było wiadomo że lada chwila mają się zamykać, ale jeszcze trochę miesięcy roboty było. Wszystko tam było stare, większość budynków na terenie firmy była już nieużywana. Teren zmierzał do wyburzenia, obecnie stoi tam nowe osiedle mieszkaniowe.
Kochałam klimat tego miejsca, piękne postapo, pomału przechodzące w gruz i zapomnienie.
W pracy musiałam siedzieć 6-14, tak jak reszta pracowników. Samej roboty każdego dnia miałam 2-3 godzin, w zależności od dnia, czy szłam dodatkowo na drugi budynek.
Co tam było do roboty? Łazienki, stołówka, gdzie trzeba było oblecieć szmatą stoły i wymopować podłogi. Sama hala produkcyjna była ogarniana przez garstkę pozostałych pracowników.
Z rzeczy śmiesznych, był tam taki stary Janusz, który bardzo pilnował DODATKOWEGO obowiązku sprzątaczki, jakim było wstawienie ogromnego gara wody o odpowiednim czasie, aby zagotował się akurat na czas przerwy pracowników, aby mogli sobie zrobić herbatę. Facet był psychiczny na tym punkcie, sam codziennie doglądał czy wstawiam gar o właściwej godzinie i minucie, tak miał j⁎⁎⁎ny wszystko wyliczone.
Najbardziej lubiłam sprzątać na drugim budynku, rzadko kiedy szło tam kogokolwiek spotkać, samo przebywanie tam to było czyste urban exploration.
Miałam tam do ogarnięcia tylko podłogi w szatni i łazienkę, które prawie wcale nie były używane. Wlóczyłam się tam po przeróżnych pomieszczeniach z dziwną aparaturą, starymi maszynami, próbówkami, fantazjowałam o tym co tu kiedyś było robione, że może było to tajemne rządowe laboratorium, w którym pracowano nad rzeczami, które nie mieściły się w głowie.
Tak wyglądała moja praca tam. Miotła, słuchawki, a pomiędzy spanko w swojej kanciapie, gdzie nikt mi nie przeszkadzał. Byłam tam jedyną kobietą, co dodatkowo sprawiało, że miałam tam prawdziwy spokój.
Łezka się kręci w oku na wspomnienie tej roboty. Wtedy też zrozumiałam, jaka praca daje mi spokój i szczęście, bo wtedy jeszcze o kasie za bardzo nie myślałam, kasa miała przyjść wraz z kwalifikacjami.
Pracowałam tam do samego końca, z wielkim żalem szukałam kolejnej roboty, ale skupiałam się już tylko na sprzątaniu.

Błyszczące krany i ludzkie tkanki

Tym razem nie trafiłam zbyt dobrze xD
Myślałam, że gdziekolwiek pójdę sprzątać, będzie dobrze. Prywatna premium klinika medyczna na początku nie wzbudziła moich podejrzeń xD jedyne co od początku nie się nie podobało, to to że nie byłam tam jedyną sprzątaczką, był cały ZESPÓŁ sprzątaczek, ze sprzątaczką naczelną, a jak xD ale przyzwyczaiłam się już, że mogę opłacać studia za własny hajs, więc do roboty!
Struktura ważności była oczywista, właścicielka kliniki, lekarze, pielęgniarki, recepcja, sprzątaczka naczelna i MY - karaluchy ze ścierami. Panował tam iście schizofreniczny klimat, na każdej przerwie karaluchy opowiadały za co dostały opierdol, na co trzeba zwracać uwagę i co jest dla mnie najważniejsze (bo świeżaka trzeba było straszyć aby nie miał lepiej niż one).
Jednym z ważniejszych obowiązków, było pucowanie kranów I innych elementów błyszczących w łazienkach dla kliento-pacjentów.
W miarę możliwości po każdym pacjencie, należało wbić do łazienki i wypucować wszystko czego dotknął. Jednocześnie ważne było aby pacjenci nas NIE WIDZIELI. Mieliśmy przemykać tak, aby nikt z nie musiał narażać się na nasz widok.
W klinice była sala zabiegowa. Nie była używana często i zanim padła moja kolej na sprzątanie, nasłuchałam się jakież ludzkie kawałki przyjdzie mi sprzątać, że lepiej abym była odporna na widok krwi itp. Oczywiście było to karaluchowe bajkopisarstwo, bo nawet sale po zabiegu lśniły tam czystością.
Odeszłam, bo czułam się tam jak sprzedawca w Empiku, czy innym elektro media. Ja marzyłam o pracy samodzielnej, z minimalnym kontaktem z ludźmi, a tam byłam pod wiecznym wzrokiem kamer i ciągłą krytyką tego co robię. Serio, non stop ktoś się tam na coś oburzał a jedyną osobą z którą dało się normalnie pogadać była... właścicielka. Parę razy jak sprzątałam jej gabinet, zagadnęła mnie i były to owocne rozmowy jak równy z równym. Widać byłam zbyt mało karaluchowata, dlatego postanowiłam pokierować swoją karierę sprzątaczki spowrotem na halę produkcyjną.

Oszuści, zdziwiony pikaczu i marihuaen

Tym razem robotę znalazłam na gumtree i był to powrót na halę produkcyjną.
Tak jak poprzednio, zatrudniona nie byłam bezpośrednio przez fabrykę, tylko pośrednictwo pracy o nazwie Robot 1, czy jakoś tak (reklama im się należy).
Od początku śmierdzieli januszexem, ale chciałam tą robotę więc zgodziłam się na lipne warunki. W ofercie na gumtree załóżmy, że rzucili stawkę 5 zł na godzinę brutto. Jak przyszło do podpisania umowy, okazało się że było tam 3 zł na godzinę, plus premia, że niby miało się zgadzać z ofertą z gumtree, bo premia miała być ZAWSZE i obiecali, że dostanę tyle na rękę jakby umowa była za piątaka. Wiadomo, oni sobie lepiej opodatkują, a karaluchy i tak nie potrafią liczyć i zgodzą się na wszystko.
Dobra, do roboty.
Pierwszego dnia dowiedziałam się że ja odpowiadam za wszystkie hale (łazienki, kuchnie itp) plus portiernię dla załadunków, a dodatkowo raz w tygodniu pomagam dwóm sprzątaczkom od sprzątania biur, które miały swoją siedzibę osobno ode mnie, więc ogółem byłam samodzielna.
Na wstępie zostałam ostrzeżona, że na portierni są dwie wredne, wymagające baby. Ogółem nie jestem bardzo rozmowna i kontaktowa, ale odpalił mi się jakiś przekór i postanowiłam wbić na tą portiernię z piękną gadką, wysprzątać im wszystko na błysk i nie dać małpom się czepiać. I tymi swoimi działaniami, niechcący sprawiłam że miałam z 'wredotami' super sztamę, okazały się bardzo fajne w rzeczywistości i uśmiechały kiedy tylko mnie wypatrzyły. A starsze sprzątaczki nie wierzyły własnym oczom. Heh.
Ale znajomości miałam tam więcej, było parę fajnych chłopaków, którzy zawsze niezobowiązująco zagadywali, a skończyło się na tym że w mojej kanciapie urządzaliśmy regularne sesje z jointami, bo było to jedyne bezpieczne miejsce na terenie firmy gdzie można było bez pszypau zajarać. Fajnie było, klimat inny niż na poprzednim prodzie, ale też fajnie wspominam.
To teraz przejdźmy do tego co tam było nie tak xD
W każdym miejscu znajdzie się ktoś, kto musi się dla zasady prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić. A ja kiedy wiem, że jestem niewinna, to pokazuję kły xD
O tym że w jednym z budynków jest ziomek, co wiecznie narzeka, że przykazane sprzątanie raz w tygodniu się nie odbywa, wiedziałam na samym wstępie. Tak więc pewność, że jego włości nie ominęłam, miałam całkowitą.
No i tak jak mnie ostrzegano, dzień później zaczepił mnie kierownik, że tamten się skarży, że u niego nie posprzątałam xD zagotowałam się momentalnie, wygarnęłam kierownikowi co wiedziałam, że ziomek się dla zasady przypierdala, a ja z pełną świadomością dnia poprzedniego ładnie sprzatnelam, na co mam świadków i że nie życzę sobie takich uwag bo wszystko robię dobrze xD
kierownika zamurowało, przyszedł przygnieść karalucha, a ten urósł ponad niego i nie pozostało nic jak przeprosić i więcej się nie odezwać xD
Żeby nie było, pofatygowałam się osobiście do sprawcy zamieszania i powtórzyłam mu wszystko co mówiłam kierownikowi, i że w skrócie ma się odpierdolić ode mnie i zająć swoją robotą xD
Boże, czułam się wtedy jak BOGINI, z jednymi miałam twardą sztamę, a reszta co najwyżej szeptała za plecami, ale nikt nie odważył się więcej do mnie przyjebać.
Nie tylko na miejscu zdziwili się, że karaluch umie szczekać i pokazywać kły.
Nadszedł dzień wypłaty.
Jako studentka kierunku ścisłego coś tam potrafiłam liczyć. Na przykład policzyć ile powinnam dostać przelewu za przepracowane godziny.
Jak się domyślacie było dużo mniej niż w ofercie, niby te 3zł/godz plus premia ale nie zbliżało się to do 5zl z oferty. Zaczęłam wydzwaniać do pośrednictwa z żądaniami wyrównania do kwoty z oferty. Oczywiście zaczęli się wykręcać, przekierowywać mnie od jednej osoby do drugiej.
Ale ja się wkurwiłam i stwierdziłam, że nie odpuszczę.
Oczywiście oferta zdążyła zniknąć z gumtree, miałam w historii link do tej oferty i skontaktowałam się z gumtree, a oni powiedzieli, że w razie czego na wniosek nie pamiętam, sądu? policji? Mogą udostępnić szczegóły tej oferty, a ja z żądzą mordu wybrałam się osobiście do januszexu i zaczęłam robić dym, grożąc że sprawa będzie eskalowana i mam do tego narzędzia xD
Zakładam, że nigdy wcześniej, ani nigdy później, nie trafili na tak problematycznego karalucha, z pewnością ludzi na takich stanowiskach bardzo łatwo oszukać i nie jeden to wykorzystuje.
Wkrótce nadeszło na konto wyrównanie, może było to 100 zł, może 200, nie wiem. Ale walczyłam dla ZASADY i dla tych wszystkich, którzy nie potrafią się bronić.
My job here is done

[reszta wpisu w komentarzu]

Fanatyk3piorunów

Miałem to przeczytać jutro w trakcie pracy ale jakoś dałem radę xD

P.S. edytor tekstu w hejto czasami potrafi skasować odstępy np. podczas edycji posta. Wierzę, że rzeczywiście były w Twojej wersji 😉

Fenomen2piorunów
każdy zasługuje na szacunek i adekwatne wynagrodzenie

Uuuuuu, prawie komunizm.

Zebym ja tak ksiazki chcial czytac, jak takie historie. Nie masz jakichs sytuacji w ktorych stricte dosralas kierownikowi, albo szefowi? Brzmisz, jakbys mogla miec. A takie rzeczy najlepiej mi sie czyta, bo

Pokaż więcej komentarzy (42)