Człowiek wstał, aby ogarnąć prace w ogrodzie od rana, aby potem ogarnąć pracę i odpocząć. Przez bite 4 godziny, mżawka i zimno wpizdu. Kończę zbierać narzędzia, a tu wyszło słońce. #japierdole#zalesie#gownowpis
Podbijam ubiegłoroczną myśl, że wygląda mi to na scam, skoro z 500 zarejestrowanych losów nie wpadła mi nawet najmniej wartościowa nagroda. ALbo po prostu mój zapas szczęscia wykorzystuję w innych loteriach i tutaj już zostaję z c⁎⁎⁎em w d⁎⁎ie ¯\\(ツ)/¯
- Halo halo? Z jakim problemem Pan dzwoni? - Aaa.. Pod koniec tygodnia jadę na wakacje - To w czym problem? - Że to już. Czekałam na nie od tak dawna, a to już. Z chwilą, gdy wyląduję moje wakacje zaczynają się kończyć. To nie łamie Panu serca? - Szanowny Panie, ale wszystko przemija. Czy zatem... - No tak. - ... nic nie zasługuje na pełnię naszego szczęścia? - Aaa - Czyli nie da się w życiu być szczęśliwym, nawet przez minutę, nawet przez sekundę. - Zrobiło mi się strasznie smutno.
I tym miłym akcentem pora się pakować i opuścić jeszcze słoneczną Italie.
Założenia były inne chociaż udało się ich część to trochę byłem zły.
Dałem się ponieść potężnemu jedzeniu tak jak to było 10 lat temu i coś czuję że waga może po powrocie wskazać 2 kg więcej. Ale kurde było warto.
Szkoda tylko że moi towarzysze byli bardziej nastawieni na siedzeniu na d⁎⁎ie niż chodzenie. Sprawiło to że oni często jedli pizzę a ja spacerowałem po miasteczkach i robiłem zdjęcia.
Tęskniłem za bieganiem ale tutejsze przewyższenia i dołki by mnie zabiły po piątym kilometrze ale moge potraktować to jako regenerację.
Może kiedyś tu jeszcze wrócę i zabiorę swój rower żeby okrążyć jezioro. Mamy po drodze w planie jakiś poważny kebab w Niemczech i powrót do smutnej rzeczywistości zaszycia się w puszczy kozienickiej ale ja to chyba lubię.
@AmAd nażarł się gelato, to i waga wzrosła. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Tęskniłem za bieganiem
Ja próbowałem biegać na wczasach i zawsze kończyło się na tym, że nigdy nie miałem czasu, bo trzeba było zwiedzać. Teraz cieszę się jak tęsknię za bieganiem, bo mam do czego wracać i to jak wskakuje w buty i robię te naście kilometrów nawet przy kiepskiej pogodzie nastraja mnie pozytywnie, że powrót nie boli aż tak bardzo.
Udało mi się codziennie półtorej godzinki poćwiczyć z gumami i TRX rano w miarę możliwości. I raz na rower z wypożyczalni ale skończyło się urwana korbą i akcja serwisową.
A wiecie, że przed chwilą odprowadzalismy z żoną córkę do szkoły, ale nas rodziców nie wypuścili, ale za to corki nie przeszukali, a ona gra w Robloxa?
Żona palnęła: "A bo dziś krwawy piatek?" A ja nie połączyłem kropek i jebłem do woznego: "taka impreza na halloween?" Żebyście widzieli jak się na mnie spojrzał, a ja: "no co?"
Stonoga, ta franca, rozsyła jakieś gówniane fejki, żeby wzbudzić panikę. No i mu się udało, bo mój syn dostał już wiadomość (druga fotka), że ktoś ma jutro mordować. Syn pyta, czy ma jutro iść do szkoły. Panika na klasowych grupach. No kurde. #wiadomoscipolska#zalesie
Ostatnio nasz General Manager, szef wszystkich HRów, poinformował że musimy podać nowe pole w amerykańskim systemie fakturowania, żeby nadal dostawać przelewy. To pole to Branch City konta bankowego, i on do końca nie wie co tam wpisać, ale na pewno nie siedzibę banku.
No to dzwonię do banku.
Po krótkiej rozmowie Pani wytłumaczyła że na pewno chodzi o swift, ale mówie jej że nie, bo po pierwsze swift jest podany wyżej, a po drugie to city.
Eskalowała do koleżanki jakiejś, i ta doradziła żeby wpisać siedzibę banku, ale mówię że to też nie.
Poszły z tym jeszcze do kogoś, kto też nie wiedział, i finalnie zdecydowali sie zapytać dział techniczny.
Generalnie trochę jak w 12 Prac Asterixa, że pół biurowca zaczęło biegać i szukać co to u licha jest Branch City i co tam wpisać (chociaż pewnie przesadzam i czwarta zapytana osoba w pomieszczeniu by wiedziała).
Gdy Pani poprosiła o cierpliwość i wygasiła słuchawkę, miałem spokojny moment sam na sam ze swoimi myślami.
Wtedy własnie dotarło do mnie, że to k⁎⁎wa nie ten bank
@Barcol BRANCH_CITY w bazach danych oznacza miejsce gdzie leży dana placówka. Jeśli odpisujesz stacje benzynowe to będzie to miasto w którym jest ta konkretna stacja, albo ten konkretny sklep, ta konkretna placówka lub właśnie ten konkretny bank.
Powiem wam, że w polskim zjebanym systemie pato edukacji bardzo ciężko „iść pod prąd”. Mieć jakieś swoje zajawki i zainteresowania nie będące piłką nożną albo GTA a jak jeszcze jesteś zwykłym dzieciakiem który po prostu uczy się normalnie, na większość przedmiotów ma wyjebane z innych które lubi się już dawno nie wykłóca albo nie odzywa bo nie warto to szkoła ma cię w d⁎⁎ie i twój dobrostan. Albo przynosisz wyniki i się „pokazujesz” na zewnątrz w konkurach lub olimpiadach albo spadaj.
Mój syn dopiero teraz zaczął szukać zajęć i siebie poza tą pierdoloną polską samozadowoloną szkołą i rany jaka to jest zmiana! Zajęcia poza lekcyjne dla takich misfitów jak on pokazały nam, że nie wszystko stracone.
J⁎⁎ać polski system oświaty. Ten wyścig szczurów po numerki rankingi i wskaźniki. Po prostu. Chce by po prostu to przeżył i te psychole nauczyciele i inne dzieciaki nie złamały go.
@TwojStaryJeSuchary - każdemu z dzieckiem polecam pokazywać latorośli różne aktywności i zachęcać do nich - bo skąd gówniak ma wiedzieć czy coś lubi, czy nie lubi, czy jest w czymś dobry czy nie? Czasami trzeba nawet przymusić by podrostek wstał od komórki i miał przymusową aktywność dodatkową - zawsze to procentuje.
K⁎⁎wa mać. Byłem dzisiaj u fizjo. Z palcem u nogi, którym zakurwiłem w coś twardego z 2 miesiące temu. Drugi najmniejszy u prawej nogi. Zanim weszła do sali, to spróbowałem wskoczyć na takie drabinki co ma, ale spadłem xd i zakurwiłem stopą w jakiś podest. Lewą. Oczywiście przemilczałem to i ani się słowem nie przyznałem z mojego upośledzonego manewru, chociaż w duchu darłem się że boli.
W domu widzę, że mi ta stopa spuchła. Przydałoby sie żeby to jakiś fizjoterapeuta zobaczył.
@cyberpunkowy_neuromantyk raczej nic nadzwyczajnego. Taki nastolatek może chodzić na siłkę od 2-3 lat. Do tego oni mają więcej czasu i wszystko im szybciej rośnie, więc szybko mogą prześcignąć przeciętnego dorosłego.
Powiem wam, chyba Sobie za bardzo dopierdzieliłem psychicznie/fizycznie w wrześniu. W pracy ożywienie, po sezonie ogórkowym i nie wygląda, że odpuści do końca roku. Intensywnie dzieciakami, bo teraz już oboje w szkole, plus atak znajomych, czasem ma do 8 dzieciaków w domu. Na to wszystko jeszcze wzięliśmy się za Ogrodowe Rewolucje, gdzie jest od cholery kopania i dźwigania, w weekend przerzuciłem jakieś 2 tony wyrobów betonowych. W międzyczasie od sierpnia wziąłem się za odchudzanie, już poszło dobre 6kg, z 10kg, które planuje. Jako wisienka na torcie, na dzień chłopaka Sobie zamówiłem nowy samochód, niby na plus, ale akcja była na szybko, rabaty duże, a na decyzję tak naprawdę kilka godzin, więc też dało popalić. Biorąca na to wszystko korektę, że już jestem solidne #hejto40plus , to naprawdę dało mi to wszystko w kość. Mam nadzieję, że zima będzie spokojniejsza. Dobra, kończę te #zalesie, bo młody ma atak bólu nóżek, trzeba mu jakiegoś ibuprofena zapodać, ehh.
Sytuacja z kotem się pokąplikowała bo nie robi siku, brat go odwiózł do weterynarza i będzie cewnikowanie pod uspienieniem bo ze stresu ma tak mięśnie pościągane.
Ehh trzymam kciuki żeby było dobrze ale łzy mi się cisną do oczu, jakoś mnie ten urlop nagle przestaje cieszyć, j⁎⁎ać to wszystko nie było to tego warte
Lecimy w 3 osoby za kilka dni LOTem. Jedna z osób leci pierwszy raz, więc stwierdziłem, że bierzmy miejsca obok siebie za wczasu w tym jedno od okna.
Dzisiaj rano dostaję informację załączoną na obrazku:
Twoje miejsce zostało zmienione
Numer rezerwacji: xxxxxx Szanowny Pasażerze,
informujemy, że ze względu na zmiany operacyjne miejsce przypisane do Twojej rezerwacji uległo zmianie. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby nowe miejsce znajdowało się jak najbliżej pierwotnie wybranego.
W razie jakichkolwiek pytań lub wątpliwości prosimy o kontakt z naszym Działem Obsługi Klienta.
No fajnie, zapłaciłem niemałe pieniądze za konkretne miejsca a tu okazało się, że zabrali nam miejsce od okna.
Zmienić miejsca nie mogę na stronie lotu bo widnieje informacja "skontaktuj się ze wsparciem technicznym".
Piszę więc na Whatsapp'a LOTu, ale to gówno not bez możliwości rozmowy z człowiekiem.
Dzwonię więc na polską infolinię, 16 osób w kolejce. Dzwonię na angielską, 40 osób w kolejce. Była opcja, że oddzwonią do mnie, więc ja wybrałem. Nie odzwonili...
Macie takie dni że macie wszystkiego dość? No ja mam tak coraz częściej. Mam ochotę spakować plecak i po prostu pójść przed siebie. Nie wiem jak miałbym teraz wrócić do pracy na etat. Jak nie wyjdzie mi z moim pomysłem to praca będzie jakąś straszną męką. Chyba że się zatrudnię gdzieś na statek, zabiorę się i tyle mnie widzieli. Nie wiem jak to wszystko spiąć. Projekt idzie mi dobrze, ale prywatnie nie układa się nic. Jest słabo. Ehhh...
Nie podbijajcie piorunami. Kto ma przeczytać ten przeczyta.
@DexterFromLab Wróciłem z tygodniowego urlopu, każdy dzień na zewnątrz, na powietrzu, pełne słońce, góry moje kochane :heartbeat:
Wróciłem do mojego czcigodnego pracodawcy i ... i Cię rozumiem. Nie do tego człowiek został stworzony, nie do tego przystosowały go miliony lat ewolucji. Trzeba znaleźć sobie to własne miejsce, bliskich, przytulać się codziennie 💕 Idź wyściskaj dzieciaki, obejmij czule żonę :slightly_smiling_face:
Ależ się wkurwiłem na kuzyna. Gdzieś muszę upuścić pary, a komu jak nie obcym w internetach
TL;DR
Długa wersja
Kuzyn, blisko 30 lat. Najpierw jeździł na busach, potem zrobił C+E i robił miedzynarodówki z ziomkiem. Dobra kasa (2x średnia krajowa przy ukończonym gimnazjum) i mu odjebało - ~hazard~ automaty logiczne, alko non stop, dopalacze, i oczywiście prowadzenie po ww., bo przecież łon wie jak jeździć i kiedy może. Poznał też fajnych kolegów, co zawsze pomogą, jak do wypłaty daleko, a weekend tuż tuż.
Stoczył się kompletnie, wynosił rzeczy z domu, narobił długów, do tego mandaty za jazdę po alko i potem też bez uprawnień. Póki pierwszy wyrok się nie uprawomocnił, to nie jest to recydywa, więc kolejne wyroki były śmiesznie małe, chodził wolno i odpierdalał dalej.
Ale przyszła kryska na matyska - uzbierało się prawie 3 lata pierdla, góra siana z grzywien i 3x dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Zakład półotwarty, więc gdzieś tam pracował, cele za dnia otwarte i luźno chodził po obiekcie. Dostal szansę na odwyk - pojechał. Twierdził że zrozumiał, przetrawił, będzie dobrze. Rodzina długi pospłacała.
Wyszedł na wiosnę. Złapał jakąś robotę w wykończeniówce, całą ekipą jeździli po Polsce. Szef znał jego historię, ale dał szansę. Praca ciężka, ale kasa przyzwoita. Zapieprzał, powoli oddawał rodzinie to co za niego pospłacalii.
W piątek tydzień temu czegoś im brakło i ktoś musiał podjechać do hurtowni. 400m, co się może stać, nie? Rutynowy patrol zatrzymał za brak światła. Jak wrzucili go na bęben, to w kajdanki i prosto na komendę. Proces w poniedziałek, recydywa, 2 lata, dobranoc. Jego szczęście że był trzeźwy, bo byłoby 5. Twierdzi że pierwszy raz jechał po odsiadce, ale za nic mu nie wierzę.
Ja dowiedziałem się przedwczoraj, do tej pory cały chodzę wkurwiony. Nie mam siły do typa. To bardzo bliska rodzina, powinienem współczuć, ale nie umiem. Roz⁎⁎⁎⁎⁎olił sobie życie dokumentnie, na własne życzenie. I nie wierzę, że jest w stanie wyciągnąć z tego jakąkolwiek lekcję.
@serel nie przejmuj się, dwa lata szybko miną, chlop wyjdzie i znów będzie jeździł a jeszcze młody jest, to ma czas jeszcze poodpierdalać. A nerwy zostaw na przyszłość jak kogoś zabije.
Ehh i koniec urlopu, w piatek powrot z krety, dzis znowu na rowerze do pracy, człowiek po takich 2tygodniach nie umie juz jezdzic xd ale przynajmniej pogoda ladna #rower#zalesie
Ostatnio chodzę bardzo przemęczony, czuję się zmęczony fizycznie i psychicznie. W weekend trochę odpocząłem, chociaż tak też nie do końca, bo przyjechała moja siostra na weekend i wiadomo, że było trzeba od rana na nogach być codziennie.
Wczoraj miałem taki dzień, gdzie odpocząłem, ale stwierdziłem, że się w końcu wyśpię. To się tak wyspałem, że budził mnie pies, ból łokcia i nocne koszmary i zaczynam na pełnej k⁎⁎⁎ie stos pracy od poniedziałku rano XDDD
Ostatnio postanowiłem z różową zmienić łóżko. Wcześniej mieliśmy rozkładaną narożnikową kanapę. Jedna osoba spala na oparciu, druga na "części siedzącej". Więc generalnie jedna część była twarda, druga miękka. W każdym razie mamy teraz łóżko, nie kanapę z funkcją spania.
Pierwszy mój szok, to to, że nie kupisz już łóżka kompletnego, tylko ramę i do tego dobiera się materac.
Drugi mój szok, to to, że te je*bane materace są droższe od łóżka.
A trzeci szok, to to, że jakość wykonania jest tragiczna. Znaczy się ja wiem, że 99% mebli w tych czasach to gównosklejka, ale nie myślałem, że aż tak. Płyty, z których zrobiona jest rama, miałem wrażenie, że połamią się pod naciskiem palców.
Po złożeniu ramy, całość konstrukcji trzyma się jako tako... I tak w kilku miejscach wzmacniałem stelaż metalowymi kątownikami. Czyli wychodzi na to, że już stracilem gwarancje... Nóżki do wyra, to w ogóle tragedia. 11 milimetrowej grubości, plastikowy kątownik, który wyłamał się przy próbie przesunięcia łóżka. Sama sprawa składania mebla, to też dramat. Było dużo podobnych części. IKEA chociaż je podpisuje. Agata meble na to w d⁎⁎ie...
W każdym razie dobrze obejrzyjcie meble, które macie w planach kupić, w tych sklepach z artykułami meblopodobnimi. #zalesie#meble
@peposlav ależ oczywiście, że z prawdziwego drewna meble, są dostępne i domyślam się, że kosztują sporo. Jednak, kiedy ja mam w domu zwierzyniec, to nie popełniłbym takiego rodzaju zakupu.
@razALgul Kupiłem z Ikei metalową ramę łóżka. Jest git, wszystko solidnie się trzyma, nic nie trzeszczy, nic się nie łamie. Były droższe niż drewnianym ale dopóki nie skoroduje (a nic jej nie chwyciło przez 5 lat) to będzie się trzymać.