Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychologia

Autorytet

w Hydepark

48piorunów

Albo to kwestia dwubiegunówki, albo uświadomienie sobie, że nie muszę być c⁎⁎⁎em, jest krokiem milowym, dla mojego samopoczucia, funkcjonowania i ogólnego well being.

Zrobiłem research, od dłuższego czasu zauważyłem, że jestem osobą mało uprzejmą. Nie chodzi o wchodzenie w d⁎⁎ę każdemu, tylko raczej kamienną postawę wobec wszystkiego co się dzieje wokół. (inb4. Zdrowe zwrócenie uwagi traktowalem jako przypierdolki)

Poważnie, każdy namawia - bądź twardy, bądź c⁎⁎⁎em, bądź arogancki, bądź chamem. No cóż. Próbowałem, ale świat dawał mi informacje zwrotną. A raczej mój mózg - generując złe samopoczucie.

Od wtorku, od momentu szkolenia wewnętrz firmy, na temat całkowicie nie związany z psychologią i zachowaniem, przełożony powiedział ciekawe zdanie. Na temat pracy, a nie zachowań międzyludzkich, jednak trafiło to do mnie.

"to że ktoś jest c⁎⁎⁎em, to nie znaczy, że i ja będę(...) ".
Mając 29 lat - i dosyć burzliwą przeszłość (i psyche) doznałem w tych słowach lekkiego olśnienia. Póki to stosuję - od wtorku - jest git. Jak będzie dalej? Nie wiem, może to kwestia doła, choroby, czy czegokolwiek innego, ale z dumą mogę powiedzieć, że na stan obecny - od początku miesiąca - czuje się najlepiej.

Lider23piorunów

> Poważnie, każdy namawia - bądź twardy, bądź c⁎⁎⁎em, bądź arogancki, bądź chamem.
Kto cie namawia? Byc twardym to moge zrozumiem, ale aroganckim chamem?

Autorytet13piorunów

Męska twardość, tak; chamstwo i arogancja, nie. Nikt nie chce się spoufalać z aroganckim chamem.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

66piorunów

TLDR: Nawet nie wiem jak przedstawić i wytłumaczyć Wam, jak wielką gorycz czuję teraz.

56.
Zasypianie po 2 i pobudka o 6 to była już miesięczna codzienność. Jeszcze wczoraj po północy ogarniałam szafę, którą zaniedbywałam parę miesięcy. Tanecznym krokiem wracałam z treningu, czując muzykę w każdej komórce ciała. Byłam na posiedzeniu zespołu orzeczniczego angażując się w udawanie poważnego, dorosłego człowieka. Bawiłam się, śmiałam, wymyślałam zadania, momentami do ostrej przeginki. To co czułam nie nazwałabym szczęściem. To przedłużająca się głupawka, kóra daje radość, ale z czasem znacznie bardziej męczy, niż cieszy.

Bywałam agresywna, nie radziłam sobie ze złością. Moje zachowania, były tak wysoce skrajne, że aż się bałam siebie momentami. Od zapalnika do działania dzieliły mikrosekundy. Dosłownie. Aż mnie coś ściska jak pomyślę o tych konfrontacjach z ludźmi, a jak trafił swój na swego to i sk⁎⁎⁎⁎syny razem z ku⁎⁎⁎mi leciały na lewo i prawo. Jak bajeczne kwiaty patologii. Wstyd mi, bo czasem mogło pójść o coś tak prozaicznego jak wolne pakowanie zakupów. A i tak się hamowałam, uwierzcie mi. Nie umiałam inaczej.

Ja wiedziałam, że coś jest nie tak. Czułam że na tym Everescie zabawy, zaczyna mi brakować tlenu. Poszłam do psychiatrki, która zna mnie bardzo dobrze. Od razu nowe piksy. K⁎⁎wa nie mogę. Już 4. I biorę to wszystko, dzień w dzień. Pilnuje, bo chce normalnego życia, a nie pierdolnika, czy zbędnego cierpienia. A to wszystko dlatego, bo moje chemiczne-mózgowe laboratorium przypomina bardziej te polowe narkorykowe w Kolumbi, niż te na Uniwersytecie Cambrige. Nie widomo jaki kociął się tym razem wypierdoli.

Powiedziałam, że nie umiem stać. Kręcę kółka na przystanku. Nie umiem już chodzić, tylko tańczę. Koleżanki mi mówią w pracy że c⁎⁎⁎ek ze mnie wychodzi, gdzie zawsze żyłam w chęci czucia szacunku do każdego.
Wczoraj na jodze, bo poszłam aby się wyciszyć c'nie, w każdej przerwie robiłam kółka na sali. Wiedziałam, że nie powinnam czułam się zawstydzona, ale musiałam. Był tylko bodziec, który trzeba zaspokoić. Już czekałam na pierwszą dawkę, z lękiem i nadzieją.

A teraz siedzę pod kocem, ani to nie śpię, ani to czuwam usychając z żalu, że to tak musi wyglądać. Że ja już sama nie wiem, czy umiem być normalnie szczęśliwa.
No i znów, jak w pętli myślę o śmierci.

Lider11piorunów

@Fafalala ehh no, bardzo się cieszyłem, że ostatnimi czasy już u Ciebie tak dobrze. Widocznie zbyt dobrze, a w życiu przecież nie może być za dobrze cnie? 😉
Dasz radę dziewczyno, tyle już przeszłaś to i wytrzymasz następne wahnięcia i zmiany leków. Wiadomo znowu coś i to męczy, ale masz już doświadczenie i wiem, że sobie poradzisz. Trzymaj się. (づ•﹏•)づ

Gruba ryba3piorunów

Nie myśl o śmierci…j⁎⁎⁎ij dmt - po tym podobno życie zaczyna być fajowe ¯\\(ツ)
A i nie zauważyłem „zespołu niespokojnych stup” na ostatnim hejtopiwo.
Heheszki, trochę przez łzy, rozumiem, mam na codzień podobne „atrakcje” w rodzinie. 😶
.
.
.

A gdzie ten chuop co miał być blisko Ciebie i w Bieszczadach?

Pokaż więcej komentarzy (63)

Gruba ryba

w Hydepark

43piorunów

Kolejna aktualizacja (marzec 2025) dobrze znanego wykresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wykres typ 2.

autor:
RafalMundry na twiXer.

Autorytet22piorunów

@Marchew Bardzo fajnie widać jak przez najbliższe 20 lat liczba osób przechodzących na emeryturę będzie się zwiększać, a liczba osób wchodzących na rynek pracy przez najbliższe 10 lat będzie w miarę stała i nastąpi nagły spadek.
Zabawię się w jednego takiego pana i zacytuję wypowiedź z jednego takiego polskiego filmu:
"Słuchaj, jeśli na coś liczysz, to się przeliczysz"

Gruba ryba2piorunów

Dlaczego tak jebły urodzenia w 2017/2018?

Pokaż więcej komentarzy (19)

Kompan

w NarkotykiZawszeSpoko

12piorunów

DMT: Najpotężniejsza Psychodeliczna Podróż w Historii Ludzkości

Wyobraź sobie, że w ciągu kilkunastu sekund od zażycia substancji chemicznej zostajesz wyrwany z codziennej rzeczywistości i przeniesiony do zupełnie innego wymiaru. Otaczają Cię pulsujące, geometryczne wizje o niewyobrażalnej złożoności barw. Napotykasz „istoty” – byty

Gruba ryba

w Hydepark

98piorunów

Kolejna aktualizacja (styczeń 2025) dobrze znanego wykresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

autor:
RafalMundry na twiXer.

Sum0piorunów

Duży wzrost urodzeń po wejściu do Unii- ludzie uwierzyli, że jest w tym kraju jednak jakaś nadzieja.

GURU0piorunów

wszyscy tacy cwani a robić i rodzić nie ma komu
😉

Pokaż więcej komentarzy (44)

Fanatyk

w Hydepark

57piorunów

i trochę

Psychoterapia, postrzeganie siebie i aktywność fizyczna.

Pokuszę się o taką ogólną, krótką refleksję dotyczącą tego, jak dobrze psychoterapia współgra (przynajmniej w moim przypadku) z aktywnością fizyczną. Od kiedy zacząłem chodzić na terapię (październik-listopad 2024) wziąłem się za swoją powłokę zewnętrzną. Mój wygląd był moim ogromnym kompleksem, czymś co ryło mi banię nie mniej niż inne problemy psychiczne. Jednak lata nic z tym nie robiłem, bo deprecha, lęki i cała reszta zrobiły swoje. W szczytowym okresie swojego upadku, przy wzroście 185 cm ważyłem 68 kg. Nie mogłem na siebie patrzeć. Jednocześnie nic z tym nie robiłem. Przełom nastąpił kiedy zacząłem chodzić na boks. Tam ogarnąłem, że moje ciało jednak coś potrafi, że mogę i chcę zmusić się do wysiłku. Jednak z różnych powodów zarzuciłem trening. Jednak płyńmy do brzegu. Obecnie ćwiczę z hantlami i gumami. Gram na dworze w kosza o ile pogoda pozwala a co ważne zmieniam też dietę. Nie żrę tyle słodyczy, drożdżówki zastąpiłem musli ze świeżymi owocami. Powiem wam, że psychika lubi to. Jestem silniejszy fizycznie i bardziej się sobie podobam. Pierwszy raz stanąłem niedawno przed lustrem i pomyślałem, że... nie jest dobrze, ale nie jest też źle. Zgubiłem gdzieś to uczucie obrzydzenia samym sobą. Po kilku miesiącach ćwiczeń z dna w którym byłem dociągnąłem do 76,5 kg. Kogoś może to śmieszyć, ale dla wiecznego szczypiora jakim byłem jest to taki mały sukces. Cała praca którą wykonuję podczas psychoterapii w połączeniu z dawką wysiłku fizycznego działa cuda. Od kilku tygodni budzę się bez uczucia pustki, znudzenia i zawiedzenia otaczającym mnie światem i sobą. Czuję w sobie jakieś "moce decyzyjne" i przerobowe.
Serio, jeśli jeszcze nie ruszyliście d⁎⁎y zróbcie to. Jeśli jesteście w procesie terapii i dawajcie też sobie jakąś formę wycisku fizycznego.

Autorytet2piorunów

@WatluszPierwszy Dajesz mi powód do motywacji. Widzę tagi i myślę czy może do Ciebie nie napisać. Nieśmiało zaczepiam 😉

GURU2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (17)

GURU

w Psychologia

6piorunów

Od pochwał do pychy. Czy miłość rodziców może zrodzić narcyza? - Serwis Naukowy UW

Słowo „narcyz” zrobiło zawrotną karierę w języku potocznym. Pojawia się w poradnikach psychologicznych, nagłówkach prasowych i komentarzach w Internecie na określenie osób egocentrycznych, aroganckich czy emocjonalnie niedostępnych. Tymczasem narcyzm to złożona cecha osobowości

Lider

w Hydepark

8piorunów

Byłem u ojca i piłem sobie kawkę, a w tle leciały jakieś polityczne pierdy, których nie dało się słuchać. Tate skomentował i przełączył na Vive czy inny kanał muzyczny.
I tak jak nie oglądam- tak się zachwyciłem.
Nie, nie żenującym klipem Miley Cyrus, w którym giba się jak pierdolony rezus. XD
Tym teledyskiem Laga Dyga
https://m.youtube.com/watch?v=vBynw9Isr28&pp=ygUVbGFkeSBnYWdhIGFicmFjYWRhYnJh

Absolutny majstersztyk, głównie wizualny, w barokowo- manichejskim wydaniu.
Nie wiem na ile inspiracją mogły być prawdziwe wydarzenia ze Strasburga z 1518r. tzw. dancing plaque:

Tłumaczenie przez AI
>W lipcu 1518 roku kobieta znana jako Frau Troffea weszła na wąską uliczkę w Strasburgu we Francji i rozpoczęła gorączkowy taneczny szał, który trwał od czterech do sześciu dni. Pod koniec tygodnia dołączyło do niej 34 innych osób, a w ciągu miesiąca tłum tańczących, podskakujących i pląsających ludzi urósł do 400 osób.
>
>Władze zaleciły „więcej tańca” jako lekarstwo dla dręczonych tancerzy, ale pod koniec lata dziesiątki mieszkańców Alzackiego miasta zmarły na zawały serca, udary i z wycieńczenia spowodowanego nieprzerwanym tańcem.
>
>Przez wieki to dziwaczne wydarzenie, znane pod nazwą plagi tańca lub epidemii tańca z 1518 roku, wprawiało naukowców w zakłopotanie, gdy próbowali znaleźć przyczynę bezmyślnego, intensywnego i ostatecznie śmiertelnego tańca. Historyk John Waller, autor nadchodzącej książki „A Time to Dance, A Time to Die: The Extraordinary Story of the Dancing Plague of 1518” („Czas tańczyć, czas umierać: Niezwykła historia plagi tańca z 1518 roku”), długo badał tę chorobę i twierdzi, że rozwiązał jej zagadkę.
>
>„To, że wydarzenie miało miejsce, jest bezsporne” — powiedział Waller, profesor Uniwersytetu Stanowego Michigan, który napisał także artykuł na ten temat, przyjęty do publikacji w czasopiśmie Endeavour.
>
>Waller wyjaśnił, że historyczne zapisy dokumentujące zgony spowodowane tańcem — takie jak notatki lekarzy, kazania wygłaszane w katedrze, lokalne i regionalne kroniki, a nawet ogłoszenia wydawane przez radę miasta Strasburga w szczytowym momencie tanecznego szaleństwa — „nie pozostawiają wątpliwości co do faktu, że (ofiary) tańczyły”.
>
>„Ci ludzie nie tylko drżeli, trzęśli się czy mieli konwulsje; mimo że byli w transie, ich ręce i nogi poruszały się tak, jakby celowo tańczyli” — powiedział.
>
>Możliwe przyczyny
>
>Eugene Backman, autor książki z 1952 roku „Religious Dances in the Christian Church and in Popular Medicine” („Tańce religijne w Kościele chrześcijańskim i w ludowej medycynie”), poszukiwał biologicznego lub chemicznego źródła manii tańca. Backman i inni eksperci tamtego okresu uważali, że najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest sporysz — pleśń rosnąca na łodygach wilgotnego żyta. Spożyta nieświadomie w chlebie, pleśń ta może wywoływać gwałtowne drgawki i omamy, ale, jak zaznacza Waller, nie powoduje „skoordynowanych ruchów trwających całymi dniami”.
>
>Gdy socjolog Robert Bartholomew z australijskiego James Cook University badał to zjawisko, zaproponował teorię, że tancerze wykonywali ekstatyczny rytuał herezyjnej sekty. Jednak Waller odpowiada: „nie ma dowodów na to, by ci ludzie chcieli tańczyć”.
>
>„Wręcz przeciwnie” — dodał — „według zapisanych relacji, wyrażali strach i desperację”.
>
>Nietypowe wydarzenia poprzedzające epidemię
>
>Seria klęsk głodu, spowodowana przez srogie zimy, piekące lata, nagłe przymrozki niszczące plony oraz przerażające burze gradowe, poprzedziła maniaczy taniec — wyjaśnia Waller. Fale śmierci z powodu niedożywienia przetaczały się przez region. Ci, którzy przetrwali, często byli zmuszeni do zabicia wszystkich swoich zwierząt gospodarskich, zaciągania pożyczek, a w końcu do wychodzenia na ulice i żebrania.
>
>Okolicę pustoszyły epidemie ospy, syfilisu, trądu, a także nowej wówczas choroby znanej jako „angielski pot”.
>
>„Region ogarnęła trwoga i irracjonalny lęk” — powiedział Waller.
>
>Jednym z tych lęków, wywodzącym się z legendy chrześcijańskiej, było przekonanie, że jeśli ktoś rozgniewa św. Wita — sycylijskiego męczennika zmarłego w 303 roku — ten zesłać może plagę przymusowego tańca.
>
>Waller wierzy więc, że przyczyną epidemii była tak zwana „masowa choroba psychogenna” — forma zbiorowej histerii, która zwykle poprzedzona jest skrajnym stresem psychicznym.
>
>Zbiorowa histeria
>
>Ivan Crozier, wykładowca w Science Studies Unit na Uniwersytecie w Edynburgu, powiedział portalowi Discovery News, że „całkowicie zgadza się” z wnioskami Wallera.
>
>„Jego kulturowe wyjaśnienie, połączone z uwzględnieniem kontekstu warunków życia ludzi nad Renem i Mozelą w tamtym okresie, jest bardzo przekonujące i przewyższa argumenty dotyczące sporyszu, który jest związkiem podobnym do LSD” — stwierdził Crozier.
>
>„Sporysz wywoływał u ludzi wizje, a nie energię do tańca” — dodał.
>
>Crozier jest światowym autorytetem w kwestii jeszcze innej epidemii zbiorowej histerii: koro.
>
>Od co najmniej 300 roku p.n.e. epidemie koro — irracjonalnego lęku mężczyzn przed tym, że ich genitalia zostały skradzione lub śmiertelnie kurczą się do wnętrza ciała — przetaczały się przez różne rejony świata, zwłaszcza Afrykę i Azję. Najnowszy udokumentowany przypadek miał miejsce w 1967 roku, kiedy to według artykułu w Singapore Medical Journal ponad 1000 mężczyzn używało klamerek i zacisków, próbując chronić się przed paraliżującym strachem.
>
>„W obu przypadkach widzimy, jak kwestie kulturowe wpływają na zbiorowe zachowania” — wyjaśnił Crozier, tłumacząc, że istniejące wcześniej przesądy, lęki i przekonania, zarówno w przypadku koro, jak i epidemii tańca, doprowadziły do tego, że grupowe wierzenia przerodziły się w „działanie zbiorowe”.
>
>Waller wyjaśnił, że ofiary często wpadają w mimowolny stan transu, podsycany stresem psychicznym oraz oczekiwaniem, że ulegną zmianie stanu świadomości.
>
>„Dlatego w grupach doświadczających poważnych trudności społecznych i ekonomicznych, trans może być wysoce zaraźliwy” — powiedział.
>
>Śmiertelny taniec i... śmiech
>
>Co najmniej siedem innych ognisk epidemii tańca odnotowano w średniowiecznej Europie, głównie w rejonach otaczających Strasburg. Według raportów medycznych, w bardziej współczesnej historii duża epidemia miała miejsce na Madagaskarze w latach 40. XIX wieku — opisano wówczas „ludzi tańczących dziko, w stanie transu, przekonanych, że są opętani przez duchy”.
>
>Być może najdziwniejszym udokumentowanym przypadkiem zbiorowej histerii była epidemia śmiechu w Tanganice (dziś Tanzania) w 1962 roku. Artykuł opublikowany rok później w Central African Journal of Medicine opisał to wydarzenie.
>
>Wszystko zaczęło się od żartu opowiedzianego przez uczniów w szkole z internatem. Młode dziewczęta zaczęły niekontrolowanie się śmiać. Początkowo były to krótkie napady śmiechu, które z czasem wydłużały się do godzin, a nawet dni.
>
>Ofiary, niemal wyłącznie dziewczęta, cierpiały na bóle, omdlenia, problemy z oddychaniem, wysypki oraz napady płaczu — wszystko to było związane z histerycznym śmiechem. Potwierdzając starą prawdę, że śmiech jest zaraźliwy, epidemia rozprzestrzeniła się na rodziców uczniów, inne szkoły i okoliczne wioski.
>
>Minęło osiemnaście miesięcy, zanim epidemia śmiechu ustała.
>
>Leczenie umysłu
>
>Według epidemiologa medycznego Timothy’ego Jonesa, adiunkta w dziedzinie medycyny prewencyjnej w Vanderbilt University School of Medicine, który sam opisał przypadek histerii w Belgii po spożyciu napoju gazowanego, „epidemie chorób psychogennych prawdopodobnie występują częściej, niż się powszechnie przypuszcza, a wiele z nich pozostaje niezauważonych”.
>
>Jones zaleca, aby lekarze zajmujący się takimi przypadkami „staram się oddzielić osoby z objawami powiązanymi z ogniskiem epidemii”, przeprowadzali badania w celu wykluczenia innych przyczyn, monitorowali pacjentów, zapewniali tlen w przypadku hiperwentylacji, starali się minimalizować niepokój jednostki, powiadamiali władze sanitarne oraz zapewniali pacjentów, że choć ich objawy „są realne... pogłoski i raporty o domniemanych przyczynach nie są tożsame z potwierdzonymi wynikami badań”.
>
>Poza swoim znaczeniem medycznym, Waller uważa, że takie epidemie, zwłaszcza te z minionych wieków, mają „ogromną wartość historyczną”.
>
>Według niego plaga tańca „wiele mówi nam o niezwykłej wierze ludzi późnego średniowiecza w świat nadprzyrodzony, ale także pokazuje, do jakich ekstremów może nas doprowadzić strach i irracjonalność”.
>
>Dodał: „Mało które wydarzenie, moim zdaniem, tak wyraźnie ukazuje niezwykły potencjał ludzkiego umysłu.”
>
>https://web.archive.org/web/20121013075434/http://dsc.discovery.com/news/2008/08/01/dancing-death-mystery.html
>

Inspirator2piorunów

za⁎⁎⁎⁎sta ciekawostka :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Historia

46piorunów

Oddał małe dzieci do zakładu psychiatrycznego. Efekty były szokujące

W latach 30. XX wieku nikt nie zadawał tego pytania. Harold Manville Skeels postanowił to zrobić i sprawdzić, co stanie się z dziećmi, które zamiast chłodnej rutyny instytucji otrzymają czułość i opiekę. Eksperyment, który przeprowadził, wywołał falę krytyki, ale jego wyniki były

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Jak sądzicie: jaka jest różnica między "osobowością" a "charakterem"?

Osobistość1piorunów

@rain Jest osobowość i temperament

GURU4piorunów

@rain moim nic nie znaczącym zdaniem, to taka sama, jak między pogoda, a klimatem. Klimat kształtuje się latami poprzez szereg uwarunkowań środowiskowych, na olbrzymim terenie. Pogoda, jest zjawiskiem dostępnym na mniejszym obszarze. Może za nią odpowiadać ukształtowanie terenu, ilość betonu, woda w okolicy. Tak w skrócie.
Osobowość kształtuje się latami na wielkim obszarze własnych doświadczeń, natomiast charakter wynika z klimatu, ale najbardziej ujawnia się w sytuacjach nietypowych/ekstremalnych. Tak jak zjawiska pogodowe. Ale to na prawdę duży skrót myślowy.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

5piorunów

Ze snów to powinni horrory kręcić. Zawsze jak jestem ekstremalnie padnięty, to śni mi się coś poyebanego, ale dziś było wyjątkowe.

Pierwsza scena jestem jakby w sali tortur, pełnej ludzi przywiązanych do kozetek. Chodzę między tymi ludźmi i wbijam im w bok wielkie rozgrzane do czerwonego igły. Ludzie wyją z bólu, czuć smród palonego mięsa, a w ręku mam urządzenie pokazujące poziom krzyku i bólu. I jak porządnie te igły wbijam, to wskazówkę wyrzuca poza skalę, a urządzenie przydziela mi punkty. Wiem, że jak zbiorę sto punktów, to będę mógł odebrać toster, bo na ścianie jest wielki telebim, który pokazuje różne nagrody i kto ile punktów zdobył. 😁

Zmiana scenerii. Ide jakąś ulicą, nad otwartą studzienką stoi jakaś laska i krzyczy pomocy. Podchodzę i pytam się co się stało, dziecko wpadło czy coś. Ona na to, że w środku jest koń. Jaki koń, myślę, przecież by się nie zmieścił. Podchodzę, zaglądam i faktycznie jest! Ale pies, nie koń. Mówię lasce, że chyba ochujała jak psa z koniem myli. Ta zagląda i mówi że koń. Zaglądam i qrwa faktycznie koń. No nic trzeba wyciągać. Zaczynamy wyciągać i wyciągamy, wyciągamy, w międzyczasie z wiosny zrobiło się lato, potem jesień, a potem zaczął śnieg padać. W końcu wyciągnęliśmy i co się okazało? Że to pies z koniem zrośnięte dupami i odgalopowali w siną dal radośnie poszczekując.

A potem budzik zadzwonił i różowa do mnie, że się strasznie rzucałem w nocy. 😁

Mózg to jest jednak strasznie porypane urządzenie.

Kosmonauta1piorunów

Kon z psem zrosniete dupami w studzience. No tego sie nie spodziewalem xD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Dziś damy trudne i z życia wzięte.

Plot twist:

17-letnia dziewczyna po sąsiedzku ewidentnie się w tobie zabujała. Ty jesteś poważnym dojrzałym facetem z żoną na karku. Dziewczę może mieć tzw. daddy issues, czyli skłonności do dużo starszych facetów, gdyż mieszka samotnie z matką, ojciec zmarł parę lat temu.

Co robisz w powyższej sytuacji?

  • Idziesz jak w dym i zalewasz formę, taka okazja więcej się nie powtórzy14%
  • Po cichutku korzystasz z uroków młodości licząc, że żona się nie dowie. Tylko głupi by nie skorzystał!12%
  • Totalnie ignorujesz zaloty małolaty, przejdzie jej58%
  • Odbywasz poważną rozmowę z sąsiadką w obecności dziewczęcia, że nie życzysz sobie romansów i innych flirtów6%
  • Traktujesz to jako zabawę i rozpalasz małolatę do czerwoności, wiedząc że i tak nic więcej nie będzie10%

222 głosów

Fanatyk12piorunów

@kitty95 Współczuję żonie

Kosmonauta0piorunów

może się założyła z kumpelami o to, czy uda się jej cie poderwać. Tak też bywa. Kolega mi mówił

Pokaż więcej komentarzy (31)

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Co tam sądzicie o FOMO? Fear Of Missing Out, czyli strach przed utraconą korzyścią, wypadnięciem z obiegu, nie załapaniem się na trend.

Pod wpływem FOMO decyzje zakupowe i inne są:

  • Bardziej racjonalne3%
  • Zdecydowanie głupsze68%
  • FOMO nie ma na nie wpływu30%

142 głosów

Fanatyk2piorunów

@kitty95 - boję się, że nie załapię się na trend kiedy FOMO przestanie być trendy :thinking_face:

Fenomen1piorunów

Jestem za stary albo za głupi (albo jedno i drugie) i nie rozumiem. Czy mowa o kupowaniu czegoś żeby nie być jedynymi którzy tego czegoś nie mają? Kto normalny tak robi?

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Psychologia

19piorunów

Lęk przed samotnością zwiększa ryzyko skrajnych zachowań

Osoby, które odczuwają silny lęk przed byciem singlem, deklarują większą skłonność do podejmowania skrajnych działań, które, choć mogą prowadzić do znalezienia partnera, to kosztem życia zawodowego czy rodzinnego. Obniżają też swoje oczekiwania wobec związku, aby osiągnąć

GURU

w Książki

47piorunów

640 + 1 = 641

Tytuł: Z tego się nie wyrasta – kompendium ADHD
Autor: Jóźwiak Jarosław, Tarnowska-Ciosek Iwona
Kategoria: psychologia/nauki medyczne
Wydawnictwo: Groomedia
Format: e-book
ISBN: 978-83-972377-0-4
Liczba stron: 200
Ocena: 9/10

Bonjour! Dorzucę coś pierwszego od siebie - choć akurat 3 tygodnie temu pojawił się ten tytuł 😉

Moja pierwsza książka z tematu ADHD, ale chyba właśnie wtedy sprawdza się najlepiej i tak bym ją polecił. Książka jak mówi tytuł to kompendium, a więc porusza z grubsza większość rzeczy, w tym mity związane z tym zaburzeniem, ale nie zagłębia się za bardzo w żaden z nich. Książka jest o tyle fajna, że może ją przeczytać osoba z ADHD, osoba z podejrzeniem u siebie ADHD, rodzic dziecka z ADHD, partner osoby z ADHD, itd.. Oczywiście temat ADHD nadal jest bardzo wrażliwy, pełny stereotypów i raczej trzeba się wcześniej mocno zastanowić czy na pewno chcemy dać danej osobie taką książkę lub w ogóle powiedzieć o tym, że posiadamy/ podejrzewamy to zaburzenie, ale jak już się zdycydujemy to ta książka według mnie będzie dobra.

Czy polecam? Tak, zdecydowanie. Książka jest pisana rozdziałami, w formie wywiadu z lekarzem psychiatrą - jednym z najbardziej rozpoznawalnych w tej dziedzienie w Polsce, który sam ma ADHD, więc czyta się ją dość sprawnie, nie ma problemu aby czytać ją wybiórczo lub wrócić do niej po czasie. Dowiedziałem się z niej całkiem sporo, uświadomiła mi wiele rzeczy i nie żałuję czasu ani pieniędzy (niestety dość droga).

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU2piorunów

@pingWIN Oooo. Muszę przeczytać.

Znam takiego jednego. Według mnie ma wszystkie objawy ADHD, ale on jeszcze o tym nie wie..

Pokaż więcej komentarzy (3)