Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zalesie

Gruba ryba

w Hydepark

52piorunów

Pogrzeb pogrzeb i po pogrzebie. Zaniosłem to wyjątkowo dobrze. To nie było tak że dziadek był mi obojętny, bo nie był. Jeździłem tam na wakacje i spędzałem z nimi długie tygodnie. Pisałem o tym jaki był. To już wiecie. Ale nie płakałem na pogrzebie, ani w ogóle. Może raz uroniłem łezkę. Dlaczego? Bo po pierwsze przeżył ponad 80 lat. Serio uważam że to raczej powód do radości a nie do smutku. Myślalem sobie jakie miałem szczęście że przez tyle lat miałem okazję żyć obok tego człowieka i nie było mi smutno. Jestem wdzięczny że los potoczył się właśnie tak. Że człowiek przeżył całe życie, że wychował dzieci, doczekał się wnuków, oddawał się pasji i dożył sędziwej starości. W tym całym równaniu zabrakło do pełni kilku rzeczy takich jak zdrowie na koniec czy przedwczesna śmierć jego syna. To jest smutne, ale to się już wydarzyło i z samym pogrzebem nie miało związku. I tak, każde życie się kiedyś kończy. Taki jest ludzki etos. Nie pozostaje nam nic ponad to jak tylko przyjąć to z godnoscią. Jedyne co możemy zrobić to pogodzić się z losem, i żyć tak jak powinien żyć człowiek. Umartwianie się, nie przywróci nikomu życia a już tym bardziej nie sprawi że my sami będziemy szczęśliwi. Ja będę starał się każdego dnia być lepszym człowiekiem, żyć w zgodzie ze swoimi zasadami i spełniać się w życiu. A może i ja odejdę kiedyś w spokoju, z godnością i uznaniem od ludzi którzy mnie znali. Wtedy takie życie jest pełne i spełnione. A czy idealne? Cóż nigdy nie jest idealnie, ale warto próbować.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

2piorunów

Dostałem powiadomienie od zus, że nie dostali sianka za poprzedni miesiąc. Paczam do banku i z c⁎⁎j wie jakiego powodu przelew stały się nie zrealizował, no puszczam zaległosć plus stówke by już odsetki od odsetek mi nie leciały. Jak się w końcu zalogowałem do portalu, bo wcześniej leżał, okazało się, że nie naliczyli nic XD. Skarbówka, jak miałem 3 dni obsówy na vacie, mnie na 20pln skasowała. Dziemkuje pan zus, że chociaz odsetek od wyjebanych piniundzów nie bierzecie XD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Inspirator

w Hydepark

33piorunów

Dwie tragedie muzyczne w jednym tygodniu to zbyt wiele. Najpierw ginie w wypadku motocyklowym Glen Hansard, jeden z moich ulubionych muzyków. A dziś córka idzie na pierwszy koncert w swoim życiu.... Rap Południe w Bielsku na lotnisku. Gdzie popełniłem błąd, no gdzie?

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

35piorunów

Dziś w nocy obudził mnie dźwięk kapania. Szukam, nasłuchuję. Jest, cieknie wąż doprowadzajacy wodę do baterii zlewozmywaka w kuchni. W sumie może dobrze, że w nocy, bo w dzień bym tego nie usłyszał. Na podłodze za szafką kałuża. No ch... - myślę - trzeba będzie pojechać do marketu po wężyki. Wracam przed chwilą z marketu, zabieram się za wężyki. W międzyczasie wrzucam pranie do pralki. Nie mija 15 minut - słyszę głośne trzaski. Wchodzę do łazienki: smród spalenizny zza pralki. No żesz k..., znowu filtr przeciwzakłóceniowy. O wszechświecie! Jakim jeszcze próbom poddasz mnie w ten łikend?

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

8piorunów

Kurcze, a to miał być fajny dzień, bo dzisiaj mamy z Mżonką rocznicę poznania się. A tutaj taki Zonk z rana. I teraz będzie kupa czasu poświęcona na wymianę, ehh. Może ktoś ostatnio wymieniał? Czy z AC można wymienić szybę? O te naklejki to już chyba nie trzeba się obecnie martwić?

GURU5piorunów

@zomers nie wygląda jak pęknięcie od uderzenia, tylko od jakichś naprężeń

miałam kiedys grata w którym co jakiś czas wymieniałam szybę bo zaczynała pękać w dokładnie tym samym miejscu, jak krzywo zaparkowałam (jednym kołem na krawężniku) XD

Pokaż więcej komentarzy (24)

Gruba ryba

w Samochody

15piorunów

Umyłem Małego i jestem niezadowolony : <

Nie wiem co się stało, ale chyba piana aktywna przeżarła gównolakier nobiles renolak (takiego prawdopodobnie użył partacz-blacharz-lakiernik). To w rejonie tylnych słupków. Natomiast dach i maska wyglądają tak po tym jak ze dwa lata temu nałożyłem wosk syntetyczny. Położenie lepy magnetycznej na 2-3 dni kończy się podobnymi białymi śladami.

Malowany w październiku lub listopadzie 2019 roku.

Nie wiem jak opisać ten kolor. Po prostu z mocnego czerwonego stał się wyblakły, rozcieńczony. Najlepiej widać to na żywo i pod różnymi kątami.

Czy to prawda, że oddałem go na zrobienie blacharki i lakierowanie w serwisie blacharsko-lakierniczym Warszawski Warsztat (Auto Serwis Wolak) Piotr Woliński, ul. Pawła Lipowczana 6, 02-260 Warszawa?

Lider1piorunów
Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

7piorunów

Pojebie mnie zaraz z koniowalami. 7 tydzień bujania się po szpitalach z małym pacjentem. Co jeden to skala niekompetencji wychodzi coraz większa.

Myślałem, że po tym co widziałem przy osobie dorosłej i onkologii nic nie przebije. Na pediatrii wychodzi jeszcze większa patologia. Potem zdziwienie że nie ma dzieci.

Jak mają być jak cały system kraju nieistnieje.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

183piorunów

Dzisiaj późnym popołudniem zmarł mój dziadek. Człowiek twardy. Ciężko pracował całe życie. Spędził rok w kopalni gliny do ceramiki pod Bolesławcem, ciężko to wspominał. Później był kierowcą zawodowym, jeździł PKS-em. Zwiedził całą Polskę z wycieczkami szkolnymi.
Wyruszył na wyprawę życia własnym samochodem – radziecką Zastawą – w stronę Prnjavoru, aby odwiedzić sąsiadów i starych przyjaciół rodziny w byłej republice Jugosławii. Przy okazji dokonał też międzynarodowego handlu złotem, biżuterią i elektroniką, co wspominał przez długie lata, bo wyprawa się zwróciła. Przyjaciół odnalazł, spędził tam kilka tygodni. Dziadek odwiedził też przyjaciół w Niemczech, którzy wyjechali tam ze Śląska.
Był najstarszym bratem w rodzinie, więc ojciec kładł na nim najwięcej obowiązków. Dziadek umiał pracować na roli, był świetnym rolnikiem. Znał się na zbożach, roślinach uprawnych i co roku budował wielką szklarnię. Jego wielką pasją były pszczoły i dużo mi o nich opowiadał.
Kiedy się urodziłem, bardzo się cieszył. Kiedy przyjeżdżałem na wakacje, zabierał mnie ze sobą do pracy. Opowiadał mi o rolnictwie i pszczołach. Zabierał mnie też do pracy w lesie i dużo mnie nauczył. Potrafił hodować i zajmować się zwierzętami. Miał byki, krowy, swego czasu były nawet owce, ale tego nie pamiętam.
A żeby tego było mało, kiedy brakowało w domu pieniędzy, dziadek wynajdywał różne dodatkowe źródła dochodu – np. potrafił odlać z mieszanki betonu i gresu pomnik na cmentarz, oszlifować go, a potem sprzedać. Świetnie operował spawarką. Hodował też winogrona.
Dziadek był twardy – szerszenie, które wyjadały mu pszczoły, rozgniatał gołymi palcami. Kiedyś po operacji miał nie chodzić, ale nie posłuchał lekarza, szwy puściły i jelita wyszły mu na wierzch jak serpentyna. Złapał je w ręce, wrócił do domu i zadzwonił po pogotowie – następnym razem zszyli go mocniej.
Kiedyś sąsiad chciał się na nim zemścić i szukał go po całej wsi, mówił, że go zabije. Dziadek znokautował go gaśnicą i przeszła mu chęć zemsty.
Dziadek grał ze mną w piłkę i chodził ze mną na ogniska w lesie. Jak tata był mały i kiedyś go pobili, dziadek powiedział mu, że nie po to go karmi, żeby dawał się bić. Potrafił rozłożyć starego Ursusa na części i złożyć go z powrotem.
Wychował dwóch synów. Przeżył pięć poważnych wylewów i poważne zapalenie mózgu. Za każdym razem szansa na śmierć albo poważne kalectwo była wysoka. Dziadek wielokrotnie uczył się mówić od nowa, chodzić i funkcjonować. Lekarze wielokrotnie nie dawali mu szans na przeżycie i wieszczyli kalectwo, a on za każdym razem stawał na nogi – nawet przeżył jednego z tych lekarzy, z którym zresztą się zaprzyjaźnił.
Dziadek zmarł po upadku, złamaniu biodra i rehabilitacji. Już ponownie wstawał i na nowo uczył się chodzić, ale nagle zapadł w śpiączkę i tak zmarł po tygodniu. Gdzieś po drodze była też walka z nowotworem, ale ten akurat niewiele zdążył zrobić.
Taki był mój dziadek. Lepiej było mu nie wchodzić w drogę, bo można było marnie skończyć. Dbał o rodzinę, był przykładnym ojcem i dobrym dziadkiem. Jestem wdzięczny za 84 lata, które przyszło mu przeżyć. Oczywiście jest mi smutno, ale życie zostało w pełni spełnione – i gdyby każdy mógł przeżyć swoje tak w pełni jak on, świat byłby lepszym miejscem.

Fanatyk4piorunów

Łączę się z tobą w stracie. Miesiąc temu zmarł moj tata. Jakoś się żyje, ale co to za życie. Jakby ktoś wyrwał część mnie. Trzym się chłopie i pomyśl, że jesteś częścią tak wspaniałego człowieka

Kompan2piorunów

Mogę tylko przesłać wyrazy współczucia i polecić pozostałym taką książkę jeśli jeszcze mają swoich dziadków.

"Dziadku chcę poznać Twoją Historię: Unikalny dziennik z poruszającymi pytaniami do uzupełnienia dla Dziadka"

dostępne na Amazonie. Są też wersje dla rodziców.

Pokaż więcej komentarzy (27)

Gruba ryba

w Hydepark

68piorunów

Nagroda za prawie 5h siedzenia na SORze.

Fenomen4piorunów

@lukmar po pierwsze odpocznij , po drugie zdrowia, mam nadzieję że jest dobrze.

5h to długo, można pierdolca dostać (plus te płatne parkingi to jawne zdzierstwo) ale najważniejsze, że wyszedłeś na własnych nogach. Trzymam kciuki

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Dyskusje

89piorunów

Ech… czasami mam dość. Jeździ człowiek po lekarzach z seniorką, załatwia wizyty, skierowania, dopłaca do zakupów , stara się.

Dzisiaj jedziemy do okulisty bo się skarżyła na wzrok i poprzednie badanie źle wyszło. Szukam

okularów kupionych dwa miesiące temu za tysiaka z pakietem do wymiany szkieł w razie czego.

„Wyrzuciłam bo mi się źle

patrzyło”

Kurtyna.

Mam dość 😒

Pokaż więcej komentarzy (18)

Sum

w Hydepark

35piorunów

A później się wszyscy dziwią, że nikt nie lubi rowerzystów...

A było tak: idę spacerem z wózkiem, w wózku dziecko lvl 0.4. Przechodzimy przez ulicę w miejscu, gdzie nie ma przejść dla pieszych w promieniu kilometra. Zza zakrętu, ok 50m od nas wyłania się rowerzysta, wiecie, typowy sportowiec-amator, oczojebliwa lycra, biały kask, bez świateł. Myślę daleko jest, nic innego nie jedzie, to pcham swą latorośl przez ulicę. Nagle kolarz mija mnie na 30 cm krzycząc " wolniej przechodzi cymbale".

Zdążyłem za nim tylko rzucić soczyste spier@$laj i zniknął za następnym zakrętem.

Nie jestem agresywny. Zwykle. Ale miałem nadzieję że się gościu zatrzyma bo serio miałem ochotę mu łomot spuścić. Zjeb jedzie przez wieś, ograniczenia do 30 i się jeszcze pulta.

Nie lubię rowerzystów.

Kosmonauta27piorunów

@StaryMokasyn Jako rowerzysta, pedalarz powiem ci - też nie lubię pewnie i większości pedalarzy. To nie jest kwestia czym ktoś się porusza, ale kim jest jako człowiek. A śmieci mamy w tym kraju niestety wielu.

Sam jeżdżę wśród innych rowerzystów i mnie ku⁎⁎⁎ca bierze co nieraz robią. Bo to nie różni się wiele od tego, co jest na drodze samochodem. Są idioci i nic nie poradzisz.

Wyróżnianie tutaj pedalarzy jest zupełnie bezpodstawne, bo każdy na każdego klnie, zależy czym sam się porusza. Pedalarze na pieszych i auta, samochodziarze na rowerzystów i pieszych, a piesi na rowerzystów i samochody. Normalne. Każdy patrzy na swoje.

A ty zobaczyłeś gościa idiotę i mówisz "rowerzyści", a powinieneś "zjeb na rowerze". On później wsiądzie w auto, czy motocykl i będzie robił to samo. Ba, pewnie jako pieszy jest chamem.

Niemniej dodam słowem końca, że też czasami jest tak, że ja się zdenerwuję i oberwie się komuś zupełnie niezasłużenie. Typu przed chwilą ktoś ci wymusił pierwszeństwo, ktoś ci wlazł pod koło, za chwilę omijasz jakieś potłuczone przez alkusów butelki, potem cię mija auto na trzeciego na żyletki, że czujesz na skórze lusterko i masz już agresywny tryb, to wtedy można się przypadkowo wysprzęglić na bogu ducha winne dzieciaki.

Po prostu brak kultury, ale sposób poruszania się nie jest tu w żaden sposób wyróżniony. Na czymkolwiek ktoś jedzie, tam taki sam odsetek zjebów.

Fenomen3piorunów

@StaryMokasyn nie lubię takiego podejścia "raz na jakis czas jakis dzban mi przeszkodzi, to nienawidzę całej grupy", a zwracasz uwagę na tych rowerzystow, co zachowują sie wporzadku czy tylko zapamiętujesz tych chujowych? sam jestem rowerzysta, zawsze ustępuje ludziom, jeżdżę tak, zeby nikomu nie przeszkadzać, ale mimo to, ty i tak "mnie nie lubisz" bo jestem lubię jeździć na rowerze. Gdybym ja mial takie podejście, to bym chyba musiał nielubic dosłownie wszystkich, bo co jakis czas nie ważne czy rowerzysta, pieszy, hulajnogarz czy kierowca mi w jakis sposob przeszkodzi lub spowoduje zagrożenie dla mnie i/lub siebie, a kierowców to bym musiał dosłownie nienawidzić z całego serca, bo prawie codziennie mam z nimi jakas sytuację typu stają na przejeździe rowerowym, parkują na ddr lub nie ustępują pierwszebsta na przejeździe, ale tak nie jest, bo wiem, ze to nie kierowcy to debile, nie rowerzyści to debile, a ludzie i nirwazne czy debil jedzie rowerem czy autem, dalej jest debilem i nie zwraca uwagi na innych i to, ze pojedyncza osoba z jakiejś grupy mnie wkurwiła, nie znaczy od razu nie nielubie całej grupy, bo kazdy zapamiętuje tylko pojedyncze wypadki, ale nie zwraca uwagi na cala resztę grupy, ktora potrafi sie zachować.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Chcę się z wami czymś podzielić. To pójdzie prosto z serducha i będę mega szczery.

Ostatnie 2 lata poświęciłem sporo czasu by pracować nad sobą. Poznałem trochę ludzi, każdy mnie czegoś nauczył. W ostatnim czasie zrobiłem sobie jednak rachunek sumienia i mały powrót do historii. W zeszłym roku odpaliłem znajomość z przyjacielem, który zachowywał się simpiarsko w stosunku do dziewczyny innego przyjaciela (oni też byli przyjaciółmi, jedna ekipa) kiedy ta laska i mój 2 przyjaciel mieli kryzys w związku. Zachowałem się lojalnie w stosunku do pokrzywdzonego i odciąłem kontakt ,za mną jeszcze kilka osób. Nie widziałem przyznania się do winy, skruchy, wyjaśnienia, tylko zaprzeczanie i palenie frana, więc nie szkoda.

Teraz usiadłem i mówię tak. Posprzątałem w "swoim domu". Zbudowałem formę życia, rzuciłem szlugi, ograniczyłem melanże, zmieniłem pracę na taką, która mi się podoba, naprawiłem w dobrych 80-90 % zdrowie, zacząłem panować nad emocjami (w końcu 30 lat..) i wziąłem się za inne zaniedbane rzeczy. W międzyczasie sporo przeszedłem, śmierci w rodzinie i takie tam, zresztą sami wiecie jak było, bo dużo tu się żaliłem swego czasu. W c⁎⁎j mi cięzko było.

Do sedna. Siadam i mówię, czy relacje które mam wszystkie są uczciwe. Stwierdziłem, że nie.

Przykład 1: Moja przyjaciółka. Jedyna którą miałem w życiu. Poczułem, że czasem traktuje mnie jako "koło zapasowe" i osobę do czerpania atencji i wyżalania się na pracę lub chłopa (a zmieniała ich co 4-5 miesięcy). Zdarzały się sytuacje, że jak była singielką to kleiła się do mnie po alko. Kiedyś się spotykaliśmy chwilę (znaliśmy się już), nie wyszło (sama zerzygnowała), potem odbudowaliśmy kontakt i wyszła z tego fajna przyjaźń. Ale generalnie dużo razy przekraczała granicę - albo brania atencji i szukania tampona, albo przekraczanai FIZYCZNYCH granic po alko. Więc tę znajomość z bólem serca, ale ograniczam do minimum. Na razie się odsuwam. Jak zauważy, to powiem co myślę, bo i tak sama po ostatniej akcji zniknęła, więc dostanie to samo w zamian. Jeśli będzie uprawiać gaslighting czy jak to się zwie i iść w zaprzeczenie, to nie ma co ratować. Jak będziemy się nawzajem rozumieć i pogadamy, to warto wyciągnąć rękę i coś ustalić.

Przykład 2: Dziewczyna o której tu sporo pisałem. Unikowy styl przywiązania. Nie dało się z nią zbudować związku, widywaliśmy się sporo. W okresach "przerw" dużo i tak do mnie pisała. Teraz nawet jak już mamy powyjaśniane, to często się odzywa sama. I tak odpisywałem sporadycznie. Ale zrobiła się z tego instagramowa znajomość. Poza tym dalej siedziała mi w głowie i stwierdziłem, że nie potrzebuję tego kontaktu. I dziś ją wyrzuciłem z życia, tak można powiedzieć. Wyciszam na instagramie, ustawiam, że nie widzę jej relacji a ona moich, odcinam po prostu od uwagi.

Przykład 3: Mój ziomek, którego znam 20 lat. Zawsze ratowałem go z opresji i wyciągałem do niego rękę, pożyczałem kasę albo byłem dostępny. Teraz już jebnąłem pięścią w stół i uznałem, że niech radzi sobie sam jak odpierdala, ma prawie 30 lat i jest dorosły. Kasy nie pożyczam. Pić z nim nie piję. Chętnie wyjdę pogadać albo naszą ekipą (jest w niej, ale głównie jak pijemy) czy popiszę, ale nie będę już z nim imprezował ani ratował go z opresj iza wszelką cenę.

Pod kątem przykładu 1 i 2 - mega lubię szczerość. Mówienie o emocjach jest trudne. Może te dziewczyny były mną zainteresowane? C⁎⁎j wie, zawsze dużo między wierszami, zawsze dużo sugerowania, ale nigdy konkret, a na krok w przód mój robiły swój w tył. Niepotrzebne mi są w życiu takie osoby. Ja nauczyłem się mówić o swoich emocjach.

Najbardziej nienawidzę palenia frana. Jak ktoś mi powie, nie wiem, podam przykład tego co powiedział mój ziom kuzynce "słuchaj Lopez, ostatnio jak u nas byłeś zachowałeś się średnio, bo siedziałeś w telefonie cały wieczór i byłeś nieobecny", to nie bedę zaprzeczać albo mówić o nieporozumieniu, tylko mówię "sorry, jeśli tak to wyglądało, nie zdawałem sobie sprawy, biorę to na klatę i będę zwracać na to uwagę". A ludzie tego nie potrafią...

Tak więc po sprzątaniu w swojej głowie, sprzątam dookoła siebie. Trzymajcie kciuki, bym był w tym wytrwały i dalej szedł do przodu w życiu. Wszystkim wam radze to samo. Odcinajcie ludzi, którzy tylko biorą. Najbardziej wartościową walutą na świecie nie jest ani funt, ani dolar, ani frank, tylko czas. Czas jest w c⁎⁎j drogi. I szkoda tyle wydawać na osoby tego niewarte.


Pokaż więcej komentarzy (3)