SauronusFenomen
29piorunówNo to autyzm.

SauronusFenomen
29piorunówNo to autyzm.

DeykunLider
15piorunów
@Deykun - not just some - but many strangers :face_with_hand_over_mouth:
story of my life, zycie jest za krotkie, zeby udawac normalnego
tomeySpecjalista
14piorunówHej Tomeczki!
Czy ktoś tu może diagnozował się kiedyś już jako dorosły pod kątem adhd i/lub spektrum autyzmu?
Czy ktoś może polecić miejsce, gdzie można pójść porozmawiać, zrobić testy i się sprawdzić?
Najlepiej Wołomin/Warszawa, ale może być też online, skoro to pewnie tylko rozmowa i wypełnienie formularza. No i wiadomo, że prywatnie.
Mam słabe doświadczenia z psychologami i z psychiatrami. Zależy mi na tym, żeby mieć chociaż wrażenie, że temu komuś zależy na tym, żeby mi pomóc. Nie chcę mieć "załatwionego" orzeczenia, wolałbym, żeby się okazało, że nic mi nie jest. Ale potrzebny mi spokój ducha w tej kwestii i poczucie pewności, bez żadnych wątpliwości.
W ogóle podzielcie się doświadczeniami, jak jakieś macie. Może ktoś też coś u siebie podejrzewał, a wyszło, że przyczyny są gdzie indziej? Jeśli tak, to co, o ile w ogóle, pomogło? Albo ktoś właśnie skończył z orzeczeniem i może napisać, jak wpłynęło to na jego życie?
Z góry dzięki!
#adhd #autyzm #psychiatria #psychologia
Nie do końca zgadzam się z opiniami że diagnoza nic nie zmienia. W moim przypadku zrozumienie co powoduje dane objawy i dostęp do leków sprawił że wszystko stało się łatwiejsze i bardziej poukładane. Porady dotyczące ogarniania życia w książkach dla ludzi z ADHD są dla mnie znacznie skuteczniejsze niż te dla normalnych ludzi. Leki po dobraniu typu i dawki działają świetnie
Sama diagnoza nie zmieni życia. Zmiana może przyjść, jeśli coś z tą diagnozą zrobisz. Tyle opinii, ile przypadków, jednak nie znam żadnego przypadku, w którym diagnoza wpłynęłaby w jakikolwiek negatywny sposób. Najwyżej może nie przynieść żadnych zmian, jeśli zdiagnozowana osoba nie czuje już na tym etapie potrzeby, by tej zmiany poszukiwać.
Znam za to osobiście kilka takich przypadków, z czego jeden to bliska osoba znana mi od młodych lat, gdzie postawienie diagnozy zapoczątkowało wielką zmianę, ale nastąpiła ona w efekcie długiej pracy (zgłębianie wiedzy, szkolenia, terapia, leki). Z osoby, która była zakompleksiona, zahukana, w wiecznym poczuciu bycia niewystarczającym, z depresją - zmieniła się w pogodną, otwartą i świadomą swoich potrzeb dziewczynę. Tę zmianę zapoczątkowała diagnoza.
Ta osoba jest z Warszawy, napisz priv, jeśli nadal potrzebujesz, zapytam ją o namiar na specjalistę.
DeykunLider
14piorunów
DeykunLider
11piorunów
saradonin_reduxGruba ryba
21piorunów1186 + 1 = 1187
Tytuł: 1001 porad dla rodziców i terapeutów dzieci z autyzmem i zespołem Aspergera
Autor: Ellen Notbohm, Veronica Zysk
Kategoria: psychologia, nauki społeczne, autyzm
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Format: książka papierowa
Liczba stron: 384
Ocena: 6/10
Książka, o której dowiedziałem się dzięki hejto z tego wpisu
https://www.hejto.pl/wpis/956-1-957-tytul-1001-porad-dla-rodzicow-i-terapeutow-dzieci-z-autyzmem-i-zespole za co w tym miejscu serdecznie dziękuję.
Nie pamiętam już kiedy czytając tyle razy nie pomyślałem “no shit, Sherlock”. Być może tak miało być i wbrew tytułowi książka została skierowana również do osób, które nie miały kontaktu z dziećmi z autyzmem, aby uświadomić im, że nie każdy funkcjonuje tak samo jak my. A może to po prostu amerykański styl pisania poradników. Na pewno treść została podana w sposób bardzo przystępny i ustrukturyzowany, umożliwiający odnalezienie danego zagadnienia w zależności od bieżącej potrzeby. Podejrzewam natomiast, że wiele osób, które miały regularny kontakt z takimi dziećmi, czyli właśnie rodzice czy terapeuci może ocenić sporą część treści jako trywialną, gdyż wiele elementów i porad wynika nie tyle z jakiegoś specjalistycznego wykształcenia tylko z podstawowej umiejętności obserwacji i po prostu z traktowania dziecka jak człowieka. Może to brzmi niedorzecznie, ale poobserwujcie kiedyś. Gwarantuję, że będziecie w szoku jak wielu dorosłych traktuje dzieci niczym jakiegoś pieska bez samoświadomości.
Ale do rzeczy. Czy w takim razie książka jest według mnie słaba? Nie. Wśród licznych truizmów znalazły się też wartościowe i mniej oczywiste detale oraz mnóstwo cennych pomysłów na zajęcia terapeutyczne w formie zabawy, czy też na wprowadzenie drobnych modyfikacji do codziennych aktywności i to właśnie ten ostatni element wydaje mi się najbardziej wartościowy, gdyż wprowadzenie ich w życie nie wymaga rewolucyjnych zmian harmonogramu ani nawyków. W dalszej części książki można znaleźć też liczne propozycje przystosowań i modyfikacji zajęć skierowane do nauczyciela. Oczywiście, co zresztą podkreśla jedna z autorek, nie ma metod uniwersalnych, ale myślę, że wielu rodziców czy pedagogów może wyłowić coś odpowiedniego dla swojego dziecka.

wombatDaiquiriGruba ryba
32piorunówDzisiaj napomknę Wam o niecodziennej #psychoterapia w której uczestniczyłem przez ostatni tydzień. Był to rodzaj muzykoterapii zwany „rave”, a odbywał się on w ramach węgierskiego festiwalu „Ozora”. Jak jesteście ciekawi szczegółów to zapraszam do piorunowania i ankiety.
O co chodzi w zabawie? Otóż gwóźdź programu, to wspólne uczestniczenie we wspomnianym rejwie (pisownia fonetyczna). Polega on na znalezieniu sobie punktu na „parkiecie tanecznym” w którym będzie nam odpowiadało natężenie i akustyka dźwięku, oraz będzie dostatecznie dużo miejsca abyśmy mogli komfortowo się poruszać.
nastepnie DJ, a czasem bardziej szaman-akustyk używa ogromnego soundsystemu (patrz zdjęcie), aby wprawić powietrze w drgania, które połączone z grupowym ruchem do rytmu wprawiają ciało w stan NREM analogiczny do tego podczas snu, który dosłownie „wypoczywa” umysł, a fizycznie może dać uczucie ekstazy.
poniewaz temat jest mega obszerny a bardzo chciałbym go Wam przybliżyć w przystępnej formie, zostawiam ankietę o czym byście chcieli dalej poczytać
#muzyka #autyzm #adhd #adhddoroslych #psychiatria #narkotykizawszespoko #muzykaelektroniczna #ozora #tworczoscwlasna
O czym pisać dalej?
80 głosów

Teraz nie wiem, czy coś mnie ominęło, bo gość opisuje psajki jako coś mistycznego, ludzie w komentarzach podłapują, a ja do tego tupałem swego czasu co i rusz. Ba, letnie rejwy to się regularnie odbywają po miastach. Ale nikt nigdy nie nazwał tam tego psychoterapią.
No ale może działać w coś a'la terapeutyczny sposób, tu się zgodzę. Tyle, że nie w tak dużych słowach.
Co tam się bierze? XD
mollLider
131piorunówZ porannych sukcesów to młody sam posmarował sobie kanapki serkiem smarującym i je wcina. Jestem z niego dumna :grinning:
.
@moll Ani się obejrzysz a młody ogarnie AirFryera i będzie gwiazdą lokalnego podwórka - wszystkie dziewczyny będą chciały przychodzić na fryteczki czy mięsko ( ͡° ͜ʖ ͡°)
wombatDaiquiriGruba ryba
11piorunówchyba dorosłem do tego aby zakupić eSIM i założyć konto na #wykop
To nie jest pożegnanie. #hejto jest super i na pewno tu zostanę, ale czuje się tu trochę jak w domu. Komfortowe miejsce, gdzie ludzie raczej czytają, myślą i dopytują, zamiast przechodzić do napierdalanki ad-hominem i szukania haków w starych postach. Moja internetowa persona została już chyba ukształtowana i zweryfikowana we wspierającym środowisku jako „nie popierdolona, czasem mająca coś ciekawego do napisania”.
a jak chce docierać do ludzi którzy się ze mną nie zgadzają, to muszę przywyknąć do agresji i nauczyć się ją neutralizować, oraz przekonywać nieprzekonanych, krnąbrnych, ignoranckich i chamskich. Tutaj jest ich w sam raz żebym czuł się dobrze, ale za mało żebym się rozwinął.
kilka razy udało mi się napisać coś z czym ludzie się identyfikowali, za każdym razem jest mi bardzo miło jak któryś mój wpis doceni wiele osób. Dziękuję też tym którzy moje posty lajkują i komentują regularnie. Z takich sławniejszych person to @moll próbująca zrozumieć autyzm zawsze mnie bardzo rozczula, ale też często pomaga mi zrozumieć normalność xD
kibicujcie mi proszę :pleading_face:
#autyzm #psychiatria #gownowpis i w sumie #polityka bo chyba to mnie najbardziej motywuje do dzielenia się przemyśleniami i doświadczeniami
@wombatDaiquiri powodzenia, ale nie sądzę, żebyś kogokolwiek zdołał przekonać i szybko się zniechęcisz
MarshalistGURU
16piorunów
:smiling_face_with_tear:
18 czerwca:
* Międzynarodowy Dzień Sushi
* Dzień Zrównoważonej Gastronomii
* Międzynarodowy Dzień Przeciwdziałania Mowie Nienawiści
* Dzień Ewakuacji
* Dzień Europejskiego Protestu Przeciw GMO
* Autystyczny Dzień Dumy
#nietypoweswieta #kalendarz #ciekawostki #sushi #gastronomia #gmo #autyzm #mowanienawisci

Ciekawe kiedy będzie dzień np wycierania pośladków mokrymi chusteczkami, albo dzień pustej butelki po mleku?
DeykunLider
10piorunów
DeykunLider
8piorunów
overcompensating and not sharing anything personal ever
HolQGruba ryba
37piorunówJakiś czas temu wpadła do mojej współlokatorki jej koleżanka. Od razu powiedziała, ze jest ze spektrum i ma ADHD. Za⁎⁎⁎⁎scie mi sie z nia gadało. Na drugi dzien powiedziała, ze tego typu kontakt łapie tylko z ludźmi w spektrum.
Zacząłem troche o tym myśleć, a jako ze jestem w pracy, wiec mam czas (😆), zeby troche pogrzebać w sieci. Wpadłem na pomysł, żeby sprawdzić czy moja epilepsja i leki, które biorę mogą dawać falszywy pozytywny wynik autyzmu. Już kiedyś pamiętam jak grzebałem w sieci wpadłem na artykuł o charakterystycznych cechach osobowości epileptyków. Z tego co widzę, zarówno epi jak i autyzm współdzielą te charakterystyczne cechy, a w kazdym razie niektore z nich. Nie udalo mi sie niestety znalezc, czy te korelacje zachodza tylko w przypadku padaczki wrodzone, czy zarowno wrodzonej jak i nabytej (moj przypadek) Jak ktos ma wolna chwile, interesuje sie tematem i sie nudzi to może sobie przeczytać
PS. Nie próbuje w ten sposob na siłę udowodnić sobie, ze nie jestem w spektrum. Po prostu taka z nudów myśl mnie naszła xD
https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S1525505014004818
https://www.bath.ac.uk/announcements/research-discovers-link-between-epilepsy-and-autism/
@HolQ ładna ta koleżanka?
@cebulaZrosolu kurde co chwilę o to pytasz pod moimi wpisami xD xD xD .
Jak na brytyjskie standardy nie najbrzydsza xD xD xD. Czyli w Polsce poniżej przeciętnej xD . Zajęta, ale każdy wagonik da sie odczepić 😅:rolling_on_the_floor_laughing:
Dawno kogoś tak inteligentnego nie poznałem. Skończyła bardzo niszowe studia, ma 29 lat i już zarobki powyżej 100k rocznie. Robi jako fire engineer, ale poza standardowymi projektami, gdzie maja byc drzwi ewakuacyjne itp robi również symulacje komputerowe sprawdzające jak przy danym projekcie, takie rozwiązania beda sie sprawdzać. Bierze pod uwagę takie rzeczy jak czym sa pokryte ściany, rozmieszczenie ludzi w budynku, ich prędkość poruszania sie (np ze 15% ludzi porusza sie dwa razy wolniej niz przeciętny człowiek itp).
@HolQ to bierz się mordzia ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@cebulaZrosolu czytałeś. zajęta. kultury trochę
@HolQ sory ale odpisze to co zawsze - idź do specjalisty i zrób test na spektrum 😉
Ja mam syna w spektrum i to co dla mnie było niezwiązane dla psychiatry było czerwonym wykrzyknikiem :smiley:
mollLider
50piorunów956 + 1 = 957
Tytuł: 1001 porad dla rodziców i terapeutów dzieci z autyzmem i zespołem Aspergera
Autor: Ellen Notbohm, Veronica Zysk
Kategoria: psychologia, nauki społeczne, autyzm
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Format: książka papierowa
ISBN: 9788323340904
Liczba stron: 384
Ocena: 8/10
Prywatny licznik: 28/36
Poradnik dla rodziców i terapeutów dzieci ze spektrum autyzmu. Moim zdaniem całkiem dobra i udana pozycja.
Książka to dość szeroka i konkretna synteza. Autorki w przystępny i konkretny sposób prezentują szeroką gamę zagadnień, z którymi stykają się na co dzień opiekunowie dzieci ze spektrum - od problemów sensorycznych, przez rozwój mowy po rozwój społeczny, kończąc na zagadnieniach związanych z edukacją.
Każdy rozdział składa się z części teoretycznej - otwierającej dany blok tematyczny, w której mamy w miarę wyczerpująco rozpisane dane zagadnienie, rozwój jakichś kompetencji, typowe bolączki "etapu". Następnie zapoznajemy się z gamą rozwiązań/pomysłów, które w gotowy sposób możemy spróbować zaimplementować w odpowiedzi na potrzeby dziecka - dostajemy przegląd strategii, które możemy wypróbować (nie na każde dziecko zadziała to samo, część rzeczy można sobie elastycznie dostosować do własnej sytuacji). Dostajemy również ramki z wskazówkami/radami, które w tekście znajdują się w wyróżniony sposób przy marginesach i uzupełniają główną treść danej porady.
Tytuł posiada sporo odnośników i bogatą bibliografię, a także indeks, więc po przeczytaniu tej pozycji możemy sięgnąć po coś kolejnego, ale także jeśli potrzebujemy do czegoś wrócić - łatwo i szybko możemy to ogarnąć.
Czy to poradnik dla każdego? Jeśli ktoś przejrzał ich już kilka, zapewne nie znajdzie tu zbyt wielu nowości. Jeśli szukamy czegoś do usystematyzowania wiedzy i jej delikatnego pogłębienia lub po prostu nabycia jej w przystępny sposób (ale jeszcze nie na poziomie akademicko-specjalistycznym) to jest to bardzo dobry tytuł.
Książka nadaje się zarówno dla rodziców małych dzieci, jak i tych nieco starszych. Sama łapałam się na tym w trakcie lektury, że z części zagadnień mój syn już wyrósł, część to kwestie bieżące, za to im bliżej końca książki, tym bardziej brzmiało to jak pieśń przyszłości.
Myślę, że za kilka lat będę musiała do tej książki wrócić.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #dwanascieksiazek #ksiazki #czytajzhejto i pozwolę sobie #autyzm

@moll i cyk dodane na moją listę nauczyciela wspomagającego w trakcie nauki
@Kaligula_Minus w tym układzie koniecznie, to taki zawód- ruletka
@moll nic nie mów. Mam za sobą praktyki w podbazie i mnogość różnych neuroroznorodnosci i problemów u dzieciaków jest porażająca.
@Kaligula_Minus zawód dla elastycznych i cierpliwych. I jeszcze zależy od nastawienia dyrekcji i nauczycieli. Bo czasem zamiast być pomocą dla ucznia zostajesz asystentką nauczycielki w klasie. Do tego są tacy nauczyciele wspomagający, którzy sobie nie radzą z podopiecznymi i zamiast faktycznie pomóc to wydzwaniają pod byle pretekstem do rodziców, żeby zabrali dziecko ze szkoły
@moll jako nauczyciel historii nie zwojowalam nic na rynku pracy, ale jak mam już to przygowanie pedagogiczne to stwierdziłam że może pójść w pedagogikę specjalną. Czy się w tym widzę? Hard to say. Cierpliwości mi nie brakuje, a że sama jestem neuroroznorodna to może coś mi to pomoże.
@Kaligula_Minus pod warunkiem że będziesz pamiętała, że te dzieci są inaczej neuroróznorodne niż Ty, a nawet jeśli mają podobne problemy wynikające z zaburzeń, to mogą je manifestować w zupełnie odmienny sposób.
Tutaj podstawa to dialog z rodzicami, bo oni wiedzą co na dziecko działa w domu. W szkole część z tego nie zadziała, bo inne osoby i inny teren, ale masz bazę wyjściową z czym pracować
@moll tak, zdaję sobie z tego sprawę. U siebie widzę ADHD i kiedyś może nawet pójdę na diagnozę jak już przyzwyczaję się do ceny takiej "przyjemności" . Teraz widzę cechy ADHD u swojego młodego, ale to jeszcze za mało, by go diagnozować. Jednak są pewne zachowania ze spektrum ADHD, które dostrzegam
@Kaligula_Minus czyli kochać-obserwować 😉
@moll btw taka dykteryjka - pani profesor od pedagogiki specjalnej na wykładzie online, na moje pytanie o ADHD odparła, że to bardzo modne diagnozować sobie ADHD. Że można, ale po co? Ta sama profesórka kilka minut później - zrobiłam sobie diagnozę ADHD bo coś mi tam nie pasowało i wyszło, że mam xD Jprdl.
@Kaligula_Minus kiedyś "modne" były alergia i astma, teraz autyzm i adhd. A moim zdaniem to nie tyle moda, co zwiększająca się świadomość, bo pewne rzeczy były, ale my nie umieliśmy ich zdiagnozować i pomóc. Za to kiedy to potrafimy i przypadków jest "nagle" dużo to zaczyna się gadanie o modzie
maximiliananMistrz
58piorunów
Człowiek by się zbadał, ale co jak wpadnie z deszczu pod rynnę? Niby zawsze można odstawić prochy, ale posłuchałbym świadectw ludzi, którzy poczuli jak to jest z obu stron i np. wrócili to ADHD
@mordaJakZiemniaczek co masz na myśli? Z czego chcesz przejść na ADHD?
@maximilianan
Cholibka, chyba czas iść do lekarza skoro wszystkie objawy pasują w 100% :confused:
Ten_koles_od_bialego_psaGruba ryba
26piorunówPojawiły się przełomowe badania przeprowadzone w kooperacji Uniwersytetu Queensland oraz Instytutu Badań Nielsa Bohra w Aarhus. Badanie przeprowadzono w okresie 1981-2000r na grupie prawie 72 tys osób dotyczące wpływu witaminy D w okresie prenatalnym i niemowlęcym na rozwój mózgu oraz zaburzeń takich jak autyzm, ADHD, choroby o podłożu psychicznym.
Gorąco polecam zapoznanie się szczególnie przyszłym rodzicom z racji ogromnego potencjału prewencyjnego.
https://stories.uq.edu.au/infant-vitamin-D-brain-development/index.html

Ciekawe, w sumie jeśli faktycznie niski poziom witaminy D przyczynia się do autyzmu / ADHD, to można by to potwierdzić patrząc na daty urodzenia osób zdiagnozowanych, urodzeni wiosną / wczesnym latem powinni być nadreprezentowani
@pszemek pod warunkiem że byli eksponowani na światło słoneczne a nie siedzieli w łóżeczku w mieszkaniu...
@pszemek niski poziom w okresie prenatalnym btw, czyli w brzuchu matki.
@AdelbertVonBimberstein no właśnie to mam na myśli, np ktoś urodzony w maju/kwietniu był w brzuchu przez same ciemne miesiące
@pszemek bez znaczenia, musiałaby chodzić 3h dziennie w słońcu w samej bieliźnie żeby skóra na dużej powierzchni mogła syntezować witaminę D
DeykunLider
15piorunów
@Deykun Jako współautor softu do tych chipów mogę potwierdzić, że nie indukują one autyzmu - przetestowaliśmy to. Prawda jest dużo ciekawsza, ale nie będę jej zdradzał, bo i tak byście nie uwierzyli :grinning:
>Prawda jest dużo ciekawsza, ale nie będę jej zdradzał, bo i tak byście nie uwierzyli
@sierzant_armii_12_malp Twój username już sam w sobie zdradza całą prawdą. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@LondoMollari Oj, zdecydowanie nie całą :grinning:
@sierzant_armii_12_malp To bzdura co napisałeś. Z całą odpowiedzialnością mogę nazwać Cię kłamcą.
Byłem szefem grupy, która stworzyła AI siedząca w tych chipach. Zwykłe oprogramowanie by sobie nie poradziło z ilością informacji i trzeba było zaimplementować coś, co będzie do środowiska (zaszczepionego człowieka) podchodziło holistycznoe i heurystycznie. Po drugie w zespole nie było żadnego sierżanta armii 12 małp (chociaż mieliśmy w zespole orangutana i 2 szympanse).
@worm_nimda Poczytaj, ile energii wymaga AI - skąd ją weźmiesz wewnątrz ludzkiego organizmu? :grinning:
@sierzant_armii_12_malp Od razu widać żeś impostor! Nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz! Organizm ludzki wytwarza wystarczająco dużo energii. Jak jeszcze byli braćmi to mówiłem Wachowskim, żeby tego nie zdradzali w Matriksie albo żeby przynajmniej zmusili kina do wyświetlania żółtych napisów - to wtedy ludzie wiedzieliby, że to film fabularny z elementami sf (że niby w przyszłości się dzieje hehe).
@worm_nimda Nie da rady. Poza tym, chipy by usmażyły tkanki.
@worm_nimda Tia, płyn chłodniczy, który psuje się przy temperaturze ponad 42 stopnie Celsjusza :grinning:
@sierzant_armii_12_malp Całe ciało jest misternie zbudowaną przez 4 mld lat ewolucji maszyną, która samoreguluje temperaturę. Wzięliśmy to pod uwagę projektując szczepionki!!
Oburzające, że wypisujesz takie głupoty.
@worm_nimda Ma limity, niestety.
@sierzant_armii_12_malp Ale nasze szczepionki od wersji 4g biorą to pod uwagę. 🤐
@worm_nimda Daj pan spokój. Testowaliśmy, efekty były kiepskie, daliśmy sobie spokój z AI. Ono jest dla leni, którym się nie chce samemu porządnego kodu napisać, albo zwyczajnie nie umieją.
@sierzant_armii_12_malp To było przy wersji 2g-4g (1g to były testy). Od wersji 5g ciśnienie było takie, że musieliśmy wdrożyć AI. I działa całkiem spoko. Nie do wykrycia!
@worm_nimda AI nie działa spoko - jest zbyt zawodne, żeby wpuszczać go do ludzkiego organizmu.
@sierzant_armii_12_malp Za późno. :p
DeykunLider
18piorunów
@Deykun a gdyby to szczepionki istotnie powodowały autyzm, mielibyśmy samonapędzający się mechanizm
pokeminatourOsobistość
7piorunówMam pewne rozkminy na temat autyzmu, które stanowią przeciwwagę dla dzisiejszego interwencjonizmu w życie autystyka wysokofunkcjonujacego.
Jest to też niejako wpis traktujący o tym jakie kiedyś było podejście do osób z widocznymi cechami autystycznymi i jakie efekty może to powodować z perspektywy osoby przed 30stką.
Pierwsze moim autystycznym objawem było to że późno zaczałem mówić, na tyle że powinno to wzbudzić zainteresowanie wokół, i wzbudziło, chodziłem do logopedy. We wczesnym dzieciństwie miałem sporo objawów - fascynacja napisami końcowymi w filmach, ciekawiły mnie one bardziej niż film, byłem mocnym niejadkiem, samotnikiem który albo nie bawił się z rówieśnikami, albo skupiał się na zabawie a nie na kontaktach z nimi. Przedszkole przechorowałem, za to pójście do szkoły było dla mnie ciężkim doświadczeniem.
Chodzenie do szkoły powodowało u mnie wszelkie możliwe objawy typu biegunki, wymioty. Skarżyłem się na hałas i na zapachy. Wtedy też byłem u psychiatry, dostałem jakieś leki na uspokojenie które nie pomagały i zostały wycofane, zaś mi przeszło z czasem choć trochę to zajęło a uraz do małych dzieci mam do dziś. Życie szkolne na tym etapie było z mojej strony pełne izolacjonizmu, po jakims czasie znalazłem znajomego a właściwie kumpla do gier. W szkole podstawowej szło mi średnio, miałem oceny trójkowe, nie wstrzeliwałem się w klucz. Na tym etapie nikt na mnie uwagi nie zwracał bo nikomu nie zawadzałem, nie wiele też ode mnie wymagano. Rodzice widzieli że jestem inny, ale nie próbowali z tym walczyć. Dawano mi wolną rekę w wielu rzeczach typu organizacji dnia, bylebym tylko zdawał, a wraz z wolna ręka wypełzły objawy ADHD na pierwszy plan, robienie kilku rzeczy na raz itp. Od gimnazjum zawsze jak wychodziłem na zewnątrz miałem muzyke w słuchawkach, nieświadomie tak pokonywałęm nadwrażliwość na dzwieki i zaspokajałem ADHD.
Ten pierwiastek ADHD umożliwił też moją socjalizacje od etapu gimnazjum nauczył niejako funkcjonować w społeczeństwie i dobrze się maskować, wiedziałem że musze utrzymywać pewien kontakt wzrokowy, na pytania odpowiadać dłużej i zadawać różne pytania mimo że nie jestem zainteresowany na nie odpowiedzią. Mimo wszystko zawsze miałem tylko 1-2 osoby z którymi rozmawiałem w sposób naturalny dla mnie i mnie tolerowały, jak się później okazało u jednej z nich podejrzewam autyzm a u drugiej adhd, integracja z cała resztą była pelna społecznych wtop. W gimnazjum miałem objawy fobii społecznej i wiele rzeczy typu wyjście do baru sprawiało mi problem, tutaj duży wkład miała moja przyjaciółka która w sposób naturalny zabierała mnie w różne miejsca, a gdy już się oswoiłem to kazała mi np. samemu coś zamówić. Uczyłem sie słabo, mature z matematyki ledwo zdałem, na tym etapie ktoś mogłby posyłać mnie na korepetycje, probować ze mnie robić prymusa, lub stwierdzić że ze mnie będzie już tylko pracownik fizyczny tymczasem , gdy trafiłem na studia na swoja niszę to miałem stypendium naukowe. Pózniej wykorzystałem swój autyzm i adhd by być bardzo dobrym specjalistą w niszowym segmencie IT z dobrymi zarobkami, wszystko to co sprawiało że miałem problemy w szkole jednocześnie wywindowało moją kariere zawodową w góre. Po pewnym czasie autyzm wygrał z adhd, zbyt duza zmienność w IT oraz zbyt ciężkie kontakty z klientami spowodowały wypalenie. Konieć konców skończyłem w nudnej powtarzalnej pracy w księgowości, i tutaj ADHD dostało pierdolca, mózg robił wszystko by nie pracować mimo że chciałem pracować, doszły różne problemy psychiczne co skutkowało szeregiem diagnoz - spektrum autyzmu (w stopniu wysokim), fobia społeczna, zaburzenia lękowo depresyjne a w pózniejszym kroku diagnoza ADHD i to własnie ADHD stało za zaburzeniami lękowo depresyjnymi które z pozytywnymi skutkami są lęczone.
Generalnie jestem zadowolony ze swojego życia, nie próbuje kopać się z koniem, zmieniać siebie by dopasować się do jakiś norm społecznych i cieszę się że i za młodu tego nie próbowano, wiode naturalny dla mnie żywot samotnika piwniczaka, probowałem żyć jak normik ale związki, seks, podróże, konsumpcjonizm i inne rzeczy są nie dla mnie, bardzo długo mi zajeło zrozumienie tego że z racji neuroatypowości mam inne potrzeby.
To co według mnie jest często problemem to traktowanie autyzmu jako odchylenia od normy które trzeba do tej normy naprostować, zamiast zrozumieć jak to działa i pozwolić takim osobą być sobą. Na wykopie czytam doświadczenia innych osób które są na to "leczone" typu:
- terapie grupowe i przymusowa socjalizacja w miejsce zrozumienia że autysta zawsze będzie samotnikiem, otoczonym wąskim gronem ludzi a jego komunikacja polegać będzie na infodumpach na temat jego zainteresowań a nie small talkach. Tego że autysta czesto nie czerpie przyjemnosci z tej całej integracji, rozmów itp.
- psychoterapie na których dziecko co tydzień opowiada o tym jak minał mu tydzień, beż zadnej puenty.
- jakieś szkoły specjalne
- traktowanie autysty wysokofunkcjonującego jak niskofunkcjonującego.
Problemem w próbach wsparcia osób autystycznych jest sam fakt ludzkiej natury to że wsparcie interpretujemy jako działanie a czasami najlepszym działaniem jest brak działania.
Obawiam się że gdybym był dzieckiem w dzisiejszych czasach to system by podejmował wszelkie działania które miałyby zwiększyć mój komfort obecny, kosztem niesamodzielnej przyszłości.
1. Na problemy z nadwrażliwością na dzwieki dostałbym słuchawki wyciszające co mogłoby pogłębić problem.
2. Mogłbym zostać przeniesiony do szkoły specjalnej pomimo że dawałem sobie rade w zwykłej lub zostałaby wdrożona jakaś silna farmakoterapia.
3. Mogłbym być przymuszany do jakiś interakcji społecznych, a to tak jakby próbować leczyć introwertyka z introwersji bo normą jest ekstrawertyzm.
4. Mogłbym być przymuszany do chodzenia do psychologa/psychoterapeuty, nie z własnej inicjatywy by rozwiązać moje problemy lub zapewnić mi psychoedukacje o tym jak działają ludzie, tylko by próbować leczyć problemy które mają ze mną inni ze względu na ich nietolerancje lub że ten psycholog/psychoterapeuta nie miałby odpowiednich metod dla osób neuroatypowych.
5. Mogłbym dostać metylofenidat mimo że na tamtym etapie nie był mi potrzebny, choć działa on obecnie świetnie to wtedy mogłby pogłębić mój autyzm, zmienić moją nature na etapie jej kształtowania. Jestem zwolennikiem by go podawać wtedy gdy jest faktycznie potrzebny a człowiek bez niego się męczy z samym sobą, najlepiej na jakimś etapie gdy ma sie pewną samoswiadomość. Do tego może i to by poprawiło wyniki w szkole, ale mogłoby utrudnic znaczaco wychwycenie moich predyspozycji.
6.Mogłbym być ciągany na korepretycje, bo syn koleżanki ma lepsze wyniki i z takimi ocenami nic w zyciu nie osiągne. zamiast załapać ze te pojedyncze przedmioty z których mam dobre oceny to moje predyspozycje i zainteresowania które trzeba pielegnować kosztem reszty o ile z nich zdaje.
Tymczasem ja, mając dzisiejsza wiedze jedyne czego bym chciał z perspektywy tamtych czasów to troche ksiażek o ludzkiej psychologii i socjologii, by samemu przeanalizować, wychwycić i zrozumieć jak działają ludzie, czym sie kierują itp. tylko ze na takim czymś nie zarobi ani psycholog, psychoterapeuta, nauczyciel wspomagajacy, szkoła, psychiatra jest to sprzeczne z cała doktryną która nakazuje interwencjonizm.
Według mnie celem powinno być osiągniecie jak największego poziomu samodzielności dziecka, a nie jego bieżacego komfortu z naszej perspektywy. Ten brak samodzielności w przyszłosci może spowodować o wiele wieksze problemy psychiczne niż te które są bieżace. Interweniować należy, ale adekwatnie do problemu jakim on jest dla dziecka a nie dla rodzica czy szkoły, poniekąd też rozumiejąc że zycie osoby neuroatypowej z racji jego odmienności nie będzie lekkie i nie każdy problem da się rozwiązać i że też nie każdy problem jest problem bo bycie osobą neuroatypową to poniekąd płyniecie pod prąd i że nie ma co porównywać ich do osób neurotypowych i probować na siłe z nich takie osoby robić.
Krótko mowiąc trzeba być ostrożnym bo z jednej strony można skonczyć z niesamodzielnym autystą a z drugiej takim który jest samodzielny ale jest to okupione innymi zaburzeniami typu fobia spoleczna, depresja, zaburzenia lekowe, ptsd, generalnie trudny temat.
Najpierw czytając Twój wpis czułam się w opozycji do tego, co napisałeś i jakie tezy postawiłeś. W ogóle rozmowy o spektrum i rodzajach wsparcia są trudne, bo każdy patrzy przez pryzmat znanego sobie przypadku - siebie, własnego dziecka, osób z otoczenia. I mogą one nie obrazować tej ogromnej różnorodności potrzeb. Nie mogę się zgodzić z tym, że wspieranie dziecka w spektrum, wdrażanie pewnych narzędzi ułatwiających mu funkcjonowanie skutkuje w przyszłości brakiem samodzielności. Pomówmy na przykładzie:
Problem - ogromna męczliwość dziecka przy pisaniu odręcznym. Napisze parę zdań, ale nie ma szans, żeby dał radę napisać dłuższe wypracowanie. Aby sobie oszczędzić trudu, pisze coraz krótsze zdania, skraca wyrazy, poświęca cenny czas na wymyślanie synonimu danego słowa, który zawiera mniej liter.
Rozwiązaniem wspierającym - dostosowaniem do indywidualnych potrzeb dziecka może być zezwolenie na pisanie dłuższych prac na komputerze. Wiadomo - od razu nasuwa się myśl, że dziecko nie ćwiczy ręki. Ale i tak jej nie ćwiczy, bo nie pisze. A dzięki pracy na komputerze przynajmniej ćwiczy stylistykę dłuższych wypowiedzi pisemnych.
Ważne jest znalezienie tych narzędzi, które zadziałają na rozwój dziecka, a nie jego uwstecznienie lub stagnację.
Jednak po przemyśleniu Twojej perspektywy zgadzam się na pewno z tym, że obecnie duży biznes się rozkręcił wokół terapii. Istotą jest znalezienie tego złotego środka. Wciskanie dziecka na wszystkie możliwe terapie zadziała równie źle, co wyparcie diagnozy przez rodziców.