Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

W moim mieście otworzyli nową pizzerię. Sieciówka, nazwy nie podam. Miasto średniej wielkości. Dużych perspektyw tutaj nie ma. Jak zarabiasz, to albo własny biznes, albo handel B2B w regionie, albo jesteś inżynierem w tym przemysłowym mieście lub pracujesz zdalnie.

Ceny? 45-55 zł za pizzę włoską. Koszt wytworzenia jest śmiesznie niski. Taka pizza w piecu robi się krótko, zawiera ledwie kilka składników. Może i droższych niż najtańszy ser, ale przy średnicy 32 cm i włoskim stylu tworzenia placka, nie jest tego nawalone jak w przypadku amerykańskich "pizzo-zapiekanek".

Dlaczego w Polsce tak przepłacamy za jedzenie? Gdyby obliczyć marżę na pizzy, jest ona gigantyczna. Za 45-55 zł w tym mieście można zjeść polędwicę wieprzową z talarkami i miską sałatki ze świeżych warzyw lub 2 daniowy obiad. Tutaj koszt produktów, jak i samej pracy personelu i przyrządzenia jest nieporównywalnie wyższy. Pizza włoska w piecu robi się max kilka minut.

Przy najprostszej pizzy wystarczy ciasto, sos pomidorowy, ser i oregano. 3 minuty i gotowa. Mimo to kosztuje ona 44,99.

Polacy absolutnie nie są świadomymi konsumentami. Czy ich stać? Naturalnie ich nie stać w dużej ilości przypadków na taki wydatek. Ale chodzą, bo nie chcą pokazać, że nie mają. Chodzą, bo nie chcą być gorsi od tych na zachodzie. Chodzą, bo nie chcą sobie odmawiać jakiejkolwiek przyjemności w tym kraju, w którym tyle ich dobija.

Dla przykładu: Koszt takiej pizzy w Niemczech to jakieś 50-60 zł, do 70 zł. Przy zarobkach kilkukrotnie wyższych. Fajny przykład pizzerii z Hamburga (porównujemy to do miasta, będącego na jego tle pipidówą), gdzie identyczna Margherita kosztuje 51,60 zł. Czyli tylko o jakieś 6,60 zł drożej XD

Patologia.

Fanatyk0piorunów

ale chłop ma rację, że ceny gastro w PL pojebało. Also, mam na osiedlu 2 bardzo smaczne pizzerie i tutaj płacę 35-45 za pizzę. Także jeśli gdzieś jest 50+ to najzwyczajniej w świecie jest drogo ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Osobistość1piorunów

@Lopez_
Czy wyjdzie taniej w chacie?
Na pewno, jeśli polecisz nieco hurtem. Bo robić jedną pizzę to jest potężna strata energii i aż szkoda. Już dwie zrobić jest lepiej.

>Przy najprostszej pizzy wystarczy ciasto, sos pomidorowy, ser i oregano. 3 minuty i gotowa.
Z c⁎⁎ja spadłeś jeśli nie z byka. Włoską pizzę? Nie pisz o robieniu pizzy jak się nie znasz.
Mrożonej pizzy nie zrobisz w 3 minuty.

Samemu zrobić na chacie, to jednak wydatek jest w postaci eksploatacji prądu / gazu + własny czas.

* piekarnik z niczego się nie nagrzeje, tu już nagrzanie kamienia to wydatek w cebulionach za prąd. Lub też grill gazowy czy też takie "spirale" elektryczne pod kamień
* czas na przygotowanie: Zarobić ciasto z 1kg mąki i dzielić to na 5 porcji, potem zapakować w naoliwione pudełka do lodówki na minimum 48 godzin do 2 tygodni to między 30 min - 1 godzine
* część imprezy spędzasz na przygotowania i żonglowaniu między upieczonym plackiem,a przygotowywaniem kolejnej

Pokaż więcej komentarzy (17)

Specjalista

w Technologia

5piorunów

oho użytkownika @ElektroKocur zabolało, że dostał merytoryczną odpowiedź co do swoich bzdur, to zamiast podjąć rękawicę stchórzył i zablokował mi możliwość odpowiedzi :grinning:
https://www.hejto.pl/wpis/bardzo-bardzo-stare-sony

moja odpowiedz:
misiu, pisałem spore artykuły lata temu, w głębokich czasach pierwszych blackberry, windowsa mobile (od czasów CE i 2003), a na łamach pclaba pisałem o podkręcaniu procesorów w urządzeniach opartych o intelowe strongarmy. po prostu pleciesz bzdury i ktoś ci je wytknął. co z tym zrobisz to twoje. a oglądać tego nie będę - i nie zamierzam - po prostu rzucił mi się w oczy merytoryczny błąd już w miniaturce.

natomiast świecisz ignorancją niczym wybuchająca supernowa twierdząc, że apple nie wprowadziło rewolucji. jako hejter apple, ale z innych powodów (ideologicznych), jestem w stanie przyznać im tutaj absolutne zwycięstwo. idealnie wyczuli moment słabości ówczesnego monopolisty - microsoftu, który straszliwie brnął w kafelkowy koszmar odrzucając potężną bazę aplikacji i użytkowników ekosystemu ce/mobile. android był dopiero w fazie testów a blackberry umierało powoli, bo brnęli w złą stronę. apple wprowadziło coś, co zmieniło świat kompletnie. nie samym iphonem, a całym ekosystemem mobilności.

ale widzę, że jedyne co potrafisz to argumenty ad personam i stać cię tylko na ekspresję braku szacunku. bo taka prawda - jaja sobie robisz głosząc bzdury w internecie 😉

GURU2piorunów

ciesz się że naYT nie zablokował bo byś nawet o tym nie wiedział xD

Pokaż więcej komentarzy (13)

Mocarz

w Hydepark

30piorunów

Tak sobie czytam wykop co jakis czas i mam wrazenie (choc moze mi sie wydaje?), ze wszystkie osoby piszace o sobie per "chuop" albo "huop" musza byc troche niedorozwiniete.

Zawodowiec4piorunów

Nie gadajmy tu o wykopie, jakoś niedobrze mi się robi jak pomyślę o treściach tam

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Hydepark

5piorunów

Oglądam "Dojrzewanie" odcinek 3. i podoba mi się ta psycholożka, choć na sesji by mnie pewnie denerwowała xd Pytanie o to, co młody czuł i to, że interesuje ją pryzmat, przez który on patrzy na siebie, a nie tylko rzeczywistość. Fajny materiał do samo-analizy, jeśli ktoś takowej potrzebuje, czy nawet do zwykłej refleksji, co każdemu by się przydało.

Poza tym polecam odnajdować w sobie różne rzeczy. Np. odkąd wiem, czym jest teoria więzi, wiem skąd moje zachowanie w relacjach. Dzięki temu widzę schemat, mogę go zauważyć, gdy wystąpi i choćby zignorować. Gdybym wiedział, czy jest teoria więzi w 2018 r. moje życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.

No i fakt, że psycholożka i młody przez 50 minut jechali tę scenę bez cięć, ja pierdykam. Szacunek.

Autorytet

w Hydepark

103piorunów

Wczoraj czytałem, że kanadyjski bojkot amerykańskich produktów okazał się masowy i niezwykle bolesny. Sporo amerykańskich firm musiało zrezygnować z planów ekspansji. Kanadyjczykom nie ma co się dziwić, bo oni faktycznie czują się zagrożeni ze strony USA.

Ja ze swojej strony również zamierzam bojkotować amerykańskie produkty tam gdzie się da i może nie będzie to dużo, ale wierzę, że takich osób jak ja będzie więcej.

W tym roku będę wymieniał telefony w firmie, więc standardowo zamiast iPhonów kupie coś z androidem. Może jakieś flagowce od Samsunga. Samochodu co prawda nie wymieniam, ale amerykańskie marki spadną z mojej listy potencjalnych aut w przyszłych latach. Produkty spożywcze i tak zawsze starałem się wybierać polskie albo europejskie, więc tutaj wiele nie zdziałam. Z usług nie zrezygnuje, bo nie ma sensownych alternatyw może poza serwisami streamingowymi, bo tutaj korzystam już tylko ze skyshowtime.

Was także zachęcam, żebyście zdecydowali portfelami i pokazali administracji Trumpa, że nagła zmiana sojuszy przyniesie jej tylko szkody.

GURU4piorunów

@Gamtaro2 szybciej kupię coś od chińczyka, też od wroga ale przynajmniej tanio XD

Fenomen2piorunów

@Gamtaro2 mieć takiego za⁎⁎⁎⁎⁎tego sąsiada jak Kanada i tak koncertowo sp⁎⁎⁎⁎zyć z nim relacje, to jest niebywałe xD

Pokaż więcej komentarzy (31)

Autorytet

w Wojsko

10piorunów

UWAGA ! ONUCA ATAKUJE !

Podobno w budowaniu obronności najważniejsze jest odstraszanie.
Można odstraszać kupując 96 w c⁎⁎j drogich apache za 40 mld złotych czy 366 czołgów Abrams za kolejne 24 mld zł a można też taniej, grożąc Rosji o wiele tańszą do prowadzenia wojną domową na ich terenie. I to prewencyjnie spamując tym ich internet. Ale o co chodzi?

Otóż Rosjanie powinni wiedzieć że jak ich państwo znów stanie się agresorem i nas zaatakuje to my wyrządzimy im podobne piekło u nich. I to dla nas tanim kosztem a dla nich ogromnym.

Tak. Wiem. Jak zaczniemy atakować Rosję to ich mieszkańcy nas znienawidzą i łatwiej będzie im się zaciągnąć do woja. Ja jednak jestem innego zdania. Skoro My mamy cierpieć (jak teraz Ukraińcy) to niech całe społeczeństwo rosyjskie również cierpi (mimo że zabijać ich i burzyć ich domy nie będziemy). Dla mnie nie atakowanie ich i ich gospodarki to takie same idioctwo jak nie szukanie jakiejkolwiek pomocy u nauczyciela, psychologa szkolnego czy rodzica bo jak napastnik się dowie to będziesz miał gorzej więc lepiej siedzieć cicho i znosić nękanie w szkole.

Kontynuując, to co powinno robić teraz państwo polskie to:
1. Utworzyć bazę danych adresów email i VK jak największej liczby obywateli Rosji.
2. Utworzyć grupę hakerów oraz jednostkę ds propagandy wojennej tj antywojennych wpisów, informowania zwykłych obywateli Rosji co stanie się u nich jak zaatakuje nas ich państwo oraz, już w czasie wojny - co ich wojska robią u nas (zabijają, burzą i generalnie atakują) by społeczeństwo będąc przez nas atakowane wiedziało że to nie my zaczęliśmy i skończymy wtedy gdy i nas nie będa atakować.
Każdy z was pewnie wymyśli lepsze teksty, ale takie przykładowe wpisy mogłyby wyglądać tak:
- "Czy wy chcielibyście aby ktoś zaatakował wasze państwo (np USA czy Chiny), zniszczyli wasze domy, miejsce pracy, zabili rodzinę i znajomych i zakłuciły wasze spokojne dotąd życie?"
I w pierwszych chwilach wojny:
 "Jeśli wasze państwo natychmiast nie skończy tej barbarzyńskiej napaści na spokojny dotąd kraj wojna dotrze i do was. I to bedzie wina waszych rządzących a nie nasza. Chcecie spokoju to zostawcie w spokoju i nas".
Podobne wiadomości rozsyłane byłyby pod te adresy po to by wpłynąć na ich postrzeganie tej agresji oraz przyszłych poczynań Polski u nich. Trzeba próbować stworzyć u nich społeczeństwo antywojenne.
3. Utworzyć kilka osobnych jednostek ds sabotażu i dywersji
- Jednostka wywiadowcza której zadaniem byłoby zbierać informacje o tym którędy i jak dywersanci mogliby dostać sie na teren Rosji oraz jak mają sie przemieszczać by nie zostać złapanym.
 Jednostka ta w czasie wojny działała by również przechwytując informacje wojskowe i policyjne o działań służb miejskich.
- Jednostka zaopatrzeniowo-planistyczna
Zaopatrzenie militarne oraz w dokumenty, mapy, plany oraz wszelkie potrzebne materiały wraz z rozlokowaniem ich w odpowiednich miejscach z których jednostki dywersyjne mogły by je pobierać (np zakopane w danym miejscu w lesie czy innym miejscu które nie zostanie przypadkowo odkryte)
- Jednostka rekrutacjno szkoleniowa (jakie elementy infrastruktury niszczyć i w jaki sposób, jak się przemieszczać, jak kraść samochód, włamywać się, rozbrajać zabezpieczenia, walczyć, cicho zabijać, zdobywać potrzebne materiały itd)
Bo wiecie, można do wieżowca ichniejszego ZUSu, banku czy innej instytucji "na chama" wrzucić kilka granatów czy koktajli mołotowa których zgaszenie nie będzie wielkim problemem ale można się też włamać i po cichu tak zorganizować pożar by nawet straż pożarna nie dała rady go ugasić.
Oczywiście jednostki dywersyjne powinny być małe, nawet jednoosobowe a każdy dywersant powinien znać tylko swoje aktualne plany.

Dywersja powinna dotyczyć ataku na wszystkie możliwe sieci przesyłowe i energetyczne. 
Zatem niszczenie sieci elektrycznych, rur gazowych, wodno-kanalizacyjnych, ciepłowniczych, torów kolejowych a także ataki na posterunki policji czy milicji miejskiej, straży pożarnej oraz wszelkie budynki państwowe np urzędy miasta, sądy, banki, muzea, ważne ośrodki przemysłowe, telewizyjne, wojskowe itp.

Wyobraźcie sobie co by było gdyby nagle w danym mieście najpierw zniszczono posterunki straży pożarnej wraz samochodami gaśniczymi a potem spalono posterunki policji czy budynki użytecznosci publicznej. Wyobraźcie sobie ten chaos gdyby w wielu miejscach paliło się miasto a nie było by dostępu do wody bo rury byłyby uszkodzone. A do tego uszkodzone byłyby sieci energetyczne więc w sporej części miasta w nocy nie byłoby światła. Co gdyby nagle część stacji benzynowych wybuchła. Gdyby w trakcie zimy uszkodzone były rury gazowe i ciepłownicze.
Co by było gdyby policjanci byli wytrzebieni a pewna cześć społeczeństwa zorientowała by sie że w tej sytuacji można robić wszystko.
To byłby po prostu kataklizm.

I OCZYWISTE jest że społeczeństwo znienawidziłoby ten stan. Ale nadal dostawali by spam że sytuacja ustanie gdy Rosja przestanie atakować Polskę, więc też spora część społeczeństwa zwróciłaby się z pretensjami w stronę własnego rządu, z naciskami na zaprzestanie działań wojennych.
Oczywiście pierwszymi celami do działań dywersyjnych powinny być cele doprowadzające usługi do najważniejszych i najbogatszych miast Rosji (do ichniejszych bogatych Julek i Oskarków) a dopiero w dalszej kolejności skupianie sie na uboższych miejscowościach.
Najłatwjej oczywiście było by atakować infratrukturę na obrzeżach czy wsiach jednak, jak wspomniałem celem ostatecznym powinno być wkroczenie nocne do miasta kilkudziesięciu dywersantów i w kilka godzin zrobienie tam największej możliwej "rozpierduchy", ucieczka i kontynuowanie planu w następnej miejscowości.

Wyobraźcie sobie jak trudno było by sie Rosji bronić przed nawet małą grupą dywersantów na całym terytorium kraju. Ile zasobów wojskowych musieli by przeznaczyć do prewencji i pilnowania porządku zarówno w miastach jak i wszystkich ważnych placówkach państwa.

Przecież nawet dwie dobrze zorganizowane osoby takie jak Ty czy ja potrafiłyby zrobić niezły bajzel w danym mieście w ciągu zaledwie 24h a co dopiero wiele takich specjalsów. Co to za problem w ciągu jednego dnia uszkodzić kilka kolejowych torów, transformatorów, kabli elektrycznych czy rur gazowych, ciepłowniczych? potrzebne sa tylko plany którędy biegną i ewnetualnie zdjęcia satelitarne by ustalić w którym miejscu najlepiej zaatakować.
Wystarczą dwie osoby z bronią by sterroryzować jednostkę straży pożarnej i znieczyć wóz strażacki.
To samo z nocnym atakiem na posterunki policji czy włamaniem do budynków użyteczności publicznej by je spalić.
Tylko 2 osoby a do ich złapania czy zapobieżenia ich akcjom postawione na nogi byłyby wielokrotnie liczniejsze siły państwowe które i tak przecież nie uchroniłyby miasta od ich działań.
A co by było gdyby takich dywersantów byłoby nie dwóch, a np kilka setek na terenie całej Rosji?

Przecież taka strategia to jest wręcz cheatcode dla zdezorganizowania całego aparatu państwa oraz gospodarki. Ile wojska potrzeba by ściągnąć z frontu lub ilu Rosjan zamiast do codziennych zajęć wyznaczonych było by do pilnowania porządku? Ile czasu i energii zostało by zmarnowane by ograniczyć straty spowodowane taką dywersją i aktami sabotażu?

I coś wam powiem. Nie wiem jak Wy ale Ja nie słyszałem by Ukraińcy to robili.
A przecież ich specjalsi jak nikt inny potrafili by się rozmyć w tłumie nawet gdyby ich sprawdzali na jakichś rogatkach czy legitymowali na barykadzie w mieście. Bo są do Rosjan bardziej podobni niż My, a przede wszystkim nawet dobrze wyuczony Polak nie będzie miał odpowiedniego akcentu Rosyjskiego by nie zostać podejrzanym, więc nasi byli by zmuszeni zabijać "strażników" a więc i bardziej ryzykować.
Spora część ich społeczeństwa przecież włada Rosyjskim i spora część pewnie posiada konta na VK, telegramie innych portalach więc "akcję informacyjną" nawet nie musi wykonywać jakaś specjalna jednostka.
Mieszkańcy Moskwy czy Petersburga żyją normalnie i bawią sie w najlepsze podczas gdy na Kijów spadają drony a spora cześć Ukrainy ma problem z dostawami elektryczności.
Ja już nawet będąc przeciętnym Ukraińcem który nienawidzi agresorów bo zabili mu rodzinę czy znajomych czy zniszczyli dom zamiast pakować sie do armii wolałbym samotnie nawet zaopatrzyć sie w odpowiednie materiały oraz plan i wyjechać samodzielnie robiąc co powyższe.
To znacznie skuteczniejsze i tańsze niż zabijanie kacapów na polu walki. A jak osiągnie sie odpowiedni punkt zdenerwowania i zastraszenia społeczeństwa Rosyjskiego to Putin musiałby zakończyć wojnę.

I jak myslicie? Nie lepiej byłoby wydać nawet i miliard na taki plan niż 40 mld na helikoptery?
Bo nawet rząd Rosyjski ostrzeżony tą wcześniejszą Polską propagandą antywojenną nie zdoła się w czasie wojny obronić przed podobnymi działaniami dywersyjnymi więc pomyśli 2 razy zanim nas zaatakuje.
Sabotaż i dywersja, rażenie linii zaopatrzenia wroga oraz rozpoznanie są chyba ważniejsze niż wydawanie 40mld na sprzęt co do którego już teraz wiadomo że nie jest niezastąpiony.

ps. Uszkodzenia torów kolejowych byłyby poprzedzone stosownymi informacjami dla społeczeństwa. Ponieważ chcemy im utrudnić życie oraz siać grozę zamiast zabijać wykolejając pociąg.
Brak ostrzeżeń i wiele ofiar mogłoby przekierować złość na nas a tak, będzie to wina rządu że nie zadbał o bezpieczeństwo choć były ostrzeżenia.


Osobistość4piorunów

ja mam wrazenie ze nasze elyty to wcale nie chca zbroic kraju. Te apacze to najlepszy przyklad. Albo problemy borsuka czy ppk grom/ pirat itp To takie typowe biurwy: mam kase i musze wydac. I wydaja byleby wydac.
Nasze magazyny powinny byz zajebane pod sufit tanimi pociskami przeciwpancernymi (komar + cos mocniejszego tandemowego), kazda gmina powinna miec obrone terytorialna posiadajaca bwp'y, systemy przeciwlotnicze krotkiego zasiegu (ofc rodzimej produkcji a nie jakies dżaweliny w cenie luksusowego auta). No i zaczac samemu produkowac polskiego k9. Wojna ukr-rus pokazuje to co wojskowi wiedza od zawsze: w 90% przypadkow lepiej miec mase topornego sprzetu niz pojedyncze sztuki swiatowej topki.
Te abramsy i apacze to analogia do patologii bez pieniedzy co kupuje Iphona na kredyt.

Osobistość1piorunów

@4pietrowydrapaczchmur a po co czekac? wojna hybrydowa to dlugotrwaly proces zanim bedzie widac realne efekty. Juz teraz trzeba to robic

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Pisze sobie z koleżanką od jakiegoś czasu, którą poznałem X czasu temu. Pewnego razu z góry zaznaczyła, że my to tylko kumple. Wtedy znaliśmy się słabo i byliśmy tak raz na kolacji i trochę gadaliśmy. To jest rodzina mojego przyjaciela. No, ale potem wyszliśmy ze 3 razy, nagle kontakt codziennie, z jej inicjatywy rozmowy, a teraz z jej inicjatywy są propozycje jakichś spotkań (ale zawsze czuję, że czeka jak ja zapodam termin, ona tylko mówi, że chce iść i patrzy co napiszę), pojawiły się jakieś komplementy, tu tamto między wierszami jakieś odnoszenie się bezosobowo do jakichś sytuacji "co powinien zrobić chłop".

W normalnych okolicznościach to bym przycisnął temat i zobaczył co dalej, jak taki małolat co sobie spróbuje poderwać i jak się nie uda to c⁎⁎j, ale autentycznie po prostu się boję. Ciut ponad rok temu zakończył mi się długoletni związek, potem miałem vibe na randki i raz się wkręciłem w jedną laskę i srogo przejechałem, po tym jak na finiszu mnie zghostowała, kilka dni wcześniej zachowując się wręcz jak zakochana. To potem wszystkie inne próby to takie jak jazda na hamulcu, często się wycofywałem w jakimś momencie lub nie chciałem pociągnąć fabuły.

A teraz to nawet szczerze nie wiem, czy oczekiwania się zmieniły, czy to jakieś zalążki przyjacielskiej relacji. Bo na ten moment przyjaciółki to mam dwie, w tym jedna to rodzina mojej rodziny, a druga to kumpela z byłej roboty (o niej niżej).

No tak po prostu. Czuję się, jakbym miał mało czasu w życiu, jedną szansę na coś trwałego (28 lvl) i bał się podjąć ryzyka. Boje się też zranienia, niezrozumienia. Najchętniej bym doszedł do jakiegoś momentu i się wycofał. Nie wiem, coś sobie udowodnić? Sprawdzć? Krytykowałem jedną moją dobrą kumpelę, że robi tak samo z różnymi chłopami i jej to wytykałem, a mam to samo. Podłoże identyczne - długoletni związek i jakieś traumy.

Mam ochotę spojrzeć sobie w lustro i zadać pytanie "po co sobie to robisz chłopie i co chcesz sobie udowodnić". Bo problemów z kobietami nie mam, a wręcz odwrotnie, jak złapię kontakt, to wychodzi. Tyle, że to trochę tak, jak w meczu piłkarskim. 15 minut szarży i zdobywasz prowadzenie, ale potem jak masz to utrzymać i przejść do defensywy, to najchętniej byś zszedł z boiska i zamknął się w szatni i popłakał jak ostatnia p⁎⁎da. No ale w sumie czemu? Przecież wygrywałeś i szło dobrze, a na porażkę nic nie wskazywało. A oddajesz walkowera.

Mam takie wrażenie, że czułbym presję. Jakiś stres i tak dalej. W sumie nie wiem dlaczego...Mam pracę, poukładane w głowie, fajne perspektywy i plany na siebie, do wyremontowania własne mieszkanie, auto, grupę przyjaciół od kilkunastu lat na dobre i na złe (wychodzimy co weekend ekipą od małolata). I po co ja sobie to robię? Dlaczego nie czuję się pewnie?

W sumie to nie wiem, powyłażę se z nią i dam się temu potoczyć samodzielnie. Niby mi się podoba, ale mam pełno obaw. Czasem mam taką huśtawkę, że jak mam "poczucie" w rozmowie, że jesteśmy tylko ziomki, to jest mix. Albo odetchnięcie z ulgą, albo takie "szkoda". A jak czuję, że jednak coś na rzeczy, to albo endorfiny, albo "o k⁎⁎wa co teraz".

Gruba ryba0piorunów

głodny chodzisz i możesz sobie wkręcać coś więcej (naturka wzywa). jak powiedziała, że friend zone, to powinieneś czekać tak długo, aż sama na Ciebie wskoczy (nigdy nie jest to wykluczone; patrz przyp. 1). można też liczyć na to, że ma koleżanki.

Gruba ryba3piorunów

>Mam pracę, poukładane w głowie
@Lopez_ xD chyba ci się literówka wkradła

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Nic tu odkrywczego nie napiszę, ale stwierdziłem, że wrzucę swoje przemyślenia i może ktoś będzie miał coś ciekawego do dodania w dyskusji :smiley:

Szukając na YouTube ćwiczeń na naciągniętą pachwinę, trafiłem na jakiegoś fizjo i tak zacząłem sobie myśleć, że przed erą YouTube, albo nawet telewizji, taki fizjoterapeuta mógł dawać porady i krzewić np. sportowy tryb życia wśród lokalnej społeczności. Każda lokalna społeczność teoretycznie mogła mieć takiego swojego fizjoterapeutę. Teraz, któryś wyróżniający się fizjo, albo co gorsza ten najbardziej charyzmatyczny i medialny, może przekazywać swoją wiedzę poprzez YouTube. Ludzie spoza jego lokalnej społeczności zaczynają czerpać wiedzę z jego filmów, a co za tym idzie, nie potrzebują już usług fizjoterapeuty ze swojej lokalnej społeczności. W ten sposób jeden fizjoterapeuta bogaci się wykładniczo, zaś cała rzesza innych fizjoterapeutów traci źródło dochodu.

Wiadomo, że taki fizjo to trochę z d⁎⁎y przykład, bo pewnie core ich działalności to jednak terapia manualna, a przed erą telewizji, to pewnie by kogoś wyśmiali, jakby powiedział, że będzie ich macał i kazał się gibać na boki, ale wiadomo o co chodzi.

Taki efekt "winner-takes-all" jest wzmacniany przez globalizację i cyfryzację, a ostatnio rozwój AI. Kiedyś każda społeczność potrzebowała lokalnych ekspertów, bo dostęp do wiedzy i usług był ograniczony geograficznie. Teraz jedna osoba (lub firma) może dotrzeć do milionów ludzi, eliminując tym samym potrzebę zatrudniania lokalnych specjalistów w takiej liczbie, jak wcześniej. To zjawisko widać praktycznie wszędzie:

* edukacja - Krystian Karczyński może uczyć miliony online, a lokalni korepetytorzy tracą znaczenie (chociaż w tym wypadku czapki z głów dla pana Krystiana)
* medycyna - lekarze online mogą diagnozować i konsultować pacjentów globalnie, zmniejszając rolę lokalnych przychodni (sam ostatnio miałem poradę online w ramach ubezpieczenia, którą prowadził jakiś hindus - co prawda nie byłem zbyt zadowolony)
* programowanie - topowi specjaliści mogą sprzedawać kursy na Udemy, a juniorzy mają trudniej z wejściem na rynek, już o AI nie wspominając

Jestem praktycznie pewny, że to po prostu doprowadzi do powstawania uprzywilejowanej kasty ekspertów i biznesmenów. To się właściwie już dzieje albo stało. Najwięksi YouTuberzy mają już taką skalę i budżety, że nowym twórcom trudno się przebić. Giganci technologiczni wykupują konkurencję, zanim ta zdąży im zagrozić. W świecie finansów ludzie z kapitałem inwestują i pomnażają majątek szybciej niż przeciętny pracownik może nadgonić zarobkami.

Kiedyś kowal mógł robić to samo przez 40 lat. Dziś programista musi uczyć się co 5 lat nowego frameworka, a tradycyjne zawody (np. kasjerzy, nauczyciele, dziennikarze) są wypierane przez AI lub globalną konkurencję.

Czy da się temu przeciwdziałać albo czy w ogóle powinno się? C⁎⁎j wi, wydaje mi się to całkiem ponurą wizją i o ile jeszcze ludzie w wieku 20-50 lat powinni dociągnąć do emerytury albo śmierci w całkiem godny sposób, to już trochę czarno to widzę, jeśli chodzi o nasze dzieci, albo dzieci naszych dzieci.

Fanatyk4piorunów

Trudne kurde, takie rozkminy przed snem, się rozpisałeś, chcesz pisarzem zostać, jak Skłodowska?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

43piorunów

Dziś napisała do mnie dziennikarka z lokalnego radia, że chciałaby przeprowadzić ze mną krótki wywiad związany z jedną moją pracą. Niby "fejm", ale. Taką propozycję dostaję już 2 raz i oczywiście odmawiam. Jestem takim piwniczakiem, że nie potrafię sensownie ustnie sklecić nawet jednego pełnego zdania. Nie potrzebuję publicznego ośmieszania się. 😒 Nie przyznam się oczywiście, że zaproponowano mi coś takiego np. memu ojcu, bo wg niego wywiad w radiu (a jeszcze lepiej - w TV) to by była niesamowita niesamowitość i tylko dajcie mikrofon i czas antenowy.
No więc - nie potrafię sklecić sensownego zdania ustnie. A pracuję jako wykładowca akademicki. Gdybym miała komuś, kto musiałby spróbować ze mną o czymś porozmawiać powiedzieć gdzie pracuję, nie uwierzyłby mi na 100%. Sekret tego, że jeszcze mnie nie wy...no ze stanowiska tkwi w tym, że zawsze wszystko, co mam powiedzieć studentom mam co do słowa zapisane. Nie czytam tego, bo nie dałoby się przecież tego słuchać, ale przed wykładem powtarzam to sobie, żeby jak najwięcej zapamiętać i tylko potem zerkać, czy na pewno dobrze mówię. I tak sobie popycham miesiącami tą taczkę spie...lenia.

GURU1piorunów

@rain I dlatego chłopy mają przewagę, bo przeciętny chłop nawet jak się nie zna to pójdzie i będzie pi⁎⁎⁎⁎lił kocopoły (co widać szczególnie w przypadku polityków), a przeciętna baba nawet jako specjalista w jakimś temacie będzie rozkminiać że w sumie to nie wie czy na pewno ma coś ciekawego do powiedzenia i pewnie wszyscy będą myśleć że jest żenująca.

GURU0piorunów

Biedna. Ale przyznam że trochę śmiechłem bo jednak trochę zabawne. :smiley:

Jak randkowałem (gdzieś w późnym średniowieczu, przełom XV i XVI wieku), to mi się czasami takie milczki trafiały. Wkurzało mnie to bo czułem że robię robotę za dwoje, nie fair. Może powinienem był być bardziej wyrozumiały.

Z drugiej strony, jak się kobicie buzia nie zamyka też źle.

Pokaż więcej komentarzy (38)

Osobistość

w Hydepark

39piorunów

Jedną z rzeczy ktorą bym zmienił w mentalnosci Polaków jest poczucie krotkoterminowosci.
Jak pracowalem za granicą jako spawacz to mialem niemaly szok kulturowy gdzie zakład miał swoich wychowanków praktycznie od szkoły. Dla większości chłopaków z ktorymi wspolpracowalem byla to ich pierwsza praca.

Majster tez tam pracował od szkoły, po kilkunastu latach awansował na swoje stanowisko. Swoją drogą człowiek orkiestra, wiedzial doslownie wszystko o tej robocie. No i był wyznaczony na glownego kierownika jesli owczesny przejdzie na emeryture.

U nas jest w połowie dziki zachód. Przychodzi młody na próbki, zepsuje, ale widać ze sie starał. Wypad. Wszystko musi być tu i teraz. Kupić raz dobre narzedzia, zeby sie latwiej pracowało? To za drogie. Przykladow mozna mnozyc.

Kiedys slyszalem teorie, ze to przez poczucie tymczasowosci panstwa Polskiego. Przez ostatnie 200 lat bylismy niepodlegli zaledwie 50. Widocznie nie zostało to bez echa w naszej swiadomosci.

GURU0piorunów

@Capo_di_Sicilia
>>wychowanków praktycznie od szkoły
Niech zgadnę, w rzeszy?

GURU6piorunów

Tak było za komuny. Szybko przeminęło, bo sprawdza się tylko w małych ośrodkach. W dużych, gdzie przemiał ludzki jest większy, to już nie. No i system gospodarczy zapewniał za komuny dużą stabilność pracy. Dzisiaj nie ma żadnego problemu, żeby jakieś produkcyjne bydle zbankrutowało. Popatrz na kopalnie, które sobie same kształciły personel. W mieście, z którego pochodzę, zostały dwie z pięciu.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Dyskusje

62piorunów

W ramach tego, ze teraz jest głośno(i słusznie) o serialu "Dojrzewanie" chciałabym napisać cos od siebie. Nie chce sie skupić na tym jak genialnie ten serial został zrealizowany, jak perfekcyjnie zostały pokazane emocje i jak bardzo ważne tematy porusza. Chciałabym jednak powiedzieć o dwóch dialogach, które dotyczą także i mnie i moich osobistych doświadczeń.

Pierwszy z nich to dialog miedzy Psycholog, a oskarżonym o morderstwo koleżanki 13 letnim chłopakiem(Jamie). Jednym z celów jakie miała pani psycholog było poznanie nastawiania Jamiego do swoich koleżanek:

"-podobasz się dziewczynom?
-Nie
-Dlaczego uważasz, ze nie?
-Bo wiadomo...
-Bo?
-Bo jestem brzydki.
-Jak się z tym czujesz?
-Nie powinna Pani zaprzeczyć?
-Dlaczego?
-Bo tak ludzie robią"

Ten dialog był dla mnie o tyle znaczący, że bardzo przypomina mi te schematy myślenia, które są powielane na Wykop na tagu przegryw. Z jednej strony jest to schemat gdzie człowiek sam siebie poniża, ale oczekuje pocieszenia od rozmówcy, zaprzeczenia tych myśli, ale jest to pułapka, bo każde pocieszenie powoduje jeszcze większe utwierdzenie sie w tym, że myśli się o sobie w "słuszny" sposób. Łatwo w nią wpaść, bo właśnie na taką patologiczną samokrytykę nigdy nie ma dobrej odpowiedzi, wtedy wpada sie w pętle kompleksów i nieudolnych prób znalezienia lekarstwa na nie(w przypadku Jamiego, było to wyzywanie kobiet pod ich zdjęciami na instagramie).

Jest to dla mnie poruszające bo sama w takie pułapki wpadałam i pewnie nie raz jeszcze będę wpadać z różnych przyczyn, choć chyba poznanie takiej przyczyny jest w tym przypadku najważniejsze, żeby z tej pułapki sie wydostać. Nikomu nie życzę takiego stanu jest on dla mnie czymś co mnie niezmiernie martwi i boli jak widzę coś takiego u innych osob, wiec dlatego tez unikam od dawna czytania wpisów z tagu przegryw bo jest to sytuacja ludzi, na której nie ma dobrej odpowiedzi i pozostaje tylko bezsilność.

Drugi dialog, to raczej monolog, ojca Jamiego z czwartego odcinka. Wyrzucał on z siebie, jak chciał, żeby jego syn był męski i twardy, radził sobie w sporcie i jak on nie radził sobie z tym kiedy ojcowe innych chłopców śmiali sie z jego syna kiedy ten był nieporadny w gre w piłkę czy szybko się zniechęcił do sportów walki(najprawomocniej nikt się nie śmiał, to była jego iluzja). Opowiadał to z widocznym żalem do siebie i poczuciem winy, za wymuszanie na swoim synu czegoś co uważał za słuszne.

O ile wiem, że czasy się zmieniają i teraz juz coraz mniej kładzie się nacisk na to żeby każdy spełniał swoje role pod określone dyktando i wzór, tak jednak ja jeszcze jestem z tego pokolenia, gdzie w szkole wymagano od dziewczynek zachowywania sie jak dziewczynki, a od chłopców żeby byli tacy jak to na chłopaków przystało. Jest to jeden z bardziej krzywdzących schematów, w które ja tez wpadłam i jest mi przeogromnie wstyd za to, że kiedyś(i pewnie aktualnie mimowolnie) zdarza mi sie kogoś ocenić, bo nie spełnia wymagań męskiego faceta, czy kobiecej kobiety. Choć też jest mi wstyd za ludzi, który w moim otoczeniu oceniają kogoś na podstawie "braków", które brakami nie są tylko bezmyślnym stereotypem.

Oczywiście takie "wymagania" sa absurdalne, jak choćby to, ze facet nie ma prawda płakać, musi umiec sam wszystko naprawić czy więcej zarabiać, albo do kobiet, ze jak przeklina czy pali papierosy to juz jest niekobieca i takiej to nie wypada. Tak u mnie w domu po wypowiedzeniu "k⁎⁎wa" z moich ust, były komentarze ojca w stylu "nie przeklinaj, jesteś dziewczyną, a to nie wypada". Sa to jakieś dziwne i bezcelowe przyzwyczajenia, które w moim pokoleniu (30lat) są jeszcze często spotykane, mam tylko nadzieje, ze młodsze pokolenia nie będą miały nakładane na siebie takiej presji i nie będą wpychane w poczucie winy jeżeli pewnych oczekiwań spełniać nie będą.

Gruba ryba3piorunów

@Cori01

Tag „przegryw” to niestety bagno, które potrafi mocno wciągnąć i potem nie chce wypuścić. Jak kiedyś przeglądałem, z mniejszej lub większej ciekawości, a przez pewien czas nawet lekkiego utożsamiania się, to dość szybko zauważyłem, że to bardzo toksyczne środowisko. Licytowanie się, kto ma gorzej, obwinianie wszystkich o swoje porażki czy próby ściągania w dół, jeśli komuś się udało naprawić coś w swoim życiu.

Najgorsze jest ich podejście do kobiet, a przede wszystkim wrzucanie wszystkich do jednego wora, co jest krzywdzące dla tych fajnych niewiast. No i to wzajemne nakręcanie się.

Zawodowiec0piorunów

@Cori01 moim zdaniem źle interpretujesz. Oni nie chcą żeby ktoś zaprzeczył tylko ich to wkurza i właśnie takiej odpowiedzi się spodziewali. To coś w stylu "wszystko będzie dobrze" kiedy jesteś w emocjach i wiesz że będzie chujowo tylko jeszcze się z tym nie pogodziłeś, a ktoś właśnie Ci zaprzecza swoim "wszystko będzie dobrze"

Pokaż więcej komentarzy (30)

Fenomen

w Hydepark

33piorunów

Kończyłem dwa kierunki studiów. Pierwszy był stricte nauczycielski, drugi w zakresie mojej obecnej pracy (w sumie od początku kariery zawodowej). Jako młody chłopak, student na licencjacie miałem praktyki w szkole, do której uczęszczałem. Równolegle robiłem praktyki w klubie bokserskim, w którym boksowałem jako młody chłopak, jako asystent trenera. To był wolontariat do odbębnienia, ale podszedłem do tego na serio.

To co mi zapadło w pamięć, to podejście trenera vs nauczycieli i pedagogów. Podczas wizyty w gabinecie pedagogicznym rozmawialiśmy o trudnych uczniach, bo zapoznawała mnie z dokumentacją. Z ust Pani pedagog padły słowa "On ma ADHD, to w ogóle nie warto z nim nic zrobić, a jakikolwiek sport to byłaby dla niego nagroda, to jest debil". Poczułem się jak zdzielony szmatą w twarz. Przypomniałem sobie czasy (wtedy) 10-12 lat wstecz. Też jestem nadpobudliwy, mam ADHD. Problem w tym, że gro kadry nie ma pojęcia czym się to objawia (do tego wrócę). Jeden z nauczycieli WF (ten, u którego robiłem praktyki to był mój były nauczyciel i był nim z pasji) miał taki sam punkt widzenia, kiedy na zastępstwie miałem zajęcia z 6 klasą. I było tam 2 chłopaków właśnie z sekcji bokserskiek.

Sport wyciągnął mnie w życiu na prostą. Nauczył mnie więcej niż cokolwiek innego. Jako chłopak w szkole podstawowej sprawiałem problemy wychowawcze. Słabo się też uczyłem, bo mi się nie chciało. Byłem skreślony. Nauczyciele traktowali mnie pogardliwie. MImo to, miałem swoje pasje, które nigdy nikogo nie interesowały, bo wychowywaliśmy się w pruskim systemie, gdzie nagradzano tylko "dobrych ze wszystkiego". I to nic, że mogłeś być świetny z 2-3 rzeczy, nie byłeś dobry ze wszystkich po trochu, nie byłeś dobry wcale. W wieku 13 lat piłem pierwszą wódkę, latem z 1 na 2 klasę gimnazjum robiliśmy pijackie eskapady na osiedlu. Trzymałem się z chłopakami z robotniczych rodzin, choć sam pochodziłem z bardzo wykształconej. W międzyczasie popalanie szlugów, w wieku 15 lat posmakowałem "dopalacza" (myślałem, że to trawa). Chwilę potem doszły mi problemy nerwicowo-depresyjne.

Zawsze byłem sportowcem, ale dopiero boks nauczył mnie w życiu wszystkiego. Wygrywać, przegrywać, pokory, skromności, zasad i przede wszystkim walki o siebie i dążenia do celu, ogólnie ciężkiej pracy. Mniej więcej wtedy podciąnąłem się w nauce, nauczyciele zaczęli mnie dostrzegać wyłącznie dlatego, że zacząłem mieć z ulubionych przedmiotów dobre oceny. Finalnie dziś mam niezłą pracę, grupę przyjaciół, jakieś oszczędności, mieszkanie (to akurat w spadku), nienajgorsze auto (kupiłem za własne pieniądze, zaoszczędzone żyjąc na wynajmie, więc spoko), kobiety mnie lubią i uważają za fajnego gościa, choć w gimnazjum uchodziłem za zjeba.

Sport mnie wyciszył i nauczył dyscypliny. Pytanie tylko ile dzieciaków dostało szanse? Ilu z nich mogło rozwijać swoje pasje, nauczyć się czegoś w życiu, a na ilu postawiono krechę, bo nie byli tacy jak wszyscy - zwyczajni? I teraz po długim wstępie - o czym jest ten post.

ADHD to nie tylko nadpobudliwość ruchowa. Istniej pierdyliard rodzajów tego zaburzenia. Moja siostra o swoim ADHD dowiedziała się w wieku 33 lat. I często jest to wymówka dla ludzi, lub "o, wow, jestem jakiś inny". Nie. Przyjrzyjmy się nieco pewnym objawom, niewidocznym gołym okiem. Z takich bardziej błahych:

-impulsywność
-upartość
-gadatliwość i ogólny ekstrawertyzm
-ogromna wyobraźnia

A teraz z innej beczki:

1.Niedobory dopaminy - osoby z ADHD potrzebują często bodźców. Niektórzy uzależniają się od adrenaliny (sporty ekstremalne i tym podobne), seksu, alkoholu, nikotyny. Świat to dla nich za mało. Potrzebują nieustannych bodźców. W zależności od nasilenai, ale siedzenie w domu i prowadzenie szarego życia jest jak sznur na szyi.

2.Pamięć krótkotrwała - nie zawsze pamiętam o czym rozmawiałem z ludźmi, mam tendencję do problemów ze skupieniem się, w dodatku szybko zapominam mało ważne rzeczy. W pracy wszystko notuję w excelu, prowadzę kalendarz, bo bez tego ani rusz

3.Wszystko albo nic - osoby z ADHD są często idealistami i perfekcjonistami. Jest czarne i białe. Albo coś się uda na 100 %, albo się nie udało wcale. Albo odnosisz sukces, albo porażkę. Wszystko chcesz osiągnąć od razu. Masz wobec siebie bardzo duże wymagania. Jeśli ogarnąłeś te "basicowe" ADHDowe objawy i dążysz do czegoś w życiu, to zjada cię twoja własna ambicja. Ambitny plan zrealizowany na 80 % jest dla ciebie porażką. Dla innego człowieka średnio-ambitny zrealizowany na 70 % to sukces. Jednego dnia czuję się, jakbym miał podbić świat, innego, jakbym przegrał wszystko.

4.Radość - nie potrafię celebrować małych sukcesów. Z dużych sukcesów cieszę się chwilę i potrzebuję kolejnego bodźća. Mój pasek "baterii" w postaci dopaminy rozładowuje się zdecydowanie szybciej niż u was. Często jeśli odniosę mały sukces, uśmiechnę się kącikami ust i powiem "Fajnie". Przy dużym - nie rozpamiętuje.

5.Związki - bardzo dużo rozpamiętywania nieporozumień, potrzeba absolutnej pewności, że wszystko jest dobre i stabilne, częsty strach przed jutrem, poczucie niezrozumienia

6.Niepokój - jestem przyzwyczajony do uczucia niepokoju. Odczuwam je bardzo często. To taka mieszanka podwyższonego kortyzolu z niedoborem dopaminy. Wyobrażasz sobie, że masz ważną wizytę u lekarza za 3 dni lub ważny egzamin? Czasem czuję się tak codziennie, czasem nie.

7.Bujanie w obłokach - Są takie dni, że potrafię pracować na 20 % efektywności bo myślę o niebieskich migdałach i marzę. Potem potrafię to odbić pracą na 200 % i naprawdę mega wynikami.

8.Inteligencja emocjonalna - bardzo łatwo potrafię rozgryźć problemy drugiego człowieka, mam wrażenie, że czuję i widzę więcej niż inni, szybko zdobywam zaufanie, ludzie mają tendencje do zwierzania mi się ze swoich problemów, umiem przekonać do siebie ludzi, łatwo "się sprzedaje" (pracuję jako handlowiec b2b do kluczowych klientów w branży, z której mam wykształcenie). Jestem bardzo dobrze odbierany.

Moja terapeutka powiedziała mi, że duży wpływ na te czujkę miała psychoterapia (jako nastolatek chodziłem 2 lata. Wyleczyłem problemy nerwicowo-depresyjne do 0 i zbudowałem mega pewność siebie. Obecnie chodzę, bo jestem rok po rozstaniu z planami na życie i próbuję przepracować swoje problemy. Poszedłęm tam, bo jestem dojrzały i rozumiem problematykę, nie dlatego, że mam jakąś depresję czy lęki/myśli natrętne).

Powiedziała mi też, że jestem taką osobą, z którą można siedzieć przy piwie do 5 rano i konie kraść. Nasze spotkania na zaplanowaną godzinę częśto wydłużają się do godziny 10 minut, godziny 15 minut. Mówi mi też, że mężczyzn takich fajnych do pogadania i ze sztywnymi zasadami i etyką moralną jest dziś bardzo mało i że to świat nie pasuje do mnie, nie ja do świata.

Podsumuję to tak. Jedna z najbardziej inteligentnych osób, które znam, jest skrajnym przypadkiem ADHD. Niesamowicie inteligentny gość, który potrafi rozgryźć drugą osobę ot tak, przejrzeć w 5 minut, rozwiązać każdy problem, przekonać do siebie każdego. Powiedziałbym urodzony handlowiec lub tepraueta. I wiecie co? Kilka lat na emigracji, zaledwie średnie wykształcenie, brak planów na życie. Podróżuje po Europie i nie może się nigdzie odnaleźć, bo po prostu nie wysiedzi w miejscu. Nikt z nim nic nie przepracował, nikt go nie nauczył jak sobie radzić. Za to jest uzależniony od seksu i ma tendencje do próbowania różnych używek psychoaktywnych, zazwyczaj takich, które interpretuje jako wycieczki duchowe. Pogubiony chłopak.

Smutne jest to, że przypadków takich jak np Kuba Wojewódzki (choć prywatnie go nie lubię), Szymon Majewski czy ze "świata" - Jim Carrey, Michael Phelps czy WInston Churchill - jest niewiele. Z reguły potencjał tych ludzi ginie pod butem systemu.

A dla osób z ADHD świat to za mało. I mogą naprawdę dużo osiągnąć. Potrzebują tylko mentora, który poprowadzi ich przez życie. Mi go zabrakło, bo mój tata jest specyficzny i zabrakło mi ojcowskiej ręki (myślę, że może mieć aspergera). Ojcowską ręką był dla mnie boks, który uratował mi życie. Ale co z tymi, którzy nie mieli szczęścia?

GURU10piorunów

W sumie to smutny wpis. Może teraz jest trochę inaczej ale ludzie mający obecnie 30-40 lat raczej byli niezrozumiani jako dzieci i pewnie dalej są, bo większość nie ma diagnozy.

Osobistość1piorunów

Sporo z rzeczy i cech, które opisujesz, nie są w ogóle związane z ADHD.

>-upartość
> -gadatliwość i ogólny ekstrawertyzm

czy

>8.Inteligencja emocjonalna

z tych bardziej odstających.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kosmonauta

w Hydepark

5piorunów

Kurde proste i niedrogie sposoby by znacznie zmniejszyć liczbę pijaków na drogach. Rok 2025 a rządzący idioci jedyne co są w stanie wymyślić to jakieś mało skuteczne sposoby. Mam wrażenie, że ostatnio to w ogóle są igrzyska w jeździe po alkoholu.

* Wprowadzenie dopuszczalnego wydychanego alkoholu 0,00 promila - żeby nie było wątpliwości w interpretacji, koncerny alkoholowe same zaproponowały taką propozycje. Teraz jak jest 0,2 to znaczy, że "troszeczkę możesz".

* Podstawa - znaczne zwiększenie kontroli trzeźwości i uregulowanie tego prawnie, żeby jakiś dzban nie myślał, że mu wolność odbierają jak jest wyrywkowa kontrola trzeźwości. Regularne dmuchanie na światłach - proste, skuteczne, nie przeszkadzające bo i tak kierowca stoi. To powinno być tak często, że taki kierowca powinien czuć przed wyjazdem, że raczej całkiem prawdopodobnie spotka go dmuchanie na jakimś czerwonym świetle.

* Likwidacja auta po jeździe po alkoholu (do uskutecznienia obecne przepisy) - żeby było sprawiedliwie każde auto do utylizacji. To tylko blaszane skrzynie, nawet te najdroższe. Ktoś podróżował nie swoim autem? Trudno, właściciel nauczy się brać odpowiedzialność za to komu daje się kluczyki i będzie je pilnować. Auto służbowe? Trudno, pracodawcy pomontują sami z siebie alkomaty w autach, żeby nie wpuścić kogoś po alkoholu.

* Kara za jazdę po alkoholu - niedługie więzienie (żeby ktoś zobaczył jak to jest, ale nie za długo bo to też duże koszty) + utrata prawka na ileś lat + prace społeczne. Jak ponownie złapią takiego kierowcę to już solidne więzienie. Jeżeli prowadzący spowoduje wypadek po alkoholu lub będą jasne dowody na bardzo niebezpieczną jazdę to więzienie jak za próbę zabójstwa/zabójstwo.

* Dodatkowo solidne kary pieniężne dla pełnoletnich pasażerów, którzy podróżowali razem z kierowcą pod wpływem - skoro wiedzieli, że kierowca pił to dlaczego nie zaprotestowali przeciwko jeździe pod wpływem? Pasażerowie też muszą w końcu zastanowić się z kim wsiadają do auta i czy mogą mu zaufać. Oni przyłożyli cegiełkę do tego, aby pijana osoba prowadziła auto, zgodzili się na to sami wsiadając z takim kierowcą. Wyłączyć od odpowiedzialności pasażerów taxi, autobusów i innego legalnego komercyjnego środka przewozu osób.

Fanatyk4piorunów

@artur200222
>Likwidacja auta po jeździe po alkoholu
Już lepiej samochody przekazać na licytację a kwotą zasilić fundusz na kampanię walczącą z pijanymi kierowcami albo fundusz osób poszkodowanych przez wypadki z takimi osobami.

Autorytet3piorunów

@artur200222 dodałbym zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach. Wiem, że nie jest to popularne. Ale to jest też plaga. Ale tego pewnie się nie doczekamy, lobby alkoholowe ma się chyba dobrze w PL.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

4piorunów

Prezydent to jest osoba, która pełni głównie funkcję reprezentacyjną i dyplomatyczną. To nie może być osoba, która robi sobie bekę i podchodzi to tematu w sposób "xD", niezależnie od poglądów. Nie powinien też zachowywać się jak zwykły NPC. Musi być stanowczy, odważny, odnajdujący się w wielu różnych sytuacjach. Prezydent to wizytówka kraju. Czemu oni nie głosowali na tego Sikorskiego to ja nie wiem....

Osobistość1piorunów

Jeden kandydat jest jak NPC, drugi zachowuje się jak kartofel, trzeci spierdala w chwili zagrożenia, czwarty jest przewrażliwiony na swoim punkcie niczym Trump.
Ciekawie wybory.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

6piorunów

Jakie to jest irytujące, być jak roślina. Nie ma słońca, to jestem osowiały, zły i śni mi się, że ktoś popełnia samobójstwo (dziś miałem jakieś po⁎⁎⁎⁎ne sny). Wyjdę na słońce, nawet przez szybę to od razu jakoś lżej, brak życia i środków do życia nie przeszkadza, samotność ucieka, a marchewka smakuje lepiej.

Fenomen

w Hydepark

0piorunów

Mam 28 lat. Od początku zainteresowania polityką (ok 18 lat) jestem prawicowcem. Przeszedłem tu trochę ewolucyjną drogę. Od korwinowskiego kuca, po gospodarczego centrystę (powiedzmy 60-40 % wolnorynkowca) i nacjonalistę (narodowego konserwatystę). Generalnie fundamentów w postaci konserwatyzmu nie zmieniłem nigdy. Liczę, że ze mną podyskutujecie merytorycznie, a więc tak:

Trochę mnie bawi taktyka obnażania tych wszystkich ustaw podatkowych i poglądów gospodarczych Mentzena, zważywszy na to, że Platforma zrobiła stos fikołków w kampanii i nie wywiązuje się z obietnic wyborczych, co chwila zmieniając poglądy na gospodarkę. Gdyby Trzaskowski i Tusk byli weryfikowani tak jak Mentzen (a nie są, bo przeciwko nim nie występują mainstreamowe media i farmy trolli), to efekt byłby podobny, ale post nie o tym.

Pytanie do 40-50 latków z Hejto, a taka grupa tu dominuje. Czy wy naprawdę myślicie, że chodzi tylko o gospodarkę i macie do czynienia z napompowanym kucowym, wolnorynkowym elektoratem? Otóż nie xD

Zdecydowana większość młodych prawicowców nie chciała Mentzena, tylko Bosaka. Mentzen jest, to go poprzemy, choćby dla zasady, żeby był silny numer 3 i początek zmian w polityce, jaki by on nie był. Realnie Mentzen nie ma szans na prezydenturę. Jego rola jest jedna - przez napompowany tik tokowy elektorat i duże dotarcie do młodych i medialność, ma mocno podbić wynik prawicy w wyborach i zrobić podwaliny pod wybory w 2027 i 2030 roku. I to tyle. On nigdy nie będzie prezydentem, bo za 5 lat wystartuje już Bosak, jak się umocni elektorat.

Zdecydowana większość moich rówieśników - od ludzi po szkole średniej, do osób po naprawdę dobrych studiach (po zawodówce mam raptem jednego kolegę) ma po prostu bardzo prawicowe poglądy. Światopoglądowo przede wszystkim.

Wy tego nie widzicie, bo nie obcujecie na taką skalę z rocznikami lat 90 czy wczesnych po 2000, ale tak jest. Gospodarka to jakiś element. Natomiast jak pociągniecie za język młodych ludzi i podyskutujecie z nimi na temat jak świat powinien wyglądać, to widać następujące wspólne punkty

-Nacjonalizm (w rozumieniu takim, że Polska jest krajem jednolitym kulturowo i etnicznie, nie dyskryminując przy tym tych, którzy przyjeżdżają tu do pracy, ale nie masowo)
-Konserwatyzm/Light-Konserwatyzm (może mało który chłop wam się do tego przyzna, ale prawie każdy marzy o pięknej żonie, dzieciach i domu i życiem zgodnie z jakimiś wartościami, nawet jak w praktyce wychodzi mu w młodym życiu na początek inaczej)
-Niechęć wobec LGBT (to chyba standard. Ogólnie sam toleruje osoby LGBT i nie mam nic przeciwko temu, że ktoś kocha inaczej, ale nie akceptuje tej grupy w ten sposób, że dążą do praw adopcji dzieci czy małżeństw)
-Niechęć wobec Lewicy (standard)
-Silna dominacja mężczyzn (patriarchalizm to zjawisko powszechne wśród nas, po prostu nikt się do tego publicznie nie przyznaje w towarzystwie kobiet czy osób 40 +)

Takie są fakty po prostu, że młodzi mężczyźni są prawicowi. I bzdurą jest, że z czegoś się wyrasta, bo o ile łatwo porzucić drogę bycia kucem opartą o pieprzenie Korwina, tak ciężko wyplenić z siebie twarde przekonania na temat świata.

Trend zaczął się mniej więcej w okolicach 2011 roku i "Wiosny ludów" w Europie w postaci zrywów nacjonalistycznych, co w Polsce generalnie zaczęło się od pierwszego masowego Marszu Niepodległości, bumu patriotycznego, niechęci do unio entuzjastycznych rządów i tak dalej. I to będzie wam ciężko zatrzymać.

Korwin nigdy nie skupiał wokół siebie realnych prawicowców. Skupiał wokół siebie libertarian. To nie jest to samo, co teraz. Łatwiej było porzucić poglądy na gospodarkę, bo zdecydowana większość jego wyborców to była light prawica lub po prostu zwykli liberałowie (co widać po ich dawnych postulatach nadmiernej liberalizacji wszystkiego).

Także powiem tak - macie złą taktykę. Możecie sobie dalej walić w kuców, ale kuców już po prostu nie ma. Wasza taktyka jest identyczna jak za czasów walki z Korwinem i jego teoriami, ale teraz to po prostu nikogo nie interesuje, bo nie to jest fundamentem poglądów młodych ludzi.

Zrozumcie, że my w tej atmosferze promowanego nacjonalizmu/konserwatyzmu i szeroko pojętej prawicy dorastaliśmy. Takie były czasy naszych lat nastoletnich. To jest coś, czego nie mieli kuce dorastający w latach 1995-2005, gdzie Polska była krajem zacofanym i libertariańskie brednie były dla nich szansą na zmianę. Oni na ogół nie mieli silnie wykreowanego światopoglądu. A Polska młodzież przed 2010 wcale nie była prawicowa. Jedynie przyzwyczajona do wpojonych norm i zasad w społeczeństwie. Ale była bardzo liberalna. Teraz już tak nie jest.

Gruba ryba2piorunów

@Lopez_ Co do Mentzena - wyobrażasz sobie, że ktoś z PO na pytanie o to, czy Polska powinna pozostać w UE, odpowie:

* Uuu, yyy, eee, iii, no, teges, to zależy, yyy, oops, czas mi się skończył nie mogę już odpowiedzieć :smiley:

?

A to jest kluczowe pytanie o to, jak chcemy budować przyszłość Polski!

A ten cały Bosak… https://x.com/krzysztofbosak/status/1386646794864664580 - nie wyobrażam sobie, jak inteligentna osoba może popierać kogoś takiego.

Kuce wciąż tu są, tylko zamiast bredni gospodarczych Korwina słuchają bredni gospodarczych Mentzena. Jedyne, co się zmieniło, to przyciągnięcie do Konfederacji części wyborców PiSu - właśnie pseudopatriotycznymi bredniami.

I tak, było przed 2010 sporo prawicowców wśród polskiej młodzieży - skinheadzi, kibole piłkarscy, itd. I byli bardziej prawicowi, od „prawicowców” Bosaka, potrafili np. Pacyfikację chórem śpiewać, która to fanom Konfederacji by przez gardło nie przeszła.

GURU8piorunów

@Lopez_ Wiesz, z punktu widzenia pięciu dekad życia, sytuacja może wyglądać nieco inaczej. Chcesz wiedzieć, czemu nabijamy się z kuców (osobiście, żal mi nawet na to marnować czasu, ale niektórzy to lubią, taki niskich lotów sport). Opowiem Ci o mojej perspektywie.

Młodość ma swoje prawa i wzorce (pisząc "młodość", mam na myśli tak do 35 lat, bo cezura 18 lat to formalna fikcja, człowiek dojrzewa i stabilizuje poglądy o wiele dłużej). Są zawsze takie same, manifestują się jedynie w inny sposób. Jednym z tych wzorców jest kontrarianizm, manifestujący się na wiele sposobów. Dzięki temuż, mamy wielość odmian podejść polityczno-filozoficznych. Tworzyli je zazwyczaj jacyś niedorobieni "dorośli", ale paliwem zawsze są młodzi. Masz tu wszystko, co sprzeciwiało się zastanemu porządkowi, włączając socjalizm i faszyzm. Młodym trzeba dać zestaw łatwy do strawienia, dobrze zdefiniowany, zaadresowany do ich chęci sprzeciwu. To wystarczy. Czy to będzie konfa, czy to będzie towarzystwo od śmiesznych zaimków, czy też ostatnie pokolenie - nie ma to znaczenia, profil jest ten sam.
Tymczasem, starzejąc się i nabywając doświadczenia, zacząłem nieco inaczej postrzegać zasady działania społeczeństw. Liczy się dla mnie racjonalny funkcjonalizm. Ta społeczna osnowa ma działać i nie przeszkadzać. Może mieć dowolne elementy, jeśli to konieczne dla spełnienia funkcji. Nacjonalizm - proszę bardzo, ludzie to zwierzęta stadne, a stado musi mieć jakiś zdefiniowany zakres, inaczej nie da się efektywnie nim zarządzać. Konserwatyzm? Czemu nie, część ludzi wierzy w jakieś abstrakcyjne byty i zasady, należą do stada, więc racjonalnym będzie uznanie ich wierzeń i zasad, by się nie przeszkadzali. Socializm? Czemu nie. Stado potrzebuje (jeszcze, bo to się zmieni) gromady wyrobników, fizycznych i umysłowych, o ograniczonych potrzebach. Ich wydajność będzie lepsza, jeśli zapewni im się niektóre z nich. Pod warunkiem, że będzie to zoptymalizowane kosztowo.
I tak dalej.

Stąd, bawią mnie programy właściwie wszystkich partii, a te skierowane do młodych w szczególności, bo po dokładnym przyjrzeniu się, widać naginanie rzeczywistości pod program, a nie na odwrót.

Pokaż więcej komentarzy (48)

GURU

w Hydepark

64piorunów

Jako,ze bylem wczoraj w stolicy to przy okazji poszedlem na i sprawdzilem co tam u śp. małżonki( imienia nie zdradze,bo jeszcze mnie calkowicie wystalkujecie :p).
I powiem tak: prawie wszystkie moje znicze te stare malpy wyrzucily,pozostawily tylko jeden maly i jeden duzy-niczego lepszego sie nie spodziewalem,bo stare grazyny zawsze beda starymi grazynamj.

Grob oczywiscie brudny,az zielony pod podstawkami.
Ja tylko przynioslem jeden nowy znicz( zakupila go.moja babcia,ale ciii),wyrzucilem stare wklady i czesc uzupelnilem swoimi. Pomodlilem sie i wrocilem do domu.

Dzisiaj taki wpis malo rozbudowany,bo i jakos nie mam weny na wieksze opowiesci- zreszta nie ma o czym mowic.

Lider14piorunów

Współczuję... 😒 Dawno małżonka odeszła?
Mam nadzieję, że z dnia na dzień jest lepiej chociaż nigdy się smutek po stracie nie zasklepi.

GURU22piorunów

@inty
W lutym minely trzy lata,takze juz dosyc dawno.
Dziekuje za slowa otuchy,na pewno sie przydadza:)
Staram sie juz o tym nie myslec,ale.nie zawsze sie da.

Martwym juz nie pomoge,lepiej myslec o zywych ludziach na ktorym nam zależy

Lider3piorunów

@jajkosadzone Rozumiem, zawsze to będzie w nas rezonować. Czy planujesz kiedyś na nowo zbudować z kims relację?

GURU13piorunów

@inty
Chcialbym,ale chlopa z dzieckiem nikt tak chetnie nie przygarnie.

A czy sie cokolwiek uda? Zobaczymy,na razie o tym nie mysle.

Gruba ryba8piorunów

@jajkosadzone Przygarnie przygranie, spokojna Twoja rozczochrana.

Duzo cierpliwosci i wytrwalosci Ci zycze!

GURU2piorunów

@onlystat
znasz takie historie z prawdziwego zycia?
Bo w druga strone to jest duuuzo latwiej:)

Osobistość7piorunów

@jajkosadzone znam takie historie, ba, moja przyjaciółka przygarnęła wdowca z 3 dzieci. Nie ukrywam, że dla mnie to też nie byłby problem, a nawet mam lekką fiksację na tatuśków, bo kojarzą mi się z kimś odpowiedzialnym i szukającym stabilizacji.

Glowa do góry :smiley: I współczucia z powodu straty.

Osobistość7piorunów

@jajkosadzone a po co Ci to wiedzieć? By sobie na upartego wmawiać, że nie masz szans na rynku matrymonialnym? 😉

GURU2piorunów

@ismenka
Ciekawosc- bo jezeli to byly wieksze dzieci to akurat zaden sukces.

Fenomen7piorunów

@jajkosadzone ja w bliskim otoczeniu mam z 5 par, w ktorych facet z dzieckiem znalazl kobitke. Za duzo internetu kolego, zdecydowanie za duzo

Osobistość3piorunów

@jajkosadzone w poznaniu kobiety nie przeszkadzają dzieci, a zwłaszcza ich wiek, a Twoje nastawienie. Kojarzę coś że już kiedyś na ten temat rozmawialiśmy i uparcie nie chciałeś dać się przekonać

GURU1piorunów

@ismenka
Bardzo chetnie poznam:)
Te co znam albo mialem przyjemnosc poznac uciekaly gdzie pieprz rosnie na sama wiadomosc o dziecku.

Fanatyk1piorunów

@jajkosadzone może celuj w samotne matki, znam kilka takich rodzinek i fajnie żyją

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Kawiarnia "Za Firewallem"

13piorunów

Mieszkam w okolicy, gdzie nie ma gdzie wyjść. Same mieszkania i sklepy, w sensie bloki i markety. Serio, czasem po mieście można się przejść i jest nawet przyjemnie, ale nie tu. Wyjątkowo nieatrakcyjna okolica.
I tak się wyszedłem przejść, do sklepu, bo dobrze mieć cel jakiś mieć. Worki na śmieci wziąłem, bo to jedyne, co mogłem mieć do wzięcia. Celem było bardziej chodzenie, ale chodzenia dla chodzenia bez choćby pozornego celu to nie do mnie tak. Nie do mnie. Znaczy mogę, mógłbym, być może, ale z rzadka raczej. I przy okazji kupiłem też chipsy. Podkusiło, ale na usprawiedliwienie dodam, że a) mała paczka, b) zaraz przyszoruję za to jakieś pompki czy coś, c) na kolację zjem sałatę. I tak się zastanawiam, czy zdrowiej było wyjść i zjeść, czy nie wyjść i nie zjeść tych chipsów.

I w sumie jak już tu jestem to walne sonet.

Smutek miasta

Nic nie było tak przecież proste, a tak trudne
Mimo że dobre były tory, a jeszcze lepsze szyny
Mimo że serce mam ludzkie, ale nerwy maszyny
To jednak decyzje głupie, a nadzieje złudne

Kiedy już znudziły mnie uległe oraz stare dominy
Gdy zmęczyły decyzje głupie a obłudne
Gdy postanowiłem zejść ze sceny i schować się w pudle
Czytać sonety Staffa i nie wystawiać nosa z meliny

Przyszła jak zwykle ona, tu wstaw w sumie dowolną
Uwiodła uśmiechem i pokaźną działką rolną
I ja dla niej gotowy rozstąpić zasieki

Dlatego proszę cię szybko i mocno panie boże
Że jak już z nią za mąż pójdę i w łożu się położę
To żeby coś jednak wyszło z tej obiecanej mi pasieki

Nie wiem, jakieś to wszystko takie nie wiem. I chyba jednak mi się nie chce tych pompek. Eh.

GURU20piorunów
I chyba jednak mi się nie chce tych pompek. Eh.

@RogerThat Panie Roger, co było mówione o pompeczkach? Hop hop hop!

No i miłego przyszłego pasiekowania, co by cel był wyjścia dodatkowy 😉

Lider2piorunów

@RogerThat bardzo fajny sonet. A co do pompek to się chce czy nie robić trza. Ja też wracam do rutyny i jutro wrzucę moje wczasowe opierdalactwo 😛

Pokaż więcej komentarzy (4)