Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemysleniazdupy

Gruba ryba

w Motoryzacja

72piorunów

Podzielę się z Wami moim bardzo głębokim dzisiejszym spostrzeżeniem. Otóż (uwaga, będzie głęboko): byłam dziś w salonie Stellantisa, na akcji serwisowej. Obejrzałam sobie parę Opli, Peugeotów i Citroenów. OMG jakie ich wnętrza były smutne. Wszystkie czarne, wszystkie (prócz jednego) z automatami, więc nawet nie było drążka zmiany biegów, wszystkie z elektronicznymi hamulcami ręcznymi i oczywiście - wszystkie z ekranami. Tak spartańskich wnętrz już dawno nie widziałam. Chyba będę jeździć moim nastoletnim autem aż mu koła odpadną, bo jak tak mają wyglądać nowoczesne samochody, to ja nie chcę. To są samochody dla ludzi, którzy nie lubią samochodów. i trochę

Pokaż więcej komentarzy (38)

GURU

w Hydepark

158piorunów

Po ostatniej awarii hejto, mam takie przemyślenie. Tzn. Zdawałem sobie z tego sprawę wcześniej, ale przy awarii stwierdziłem, że tego nie zmienie. Koła na nowo nie odkrywam, bo pewnie wielu z was, ma podobnie.
Praktycznie nie korzystam z internetu www, a jeśli już, to tylko wtedy, kiedy czegoś szukam. Nie wchodzę na żadne onety, wp, nie przeglądam wiadomości, nie wchodzę na strony motoryzacyjne, czy growe. Na żadne strony nie wchodzę regularnie, nawet jeśli są w zakresie moich zainteresowań. Jedyne co przeglądam regularnie, czyli kilka razy dziennie, to hejto. Od dzwona wejdę na spidersweb, albo joemonster (dla boomerskiej rozrywki). I tyle. Zdarza mi się, wchodzić na jakieś stare fora, lub wikipedie, kiedy czegoś szukam. Ale to incydentalnie. No i czasem wchodzę na jakiś sklep, typu castorama albo ikea, żeby sprawdzić czy coś jest i ile kosztuje. Nie przeglądam internetu tak jak dawniej. Dawniej miałem kilkanaście stron do odwiedzenia w ciągu dnia. Taki mój mały rytuał. Dziś przeglądam tylko hejto. Nie mam fb, insta, tik toka, x, na wykop też już nie wchodzę, choć moje konto nadal tam wisi. Mam youtube, które jest moją główną formą rozrywki wizualnej, bo nie posiadam telewizji. Oczywiście korzystam z sieci non stop, ale w innej formie. Apki, mapy, bankowość, spotify, pogoda itd. Ale ta ogromna sieć, jeśli chodzi o treść mało mnie już obchodzi. Mam to w d⁎⁎ie. Polityke mam na czarno, a jak chce się czegoś dowiedzieć, to po prostu wchodzę na tag i sobie czytam. Potem się denerwuję i przypominam sobie, czemu to dałem na czarno.
Puenta jest taka, że jakby hejto spadło z rowerka już na stałe, to nie wchodziłbym już nigdzie.
Internet jako taki, zwłaszcza www, mi się chyba już znudził. Za dużo tam debili i botów ¯\\(ツ)

GURU13piorunów

Mało tego, nawet wejść na PAP to strata czasu. Jedyna tv i nformacyjna, którą jestem w stanie odpalić, żeby leciała w tle, to polsat news. np wczoraj przez pół dnia gadali o kaskach :)

Tytan13piorunów

@Klamra myślę, że masz zdrowe podejście do tego medium. Zgadzam się z Twoim zdaniem. Chociaż ten stary internet dalej jest. Tylko jest tego mniej i trzeba bardziej się namęczyć żeby znaleźć coś ciekawego.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Gruba ryba

w Hydepark

91piorunów

Unia Europejska to jest j⁎⁎⁎ny wygryw. Takie przemyślenie przy okazji wakacyjnych wojaży.

Przejeżdżając przez Serbię nagle się okazuje, że takie rzeczy, jak roaming jest problematyczny. Problem, który dzięki UE praktycznie zniknął, daje o sobie znać. W dzisiejszych czasach tak bardzo przyzwyczailiśmy się do korzystania z internetu do wszystkiego, że jego brak sprawa, że człowiek cofa się o epokę.

Oczywiście, można wykupić pakiet, co też zrobiłem, czy skorzystać z usług e-sim, których mój telefon nie obsługuje, czy w końcu korzystać z darmowego WiFi tu i tam. Ale raz, że wiąże się to z dodatkowymi kosztami, a dwa, że jest po prostu mniej wygodne. A jesteśmy wygodniccy. Kolejna rzecz, którą trzeba zrobić, o której trzeba myśleć. Niby nic, a robi różnicę.

W aucie, po przekroczeniu granicy nagle znika Google maps, znika muzyka ze streamingu i uświadamia sobie człowiek jak bardzo uzależnił się od tej technologii. Jeszcze jak na złość mój wiekowy (4 letni, istny relikt przeszłość) telefon postanowił, że po raz pierwszy od roku, gdy włączę android auto, nie będzie współpracować z autem.

Sam przejazd przez granicę - kontrola dokumentów i zdanie się na łaskę, bądź niełaskę pana celnika. Tu miałem farta, bo na granicy węgiersko-serbskiej kolejek ani problemów dużych nie było. Przy wjeździe do Bułgarii celnik już miał prosić o otwarcie bagażnika, ale obok podjechał van z panią w burce w towarzystwie trzech śniadych panów. Zadziałał klasyczny, zdroworozsądkowy rasizm, pan celnik tylko spytał gdzie jedziemy (Grecja) i machnął ręką, aby wspomóc kolegę na stanowisku obok, bo co innego obywatel UE, co innego wjazd na paszporcie.

I nagle powrót do cywilizacji, do mojej kochanej Unii. Auto złapało zasięg, Tidal zabrzmiał pełnią jakością, nieokrojoną przez kompresję bluetooth, Google maps wskazało znów kierunek, żona mogła bez przeszkód wysyłać tony zdjęć i filmików z wojazy do rodziny. Płatność w euro za wszytsko, bez kombinowania, kantorów, bez stresu, czy wystarczy gotówki, czy karta zadziała, czy operator bankomatu/terminala nie będzie stawać na głowie, żeby pobrać drakońskie stawki za przewalutowanie.

Faktem jest, że nasz kraj w internetyzacji przoduje - nasze pakiety danych kosztują grosze, zdrowa konkurencja doprowadziła do tego, że oferty mamy jedne z najlepszych na świecie. Ale mimo to, gdy przychodzi podróżować po UE nie musimy się martwić o transfer danych, o to, że w podbramkowej sytuacji będzie się dało po prostu zapłacić za usługi, czy uzyskać pomoc.

Coś pięknego, c⁎⁎j w d⁎⁎ę wszystkim tym, którzy powtarzają pierdolety o polexicie.

Zamieszczam zdjęcia opuszczonego hotelu z Serbii, niedaleko granicy z Węgrami - na zjeździe z głównej autostrady, widać, że ktoś włożył w to niemały pieniądz i to stosunkowo niedawno. Obok była opuszczona stacja paliw i restauracja z całkiem fancy, nowoczesnym wystrojem. Na tle okolicznej konkurencji istna perła, bo wszystkie stacje i postoje, na których się zatrzymywałem to był chlew obsrany gównem, albo po prostu toi-toie, których stan przypominał mi Woodstock chwilę po finalnych koncertach. No ale widać ten kraj jeszcze nie dojrzał do dołączenia do cywilizacji.

Autorytet33piorunów
Coś pięknego, c⁎⁎j w d⁎⁎ę wszystkim tym, którzy powtarzają pierdolety o polexicie.

Amen.

Mocarz11piorunów

Pamiętam jeszcze jak z dwie dekady temu siostra mieszkająca w Austrii narzekała na polskie abonamenty. W zeszłym roku odwiedzałem ją i była zaskoczona na jakich warunkach dzis wszystko działa w Polsce. Więc tak, przyznam rację, że w stosunku do Austrii przynajmniej mamy lepsze oferty 😀

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Hydepark

36piorunów

Rozkminy tak przy okazji rozmowy o gwiazdkach Michelena i zagrywając fantastycznym kebsem własnej produkcji na towarach z Lidla - dlaczego mimo że wiem, że te prestiżowe knajpy mają naprawdę świetnych kucharzy i jedzenie bywa fantastyczne, to jednak już od dekady w żadnej podobnej nie byłem. I nie, nie wynika to z tego że teraz musiałbym sam płacić (no może trochę.) 😛

Nazywam to zasadą 50-10 i stosuję zawsze gdy sam gotuję ale także w innych aspektach życia. Jest to zadanie samemu sobie pytania, czy jestem skłonny poświęcić 50% więcej czasu czy zasobów, by mieć efekt lepszy o 10%. Ostatnio widziałem jak jakiś niezły szef tłumaczył jak przyrządza szparagi. Że tak nie wolno, bo traci smak, tak trzeba, bo ładniej się prezentuje. W połowie skubania myślałem że ich pojebało, w smaku szczerze różnica była znikoma. Czy warto użyć jakiegoś super najlepszego masła prosto z Prowansji zamiast mlekowity? Może tak, ale czy komukolwiek naprawdę tak zależy. Czy wolisz dopłacić 25k do samochodu, by mieć lepsze siedzenia i dwa bajery więcej? Raczej nie. Ze sprzętami, wakacjami i wieloma innymi rzeczami jest tak, że powyżej jakiegoś poziomu solidne 7.5/10 później zaczynają się schody i by przeskoczyć na kolejny poziom trzeba już dużo więcej poświęcić. Bardzo rzadko się na takie coś decyduję.

Nie wiem po co się uzewnętrzniam.

Fanatyk8piorunów

@Ragnarokk są różne określenia na to, ale najbliższe będzie chyba "prawo malejącego zwrotu".

Powyżej pewnego progu dokładanie do czegoś daje w zamian coraz słabsze efekty.

Fanatyk2piorunów

@Ragnarokk - jestem jedzeniowym snobem obdarzonym bardzo wyczulonym zmysłem zapachu (a przez to też częściowo smaku) - dla mnie te 10% robi różnicę - zwłaszcza jak sobie dawkuję dobre restauracyjne jedzenie z umiarem (by nie zdążyło się znudzić).

Pokaż więcej komentarzy (30)

Autorytet

w Hydepark

46piorunów

Pamiętacie budki z których dawniej przy dworcach sprzedawali zapiekanki? Zazwyczaj to były stare przyczepy kempingowe przerobione pod gastronomię. Te przyczepy to w 90% przypadków były "Niewiadówki".

No właśnie. My tu pierdu pierdu a tymczasem wszędzie gdzie nie spojrzę to stoi coś co nazywam "Niewiadówką XXI wieku". Nie wiem jak się nazywa ten model gastroprzyczepy ale jest dosłownie wszędzie. Sprzedają z tego kebaba, lody, gofry, makarony, hamburgery.

Nawet nie wiem czy to jest jeden model czy kilka ale wszystkie składają się z tego samego: na linii oczu szare płyty, dół i góra z "drewnianych" paneli. Krańce zazwyczaj białe ale bywają czarne. Pewnie nigdy tego nie zauważyliście ale od dzisiaj będziecie je widzieć wszędzie.

Gruba ryba3piorunów

@SzubiDubiDU w UFG wpisałem numer rejestracyjny jednej z przyczep, a tam, że to Niewiadów. Wszedłem na stronę internetową Niewiadowa, a tam brak przyczep i takim wyglądzie. Tak więc najprawdopodobniej ktoś buduje je na podstawie jednej z przyczep od Niewiadowa, dzięki której ma VIN. Skoro nie Niewiadów to w Google wpisałem "przyczepy gastronomiczne" i jednym z wyników było TO . Proszę i pozdrawiam.

Dostępne od ręki - Gotowa przyczepaDostępne od rękiGotowa przyczepa
Fanatyk4piorunów

@SzubiDubiDU te przyczepy to sprzedaje firma od BAFRA KEBAB. Generalnie firma straszny rak.

Są nawet już z nią afery i i ich przekręty. Przyczepa warta 50k a sprzedają je za 200k w leasingu...

Pokaż więcej komentarzy (24)

Autorytet

w Hydepark

7piorunów

Co za bezbożnik wyprodukował krówki słony karmel od Wawra. Przecież tego nie da się jeść. Sól aż trzeszczy w zębach.

Sól powinna być małym dodatkiem aby podbić smak słodyczy a nie j⁎⁎⁎ną grudką z Wieliczki

Osobistość1piorunów

@SzubiDubiDU Istnieją tylko jedne Słone Krówki. Reszta to :hankey:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

264piorunów

W poprzedniej robocie w pokoju ze mną siedział taki Zbyszek. Zbyszek był po 50tce i ogółem to nie szło mu jakoś dobrze w życiu.

Zbyszek jak miał 20-parę lat to miał żonę. Mieli mieć dziecko. Niestety żona poroniła. Małżeństwo się rozpadło.

Nie znam szczegółów ale od tego czasu Zbyszek wegetował i nigdzie nie był przywiązany. Wynajmował mieszkania, miał jakieś koty przybłędy. Wegetował sobie tak, zbierał stare gitary elektryczne. Tak minęło mu kilkadziesiąt lat. Oczywiście bycie samotnym tyle lat źle podziałało mu na psychikę. Był zakapiorem, lekko spaczonym na punkcie polityki. Zawsze siedział po godzinach bo i tak w domu nie miał co robić. A potem był zły na resztę pracowników bo inni nie chcieli zostawać po godzinach on odwalał za nich całą robotę po godzinach. Pił dziennie z dwa energole, kilka kaw i wypalał szluga co godzinę. W końcu poznał jakąś rozwódkę z córką. Wziął kredyt, kupił mieszkanie. Zamieszkał z nią. Siedział jeszcze więcej po godzinach aby spłacić kredyt. Ale i tak kobita miała dobry wpływ na niego i był trochę mniejszym zakapiorem.

Kiedy wydawało się, że chociaż na starość ułożył sobie życie to dostał zawału, albo udaru. Dokładnie to nie wiem. Przeżył ale słabo z nim.

Generalnie puenty brak. Chciałem się wygadać.

Kosmonauta8piorunów

Brzmi trochę jakbym był na tej samej ścieżce, tyle że ja nie walę energoli i nie palę, więc może mnie udar ominie.

Fanatyk2piorunów

Podobno energole to gorsze niż alkohol więc pleta jest

Pokaż więcej komentarzy (64)

Fenomen

w Hydepark

41piorunów

Ostatnio zdarzyła mi się na siłowni ta rzadka sytuacja kiedy pomyślałem zanim powiedziałem. Na grupowych zajęciach obwodowych kończyłem ćwiczenia na linach i już się zbierałem do kolejnej stacji z kettlami do martwego ciągu. Kończyła na nich ćwiczyć para dziewczyn. Był tam kettlebell o wadze 48 kg z którym się regularnie siłuję, o którym pomyślałem: idę do ciebie locho. Całe szczęście, że zamknąłem mordę i tego nie powiedziałam na głos idąc w ich kierunku XD

Autorytet17piorunów

@bishop Bishop dzielnie walczy z seksizmem w miejscach publicznych. Siedzi cicho xD

Fenomen5piorunów

@bishop e tam, sa dwie opcje, albo by sie usmiechnely i trojkat zalatwiony, albo by sie wkurwily to wtedy mowisz "mowilem do kettla a wy lochy cicho tam", i wtedy tez trojkat zalatwiony ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

15piorunów

Stwierdzam, że millenialsi to ostatnie pokolenie, które jest w stanie tworzyć związki.

(Ja gen z jakby co)

W robocie mamy takiego Adonisa, chłop lat 27. Generalnie wygrał na loterii generycznej, blondyn, niebieskie oczy, wysportowany chociaż nie ćwiczy za często, chyba równo ma 180cm. Z minusów to lekko autystyczny w rozmowie. Ale nie na tyle aby to jakoś mu utrudniało życie z ludźmi.

Kolega Adonis ma służbowe auto, jest obrotny, ma dużo kontaktów. Generalnie śmierdzi ambicjami i pieniądzem. No tylko chłop ma jedno marzenie - znaleźć sobie dziewczynę na dłużej, może nawet żonę, może nawet mieć z nią dziecko. I co?

I wszystkie laski go rzucają w przeciągu 3-6 miesięcy. Ja naprawdę nie wiem xD Jeżeli taki Adonis nudzi się dziewczynom to ja nie wiem co będzie dalej z nami. Przyznał, że mu się już nudzi to angażowanie w związki i teraz instaluje Tindera tylko dla ruchania.

Dla porównania ja jestem brzydki w c⁎⁎j, spasiony i leniwy i też nie mam co liczyć na związki. Ale przyjmijmy, że u mnie to oczywiste. Ale jak przystojne chłopy przegrywają to coś się złego dzieje.

Osobistość0piorunów
wszystkie laski go rzucają w przeciągu 3-6 miesięcy

Tiny pp

Tytan0piorunów

@SzubiDubiDU ja się poddałem z Polakami szukać czegoś na dłużej już dawno. Luzik mordo, jak nie ma wschodzie to są jakieś azjatyckie kraje gdzie związki aranżowanr to norma kulturowa a europejski paszport to marzenie każdej pani na wsi :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (22)

Osobistość

w Dyskusje

13piorunów

Hmmm 2 dni temu skończyłem kampanie nowego dodatku, latam teraz i morduje potwory w endgame swoim warlockiem.

Ogolnie ten dodatek naprawdę duzo zmienia w grze. Na lepsze. Diablo 4 kompletnie nie przypomina tego jak wyglądała przez kilka pierwszych sezonów. Ofkrz "szkielet" pozostal ten sam - latanie po mapie i robienie rozpierdolu , częste powtarzanie podobnych zadań, zeby znalezc nowe przedmioty potrzebne do buildu czy ulepszyc te ktore mamy. Od czasu premiery Gra sie zrobiła duzo bardziejrozbudowana. Jestem dopiero na T4, wiec nie wiemjak to wyglada na koncowych poziomach trudnosci ale imo loot drop zostal zoptymalizowany i juz nie zasypuje ekranu legendarnymi i unikatowymi przedmiotami, ale nie wiem jak to bedzie wygladac poznieji. Imo ta gra jest dokładnie tym czym powinna. Mam wrażenie ze hejt lejący sie z każdej strony na d4 pochodzi glownie od graczy, którzy

1. zrazili sie do niej zaraz po wydaniu i nigdy wiecej do niej nie wrócili, wiec nie maja pojecia jak teraz wyglada,

2. zagorzałych wyznawców w POE, którzy widza d4 jakas upośledzona wersje ukochanego przez nich tytułu (ja np. Poe/poe 2 nie lubie), podczas gdy imo poe jest skierowane do innego typu graczy którzy chcą od gry czegos innego.

3. Hardkorowych fanów dwójki, dla których d4 jest wręcz napluciem w twarz

Plus dodatkowo mam wrażenie przez długi czas jechanie po d4 bylo w modzie a jesli ta gra Ci sie podobała to znaczyło ze "nie wiesz jak powinien wyglądać hack&slash " xp

Wracam do gry jakos tak raz na rok, w sumie to chyba moj 5 sezon, wiec troche częściej. Pogram 2-3 tyg, porobię jedna postać, potem mi ssie znudzi i ja odstawiam. Ale zawsze wracam. Widocznie ta gra jest dla mnie xp . Do poe wrocilem raz. Za każdym razem wyłączałem gre po kilku h i nigdy do niej nie wracałem.

To tylko takie moje przemyślenia z d⁎⁎y, ale,chcialem sie zapytac hejtowiczow, którzy maja o d4 negatywna opinie - kiedy oststni raz odpalaliscie te grę ?

Autorytet2piorunów

@SignumTemporis Moim głównym punktem krytyki poza pętlą gameplay'ową w podstawce (no była nudna no, grałem w Gamepassie jak wyszła) była wybitnie chujowo napisana kampania. Jesteś w istocie postacią nawet nie drugoplanową a trzecioplanową. Mimo tego, że napierdalasz mniejsze zła jak po⁎⁎⁎⁎ny a demony to się mogą chować po kątach nawet to Lorat traktuje ciebie jak jakiegoś giermka lvl 1. Przepraszam, to ja się maczałem przed chwilą w gównie Duriela a nie ty, j⁎⁎⁎ny pijaku. :neutral_face:

VoH próbuje wygładzić tą absurdalną narrację trochę normalizując rolę głównej postaci do "pięści w drużynie". Lorat by pewnie się nie zgodził ale c⁎⁎j, nie słyszał tego. W każdym razie mimo skupienia się nadal na wymyślnej postaci pisarzyn Blizzarda (która jest irytująca i kiepsko napisana generalnie) to widać poprawę.

Mam nadzieję, że gra przynajmniej przestanie mnie wkurwiać w kampanii gównianym scenariuszem. Stan z poprzedniego sezonu generalnie już nie był taki zły moim zdaniem.

Lider2piorunów

@SignumTemporis sam nie grałem, ale oglądałem kilka pierwszych godzin na live. Dla mnie za dużo w tej grze jest gadania. Dla mnie Diablo to rozpierdalanie potworów i dobieranie wyposażenia do buildów, jaranie się nowym mieczem/laską/łukiem, bo wnosi coś nowego i ciekawego do rozgrywki, a czasem nawet wymaga przebudowania postaci i to właśnie uwielbiam.

Podstawka D4 była zbyt pusta, sporo łażenia bez zabijania, trudno mi ocenić jak jest teraz, czy lepiej, czy zostało tak samo, ale kupię dodatek i sprawdzę.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

12piorunów

W Internetach cały czas powraca dym (głównie wykop i reddit) o tą Kornelię. Nazywają ją oszustką, cwaniarą itp.

A moim zdaniem jest to dziecko, które będzie miało rozpierdoloną psychikę przez rodziców. Piszą o niej laska jest oszustką (już pomijam komentarze wykopków ALE BYM JOM) a przecież ona ma 17 lat czyli to dzieciak. Normalnie by siedziała w domu przed tiktokiem i przeżywała jakiegoś streamera lub jutubera i grała w fortnite. A tak przez jakieś chore ambicje rodziców musi odstawiać szopki. Wierzycie, że da się samodzielnie tak wypromować w wieku 17 lat? Tutaj jest potężny lewar rodziców. I teraz masz te 17 lat, za rok studniówka a rodzice ci wymyślili całą karierę i teraz musisz odtwarzasz puste frazesy przed setkami ludzi na Tedexach i podobnych imprezach. A co gorsza połowa Internetu wyzywa cię od oszustek.

Więc z jednej strony wysokie oczekiwania rodziców a z drugiej bombardowanie hejtem. Przecież to niszczy psychikę jak mało co. Depresja gwarantowana, albo co gorsza jakaś megalomania

Gruba ryba7piorunów

Dzien jak codzien robaku. Patrz, bogol robi co chce i wlos mu z glowy nie spadnie. Spokojnie, w przyszlym tygodniu pojawi sie kolejny.

Fenomen14piorunów

@SzubiDubiDU ma 17 lat, nie moze powiedziec rodzicom, zeby przestali oszukiwac ludzi i kreowac ja na nie wiadomo kogo? <- takie uproszczenie, podobnie jak Twoja wypowiedz. Tu sedno jest w naginaniu faktow i lykaniu tego przez media jak pelikany. Gdzie rzetelne sprawdzenie faktow? Nikomu sie nie zapalila w glowie lampka kiedy 17 latka mialaby w ogole czas nalapac takich skilli o jakich sie rozpisuja? Jak mozna lyknac opowiesci o tym, ze dziecko asystuje przy operacjach? Jak mozna lyknac opowiesci o tym, ze dziecko wspolpracuje z noblistami?

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

Jestem już chyba stary, nawet jak na standardy hejto, co objawia się tym, że ten stary, siwy wilk we mnie, ma ochotę napisać "Siądźcie dzieciaki i posłuchajcie jak to kiedyś było". Na szczęście drugi wilk z depresją powstrzymuje go mówiąc "a na c⁎⁎j to komu takie wpisy".

W ten sposób moja twórczość na hejto jest dosyć ograniczona, jak np. dzisiaj do chwil porannej aktywności po wypiciu kawy.

A oba wilki normalne nie są, tego już chyba nie trzeba dodawać.

Ale się rozkręciłem :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Hydepark

85piorunów

W robocie zawsze gra RMF FM, nie lubię ale nie mam wpływu. Mogę tylko założyć słuchawki. Ale czasami zapomnę je włożyć i nieświadomie słucham.

Wiecznie słyszę te ich loterie. One są strasznie depresyjne. Nie wiem, zazwyczaj loterie typu wygraj piniądze są reklamowane jakoś tak:
-wygraj w loterii, pojedziesz na wakacje!
-wygraj w loterii, wreszcie kupisz upragniony nowy samochód!
-wygraj w loterii, kupisz sobie dom!

Tymczasem teraz w RMF reklamują to tak:
-wygraj w loterii i nie martw się o rachunki przez kilka miesięcy
-wygraj w loterii i kup sobie lodówkę
-wygraj w loterii i wyślij dziecko na kolonie

Brzmi to strasznie dystopijnie. Loteria kojarzy mi się ze spełnianiem marzeń a tutaj loteria to obietnica przetrwania codzienności.

Autorytet10piorunów

@SzubiDubiDU ty musisz zakładać słuchawki bo ktoś inny chce radia słuchać? Chyba na odwrót powinno być, że ten kto chce słuchać niech zakłada słuchawki i nie katuje innych :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

29piorunów

Wzięło mnie wczoraj na feelsy i rozkiminy o życiu i muszę się gdzieś wypłakać.

Oto fragment mojego warsztatu w przydomowym garażu. Ogarniałem nim wykończenie domu i wszystkich przyległości, teraz już mało co w nim robię, jakieś bieżące naprawy i drobne duperele.

Po kątach zgruzowane są resztki różnych materiałów które "mogą się przydać". Ogólnie mam problem z wyrzucaniem bo zawsze mi się wydaje, że coś z tego jeszcze będzie (tutaj filmik o dziesięciocalowej kantówce do podstawienia łóżka).

W międzyczasie zdążyłem zlikwidować mieszkanie po mamie a kupa gratów wylądowała w naszym domu, potem garaż blaszak po teściu i wszystkie słoje ze śrubkami stoją gdzieś w tym wszystkim. Muszę opróżnić moja furgonetkę w której prowadziłem działalność typu "złota rączka" więc jest w niej absolutnie wszystko i za chwilę wyląduje to właśnie w warsztacie. Gdzieś w prespektywie jest mieszkanie po teściu, które też kiedyś będzie trzeba zlikwidować a są w nim skarby gromadzone od 70 lat.

Nie potrafię tego posprzątać, czasem mam ochotę polać benzyną i podpalić.

Stoi za tym również historia garażu zmarłego wujka, w którym jest tak napchane, że trudno się w ogóle poruszyć. Wszystko cenne, zbierane latami i w ostatecznym rozrachunku wyląduje na złomie. Powoli wyobrażam sobie co będzie z moimi gratami gdyby teraz przejechał mnie tramwaj i zaczyna mnie prześladować idea, żeby pozbyć się wszystkiego tak, żeby nie zostawiać po sobie śmieci stanowiących problem dla spadkobierców. W pewnej grupie wiekowej każdy ma odziedziczoną puszkę z gwoździami ale chyba chciałbym zatrzymać tą karuzelę.

Zastanawiam się czy na allegro sprzedawałby się pakiety typu "słoik śrubek i kawałek blachy w spadku po dziadku" dla tych, którzy wychowali się w blokach i nie mają takiej spuścizny na karku?

Jak wyglądają wasze zbiory? Potraficie beznamiętnie wywalać do śmieci wszystkie rupiecie?

Koneser8piorunów

@pigoku Piękny warśtat! Serio, mucha nie siada.

Mojego nie da się pokazać, bo spod pryzmy gratów nie widać. Ale na śrubki/wkręty/małe rzeczy mam sposób - daję dzieciom do segregowania. Przy okazji nauczyły się odróżniać wkręt od śruby (dziś to już wiedza uznawana za nieprzydatną).

W lidlach czy innych ciastoramach bywają fajne plastikowe regały z szufladkami - wszystko mozna tam ładnie umieścić. Wiem bo 6 miesięcy temu je powiesiłem i czekają puste. Przecież nie trzeba mi przypominać.

Kosmonauta3piorunów

Tez tak trzymam te duperele, ale czasem nachodzi mnie wena to coś tam wyrzucę, ale zdecydowanie mam za dużo tego tatałajstwa.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

Ostatnie wydarzenia w ukazują mi jaki ja kiedyś byłem naiwny ^^ otóż lata temu, po obejrzeniu Świętych z Bostonu uważałem, że taka instytucja powinna istnieć w każdym większym mieście. Że ludzie oddolnie powinni wyrywać chwasty i wyrzucać śmieci

Dzisiaj zachodzę w głowę, co koleś miał we łbie, że wrócił do tamtej z karabinem i mimo, iż według relacji tamci to byli patusiarze i stwarzali problemy, to jednak nie jest to jakiś dziki wschód by szeryf z karabinem sam wymierzał kto zasługuje na życie, a kto nie...

Lider12piorunów

Gość był instruktorem strzelnictwa sportowego?

No to teraz sobie wyobraźmy swobodny dostęp do broni w Polsce ... i m.in. te strzelaniny na drogach bo ktoś komuś drogę zajechał ...

GURU7piorunów

@Loginus07 gość jest patusem tak jak oni, a jak się okaże, że był trzeźwy to znaczy że jeszcze pojebem. Nie usprawiedliwiam tamtych debili, ale on okazał się jeszcze gorszy. Tamci odpuścili, bo mógł wrócić do domu, on nie odpuścił

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Dyskusje

31piorunów

Dziesiejszy post kolegi @jarezz który złapał gdzieś kolekcje samochodów wedle niezrozumiałego klucza i odpowiedź @LondoMollari o niemieckim paździerzu skłoniła mnie do refleksji i zastanowienia się nad tym jakby wyglądała moja kolekcja aut ( jeśli miałbym na nią miejsce i końkubina by mnie nie sprowadzała na ziemię XD )

Chyba było by to moje życiowe top 3 aut jakie posiadałem i którymi jeździło mi się z taką dozą emocji że mimo upływu dekad wciąż pamiętam i trochę tęsknię.

Podliczyłem też ile samochodów posiadałem w swoim życiu i wyszło mi 47 XD (nie liczę żadnych flotówek)

Jeździłem też około 120-150 samochodami branymi na dłużej niż dobę od dealerów/ importerów albo na czyjąś prośbę.

Osobiste TOP 3 z tych które posiadałem:

1. Ford Escort XR3i - ło ludzie, każdy kto siedział w Fordzie z lat 90 pamięta te fotele, te kluczyki te surowe wnętrza a jednocześnie pierwotne zachowanie auta na drodze, czysta mechanika. Miało to to jakieś 135-145 kucy a goniło jak pieprzony gokart. Jest praktycznie równoważne Fieście XR2i o mniejszej mocy ale goniącej jak wściekła!

2. Smart gen.1 CDI z softem na 46 harrych potterów, mały demon który mimo szerokich gum kręcił bączury przy spalaniu 2,8-3.2l na 100/km po Kato. Świetne auto, definicja fun car-u dla osoby młodej. Świetne prowadzenie i dynamika w małym ropniaku. Przekładnia na której ludzie wieszali psy ( z głupoty) była genialna w mieście. Auto stylistycznie do tej pory przyciąga wzrok i zdarza mi się tęsknie zerkać za smarkami.

3. Łada Niva, tak szok. Wyrób powstały poprzez połączenie 2 stopów nieosiągalnych poza ZSSR substancji Breżniewitu oraz Gównolitu. Auto kupiłem i wyremontowałem samemu, proste jak młotek, naprawa to sama przyjemność bo nawet tuman da radę a jednocześnie pocieszne jak wiejski kundel o aparycji wilczura. Świetnie się prowadzi, oferując niesamowity komfort i precyzję na bezdrożach którego mogą mu pozazdrościć nawet auta z pneumatyką jak Range Rovery i nowe generacje Defenderów. Była lekka i wchodziła w takie miejsca gdzie nie wjechałem już nigdy później żadnym innym cięższym autem terenowym które albo się kopało albo zsuwało XD

W pierwszej 10 pojawiają się jeszcze nieoczywiste strupy jak Citoen XM, Chrysler Voyager z Pentastarem, Renault Espace I, Alfa 159, Alfa Giulia, Volvo XC70 oraz Mitsubishi Galant V6 :smiley:

Chociaż ta lista jest dość płynna bo ciężko mi powiedzieć co ląduje na którym miejscu. Auta z top3 kupię sobie na pewno ponownie, zdarzało mi się to już wcześniej ( miałem 4 galanty V6, 3 fiesty, 2 escorty, 2 smarki)

Najwięcej miałem Mitsubishi, jakoś uważam je za jedne z fajniejszych linii stylistycznych przy świetnej trwałości i radości z jazdy.

W sumie obecnie ujeżdzam 18 Mitsubishi.

Z prowadzonych pod nierównym sufitem statystyk wychodzi też na to że najdłużej trzymałem zawsze Mitsu ( do zajechania XD)

Najkrócej w swoim życiu miałem Teslę S ( 3 tygodnie w wynajmie, odpadł zderzak w czasie deszczu na A4 i zdałem auto XD)

Najdłużej mam Pajero II 2.5 TDI które wyremontowałem od zera już 1,5 raza ( 9 lat ! )

Większość aut kupowałem jako 2-3 towarzyszące aktualnie leasingowanemu ( mam firmę od 2004)

Najgorsze auto z tych 47?

Hmm

też chyba jakiś Top:

1. Land Rover Discovery 3 - miałem go 8mc jeżdżąca pierdolona awaria (2.7) oddany do dealera jak miał niecałe 3 lata bo przejmowałem leasing po 24 mc od innego podmiotu

2. Audi A6C7 3.0 - auto które naszpikowane bajerami psuło się często i srogo przy próbach wypinania się serwisu na wszelkie usterki

3. Tesla S - auto miałem w umowie na abonament 24mc oddałem po niecałym miesiącu bo skrzypiał fotel, bo urwało mi zderzak, bo pękł zawias klapy ( auto było nowe)

Nie ma zestawieniu BMW 118i które zapewne wielu z was kojarzy z wpisów tutaj bo było to auto które kupiłem połowicy więc nie liczę go jako swoje, ale wyprzedziło by Audi w walce o 2 miejsce.

Najciekawsze zakupy?

1.Multipla

2.twingo (ależ ten samochód jest pocieszny)

3.Isuzu Amigo (klon frontery)

4.Saab 9-4XX ( kupiony rozbity za 12k i puszczony kwartał później za 38k) dziś byłby wart fortunę bo są tak rzadkie jak poczucie winy u polityków.

Najdroższe auto jakim jeździłem to 993 GT2 na evencie, najtańsze to kupiony dla funu bo nigdy nie miałem wcześniej fiat Seicento za 400zł

Obecnie uroiłem sobie że warto Kupić ?

1.TATA Indica XD

Są obecnie śmiesznie tanie i zaraz je wymiecie z rynku więc pewnie nigdy jej nie przetestuje, a było by pierwsze 100% hinduskie auto jakim bym jeździł ( Land Rover jednak robi swoje strupki w UK :smiley:

2.Simca Rancho - bardzo ciężko znaleźć ładną

3.Buchanka - Stalinium i Gównolitiu vol.2

Ciekaw jestem waszych list najlepszych i najgorszych, tych za którymi wam tęskno i tych które chcielibyście mieć.

Lider4piorunów

Kilka ciekawych aut, które miałem i mam do nich jakiś sentyment:

1. Ford Explorer II gen 4.0V6

2. Jeep Grand Cherokee ZJ 5.2V8

3. BMW E39 3.0d

4. Audi 80 B4 coupe 2.0e

5. Jeep Liberty KK 3.7V6

6. Honda Civic coupe Vgen 1.5 (pierwsze auto)

Gruba ryba6piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa

Z sentymentem wspominam phaeton 3.2 vr6 fwd I to mimo tego, że skakał jak kangur Przy ruszaniu, skrzynia miała 5 biegów i co chwila j⁎⁎ał się któryś światłowód. Pamiętam, że na rysie, która kosztowała mnie 50zl, a sąsiada utratę zniżek zarobiłem 3k. Do tego E60 530d AT - ale to przez to, że mało paliła i to była pierwsza bmka za własny hajs.

Z łezką w oczach przypominam sobie e30 318iS z fotelami i kierownicą BBS oraz zawiasem SACHSa, ktore ukradli mojemu ojcu, a ja biegłem wtedy za nim i wiem kto je ukradł 22 lata temu.

Fajnie jeździło mi się dodge intrepid mimo że to tani szajs dla Amerykańskich buraków.

W Alfie 159 to raz siedziałem z tyłu

Kuzyna peugeot 605 do tej pory też wspominam fajnie.

A escorts '96 W kombi Na trójce według licznika potrafiłem bujać do 150kmh.

No i polonez - ukradłem ojcu Jak miałem 12 lat razem z Nokią 440 w Centertelu I pojechałem w Polskę z atlasem do V klasy.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Koneser

w Hydepark

7piorunów

Po ostatniej nieprzyjemnej rozmowie z moim byłym. Byłym bankiem. Stwierdzam, ze kapitalizm nam przez korpo wyewoluowal do czegos bardzo dziwnego. Takiej stagnacji obsługi. Nie ma jakby poczucia etyki pracy. Ktoś skopiował, z filmów rzeczywistość zblazowanych kasjerek do Polski 2026.

Generalnie powinno byc tak, że klient to świętość.

Na infolinii, gdzie powinienem otrzymać pomoc 24/7 siedzi zblazowany czlowiek i to ja sie mam k⁎⁎wa starać językiem poety by tego typa nie urazić, bo mi nic nie załatwi.

Fanatyk5piorunów

@zzzquil jaki bank?

Kiedy uciekałem z PKO, poszedłem do oddziału i powiedziałem, że chcę zamknąć konto. Chłop w okienku nawet nie wzruszył ramionami, tylko bez słowa podał mi formularz do wypełnienia i zajął się klepaniem w klawiaturę.

Osobistość1piorunów

Ja ostatnio przez tel załatwiłem wszystko z działem bezpieczeństwa,ustawili mi kartę zastępcza,którą mogłem zacząć używać po 5minutach w telefonie,plastik tydzień później w domu. Pieniądze bezpieczne.

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

19piorunów

Wartość rzeczy używanych

Moje życie przypadło chyba na okres najbardziej rozbuchanego konsumpcjonizmu w historii człowieka. Wzrost gospodarczy napędzany był przez produkowanie masowo, dużo, tanio. Kup jedną rzecz, wyrzuć, kup nową. Nie wiem, czy to ja się tylko wychowałam w takiej bańce, czy faktycznie - rzeczy używane w latach '90, '00 były bez wartości. Nie było sensu szukania jakichkolwiek używek (może poza samochodami czy częściami samochodowymi). Za relatywnie niewiele mogłeś mieć nową rzecz. Często niskiej jakości, ale kogo to obchodziło - za chwilę mogłeś kupić ponownie.

Świat, gdzie rzeczy miały wartość nie tylko przez lata ale i pokolenia, wydawał się historią. Przekazywane z matki na córkę ubrania, garnki, pierzyny, narzuty - to było coś dziwnego. Zbieranie starych rzeczy było cechą właściwą starym ludziom - młodzi patrzyli z politowaniem i wyrzucali do kosza. Czasami nawet nowe rzeczy, całkiem dobre, tylko dlatego że przestały się podobać czy pasować. Zbierania starych rzeczy i spylania ich za jakieś kwoty można było doświadczyć jedynie w grach RPG.

Jednak w ostatnich czasach coś się zmienia. Nie wiem, czy tylko u mnie, czy u was też. Czy spowodowała to świadomość i troska o środowisko, czy chciwość koncernów, które windują ceny oferując coraz gorszej jakości szmaty, czy niepewne czasy i gorsza koniunktura, która nie sprzyja beztroskiemu wywalaniu pieniędzy, czy po prostu internet i możliwość handlu w nim - a może wszystko to na raz. Ale okazuje się, że rzeczy używane potrafią nadal mieć swoją konkretną wartość. Przy czym wartość ta zależy od jakości samej rzeczy. Lniane i bawełniane ubrania, biżuteria z naturalnych i cenionych materiałów, skórzane torebki, paski - to wszystko chodzi po zadziwiająco sporych pieniądzach.

Obserwuję to z wielkim zadowoleniem. Zarówno jako kupujący - ja już przełamałam wszystkie opory i uzupełniłam garderobę na lato w śmiesznych pieniądzach - jak i obserwator ekonomiczny tego zjawiska. Zakupy z drugiej ręki dają korzyści finansowe obu stronom, oszczędzają środowisko, kosztowną produkcję i import z innych krajów. A może też zwiększą świadomość konsumentów i wymuszą lepszą jakość produktów? Bluzki z poliestru, swetry z akrylu - choćby nowe były znanej marki i kosztowały 200 zł - a tyle teraz potrafią kosztować poliestry w sieciówkach - z dużą dozą prawdopodobieństwa nikt nie kupi, albo za jakieś symboliczne pieniądze. Len schodzi, lniane bluzki sprzedające się po 50-60 zł nie są rzadkością. (Swoją drogą len jest materiałem, który możemy uprawiać w Europie, również w Polsce, w odróżnieniu od bawełny).

https://www.topagrar.pl/articles/aktualnosci/oplacalnosc-uprawy-lnu-wloknistego-hektarow-jak-na-lekarstwo-a-potencjal-ogromny-2537537

Gruba ryba2piorunów

lumpeksy, a potem allegro+inpost

Kosmonauta3piorunów

U mnie w domu była tradycja: działa nie wywalać, dlatego długo mieliśmy lodówkę Mińsk i telewizor neptun (telewizor chyba jeszcze jakoś w latach 00 był juz wtedy mega przestarzały) a co do noszenia ubrań po kimś to był standard. W związku z tym dla mnie jak cos kupuje drozszego (głównie sprzęt) to używane jest pierwszym wyborem. Np chyba do dziś nie kupilem nowego laptopa- zawsze to był sprzęt używany, jak miałem nowy to był zwykle sluzbowy

Pokaż więcej komentarzy (18)