Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychologia

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Niedawno natknąłem się na bardzo ciekawe przemyślenia odnośnie mężczyzn padających ofiarą "drapieżników" dużo od siebie młodszych. Choć na pierwszy rzut oka teza wydaje się być absurdalna, a czytając to zapewne zastanawiasz się czy to są jakieś heheszki, ofiarą może być nierzadko osoba po prawej a nie po lewej.

Już wyjaśniam. Wyobraźmy sobie sytuację i przykładowego bohatera, 50-latka. Sytuacja polega na tym, że zbudował on sobie życie przez 30 lat, kształcąc się, pracując i awansując. Spłacił kredyt na dom, wychował dzieci. W tym momencie następuje epizod nazywany powszechnie "kryzys wieku średniego" czyli zjawisko polegające na tym, że mężczyzna zdaje sobie sprawę z ważnego faktu. Gdy miał 20 lat to chciał imprezować ale nie miał kasy. Chciał mieć dziewczynę cheerleaderkę ale ta leciała na kapitana drużyny z bogatej rodziny. Marzył o Porche 911 Turbo, ale stać go było ledwo na bilet miesięczny albo pożyczał Passata od starego.

Teraz ma 50 lat, spłacone kredyty, odchowane dorosłe już dzieci, dobrze płatną pracę. Pojawia się ten słynny kryzys wieku średniego i chłop zdaje sobie sprawę, że teraz to go stać na to wszystko co to go nie było stać jak miał 20 lat. Zapisuje się na siłownię i zrzuca brzuszek. Pyta się pokaźnie umięśnionego Adonisa co robi, że tak wygląda. Adonis mówi, że chłop też tak może wyglądać tylko musi odpowiednio się odżywiać, ćwiczyć, brać takie tam specyfiki tylko to kosztuje a on jest trenerem personalnym i ma całą tą wiedzę no ale nie gratis. 50-latek ma pieniążki więc już po krótkim czasie uzyskuje wymarzoną budowę ciała za pomocą diety, suplementów, odpowiednich ćwiczeń no i tego sekretnego "wspomagacza" Adonisa, czyli kucia dupska.

Po tym gdy 50-latek spełnił swoje marzenie czyli kupił pięknego czerwonego Porszaka stał się pośmiewiskiem rodziny i znajomych. Jego "środowisko" zaczęło go postrzegać jako klauna. Po co ćwiczysz i kujesz dupsko, żeby wyglądać jak jakaś postać z wrestlingu? Boisz się, że cię ktoś napadnie? Po co ci ten stary, mocno już używany samochód co się ciągle psuje i więcej spędzasz czasu naprawiając go w garażu niż nim jeździsz? Byś sobie cztery elektryki za niego mógł kupić, tak przepłaciłeś za starego benzynowca. W ogóle jak ty się ubierasz? No właśnie, jak? Inaczej niż pierdziele w jego wieku. To ich boli.

W pewnym momencie pojawia się Ona. Czyli drapieżniczka. Wykorzystuje trudną sytuację psychiczną i społeczną chłopa. Wie, że mentalnie jest on w niemiłym miejscu. Niedawno miał przyjaciół ale teraz jest wśród nich pariasem, nie rozumieją jego hobby, jego celów, ambicji. Drapieżniczka zdaje sobie też sprawę z tego, że jest dla tego faceta obiektem pożądania, co wykorzystuje.

Wkrótce żona dowiaduje się o romansie męża. Kto tu jest ofiarą? No żona. Została zdradzona przez męża. Kto zdradził? Mąż. Kto bierze stronę żony? Wszyscy. Dzieci, znajomi, sąsiedzi. Chłop zachował się jak śmieć, bo zdradził. Bo podążył za chucią i został złapany w sidła Drapieżniczki. Ale tutaj jest jeszcze jedna perspektywa, bardzo dziwna. Biedna, młoda i głupia dziewczyna została wykorzystana przez 50-latka. Czy faktycznie tak było? Tutaj to już jest naturalnie indywidualna perspektywa odnośnie jakie były okoliczności poznania, jak to się rozwinęło i kto zainicjował. No ale właśnie. Jeśli to zainicjowała ta 20-latka, w celu posiadania tego co sobie wypracował ten 50-latek przez wiele lat, to czy nadal jest ofiarą?

Ciekawa rozkmina, bo jest dużo takich przykładów i człowiek faktycznie zastanawia się jaki to jest procent przypadków takich romansów 20-latka i 50-letni żonaty chłop.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Koneser

w Dyskusje

6piorunów

Dlaczego fast food wygląda lepiej w reklamie, niż na Twoim talerzu?

Czy McDonald’s naprawdę nas oszukuje?\ Dlaczego burger z reklamy ma idealnie stopiony ser, a ten z pudełka wygląda jak po przejściach?\ Okazuje się, że za tym wszystkim stoi nie kucharz - tylko… psycholog i artysta od jedzenia. To nie magia, to nauka. \ Food stylist potrafi zamienić puree

Koneser

w Dyskusje

8piorunów

Co się dzieje w mózgu podczas orgazmu?

Czy wiesz, że podczas orgazmu Twój mózg aktywuje ponad 30 różnych obszarów - od tych odpowiedzialnych za emocje, po te kontrolujące ból i świadomość? \ To trochę jak neurologiczny fajerwerk: przez kilka sekund Twoje ciało i umysł dosłownie przechodzą w inny stan świadomości. To, co

Koneser

w Dyskusje

16piorunów

Dlaczego NIE pamiętasz, jak nauczyłeś się chodzić?

Zamknij na chwilę oczy i spróbuj cofnąć się w czasie. Widzisz siebie, jak stawiasz pierwszy krok? Nie?\ Nic dziwnego — nikt z nas tego nie pamięta. To nie błąd w „systemie”, tylko... efekt ewolucji. Naukowcy nazywają to amnezją dziecięcą — naturalnym zjawiskiem, przez które

Fanatyk

w Hydepark

163piorunów

Stało się. W miniony piątek moja terapeutka zasugerowała, że chyba powoli czas bym "poszedł w świat". Kończy się więc moja terapia. Powoli, etapami, tak bym mniej więcej w połowie listopada zamknął sprawę. We mnie samym budzi to raczej radość niż obawy. Czuję, że to jest chyba dobry moment. Przeszedłem przez ten czas od totalnego dna, kiedy nawet pobudka rano równała się wielkiemu wysiłkowi, kiedy po pół godzinie od zrobienia śniadania zaczynałem przechodzić do etapu leżenia w pozycji embrionalnej, myśli samobójczych i drżałem jak w delirce do teraz. A teraz, jak jest? Cóż... odbudowałem poczucie własnej wartości, świat nie stał się jednak piękniejszy. Jest tak samo gówniany, jakim go zawsze widziałem, ale da się w nim żyć i wyciskać to, co dobre. W pewnym momencie ostro wskoczyłem w aktywność fizyczną. Ćwiczę, biegam, spaceruję i to w połączeniu z terapią dało naprawdę niezłe efekty. Ze szczypiora, który przy wzroście 186 cm ważył 66-68 kg skoczyłem do 79 i nie jest to tłuszcz na szczęście. Psychiatra kazał zacząć schodzić z dawką leków delikatnie w dół. Mam wrażenie, że przez rok sporo zrobiłem a, jak śpiewał Robert Brylewski "Co dzień toczę walkę o życie i sens/Z tym co zniewala moją duszę/I umysł ogranicza/Co dzień toczę walkę,/Najtrudniejszą z walk/To najcięższa praca w życiu/Praca nad samym sobą. Chciałbym też podziękować wszystkim Tosiom i Tomkom. Gdy tutaj pod tagiem pisałem jakieś swoje wysrywy, to każdy komentarz i każdy pieron naprawdę były takim lekkim kopniakiem do przodu. Dzięki też, że mogę sobie tutaj wrzucać swoje kilometry w sztafecie, coś tam popisać o muzyce i innych duperelach. Bywało, że jak miałem gorszy dzień, to siedząc w robocie podśmiewałem się pod nosem z głupich memów. Uchylam kapelusza.

Pokaż więcej komentarzy (31)

GURU

w Psychologia

7piorunów

Przepis na (nie)samotność – jak Zetki monetyzują potrzebę bliskości?

Monetyzacja samotności nie jest dla młodych ludzi zła – akceptują ją, o ile nienachalnie dostarcza realną wartość. W obliczu braku autentycznych „trzecich miejsc” do spotkań, młodzi szukają alternatyw. Ich motywacje są złożone, a podejście do komercjalizacji relacji

Specjalista

w Chce pogadać / Luźne rozmowy

13piorunów

Cześć. Potrzebuje kogoś kto mi doradzi co mam robić. Potrzebuje się wyżalić do czegoś innego niż ChatGPT bo nie wiem gdzie mogę to z siebie wyrzucić. Będzie ściana tekstu

Zaczynając chodzi o dziewczynę. Bardziej o błędach które ja popełniłem i które najprawdopodobniej sprawią że Ją straciłem

Mam problem z którym nie mogę sobie poradzić i nie wiem jak się za to zabrać. Mianowicie robię się zbyt natarczywy gdy zaczynam za nią tęsknić. Do tego możliwe że dochodzi moje ego bo staram się mówić o swoich uczuciach (i prawdopodobnie robię to zbyt dużo) z powodu samotności która wcześniej przeżywałem. Postanowiłem wcześniej że mam dość ukrywać swoich uczuć które zaczęły się wylewać

Gdy się do niej pisze wiadomość może wisieć kilka godzin więc dlatego wolę do niej dzwonić. Mówiła mi na początku o tym i że straciła przyjaźń przez brak kontaktu

Ostatni raz się z Nią widziałem w zeszłą środę, miała przyjechać do niej przyjaciółka na weekend z którą odnowiły kontakt. Okazało się gdy w piątek że już jest więc życzyłem by się dobrze bawiły.

W poniedziałek napisałem by się odezwała jeśli ma siłę

We wtorek się zaczęło. Dzwoniłem z 7 razy i zostawiłem wiadomość by się skontaktowała bo się martwię i tęsknię

W środę mi odjebało. Dzwoniłem 3 razy i zostawiłem 4 wiadomości prosząc o kontakt. Widziała i nie odpisała.

Zaczęło mnie to boleć o wiele zbyt mocno. Był to ból z powodu samotności, jednak o wiele zbyt mocny

Dziś w czwartek ta pustka stała się nie do zniesienia. Wyszedłem wcześniej z pracy i zacząłem rozpaczać. Powód?

Dlaczego mnie ignoruje i nie odpisuje gdy wiem że wyświetla te wiadomości

Wysłałem dużo wiadomości które potem usunąłem. Zostawiłem te dwie gdy zrozumiałem że moja reakcja jest zbyt przesadzona i przeprosiłem ją za to

Ten brak odpowiedzi odpalił we bardzo silną emocje z którą nie byłem sobie w stanie poradzić. Uspokoiłem się gdy zrozumiałem że reakcja jest zbyt przesadzona. Wiem że jestem niedojrzały emocjonalnie. Boję się że już ją straciłem

Przed tym byłem jeszcze przebodźcowany słabym stanem zdrowia Ojca. Słabymi relacjami z rodzeństwem. Dlatego Ona była tą osobą w której szukałem wsparcia i widocznie byłem głuchy na jej potrzeby. I to nie tak że myślałem tylko o sobie. Kupowałem leki gdy była chora. Jedzenie gdy nie jadła i podpaski gdy miała okres. O żadną z tych rzeczy nie prosiła

Wiem że jedynie mogę czekać

GURU7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Psychologia

15piorunów

Akademia Przyszłości publikuje raport o tym, co zabija dziecięcą wiarę w siebie

Tylko 8 proc. rodziców ocenia swoje dziecko jako bardzo pewne siebie. 14 proc. przyznaje, że ich dzieci mają niskie poczucie własnej wartości. To dane raportu „Co zabija dziecięcą wiarę w siebie” opracowanego właśnie przez Akademię Przyszłości – program od ponad 20 lat

Autorytet

w Wiadomości Świat

146piorunów

Matka zrobiła awanturę w samolocie i wrzuciła nagranie do sieci. Teraz będzie tłumaczyć się w sądzie.

Wyobraź sobie: wchodzisz do samolotu, zajmujesz miejsce przy oknie – dokładnie to, które wcześniej wybrałeś i za które dopłaciłeś.

Kilka minut później podchodzi do ciebie matka z płaczącym dzieckiem na rękach i żąda, abyś oddał swój fotel maluchowi.

Już masz się zgodzić, bo wychowano cię w duchu uprzejmości i troski o innych. Ale wtedy pojawia się wątpliwość: „Dlaczego mam rezygnować z czegoś, za co zapłaciłem i na co czekałem, tylko dlatego, że ktoś inny ma taką zachciankę? Czy naprawdę muszę ustąpić?”

Taka historia spotkała Jennifer Castro, 29-letnią pasażerkę lotu w Brazylii. Kobieta odpowiedziała zareagowała spokojnie i odpowiedziała: "Przykro mi, wolę zostać na swoim miejscu".

Nie krzyczała, nie obrażała, nie traciła panowania nad sobą. Mimo to matka zaczęła ją nagrywać, oskarżając o brak empatii:

„Nagrywam cię, bo to niewiarygodne, że w tych czasach potrafisz być obojętna na płacz dziecka”.

Nagranie szybko obiegło sieć, a internauci podzielili się na dwa obozy. Jeden uważa, że matka może domagać się, czego tylko chce, bo w końcu nie chodzi o nią, a o dziecko.

Druga strona uważa, że kobieta podjęła dobrą decyzję. Zapłaciła za miejsce, więc nie ma obowiązku się przesiadać, bo tego domaga się obca osoba.

Mimo wszystko na Jennifer i tak spadła gigantyczna krytyka ze strony innych matek. Postanowiła więc działać prawnie. Wniosła pozew o zniesławienie i szkody moralne przeciwko kobiecie, która ją nagrywała, a także pozwała linie lotnicze. Firma odpowie za zachowanie swojego personelu.

Pracownicy zamiast uspokoić prowokując kobietę, naciskali na Jennifer, by ta ustąpiła miejsca.

Jak podkreśla, nie chodzi o zemstę. Chce przede wszystkim, aby w przyszłości nie dochodziło więcej do podobnych sytuacji. Bez żadnego powodu stała się obiektem hejterskich ataków ze strony osób, których nawet nie zna i nie uczestniczyły w tym zajściu.

Sprawa Jennifer Castro, krytykowanej za to, że nie oddała miejsca w samolocie płaczącemu dziecku, wykracza poza debatę o dobru i złu.

On sprawia, że myślemy o mocy mówienia "nie". " W świecie, w którym presja zewnętrzna i wewnętrzna popycha nas do ulegania a bycie wiernym swoim wyborom jest aktem odwagi.

filmik: https://www.instagram.com/reel/DDQHdIopxJ2/

Fenomen0piorunów

W dupach się poprzewracało. Z liścia powinna dostać od obsługi i mele na ryj. Jak ja gardzę takimi ludźmi.

Lider1piorunów

@4pietrowydrapaczchmur do tej pory na 100+ lotów zdarzyła mi się sytuacja 2x, kiedy ktoś mi truł d⁎⁎ę o zamianę miejsca z niekorzyścią dla mnie. Generalnie mam wyjebane na to gdzie siedzę, bo to dla mnie tylko środek lokomocji, ale bardzo nie lubię jak ktoś swoim niezorganizowaniem mi przeszkadza. W obu przypadkach użyłem tego samego argumentu - jak się rozbijemy moja żona dostanie pani zwłoki do opłakiwania, a tego bym jej nie życzył. Dziwnie szybko to rozwiązywało problem 😉

Pokaż więcej komentarzy (70)

Praktykant

w Dyskusje

0piorunów

Be attractive, don't be unattractive

Bad boy

Explained bez moralizowania

Myślę, ze większość zna . Ja znalem jego video sprzed kilku lat, od tamtego czasu mocno rozwinął kanał i jego grafiki znacznie ułatwiają zrozumienie tematów. Ponadto dodają emelemt humorystyczny.

Bio: przespał się z 17 kobietami w związkach, był i bad boyem i simpem. Ok 40tki.

https://www.youtube.com/watch?v=RB1Ed_kvZNM

Autorytet3piorunów
: przespał się z 17 kobietami w związkach, był i bad boyem i simpem. Ok 40tki

Ale to jest żenujące. Musi mieć giga kompleksy, że dzieli się (chwali?) takimi sprawami ze światem. Już samo to, że liczy kopulacje z samicami swojego gatunku świadczy o upłynnieniu mózgu.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Zawodowiec

w Dyskusje

3piorunów

Cześć. Jakie są wasze doświadczenia z Testem Gallupa? Zachęcony lekturą wykonałem go w wersji pełnej - 34 cechy. Taki spontan. Co z tym papierkiem dalej i jak go wykorzystać?

Fanatyk4piorunów

@Pocisk_Nuklearny - przydaje się by znaleźć swoje silne strony i ukierunkować się na dalszy rozwój.

Nie przydaje się by pokazać potencjalnemu pracodawcy.

Osobistość1piorunów

Miałem robiony na uczelni. Spotkałem się z zainteresowaniem po stronie pracodawców,jak i absolutną niewiedzę co to

Pokaż więcej komentarzy (15)

Koneser

w Hydepark

52piorunów

@GitHub @peposlav @LondoMollari @AdelbertVonBimberstein @Amhon @Stashqo @K44 @k44tajemnicza @koszotorobur @wonsz @Mikel @ciszej @Michumi @rogi_szatana @wiatrodewsi @onpanopticon @ten_kapuczino @Jarem @TRPEnjoyer @Budo

Wołam udzielających się we wpisie

https://www.hejto.pl/wpis/mialem-pisac-z-jakiegos-anonima-ale-w-nosie-zwiazki-rodzina-seks-zdrowie-psychol

A jeśli jesteś nowy to przeczytaj powyższy wpis i zapraszam do dalszej lektury...

Miałem pisać, miałem nie pisać. Czekałem do miesięcznicy naszej dramy, by się pochwalić jak cudownie nam idzie! Ale się nie doczekałem. I wy też się nie doczekacie. Dwa tygodnie po tej dramie były na prawdę fajne, udane. Wprowadziliśmy pewne zmiany w naszym życiu, wywaliliśmy młodą do jej pokoju, co wcale nie jest proste, ogarnialiśmy wspólnie dom, więcej rozmawialiśmy, byliśmy na randce, poszliśmy na fajny koncert, w między czasie rozwiązaliśmy pewien nasz problem finansowy i całkiem fajnie to wyglądało. Aż przyszedł zeszły weekend i w sumie nie wiadomo czemu zaczęła chodzić jakaś naburmuszona. Niby okres, niby coś...wiecie, takie wszystko i nic. Na wszelki wypadek unikałem konfrontacji. Przyszedł poniedziałek, a że niania młodej miała dwa dni wolne to zostałem z nią w domu. Lubię z nią zostawać bo to świetny bobas, bezproblemowy. No i tak sobie z nią siedziałem i w między czasie ogarnąłem dwa prania, naczynia, sprzątnąłem kuchnie (a było co sprzątać po weekendzie) i łazienkę a jak bobas poszedł na drzemkę to zamówiłem suszarkę do ubrań, bo kurde tyle prania przy dwójce dzieci, że nie ma gdzie tego suszyć! Wróciła z pracy i jak to zobaczyła to była, ja wiem, zdegustowana? Nie bardzo rozumiałem o co chodziło. Następnego dnia ona została z młodą. No i jak wróciłem to nie ukrywam zagotowałem się w środku - w kuchni syf jakby reaktor atomowy wywalił, śmieci wylewają się z kosza, w pralni rozpierdol, do salonu nie szło wejść a ta siedzi na fotelu z telefonem w łapie. Nie chcąc rozpoczynać kłótni poszedłem montować suszarkę. Kurde, jak ja mogłem bez niej funkcjonować!? Oczywiście z jej strony foch nie wiadomo o co (od dawna planowaliśmy ten zakup). Pojechała na jogę, wróciła późno i ani be, ani me, ani pocałuj mnie w d⁎⁎ę. Wzięła prysznic i poszła spać. W środę było już po staremu, czyli brak kontaktu i jej wieczór w telefonie. Żeby na to nie patrzeć poszedłem ogarniać pokoje dzieciakow. Czwartek podobnie, znowu była na jakimś aerobiku, znowu wróciła i znowu siedziała w telefonie. Zwróciłem jej na to uwagę, chciałem pogadać (a cholernie trudno mi to przychodzi) i zostałem przez nią wyśmiany. Tak, wyśmiany. Odpuściłem. W piątek wygarnąłem jej to wszystko przez Messenger, bo tak mi łatwiej i znowu stała się agresywna, zarzucała mi, że to ja nic nie robię a jak robię to tylko wtedy gdy się kłócimy, że to ona ma źle bo się dzieckiem zajmuje, że boi się mnie dotknąć by to się seksem nie skończyło i w ogóle o wuj mi chodzi, nic tylko się przypierdalam o coś co mi kiedyś nie przeszkadzało. Ale wiecie, jak jest w domu syf taki, że wstyd kogoś do środka zaprosić, to jak to może nie przeszkadzać? Nie mam już siły. Wygarnąłem, że pieprzyć ją, jej seks, że jak tak lubi to mogę nasrać na środku salonu i ogólnie że mam dość. Jakoś nie specjalnie zareagowała. Może trzeba było już miesiąc temu ją z domu wywalić... Może po tamtym już całkiem czuje się pewna w tym, że nie odejdę...

W weekend planuje skoczyć do teściowej i z nią pogadać. Super babka, życiowa, po przejściach, mądra, chłodno patrzy na świat, bezstronna...może ona by coś podpowiedziała, może jest coś o czym ja nie wiem, może ona wie jak do niej dotrzeć.

Także ten, jakieś pytania? :neutral_face:

PS. Ale jest tego wszystkiego plus - nie mam już poczucia winy, że to ja coś robię nie tak.

Wirtuoz2piorunów

Czytam Twoje wpisy i zastanawiam się co się dzieje. Mamy za dużo wspólnego, nawet teściowa. Może u mnie nie ma aż takiej padaki, a może nam się w jakimś stopniu udało. Przy pierwszym dziecku poszłyśmy na terapię dla par. Dla niej mało dało za to dla mnie bajka. Na chyba 6 wizycie terapeutka wywaliła mnie na terapię uzależnień gdzie nauczyłem się co to są MOJE granice, MOJE potrzeby i co to asertywność Może to jest recepta. Nie to że masz problem z alko tylko odpowiedniej techniki komunikacji. Ale to jak Ci się chce bo rozumiem doskonale że może się nie chcieć.Powodzenia jakkolwiek i pozdrów teściową

Gwiazdor8piorunów

Ziomek, po wpisach widzę, że już masz się rozwodzić, już masz zbierać dowody, itp. Napisze Ci więc z drugiej strony - tej, której się udało przetrwać bardzo trudne chwile.

Generalnie ludzie niedoceniaja zmęczenia, jakie potrafi pojawić się przy małych dzieciach. Nagle nie ma czasu na sen, rozmowy itp., choc wydaje sie, ze funkcjonujemy normalnie. U nas sprawdziło sie bardzo:

1. Terapia małżeńska, ale u odpowiedniej osoby. Trafiliśmy CUDOWNIE, na osobę, która stworzyła przestrzeń do swobodnej wypowiedzi dla obu stron, bez przerywania, z moderacją i… tłumaczeniem sensu wypowiedzi, która często myliliśmy. Co ciekawe od tych ~5 lat wszystkim znajomym polecam właśnie tę panią i żadne małżeństwo nie skończyło się rozwodem. A dojeżdżali do Konina nawet z Poznania. Nie wiem natomiast czy zawdzięcza swój sukces umiejętnością czy „chceniu” par, które z jej usług korzystają.

2. Zaczęliśmy wychodzić znów na randki. Wybraliśmy sobie kurs tańca towarzyskiego dla początkujących, przez znajomych znaleźliśmy super nianię. Dzięki temu zyskaliśmy ok. 5 godzin tygodniowo tylko dla siebie.

3. Ustaliliśmy, że po pierwsze wracam do sypialni z kanapy („pójdę na kanapę tylko na 2-3 noce, żeby się wyspać przy dziecku” zmieniło się w 2 czy 3 lata, a po drugie robimy z sypialni strefę wolną od elektroniki. 0 telefonów, 0 telewizji, dzięki czemu nie ma żadnego rozpraszania bliskości i intymności. Zrobiliśmy z sypialni tradycyjny, staropolski pokój do rozmów i seksu.

Po 5 latach stwierdzam, że mam cudowne życie rodzinne i świetną partnerkę w życiu codziennym. W historii moich wpisów znajdziesz, że ona też mnie raczej lubi, bo mogła dobić, a uratowała :grinning:

Powodzenia Ziomek! Nie mówię, że będzie łatwo, ale nie ma się co poddawać. Mnie cieszy, że moje dzieci żyją w pełnym domu, zbudowanym na tradycyjnej recepturze.

Jeśli nie wyjdzie to, to i tak Wam się wszystko przyda. Nawet, jeśli się rozstaniecie, to do końca życia będziecie żyć koło siebie i będziecie musieli potrafić ze sobą rozmawiać na partnerskich warunkach.

Powodzenia!

Pokaż więcej komentarzy (65)

GURU

w Medycyna

10piorunów

Uważność i współczucie dla siebie pomocne w zmaganiach z depresją

Osoby, które praktykują współczucie dla samych siebie i uważność, są mniej podatne na objawy depresji i lęku – dowodzą badania naukowców z Uniwersytetu SWPS, Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Psychologii PAN. Ich wyniki ukazały się w „Archives of Psychiatry and

Fanatyk

w Hydepark

6piorunów

Według ostatniej ankiety wyszło, że około 70% osób ocenia swój stan psychiczny za ok albo lepiej, co cieszy 😉

Z drugiej strony reszta, czyli około 30% osób oddała głos na źle i gorzej ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Słowo na weekend: bądźmy dla siebie mili 😉

https://www.hejto.pl/wpis/pora-na-krotka-ankiete-wink-zachecam-do-pozostawienia-komentarza-jezeli-chcecie-

GURU6piorunów

Spokojnego i szczęśliwego umysłu wszystkim w dzisiejszym Światowym Dniu Zdrowia Psychicznego😉.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

54piorunów

Pora na krótką ankietę 😉 zachęcam do pozostawienia komentarza jeżeli chcecie się pochwalić, pożalić, a może nawet podzielić na forum pro tipami 😉

Jak oceniasz stan swojego zdrowia psychicznego?

  • Super10%
  • Nie jest idealnie, ale jest dobrze34%
  • Jest ok26%
  • Nie jest tragicznie, ale jest źle24%
  • Tragicznie5%

567 głosów

Gruba ryba1piorunów

@nobodys kto miał depresję potrafi docenić zwykły stan kiedy tyłek nie pachnie fiłkami ale da się żyć.

Autorytet0piorunów

Jest super 👍

Pokaż więcej komentarzy (34)

Lider

w Hydepark

23piorunów

Cześć, hejto!

W dzisiejszej ankiecie wrzucam temat, który budzi ogromne kontrowersje: Czy bieda to stan umysłu?

Z jednej strony mamy silny argument: bieda to twardy fakt, pułapka systemowa. Urodziłeś się w złym miejscu, z gorszym dostępem do edukacji, kiepskim zdrowiem i zerowymi szansami na start. To nie jest kwestia chęci czy myślenia – to są bariery strukturalne, które trudno pokonać, nawet mając najlepsze chęci i "mindset". W tym ujęciu, bieda to brak dostępu do zasobów, a nie brak motywacji.

Z drugiej strony, często słyszymy, że bieda to mentalność. Zwolennicy tej teorii twierdzą, że najważniejsza jest postawa, przedsiębiorczość i gotowość do ryzyka. Można nie mieć pieniędzy, ale jeśli masz odpowiednie nastawienie, plan i dyscyplinę, to prędzej czy później "wygrasz". W tym ujęciu, to złe nawyki, brak planowania i rezygnacja są głównym problemem, a nie brak kasy na koncie.

Pytanie jest trudne i dotyka wrażliwych kwestii. Czy da się "myśleniem" pokonać brak perspektyw? Czy to, że ktoś "nie chce", jest zawsze przyczyną porażki?

Oddaj głos w ankiecie i opowiedz, co o tym myślisz w komentarzach!

Czy bieda, zwłaszcza ta ekstremalna, jest stanem umysłu?

  • Tak, ciężką pracą i pomysłowością można wyjść z trudnej sytuacji finansowej.61%
  • Nie, złe miejsca urodzenia, rodzina bez kontaktów, patologia to "koniec" dla człowieka.39%

195 głosów

Gruba ryba1piorunów

Gównorobotę byleby przeżyć da się znaleźć w jeden wieczór

Gruba ryba1piorunów

@boogie to zależy. Jeśli ktoś dorastał w totalnej chujni, lali go starzy, był niedożywiony i funkcjonował w dużym stresie, to w jego mózgu mogło dojść do na tyle dużych zmian,  że zwyczajnie nie będzie czego ratować. Ale to na szczęście skrajne przypadki. Jeśli u kogoś była po prostu bieda na chacie, urodził się na jakimś zadupiu w rodzinie żyjącej od dziesiątego do dziesiątego to imo temat jak najbardziej do ogarnięcia.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Lider

w Stoicyzm

43piorunów

W ostatnich dziesięcioleciach naukowcy i klinicyści lepiej zrozumieli, w jaki sposób nadmierne zamartwianie się może utrwalać niepokój. Przez "martwienie się" rozumieją coś całkiem szczególnego - definiują je jako niespokojny proces (ang. anxious process) przejawiający się w określonym sposobie myślenia. Martwienie się, myślenie nim naznaczone, ma charakter nawrotowy, ustawiczny - trwa i trwa. Zwykle obejmujemy myśli typu "A co jeśli?", dotyczące nieszczęść, których się boimy. "A jeśli tak się zezłości, że mnie wyrzuci? A jeśli nie znajdę innej pracy? Jak zapłacę za studia moich dzieci?" Takie pytania sprawiają wrażenie, że nie ma na nie odpowiedzi. Jedno nasuwa drugie, powstaje reakcja łańcuchowa bez końca, podsycająca niepokój. Poważne zamartwianie się często może sprawiać wrażenie wymykającego się spod kontroli, jednak - co może zaskakiwać - w rzeczywistości jest to stosunkowo świadomy i dobrowolny typ myślenia. Ludzie czasami nawet nie zdają sobie sprawy, że to, co robią, świadczy o tym, że się martwią. Mogą to mylić z rozwiązywaniem problemów, przekonani, że próbują "znaleźć rozwiązanie", podczas gdy naprawdę kręcą się w koło, co nieustannie zwiększa ich niepokój.

Jak na ironię, zaobserwowano tendencję, że ludzie zmagający się z lękiem zbyt mocno starają się kontrolować mimowolne aspekty emocji, a zaniedbują przejęcie kontroli nad aspektami dobrowolnymi. Omówiliśmy już, w jaki sposób stoicy doszli do tego, że nasze początkowe reakcje emocjonalne są często automatyczne. Zamiast podejmować próby ich poskramiania, powinniśmy przyjąć je jako naturalne, patrzeć na nie z obojętnością i akceptować bez walki. Z drugiej strony powinniśmy nauczyć się zawieszać świadome myśli, nachodzące nas w odpowiedzi na owe początkowe uczucia i sytuację, która je wywołała. W przypadku zamartwianie się, co znów może być niespodzianką, zwykle jest to kwestia zauważenia, że to robimy, i zaprzestania.

Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

Fanatyk6piorunów

@splash545 rel. Od 3 lat nic tylko myślę co zrobić jak AI nas wszystkich wy⁎⁎⁎ie bez mydła ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (5)