rainGruba ryba
23piorunówNie bardzo dziś chciało mi się iść na siłownię. Więcej nawet - gdy wczoraj kładłam się spać, to już zaczęłam się prawie że martwić, że dziś jest dzień nóg. :stuck_out_tongue_winking_eye: Nie wiem, co jest takiego w ćwiczeniach nóg, że chyba ciężko byłoby znaleźć kogoś, kto je lubi.
Trening wyszedł trochę bardziej lajtowy niż zwykle, bo znów miałam problemy ze snem, spałam tak może 4-5 godzin i ogólnie czułam się trochę rozbita. No i chciałam wcześniej go skończyć, bo potem wybierałam się do fryzjera. :smiley:
W MC nie zwiększałam ciężaru, ale dodałam po 2 powtórzenia w serii. Zamiast bardzo nielubianych przeze mnie przysiadów bułgarskich (które zabierają też sporo czasu), zrobiłam 3 serie zakroków. Też ich nie lubię, ale trochę mniej. 😛 No i ucięłam jedno ćwiczenie na brzuch, zostawiając allahy.

Dla mnie silownia to czarna magia. Chodzę tam od niespełna tygodnia. Nigdy w życiu tam nie byłem i robię wszystko na czuja. Fbw znafcy z internetów polecali i tego się trzymam. Ale jak sobie po pejsbuku albo u nas na tagu podczytuje ten wasz żargon to czuje się jakbym wrócił do szkoły i uczył się języka obcego 🙄 wszystko trzeba googlac. A o diecie, makro i liczeniu kalorii to nawet nie myślę.
@rain co to za apka?
















