@serotonin_enjoyer przykro mi. Też przez to przechodziłem. Wyleczona onkologicznie mama była bardzo oslabiona. Wydolność serca byla słaba. Przewrocila się w szpitalu i połamała biodro. Mimo słabej wydolności, zespół lekarzy zdecydowal o operacji wszczepienia endoprotezy. Po operacji wydolność spadła do krytycznych wartości. Lekarz poinformowal mnie, że mama niedlugo umrze, bo kroplówki na wydolnosć serca nie działają.
Następnie zabrano ją na OIOM. Była jedyną przytomną (ale na morfinie) osobą. Miałem kilka dni żeby się pożegnać. I wiesz co było najsmutniejsze? Że nie było jak w filmie. Rozmowy były o tym co jej trzeba, co w szpitalu, jak sie czuje. Bo co powiesz komuś, kto umiera? Zarówno lekarze zabronili informowania o tym, jak i ja nie miałem ochoty. Moja siostra raz chlapnęła, to mama i tak nie przyjęła tego do wiadomosci.
Potem serce stanęło i podjęto reanimację. Przywrócono nieprzytomną do życia. Powiedzieli, że następnej reanimacji nie będzie. Po trzech dniach odłączyli sztuczną nerkę bo powiedzieli, że to niehumanitarne przeciągać to cierpienie. Można się oburzać, ale mieli rację. I tak o 8 rano, 10 maja 2025 zadzwonił lekarz i powiedział, że to już.