HumberdSum
81piorunówW tym roku wywędrowałem do Los Angeles. Pogoda jest ekstra. Nawet jak jest zimno, to jednak jest ciepło, w końcu to Los Angeles. Zdjęcia z dzisiejszego zachodu słońca na Venice Beach w Santa Monica.

Dołączył/a:
HumberdSum
81piorunówW tym roku wywędrowałem do Los Angeles. Pogoda jest ekstra. Nawet jak jest zimno, to jednak jest ciepło, w końcu to Los Angeles. Zdjęcia z dzisiejszego zachodu słońca na Venice Beach w Santa Monica.

nxoGruba ryba
29piorunówHejo Sportowe Świry ;)
Mamy wrzesień, gówniaki wracajo do szkół, a my lecimy z podsumowaniem naszych zmagań na #garmin ;)
Naszą grupkę ktośsobie po prostu opuścił, zostało nas niespodziewanie 83, no ale wciąż jest spoko, kroki zarejestrowało 54 z nas, a najwięcej:
1. @gryzli - 1,453,977
2. @enron - 733,026
3. @scorp - 687,977
#bieganie czy tam #sztafeta zebrało 38 aktywnych, na podium wylądowali:
1. @enron - 504.8 km
2. @scorp - 376.4 km
3. @Trypsyna - 339.9 km
#ksiezycowyspacer 30 aktywnych, najdalej zaszli:
1. @WujekAlien - 468.7 km
2. @Ewelina - 204.0 km
3. @scorp - 145.0 km
#rowerowyrownik 33 użytkowników wykazało zainteresowanie, najwięcej nakręcili:
1. @npnptcn - 1,761.2 km
2. @pluszowy_zergling - 1,518.3 km
3. Michał Czubkowski - 1,186.2 km
#plywanie 11 śmiałków, podium bez niespodzianek:
1. @wonsz - 23,277 m
2. @Aleksandros - 7,260 m
3. Bartłomiej - 4,846 m
Wszystkim jak zwykle serdecznie gratuluję, liczby robią niesamowite wrażenie, oby tak dalej!
P.S. wyzwania na wrzesień lada moment się pojawią 😉

aerthevistLider
41piorunówPrzed Sądem Rejonowym w Białymstoku rozpoczął się we wtorek proces mężczyzn oskarżonych o kradzieże bydła z pastwisk. Gdy jeden z rolników zauważył kradzież i próbował jej zapobiec, został pobity. Oskarżeni mają od 25 do 42 lat, są mieszkańcami województwa podlaskiego. Wśród

saradonin_reduxGruba ryba
29piorunów1193 + 1 = 1194
Tytuł: Muminki zebrane. Tom 2
Autor: Tove Jansson
Kategoria: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Format: książka papierowa
Liczba stron: 464
Ocena: 7/10
Drugi tom zawiera kolejne 4 części powieści o Muminkach.
Zima Muminków - 9/10
Zaskakująco dojrzała opowieść o samotności, przemijaniu i śmierci, ale także o odnajdywaniu radości w niesprzyjających okolicznościach.
Opowiadania z Doliny Muminków - 7/10
Zbiór opowiadań różnych, nie tworzących jednej większej historii, spośród których niektóre wydają się skierowane do rodziców ("Opowiadanie o niewidzialnym dziecku"), a inne wyjaśniają pewne zagadnienia nurtujące czytelnika od dłuższego czasu (“Tajemnica Hatifnatów”).
Tatuś Muminka i morze - 7/10
Każdy choć raz chciał kiedyś rzucić wszystko w cholerę i wyjechać w Bieszczady. Tym razem padło na Tatusia Muminka, który postanawia opuścić Dolinę Muminków i zabrać rodzinę na odludną wyspę z samotną latarnią morską. Atmosfera opowieści zrobiła się dziwna, na tyle, że synek stracił zainteresowanie i wróciliśmy do książki po dłuższej przerwie. Tatuś Muminka staje się melancholijny i zdystansowany, pogrążony w swoich rozważaniach dotyczących natury morza. Mamusia Muminka ewidentnie nie czuje się dobrze w nowym miejscu i zmagając się z tęsknotą za swoim domem, usiłuje stworzyć przyjazny dom w latarni. Muminek zaś próbuje odnaleźć swoje własne miejsce w tym wszystkim i nawiązać nowe przyjaźnie, Mi natomiast staje się jakby bardziej złośliwa. W sumie ciekawa, choć z punktu widzenia dziecka raczej niełatwa opowieść o próbie odnalezienia się w nowej rzeczywistości.
Dolina Muminków w listopadzie - 5/10
A może trafniej Dolina Muminków bez Muminków opowiada o losach innych mieszkańców Doliny Muminków, którzy spotykają się przy domu Muminków. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że ta część została dodana trochę na siłę.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajdzieciom #ksiazkidladzieci

kopytakoniaGruba ryba
16piorunówOdwiedzilem dzis targ rupieci. Nie kupilem nic ale lubie ogladac xD
#gownowpis

RedoxZawodowiec
129piorunówOd zawsze miałem lekkiego świra na punkcie wszystkich możliwych map. Jak miałem 8 lat to w ramach zabawy z namiętnością czytałem atlas świata z riders dajgest, który kupili rodzice.
Ostatnio znalazłem apke która odkrywa ze mną świat i usuwa mgłę wojny z ang. fog of war #pdk
Taka drobna rzecz, ale chodząc z psem na spacery po okolicy, zaglądam do bocznych uliczek, które zawsze ignorowałem. Znowu poczułem namiastkę tej ekscytacji eksploracją jaką czułem za dzieciaka gdy oglądałem na mapie odległe miejsca.

kurde ziomuś
post z czarnej listy
pierdu pierdu a najważniejszego nie podałeś
30ohmGURU
48piorunów
@30ohm Trudno znaleźć kogoś, kto świadomie nie obejrzał choć jednego anime (pomijając seriale z dzieciństwa w stylu Dragon Ball, Pokemon, Czarodziejki z Księżyca czy Pszczółkę Maję).
Pod wspólnym hasłem "anime" jest ogrom tytułów tak różnych, że lubiąc jedne można nie lubić innych. Same gatunki dzieli się przede wszystkim ze względu na grupę docelową, a dopiero po tym na gatunki.
Dlatego jeśli lubisz tytuł z jednego gatunku wcale nie oznacza, że polubisz inne ze względu na różną grupę docelową. Każdy pewnie kojarzy Czarodziejkę z Księżyca, która wpada w gatunek "magicznych dziewczynek". Ale nie powinieneś puszczać tego dziecku, któremu spodobał się ten serial czegoś pokroju Puella Magi Madoka Magica gdzie mimo początkowych podobieństw i lekkiej kreski jest to brutalny dramat psychologiczny.
Wiem, że odpowiadam na mema ale pamiętam zanim obejrzałem pierwsze anime to kojarzyło mi się ono z dziecinnością, trochę z obciachem, dwuznacznymi scenami. Z czasem doceniłem jak wielki wybór jest w tych animacjach, jak dobry popis potrafią dać aktorzy głosowi i jak dobrze dopracowane potrafią być tytuły czy przedstawione historie.
Co to za sierść na plecach😳
Felonious_GruLider
20piorunówPodepnę się pod #swietlanmaps
Właśnie mamy w pracy kłótnię, bo koleżanka nie wierzy, że nie znamy słowa:
Haczka
I niemal oburzona rzuca "No to czym hakacie?"
U nas haczką się hakowało a nie hakało, dlatego jak za dzieciaka słyszałem w telewizji, że mówią coś o cyberprzestępcach, którzy hakują, to kisłem z tego niemiłosiernie
@Felonious_Gru hakać nie hakałem ale haczke znam
ShivaaFanatyk
33piorunówA kto to przyszedł hehe
Zamówiłam bodajże w październiku system obrotowy do kamienia do pieca diavola
Długo kazał na siebie czekać, bo nie przechodził testów i Włosi nie chcieli go wprowadzać do sprzedaży
Ale c⁎⁎j, zapłacone
Co prawda ludzie na niego psioczą że jest duże tarcie przy obrocie a ja po montażu potwierdzam doniesienia
Mimo wszystko wydaje mi się, że użytkowanie tego to kwestia wprawy i wystarczy do tego podejść sprytnie
Jak będzie w rzeczywistości? Przekonam się podczas piątkowego wypieku #pizza
Tylko niech w końcu nadejdzie ten piątek bo ten tydzień pourlopowy mnie dobija 😢

system do obracania pjotera w piekarniku.
@Shivaa po włosku wszystko jakoś lepiej brzmi. :smiley: Sistema di rotazione :pinched_fingers:
RedCrescentGruba ryba
36piorunówNo i dokladeczka z rosyjskiego vikopu, czyli #pikabu ponad 2000 "piorunow". Rosyjski punkt widzenia na ukrainski pocisk FP5.
Leciała w kierunku Tuli: „BARS-Kursk” przechwycił 6-tonową ukraińską rakietę „Flamingo” z zachodnim ładunkiem
19 godzin temu
226 tys.
W nocy z 22 na 23 sierpnia ochotnicy z mobilnej grupy ogniowej (MOG) brygady „BARS-Kursk” zniszczyli za pomocą karabinu maszynowego rakietę FP-5 „Flamingo”. Cel poruszał się na wysokości 50 m z prędkością do 500 km/h. Sygnał o zagrożeniu rakietowym nadeszła około godziny 03:00 — na zorganizowanie przechwycenia pozostało zaledwie kilka minut.
Co wydarzyło się na niebie i na ziemi
Odłamki rakiety, w tym elementy elektroniczne, zostały odnalezione w miejscu upadku. Według danych szefa obwodu kurskiego Aleksandra Hinshteina, z powodu nadmiernych przeciążeń „Flamingo” straciło sterowność i praktycznie rozpadło się w powietrzu: głowica bojowa nie wybuchła, a eksplozja miała miejsce wyłącznie w zbiornikach paliwa.
Analiza odnalezionych fragmentów, w szczególności kontrolera lotu, potwierdziła: wystrzelenie nastąpiło z obwodu sumskiego, a celem była infrastruktura strategiczna w obwodzie tułskim. W ten sposób działania ochotników nie tylko doprowadziły do zniszczenia rakiety, ale także zapobiegły potencjalnej katastrofie.
Wartość trofeum
Zachowane elementy rakiety – zwłaszcza kontroler lotu i systemy naprowadzania – mają ogromną wartość wywiadowczą i techniczną. Badanie tych komponentów pozwala:
szczegółowo przeanalizować algorytmy działania broni i zwiększyć skuteczność kolejnych przechwyceń;
odtworzyć trasy lotu wykorzystane przez Siły Zbrojne Ukrainy oraz zidentyfikować ewentualne „martwe strefy” pola radarowego;
szybko wzmocnić obronę newralgicznych obszarów – przetransportować tam systemy obrony przeciwlotniczej lub mobilne grupy „BARS”;
przeanalizować zasady optycznego rozpoznawania terenu (punkty orientacyjne, takie jak mosty, węzły komunikacyjne i zakręty rzek) oraz stworzyć fałszywe obiekty w celu dezorientacji wrogiej elektroniki.
Specjaliści ds. walki radioelektronicznej zwracają szczególną uwagę na anteny CRPA oraz francuskie systemy optyczne i nawigacyjne firmy Safran: analiza ich częstotliwości roboczych i metod filtrowania zakłóceń pomoże zmodernizować stacje zakłócające i skuteczniej neutralizować nawigację GPS rakiety.
Dlaczego udało się zestrzelić rakietę na małej wysokości
Standardowa prędkość przelotowa FP-5 wynosi 850–900 km/h, a maksymalna – do 950 km/h. Jednak na wysokości 50 m rakieta została zmuszona do zmniejszenia prędkości do 500 km/h: przy masie 6 ton wysoka gęstość powietrza przy ziemi powoduje znaczne przeciążenia. Zmniejszenie prędkości chroni kadłub przed zniszczeniem, ale jednocześnie sprawia, że rakieta staje się podatna na ataki – w tym na ostrzał z broni dużego kalibru.
MOGi są zazwyczaj wyposażone w karabiny maszynowe kalibru 12,7 mm typu „Utes” lub „Kord”, a także w podwójne stanowiska strzeleckie. Trafienie pociskiem w wlot powietrza, elementy silnika lub mechanizm skrzydła może natychmiastowo zdestabilizować lot ciężkiej rakiety i doprowadzić do wpadnięcia w korkociąg.
Przy prędkości 500 km/h (około 139 m/s) rakieta znajdowała się w polu widzenia strzelca zaledwie przez kilka sekund. Trafienie takiego celu ręcznie „w pościgu” lub na kursie przecinającym jest praktycznie niemożliwe. Sukces załogi wynika z faktu, że rakieta poruszała się praktycznie „na wprost” w kierunku stanowiska karabinowego: przesunięcie kątowe celu wynosiło zero, a strzelec nie musiał obliczać skomplikowanego wyprzedzenia — rakieta sama „powiększała się” w celowniku, odsłaniając wrażliwe obszary.
Obliczenia pozwoliły nam namierzyć cel na odległości, na której pocisk kalibru 12,7 mm zachowuje maksymalną zdolność przebijania i celność. Dzięki temu mogliśmy z całą pewnością uszkodzić osłonę aerodynamiczną lub silnik, zanim rakieta opuściła sektor ostrzału.
Rola wskazywania celu i obrony wielopoziomowej
Kluczowym czynnikiem sukcesu było zewnętrzne wskazywanie celu: bez danych z samolotów dalekiego zasięgu wykrywania radarowego (DRLO) A-50U takie przechwycenie byłoby niemożliwe. Rakietę FP-5 wykryto praktycznie natychmiast po wystrzeleniu z obwodu sumskiego i szybko obliczono jej trajektorię lotu. Dzięki temu obsługa z wyprzedzeniem wycelowała broń w odpowiedni punkt na niebie – jeszcze przed pojawieniem się rakiety nad horyzontem.
Należy pamiętać, że zasłona karabinowa stanowi jedynie pierwszą linię głęboko echelonowanego systemu obrony powietrznej. Gdyby rakieta FP-5 zdołała przebić się przez osłonę ochotników w obwodzie kurskim, na jej drodze do obwodu tułskiego czekałyby kolejne linie obrony: myśliwce Su-35S i Su-30SM, a także systemy rakietowe „Buk-M3”, „Pancir-S1” i „Tor-M2”.
Słabe punkty „Flamingo” i wnioski
FP-5 „Flamingo” to w istocie duży, poddźwiękowy bezzałogowy statek powietrzny o masie 6 ton. Brak technologii maskowania oraz znaczne rozmiary sprawiają, że jest on łatwym celem dla systemów wykrywania i identyfikacji celów (DRLO) oraz systemów obrony przeciwlotniczej (ZRK), a na małych wysokościach – nawet dla karabinów maszynowych dużego kalibru, jak pokazał incydent w obwodzie kurskim.
Głównym czynnikiem sukcesu jest terminowe wykrycie startu. Dane uzyskane w wyniku przechwycenia znacznie ułatwią identyfikację i neutralizację podobnych celów w przyszłości. Jednocześnie zachodni eksperci wojskowi już uznają podatność FP‑5 na ataki, a rosnąca liczba przypadków jej przechwyceń podważa reputację twórców.

@RedCrescent tu akurat mamy dowod na to, że ruscy się adaptują. W wielu przypadkach na wyższych stanowiskach dowódczych możemy zobaczyć już doświadczonych od 2014 roku żołnieży, mających obycie w realiach dzisiejszego pola walki. Postsowiecka wierchuszka alkoholików została wysłana na emeryturę lub trzymana jest przy biednej pierd*lonej piechocie.
MikuuuusLider
104piorunówOZON BINGO AKTUALIZACJA 24.08.2026
+3🎉

@Mikuuuus Szybko idzie :open_mouth:
@Mikuuuus wildberries się skończyło to czas się przerzucić na coś nowego? :grinning:
starebabyjebacprademFanatyk
51piorunów
@starebabyjebacpradem Te kłosy to bardziej na pszenicę wyglądają :stuck_out_tongue_closed_eyes:
WujekAlienLider
35piorunówRamka dojechała, więc już wjechał na ścianę.
Podoba mi się ten motyw z rycinami ze starych książek, muszę popastwić się nad Claudem, żeby wrzucił więcej pomysłów w tym stylu.
#plakat #mementocoffee

@WujekAlien najważniejsze, że Tobie się podoba
:v
@WujekAlien Śmierć/szkielet chce oparzyć tego faceta? Czy to raczej on w szoku zamierza przyjąć na dłoń gorącą kawiarkę? 😱
RogerThatFanatyk
142piorunówJak mnie ktoś po angielsku zajdzie znienacka "how are you?" to nigdy nie wiem, czy coś mówić, czy nie.
Śmieszne jest też dla mnie francuskie "ca va". Pochodzi od "comment ca va" czy "jak się masz" i potem zostało skrócone do samego "ca va". Francuzi już nawet nie odpowiadają, u nich z rana na przywitanie wymienia się po prostu "ca va - ca va" i tyle, z "jak się masz" zostało "siema".
I do tego zmierzałem - przecież nasze "siema" przeszło taką samą drogę. Jak się masz -> jak siemasz -> siemasz -> siema. Dopiero dziś to do mnie dotarło jakoś tak z czapy.
"Śmieszne jest też dla mnie francuskie "ca va". Pochodzi od "comment ca va" czy "jak się masz" i potem zostało skrócone do samego "ca va". Francuzi już nawet nie odpowiadają, u nich z rana na przywitanie wymienia się po prostu "ca va - ca va" i tyle, z "jak się masz" zostało "siema"."
Po czym widzisz sąsiada na klatce i mówisz "bry" :grinning:
Ho do u do? :)
4pietrowydrapaczchmurAutorytet
23piorunów7 milionów euro rocznie. Tyle DAZN płaciło za transmitowanie hiszpańskiej ligi kobiet, dopóki nie uznało, że nie jest to już tego warte.
Potem odbyła się aukcja, a jej wynik okazał się wymowny: nikt nie zaoferował więcej niż 5 milionów. Następnie kwota spadła do 2. A teraz, zaledwie dwa tygodnie przed rozpoczęciem sezonu, żadna stacja telewizyjna nie zgłosiła swojej oferty. Ani jedna.
Kobieca piłka nożna próbowała skopiować model biznesowy męskiego futbolu, ale ekonomiczna rzeczywistość ją dopadła: bez solidnej widowni i silnego rynku reklamowego rachunki się nie spinają. A cenę mogą zapłacić zawodniczki, które mogą rozpocząć rozgrywki bez ani jednej kamery transmitującej ich mecze.
z fb mistrzowie
#pilkanozna #sport #hiszpania #finanse #ewapajor #kobiecapilkanozna

WNBA od zawsze przynosi straty a mimo to pompują kasę w nią. A panie krzyczą tylko wincyj i wincyj o zarobki
poziom pilki kobieciej jest na poziomie lig amatorskich, z ciekawosci mozna zerknąć ale watpie zeby bylo duzo ludzi zainteresowanych regularnym ogladaniem tego
mannorothLider
225piorunówKumpela opowiedziała mi historię, jaki "fajny" wyjazd miała ostatnio, spróbuję ją przytoczyć, bo mnie zaciekawiła xD:
Kumpela pojechała sobie w góry na długi weekend, jak rozumiem z opowieści wyjazd zorganizowali na spontanie ich znajomi, którzy wyhaczyli idealny domek - kilka sypialni, salon, kuchnia, ogółem rewelacja. Oprócz pary głównych organizatorów pojechały 3 inne, w tym jedna para z dwójką dzieciaków, jak rozumiem kilku/kilkunastoletnich. Organizatorzy znali wszystkich, reszta znała się nawzajem luźno lub wcale. Zjechali się na miejsce w różnych porach, wiadomo, wesolutko, wódeczka. Jako, że spontan, to zero sprecyzowanych planów oprócz dwóch panów - oni, w tym główny organizator, od razu rzucili że z samego rana cisną w góry i tyle ich widzieli.
Reszta leniwie wstała później i zastanawia się co ze sobą zrobić. Niby góry, ale na szlakach tłok, no to spacerniak, muzea i knajpy przy Krupówkach - na to pisały się cztery osoby: para z dzieciakami, organizatorka i moja kumpela. Ostatnia parka stwierdziła że na góry się nie naszykowali, a w Zakopanem wszędzie byli, to oni cisną na jakieś termy na cały dzień.
Na to się dzieciaki rozwrzeszczały że też by chciały na baseny, na co matka radośnie oznajmiła "to pojedziecie z ciocią i wujkiem".
Na co "ciocia" rzuciła coś w stylu: sorry, ale ni c⁎⁎ja xD
Martwa cisza nastała, zaczęła się dyskusja w stylu "no ale co to za problem" na co tamci odparli że nie zamierzają się cały dzień oglądać za nie swoimi dziećmi, zresztą nie po to swoje zostawili u dziadków xD
Matka zaczęła tłumaczyć że dzieci przecież grzeczne i bezproblemowe, co tamci ucięli że nie chcą w ogóle dyskutować i żeby im dnia nie organizowała, po czym szybko się zwinęli na ww. termy.
Atmosfera zrobiła się jak po dżumie, matka wściekła, jej facet też nie bardzo choć on akurat najmniej się odzywał xD Organizatorka próbowała jakoś temat łagodzić i szukać knajpy do wyjścia, ale nic to nie dało. Po chwili tamci zniknęli po czym rzucili że to piedolą i wyjeżdżają xD Na odchodne rzucili do organizatorki i mojej bogu ducha winnej kumpeli "DZIĘKI ZA WSPARCIE KUWA!" i pojechali z dzieciakami xD Po 5 minutach szoku poszły się napić do knajpy i się zrelaksowały, za to wieczorem musiały to opowiadać 10 razy całej reszcie, bo nie wierzyli, zwłaszcza panowie górale którzy poszli w góry, że coś takiego się odje*ało.
Sam mam kuzynkę, której kiedyś ulubionym zajęciem było podrzucanie dzieci po rodzinie na weekendy albo jakieś losowe eventy, sam mógłbym o tym trochę napisać. Ale chyba nigdy praktycznie obcym osobom xD
Ale to trzeba mieć na⁎⁎⁎⁎ne we łbie, żeby bez pytania komuś dzieci podrzucać, a potem się burzyć, że obdarowany się nie cieszy xD no k⁎⁎wa, to są wasze dzieci xD całe szczęście, że śmieci same się wyniosły ;)
Masakra.
Bylem na takim wyjezdzie, niestety kilkukrotnie.
Kazdy z tych wyjazdow byl w kilka rodzin z dzieciakami. Czasem organizujemy, czasem dolaczamy do grupy organizowanej. Przez 20+ lat zdarzylo sie czterokrotnie, ze byla z nami rodzina (za kazdym razem inna) ktora chciala w trakcie wyjazdu podrzucic dzieci reszcie, "bo oni przyjechali odpoczac, a to przeciez nic nie szkodzi" a oni sobie tylko skocza do spa, do term czy whatever a my sie zajmiemy ich purchalakami. Byla tez sytuacja, gdzie po przyjezdzie na miejsce wypoczynku, rodzice zaczeli traktowac swoje dzieci jak powietrze.
Taka narracja i traktowanie dzieci wypierdala mnie z kapci totalnie.
https://youtu.be/25bzwsfI6C4
Tym razem odwiedziłem piękne i błotniste miejsce nad fiordem. Biegłem jak szalony i nawet było niebezpiecznie.

@AdelbertVonBimberstein masz tam jakiegoś zaprzyjaźnionego rolnika, żeby w razie czego Cię z błota wyciągnąć?
@AdelbertVonBimberstein I to jest prawdziwy trail run!
WujekAlienLider
23piorunów303 478,72 - 3,34 - 1,15 = 303 474,23
Założyłem buty do szybszych spacerków, to zaczęła się burza z ulewą i wracałem do domu :(
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
@WujekAlien Ale przynajmniej szybko :slightly_smiling_face:
kajak98Twórca
11piorunówMamy kryzys demograficzny w kraju, proszę o realne rozwiązania na zwiększenie liczby loszek, dla osób chcących mieć dzieci, a nie mogących, z faktu nieposiadania partnerki.. xD
Biorę od państwa 200zl i słucham odpowiedzi.. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
#demografia #heheszki #dyskusja #polska #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow
Ale zajechało wykopem. :nauseated_face:
@kajak98 za samo pisanie "loszek" nie dziwię się że faceci nie mogą sobie kogoś znaleźć
festiwal_otwartego_parasolaLider
59piorunów
@festiwal_otwartego_parasola Jakub mało wie
"nosili je przed nami"
"Biało-czerwone"
W Tworkach.