figa-rybkaTytan
57piorunówJakie piętno na waszej fizyczności pozostawiło dzieciństwo lat 90, 2k?
Jakiś obcięte palce, wybite gałki oczne?
Miałem kiedyś dziwny pomysł, żeby spróbować zrobić sobie rekonstrukcję ścięgna lewego kciuka, które przeciąłem na jakość butelce na budowie albo krojąc jabłka półmetrowym trybownikiem.
Ostatecznie nic z tego nie wyszło, a sam uraz jakiś mi bardzo nie przeszkadza: na gitarze można grać...
Trochę szkoda, że starzy tylko zawinęli mi łapę w gaze zamiast zawiść na SOR ale to inne czasy były.
Dzisiejsze dzieciństwo jest dużo lżejsze, jeśli nie zabijesz się na surronie, to w najgorszym wypadku możesz nabawić się krótkowzroczność od smartfona 🥲
#hejto30plus #zalesie #patologiazewsi
Duża blizna na kolanie jak chciałem wbiec na betonowe schody. Moja prawą noga trochę przeszła przez zwichnięcia i krwiaki. Dodatkowo przez niby zwykły wypadek na rowerze połamałem palce które się nie zrosły. Powiedzmy że mogę domyślnie zrobić salut wolkański jak ze Star Treka
Ja raczej przeszedłem dzieciństwo bez większych wypadków, ale 3 pamiątki mam.
1. Dałem w ryj kolesiowi, po balu gimnazjalnym. Już wychodziliśmy, a on obsikał moją dziewczynę oranżadą, jak kierowcy F1 szampanem. Mieliśmy już wcześniej zatargi, więc niewiele myśląc podszedłem i mu wypaliłem z pięści. Niestety teoria nie przełożyła się na praktykę i nie wyciągnąłem kciuka spod palców. Do dziś kciuk mnie boli jak go ścisnę.
2. Skręciłem kostkę na WF. Do lekarza poszedłem po miesiącu. Lekarz powiedział, że teraz to już po ptokach i mam do końca życia uważać i nosić wysokie buty.
3. Dziewczyna zabrała mnie na narty. Za domem na zwykłym polu, trochę pochyłym. Taka ośla łączka, żaden stok. Wywaliłem się, narty się wypięły, a ja upadłem udem na wiązanie. Siniak jak ta lala, dłuższy czas zmieniał kolory na wszystkie odcienie tęczy. Do dziś jak przejadę po mięśniu w tym miejscu to czuję takie fałdy, których nie mam w drugiej nodze.
I tyle.
Edit:
Zapomniałem: wybiłem sobie dwie jedynki, mleczaki. Jedną o schody, jak wbiegałem i noga mi się osunęła z pierwszego schodka.
Drugą, i to jest moja ulubiona historia, wybiłem sobie na koncercie Majki Jeżowskiej w Opolu. Muzyka mnie poniosła. A dziadek mówił: nie skacz po ławkach, bo sobie zęby wybijesz! Fartownie zgadł.





























