Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Rysiek555Praktykant

Dołączył/a:

  • 2 wpisów
  • 32 komentarzy
  • 0 obserwujących

GURU

w Wiadomości Świat

114piorunów

Agentka KGB 10 lat udawała dziennikarkę i durzyła elity. "Jej atutem był seks"

Ina Kardasz, Białorusinka udająca opozycyjną dziennikarkę, zdołała dotrzeć do szczytów władzy w Ukrainie. Współpracowała z KGB od co najmniej 10 lat. Pracując od 2020 roku w Ukrainie, próbowała werbować dla KGB, używając swoich wdzięków. Zdobyła sympatię szefa ważnej agencji

Gruba ryba

w Hydepark

30piorunów

Przyjechali do Polski podrywać dziewczyny. Uznają Warszawę za miasto nr 1 na świecie do zaliczania dziewcząt.

Polska w kilku różnych rankingach została wytypowana jako najlepszy kraj do podrywania kobiet przez osoby zza granicy. Efekty widać szczególnie w największych polskich galeriach handlowych. Od kilku tygodni w największych polskich miastach występuje podobny problem. Kobiety informują, że

Gruba ryba

w Hydepark

44piorunów


Mam pytanie, szczególnie dotyczącą facetów. Stosujecie jakies kosmetyki pielęgnacyjne do ryja?
Ja mam cały zestaw i codzienna rutynę. Dosłownie każda dziewczyna, która kiedykolwiek poznalem jest zaskoczona i mowi, że nigdy nie spotkała sie z tym zeby facet używał kremow i serum do twarzy xP

czy używasz kosmetyków do twarzy

  • tak38%
  • nie, nie jestem homo50%
  • sprawdzam13%

596 głosów

Pokaż więcej komentarzy (115)

GURU

w Polityka

137piorunów

Tak czytam o tych walkach w komisjach i glosowaniu na prezydenta to mi rece opadaja,ze takie rzeczy sie dzieja. I to nie na Bialorusi,Rosji czy innej demokracji gdzie rzadzacy zawsze maja te 90% poparcia.

A najbardziej przeraza mnie,ze pkw nie chce ponownie zliczac glosow- czyzby tych walow bylo wiecej?

Nawrocki wygral,bo watpie zeby pomylono 200 000 glosow czy ile jest roznicy,ale niech bedzie,ze pomylono 20 000 glosow w jedna strone i to jest mechanizm,celowe dzialanie( bo na to wychodzi z tych kilku komisji gdzie z prokuratura weryfikowano glosowanie)- brak reakcji tylko utwierdzi,ze spoleczenstwo ma w d⁎⁎ie demokracje i otaczajaca rzeczywistosc.
Dzisiaj wal bedzie w 1% komisji,a jutro w 10%,a nastepnie bedziemy mieli swojego Putina z 90% poparciem.
O to idzie gra i mysle,ze warto ten temat drazyc az do konca,nawet jezeli nie bedzie to mialo wplywu na ostateczny wynik i zwyciezca bedzie ten sam.

Pokaż więcej komentarzy (48)

Wirtuoz

w Dyskusje

50piorunów

Pytanie w kontekście relacji międzyludzkich. Z iloma osobami utrzymujecie regularny kontakt, jeśli chodzi o osoby spoza rodziny - przyjaciół i znajomych. Chodzi np. o spotykanie się minimum raz w miesiącu lub wymienianie wiadomości/smsów.

Z iloma osobami utrzymujesz regularny kontakt?

  • 0-131%
  • 2-440%
  • 5-820%
  • 9-124%
  • więcej4%

647 głosów

Pokaż więcej komentarzy (38)

Praktykant

w Hydepark

1piorunów

Cześć,
Planuje postawić tymczasową bramę na swojej działce (może na 5-6 lat do czasu budowy domu). Nie chcąc wchodzić w duże koszty, kupiłem używana bramę metal-plast z olx. Brama naprawdę porządna i w świetnym stanie. Słupków (profil 100x100x2) nie będę wkopywał i zalewał betonem tylko zamontuje na takie podstawki przytwierdzone kotwami chemicznymi do betonu. Pytanie do Was:
Czy jak wyleje dwie "stopki fundamentowe" 50x50 cm i 50 cm głębokości i zamontuje do nich słupek ze skrzydłem bramy (skrzydło waży jakieś 25 kg, ma 2.4 m długości) to będzie to stabilne i trwałe? Według google taki "fundament" waży 300 kg.
Czy nie obejdzie się bez wylewania całej ławy?


@bartek555 @Felonious_Gru co myślicie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (21)

Lider

w Nieruchomosci gruntowe

20piorunów

Pamiętacie jak parę dni temu cwaniakowalem, że przy oglądaniu działki trzeba sprawdzić WSZYSTKO?
No to oglądałem jedną przedwczoraj. Nawet niedroga, co prawda ostatnie kilkadziesiąt metrów droga prywatna, ale nie wygląda źle. Niedaleko cywilizacji, prąd jest, woda jest, internet u jednego sąsiada jest, u drugiego w planie na 2025...
Fajny prostokącik zbliżony do kwadratu. Co prawda lekki spadek na brzegach, ale powinno dać się wyrównać na tyle, że będzie spoko.
Na zdjęciach lotniczych nawet widać, że dwóch kolejnych sąsiadów się buduje. W międzyczasie zdążyłem o tych zdjęciach zapomnieć bo oglądałem je o pierwszej w nocy, ale o tym, jak tą działkę znalazłem będzie oddzielny wpis kiedyś. Chyba, że zapomnę, albo nie będzie mi się chciało pisać.
No w każdym razie dostałem od sąsiada numer do właścicielki działki, bo z agentem brak kontaktu (co za niespodzianka) i od słowa do słowa wyszło, że to, co widziałem na zdjęciach, to były stanowiska archeologiczne. Na sprawdzanie takich rzeczy bym nie wpadł. A nawet jest zaznaczone na MPZP jak później sprawdziłem.

Później agent do mnie oddzwonił to go o to zapytałem. Wiedział, że w okolicy są takie stanowiska, ale nic więcej.
Po 2h dostałem odpowiedź, że przy zakupie dostanę zaświadczenie, że działki obok zostały sprawdzone. Jakby mi to cokolwiek zmieniało...

Pokaż więcej komentarzy (18)

Mistrz

w Hydepark

357piorunów

TL, DR: Minęło mi 5 lat bez alkoholu, pijcie ze mną kompot! 🎉

Jest to coś, z czego jestem niezwykle dumna, dlatego pomyślałam sobie, że podzielę się z Wami swoją historią i jakimiśtam przemyśleniami. Postaram się, by nie brzmiało to w żaden sposób moralizatorsko, bo to nie moja rola.

Zaznaczę: nie jestem ekspertką od uzależnień. Nie mam wykształcenia pod tym kątem. Nigdy nie byłam na spotkaniu AA. Mogę opisać tylko swoją perspektywę, posiłkując się wiedzą pozyskaną z materiałów o uzależnianiach oraz rozmów z terapeutą.

Jak to się stało, że przestałam pić

...A może zacznę od tego, jak zaczęłam. Moja "historia" nie jest jakoś szczególnie oryginalna, ale może to właśnie dlatego jakoś się ze mną utożsamicie. 
W moim domu alkohol był obecny od zawsze, choć nie pochodzę z domu patologicznego. Wiecie, typowa klasa średnia, rodzice wykształceni. Jedno z rodziców jest wysokofunkcjonującym alkoholikiem - jak większość osób z problemem alkoholowym. Alkohol w moim domu rodzinnym był traktowany jako pocieszacz, medium do celebrowania wydarzeń (świąt, rocznic, urodzin, imienin), wieczorny uspokajacz, rozkręcacz imprezy.

Uzależnienie od alkoholu jest też częściowo warunkowane genetycznie. Szacuje się, że takie rodzinne obciążenie może odpowiadać za około 60% skłonności do uzależnienia się przez potomstwo.

Siłą rzeczy nie rozmawiałam z rodzicami na temat niebezpieczeństw związanych z alkoholem, jego negatywnych stron. Z ich perspektywy problem alkoholowy jest wtedy, kiedy człowiek się upadla, upija do nieprzytomności, zaczyna zaniedbywać swoje obowiązki. Do tego, dlaczego ten wniosek jest szkodliwy jeszcze wrócę.
Pierwsze piwa piłam w latach nastoletnich, ze znajomymi (zarówno jako wyraz buntu, jak i chęć przynależności do grupy). Każde wyjście oznaczało 2-3 piwa, bo bez nich nie ma spotkań towarzyskich. Na tym etapie nie czułam jeszcze chyba takiej organicznej potrzeby sięgnięcia po alko, choć przyszła ona po paru latach.

Tak się złożyło, że na studiach zaczęłam szukać pracy, aby sobie dorobić. Zapytałam o możliwość w pracy w pubie, do którego lubiłam przychodzić ze znajomymi. Generalnie w pubach z kraftami przepracowałam jakieś trzy lata. Naturalnie, pracując w takim miejscu masz na bieżąco kontakt z alkoholem. Pijesz za barem, bo to normalne. Spotykasz się ze znajomymi w miejscu pracy, bo to normalne.

Przyszedł czas pisania magisterki (nomen-omen, o piwie) i przeprowadzki, który był jednym z gorszych okresów w moim życiu. Wraz z kolejnymi latami częstotliwość picia się zwiększała, na tyle, że sama spokojnie wypijałam butelkę wina wieczorem, żeby się znieczulić. Naturalnie byłam wysokofunkcjonującą osobą z depresją i problemem alkoholowym. W pracy nigdy nie zawalałam terminów i obowiązków, robiłam, co do mnie należy.

To... jak to się stało, że przestałam pić?

W pewnym momencie jednak pogłębił się mój kryzys psychiczny (i maskowanie go alkoholem oraz uśmiechem przestało działać), który rzutował na moje życie osobiste. Coraz częściej zamykałam się w sobie, dysocjowałam, pojawiło się rozdrażnienie, problemy ze snem. Poszłam do psychiatry z poczucia bezsensu swojego życia, powoli przestając widzieć nadzieję dla siebie.
Dostałam diagnozę stanów depresyjnych. Psychiatra zapytała mnie, jak wygląda moja relacja z alkoholem. I wiecie, co? Poczułam wtedy pierwszy raz taki... wstyd. Bo uświadomiłam sobie, że faktycznie piję za dużo.
Psychiatra przepisała mi antydepresanty oraz leki nasenne, i powiedziała, że nie wolno ich łączyć z alkoholem. 
Jestem z natury osobą dość obowiązkową, więc tamtego dnia przestałam pić alkohol. I mija mi 5 lat.

Czy wystarczyło po prostu przestać pić?

No nie, no. Silna wola to absolutna pułapka dla osób z problemem alkoholowym, bo ona nie jest wcale silna 😉 Na tzw. dupościsku nie da się jechać w nieskończoność. Człowiek na dupościsku w końcu powie "już się wystarczająco natrzeźwiłem, to mogę się już spokojnie napić". I cykl się zaczyna od nowa.

I tu moje przemyślenie: picie nie jest problemem samym w sobie, jest objawem większego problemu.

Oprócz farmakologicznego leczenia depresji (na które zareagowałam bardzo dobrze) podjęłam też psychoterapię w nurcie CBT (poznawczo-behawioralnym). Zasadniczo ta forma terapii ma trwać krótko, zaś moja przeciągnęła się na jakieś 3 lata. Okazało się wtedy, że psychicznie funkcjonowałam bardzo źle: spychałam swoje potrzeby na boczny tor, próbowałam uzyskać aprobatę innych, uzależniałam obraz samej siebie od tego, co inni mogą o mnie pomyśleć, nie miałam swoich marzeń czy pragnień, nie umiałam odpoczywać, miałam wiecznie zawaloną głowę strumieniem myśli, nie wyrażałam złości, byłam piekielnie zestresowana. Nie będę was zanudzać, natomiast po paru miesiącach terapii uświadomiłam sobie, dlaczego tak naprawdę potrzebowałam alkoholu. Żeby po prostu nie myśleć.

Osoby z problemem alkoholowym potrzebują go do regulowania emocji, i problemem nazywa się go niezależnie od litrażu. Jeśli potrzebują sięgnąć po alkohol, by się dobrze bawić, by się zrelaksować, by się odstresować, by o czymś zapomnieć, by zasnąć - to mają problem z alkoholem. Jeśli mówią sobie, że nie piją codziennie, ale piją w weekend "bo im się należy", "bo chcą sobie wypić i się niczym nie przejmować, zresetować się" - mają problem z alkoholem. JJeśli potrzebują alkoholu, by zrobić sobie dobrze - mają problem z alkoholem. Jeśli asocjują spotkanie towarzyskie z alkoholem jako coś całkowicie naturalnego - mają problem z alkoholem. Jeśli zastanawiają się, czy nie piją za często/za dużo - mają problem z alkoholem.

Tu zachęcam do odsłuchania tego odcinka podkastu "Co ćpać po odwyku" , w którym chłopaki dobrze przedstawiają te aspekty. W przypadku wątpliwości i chęci rozwinięcia tematu skierujcie się tu. W ogóle gorąco polecam ten podkast.

Co po rzuceniu alko?

Terapia wzmocniła mnie, pomogła poukładać na nowo. Dzięki niej zrozumiałam przyczyny swoich zachowań, ale też przyczyny tego, dlaczego sięgałam po alkohol.

Oczywiście, antydepresanty i terapia nie były jedynymi narzędziami, po które sięgnęłam w trzeźwieniu. Były też duże ilości słodyczy (bo organizm na detoksie domaga się czegoś, co podwyższy serotoninkę, poziom endorfin, doda cukru), kofeina i nikotyna (z której udało mi się z sukcesem zrezygnować ponad 2 lata temu po wielu latach palenia).
Osoba, która odstawia alkohol, nagle zyskuje dużo wolnego czasu, który w początkowym etapie jest bardzo trudny do przetrwania. Tu potrzeba kontaktu z innymi ludźmi, najlepiej tymi, którzy poważnie podchodzą do Twoich zmagań (u mnie było to wsparcie męża), ale też czegoś, co zajmie Ci czas, a najlepiej, jeśli doda trochę endorfin i serotoninki do obiegu. Malowanie, bieganie, rower, majsterkowanie, chodzenie po górach... w moim przypadku były to książki, zgłębianie tematu uzależnień w podkastach, spacery, wędrówki oraz joga, która towarzyszy mi od 4 lat. Nie w formie uduchowionej, ale w formie odstresowującej aktywności fizycznej, dzięki której dbam o kondycję i spokój psychiczny.

Ciekawe jest to, że przy trzeźwieniu rzadko można wskazać taką bezpośrednią myśl: "chciałabym/chciałbym się teraz napić", "brakuje mi alko". Objawami domagania się organizmu o alkohol w procesie trzeźwienia są rozdrażnienie, smutek, napadowe łaknienie słodyczy, uczucie braku czegoś, problemy ze snem... przyczyn jest wiele. Dla ciekawych, zachęcam do wygooglania "Dzienniczka głodu alkoholowego", który jest używany przez AA oraz terapeutów uzależnień.

Czy zrezygnowałam z życia towarzyskiego?

I tak, i nie. Nigdy nie byłam imprezowiczką, dlatego rezygnacja z wyjść do klubów czy pubów nie była tak dotkliwa.

Picie alkoholu od paru lat przed jego rzuceniem było dla mnie przede wszystkim związane z samotnym jego spożywaniem, dlatego nie odczuwam presji grupowej na picie w pubie, knajpie czy na imprezie, gdzie inni piją. Nie mam problemu z tym, że znajomy w moim towarzystwie napije się alko - nie czuję, że coś tracę. Dobrze bawię się na trzeźwo. Mam w tym też wsparcie męża, które jest chyba najważniejszym elementem tego społecznego aspektu trzeźwienia. Nie lubię tylko zapachu alkoholu - odrzuca mnie tak, jak dym papierosowy.

Od razu też powiem, że wielu alkoholików jest triggerowanych piwami 0% i niealkoholami. Mnie one nie triggerują, chętnie piję piwa bezalko (choć dla swojego komfortu psychicznego unikam takich, które mają 0.5% albo kombuchy czy innych fermentowanych napojów, mogących zawierać alkohol) czy drinki bezalkoholowe. Ostatnio w Gdańsku otworzył się Dromader Dry Bar, serwujący drinki 0%, który jest wspaniałym miejscem, i do którego często przychodzę. Gorąco polecam, jeśli będziecie mieli okazję skoczyć.

Czy traktuję siebie jako osobę uzależnioną?

Tak, bo mam problem z alkoholem. On nie zniknie, będzie mi towarzyszył zawsze.
Wciąż istnieje ryzyko, że coś będzie nie tak, że spotka mnie jakiś kryzys i sięgnę po alkohol. To wpłynie na wytworzony ciężką pracą obraz samej siebie, którego jednym z filarów jest to, że jestem trzeźwa. Dlatego każdy trzeźwiejący, który traktuje sprawę poważnie, w momencie napotkania sytuacji stresowej po prostu czuje lęk: "czy ten stresor sprawi, że sięgnę po alkohol?", "czy dam radę?".
Osoby z problemem alkoholowym nie są w stanie kontrolować swojego picia. Nie da się "pić tylko trochę". To tak nie działa. Co więcej, nie ma bezpiecznej dawki alkoholu - każda, nawet najmniejsza, jest szkodliwa dla organizmu.

Co więcej, osoba czynnie pijąca i mająca problem z alko będzie trwać w mechanizmie iluzji i zaprzeczeń. Że skoro ogarnia życie, to nie ma sobie nic do zarzucenia. Bo dla niego łatka "alkoholika" jest jednoznacznie negatywna i stygmatyzująca - jej przypięcie wywołałoby falę myśli egodystonicznych, rujnujących poczucie własnej wartości, i urzeczywistniło zinternalizowane negatywne odczucia na swój temat. 
A mi to nie robi, bo wiem, że uzależnienie od alkoholu jest chorobą (ma swój numer statystyczny w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD – 10 i jest to numer F10. 2.). Są gruźlicy, są cukrzycy, są alkoholicy. 
Nazwanie swojego problemu jasno też daje pewne poczucie wolności - uwalnia od wstydu, od potrzeby kłamania na temat swojego niepicia (alkohol jest jedyną substancją uzależniającą, w przypadku której jeśli jej nie przyjmujesz, to ktoś się pyta, czy nie jesteś chory), co pomaga w procesie trzeźwienia.

No i, wiecie, osoba uzależniona nie przestanie pić w inny sposób, niż z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie da się "namówić kogoś, żeby przestał pić". Można mu jednak odebrać komfort picia - tak, żeby za każdym razem po sięgnięciu po alkohol wracały do niego myśli, że chyba jednak ma problem. Chyba używa właśnie alko do tego, by regulować swoje emocje. Chyba coś jest nie tak.

Co teraz?

A w sumie git. Jestem szczęśliwa. Mam dobrą relację z samą sobą, ze swoim poczuciem własnej wartości. Schudłam, dbam o siebie, chodzę na jogę. Mam pasje, w których się spełniam. Przede wszystkim robię rzeczy w zgodzie ze sobą. I ani trochę nie żałuję, że przestałam pić.

Każdej osobie, która dotrwała do końca, dziękuję za uwagę. Cieszę się, że możecie świętować razem ze mną. :)

PS. Zadanie dla chętnych: bardzo polecam ten odcinek podkastu "Niemyte dusze" , w którym lekarz psychiatra opisuje problematykę uzależnienia od alkoholu.

Twórca2piorunów

Dziękuję za ten wpis. Że się otworzyłaś i pokazałaś nieznaną perspektywę na alkoholizm

Gruba ryba1piorunów

@Wrzoo Gratuluję, ale liczenie ile się jest trzeźwym wskazuje, że problem nadal w Tobie istnieje.
Kiedyś piłem sporo, ale różnych smacznych drinków i alkoholi. Po latach przestało mi to smakować, piję bardzo okazyjnie. Więc być może i Tobie by się to znudziło.

Pokaż więcej komentarzy (129)

Specjalista

w Prawo

1piorunów

Siemka, mam pytanie z kategorii

Dzisiaj podpisuję umowę na najem okazjonalny jako najemca. Do umowy mam 3 załączniki:

1. Protokół zdawczo odbiorczy
2. Wskazanie innego lokalu
3. Oświadczenie o wyrażeniu zgody na zamieszkanie najemcy w lokalu

Załącznik 1 uzupełniam w dniu przeprowadzki, w załączniku 2 wskazuję lokal gdzie mogę się przenieść w momencie rozwiązania umowy a w załączniku 3 właściciel lokalu o którym mowa w załączniku 2 deklaruje że przyjmie mnie pod dach. Tak to rozumiem.

I teraz sprawa notariusza. Rozumiem że on na podstawie umowy oraz załącznika 2 i 3 sporządzi mi kolejny załącznik - oświadczenie najemcy o poddaniu się rygorowi egzekucji w zakresie opróżnienia oraz wydania lokalu. Czy do tego jest potrzebna obecność właściciela lokalu "zastępczego"?

Gruba ryba1piorunów

@Moody nie jest potrzebna, samo pismo wystarczy

Kosmonauta2piorunów

Masz leniuchu.

Tak, zgoda egzekucyjna obejmuje również wskazanie przez najemcę innego lokalu, w którym będzie mógł zamieszkać w razie konieczności opuszczenia wynajmowanego mieszkania. Właściciel tego innego lokalu musi wyrazić na piśmie zgodę na przyjęcie najemcy.

Oświadczenie właściciela tego lokalu musi zawierać:
1. Dane osobowe właściciela.
2. Dokładny adres lokalu, do którego najemca mógłby się przenieść.
3. Wyraźną zgodę na zamieszkanie najemcy w tym lokalu.

To oświadczenie nie wymaga notarialnego potwierdzenia, ale musi być dołączone do umowy najmu okazjonalnego. Jest to jeden z warunków, aby umowa była ważna.

To ty wskazujesz, jak wskazesz nieprawdziwy adres no to poświadczyłeś nieprawdę, i to już jest artykuł z KK.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Zawodowiec

w Hydepark

194piorunów

Tag do obserwowania/blokowania:

Cześć wszystkim, stanąłem dzisiaj na wagę i przekroczyłem kolejny próg otyłości. 150,3 kg.

Od zawsze byłem grubym dzieciakem, a że w tym roku skończyłem 25 lat, codziennie wstawanie czy nawet zakładanie butów jest dla mnie dużym problemem. Czas ucieka a ja przybieram na wadze.

Stanąłem dzisiaj z ciekawości na wagę, bo znalazłem do niej bateryjkę. Wielokrotnie próbowałem schudnąć, ale po 3-5 tygodniach odpuszczałem, zacząłem jeść bardzo dużo węglowodanów i pić dużo słodkich napojów.

Muszę z moim problemem w końcu coś zrobić, bo nie mam oszczędności, a moje auto się sypie. Miesięcznie potrafiłem wydać prawie 2000zł na kanapki, colę, wódę, piwo.

Przepraszam za taki duży rant, ale moja pewność siebie w ostatnim czasie po skończeniu szkoły spadła niesamowicie i czuję się nienormalne przy osobach na ulicy czy w pracy.

Moim wyzwaniem jest prowadzenie cotygodniowej relacji w formie zdjęcia z wagi jak poniżej z działaniami jakie podjąłem.

W tym tygodniu zero wychodzenia po sklepach, zero hotdogów, alkoholu. Odwiedzę dwie siłownie w celu zapoznania się z programami i jak to wygląda cenowo i czy potrzebny mi będzie trener osobisty.

Czytając jak innym udało się schudnąć widzę tylko jedno: liczenie kalorii oraz ruch czy lekkie ćwiczenia. Od tego chcę zacząć, porządnie przygotować się do odchudzania, tak jak pisałem to nie pierwszy raz jak chciałem rzucić wagę, ale widząc siebie, czuję, że nie korzystam w pełni z życia tylko je marnuję.

Jeszcze raz przepraszam za rant, ale jak się nie ruszę sam to nigdy nie zgubie kilogramów.

Specjalista0piorunów

Przy twojej wadze zrezygnuj ze słodyczy i pij tylko wodę/herbatę czyli to co pijesz tylko 0 kcal. Odpuść napoje że slodzikiem zero. Możesz pomyśleć o osmozie jak masz niedobra kranówkę i sodestream do gazowania. Tak żeby nie łazić że zgrzewkami. Cukier wiadomo słodycze największy wróg. Tylko te dwie zmiany spowodują utratę wagi bo siłą rzeczy te nawyki musisz zaimplementować do końca życia. Woda + brak przetworzonych słodyczy i jak już z tym będziesz się czuł naturalnie wprowadzaj powoli diete. Wysiłek fizyczny to proponuję basen jak potrafisz pływać i żabkować sobie przez godzinkę. Krzywdy sobie nie zrobisz a woda dużo z człowieka wyciąga.

Inspirator0piorunów

@eukaliptus dieta Żryj Połowę - zejdź do około 1500 kalorii dziennie i dużo ruchu

Pokaż więcej komentarzy (140)

Gruba ryba

w Hydepark

178piorunów

Gdyby nie ta zamiana prawa przez PIS to byśmy mieli uja a nie aferę.

To PIS - a dokładnie Ziobro i jego ekipa - wycowała zmianę w prawie wprowadzoną przez PO, gdzie ta ustawa mówiła, że nielegalne nagrania nie są dowodem.

Dziękuje Panie Ziobro za usunięcie tej zmiany :3 Gdyby nie ty, to nadal byłbyś bezkarny :smiley:

Podziękujcie mu za to. Jedno splunięcie na jego ryj = 1 podziękowanie za tą zmianę.

Praktykant3piorunów

Jeżeli na nagraniach jest głos autora to są legalne (swoje rozmowy można nagrywać bez wiedzy rozmówcy). Swoją drogą obawiam się scenariusza albańskiego handlarz bronią u ziobry

Pokaż więcej komentarzy (16)