Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

kuba-brylkaKosmonauta

Dołączył/a:

  • 28 wpisów
  • 604 komentarzy
  • 0 obserwujących

Kompan

w remontujzhejto

46piorunów

remontuję stary poniemiecki dom. Konstrukcja drewniana i pod podłogą na piętrze był piach jako izolator. ściągnąłem podłogę, i usunąłem cały piach.
Dodatkowo ważyłem ten cały piach i wyszło mi, że na metrze kwadratowym miałem około 77kg.
Chciałbym w całym domu mieć ogrzewanie podłogowe, ale jak sprawdziłem, to wylewka anhydrytowa 5cm grubości na metrze ma około 100kg + do tego dochodzi masa rurek i wody (chociaż z tego co widzę w necie, to jest to masa około 2kg na m2), więc dodając ogrzewanie w systemie mokrym, dociążę mój strop o ~30kg.

Pominąłem wagę desek czy ślepego pułapu, bo w ich miejsce pójdą płyty OSB, więc się wyzeruje.

Ale oczywiście w miejsce piachu powinienem dać izolację akustyczną i termiczną i z tego powodu myślałem o zastosowaniu kombinacji 10cm keramzyt (akceptowalna izolacja termiczna, ale dobra izolacja akustyczna na uderzenia) i 10 cm wełny (izolacja termiczna i izolacja akustyczna głosu) - mam około 20-25cm głębokości pomiędzy legarami.
no i jak wagę wełny mogę pominąć, to 10cm keramzytu to około 35kg/m2, więc łącznie dociążę strop o ~70kg/m2, czyli praktycznie dwukrotnie do poprzedniego obciążenia (wcześniej 77kg/m2, teraz 105kg wylewki + 35kg izolacji ~140kg/m2).

Alternatywą jest wodne ogrzewanie podłogowe w systemie suchym, które waży około 40kg/m2, co z wełną i keramzytem da mi praktycznie to samo obciążenie co przed remontem.

zastanawiam się też, czy jeśli będę miał wylewkę, to czy jest sens izolacji keramzytem, bo sama wylewka może mi wystarczająco akustycznie na uderzenia izolować.

Macie jakieś własne spostrzeżenia, porady, jakieś błędy w moim rozumowaniu itd?

Pokaż więcej komentarzy (23)

Kosmonauta

w Hydepark

109piorunów

No i skończyło się rumakowanie. Cały dom wybudowałem i nic, a jak docinałem maleńki styropian nożem i k⁎⁎wa przeciąłem kciuka aż do kości, po drodze przecinając tętnicę i ścięgno. Zszywanie ścięgna było mega ch⁎⁎⁎we i trwało 2 godziny. Jeden naciągał jakimiś kleszczami ścięgno, a drugi to próbował łapać, ból w cholerę. Za miesiąc mam zacząć rehabilitację. Myślałem że za miesiąc będę sobie szczęśliwy kończył elewację...

Ale to boli, choć mam nadzieję że kciuk wróci do sprawności niezależnie od bólu... ech no to trzymajcie się 😒

Pokaż więcej komentarzy (25)

Lider

w Hydepark

297piorunów

Spośród dziesiątek durnych tekstów które słyszałem za dzieciaka, miejsce w czołówce zajmuje "jak dorośniesz to zatęsknisz za szkołą"

Miałem w licbazie koleżankę Gośkę. Gośka była fajną, sympatyczną dziewczyną którą praktycznie lubili wszyscy bez wyjątku - i koledzy i koleżanki i nauczyciele. Uczyła się bardzo dobrze, pozwalała korzystać ze swojej wiedzy bez problemu a nawet jak miała chwilę to tłumaczyła jakieś zadania mniej kumatym. Kompletnie koleżeńska i bezkonfliktowa. A szczególny "łeb" miała do matematyki. Trzaskała wszystkie zadania od lewa do prawa, obowiązujące nas zbiory zadań miała rozwiązane na kilka tygodni do przodu. Oczywiście zahaczała o Olimpiady i chyba nawet raz czy dwa załapała się na krajową. W czasie, którego dotyczy ta historia miał się odbywać międzyszkolny konkurs matematyczny, na który zgłoszenie się Gośki to był dla dyrekcji pewniak. Zwłaszcza, że w dwóch poprzednich edycjach stanęła na podium. Nic wielkiego, szczebel miastowy, ale kwestia prestiżowa dla wielu szkół z miasta, w tym dla naszej dyrekcji. Ale o tym za moment.

Gośka była rewelacyjna z matmy nie dzięki nauczycielce tego przedmiotu, tylko pomimo niej. Stara prukwa nie uczyła nas niczego, robiła sama zadania na tablicy (przepisując je z kartki) a potem jazda - strzelnica. Zapraszała do tablicy i stawiała za to oceny albo nie. Ktoś czegoś nie wie? Tak? To chodź do tablicy. No faktycznie nie umiesz, siadaj, pała. I tak się kręciło na matematyce.

Któregoś pięknego dnia stara przytargała z pokoju nauczycielskiego jakieś niemożliwe zadanie, nad którym na przerwie dyskutowali inni matematycy że takie trudne, zawiłe, ojojoj. No to Gośka poprosiła o tą kartkę i sobie coś na lekcji przy tym zadaniu dłubała. Pod koniec lekcji rzuciła że chyba wie. No to stara zaprosiła ją do tablicy z powątpiewaniem, a Gośka raz-dwa zamalowała całą tablicę jak jakiś Oppenheimer. Dla większości klasy to była chińszczyzna, ale Gośka stwierdziła, że podobne zadanie widziała w zbiorze zadań dla politechnik xD Cała klasa brawo, a stara oschle jej podziękowała no i po lekcjach.

Na bodaj następnej matmie tradycyjna strzelnica. No i szok - stara zaprasza do tablicy Gośkę i daje jej numer zadania do zrobienia. Wszyscy zdziwieni, bo jak wspomniałem, dawać Gośce zadanie ze standardowego zbioru zadań to jak spytać Pudzianowskiego czy podniesie cegłę. No i faktycznie, szast prast, minuta osiem i zadanie rozwiązane. Co stara skwitowała:

-No dobrze, dobrze, SIADAJ CZWÓRKA.

Gośka zrobiła oczy jakby jej ktoś w twarz dał, wszyscy w szoku, a stara:

-BO HEHE WIESZ NA SZÓSTKĘ TO UMIE PAMBUK, A NA PIĄTKĘ JA HEHE.

Dziewczyna siedziała ze świeczkami w oczach do końca lekcji, wszyscy zdziwieni i wkurzeni, bo jak tak można kogoś potraktować? Przykrość oczywista, bo mało że dziewczynie realnie zależy, stara się, to jeszcze taki tłuk gnoi ją takimi słowami. Do końca lekcji pani profesur w świetnym humorze bo usadziła gówniarę. Żal nam jej było jak nie wiem, ale cóż, przeszło. Nam. Ale nie Gośce :smiley:

Zapomnieliśmy o zdarzeniu, z tydzień później stara na samym początku lekcji wypala:

-Małgosiu, zapomniałaś zgłoszenie na konkurs napisać!

-Nie, nie zapomniałam.

-O, to gdzie ono jest, bo pani dyrektor mówi, że w sekretariacie nie ma?

-Nigdzie go nie ma, bo się nie wybieram.

Gośka chłód a'la Clint Eastwood Starą zatkało, ale ciągnie dalej:

-Ale jak, dlaczego, przecież konkurs, szkoła, pani dyrektur, no musisz.

Stara ją poczuciem winy, a Gośka ją atomem:

-Na konkursy to niech jeżdżą piątkowi uczniowie, a ja nic nie muszę i się nie wybieram xDDD

Cała klasa prychła, a starą zamurowało i nie wiedziała co z siebie wykrztusić po czym wyszła i po pięciu minutach wróciła z dyrektorką z równie głupim wyrazem twarzy co stara i z równie głupim pytaniem:

-Ale co sie stao?

-Mówiłam pani profesor, że nie wyślę zgłoszenia na konkurs.

-Ale czemu?

-Bo skoro nie potrafię dostać piątki za proste zadanie to lepiej żebym na konkursy nie jeździła.

Dyrektorka nie widziała o co chodzi, to rzuciła że to trzeba wyjaśnić i że zaprasza obie do gabinetu, na co Gośka:

-Dobrze, ale proszę, żeby poszła ze mną koleżanka i gospodyni klasy albo proszę zadzwonić do moich rodziców.

xD Jebaniutka wszystko sobie przygotowała. Przewidziała ten cyrk i nie pękała, mimo, że była osobą emocjonalną. Dyrektorka się zgodziła, wyszły trzy dziewczyny i stara i w ten sposób lekcja nam zleciała. Rozmowa im się przeciągnęła, bo spóźniły się na kolejną lekcję. A co było na rozmowie?

* Stara udawała idiotkę że nie wie o co chodzi.

* Gośka opowiedziała swoją wersję, którą podparły koleżanki.

* Pani dyrektur stwierdziła, że to na pewno jakaś pomyłka i na pewno tą czwórkę da się jakoś poprawić (xD)

* Gośka stwierdziła, że jak nie będzie miała 5 na koniec to się będzie odwoływała gdzie się da i rozważy zmianę szkoły. Tak samo, jeśli szkoła nie zgłosi jej do Olimpiady (która pewnie i tak dałaby jej indeks uczelni na którą się wybiera).

* I podtrzymała decyzję, że na żaden konkurs się nie wybiera bo ma na tamten dzień inne plany.

BUM. Pokorne ciele się odwinęło i zamiast ssać, kopnęło w d⁎⁎ę jedną matkę i drugą. Choć ta druga zrozumiała, przyznała że sytuacja jest do wyjaśnienia (xD) i to trzeba na spokojnie. Żadnych przeprosin Gośka się nie doczekała, no bo gdzieżby, ale satysfakcję na jej twarzy było widać ogromną. A stara zgaszona jak pet. Do końca szkoły Gośka już nigdy nie była przy tablicy, maturę zdała deluxe i trafiła na tą uczelnię na którą chciała, żadnych reperkusji nie było, a stara uznała, że swoją ignorancję zachowa dla siebie. Nie wiem, może to zasługa Gośki, ale stara w klasie maturalnej była trochę milsza. Choć nadal głupia.

Historia utrwaliła mi się w głowie, bo to na większości osiemnastek jak i na późniejszych spotkaniach absolwenckich był temat, który wracał jak bumerang :smiley:

Lider15piorunów

@mannoroth

"jak dorośniesz to zatęsknisz za szkołą"

Nie. Nope. Nein. Njet. Ei. Po prostu k⁎⁎wa nie. Nie zliczę ile razy już słyszałem ten tekst od kiedy opuściłem te wszystkie placówki ~ciemnoty~ ~oćmiaty~ oświaty. "Będziesz tęsknił za szkołą". "Jeszcze będziesz chciał wrócić i mieć lekcje". "Jak pójdziesz do roboty to zobaczysz jak to fajnie było w szkole". Ta, mhm, już się rozpędzam, żeby wracać do tej budy, gdzie 3/4 rzeczy mnie nie interesowało i było podawane na odpierdol, 1/3 nauczycieli miała ewidentne problemy psychiczne, leczyła swoje kompleksy wyżywaniem się i nigdy nie powinna być dopuszczona do pracy z dzieciakami, materiał wymuszał na tobie tłuczenie na pałę stert bzdur, w tym kilkusetletnich ramotek z odpowiedziami pod j⁎⁎⁎ny klucz, gdzie musiałem siedzieć na maksymalnie niewygodnych stołkach, pochylać się nad niepasującymi rozmiarowo stołami przez co sobie rozjebałem kręgosłup na lata wbrew gadaniu, że "jak będziesz chodził na WF to ci się naprawi". Mhm, taki c⁎⁎j po raz kolejny, może by się naprawił gdyby nie to że większość nauczycieli hołubiła ideę "to macie balę nie zabijcie się". Rozpędzam się z powrotem do budy po raz kolejny, gdzie każdy nauczyciel przewala sobie potem swoją robotę i zadaje po 10-15 zadań, bo przecież jego przedmiot jest jedyny, nikt inny z całą pewnością tak nie robi, nie ma innych kartkówek i sprawdzianów, ja nie mam innych rzeczy do nauki, ani najwyraźniej prawa do wolnego czasu poza tą zasraną budą, która ewidentnie sobie rości prawa do tego, żeby dysponować moim czasem 24/7. Dopiero na studiach to znormalniało.

Taaaaa, z pewnością będę za tym kurwidołkiem tęsknił mając również do wyboru robotę, która mnie interesuje, w której się rozwijam, rozwijam się w tematach, które de facto sam wybrałem idąc na takie a nie inne stanowisko, gdzie idę na 8 godzin, a po 8 godzinach zamykam laptopa i zapominam o wszystkim, gdzie mogę pracować z domu. I jeszcze mi za to dobrze płacą 😂 A za nadgodziny to w ogóle żniwa :rolling_on_the_floor_laughing:

Osobistość4piorunów

Ja tam tęsknię za szkołą podstawową, jaki i technikum.

Może dlatego, że nie przywiązywałem za dużej wagi do nauki i nauczycieli.

Piękne czasy.

Dach nad głową,

pełna micha,

ciuchy oprane,

kieszonkowe w kieszeni(co brakło to się dorobiło)

dobra ekipa damsko-męska

Żyć nie umierać.

Pokaż więcej komentarzy (40)

Lider

w Hydepark

128piorunów

Z zycia deweloperucha jebanego

Jak wspomnialem wczesniej, wczoraj bylo malzenstwo ogladac dom.
Pan maz byl wielce zdziwiony, ze takie drogie rury kladziemy w podlogowce “na inwestycje”.

Potem je zdjelismy i zalozylismy tansze, he he.

Nie no zartuje, oczywiscie tak nie zrobilismy, ale milo ze sa ludzi ktorzy doceniaja jakosc i nie przycinanie na wszystkim co sie da.

Gruba ryba19piorunów

Ostatnio byliśmy oglądać dom, wykończenie top, drzwi porta i ogólnie wszystko z górnej półki tyle że trochę mały wystawiony za 1.6mln w sumie takir 1.35 mógłbym dać za niego ale wstrzymałem się od jakiejś oferty, małżeństwo miało ciśnienie bo już drugi zakredytowali.

Po 2 dniach napisałem że dzięki za spotkanie ale jednak nie chcemy.

Moja twierdziła że nie ma co im za mało proponować lepiej wcale nic nie oferować i tak też zrobiłem.

Po 2-3 tygodniach cena na ogłoszeniu zeszła na 1.29 więc pewnie by się zgodzili na moje 1.35 ale teraz to ja bym zaoferował 1 mln 😅

Gdyby podwórko było trochę większe to by się opłacało, a tak działka 5ar to deczko mało choć faktycznie widać że jakościowo bardzo fajnie bo dużo gorsze wnętrza za dużo więcej oferują i ktoś to kupuje

Pokaż więcej komentarzy (37)

Kosmonauta

w Hydepark

68piorunów

Parter gotowy na wylewanie, dobrze że się kiedyś grywało w snejka na hardzie :grinning:

Motywacja znowu wraca.

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Hydepark

114piorunów

Dwie dyszki znalazłem na ulicy. 🤑🤑🤑

Autorytet0piorunów

@Taxidriver Ja kiedyś też znalazłem 20 funtów, starannie złożone w kancik. Poszedłem od razu kupić losy National Lottery. Wiem, że mogłem kupić za to whisky, ale pomyślałem że gdybym faktycznie wygrał jakąś większą kasę, to potem mógłbym opowiadać, że Opatrzność zrzuciła mi te 20 dyszki :smiley: a może jeszcze nawet bym się nawrócił. :rolling_on_the_floor_laughing:

No ale nic nie wygrałem.

Pokaż więcej komentarzy (34)

Sum

w LEGO

45piorunów

Cześć wszystkim! 🤠 Na stronie BrickLink pojawiły się dziś oficjalne zdjęcia mojego zestawu LEGO z BDP Series 9: Wild West Blacksmith, którego przedsprzedaż rusza 6 października! Obserwowanie, jak ten projekt rozwijał się i ewoluował przez ostatnie lata, daje mi ogromną satysfakcję.:)

Lider5piorunów

@llucky pochwal się jakoś ile za ostatni wpadło do banku :slightly_smiling_face: Powiedz jaki najdroższy samochód mógłbyś kupić za zysk netto :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

215piorunów

SR-71 Blackbird. Samolot z 1964 roku, którego do dziś właściwie nie zastąpiono

Są takie maszyny, które nawet po kilkudziesięciu latach wyglądają nowocześnie. SR-71 Blackbird jest chyba najlepszym przykładem. Pierwszy lot odbył w 1964 roku, a mimo to nadal wygląda jak coś, co dopiero ma wejść do służby.

To nie był jednak przypadek, że wyglądał tak dziwnie. W SR-71 praktycznie wszystko podporządkowano jednemu celowi: miał latać tak wysoko i tak szybko, żeby przeciwnik miał bardzo mało czasu na reakcję. I przez większą część swojej kariery ta koncepcja naprawdę działała.

Blackbird był samolotem rozpoznawczym. Nie woził bomb, nie miał działka, nie miał też uzbrojenia do samoobrony w klasycznym rozumieniu. Jego główną bronią była prędkość.

Przy normalnym locie operacyjnym SR-71 przekraczał Mach 3. To ponad 3 tysiące kilometrów na godzinę. Oficjalny rekord ustanowiony w 1976 roku wynosił około 3530 km/h. Do tego samolot latał na wysokościach rzędu 24-26 kilometrów, czyli znacznie wyżej niż zwykłe samoloty pasażerskie i większość myśliwców.

To właśnie tutaj zaczynają się najciekawsze rzeczy, bo przy takich parametrach lotu problemy robią się zupełnie inne niż w zwykłym samolocie.

Przy Mach 3 kadłub nagrzewał się do temperatur liczonych w setkach stopni Celsjusza. Aluminium, które było wtedy podstawowym materiałem lotniczym, nie nadawało się do tego zadania, dlatego duża część konstrukcji SR-71 była wykonana z tytanu.

Sama budowa samolotu była przez to ogromnym problemem technologicznym. Tytan jest lekki, odporny na temperaturę i bardzo wytrzymały, ale trudniej się go obrabia. W latach 60. jego użycie na taką skalę było czymś wyjątkowym.

Do tego dochodzi jedna z najlepszych historii związanych z Blackbirdem. Stany Zjednoczone nie miały wtedy wystarczającego dostępu do odpowiedniej ilości tytanu, więc część materiału kupowano przez pośredników między innymi ze Związku Radzieckiego.

Czyli w pewnym uproszczeniu ZSRR sprzedawał Amerykanom materiał do budowy samolotu szpiegowskiego, który później miał obserwować ZSRR.

Zimna wojna w pigułce.

Temperatura podczas lotu była tak wysoka, że konstrukcja samolotu fizycznie się rozszerzała. Poszczególne elementy musiały mieć odpowiednie luzy, bo dopiero po nagrzaniu wszystko osiągało właściwe wymiary.

Przez to SR-71 na ziemi nie był idealnie szczelny i zdarzały się wycieki paliwa. Nie był to efekt fuszerki ani źle zaprojektowanych zbiorników. Samolot był po prostu zaprojektowany przede wszystkim do lotu z prędkością około Mach 3, a nie do stania na płycie lotniska.

Samo paliwo też było nietypowe. Stosowano JP-7, które miało bardzo wysoką temperaturę zapłonu. Było to konieczne ze względu na temperatury panujące w samolocie. Paliwo pełniło przy okazji rolę elementu systemu chłodzenia i odbierało ciepło z różnych podzespołów.

Silniki Pratt & Whitney J58 były osobną historią. Przy bardzo dużych prędkościach ogromną część pracy wykonywał cały układ dolotowy, a nie tylko sam silnik w klasycznym sensie. Powietrze wpadające do maszyny trzeba było odpowiednio spowolnić i skompresować, zanim trafiło dalej. Charakterystyczne stożki wlotowe przesuwały się w zależności od prędkości, żeby utrzymać odpowiednie warunki pracy.

Najbardziej znany aspekt jego służby dotyczy jednak reakcji na pociski przeciwlotnicze.

W dużym uproszczeniu wyglądało to tak: radar wykrywał samolot, przeciwnik odpalał pocisk, załoga dostawała ostrzeżenie, a jednym ze sposobów ucieczki było zwiększenie prędkości.

Brzmi jak żart, ale dokładnie na tym polegała przewaga Blackbirda. Leciał tak wysoko i tak szybko, że okno czasowe na skuteczne przechwycenie było bardzo małe. Pocisk musiał znaleźć się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie i jeszcze mieć wystarczająco dużo energii, żeby dogonić cel.

Przeciwko SR-71 odpalano bardzo dużo pocisków przeciwlotniczych. Żaden Blackbird nie został zestrzelony w walce.

Samoloty były tracone w wypadkach, bo przy tak ekstremalnych parametrach lotu margines błędu był mały, ale przeciwnikowi nigdy nie udało się strącić SR-71 podczas misji bojowej.

Warunki pracy załogi też bardziej przypominały lot kosmiczny niż zwykłe lotnictwo. Na wysokości ponad 20 kilometrów samo podawanie tlenu przez maskę nie wystarcza. Piloci i operatorzy systemów używali pełnych kombinezonów ciśnieniowych podobnych do tych stosowanych przez astronautów.

W przypadku dekompresji kabiny na takiej wysokości człowiek bardzo szybko traci możliwość normalnego funkcjonowania. Dlatego wyposażenie załogi SR-71 było tak rozbudowane.

Blackbird ustanowił również rekordy, które do dziś robią wrażenie. W 1976 roku osiągnął oficjalnie ponad 2193 mile na godzinę, czyli około 3530 km/h. Jeden z lotów z Los Angeles do Waszyngtonu trwał nieco ponad godzinę.

I teraz chyba najciekawsza rzecz.

Od pierwszego lotu SR-71 minęło ponad 60 lat. W tym czasie powstały nowoczesne samoloty stealth, drony, satelity rozpoznawcze, zaawansowane systemy radarowe, GPS, internet i cała masa technologii, które w latach 60. wyglądałyby jak science fiction.

A mimo to nie pojawił się normalny, operacyjny następca SR-71, który robiłby dokładnie to samo, tylko szybciej i wyżej.

Nie dlatego, że obecnie nikt nie potrafiłby zbudować takiej maszyny. Zmienił się przede wszystkim sposób prowadzenia rozpoznania. Dużą część zadań przejęły satelity, drony i systemy elektroniczne. Utrzymywanie bardzo drogiej floty samolotów latających Mach 3 przestało mieć taki sens jak w czasach zimnej wojny.

Dlatego SR-71 nie tyle został zastąpiony lepszym samolotem, co cały jego sposób wykonywania misji przestał być potrzebny.

I właśnie dlatego Blackbird nadal robi takie wrażenie.

Nie był projektem typu "zróbmy samolot o 20 procent szybszy od poprzedniego". To była maszyna zbudowana praktycznie od podstaw wokół bardzo konkretnego wymagania: ma latać ekstremalnie wysoko, ekstremalnie szybko i przeżyć tam, gdzie przeciwnik będzie próbował ją zestrzelić.

W wielu miejscach konstruktorzy musieli wymyślać rozwiązania, których wcześniej po prostu nie było.

Czy SR-71 jest najlepszym samolotem w historii? Pewnie zależy, kogo zapytać. Wright Flyer był ważniejszy historycznie, Boeing 747 miał większy wpływ na transport lotniczy, Concorde był bardziej niezwykły z punktu widzenia pasażerów, a wiele myśliwców miało większe znaczenie militarne.

Ale jeśli pytanie brzmi, jaki samolot najlepiej pokazuje, co się dzieje, kiedy inżynierowie dostają ogromny budżet, ekstremalnie trudne wymagania i możliwość przesunięcia granic technologii, SR-71 jest bardzo mocnym kandydatem.

Najlepsze jest chyba to, że powstał w latach 60., wygląda jak samolot z przyszłości i nadal trzyma rekordy.

No i miał jedną z najlepszych koncepcji obrony w historii lotnictwa:

Wystrzelili do ciebie rakietę? Leć szybciej.

Zawodowiec1piorunów

kolejne dwie ciekawostki (czlowieko-napisane):

1. Sowieci mieli zakaz eksportu tytanu na zachod ale CIA zabawnie to obeszla. Nie bylo zakazu eksportu prostych narzedzi, wiec przekupili kogo trzeba i np. sowieci eksportowali do USA kontenery pelne tytanowych lopat i innych bzdetow. Amerykanie sobie to przetapiali i robili co chcieli.

2. Sowieci zrobili samolot prawie tak szybki jak SR-71, czyli MIG-25. Pomimo faktu, ze mieli tytanu jak ziemniakow to zrobili go tylko czesciowo tytanowego - jedynie najwazniejsze elementy konstrukcji, reszta byla po staremu. Zrobili tak, bo... koszt xD No i chcieli to masowo produkowac. Mysliwcow potrzeba wiecej niz samolotow rozpoznania. Amerykanie to wiadomo, full premium.

Pokaż więcej komentarzy (38)

Lider

w Dom

43piorunów

. źródło

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Wiadomości Polska

31piorunów

Myślał, że w butelce jest napój. Wypił i zmarł. Jego brat został zatrzymany

Tragiczna historia z południowej Wielkopolski. Mężczyzna miał pożyczyć samochód od swojego brata, a znajdującą się wewnątrz butelkę z cieczą najprawdopodobniej wziął za zwykły napój. Po jej wypiciu zmarł. Śledczy ustalili, że w pojemniku znajdował się fenyloaceton — substancja wykorzystywana m.in.

Kosmonauta

w Hydepark

35piorunów

Skończyłem instalację wodną, próby ciśnieniowe przeszły, cieszę się baardzo że to za mną. Teraz jeszcze rozłożyć resztę styropianu i zabieram się za podłogówkę i... ścianówkę 😛

Dzisiaj podpisałem jeszcze umowę na obłożenie schodów drewnem i balustradę - prawie 20% wszystkich poniesionych do tej pory kosztów na budowę całego domu lol. No ale tego nie chciałem się sam podejmować.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Ciekawostki

74piorunów

Śpiące łabędzie :swan::zzz: Łabędzie często śpią na wodzie, ponieważ czują się tam bezpiecznie - mniejsze ryzyko, że będą tam niepokojone przez drapieżniki. Jak wszystkie ptaki, lubią chować głowę w piórach podczas snu, jednak mocno wydłużona szyja sprawia, że w ich wykonaniu wygląda to trochę inaczej niż w przypadku ptaków o krótszych szyjach. Łabędziątka nierzadko przysypiają podczas przejażdżek na grzbiecie rodzica.

https://www.youtube.com/watch?v=8Uloh7qMcyU

Pokaż więcej komentarzy (3)