Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#depresja

Gruba ryba

w Zdrowie

29piorunów

Chciałbym napisać dłuższy post w temacie w którym opowiem o antydepresantach i największych obawach przed ich stosowaniem.

Czemu? Zauważyłem że dużo osób ostatnio na hejto pisało w temacie depresji ale też komentarze typu " nie chcę brać lekow bo..". Post będzie zawierał informacje które uzyskałem w trakcie swojego leczenia od profesor psychiatrii, a także moje przemyslenia i opnie z ktorymi sie spotkałem na roznych forach.

Jakie uważacie są największe obawy przed stosowaniem leków, a które warto by poruszyć?

Autorytet6piorunów

@Czokowoko Pisz śmiało i zawołaj mnie. Całe moje życie to ogólnie depresja, ale nauczyłem się z tym żyć. Dobrze jest. Jakie największe obawy przed lekami? Nigdy żadnych nie brałem. Tylko nielegal. Parę lat temu (ok 5) poszedłem do psychiatry, to wysłał mnie na leczenie do jakiegoś profesora (podobno najlepszy w mieście) i polecał grupy wspierające. Tabletek nie chciał dać bo stwierdził, że je przepiję itp. Więc nie wiem. Do pana profesora nigdy się nie zgłosiłem, w grupach nigdy nie brałem udziału. Wydaje mi się to dziwne, czuję że bym się rozkleił i nie mógłbym nic powiedzieć. Nie jestem (zostałem) nauczony dzielić się emocjami. Trochę delikatnie czasem na hejto, ale na żywo nie.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Kosmonauta

w Hydepark

38piorunów

K⁎⁎wa, nie chce mi się żyć, ale muszę, bo mam dzieci. Ale gdybym ich nie miał to pewnie by mi się chciało. I bądź pan tu mądry.

Gruba ryba5piorunów

@enkamayo że tak zapytam, czy myślisz że jest to związane z czymś konkretny? Piję do tego że ten stan ma bardzo złożone podłoże, nie tylko psychiczne ale i biologiczne jak np niedobór witaminy D3, witamin B.

Bardzo polecam wybranie się do dobrego specjalisty, najlepiej jeśli jesteś w stanie względnie zidentyfikować swój problem. Nie ma się co męczyć, jeśli nie dla siebie to dla dzieciaków :)

Ja sam cierpię na depresję ale wizyta u lekarza psychiatry i odpowiednie dobranie leków pozwoliło mi normalnie funkcjonować i w między czasie dowiedzieć się o biologicznych przyczynach depresji, bo psychicznie nie mam żadnych ku temu podstaw.

Fanatyk2piorunów

@enkamayo długą drogę odbyłam od takiego myślenia, jak twoje do teraz, a i tak nie wiem czy jestem w połowie drogi do stabilnej psychiki. Nie daj się chłopie, po coś tu jesteś. Choćby i dla dzieci. Trzymaj się tego, co ci daje nadzieję i terapia, jeśli tak zdecyduje lekarz to i z lekami.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

116piorunów

Uwaga! Chaotyczny wpis, ale potrzebuję katharsis.

Skoro wczoraj był dzień walki z depresją, to może nadszedł czas aby rozliczyć zeszły rok.

W lipcu wraz z partnerką kupiliśmy dom, można powiedzieć, że wymarzone miejsce. Wymagało dużo pracy, ale co to dla nas. Niestety okazało się, że jedyną osobą zaangażowaną w remont byłem ja. Każdy weekend, godziny po pracy czy urlop poszedł na planowanie, remontowanie domu. Wiecie, co jest najgorsze w remoncie starego domu? Remont starego domu. Gdy już myśleliście, że można pójść dalej, bo dana rzecz odhaczona, to zawsze coś się musiało sp⁎⁎⁎⁎zyć. Powoli zacząłem popadać w marazm, coraz mniej chętnie jeździłem, żeby to remontować. No ale powiedziało się A, to trzeba i B. Natłok pracy tak mnie przycisnął, że w końcu zacząłem pękać. Zdarzało mi się płakać, bo projekt, który mieliśmy w głowie w ogóle się nie przybliżał. Dodatkowo czułem, że każda decyzja spoczywała na mnie. Załatwianie pozwoleń na wyburzenie komina, szukanie specjalistów od dachu itp. Na wszystkim musiałem się znać, by mnie nie oszukano. Początkowo zakładaliśmy, że wymienimy dach a potem pójdzie z górki i do końca roku się wprowadzimy. Spoiler alert, zaraz marzec i dom dalej nie zamieszkany.

Dodatkowo czułem presję, bo wiadomo, każdy pyta kiedy się wprowadzamy. I tak wszystko zaczęło się sypać. Wracałem do domu zirytowany, bo nic nie wychodzi, i tylko marnuje czas. Czułem żal, że tak mi to wolno idzie. Zaczęły się problemy w związku. Zaczęliśmy się oddalać coraz bardziej, aż w końcu nastał grudzień. Kilka dni przed świętami pokłóciliśmy się na tyle mocno, że święta spędziliśmy z psem we dwójkę. Nie dociągnęliśmy do końca roku, w Sylwestra się rozstaliśmy. Szkoda, bo na początku grudnia mieliśmy 7 rocznice. No ale jak w związku nie widać żadnych perspektyw, to nie ma co sztucznie go przedłużać. Uczucie, które było z nami przez długi czas, po prostu znikło.

Teraz muszę odkupić część domu, przenieść kredyt do innego banku, kupić jakiegoś gruza żeby móc dojeżdżać do domu i go wyremontować.

Nie wiem czy tag odpowiedni, ale nie mam pomysłu na lepszy.

Fenomen5piorunów

@Pawelvk przykro, ze tak ci się to źle ułożyło ale lepiej teraz niż po ślubie z dzieciakami. Masz dom, masz psa, to juz dużo, reszta się ułoży. Jeszcze mlody chłopak jesteś, zycie jeszcze przed tobą. Wierzę że spotkasz równie wartościową osobę jak ty sam i ulozysz sobie życie szczęśliwie. Trzymaj się

Osobistość5piorunów

@Pawelvk Czesc,

Dom kupilem w polowie 2023 roku w calkiem niezlym stanie. Mniej wiecej w 6 miesiecy planowalem skonczyc ogord i takie grubsze roboty w domu(bo caly czas w nim mieszkamy)
Samo skonczenie parteru (A to byl lekki remont, malowanie, poprawienie paru przewodow, troche poprawa podlog) trwal 1,5 roku po pracy. Mniej wiecej po 9 miesiacach remontu gdy konca nie bylo widac, chcialem go spalic XD
----------------------------------
juz troche czasu minelo, aktualnie atakuje piwnice(mialem skonczyc w do marca a mam moze zrobione 60% prac...) w przyszylm tygodniu planuje Lquattro aby troche podgonic z robota.
---------------------------------
Jesli jestes jeszcze na etapie rowalki to wspolczuje, bo to sie zawsze przeciaga w nieskoczonosc i nie widac konca... Ale jak wejdziesz w etap odbudowy i bedziesz konczyl pokoj po pokoju, to juz bedziesz mial wiecej wigoru....
Co do wybranki - to skoro odeszla teraz, to raczej i lepiej dla Ciebie, bo jesli nie byla w stanie udzwignac tematu remontu, to ciezsze tematy we wspolnym zyciu zweryfikowalby to znacznie szybciej.

Pokaż więcej komentarzy (33)

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Dokładnie dziś mijają 24 miesiace odkąd nie przydazyla się ani jedna noc zdbym przespał 8 godzin, a moja średnia dziennego snu z tego okresu wynosi 3 godziny.

Gruba ryba0piorunów

Wóda i zielsko czy tylko zielsko?

Fenomen0piorunów

WalcZ o lepsze leki. ja tak miałam przez 2 miesiące to myślałam że oszaleje

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Depresja

23piorunów

Wydaje mi się ze życie z jest takie jakieś nie wiem. Twój mózg przestaje myśleć ze może być dobrze. Jak jesteś w najwyższym punkcie życia, to nie cieszysz się z tego, tylko boisz ze zaraz spadniesz. Jak dzieje się coś złego, to wydaje się ze nigdy się nie zmieni i już zawsze tak będzie.

Jeśli chodzi o leki, to wydaje mi się, że każdy powinien spróbować innej substancji psychoaktywnej niż alkohol, najlepiej pod okiem lekarza.

Kiedyś zapytałem psychiatry, kiedy się jest pacjentem, a kiedy narkomanem. Psychiatra odpowiedział, ze to zależy czy bierzesz dawkę przepisana przez lekarza. Taka różnica między psychiatra ulicy, który chce sprzedać jak najwięcej, a psychiatra lekarzem, który przynajmniej miał zajęcia z etyki.

Mam kilka diagnoz, bo jestem nieufny, ale co do zasady eksperci się zgadzają. Łeb zjebany.

Kosmonauta2piorunów

łeb zjebany, xd

Fanatyk4piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

109piorunów

Trudny wpis to będzie, przynajmniej z mojej perspektywy. W pewnym sensie taki osobisty coming out (no homo xD).

Mam depresję. Taką stwierdzoną przez psychiatrę, nie że jest mi trochę smutno. Z perspektywy czasu całe moje życie od dzieciństwa to epizody depresyjne. Najpierw przemoc fizyczna i psychiczna ze strony matki - skrzętnie ukrywana. Do tego ustawianie na każdym kroku, skrajne pilnowanie manier czy zachowania, warunkowanie miłości. Potem rozwód rodziców, nastawianie mnie przeciwko Tacie, manipulacje. W pewnym momencie (co uzmysłowiłem sobie dopiero w ostatnich tygodniach) utraciłem poczucie sprawczości. To czy będzie opierdol, czy nie było poza moją kontrolą. Nie było ważne czy wypełnie obowiązki domowe czy zapomnę. Ważne było to, czy matka wróci z pracy wkurwiona albo bardzo zmęczona. Często zrzucała na mnie odpowiedzialność za ten stan rzeczy. Nie będę się specjalnie rozpisywał na temat poszczególnych sytuacji, pozwolę sobie na jedną.

>byń mną, lvl 4-5

>podobno byłeś niegrzeczny w kościele, choć teraz tego nie pamiętasz

>z kościoła jedziecie prosto na obiad do dziadków

>po wejściu do domu dostajesz wpierdol pasem - nie taki zwykły, w tyłek. Po całym ciele.

>leżysz, wijesz się z bólu i krzyczysz "mama nie bij, mama nie bij" - to nie pomaga.

>widzisz nienawiść w jej oczach, obok ktoś przechodzi jakby nic się nie działo.

>brak profitu, ale to nie patologia, bo przecież w domu nic nie brakowało.

Tato nic nie wiedział, tak dobrze to wszystko ukrywała, ja byłem na tyle mały że nie byłem w stanie tego zakomunikować. Pewnie powinien był wiedzieć, ale wyszło jak wyszło. Nie mam mu tego za złe, podczas którejś z rozmów powiedział że gdyby wiedział o tym wcześniej, to byłoby mu dużo łatwiej dojść do siebie po rozwodzie. Mamy świetny kontakt, Tato jest super.


Jestem w trakcie trzeciej terapii. Pierwsza była super, ta też jest bardzo obiecująca. Po sesjach chodzę w pewien sposób podkurwiony i roztrzęsiony jednocześnie - to dobrze. Kilka miesięcy temu odważyłem się iść do psychiatry - teraz biorę śmieszne cukiereczki. To była dobra decyzja - jeśli się nad tym zastanawiasz, nie zwlekaj. Żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej. Nie jest idealnie - raz lepiej, raz gorzej. Na pewno dużo łatwiej niż z samą terapią, łatwiej obserwować własne myśli i zachowania z boku.


Mam 30 lat i dopiero teraz zaczynam w pełni odkrywać jak bardzo wpłynęło na mnie w pewnym stopniu traumatyczne dzieciństwo. Wiele rzeczy, które robię jest automatyczne, takie zachowania obronne które mi się utrwaliły. Wiele sytuacji mnie stresuje, a nie wiem dlaczego. Nie pozwalam sobie na pewne emocje i często czuję się źle z tym, że coś robię lub że się zdenerwowałem. Sytuacji nie poprawia typowy gaslighting ze strony matki - "przecież to było tak dawno a ty to dalej roztrząsasz", "już cię za to przepraszałam", "zostaw to za sobą i skup się na relacji a nie rozgrzebywaniu przeszłości". Na ten moment odcinam się od niej na tyle na ile to możliwe. Chciałbym, żeby ta relacja była lepsza, ale obiecałem że nie kiwnę już palcem żeby cokolwiek z tym zrobić. Wiele było prób z mojej strony, wiele rozmów i tłumaczenia na spokojnie - trafiało do niej na 2 tygodnie, czasem na miesiąc i wracało stare.


Na szczęście mam najwspanialszą żonę na świecie - rozumie mnie jak nikt inny, oboje jesteśmy dla siebie wsparciem. Zawsze. Syn zaczyna coraz więcej gadać i wchodzić w interakcje - to też bardzo, bardzo cieszy i daje nadzieję na lepsze jutro. Walczę przede wszystkim dla siebie, ale też dla nich - żeby nie musieli chociaż w ułamku przechodzić tego samego co ja.

Mam nadzieję, że ten wpis nie odbije się na mnie negatywnie. Dzięki @Fafalala - Twój wpis był dla mnie pewnego rodzaju inspiracją i pozwolił na dopuszczenie do siebie myśli, że opisanie swojej historii jest możliwe. To oczywiście nie ten sam kaliber - nie chcę żeby ktoś pomyślał, że chcę to jakkolwiek porównywać. (No kruwa, nawet tu wchodzi zastanawianie się czy dobrze robię...).

Edit: nie czytałem swoich wypocin po napisaniu, więc wybaczcie jeśli są nazbyt bełkotliwe.

Gruba ryba4piorunów

@6502 dziękuje Ci za ten wpis - doceniam ile Cię musiało to kosztować, a jednak mimo wszystko zdecydowałeś się uzewnętrznić. Ja co prawda nie doświadczyłem żadnej krzywdy w dzieciństwie, ale takie wpisy, jak Twój i @Fafalala sprawiają, że staram się już w dorosłym życiu bardziej obserwować otoczenie, bo może ktoś obok potrzebuję pomocy

Autorytet4piorunów

@6502 ściskam Cię cumplu, panie przyjacielu rzapki (づ•﹏•)づ

Pokaż więcej komentarzy (51)

Inspirator

w AnonimoweHejtoWyznania

205piorunów

23 lutego – Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją

Depresja to choroba. Nie „gorszy dzień”, nie „brak motywacji”, nie „weź się w garść”. To realne, często niewidoczne cierpienie, które może dotknąć każdego – niezależnie od wieku, sytuacji życiowej czy tego, jak bardzo „ogarnięty” wydaje się na zewnątrz.

Dzisiejszy dzień jest przypomnieniem, że rozmowa ma znaczenie. Wysłuchanie ma znaczenie. Zauważenie ma znaczenie.

Jesteśmy społecznością. Może różnimy się poglądami, zainteresowaniami czy poczuciem humoru, ale łączy nas jedno – po drugiej stronie ekranu zawsze jest człowiek.

Jeśli przechodzisz trudny czas – nie musisz zostawać z tym sam. Możesz napisać. Możesz się wygadać. Możesz powiedzieć, że jest ciężko.

Pamiętaj, że istnieje **hejtoanonim.pl** – miejsce, w którym można całkowicie anonimowo podzielić się swoimi problemami. Znajdziesz tam również listę telefonów i instytucji oferujących wsparcie w różnych rodzajach kryzysów – psychicznych, emocjonalnych, rodzinnych czy życiowych.

Czasem pierwszy krok to po prostu napisanie kilku zdań.

Dbajmy o siebie nawzajem.

I pamiętajmy – proszenie o pomoc to nie słabość. To odwaga.

Jeśli możesz – bądź dziś dla kogoś uważny. Jeśli potrzebujesz – pozwól sobie pomóc.

Najważniejsze telefony i adresy pomocowe:

800 70 22 22*, całą dobę
Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym

22 594 91 00*, czw. 17:00-19:00
Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji

116 123*, całą dobę
Telefon zaufania dla osób dorosłych

116 111*, całą dobę
Telefon zaufania dzieci i młodzieży

800 119 119*, codziennie 14:00-22:00
Telefon i czat zaufania dla dzieci i młodzieży

800 12 12 12*, cała dobę
Telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka

22 635 09 54*, pon.-pt. 17:00–20:00
Telefon zaufania dla osób starszych

800 120 002*, całą dobę
Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie “Niebieska Linia”

800 120 148*, całą dobę
Anonimowa Policyjna Linia Specjalna „Zatrzymaj przemoc”

800 199 990*, codziennie 16:00-21:00
Ogólnopolski Telefon Zaufania „Uzależnienia”

Fenomen2piorunów

@hejtoanonim ale fajnie by bylo gdyby mozna bylo sie umowic do psychiatry na termin blizszy niz rok

Gruba ryba10piorunów

@hejtoanonim Jim Carrey, ktory swego czasu chorowal na depresję, mowil ze to choroba ciala, ktore nie chce juz dluzej odgrywac powierzonej mu roli. W sensie, ze zmuszasz sie do zycia, ktorego nie chcesz żyć, do bycia postacią, ktorą nie chcesz. Zgodzisz się z tym? https://m.youtube.com/shorts/HtWoeEhG8gA

Prawidlową reakcją na depresję powinno byc więc odpuszczenie sobie, zdjecie z siebie presji i bycie sobą.

Jim Carrey: I Don’t Exist. #shortsYouTube
Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Dyskusje

54piorunów

No tak, dziś dzień depresji. Przez jednych nadużywana, przez innych lekceważona. Tak naprawdę pida, które odbiera nam jedno z podstawowych życiowych praw - prawo do radości. Radości bo oddycham, bo w końcu pada deszcz i rozpuszcza białe go, bo zarzucilam na łóżko narzutę, choć zwykle zostawiam barłóg i idę...

Więc wszystkiego najgorszego dla depresji. A dla ludzi, nawet powolnych, ale stanowczych kroków, by uwolnić się z jej obleśnych macków.

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Ciekawostki

55piorunów

23 lutego:

* Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją

* Dzień bez Łapówki

* Święto Geografii Wojskowej

* Międzynarodowy Dzień Pomocy Potrzebującym

Gruba ryba13piorunów

@Z_buta_za_horyzont Nie wiem czy ten gif jest do Walki z depresją, do łapówek czy pomocy potrzebującym. Jeszcze jakby obok mapa leżała to już byłby komplet.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

198piorunów

Dziś 23 lutego, Światowy Dzień Walki z Depresją czyli tą k...ą je...aną z którą sam zmagam się od ponad 20 lat. Nie wiem, co tu mądrego powiedzieć. Walczę i jestem aktualnie na dobrej drodze, by odzyskać siebie. Co dostałem od depresji w "prezencie"? Standardowo doła, niechęć do życia, niechęć do ludzi i świata, zmarnowane lata, zawalone studia, prawie dwa lata bezrobocia, gdy choroba wzięła nade mną górę i... próbę samobójczą, którą moja pamięć tak wyparła, że przypomniałem ją sobie dopiero niedawno. Z tego miejsca mówię WALCZCIE KUR...WA, błagam. Jeśli macie problem mówcie, to nie jest słabość, to choroba. Nie jestem dobry w pisaniu takich rzeczy, ale serio prośba o pomoc a w skrajnym wypadku nawet krzyk rozpaczy, to nie jest coś złego. Poza tym dbajcie o bliskich i pytajcie o ich samopoczucie. Niestety depresję można, nawet latami, maskować i czasami trudno ogarnąć, że ktoś z naszych bliskich zmaga się z tą chorobą. No i pamiętajmy, że to cholerstwo to choroba przewlekła i niestety bywa śmiertelna.

Osobistość2piorunów

Z własnych obserwacji uważam, że walkę z depresją należałoby zacząć od szerokiej diagnostyki naszego organizmu. Sprawdzenia poziomu pierwiastków: żelaza, cynku, miedzi itp... potem witaminy, hormony i tak dalej... Organ po organie. Układ po układzie.

Gruba ryba0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (36)

Autorytet

w Hydepark

8piorunów

Z okazji walentynek życzę wam "wynurzenia" z głębi smutku.
Pamiętajcie że smutek, depresja i poczucie przegrywu jest w głowie. Wystarczy zmienić nastawienie by być (w miarę) szczęśliwym.
A jak to osiągnąć?
Zaakceptować stan rzeczy i zobaczyć że jest w nim sporo pozytywów oraz dostrzec że stan odmienny, w związku oprócz pozytywów posiada liczne negatywy.
Dodatkowo negatywy obecnego stanu spróbować naprawić lub choć zaszpachlować.

Także może i nie macie drugiej połówki ale też czas który możecie spożytkować jak chcecie, nie macie mnóstwa zmartwień, nikt wam nie stoi nad głową. To lepsze niż ślęczeć z wypalonym związku, gdy twoja druga połówka ciebie wkurza ale ty nie masz gdzie uciec więc zamykasz sie w kiblu na długi czas lub wstajesz wcześniej rano by przy kawce pokontemplować czy ... płacić alimenty po nieudanym związku.

Wiem ze możecie czuć się samotni, ale w takim razie poszukajcie ludzi z podobnymi zainteresowaniami co wasze.
Życie wśród znajomych nabiera smaku i sensu. Wybierzcie się choćby w lato na orlik czy inne boisko. Poszukajcie odpowiednich grup na facebooku.

https://www.youtube.com/watch?v=l-OHz9bJAc8


Gruba ryba3piorunów

@4pietrowydrapaczchmur

No, to prawda. Trzy miesiące bycia samemu po niezbyt fajnym związku uważam za jeden z najlepszych okresów w moim życiu. Pełna (no prawie, bo mieszkałem ze współlokatorkami) swoboda, grasz, do której chcesz, robisz, co chcesz, no coś niesamowitego.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Inspirator

w Książki

40piorunów

295 + 1 = 296

Tytuł: Niewysłuchani. O śmierci samobójczej i tych, którzy pozostali

Autor: Halszka Witkowska, Monika Tadra

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383523835

Liczba stron: 528

Ocena: 10/10

Jedna z książek, którą przeczytałem już w styczniu tego roku, więc nadaje się do mojego prywatnego licznika oraz do wpisu na bookmeter.

Pozycja, którą niezwykle trudno oceniać w klasyczny sposób, bo nie została napisana po to, by się ją stricte "dobrze czytało". To reportażowo-psychologiczna opowieść o śmierci samobójczej widzianej z perspektywy tych, którzy zostali - rodzin, bliskich, partnerów. Od początku wiadomo, że nie chodzi tu o statystyki ani teorie, lecz o realne historie i realne konsekwencje.

Bardzo wyraźnie widać podział ról między autorkami. Halszka Witkowska wnosi do książki solidne zaplecze merytoryczne - wiedzę suicydologiczną, kontekst psychologiczny, wyjaśnienie mechanizmów i mitów związanych z samobójstwem. Monika Tadra skupia się na oddaniu głosu bohaterom: prowadzi rozmowy, porządkuje relacje, pozwala im wybrzmieć bez ocen i bez skrótów. Dzięki temu książka jest jednocześnie rzetelna i bardzo ludzka.

Lektura poruszająca i ciężka, z wieloma momentami, w których nie umiałem poradzić sobie z emocjami i nawet teraz jak o niej piszę to nadal mam ochotę się rozpłakać, zrozumieją to szczególnie osoby, których ktoś bliski samemu odebrał sobie życie. 10/10 jako wyraz szacunku dla wagi tematu i sposobu, w jaki został przedstawiony.

APEL NA KONIEC: Jeżeli masz gorsze chwile to zawsze możesz napisać do mnie na priv, porozmawiamy o wszystkim i o niczym, pogramy na Kurniku, powymieniamy się muzyką. Pamiętaj - nie jesteś sam/a!

3/52

3/25: Książka spoza strefy komfortu

Dodatkowe tagi:

GURU4piorunów

« Your flickering is more than just a small flame
Welcome to the party, it's a ball game Pick up the stick it's time to get hit with Ayo ayo ayo ayo my bat
Suicide is never going to save you When I cried, it was because I came too You are the one I want to know right now
Ayo ayo ayo ayo kiss this »

Fanatyk

w Hydepark

35piorunów

IKEA-Zima-Melatonina - czyli poranne perypetie, na które znalazłem rozwiązanie (chyba)

Chciałem napisać tylko krótki wpis o budzeniu światłem, ale wyszło inaczej. TL;DR - Mam problemy ze wstawaniem rano i zrobiłem sobie pobudkę światłem ze sprzętu z Ikei. Część 1 - Zegar Biologiczny Jesienią każdego roku zaczynają się u mnie problemy ze wstawaniem rano. Grudzień to

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów

Mój mozg zaczal że mną pogrywać. Ja normalnie nie mam snów. Ani kładąc się trzezwy, ani pijany, ani zjarsny. Mam z reguly jeden sen na 2 miesiace, I to ZAWSZE jest sen z puli kilku snów które miewam.

U mnie znów się pogorszylo, ale chyba tak na serio, bo od tygodnia śni mi się że jestem chorobliwie otyłą wersją Neda Flandersa.

A, i jest postep w kwestii mojej choroby :) Od kilku dni moja lewą ręka jest sprawniejsza od mojej ręki prawej. W zasadzie nie jestem juz w stanie zacisnac prawej dloni w pięść To że jestem praworęczny pominę.

GURU1piorunów

@dziki Nie wiem jak to jest ogólnie z ludźmi ale sam pewnego dnia przestałem pamiętać jakiekolwiek sny i w sumie to będzie już około 2 lata gdzie nic mi się nie śniło.

Fanatyk3piorunów

Przestań jarać zioło.

Po ziole nic się nie śni a potem jak przestaniesz to są takie po⁎⁎⁎⁎ne sny że wstajesz przestraszony albo uhahany

Pokaż więcej komentarzy (4)