Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#filozofia

Autorytet

w Hydepark

16piorunów

Widzę ostatnio pewne pytania w kontekście sprawy Epsteina na temat tego czemu elity miałyby dopuszczać się takich okropnych rzeczy. Myślę, że pewną odpowiedź na to może dać pewien niesławny francuski pisarz i filozof markiz de Sade. Jego dzieła do dziś są uznawane za kontrowersyjne i zaliczane do najbardziej groteskowych i obrzydliwych w historii. Pojawiają się tam motywy morderstw, pedofilii, koprofilii, kanibalizmu, gwałtów i sadyzmu. Sam termin sadyzm wywodzi się zresztą od jego nazwiska. Był on jednym z najbardziej znanych przedstawicieli libertynizmu czyli prądu myślowego głoszącego odrzucenie autorytetów religijnych oraz tradycyjnej moralności na rzecz racjonalizmu, hedonizmu i swobody erotycznej.

Bohaterami jego książek była zwykle elita czyli arystokraci (sam był zresztą arystokratą) którzy dopuszczać by się mieli licznych zbrodni, a w między czasie wygłaszać monologi poświęcone filozofii libertynizmu. Markiz miał też zdawać się wierzyć w swego rodzaju satanistyczną ideę, że bóg/natura jest zła sama w sobie i dlatego ludzie niemoralni mieli odnosić sukces, a cnotliwi być ofiarami. Ogólnie był on elitarystą (choć na swój wspierał rewolucje francuską) i w jego wizji na szczycie miały zasiadać jednostki najbardziej zdeprawowane i niemoralne. Jest to swego rodzaju zalążek nietzscheańskiej idei moralności niewolników/kolektywu i moralności pana.

Gruba ryba2piorunów
Markiz miał też zdawać się wierzyć w swego rodzaju satanistyczną ideę, że bóg/natura jest zła sama w sobie i dlatego ludzie niemoralni mieli odnosić sukces, a cnotliwi być ofiarami..

Bardzo ciekawa koncepcja - nigdy nie myślałem o tym w ten sposób.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Nadczłowiek znaczy amoralny oportunista który umie się adaptować do zmieniających warunków by osiągnąć swoje cele. A tak na serio to zainspirowany filmem Sergio Leone i grą Gothic planuje zrobić dłuższy wpis będący swego rodzaju "dekonstrukcją" pewnych idealistycznych postaw.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Książki

29piorunów

218 + 1 = 219

Tytuł: Zmierzch bożyszcz

Autor: Fryderyk Nietzsche

Kategoria: Folozofia

Wydawnictwo: Vis-a-Vis Etiuda

Format: książka papierowa

ISBN: 9788379982592

Liczba stron: 112

Ocena: 5/10

Ciężko to się czyta, dość mocno zagmatwana książka, na szczęście krótka. Może jak jeszcze raz na spokojnie ją przeczytam to coś niej wyniosę.

Specjalista1piorunów

@LeniwaPanda Literacki język Nietzschego jest trochę złudny - jego książki sprawiają wrażenie powieści ze swoją narracją, a faktycznie są rozprawami filozoficznymi, nastawionymi na trochę inny rodzaj odbiorcy. Przygotowanie filozoficzne ze starożytności i filozofii niemieckiej jest wskazane. Dzięki temu wyłapuje się znacznie więcej niuansów, rozpoznaje się złożoność problemów.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

4piorunów

Przypomniała mi się złota myśl, którą kiedyś usłyszałem. Chyba tęsknie za latem.

Jak byłem na wakacjach z różową na Bałkanach, poznaliśmy takiego Polaka, z którym zdecydowaliśmy się wrócić jego autem do miasta, bo wcześniej odjechaliśmy stopem i pociągami kawalątek od naszego noclegu. No i zdecydowaliśmy we 3, że pojedziemy jeszcze zobaczyć kanion po drodze i w ogóle coś tam zwiedzimy bocznymi drogami.

No i jedziemy, a wiecie, jak to jest latem - w ciul robactwa. No i te meszki, muszki i inne komary przyklejały się do szyby.

W tym momencie nasz towarzysz, z najpoważniejszą miną, najpoważniejszym tonem stwierdza:

"Zobaczcie, tyle aut na świecie jest, tyle tego robactwa ginie na szybach. Jak to możliwe, że jeszcze tyle ich żyje?" xD Powiedział to na obszarze lasów po horyzont, gdzie była jedna mała droga :D

i

Osobistość

w Rozkminy

18piorunów

POMAGANIE JEST BARDZO TRUDNE

Najbardziej bezpieczna forma pomocy jest praca charytatywna, idziesz pomagasz starszym ludziom w hospicjum, dzieciom w domach dziecka, wyprowadzasz psy że schroniska itp oddajesz swój czas i siłę komuś kto tego potrzebuje. Druga niestety już mało bezpieczna forma pomocy jest dawanie datków.

Jest to temat rzeka, która tworzy meandry w dolinach ludzkiej chciwości i zepsucia. Z jednej strony rozumiem ludzi z krajów trzeciego świata, chwytających się brzytwy żeby przetrwać, a tym samym tworząc fałszywe akcje charytatywne. Wiem, że zło ma różne oblicza i jaka obierze ono wyraz zależy od tego z jakiego punktu będziemy patrzeć.

Jednak jest oblicze którego zło zawsze wygląda tak samo, nie ważne pod jakim kątem na nie spójrzmy. Mam na myśli ludzi żyjących w krajach rozwiniętych, którzy i tak ida najniższą linia oporu i tworzą machlojki oparte na zbieraniu pieniędzy na akcje charytatywne.

Afer w tym temacie nie da się zliczyć, z tego też powodu moje zaufanie do wszelkiego typu fundacji, zbieraczy do puszek ze zdjęciami chorych dzieci praktycznie jest równa zeru. Jedyne jakie jeszcze żywię zaufanie to do ogłoszeń na się pomaga, mam cichą nadzieję że ktoś jednak weryfikuje te ogłoszenia, czy też pieniędzy zbieranych przez zaufanych influ, którzy stracili by wszystko jakby wyszła z nimi jakaś afera związana z akcją charytatywną.

Jest to jednak smutne, bo człowiek chce pomóc choć ta złotówka przelana na karmę dla zwierzaków, a koniec końców wychodzi afera jak ta z ostatnich dni, gdzie w Bytomiu. Siatka powiązań czerpała oszukańcze korzyści z utrzymywania schroniska. Pieniądze nie trafiały do zwierząt i na infrastrukturę przytulku dla czworonogów, a do rąk prywatnych. Kiedy afera wyszła? Kiedy zainteresowali się tym celebryci. Wcześniejsze zgłoszenia wolontariuszy były ignorowane, a zwierzęta zabijane i trzymane w makabrycznych warunkach.

Nie chodzi już o sam przypadek tego schroniska, ale o to że nie jest to nic zaskakującego. Kiedyś znajoma mojego kumpla pracowała dla fundacji gdzie już od kilku lat zbierano do puszek kasę na dziecko, które już dawno dostało pieniądze na leczenie.

Nie wiem co siedzi w głowie tych ludzi, być może myśl że grają w chorej grze i jak mają możliwość kraść to why not, im wyżej ktoś postawiony tym łatwiej zamieść sprawę pod dywan. A luksy trzeba jakaś opłacić, choć każdy luksus jest opłacony cierpieniem innych ale to już dużo głębszy temat.

Smutne jest jednak to, że nawet jak chce się komuś dać kasę na pamoc, to boli fakt, że mogą trafić do typów co sobie za to Ferrari kupią, bo jak kraść to nie trochę, tylko na grubo. Tak mnie tylko zastanawia, że główna oskarżona w aferze z Bytomia o przekręty, nie kradła po trochu, ale po całości, a wystarczyło zapewnić zwierzaka godne warunki, a nikt by nie zauważył, że jakieś parę tysięcy gdzieś się zapodziało, na ale do tego trzeba mieć w sobie odrobinę rozumu i minimalnej empatii do zwierząt

Kosmonauta1piorunów

@Cori01 Jest też niestety trzecia forma.

Występuje wtedy, gdy organizacja "realnie pomagająca" nie potrafi docenić otrzymywanej pomocy.

Nie ma w tym realnego "przekrętu", nikt o tym nie wie, a jednak przykro się robi, bo masa czasu i wysiłków idzie na marne.

Osobistość

w Dyskusje

24piorunów

Cześć!

Wołam do duskusji szanowne Hejtowe grono, gdyż po ostatnim exodusie z miejsca na W trafiło do nas trochę młodzieży. Młodzieży, która nie do końca jest zadowolona z tego jak sobie radzą w życiu.

Z racji tego, że jestem jednym z młodszych starych hejtowiczów (<40 here) i mam więcej energii, chciałem zapoczątkować nową zabawę.

Ponieważ średnia wieku Hejto zbliża się do 60, mamy tutaj dużo ludzi, którzy już zapomnieli (zapomniałem co miałem pisać, ok już pamiętam) jak to było wstydzić się zagadać z dziewczyną, wstydzić się ogarniać pracę albo wybrać sobie ścieżkę życiową, która daje sens, satysfakcję i szczęście.

Co wy na to, żeby jako bywalcy społeczności rozwojowych trochę zbliżyć się do realnych problemów dzisiejszej młodzieży (ludzi <35 lat) i trochę im pomóc dzięki własnemu doświadczeniu? Świat się trochę zmienił i nie wszystkie doświadczenia ludzi urodzonych w latach '80 i wcześniej są wciąż aktualne, ale tak duże zmiany w ludzkiej psychice jeszcze nie zaszły.

Dlatego myślałem nad tym, żeby dołączyć się do tagu przegryw, tworząc też meta tag (podkreślające zaangażowanie całej społeczności hejto, a nie tylko tych uważających się za ). I z jednej strony sugerować treści rozwojowe (filozofia, stoicyzm, może też rozwój fizyczny o którym wiem niewiele).

Dodatkowo, kto uważa, że ma coś do dodania, może pisać o swoim własnym wychodzeniu z przegrywu. Dlaczego już nie boimy się zagadać do obcej ładnej kobiety. Albo poprosić szefa o inne warunki pracy / podwyżkę.

Jako Hejto mamy do tego warunki, gdyż w przeciwieństwie do W jest nas ciągle więcej niż ludzi z tagu . A dodatkowo wygląda na to, że FILTR* zadziałał i nasza hejtowa społeczność jest dosyć mało toksyczna i mizoginistyczna czy blackpillowa, a jest raczej nastawiona na wspieranie się.

Wiecie, chodzi mi o to, żeby bez oceniania napisać np. komuś kto pisze że "chce spróbować amfetaminy, bo może mu to pomoże w życiu" że to pomysł głupi i dokładnie poprzeć tę tezę faktami naukowymi oraz przykładami z naszego długiego życia.

Co wy na to? Czy nazwa tagu jest dobra? Czy chcemy olać młodszych druhów z problemami bo tak wygodniej i prościej i dawać tagi typu na czarno? Czy może jesteśmy gotowi podjąć wyzwanie i pomóc kilku osobom zmieniAĆ (to proces, a nie jednorazowa akcja) swoje życie na lepsze?

A.D.: autyzm i adhd - dodałem te tagi, bo podejrzewam, że spora część to nierozpoznane zaburzenia. Które może nie są na tyle silne, żeby ktoś od przedszkola trafił do psychiatry, ale jednak faktycznie utrudniają dobre funkcjonowanie w dorosłym życiu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

31piorunów

Zrozumieć współczesną Rosję

Angielski filozof Mill który żył w 18 wieku wskazywał ówczesne Imperium Rosyjskie jako przykład państwa gdzie kompetencje i wola władcy były ograniczone od sprawnego działania biurokracji. Choć mógł zesłać poszczególnego urzędnika na Syberię to sama biurokracja jako całość wyznaczała granice swobody jego panowania. Była to swego rodzaju synteza cywilizacji Turańskiej i Bizantyjskiej. ZSRR za sprawą Stalina przywróciła rozrośnięty aparat biurokratyczny władzy na co wskazywał Trocki. W praktyce jednak ten proces zaczął się jeszcze za Lenina. Klasa biurokratów wręcz zastąpiła kapitalistów i posiadaczy ziemskich jako klasę panującą i stała się jeszcze potężniejsza niż za Cara. Francuski filozof Guy Debord tak pisał o ZSRR:

Panująca klasa ideologiczno-totalitarna to władza odwróconego na opak świata: im jest silniejsza, tym głośniej zapewnia, że nie istnieje, a swoją siłę wykorzystuje przede wszystkim do tego, by przydać owym zapewnieniom mocy. Zresztą wykazuje się skromnością tylko w tej jednej kwestii, jej oficjalne nieistnienie jest bowiem tożsame z nec plus ultra rozwoju historycznego, które mielibyśmy rzekomo zawdzięczać jej nieomylnemu przywództwu. Wszechobecna biurokracja ma być dla świadomości klasą niewidzialną. Całe życie społeczne popada tym samym w obłęd. Społeczna organizacja absolutnego kłamstwa wyrasta z tej zasadniczej sprzeczności.
Żaden biurokrata nie może rościć sobie prawa do władzy jako jednostka, nie może bowiem wykazać, że jest socjalistycznym proletariuszem, to znaczy dokładnym przeciwieństwem biurokraty; ani też udowodnić, że jest biurokratą, gdyż oficjalną prawdą biurokracji jest jej nieistnienie. Każdy biurokrata pozostaje więc całkowicie zależny od naczelnej gwarancji ideologii, dopuszczającej do zbiorowego udziału w jej „socjalistycznej władzy" tych wszystkich biurokratów, których nie likwiduje.

Z tych omówionych przez Deborda względów nadal potrzebny był Stalin.

Biurokraci jako klasa decydują wprawdzie o wszystkim, ale zapewnienie tej klasie spójności wymaga skupienia jej terrorystycznej władzy w rękach jednego człowieka. Osoba ta ucieleśnia jedyną praktyczną prawdę kłamstwa u władzy: moc apodyktycznego wyznaczania jego granic, nieustannie zresztą korygowanych. Stalin decyduje bezapelacyjnie o tym, kto jest biurokratycznym posiadaczem: kto zostanie nazwany „proletariuszem u władzy", a kto „zdrajcą na żołdzie Mikada i Wall Street". Biurokratyczne atomy zawdzięczają Stalinowi zbiorową legitymizację.

Gdy ZSRR jednak upadło władza partii i państwowej biurokracji mocno osłabła na rzecz rosnącej oligarchii w epoce Jelcynowskiej. Gdy do władzy doszedł Putin to znowu osłabił wpływy oligarchów, ale bynajmniej nie na rzecz partyjnych urzędasów tylko na rzecz frakcji siłowników (polityków z najwyższych szczebli władzy, wywodzący się z wojska lub służb specjalnych) i swoich kolegów poznanych w Petersburgu. Na potrzeby spektaklu serwowanemu społeczeństwu władza odwoływała się do dziwnej mieszanki nostalgii za ZSRR, a jednocześnie do carskiej i prawosławnej rosji. Za to na potrzeby współpracy z zachodem próbowano się kreować na nowoczesne i liberalne państwo gdy prezydentem był Miedwiediew aby następnie udawać kraj broniący chrześcijaństwa i tradycyjnych wartości po zajęciu Krymu oraz kraj walczący z faszyzmem i imperializmem amerykańskim gdy zaczęła się inwazja na Ukrainę.

Więc o ile w Związku Radzieckim ideologiczny spektakl pozostawał do pewnego stopnia niezmienny i skupiony na marksistowskiej otoczce to obecnie tamtejszy spektakl jest bardziej płynny i ciągle adaptujący się do nowych okoliczności. Państwowa propaganda wręcz często zaprzecza samej sobie co rodzi swego rodzaju postmodernistyczny horror gdzie widz nie wie już co jest prawdą, a co nie i jest to paradoksalnie celowy zabieg mający wywołać u odbiorcy apatie. To dlatego mało jest tam współcześnie masowych protestów choć zdarzało się to w przeszłości. Autorem tego rodzaju propagandy jest Władisław Surkow który inspirował się Science Fiction i teatrem awangarodwym przy jej kreowaniu. Brytyjski reporter rosyjskiego pochodzenia Peter Pomerantsev wprost nazywa rządy Putina postmodernistyczną dyktaturą. Pewne podobne mechanizmy szerzenia sprzecznej i schizofrenicznej narracji widać w USA za rządów Trumpa, ale to już temat na inny wpis.

Putin podobnie jak kiedyś Stalin jest oczywiście nadal symbolem tego porządku. Całe jego rządy od samego początku to jeden wielki teatr i to zarówno gdy się modli, gdy poluje na tygrysy i ujeżdża niedźwiedzie, gdy odkrywa zaginione skarby na dnie jeziora, gdy gra w hokeja i gdy kąpie się w zimnej wodzie w ramach rytuału prawosławnego. Nawet jego ganienie urzędników przed kamerami to zwykła inscenizacja. Jego władza oparta na wpływach służb wydaje się być jednak dość realna. Ponieważ rola biurokracji i oligarchów została zmarginalizowana to rosja stała się czystą cywilizacją Turańską gdzie cytując Wikipedie:

Cała aktywność polityczna w ramach tej cywilizacji ma zdaniem Konecznego charakter wojskowy. Władców nie obowiązuje moralność (stąd Koneczny mówił o indywidualizmie tej cywilizacji). Nie rozwinęła żadnej z nauk, jednak szybko przyswajała sobie wszelkie wynalazki w dziedzinie wojskowości.

Wojna na Ukrainie nie była tylko i wyłącznie kaprysem Putina, a jest odzwierciedleniem zmian społecznych jakie tam zaszły w latach 90. Zrozumienie tego jest kluczowe do analizy tego kraju.

Fenomen2piorunów
Była to swego rodzaju synteza cywilizacji Turańskiej i Bizantyjskiej.

To nie są pojęcia z XVIII lecz polskie filozofowanie z początku XX w, przez nikogo spoza PL nie traktowane poważnie

Autorytet1piorunów

@michal-g-1 Co za bzdury. Konecznym wyraźnie inspirował się chociażby słynny, amerykański politolog Samuel P. Huntington. Polscy filozofowie mają ogólnie raczej pozytywną opinie na świecie.

Autorytet2piorunów

Bardzo lubię analizy współczesnych zjawisk i polityki przez pryzmat XIX w. teorii i wypowiedzi.
Tutaj to nawet jest XVIII w.(jeśli chodzi o Jamesa Milla, a nie jego słynniejszego syna Johna Stuarta, ale nawet wtedy tworzyl na początku lat 1800.). Do tego teoria cywilizacji Konecznego jest 100 lat młodsza, więc wychodzi śmieszny anachronizm :P
Świat przeszedł po drodze kilka dużych rewolucji, i nasze obecne państwa nijak nie przypominają tych monarchii, które dominowały XIX w. Dzisiaj też mamy filozofów, ekonomistów i socjologów, którzy wkładają dużo pracy w opisywanie naszej rzeczywistości - i też opisują rosyjski burdel, ale taki jaki jest obecnie a nie sprzed 200 lat :P

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

7piorunów

Wpis który wyjaśnia mój wczorajszy wpis krytykujący przesadne umartwianie się nad sobą współczesnych mężczyzn

Mój wczorajszy post nie został w pełni zrozumiały więc chce go tutaj wytłumaczyć nieco bardziej szczegółowo. Generalnie jestem zdania, że rodzina jest mimo wszystko tworem społecznym, a więc i kulturowym. To jak ona funkcjonuje i jest postrzegana zmieniało się w toku historii. Różne kultury inaczej podchodzą do tematu rodzin. W islamie dopuszczalne jest posiadanie wielu żon. W Chinach istotne znaczenie miały duże klany które według niektórych badań miały umożliwić tamtejszą eksplozje demograficzną. Nawet na zachodzie długo dominował koncept rodzin wielopokoleniowych. Rodzina nuklearna to współczesny i amerykański koncept który został wam zaszczepiony jako domyślny. W praktyce nie ma w nim nic tradycyjnego ani naturalnego.

Miłość romantyczna też jest raczej produktem cywilizacyjnym na co wskazywał polski filozof i socjolog Florian Znaniecki. Jej wartość w społeczeństwie była postrzegana różnie. W starożytnej Grecji miłość braterska (Philia) była często stawiana wyżej od erosa. Dzisiaj z kolei to kobiety często lepiej sobie radzą bez partnera od mężczyzn bo skupiają się wtedy bardziej na relacjach koleżeńskich. W średniowiecznej popularnej historii o Rolandzie gdy ten umiera to myśli przede wszystkim o swoim władcy, a nie o narzeczonej. W innych opowieściach z tego okresu bywało podobnie. Choć miłość między kobietą i mężczyzną kulturowo ceniono oraz romantyzowano to przecież za świętych i najbardziej nieskalanych postrzegano ludzi rezygnujących ze związków. Również na wschodzie pojawia się motyw ascezy.

Chce przez to powiedzieć wam (a tobie szczególnie kolego @Mikel), że cierpicie z powodu waszego przesadnego przywiązania do idei jaką jest założenie przez mężczyznę rodziny co zostało wam wpojone jako domyślny plan na dorosłość. W tym widzicie cel i sens waszej egzystencji którego nie jesteście wstanie zrealizować co powoduje waszą frustracje. Ja za to chciałem jedynie byście wyszli poza ten schemat i odnaleźli nowy cel które stanie się dla was źródłem nowego sensu. Człowiek bowiem potrzebuje celów długoterminowych na co wskazywał psycholog Józef Kozielecki. Dążąc do nich dokonuje się transgresji i przekroczenia samego siebie co jest realizacją nietzscheańskiej woli mocy. Jednak nawet coś tak prostego jak zbieranie znaczków może nadać waszemu życiu nową wartość.

W innym przypadku będziecie jedynie ciągle zgorzkniali i skupieni na własnym nieszczęściu. Nie ma to bynajmniej nic wspólnego z ekspresją własnych uczuć gdy odczuwamy silny żal (jak w przypadku śmierci bliskiej osoby, zdrady czy podobnych tragedii) Człowiek bowiem uczy się akceptować w końcu los i ruszać dalej. Tutaj natomiast obserwowany jest całkowity zanik woli działania który zostaje zastąpiony ciągłym spędzaniu czasu na umartwianiu się i racjonalizowaniu tego stanu i to właśnie jest w moich oczach żałosne.

Fenomen0piorunów

@Al-3_x xD xD xD
Ja cierpię przez brak rodziny? Powoduje to u mnie frustrację i jestem z tego powodu nieszczęśliwy? iks k⁎⁎wa de xD
Jak chcesz komuś zrobić psychoanalizę to warto zacząć od wywiadu xD Dawno nikt tak bardzo nie przestrzelił z wnioskami na temat mojej osoby xD Ja pi⁎⁎⁎⁎le, ładnie się uśmiałem z rana...

Przecież zarzuciłem Ci jedynie że Twoim rozwiązaniem na samotność jest przykrywanie gówna liściem i nie rozwiązuje problemu. Ba, może doprowadzić do innych problemów jak pracocholizm czy kompulsywne ćwiczenia na siłowni. A ty mi zacząłeś rozwiązywać mój problem, który mnie nie dotyczy i do tego wywołałeś do tablicy xD

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

Prawdę mówiąc to ciągłe wysłuchiwanie płaku płaku współczesnych mężczyzn, że nie mają żony i dzieci jest dość żałosne. Albo człowiek ma siłę by żyć dla siebie i realizować swoją wole mocy, ale pozbawia się poczucia własnej godności. Człowiek ma tą niezwykłą zdolność, że potrafi poświęcić swoje życie nawet zbieraniu znaczków. Tak długo jak macie jakiś cel tak długo macie po co żyć.

Fenomen6piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Autorytet0piorunów

@Vampiress

Po co komu np kariera w korpo czy rozkręcenie własnej działalności i trzepanie kasy, jeśli tej kasy nie będzie się miało komu przekazać?

Dla wygodnego życia, ładnego domu poza miastem, smacznego jedzenia, własnego basenu i siłowni.

Albo po co komu ciągłe podróże

Dla zobaczenia ładnych miejsc.

Osobistość3piorunów

@Al-3_x Nie do końca. Pracowałem ładnych parę lat w schronisku dla zwierząt, pomagałem bezdomniakom na ulicy. Spoko, był sens. I to taki, jakiego nie odczuwałem nigdy wcześniej. Potężne uczucie. Ale jak w pustej chacie nie masz komu opowiedzieć, że właśnie uratowałeś małego kotka, albo że nie udało się go uratować, to... zostajesz z tym sam.

Autorytet0piorunów

@zed123 Możesz kupić sobie kotka i wtedy będziesz mu opowiadać o tym jak ratujesz inne kotki. Sporo właścicieli zwierząt gada ze swoimi zwierzakami więc jak widać da się.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów


W filozofii lubię to, że coś co czuje sie sercem i trudno przelac na papier, prawdopodobnie zostalo juz kiedys opisane przez jakiegos filozofa

Kanal "Mini Philosophy" wrzucil niedawno rolke o "prawej brutalnosci" wedlug Bertranda Russella (tlumaczenie ponizej). Fajnie tlumaczy czemu czemu "wieszanie za jaja", zyczenie smierci zbrodniarzom, czy traktowanie jakiej grupy (jak np. zwolennikow partii PiS) jako ludzi kategorii B nie sa wylacznie internetowym wylewem frustracji. Teraz rozumiem ze to jest sadyzm, ukryty pod przykrywka sprawiedliwosci.

Mnie taki mindset od dawna az razi w oczy i dziwilo mnie nie raz, dlaczego ludzie tak mowiacy nie widza w tym problemu. Myslalem ze wynikalo to z ich przekonan o slusznosci ich punktu widzenia. Czasami nawet wierzylem ze choc sam tego nie rozumiem to inni moga wychodzic z zalozenia ze faktycznie "tak sie tylko mowi". Dziwilo mnie to "tylko" bo dla mnie to "az". Jednak dzisiaj zrozumialem ze to tylko czesc pobudek a te drastyczne wizje tego co Ci ludzie zrobia z takim delikwentem nie wynikalo wylacznie z proby naprawy swiata ale i z ich sadyzmu.

Pisze to, bo wiele jest tutaj takich ludzi.

--------------------------------------------------------
Przetlumaczona transkrypcja:
Zrodlo: https://www.youtube.com/shorts/heQUd-DZOhc

Uważaj na wszystkich, którzy uważają się za prawych. Uważaj na wszystkich, którzy uważają, że ich plemię, ich lud jest sprawiedliwy. Ponieważ, jak twierdził Bertrand Russell, każdy, kto jest gotów podzielić świat na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, jest o krok od straszliwej brutalności. Według Russella, kiedy dzielimy świat na prawych i niegodziwych, świętych i grzeszników, tworzymy po prostu skomplikowany system etyczny, w którym stado usprawiedliwia sobie wymierzanie kary tym, których nie lubi.

Kiedy po prostu nie zgadzasz się z kimś, prawdopodobnie traktujesz tę osobę z szacunkiem. A jeśli masz problem z sąsiadem, zazwyczaj rozwiązujesz go pokojowo. Ale jeśli ktoś nazywa swojego sąsiada potworem lub swoich rywali podludźmi, zazwyczaj robi to, ponieważ chce wymierzyć im karę i sprawić im ból. Tworzy ujście dla swojego sadyzmu i maskuje okrucieństwo sprawiedliwością.
Jest to jeden z największych problemów niektórych rodzajów religii, ponieważ każda religia, która dzieli świat na wybranych, kochanych przez Boga ludzi, a następnie na wyrzutków, grzeszników lub pogan, robi to, aby umożliwić linczowanie, krucjaty i morderstwa. Jak ujął to Pascal, ludzie nigdy nie czynią zła tak całkowicie i radośnie, jak wtedy, gdy robią to z przekonania religijnego.
Russell twierdzi, że wszyscy możemy się nie zgadzać, nie obrażając się nawzajem. Możemy mieć wrogów, nie zabijając ich. Kiedy sprowadzamy ludzi do etykietek i dzielimy świat na czysty i nieczysty, sprawiedliwy i niesprawiedliwy, sprawiamy, że świat staje się znacznie bardziej brutalny, okrutny i niebezpieczny.
Gruba ryba0piorunów

@Mikel Rolka wrzuciła sporo grup ludzi do jednego worka i przykleiła etykietkę sadyzmu. Super.

Nie wiem, czy ja muszę tłumaczyć jak bardzo obłudne to jest.

Fenomen0piorunów

@Thereforee Gdzie przypięcie etykiety do całej grupy? Ja tu widzę stwierdzenie, że jest bardziej prawdopodobne że dana osoba z tej grupy tak postąpi, a nie przyjęcie tego za pewnik i przypięcie jakiś etykiet.

każdy, kto jest gotów podzielić świat na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, jest o krok od straszliwej brutalności.


Chyba że masz jakiś konkretny przykład konkretnej grupy, która wpasowuje się w klucz (dzielenia na sprawiedliwych/niesprawiedliwych) ale żadnemu z jej członków nie można zarzucić sadyzmu?

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Idea, że _dom_ w książce z "Dom bez liści" przechodzi proces schizofreniczny i jest swego rodzaju ciałem bez organów jest wyjątkowo naciągany. Już bardziej do tego motywu wydaje mi się, że pasuje inna książka, a mianowicie "Nawiedzony dom na wzgórzu" lub też gra "Anatomy". To czym jest _dom_ zostało natomiast powiedziane kilka razy w samej treści tego dzieła. To obiekt kompletnie wymykający się ludzkiemu zrozumieniu. Labirynt który jednak nie prowadzi do oświecenia jak to zwykle ma miejsce w mitach. _Dom_ nie uczestniczy w procesach łączenia i rozłączenia ani nie podlega nadkodowaniu przez maszynę paranoiczną jak ciało bez organów bo nie jest czymś immanentnym względem świata i raczej istnieje na poziomie metarzeczywistości. Pozostaje więc czymś transcendentalnym i w pewnym momencie wprost zostaje nazwany _Bogiem_.

https://www.youtube.com/watch?v=twHJu7CQpS0

Pokaż więcej komentarzy (12)

Koneser

w Dyskusje

11piorunów

Dlaczego zabijasz muchę bez skrupułów, a psa ratujesz za wszelką cenę?

Głaszczesz kota, który zwija się zadowolony na kanapie. Chwilę później bez wahania zabijasz muchę, która zbyt natrętnie bzyczy nad głową. Na obiad jesz kotleta. Wieczorem oglądasz dokument o ratowaniu wielorybów i czujesz autentyczne wzruszenie.\ \ I wszystko to mieści się w jednym

Osobistość

w Filozofia

34piorunów

POBIĆ SIĘ Z WŁASNYM SZEFEM

Jakiś czas temu obejrzałam sobie ponownie film o którym nie można mówić ;). Za nastolatki, był on jedynym z moich ulubionych, z ta różnica, że dostrzegałam w nim cos innego niż aktualnie. Ostatni seans dał mi inne spojrzenie na tym o czym miedzy innymi chciał powiedzieć autor i z czym z biegiem lat miałam wiele okazji, żeby się utożsamić.

Scena, która o tym opowiada to miedzy innymi fragment w którym Tyler pyta narratora o to z kim chciałby się pobić, on wtedy odpowiada, że ze swoim szefem. No właśnie ilu pracowników by tak odpowiedziało? Uwłaczające jest to w ludzkości(choć nie tylko to), to to jak człowiek człowiekowi tylko ze względu na wyższe stanowisko w kołchozie potrafi zrobić piekło z życia. Piekło do którego trzeba codziennie rano wstawać by móc opłacić kredyt na który nas nie stać, utrzymać dzieci na które tez nas nie stać itp.

Największą bronią wobec takiego pracownika staje się właśnie ta świadomość szefa, ze może napluć mu na twarz a on i tak powie, że poda. Nie przeciwstawi się, nie zakwestionuje bezsensownych sposobów zarządzania, nie poprosi o podwyżkę, nie poskarży się o toksyczna atmosferę w pracy bo bez niej "wyląduje na ulicy". W takim stanie, wiecznego zastraszania i poniżania. Człowiek staje się sam w sobie mały, jego własna godność umiera w nim kawałek po kawałku, po czym rodzi się tylko gorycz. Najbardziej śmieszyli mnie zawsze Ci przełożeni co kazali sobie mówić na "Pan/Pani" kiedy wszyscy inni byli sobie na "Ty". Bo przecież jak to tak, się spoufalać.

Myślę być może naiwnie, ze nawet najbardziej męcząca praca może stać się przyjemna o ile robi ją się w miłym towarzystwie i pełnej szacunku atmosferze, problem się zaczyna wtedy kiedy do pracy idziesz w stresie nie dlatego, ze masz dużo obowiązków do zrobienia, a dlatego ze będziesz mieć do czynienia z ludźmi, którzy robią problemu tylko po to żeby nimi żyć, a potem się na tobie wyżywać.

Ja wiem, ze każdy medal ma swoje dwie strony i wiem, ze pracownicy też są nieuczciwi. Jednak gnojenie ludzi w pracy dla samego pokazania wyższości nie ma z tym nic wspólnego.

Fenomen1piorunów

Opisałaś dosyć dokładnie system niewolniczy, a nawet gorzej, bo pan niewolnikom gwarantował jedzenie, jakieś mieszkanie i ubiór.

A teraz nawet tego nie gwarantuje.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Autorytet

w Klub antymodernistyczny

89piorunów

Kilka słów na temat współczesnej prawicy

Wstęp Pod jednym z moich ostatnich wpisów ktoś mi zarzucił, że ostatnimi czasy przesadnie skupiam swoją krytykę na lewicy, a o prawicy to wypowiadam się albo wcale albo wręcz pozytywnie. Po pierwsze to nie jest to prawdą. Nie tak dawno wyśmiałem porażkę prawicowego influencera Andrew

Gwiazdor

w Rozkminy

7piorunów

Drodzy zebrani,

Zanim powiem cokolwiek więcej, zapytam was o jedną rzecz. Czy zdarzyło wam się kiedyś obudzić z myślą, która była jaśniejsza niż cały poprzedni dzień? Albo iść bez celu ulicą, patrzeć przed siebie i nagle wiedzieć, co zrobić, choć chwilę wcześniej nie mieliście pojęcia? Jeśli tak, to już byliście bardzo blisko tego, o czym dziś mówię.

Od wieków wierzymy, że geniusz rodzi się z wysiłku, z napiętej koncentracji, z zaciśniętych zębów. Uczono nas, że trzeba myśleć mocniej, szybciej, sprytniej. A jednak historia mówi coś innego. Najlepsze idee nie przychodziły w salach narad ani przy biurkach pełnych notatek. Przychodziły w snach. Przychodziły pod prysznicem. Przychodziły podczas spaceru, gdy stopy same niosły ciało, a myśl nie musiała niczego udowadniać.

Dlaczego tak się dzieje?

Ponieważ wtedy ego schodzi za kurtynę.

Ego jest potrzebne. Daje nam imię, twarz i odwagę, by wstać rano i działać. Ale ma też jedną wadę. Chce kontrolować wszystko. Chce decydować, co jest mądre, a co głupie, co bezpieczne, a co ryzykowne, co wypada, a czego nie. Gdy ego stoi na scenie, geniusz siedzi na widowni i milczy.

Spójrzcie na sen. Gdy śpimy, ego traci głos. Nie pilnuje reputacji, nie liczy strat, nie sprawdza, czy ktoś nas ocenia. I wtedy umysł zaczyna łączyć rzeczy, których na jawie nigdy by nie połączył. Obrazy, wspomnienia, emocje i pytania splatają się w nowe wzory. Rano mówimy czasem, że to tylko sen. A jednak właśnie tam rodziły się przełomowe idee, melodie, wzory matematyczne i rozwiązania, które zmieniały świat.

Podobnie jest podczas spaceru. Idziesz, oddychasz, patrzysz. Nie próbujesz niczego wymyślić. I nagle coś się układa. To nie przypadek. To chwila, w której ego przestaje przeszkadzać, a umysł robi to, do czego został stworzony. Widzi całość, nie tylko własne lęki.

Wielu ludzi myśli, że aby być genialnym, trzeba mieć większe ego. Być głośniejszym, pewniejszym, bardziej przekonanym o swojej wyjątkowości. To złudzenie. Prawdziwy geniusz nie krzyczy. On słucha. I słyszy najwięcej wtedy, gdy wewnętrzny narrator na chwilę milknie.

Nie chodzi o to, by ego zniszczyć. Bez niego nie zrobilibyśmy ani jednego kroku. Chodzi o to, by nauczyć się je odsuwać, gdy przychodzi czas odkrywania. Najpierw cisza, potem wgląd. Najpierw sen, spacer, chwila nudy. Dopiero później plan, analiza i działanie. Geniusz rodzi się w ciszy, ale potrzebuje odwagi, by wyjść na światło dzienne.

Dlatego mówię wam dziś coś prostego, choć niełatwego. Jeśli chcecie nowych idei, przestańcie je wymuszać. Jeśli chcecie mądrych decyzji, przestańcie je szarpać. Dajcie sobie prawo do odpoczynku, do snu, do bezcelowego chodzenia. Tam, gdzie ego nie domaga się uwagi, tam pojawia się to, co naprawdę nowe.

Na koniec zostawię was z myślą, którą warto zapamiętać. Geniusz nie znika, gdy przestajemy kontrolować. On dopiero wtedy ma szansę się odezwać. A gdy już to zrobi, waszym zadaniem nie jest mu przeszkadzać, tylko mieć odwagę go wysłuchać.

Dziękuję.

Pokaż więcej komentarzy (2)