Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pracbaza

Fanatyk

w Hydepark

95piorunów

W ostatnio sporo zmian technologicznych i organizacyjnych. W zasadzie od dwóch lat po tym, jak uruchomiono "firmę córkę" dzieje się coraz więcej w tych kwestiach. Ja się w te technologie wdrażam jak mogę, ale nie ukrywam, że ch...ja się nadaję do typowej roboty przy tabelkach i wykresach. Bazuję na tym, że jestem w branży od kilkunastu lat i siłą rzeczy po takim czasie nabiera się doświadczenia. Dużo się zmieniło, firma też z takiego korpo-januszexu przechodzi bardziej w dynamiczniaka korporacyjnego. Szefostwo co chwilę jeździ na jakieś konferencje, spotkania itp.

A ja właśnie odebrałem maila, że szefowa chce ze mną odbyć rozmowę. Uf... trzymajcie kciuki Tosie i Tomki. "Wszystko się może zdarzyć" jak kiedyś ktoś śpiewał.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Dyskusje

99piorunów

BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY

part 3 - kelnerka na weselach

Dzięki mojej znajomej udało nam się ogarnąć fuchę na weekendy jak miałyśmy 17-18 lat. Miałyśmy być kelnerkami na imprezach w jedynej restauracji w moim mieście. Polegało to na tym, że jak brakowało ludzi to dostawaliśmy smsa z propozycją pracy przy jakieś imprezie okolicznościowej. Zazwyczaj były to wesela, ale zdążyły się jakieś rocznicę czy Sylwester.

Pamiętam zarabialiśmy wtedy 6 zł na godzinę. Plus ewentualne napiwki, które raczej się nie trafiały. Atmosfera w pracy była super ponieważ pracowałam tam z koleżanką, z którą również chodziłam na truskawki. Było dużo śmiechu, a na sylwestra zrobiliśmy sobie swoją własną imprezę w toalecie w której piliśmy szampana. Również kucharki nas częstowały jedzeniem i to było naprawdę dobre jedzenie, Tatarki, fryteczki, schabowe mmm. Często od pary weselnej dostawaliśmy w nagrodzie też ciasto do domu.

Minusem było to, że nie byłam lubiana przez szefowa sali. Była to znajoma mojej koleżanki i obgadywala mnie do niej, że sobie nie radzę w pracy i gdyby nie moja koleżanka to by mnie wywaliła. Było mi przykro bo bardzo się starałam i miałam motywację do pracy.

Z ciekawszych rzeczy to to, że na jednym weselu był koleś ktory łudząco przypominał Ryśka z Klanu. Powiedziałam mu to że jest do niego podobny, on odpowiedział że każdy mu to mówi. Do dziś uważam, że to był Rysiek z Klanu, ale nie chciał się przyznać 😅

Podsumowując: fajna praca bo z moją ulubioną koleżanką na tamten czas. Dało mi to świadomość, że praca może być ciężka ( pracowaliśmy po 16-17 godzin na nogach), ale jak się pracuje z kimś z kim ma się za⁎⁎⁎⁎sty flow to wszystko idzie dużo łatwiej i aż chce się pracować.

Mistrz37piorunów

@Cori01 mam wiele szacunku do osób pracujących przy takich dużych imprezach. Mnóstwo ruchu, non stop coś się dzieje, a na dodatek trzeba pracować w otoczeniu ludzi pijanych i dosyć nieprzewidywalnych w każdym rodzaju zachowania

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

12piorunów

Mam właśnie jakąś wideokonferencję w robocie z ludźmi z IT na salce.

Zauważyłem bardzo ciekawy trend.

Połowa chłopów z pokaźnym bebzonem.

Druga połowa z wielkim bicem i generalnie fit czyli coś tam było ćwiczone i robiona była .

I prawie nic pośrodku xD

Bardzo to w sumie ciekawe.

Czyli wszystko albo nic xD

A jak u Was z formą? Czemu w IT jest taki kontrast? I skąd ta moda na siłkę w ostatnich latach?

I troszkę (nie bijcie)

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fanatyk

w Hydepark

23piorunów

Miała być w robocie o 8.30 wideokonferencja i tak czekam już ponad godzinę. Ani zacząć coś robić, bo zaraz przerwą, że "zaczyna się", ani się przekimać. Siedzę na d⁎⁎ie, scroluję hejto i gapię się przez okno. Jak coś jest zaplanowane, to powinno być o danej godzinie. Wk...wia mnie to tylko.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

56piorunów

Microslop k⁎⁎wa. Mamy przymus aktualizacji systemu na stacjach do win 11 25h1, co robi to gunwo po aktualizacji? Zapycha dysk jak nie ma dostępu do internetu, generuje cache dla windows store w pętli aż zostaje 0MB dostępnego miejsca.

Wcale się nie dziwie, że ludzie się wkurwiają na ten syf. Pajeety z AI nie przewidziały, że pewnie środowiska nie używają internetu.

Gruba ryba2piorunów

u mnie na szczeście aktualizacja do W11 wykrzacza się przy dojściu do 97% i tak od pół roku. Helpdesk nie naciska, to wywalone

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Hydepark

76piorunów

Czy w tych haerach pracuja sami debile czy celowo leca w takiego C⁎⁎JA?

Zlozylem w piatek aplikacje do firmy X- dzisiaj zadzwonili,co plus.
No i na poczatku taka gadka-szmatka, po chwili nastepuje TO pytanie: dlaczego zaaplikowalem: to odpowiadam,ze pasuje mi charakter pracy, znam produkty i najwazniejsze- umowa o prace.
I nagle cisza w sluchawce...
-No,ale wie Pan to musi byc jakas pomylka,u nas umowa b2b.
-W ogloszeniu na pracujpl jest umowa o prace.
Jestem na stronie ogloszenia i jako rodzaj umowy; umowa o prace
- To ja to sprawdze, cisza i... No faktycznie,jest blad juz poprawiamy- czy nadal jest Pan zainteresowany?
-Nie interesuje mnie ten rodzaj pracy
-Rozumiem, dziekuje za poswiecony czas blablabla.

Z drugiej strony dobrze,ze taki psikus wyszedl juz teraz...

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

K⁎⁎wa ale mnie męczy żyćko

Status - singiel
Praca - zdalna

Zakres obowiązków - samodzielny prospecting, samodzielne budowanie oferty, samodzielne ustalanie warunków, samodzielna obsługa
Siłownia po pracy - samodzielnie

1-2x w tyg wyjdę ze znajomymi, ale to jest % całego czasu w tygodniu

Jeszcze jak zrobię drobny remont mieszkania, to będę też w 100 % sam mieszkać, na razie u rodziców bo duży dom.

K⁎⁎wa wszystko sam. No chociaż chciałbym w tej robocie mieć jakiś przymus, zadania z góry przydzielone, cokolwiek. Chciałbym się czuć, że coś nadaje sens, nie tylko ja sam muszę się go doszukiwać i wymyślać co robić samodzielnie.

Żyję jak piwniczak xD Już nie mam motywacji nic robić, męczy mnie to strasznie, a nie ma innej pracy na rynku. Czuję się społecznie wyizolowany gorzej jak w COVIDZIE.

Praca ustala mi styl życia. Nienawidzę jej, od 3 miesięcy robię wszystko by ja zmienić i się nie udaje xd

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Usłyszałem dzisiaj o ciekawej teorii, którą nazywa się Zasadą Petera, o tym, że pracownicy awansują, dopóki nie dotrą do stanowiska, które przerasta ich kompetencje.

Przez to prawdopodobnie wiele firm, korporacji czy nawet urzędów może być zarządzanych przez niekompetentnych ludzi. Jeśli w dodatku zdają sobie z tego sprawę, to najczęściej są nieszczęśliwi, może też sfrustrowani.

Coś w tym w sumie jest. Świetnie się czułem jako przydupas kobiety, która była głównym logistykiem w firmie. Po dwóch miesiącach, kiedy to ja zupełnym przypadkiem zostałem głównym logistykiem, nowa rola mnie przerosła.

Podobnie myślę o mojej obecnej kierowniczce. Może i była świetnym kierownikiem sali, ale moim zdaniem kiepsko radzi sobie jako kierownik całego sklepu. Tak podejrzewam, że właśnie to było powodem, dlaczego niedawno poszła na chorobowe czy coś podobnego - nie zarządza już sklepem i nie wiadomo kiedy wróci.

Fenomen5piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk Zasada ta jest mocnym uproszczeniem oraz w pewnym sensie truizmem jezeli spojrzymy na to z pewnej perspektywy.
Kazdy awans wiaze sie z tym ze wchodzimy w role, w ktorej jestesmy nowi. Nikt nie rodzi sie kierownikiem czy menadzerem. To stwierdzenie, jest wiec prawdziwe zawsze kiedy osoba przejmuje nowe stanowisko. Potem zaczyna sie doksztalcac, rozwijac i zmieniac swoje podejscie. Po latach to stwierdzenie jest wiec prawdziwe czasami, kiedy dana osoba nie moze dalej rozwijac swoich kompetencji wymaganych wyzej. Sa osoby, ktorym zdobycie kompetencji potrzebnych do dalszego piecia w gore zajmie miesiace, lata a czasami ten czas nigdy nie nastapi. Stwierdzenie jest wiec prawdziwe tylko dla tych ostatnich.

To zdanie moznaby wieszac nad lozkiem, kiedy czlowiek by sie nie rozwijal i oczekiwal ze bedzie klepal to samo a awanse beda przychodzic same. Kazdy z nas jest jednak wiekszym ogarem niz kiedy bylismy swiezo po maturze. W tym kontekscie, 'kompetencje' to cos plynnego, co sie zdobywa i nad czym sie pracuje. W takich okolicznosciach, wychodzi ze to kolejna chlopska mysl, chlopskiego rozumu. Jest w tym ziarnko prawdy ale przez uproszczenie duzo ludzie zle rozumie te zasade.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

43piorunów

BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY

PART 2 - PRACA NA POLU

Kiedy miałam 14-18 lat regularnie w sezonie truskawkowym jeździłam na pole zbierać, sadzić, bądź plewić truskawki.

Nie robiłam tego w jakimś dużym wymiarem godzin max 2 tygodnie pracy na sezon. Zaczęło się od tego, że z siostrą wstawaliśmy o 5 nad ranem i rowerkami śmigalismy ok 10 km na pole za miastem. Pamiętam, że za dzień zarabialiśmy ok 50-60 zł ale na tamte czasy było to dla nas dużo. Choć wiadomo pazerność była silniejsza - jedna truskawka do koszyka, druga do brzuszka xd

W późniejszych latach (po znajomości bo praca w moim mieście jest i byla jak na lekarstwo) jeździłam na sadzenie truskawek, zarobki były ok 80 zł za dzień. Niestety przez wiele lat miałam po tym kontuzje nadgarstka od kopania dołków w ziemi na sadzonki.

Atmosferę w pracy wspominam całkiem dobrze. Nie było żadnego darcia mordy przez kierowniczkę, czasem inne panie się między sobą kłóciły o jakieś głupoty ale to było trochę jak telenowela - dla obserwatora takie małe quilty pleasure. Dodatkowo jeździłam tam z koleżanką więc się ścigaliśmy kto więcej i szybciej zrobi. Ona zawsze wygrywała.

najtrudniejsze jednak dla mnie było to żeby rano wstać o 5, wsiąść na rower i pojechać te kilka kilometrów. Ale jak już jechałam to jazda na rowerze o tak wczesnej porze była niezwykle przyjemna i orzeźwiająca - po prostu walka z samą sobą żeby wstać z łóżka była niesamowicie ciężka, za każdym razem xd

Bylo to ok 15 lat temu więc nie wszystko też pamiętam, ale była jedna scena, która mocno zapadła mi w pamięć. Był to bardzo upalny dzień, na dodatek samo południe. A przed nami jeszcze kilkadziesiąt grządek do wysadzenia. Wszystkie pracownice uwalone błotem stworzonym z ziemi i potu, a czasem i krwi po przetartych odciskach na dłoniach. Nagle wszystkie nas oślepił jasny biały promień światła. Był to blask słońca odbity od śnieżnobiałego ubrania właściciela pola, który wraz z ok 4 letnia córka na ramieniu, przyszedł odwiedzić swoich parobków i postępy w pracy. Gospodarz był miły, ale mimo to poczułam niesmak. On taki czysciutki z idealnie uczesana i wystrojona córeczką, a my takie brudne i śmierdzące. Jak już poszedł jedna z pań powiedziała poważnym chodź pogodzonym z losem tonem głosu "przyszedł nas odwiedzić szlachcic, a my to jego chłopi", ktoś się roześmiał inni zignorowali, mimo to każdy po prostu czuł, że tak już po prostu w życiu jest i może czasy się zmieniają, ale ludzka natura jest ciągle niezmienna.

Podsumowując: fajna praca ucząca dyscypliny i samozaparcia, ale nie życzę nikomu żeby całe życie musiał coś takiego robić

Fanatyk3piorunów

Jakaś lekcja życiowa z sytuacji "jedna do koszyczka, druga do brzuszka" pewnie jest, ale nie umiem jej skrystalizować, więc niech każdy pomyśli sam xd
Na pewno lekcja była w tym szlachcicu ehhh kapitalizm to feudalizm z tą różnicą, że pieniądz to nie ziemia, więc pieniądz się nie skończy, a ziemia ma ograniczoną powierzchnię.

Ja na truskawkach byłem raz w życiu. Była to końcówka zbiorów i było sucho, więc mało zebrałem. Na koniec zarobiłem dosłownie kilka złotych. Przyjechałem rowerem i wracając z pola zauważyłem, że go nie ma. Myślę sobie "fajnie, zarobiłem 4 zł i rower mi ukradli". Na szczęście ktoś go tylko przestawił za kontener.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Hydepark

18piorunów

Zapisalem sie do bazy danych, gdzie zbieraja ludzi chetnych na prace jako np. marine warranty surveyor, czyli taki gucio, ktory sprawdza statek dla klienta czy jako np. inspektor (czy jak tam go nazwac) podczas roznego rodzaju prob zwiazanych z DP.

Dostalem odpowiedz, ze przyjeli mnie z moimi kwalifikacjami i doswiadczeniem, ale na razie z niczym wiecej sie to nie wiaze.

Trzeba bylo podac swoja stawke godzinowa to podalem po konstultacji z chatem gpt 120€.

Ciekawe czy cos z tego wyjdzie.

GURU8piorunów

Jak Cię znam to za tydzień zadzwonią i zaproponują Ci 500 euro za godzinę i pracę w jakimś egzotycznym raju pod palmami. ¯⁠\\⁠⁠(⁠ツ⁠)⁠⁠/⁠¯

GURU3piorunów

@Opornik ja Go trochę rozumiem, bo wychodzi na to, że jest ofiarą doskonałej pracy, która bardzo dużo Go kosztuje i mam na myśli koszty społeczno-rodzinne. Głupio rzucić taką pracę z uwagi na dochody i to że jest to praca, która pozwala się spełniać ale z drugiej strony synek obchodzi urodziny bez Taty i to na pewno boli.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

81piorunów

Przepraszam za wulgaryzmy ale muszę.

J⁎⁎⁎ny debil z dostawczaka, wjechał pod zamykające się rogatki i robił manewry na przejeździe jak na placu przy zdawaniu prawa jazdy. Na szczęście skończyło sie na wybitym bezpieczniku w kontenerze sspi nagłym hamowaniu pociągu.

Fanatyk2piorunów

@starebabyjebacpradem no fajny obrazek, ale nic nie widać

GURU3piorunów

@starebabyjebacpradem mam wrażenie, że w tym kraju ludziom pi⁎⁎⁎⁎li się za kierownicą coraz bardziej. Przewyższa ich myślenie. O parkowaniu, dynamice jazdy, przestrzeganiu przepisów to szkoda strzępić ryja. Polecam obejrzeć filmy z kamery w warszawskiej karetce, widać doskonale jak duża część zachowuje w losowej sytuacji gdzie myślenie jest wymagane na już:
https://www.youtube.com/@warsawrescue/videos

warsawrescuewarsawrescue Kanał poświęcony moim przejazdom alarmowym oraz innych służb ratunkowychYouTube
Pokaż więcej komentarzy (23)

Osobistość

w Dyskusje

81piorunów

BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY

Postanowiłam, że zrobię sobie taką mini serie o swoim doświadczeniu zarobkowym. Obecna moja praca jest jedyną, która lubię. Wszystkie poprzednie to była często walka sama ze sobą lub po prostu droga, która byłam zmuszona przejść. Będę opowiadać chronologicznie więc na początek mało poważna przygoda zarobkowa:)

W podstawówce mieliśmy dwa sklepiki szkolne, żeby nie było im za łatwo, moja koleżanka z klasy zaproponowała mi wspólny biznes. Miała już przygotowany biznesplan, brakowało jej jedynie wspolnika.

Dzięki temu że jej mama pracowała w sklepie osiedlowym, miała dojście do hurtowni, która zgodziła nam się sprzedać towar w mniejszych ilościach niż było to zakładane. Złożyliśmy się po 100 na głowie i to był nasz budżet początkowy. Wychowawczyni udzieliła nam klasy, a ławka stanowiła blat sprzedażowy. Naszym chwytem marketingowym było to, że najbardziej chodliwy towar sprzedawaliśmy taniej niż w pozostałych sklepikach. Dzięki temu przyciągnęliśmy klientów, którzy do tańszych chipsów, dobierali już droższą Cole czy droższego rogalika.

Wszystko szło pięknie zarobiliśmy ok 400 zł wyprzedając w miesiąc wszystko co mieliśmy. Jednak pomimo tego, po miesiącu biznes zamknęliśmy. Było to wynikiem kłótni i fochow jak to jest między 11 latkami, które niespecjalnie chciały siedzieć na każdej przerwie w sklepiku, nie będąc uczestnikiem zabaw i innych atrakcji związanych ze szkolnym życiem.

Biznes nie przetrwał, ale przetrwało doświadczenie i wiedza, że spółki to nie dla mnie xd koleżanką z tego co wiem w dorosłym życiu dalej siedzi w handlu więc jej zajawka za dzieciaka, przełożyła się na to co obecnie robi :smiley:

Także pierwsze moje pieniądze zarobiłam na chipsach xd

Fanatyk3piorunów

W liceum miałem za to okazjonalne sprzątania i trzepanie dywanów;) do tego uczyłem angielskiego i gry na gitarze. Ostatecznie doszło do tego granie na streecie 😉 w sumie to przedsiębiorczy byłem;D

Fanatyk1piorunów

@Cori01 licząc zestaw fuszek to się względnie kumulowało, zawsze było na jakieś piwko, ćmiczka. Ze streeta najwięcej szło wyciągnąć. Tym przekonałem mamę do mojego muzykowania, jak jej worek złota przyniosłem 😉

Pokaż więcej komentarzy (14)