rithFanatyk
97piorunów
Toja
@rith najgorzej
rithFanatyk
97piorunów
Toja
@rith najgorzej
WujekAlienLider
88piorunówDzień dobry,\ Dziś przychodzę do Państwa z tematem bliskim mojemu sercu, ale też jednym z tych, o które prosiliście w komentarzach.\ \ Jest to jedna z najbardziej smutnych rzeczy w korpo. Do pewnego stopnia walczyłem z nią dzielnie jak Don Kichot, ale walkę z tymi wiatrakami przegrałem.

RogerThatFanatyk
10piorunówOgólnie to zaraz koniec sierpnia, a ja mam do wykorzystania 27 dni urlopu jeszcze.
Ja mam w sumie jakieś 50 😁
100mphLider
36piorunówBede pracowal caly weekend zebyscie mogli ogladac mundial, gotowac wode na herbate i nie siedziec po ciemku w domu. Nie kazdy bohater nosi peleryne. #pracbaza #gorzkiezale
DziEMkujemy Pan @100mph
Tylko załącz proszę chłodzenie, bo maszyny nagrzały powietrze do prawie 30stopni, a jest 8 rano =/
Jak dla mnie, to nie musisz.
Mundialu nie oglądam, wodę gotuje na gazie, a spać idę po 21, a teraz to jeszcze jasno.
starebabyjebacprademGruba ryba
10piorunów#100twarzykolejarzy #kolej #pkp #gownowpis
Któryś pojeb na Targowej w siedzibie plk czy inny h⁎⁎ek z UTK wymyślił.... Uwaga
Ze jak będzie robiona konserwacja na ssp od 1 lipca br i będą otwarte drzwi do kontenera ssp. Dyżurny ruchu na danym odcinku ma obligatoryjnie wprowadzać jazdę 20km/h od TOP po przejazd drogowo kolejowy. Dla każdego pociągu po obydwu torach
XDDD²¹³⅞
A wersja dla laika? xD
To tak nie było do tej pory?
DudleusFenomen
1piorunówByłem dzisiaj w ZUSie co mnie zdziwiło była młoda miła pani w okienku(kilka ładnych młodych było) wszystko sprawnie zostało załatwione, jeszcze konto mi założyła online bo się okazało, że już można wszystko zdalnie załatwić. W domu zobaczyłem, że moje nazwisko źle wpisała przy logowaniu, na szczęście na stronie w danych jest prawidłowe.
Z drugiej strony zazdroszczę roboty bo za dużo jej nie mają i jako mężczyzna nie mam takich możliwości tylko kołchoz.
@Dudleus Eh, czasy się zmieniły. Zanim wyniosłem się z Polski, to pamiętam że w ZUSie były w 99% stare prukwy, które najchętniej by człowieka zabiły wzrokiem, za sam fakt, że ośmielił się oczekiwać od nich wydania jakiegoś papierka potwierdzającego, że płacisz (m.in. na ich pensje) co miesiąc.
Kadra sie odmłodzila ale stare prukwy zostały te najmniej widoczne dla petenta- na stołkach wysokich ;)
jajkosadzoneGURU
28piorunówDostalem pare dni temu oferte pracy w innej firmie( szybko sie zdecydowali)- ale praca stacjonarna w Wawie i tylko 1200 zl wiecej na reke( jak sie okazalo to i tak byla oferta z gornych widelek xd)- niewiele mniej wydam na pociag,dodatkowo takie godziny pracy,ze praktycznie bym sie z dzieckiem nie widywal.
Taki to los hiobowy, jest dramat z praca zdalna,albo chociaz hybrydowa( typu 3 dni z domu,2 w centrali,bo wiekszosc hybrydowych to jest 1 dzien z domu na tydzien albo dwa xd)
Grzecznie podziekowalem- szukam dalej,moze cos sie trafi xddd
#pracbaza #oswiadczenie
@jajkosadzone co jest grane z tą pracą zdalną? Ostatnio kumpel szukał roboty i mówił, że wszyscy pracodawcy mają ciśnienie na robotę stacjonarną albo ewentualnie jeden dzień zdalnie. Ja pier...lę normalnie chów klatkowy.
@jajkosadzone Pewno wszystko zależy od branży i tego jak łatwo kogoś znaleźć. Na miejscu niby łatwiej kontrolować, ale po co Ci ta kontrola jak np twój przełożony jest w innym kraju. Totalny bezsens. Powodzenia z następnym pracodawcą.
hatti-vattiOsobistość
56piorunówOd niedawna mam nowa prace w firmie która ma AI zapalenie mózgu. Codziennie ktoś prezentuje jakiegoś nowego AI agenta. Niektóre są od takich pierdół że użycie ich doslownie wydłuża caly proces najmniej dwukrotnie, ale używanie agentów Ai jest wpisane w performance review wiec trzeba robic, wiadomo.
Mam ochotę iść na budowę. Malować ściany. Serio.
#pracbaza
JA pi€rd0lę, jaka to jest bańka. Już w tej chwili, jedno centrum danych zużywa więcej wody niż wszystkie domostwa u mnie w Irlandii, a mamy ich przecież więcej. Zużycie energii to też jakiś kosmos. Ceny tych mediów w końcu wyjebią w kosmos, to jest więcej niż pewne, bo słodkiej wody w Europie brakuje i bez tego. Jak ceny tokenów zostaną urealnione, a potem jeszcze uwzględnią te media, to stanie się to impreza dla najbogatszych, bo dokładnie tak powinno być, w tych okolicznościach.
@hatti-vatti nowa norma. Co tam, że jest wolniej, gorzej albo źle działa. Ważne że ai ai ai ai ai.
vrkrGruba ryba
30piorunówDzień dobry, chciałbym zgłosić nieprzygotowanie do ~pracy~ życia.
@vrkr ok, bież miotłę i zapieprzaj na rejon!
J⁎⁎⁎ij kawusię i będzie git.
OlmecGruba ryba
30piorunówOk. 12 lat temu przeprowadziliśmy się z żoną do "obcego" miasta. Od tamtej pory nie dorobiliśmy się żadnego kręgu znajomych. Raczej nie jesteśmy zbyt towarzyscy, więc nie robiliśmy zbyt wiele, aby ich zdobyć. Po prostu najlepiej się bawimy w swoim towarzystwie. Żona miała kilka prób, ale zawsze kończyły się rozczarowaniem. "Baby są straszne, gadają tylko o zakupach, i główną rozrywką jest najeżdżanie na mężów" - jej zdanie. Nie udało się jej znaleźć koleżanki z podobnym do swojego vibem. Ja to jeszcze mam dwóch kolegów. Raz na jakiś czas piwko w garażu. Nie za często, nie za blisko, ale raz na jakiś czas mam się z kim spotkać.
Nadszedł czas kiedy żona trochę tęskni za wyjściem z kimś do kina czy restauracji. Z kimś, kto nie jest mną. Ja ją rozumiem.
I tu na scenę wchodzi, nazwijmy ją, Magda.
Fajna dziewczyna, miła, inteligentna, zabawna i, co jest dość rzadkie, z dystansem do siebie. Żona złapała z Magdą nić porozumienia i bardzo ją polubiła. Nie dziwię się, bo sam bardzo ją lubię i mam o niej podobne zdanie, co moja żona. Żona i Magda czasem heheszkują przez komunikatory. Mieliśmy też okazje być na wyjeździe przez 3 dni i spędzić razem trochę czasu. Żonę bardzo korci, żeby poszerzyć tę znajomość na jakieś wyjście na miasto czy kawę w mieszkaniu.
Jest tylko jeden mały, malutki problem.
Magda pracuje w mojej firmie. Tzn. jestem właścicielem firmy i ją w niej zatrudniam.
Pierwszy mój odruch - to nie jest zdrowe. Wydaje mi się, że ich relacja zawsze będzie obciążona faktem, że jest moją pracownicą. Mam wrażenie, że żona nigdy nie będzie pewna, jaka naprawdę jest ich relacja.
Co o tym myślicie? Czy jest możliwe (i zdrowe), aby poszerzyły tę relację?
Czy mam zwolnić Magdę, aby żona mogła mieć fajną koleżankę? Xd Nie chciałbym, bo to najlepszy pracownik jakiego mam i miałem przez lata.
@Olmec jak się dogadujecie to c⁎⁎j, może zmieni pracę i nie będzie presji. Według mnie relacje poza pracą to dobra rzecz do budowania zespołu i wspólnego zaufania.
Ostatni akapit jeżeli pisany na poważnie trochę pokazuje czemu nie macie znajomych.
Po prostu niech mają swoją relację niezależną od ciebie a ty w to nie wchodź to zachowasz relację w pracy taką jak do tej pory.
RACOFanatyk
48piorunów
Rel
JodziKosmonauta
15piorunów#pracbaza szacun dla zwyżkowego za awaryjne skladane krzesło ( ͡° ͜ʖ ͡°) #elektryka #energetyka

Strefa pracy wyznaczona top!
Dowej synek, włącz te światełka...
NighthunteroOsobistość
8piorunówIle według was powinni zarabiać bogowie życia i śmierci?
Ile porodówek i szpitali trzeba zamknąć aby lekarze byli godnie wynagradzani?
#lekarz100k #afera #szpital #pracbaza

A mogliby kształcić więcej lekarzy
mertiOsobistość
24piorunów
Happy for you... :confounded:
NighthunteroOsobistość
8piorunówJak pogadasz z Mariuszem pracującym w kołchozie i spytasz ile zarabia to ci normalnie powie:
- minimalna krajowa i pięć stówek w kopercie, jakoś się kręci.
Pogadasz z Anetką w korpo, to też normalnie odpowie:
- No, średnia krajowa, czasem premia wpadnie, jest okej.
A lekarz? Ja pieolę… Lekarz w Polsce to jest zupełnie inny gatunek człowieka, kua.
Zapytasz go, to nie usłyszysz:
- A, osiemdziesiąt, sto tysięcy, zależy od miesiąca.
Nie, kua. Od razu zaczyna:
- Jak pan śmie pytać? A wie pan ile ja się uczyłem, kua? A wie pan ile mam odpowiedzialności? A wie pan, że mam trzy etaty, dwa kontrakty, cztery dyżury i jeszcze prywatny gabinet?
#lekarz100k #takaprawda #pracbaza #afera #konowalposting #humorobrazkowy

jak w kazdej tak znajonalizowanej branzy (chyba ustepujacej tylko wymiarowi sprawiedliwosci) w sluzbie zdrowia wszystko zbudowane jest na hierarchii politycznej, gdzie kumoterstwo sie szerzy i najwazniejszym wyznacznikiem powodzenia nie jest swiadczenie jakosciowych uslug, tylko to z kim pijesz wutke. ustawione dziady kosza miliony, a rezydenci bez znajomosci zapierdalaja za miske ryzu. not all doctors are bastards
Yes_ManLider
24piorunówPracuję w biurze w którym zespół liczy 10 osób. Dzisiaj w ramach luźnych rozmów i przy okazji urodzin jednego z kolegów ktoś rzucił hasło jaka jest średnia wieku osób w naszej małej społeczności. Odpaliłem excela i na podstawie naszej szacunkowej, aczkolwiek dosyć dokładnej wiedzy nt wieku poszczególnych osób zrobiliśmy typy i rzeczywiste obliczenia.
Wyniki w tabelce - policzona średnia wieku i mediana. Patrząc na wyniki jesteśmy modelową grupą statystyczną 😁
A jak to wygląda u Was?

@Yes_Man W moim zakładzie pracy pracuję ok. 30 osób. W luźnej rozmowie wyszło że na piętrze(a firma zajmuję dwa ) jestem najmłodszy(rocznik '88). Piętro niżej są trzy osoby młodsze.
Lopez_Fenomen
111piorunówDostałem pracę.
2 lata temu byłem po rozstaniu, z rozjebanym zdrowiem i to mocno, z komplikacjami po zabiegu i 2 nowymi chorobami, bezrobotny, z dołkiem psychicznym i w weekendowym ciągu alkoholowym
2 lata przepracowałem i się nawkurwiałem za wszystkich i miałem męczarnie brania cudzej firmy na swoje barki jako samodzielny handlowiec.
Podreperowalem mocno zdrowie (dziś 80 % tego czego chcę, czasem 90 % i idę do przodu dalej), przepracowałem związek w głowie, zmieniłem się w oczach bliskich mi osób na lepsze. Choć najbliżsi mówili mi po czasie "stary ja znam takich co by się jebnęli na linę w takiej sytuacji"
Dziś zostałem Head of Sales w duzo wiekszej firmie niz obecna. Za spoko kasę. Po 4 etapach rekrutacji.
K⁎⁎wa zawsze walczyłem o siebie
teraz sie tylko troche boje bo ogromna odpowiedzialnosc + zostaje bez urlopu na lato XD
#pracbaza #chwalesie #gownowpis
@Lopez_ I to mi się podoba. Ja również musiałem powstać po dużych problemach więc wiem co czujesz.
@Lopez_ gratulacje! :grinning:
maximiliananMistrz
9piorunówAhahahha xD jakiś czas temu odjebali mnie z rekrutacji pasującej idealnie do mnie, łaskawie odpisali nawet z feedbackiem! Z tym, że nie pytali mnie o nic co tam wypisali xD
Najbardziej mnie rozjebało, że "nie mam dostatecznych umiejętności w traceability" gdzie ja dosłownie robiłem to na poziomie korporacji, dosłownie pracowałem z Koreańczykami z HQ w Seulu xD
No cóż, chyba nawet mi nie żal, że nie dostałem pracy od typów, którzy raz, że nie wiedzieli kogo szukają (a szukali kogoś do roboty za 3 zupełnie różne działy), a dwa, że nie potrafili nawet zadać pytań dotyczących mojego CV. Ale co kwikłem to moje xD
@ZohanTSW trochę tak, ale już po zadawanych pytaniach było widać, że goście nie mają pojęcia o produkcji baterii, w dodatku okazało się, że to co mi mówił gość na poprzedniej rozmowie nijak się miało do stanu faktycznego xD ale to tak kompletnie w stylu "chcemy produkować sami" vs "nie mamy zamiaru tego produkować sami" xD
@maximilianan wiem, znam ten problem kiedy firma odrzuca idealnego kandydata, bo sami są debilami. I to jest prawidłowe podejście, że cieszysz się że nie masz do czynienia z oczywistymi debilami
@ZohanTSW jak mi koleś pokazał ich baterię i zapytał "co tu widzisz, co należy poprawić" bez żadnych wytycznych co chcą osiągnąć to zwątpiłem, czy to tak na serio. Inny mnie pytał o nieniszczące testy, żeby sprawdzić co jest wewnątrz baterii, a xray mu nie pasował bo drogo. Albo pytał jak bym coś zrobił i po usłyszeniu odpowiedzi uznawał, że jemu się to nie podoba (bez wyjaśnienia xD) i może coś innego. Albo jak bym poprawił stanowisko, którego nie opisali w żaden sposób xD
Ech 9 godzin w dupę.
@maximilianan bo nie odpowiadałeś według klucza facetki od polskiego xd
@ZohanTSW no tak się czułem trochę, że powiedziałem coś czego im nie powiedział czat giepete i uznali, że jest źle xd
Ale tak jak mówię - miałem takiego szefa debila i już więcej nie chcę.
Ech 9 godzin w dupę.
i to jest jeden z bardziej wkurwiających problemów- firma potrafi marnować nieskończoną ilość kandydata i mieć na to wyjebane, bo oni nie płacą za ten czas. Jakby jednak musieli za każdą godzinę płacić stawkę jak na aplikowane stanowisko, to szybko by się to zmieniło. Skończyłoby się takie durne przeciąganie, podchody z pizdy i jakieś abominacje w stylu 9 etapów rekrutacji, gdzie masz im w swoim wolnym czasie odpierdalać jakieś zadania typu "napisz mi cały system operacyjny", co sobie wymyśliły ekspertki z haerów, albo co im zalega po backlogach. Póki się to nie zmieni, to niestety ta patologia będzie trwać.
SzubiDubiDUAutorytet
19piorunówDawno temu studiowała ze mną typiara co była wysoko w jakiejś piramidzie finansowej. Miałem do niej kontakt na fejsie aby wymieniać się notatkami a potem miałem ją usunąć. Nie usunąłem bo regularnie wrzuca posty z tej piramidki i jest to piękna kopalnia beki.
Nie dość, że wypruwasz sobie żyły, sprzedajesz kolegów, zatruwasz życie rodzinie - to jeszcze musisz robić fikołki, dosłownie xDDD

rzeczona piramida
Cori01Osobistość
84piorunówBEZ PRACY NIE MA KOŁACZY
Part 14 - kelnerka w restauracji z ramenem i sushi
2019
Po ostatniej pracy w pato kawiarni, zrobiłam sobie niecały rok przerwy od zarabiania cebulionow. Głównie ze względu na zbyt dużą ilość nauki na studiach. Zwłaszcza na pierwszym semestrze magisterki, który był semestrem wyrównawczym na politechnice. Moje życie towarzyskie przestało wtedy istnieć, a o pracy zarobkowej nie było co myśleć. Dlatego też bardzo podziwiałam dziewczynę z roku, która równo jechała na kelnerowaniu co weekend. Nie wiem jak ona to robiła, no ale też była dużo bardziej kumata w nauce chemii i generalnie przedmiotów ścisłych, których było najwięcej.
Starałam się bardzo żeby uzyskać wystarczająco wysoką średnią, aby dostać się do programu Erasmus co wymuszało na mnie dodatkowy stres w postaci dobrych ocen, a nie tylko zaliczeń - mówię o tym ponieważ to będzie też istotną informacja w kolejnym wpisie w tym temacie. Generalnie dawałam z siebie wszystko. No więc po zakończeniu drugiego semestru i dostaniu się na Erasmusa, wiedziałam, że mam parę miesięcy wolnego, żeby coś tam sobie dorobić. Po znajomości dostałam pracę w lokalu z ramenem i sushi. To znaczy był jeden pracodawca i dwa lokale. Raz miałam zmianę w jednym, a raz w drugim.
No i powiem tak. Praca jak ja tamte czasy była idealna. Prawie na nic nie mogę narzekać, jedynie na siebie, no i parę niedociągnięć, które mnie jakaś szczególnie nie dotyczyły ale uważałam że były one po prostu słabe.
Zaczynając od plusów. To codziennie jako obiad pracowniczy wcinałam sobie najlepszy ramen jaki jadłam do tej pory, nic go nie przebiło i myślę, że nie przebije. Była super atmosfera, a z napiwków wyciągałam drugą wypłatę. Wiadomo wolałam mieć zmiany w lokalu z ramenem bo tam była masa ludzi codziennie i na tamte czasy ludzie stali w kolejkach żeby tam zjeść.:fish_cake: :ramen::sushi:
W lokalu z sushi było mniej ludzi i można było sobie odpocząć ale przez to mniej się zarabiało. Bardzo lubiłam te wolne chwilę przestoju gdzie można było sobie pogadać z sushimasterem, pożartować posłuchać historii, które do dziś mnie bawią jak sobie je przypomnę. Szefostwo było nie wiele starsze ode mnie i bardzo na luzie. Mieli ludzkie podejście gdyż sami pare lat wcześniej pracowali jako kelnerzy w innym lokalu i potem po prostu założyli spółkę i otworzyli dwa lokale już pod swoim brandem.
Tutaj się zatrzymam i uważam, że właśnie to jest bardzo ważne, żeby szef wiedział jak to jest pracować na niższym szczeblu i wiedzieć z czym ma doczynienia typowy pracownik. To po prostu widać jak ktoś szanuje pracę swojego pracownika. No ale też wie jak pracownicy potrafią kombinować...
Przyznam, że tutaj też panowała zasada "kto nie pije i pali, ten pilnuje sali" no i ma gorsze relacje z resztą zespołu. Wszyscy mnie tam szanowali, ale widać było, że nie jestem "swoja".
Pamiętam pierwszy szok z jedną dorywcza kucharką jaki doznałam. Przebierałam się w toalecie i nagle słyszę walenie do drzwi i tekst "długo będziesz tam k⁎⁎wa siedzieć". Oburzylam się i pomyślałam no "po⁎⁎⁎⁎na i chamska baba" ale okazało się że tak wyrażała swoją sympatię xd do każdego tak gadała i nikt nie uważał to za dziwne, taki styl bycia. - no pewno nie używała wulgaryzmów po to żeby kogoś poniżyć.
Niestety czuję, że ja trochę w tej pracy niedowozilam. O ile praca w ramenie była banalnie prosta. Wystarczyło być miłym dla klientów i nie mylić zamówień, tak w sushi były trochę bardziej skomplikowane zamówienia i wkurzał się na mnie kucharz jak ciągle zapominałam mu przynosić kamienny talerz jak ktoś zamawial kotleta xd Też nie jestem z siebie dumna, że nakrzyczałam na dostawcę jedzenia. Który coś tam sobie sprawdzał z zamówieniami gdzie ma zawieść, a ja nie niego nakrzyczałam "co robisz, zaraz mi wszystko pomieszasz" no i nie miałam okazji go przeprosić do dziś czuję wyrzuty sumienia, że nie umiałam się skontrolować bo mnie stres zeżarl i wylałam to na kogoś zupełnie postronnego.
Z głupich akcji to pracując tam zaliczyłam najbardziej żenującą sytuację w moim życiu. Do lokalu z ramenem wszedł wtedy mój ówczesny ulubiony twórca YT. Był to Dem3000, uwielbiałam jego poczucie humoru więc się podjaralam jak wszedł. Zamiast dać mu zjeść to poprosiłam go o zdjęcie. Oczywiście mnie zignorował - bardzo słusznie. Jednak później zostawił swój rysunek z podpisem dla fanki :smiley: Było to bardzo miłe z jego strony. Do dziś czuję ciary żenady, że zapomniałam o zasadzie nie przeszkadzania ludziom w jedzeniu.
Generalnie zabawne było to jak ten lokal z ramenem przyciągał ludzi, o charakterystycznym wyglądzie. A w tym przypadku fanów mangi. Kiedyś przyszła grupka dzieciaków i na zamówieniu trzeba było podać swoje imię (była to ankieta do wypełnienia z zaznaczonym ramenem i dodatkami) dzieciaki wpisały swoje mangowe imiona, które były dla mnie łamaczem języka. Więc po prostu się pytałam który ramen to jest dla kogo - pewnie byli rozczarowani.
Pamiętam też córkę z mamą, która bardzo głośno bekneła po zjedzeniu ramenu, praktycznie prosto mi w twarz i powiedziała, że tak się dziękuję za dobre jedzenie w Japonii. Jej mama zrobiła się bardzo czerwona że wstydu. Mnie to rozbawiło, fajnie że dziewczyna się nie krępowała zwykłym ludzkim odruchem, wyglądała na bardzo sympatyczną.
Zawsze mnie bawi jak sobie przypomnę to jak różnymi światami jest sala/kuchnia. Jakby się człowiek przenosił z jednego wymiaru do drugiego. Sala to pełna kulturka, wszyscy są dla siebie mili, uśmiechają się, ładnie ubrani ludzie, utopia xd. Wchodzisz na kuchnie, a tam zjarany kucharz nie ogarnia zamówienia. Idziesz do toalety, gdzie szef kuchni dopija ostatni łyk wódki, wyrzucasz papierek do kosza na śmieci i dostrzegasz test ciążowy, w oddali słyszysz jak jeden z kucharzy przegania szczury wyrzucając śmieci do kontenera na zewnątrz xd No dzień jak co dzień xd
Swoją drogą mam pełny szacunek do ludzi pracujących za garami (w sumie mam szacunek do każdego kto ciężko pracuje), warunki są trudne, zapach oleju, powietrze gęste od pary jak w saunie, mało miejsca i pewnie wiele innych trudności, których nie udało mi się zaobserwować. Akurat w tym lokalu co pracowałam okno było w kuchni bardzo duże i ciągle otwarte, niezależnie od pogody. Przez te okno też kucharze wychodzili sobie na zewnątrz zapalić czy wyrzucić śmieci.
Co do jarania to najbardziej pamiętam jak 10 razy tłumaczyłam typowi co ma być w zamówieniu, a ten z uwagą i przekrwionymi oczami patrzył na mnie i wszystko powtarzał, a potem i tak zapomniał pomylil zamówienia xd No ale lubiłam tych ludzi, wszyscy ciężko pracowali i tworzyli swoistą paczkę dobrych znajomych, którzy razem dobrze się bawili więc fajnie się ich obserwowalo mimo, że do tej paczki nie należałam
Była jednak jedna krzywa akcja, w sensie to był już moment w którym choć trochę starałam się żeby ludzie mi nie wychodzili na głowę tylko dlatego że byłam miła i cicha. Często na zmianie lądowałam z laską, która była wiecznie na kacu. Mimo apelu kierowniczki o nie przychodzenie do pracy skacowanym, nikt tego nie słuchał. Raz już była tak zjechana imprezą z poprzedniego dnia, że co 5 minut mówiła jak ja boli głowa - może od kaca, a może od tego że za⁎⁎⁎⁎la głową w grzejnik w klubie na imprezie. Więc robiła wszystko w ślimaczym tępie a ja pracowałam za nią... Ta w pewnym momencie się na mnie wydarła, że myje naczynia zamiast obsłużyć klientów (było tyle naczyń do zmywania, że nie było w czym podawać ludziom jedzenia-pani na zmywak nie przyszła) więc musiałam myć, potem sala i potem znów myć i sala. A ta chodziła i jęczała wszystkim, że ma kaca. Powiedziałam je, że się nie rozdwoje i że sama niech pójdzie do klientów, a ona że kogoś tam rozliczała z rachunku - no typowe wymówki. Powiedziałam potem kierowniczce, że nie chce być z nią już więcej na zmianie bo jest laska wiecznie skacowana i ta prośba została uszanowana.
W zasadzie największy problem był właśnie z osobami które miały przychodzić na zmywak, nie było nikogo stałego do tego zajęcia i przez to kelnerki musiały brać to na siebie, a jak już ktoś przychodził to często ta osoba wyglądała jakby była od czegoś uzależniona (to samo co było w arabskiej restauracji) i też była ta sama smutna sytuacja że pani, ze zmywaka wyjadala resztki z talerzy, mimo, że dostała by od kuchni jedzenie jakby tylko powiedziała, że jest głodna 😒
Druga krzywa akcja to to, że chyba nikt tam nie miał umowy o pracę oprócz kluczowych kucharzy, a i z tym było ciężko. W sushi pracowała kelnerka od 2 lat i co chwile prosiła o UoP a jej przesuwali obietnice ciągle na kolejne terminy. Laska miała zamiar tam pracować, ale nie chciała lecieć ciągle na zleceniowce, była odlewana, choć rozumiem to bo w gastro ciężko o pracownika, który nie znika bez powodu więc też się właściciele wycwanili i przestali dawać umowy ... Albo może zawsze tak było?
Podsumowując bardzo dobrze wspominam to miejsce pracy, jedynie weekendy były niesamowicie trudne i wykańczające fizycznie ,że musiałam po takiej zmianę odsypiać prawie cały dzień. Jako praca dla młodych ludzi super, jednak z wiekiem to ciężko mi sobie wyobrazić taka pracę np w wieku 30+ lat.
Było to pierwsze miejsce pracy gdzie właściciel traktował po ludzku swoich pracowników tak samo kierownicy i już sami pracownicy byli wobec siebie normalni. Dzięki tej pracy odzyskałam wiarę w to, że można mieć miejsce pracy które cię nie wkurwia na samą myśl o przysłowiowej niedzieli wieczór :smiley:

@Cori01 kolejna dobra historia xd uwielbiam kuce 😆