jedzczarnekotyFenomen
12piorunówALERT: EGZYSTENCJALNE ŻALE PRZED TOBĄ
Kolejny tydzień, i znany obrazek powraca. Więc, ciekaw jestem Waszych rozkmin na temat moich.
Bo, już chwilę się zastanawiam czy życie gdzie zapitala się w trybie 5 dni roboczych, żeby przez 2 dni teoretycznie odpoczywać ma w ogóle sens.
Co czasem słyszę: ooo depresja, do psychologa, on Ci pomoże jak nie widzisz sensu. No dobra, próbuję się umówić.
Ale - nie spodziewam się rewolucji. Nie czuję też żebym faktycznie miał taki problem. Jeśli ktoś ma mnie szprycować czymś na poprawę nastroju żeby dalej się kręcić w kieracie przez większość życia, to dziękuję.
Z jednej strony, jakoś nie wierzę w to że to wyłącznie moja wina i rozleniwienie, bo niektórzy też tak mówią - że nauczyciele, że uczelnia, to nam dobrze jest, nie musimy 8h klepać przy biurku.
Z drugiej - wielu z nas to ciągnie bo stawiamy taką elastyczną pracę ponad to, że czasem trzeba po południu, czasem w weekend coś porobić.
Ale, nawet radia czy podcastów nie mogę posłuchać, bo nie da się z nimi pracować intelektualnie, nie umiem się skupić.
I tak kminię czy praca 4 dni w tygodniu, albo jeszcze inna nie byłaby lepsza niż te 5 dni, tak porozwalane. Albo, czy są jakieś branże gdzie z połowy etatu, czy chociaż 3/4 da się wyżyć.
#przemyslenia #przemysleniazdupy #feelsy #pracbaza #samozycie

@jedzczarnekoty ja pracuję dwa tygodnie po 12 godzin a potem mam trzy tygodnie wolnego i to dla mnie idealny system. Zanim się pierwszego tygodnia rozkręcisz w pracy to już się musisz zwijać. 😉
nawet niekoniecznie kwestia "czy da się wyżyć", ale "czy znajdzie się pracodawca co nie kręci na to nosem".
Znam 2 osoby które pracują/pracowały na 4/5. W przypadku jednej okazało się że mało który pracodawca obecnie chce się zgodzić na 4/5 i jak się szuka czegoś innego to mega bieda.... Absolutnie nie rozumiem w czym pracodawcy mają aż taki problem z tym.




