jedzczarnekotyFenomen
33piorunówALERT: EGZYSTENCJALNE ŻALE PRZED TOBĄ
Kolejny tydzień, i znany obrazek powraca. Więc, ciekaw jestem Waszych rozkmin na temat moich.
Bo, już chwilę się zastanawiam czy życie gdzie zapitala się w trybie 5 dni roboczych, żeby przez 2 dni teoretycznie odpoczywać ma w ogóle sens.
Co czasem słyszę: ooo depresja, do psychologa, on Ci pomoże jak nie widzisz sensu. No dobra, próbuję się umówić.
Ale - nie spodziewam się rewolucji. Nie czuję też żebym faktycznie miał taki problem. Jeśli ktoś ma mnie szprycować czymś na poprawę nastroju żeby dalej się kręcić w kieracie przez większość życia, to dziękuję.
Z jednej strony, jakoś nie wierzę w to że to wyłącznie moja wina i rozleniwienie, bo niektórzy też tak mówią - że nauczyciele, że uczelnia, to nam dobrze jest, nie musimy 8h klepać przy biurku.
Z drugiej - wielu z nas to ciągnie bo stawiamy taką elastyczną pracę ponad to, że czasem trzeba po południu, czasem w weekend coś porobić.
Ale, nawet radia czy podcastów nie mogę posłuchać, bo nie da się z nimi pracować intelektualnie, nie umiem się skupić.
I tak kminię czy praca 4 dni w tygodniu, albo jeszcze inna nie byłaby lepsza niż te 5 dni, tak porozwalane. Albo, czy są jakieś branże gdzie z połowy etatu, czy chociaż 3/4 da się wyżyć.
#przemyslenia #przemysleniazdupy #feelsy #pracbaza #samozycie

@jedzczarnekoty widzisz, z dobrym i zdrowym punktem widzenia ten kierat życia nie jest kieratem, tylko fajnym żyćkiem, którym się jarasz. Depresja to choroba, adhd to schorzenie, to się leczy i zapobiega, na ile się da. Wiem, przechodziłem i polecam się zabrać za to.
Nie ty jeden masz taki problem.
Mi pomogło jak przeszedłen na tryb dwunastogodzinny. Dzień, noc, dwa dni wolnego.
Miałem etap ze zmianami 24, ale hajs się nie zgadzał. A tak to bajka. Sześć do siedmiu razy w miesiącu i ogrom wolnego.




