Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Mam takie pytanie. Idę na wesle do przyjaciela z koleżanką, której on nie zna. Właściwie nikt tam jej nie będzie znał. Do tej pory wszędzie łaziłem na tego typu imprezy z moją ex, ale na początku roku się rozstaliśmy i idę pierwszy raz w życiu z kimś innym.

Kupiłem życzenia z kopertą. W kopertę daję kasę. Na życzeniach się warto podpisać. Podpisać się sam czy za koleżankę też? Wiecie, trochę to dla mnie dziwne, bo zawsze podpisywałem się z byłą (6 lat razem), a to tylko koleżanka i to dla nich obca, to tak wygląda dziwnie jednak. Z drugiej strony - podpisać się samemu, to też dziwne, skoro idę z kimś XD

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Hydepark

11piorunów

Mieszkam w rodzinnym domu. Na 1 piętrze mieszka moja babcia, sama (na 95m2). Ma już 90 lat i alzheimmera. Babcia nie poznaje za wiele ludzi, a nawet jak poznaje, to i tak nie da się z nią rozmawiać. Ma 3 opiekunki dziennie, ale śpi sama (wstaje dopiero jak przyjdzie ta, co wbija z rana).

Ostatnio byłem na zdalnej i obudził mnie huk. Ojciec nic nie słyszał. Pobiegłem klatką schodową do góry i zobaczyłem kałużę krwi i babkę leżącą na ziemi przy łóżku. Zatamowałem krwawienie, wezwałem karetkę, generalnie stary palcem nie kiwnął, bo spanikował i nawet mi ręcznika nie przyniósł, tylko chodził w kółko XD

Moja ciocia (siostra starego) przyjeżdża tu raz na 3-4 tygodnie (mieszka 200km stąd) i jest u nas tydzień-półtora. Także się wychowała w tym domu (to bardzo duży dom i od pokoleń rodzinny). Ciotkę stać na jeżdżenie z babcią po lekarzach, innowacyjne leki sprowadzone z USA, dodatkowe opiekunki itd (duży biznes rodzinny prowadzą z wujkiem i kuzynem).

I ciotka generalnie wyklucza jakąkolwiek możliwość opieki 24/7 dla babci, bo to już ją całkowicie zniszczy. No, ale babcia ma pampersy na noc, mówi kilka razy dziennie (głównie słowotok), boi się telewizora, kiedy lecą filmy akcji, bo myśli, że to na serio i jedyne co umie to pójść do toalety w dzień i położyć się spać. Jeszcze z asystą cioci pójdzie na 3-4 kilometrowy spacer.

Ogólnie jestem trochę przerażony. Po rozstaniu z d⁎⁎ą wróciłem do rodzinnego domu i najbardziej się boję, że pod nieobecność ciotki i opiekunek się wydarzy jakaś tragedia, bo jedna była o włos (k⁎⁎wa, tyle krwi nie widziałem jak żyje, a ja pierwszy raz w życiu tamowałem krwawienie z łba). A ja jestem w takiej sytuacji:

1.Wszyscy mówią, że można na mnie liczyć, a ja sam nie chcę być bezduszny i sam nie wyobrażam sobie, żeby kiedyś moje dzieci mnie oddały, dlatego zawsze pomagam, chociaż tak naprawdę moja babcia jako człowiek już odeszła.

2.Zamykam mordę przy jakiejkolwiek dyskusji, bo dom jest ojca (ciotka dostała działkę), więc mieszkanie w którym jest babcia będzie moje, z tego powodu nie udzielam się, żeby nie było, że jestem roszczeniowy (i tak nie mam do tego głowy, bo nie stać mnie na razie na duży remont, muszę poukładać kilka spraw życiowych i siedzę u starych na dole i mi na razie nie zależy na niczym poza poukładaniem sobie na nowo życia po rozstaniu i zmianie pracy).

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Mam taki problem. Otóż zauroczyłem się w koleżance, ale z tego raczej nic nie będzie. Napiszę wam całą historię naszej relacji, zanim zrobię coś głupiego

Po rozstaniu z ex (6 lat razem) zacząłem się zupełnie przypadkiem spotykać z koleżanką, z którą kiedyś pracowałem. Wyszło spontanicznie, bo miałem do niej jedną sprawę z przypadku (związane z jej pracą), napisałem, zaczęliśmy pisać i tak się umówiliśmy na piwo. Ogólnie od razu poczułem, że mi się spodobała (a sporo się zmieniła in plus).

Spotykaliśmy się, było już zbliżenie. Laska była mną mega zajarana, pisała zawsze sama pierwsza, widać było, że się wkręciła, ale trochę czar prysł jak wyszło, że jestem 2 miesiące po rozstaniu. Byłem też na wspólnej imprezie z moimi i jej znajomymi i jej psiapsi też zapaliła się czerwona lampka i chyba jej odradziła XD Koleżanka powiedziała mi, że jestem świeżo po rozstaniu z kimś, z kim spędziłem kupę lat i ona nie chce być zapchajdziurą, bo już raz taką rolę miała i podziękuje. Powiedziała też, że ja "za szybko chce", a ona musi kogoś lepiej poznać, a to poszło za szybko w kierunku czegoś na serio.

Były 4 miesiące prawie bez kontaktu, jakieś tam okazjonalne "siema co tam" i raczej bez fabuły. No, ale w sierpniu spotkałem ją na imprezie i tak wyszło, że zaczęliśmy gadać, potańczyliśmy i umówiliśmy się na piwo. Kontakt mieliśmy lepszy niż w ostatnich miesiącach, ale nie taki jak na początku. Potem wyszło, że znowu się umówiliśmy na piwo. No i potem zaprosiłem ją na wesele i się zgodziła.

Obecnie kontakt mamy regularny, prawie codzienny, ale wymieniamy tylko kilka wiadomości o "konkretach", bez gadania o byle czym. Na poprawiny też się zgodziła iść. Ostatnio była na wakacjach i pod wpływem % był z jej strony ewidentny flirt, podszczypywanie, a tak to piszemy jak kumple.

No i teraz ogólnie nie wiem XD Najbardziej się boję, że na tym weselu coś odpierdolę głupiego. Od razu zaznaczam, że coś w stylu "szczera rozmowa" nie ma sensu w przypadku osoby, która jest ewidentnie płochliwa i nie do końca ufna, a to takie drugie podejście. My też aż tak super dobrze się nie znamy jeszcze. Zobaczymy jak będziemy się bawić.

Ogólnie bardzo ją lubię. Spotykałem się po rozstaniu jeszcze z 2 laskami, ale wszystkie były nijakie. W sumie jakby mi przeszło, to mogłaby naprawdę być moją koleżanką, bo mam tak zakodowane, że lubię określony typ ludzi z określonymi cechami charakteru i osobowością i takimi się otaczam i ona się wpasowuje w ten schemat.

Jakby mi ktoś 2-3 miechy temu powiedział, że ona pójdzie ze mna na wesele i jeszcze okazjonalnie sobie gdzieś wyjdziemy, to bym nie uwierzył. Z drugiej strony, ona może mieć podejście "pewnie już mu przeszło, więc w sumie to fajny z niego kolega, to czasem można się spotkać pogadać, ale to tyle". Tylko wtedy nie wiem po co ten okazjonalny flirt (+wysyłanie fotek, delikatne próbowanie wzbudzania zazdrości), choć jednak o dużo mniejszym nasileniu to niż na poczatku

Pokaż więcej komentarzy (14)

Autorytet

w Dyskusje

14piorunów

"Chociaż my, ludzie, mamy swoje życie osobiste, przecież z drugiej strony jesteśmy poniekąd reprezentantami, ofiarami i poplecznikami zbiorowego ducha, którego lata życia są wyznaczane przez stulecia. Oczywiście, możemy w ciągu całego życia sądzić, iż trzymamy się swoich przekonań, i nigdy nie odkryć, że w istocie byliśmy statystami na scenie teatru świata."

C. G. Jung

oraz myślę, że mogę tagować z uwagi na to, że konsekwencją głębokiego zrozumienia Alchemii są narodziny stoickich zachowań i filozofii samej w sobie.

Fanatyk

w Hydepark

13piorunów

chciałbym w pracy mieć status - niewyjebywalny.
Taki typ co jest od zawsze w pracy, c⁎⁎j wie czym się zajmuje ale robi to za⁎⁎⁎⁎ście dobrze, zarabia w c⁎⁎j i nawet jak coś konkretnego odjebie to kierownictwo wyżej dostanie zjebe a nie on.

Taki siostrzeniec kogoś tam w zarządzie spółki skarbu panstawa. Tyle że normalnie pracujący z dużą wiedzą

Pokaż więcej komentarzy (7)

Tytan

w Dyskusje

93piorunów

Taką ciekawostkę zauważyłem:
Jak pewnie część osób słyszała, w krajach anglojęzycznych często wita się przez "how are you?" (lub odpowiednik) na co odpowiada się tak samo albo coś w stylu "all good, you?".

Polacy sobie z tym pytaniem często nie radzą (ot różnica kulturowa, nikogo się nie czepiam) i faktycznie mówią co u nich.

Teraz ta ciekawostka - na początku sytuacja wywoływała zmieszanie po stronie "obcej". Z czasem zaczęli również dzielić się co u nich. Teraz to już oczywiste, że rozmawiamy co u nas słychać i mimo, że mamy zespół w 100% remote z ludźmi z różnych zakątków (australia, japonia, anglia, polska i parę innych) to relacje są świetne i wszystko działa o wiele lepiej na poziomie osobowym.

Fajnie, to jest prawdziwe diversity jak dla mnie i prawdziwy pozytywny wpływ.

Nie wiem jak to otagować!

edit: żeby było jasne, ludzie rozmawiali ze sobą o życiu tak jak to tworzą się naturalne relacje. Po prostu teraz robią to otwarcie i wszyscy ze wszystkimi. A jak wchodzi ktoś nowy i trafia na naszą firmową "kulturę" to jest mu o wiele łatwiej znaleźć się w zespole.

Gruba ryba3piorunów

>@mortt Polacy sobie z tym pytaniem często nie radzą (ot różnica kulturowa, nikogo się nie czepiam) i faktycznie mówią co u nich.
Tyle, ze Polacy tez sie o to pytaja, tylko, ze... chyba nieswiadomie :smiley:

siema --> siemasz --> JAK SIE MASZ? ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Osobistość5piorunów

Ja kiedyś jak pracowałem w anglii to zamiast standardowego "Fine, thanks" odpowiedziałem realnie że akurat dzisiaj słabo się czuję i mam kiepski dzień. Kilka godzin później byłem na dywaniku u kierownika wraz z tym pracownikiem że niby go obrażałem tak mu odpowiadając. Musiałem go wtedy przeprosić i podać mu rękę bo inaczej dzień później mogłem już nie przychodzić do pracy...

Pokaż więcej komentarzy (39)

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

"Aby z góry stłumić wszelkie bunty, nie należy robić tego brutalnie. Archaiczne metody jak Hitler, są zdecydowanie przestarzałe. Wystarczy stworzyć zbiorowe uwarunkowanie tak potężne, że sama idea buntu nie przyjdzie już nawet do głowy. Najlepszym sposobem byłoby formatowanie ludzi od urodzenia poprzez ograniczenie ich wrodzonych zdolności biologicznych...

Następnie kontynuujemy uwarunkowanie poprzez drastyczne obniżenie poziomu i jakości edukacji, sprowadzając ją do formy bezwysiłkowego zajęcia. Osoba niewykształcona ma ograniczony horyzont myślenia, a im bardziej ograniczone jest jego myślenie — materialne, mierne, tym mniej może się buntować. Należy sprawić, aby dostęp do wiedzy stał się coraz trudniejszy i elitarny... Niech pogłębia się przepaść między ludźmi a nauką tak, aby informacje skierowane do ogółu społeczeństwa zostały znieczulone wszelkimi możliwymi treściami — szczególnie bez filozofii. Znów należy użyć przekonywania, a nie bezpośredniej przemocy: będziemy transmitować masowo za pośrednictwem telewizji rozrywkę, która zawsze pochlebia emocjom i instynktowi.

Zajmiemy umysły tym, co jest daremne i zabawne — nieustanną gadką i muzyką, aby nie zadawać sobie pytań, nie uruchamiać myślenia.

Seksualność będzie najważniejsza — jako znieczulenie społeczne, nie ma nic lepszego. Ogólnie rzecz biorąc, należy zabronić powagi egzystencji, wyśmiewać wszystko, co ma wysoką wartość, utrzymywać ciągłe, apologię lekkości, tak aby euforia reklamy i konsumpcji stała się cenną składową standardu ludzkiego szczęścia i wzorem wolności.

Tego typu napór na zbiorowość sam w sobie spowoduje taką integrację, że jedynym lękiem (który trzeba będzie podtrzymywać) jest wykluczenie z systemu i tym samym utrata dostępu do warunków materialnych niezbędnych do szczęścia. Masowy człowiek, tak wyprodukowany, powinien być traktowany takim, jakim jest: produktem, cielęciem i musi być monitorowany tak, jak powinno być stado. Wszystko, co pozwala uśpić jego jasność, jego krytyczny umysł jest dobre społecznie, zaś to, co mogłoby go obudzić, musi być zwalczone, wyśmiewane, duszone...
Wszelkie doktryny kwestionujące system muszą być najpierw określone jako wywrotowe i terrorystyczne, a ci, którzy ją popierają, traktowani jako wrogowie publiczni"

W 1956 roku niemiecko-żydowski filozof Günther Anders (prywatnie pierwszy mąż Hannah Arendt) *napisał tę proroczą myśl.

Gruba ryba2piorunów

dobry komentarz (o dziwo) na wypoku dziś znalazłem:
>Wydaje mi się, że dla elit liczy się tylko zarabianie kasy i życie pod kloszem. Nie czują żadnego związku ze swoim narodem. To coś o czym mówiono jeszcze niedawno "international man". Człowiek kosmopolityczny, nieprzywiązany do ziemi, którego nic nie obchodzą lokalne wspólnoty i obywatele. Dodaj do tego niemrawe i wygodne działania władz i masz społeczeństwo, które się jakoś kolebie, a nie rozwija. Elita zagospodarowuje sobie najlepsze kąski, a reszta walczy z nowych o przetrwanie. A biznes się kręci.

więc na rękę im społeczeństwo jak najbardziej podzielone. Podzielone rasowo, językowo, narodowościowo, religijnie czy wg partii. Dziel i rządź.
I teraz..
prawica mówi o rękach do pracy
lewica mówi o człowieczeństwie
wolnościowcy o wolności
ale w migracji chodzi tak naprawdę o podział społeczeństwa. A politycy? Politycy robią robić co im karzą lub co im na rękę. I tu przychodzi do głowy kolejny mem...

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Muzyka

28piorunów

Wczoraj wjechała nowa wersja "Moja i Twoja Nadzieja" w wykonaniu wielu artystów dla powodzian.
https://www.youtube.com/watch?v=2Tf2-Lvuiks
Nie wiem, czy już było, ale dodaję z własnym komentarzem.
Nie wiem, czy jestem już tak stary, czy tak znieczulony, ale wersja z 1997r. robił na mnie większe wrażenie niż obecny.
Bardzo lubię ten utwór, jak i w sumie całą twórczość Hey i Nosowskiej, jednak brakło mi w tej wersji emocji.
Ale to może być moja wina i tego, jak świat się zmienił od tamtego czasu. Oczywiście wykonanie, produkcja muzyczna jest świetna. Każdy artysta wydobywa z siebie ładny wokal. Miłym akcentem było prawie takie samo rozpoczęcie, przez Kasię Nosowską i Edytę Bartosiewicz. Co prawda śpiewają nie te same wersy dokładnie, ale kolejność się zgadza. Tak samo wers Natalii Kukulskiej, jest ten sam, chociaż w wersji z 1997r. Natalia miała większe pierdolnięcie wokalne.
Konstrukcja i montaż klipu też jest podobny do starego. Czyli przeplatane ujęcia artystów w studio z migawkami telewizyjnymi powodzian. Tyle, że tamten klip jest czarno biały.
W tej wersji jest w ciul artystów, więcej niż w tamtej. Połowy nie znam, no ale jestem stary. A może tamta wersja zrobiła na mnie wtedy większe wrażenie, bo cała powódź była dla mnie dużo większym przeżyciem emocjonalnym niż obecna.
Mam wrażenie, że tamten utwór został zrealizowany na spontanie, szczerze. A ten obecny, jest zrobiony, bo wypadałoby.
Choć oczywiście nie neguję inicjatywy i koniec końców podoba mi się i fajnie, że to powstało. Mój odbiór wynika z mojego wieku i w sumie z tego, jak bardzo zmieniła się nasza rzeczywistość.
Pod spodem dla porównania wersja z 1997r.
https://www.youtube.com/watch?v=f5hooj3qKM4

Pokaż więcej komentarzy (27)

GURU

w Hydepark

64piorunów

Męczy mnie ostatnio myśl na temat tego jak to kiedyś był internet, a teraz to już nie jest internet. Nie z poziomu umarłych forów tematycznych czy wyszukiwarki zajebanej artykułami pod SEO (choć to też) ale przez korporacyjny rozwój internetu zwłaszcza w naszym kraju. Dekadę temu byliśmy szarą strefą internetu na którą nikomu się nie chciało i nawet nie opłacało patrzeć, więc znalezienie filmu/serialu było bezproblemowe. Teraz prawa są wykupione przez korporacje matki czy ciotki i te filmy są zdejmowane.

Dekadę temu internet jeszcze w zasadzie w wieku przedszkolnym, pozwalał na bufforowanie odcinka w całości, a nawet kilku, więc odpalałem jeden odcinek, szedłem jeść, wracałem, bufforowałem drugi, w trakcie robilem przerwę i bufforowałem trzeci. I wszystkie 3 oglądałem płynnie. A teraz? Internet ruszył do przodu, prędkości wręcz wyjebały do przodu, ale już do przodu sobie nie załadujesz i jak strona jest kiepska, albo dostawca neta jest kiepski, to i tak zatnie.

Oczywiście na upartego wszystko da się znaleźć (zwłaszcza po angielsku) ale wymaga to teraz więcej pracy albo płacenia za treści. Bo ruszyliśmy do przodu ku światłu jako kraj i wyszliśmy z szarego cienia nieopłacalności.

Inspirator2piorunów

Mi już się nie chce przez to korzystać z internetu i ostatnio jak chcę się czegoś dowiedzieć to szukam kontaktu z ludźmi którzy się daną dziedziną zajmują.
Internet zdycha i raczej będzie tylko gorzej.
Ostatnio szukałem na google w stylu " jak powiesić Chinkę" to usilnie google zwracało mi wyniki "jak ubrać choinkę"..

Zawodowiec0piorunów

Uważasz, że internet się cofa bo dostępność licencjonowanych treści w nielegalny sposób jest mniejsza? ಠ_ಠ :grinning: no tak, komentarz o tym że "znalezienie wymaga płacenia" chyba wyjaśnia o co tu chodzi. Ale że w 2014 internet był w wieku przedszkolnym, co? xD boże, ten post na tylu poziomach gotuje mi krew xD - playery nie ładują teraz całości w przód bo jest to bez sensu, jeśli nie wiadomo, czy obejrzysz. A to, że masz ew. słabego dostawce internetu, no to inna kwestia - ja też na to cierpię, jak się dowiedziałem ze względu na przeciążenie infrastruktury i elo, nic nie zrobisz. Więc to jest ewentualnie problem - że infrastruktura nie nadąża za konsumpcją (i tu znowu -> oszczędzamy ją nie ładując całego wideo na zaś, tylko kiedy jest odtwarzane, na bieżąco, dostosowując jakość do warunków dynamicznie) - protesty przeciw masztom 5G tylko pogarszają sytuację 😛

Pokaż więcej komentarzy (31)

Autorytet

w Hydepark

5piorunów

Każdy z nas zmierza się ze swoimi demonami każdego dnia. Każdy z nas każdego dnia wstaje będąc pewnym lub pewną, że tym razem się uda. Wierzymy w, to że damy radę, że się nie poddamy. Każdego dnia z każdego z nas z każdej z nas płynie w stronę tego co nieosiągalne. Łudzimy się, że nasz sen się spełni. Pobudka. On nie jest łatwy do zrealizowania, ten cel każdego dnia jest w nas, tak jak było w naszych rodzinach i w naszych babciach (te zasługują na specjalne miejsce), on tam jest, nie znikł, nie został skonsumowany, nie został zniszczony. On tam jest.

Jeśli dziś coś ciebie trzyma, to wiedz, że każdy który pisze tutaj, każda która pisze na FB ma swoje przeżycia i jeśli jest w nim; choć ledwo żyjąca cząstka ludzkości to się z tobą zgodzi.

I myślę, że dziś dasz radę, Bartek zapierdala w morzu, żeby miał ryby itp. //Heheszki

Każdy to ma. Niech tak będzie, bądź dobrej myśli. Jak coś to każdy z tej społeczności cię wesprze, na swój sposób.

Edit: a ty spróbuj k⁎⁎wa nie być taki, to cię dopadnie //Janusz ojciec here

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Hydepark

5piorunów

Mentalnie zatrzymałem się w okolicach 2012 roku. Moje poglądy na większość spraw nie uległy szczególnym zmianom od tego czasu. Mój sposób bycia, zachowanie i teksty są takie same. Każdy kto mnie zna i chce się ze mną zadawać musi to zaakceptować, że raczej już nie dorosnę. Ciężko mi znaleźć nową muzykę, która mi się podobała.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

28piorunów

Hej,
Czy jak jezdzicie samochodem macie jakies miasta/trasy po ktorych niecierpicie jezdzic,a z roznych wzgledow musicie robic to regularnie?
Ja np. w miare czesto jezdze po Lublinie( takim miescie,nie samochodzie) i jest to dla mnie zawsze katorga-fatalne drogi,oznakowanie drog i kijowe ronda. I pelno swiatel totalnie z czapy. A o tym,ze kazdy jezdzi jak chce to nawet nie wspomne.

Juz nawet jazda po zakorkowanej Warszawie jest przyjemniejsza.

Pokaż więcej komentarzy (85)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Starzy ludzie mają genetycznie wgraną dziecięcą pobożność w stronę Moskwy i prędzej odrzucą istnienie prawdy w ogóle ("panie ja to już w nic nie wierzę, mamią nas jak chco, teatrzyk dla gojów") niż przyjmą do wiadomości, że kacapia to gúwno i gúwno mogą zrobić ("oj bo jakie ruskie już NAPRAWDĘ RUSZO to RUSZO i ZADEPCZO wszystkich jak te mrówki").

Mocarz5piorunów

Sformułowałbym to inaczej. Oni są antyrosyjscy i antykomunistyczni w retoryce, natomiast mentalnie często zsowietyzowani. Im wystarczy sierp i młot zastąpić krzyżem, mówiąc dalej to samo, a pójdą za tym jak owce.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hejto

42piorunów

Bardzo irytuje mnie brak możliwości zmiany odpowiedzi w ankiecie. Czasami przy scrolowaniu przypadkowo się kliknie i juz po ptokach, albo człowiek zaznaczy, a później okazuje się, ze była inna odpowiedź, która bardziej mi odpowiada. Na przykład przed chwilą w ankiecie o kawie zaznaczylem "bardzo pozytywna" a później dostrzegłem, ze jest opcja "naturalna" na którą bym zmienił swą odpowiedź. Często tak jest, ze udzielimy odpowiedzi nie czytając wszystkich, a na końcu może zawsze czaić się wasz faworyt, czy inny "optopedau".


da się coś z tym zrobić?

Gruba ryba2piorunów

>@nxo Często tak jest, ze udzielimy odpowiedzi nie czytając wszystkich
no nie, nie wrzucaj mnie proszę do jednego worka z takim niedojebaniem xDDD

Pokaż więcej komentarzy (14)

Debiutant

w Dyskusje

1piorunów

jestem nie przystosowany do życia w społeczenstwie...... moi rodzice polegli kleske, bo wychowali mnie ze nie moge sobie poradzic w doroslym zyciu, az dziw ze nie zapisali mnie do jakiegos psychatry, psychologi itp... moje rodzenstwo jest normalne a ja co? mam wade wymowy, niski wzrost, nie mialem i nie mam wielu znajomych przyjaciol, nigdy nie mialem kobiety, nigdy nie uprawialem seksu a i tak jakis normik powie idz na terapie w wieku 32 lat to Ci pomoze....albo idz na silownie to poznasz tam ludzi... a powiem wam ze z 10 lat temu bylem na kilku silowniach i na kazdej mnie wysmiewali, wiec stwierdzam ze ludzie z silowni sa toksyczni

Osobistość1piorunów

mialem takiego kolege jak ty - niski, gruby, bez dziewczyny.... Ale problem byl w nim akurat(raczej w jego mysleniu). On to lubil sobie jakiegos dropsa lyknac, pozniej wyzywal bagiety przy kontroli, jezdzil po pijaku, kumpli tez wyzywal od choojkow.
Zaczynalismy go jako paczka unikac, ale jego zdaniem, to my bylismy problemem a nie on.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Osobistość

w Hydepark

41piorunów

Powiem wam, że długo nie moglam ruszyć że zmiana myślenia i nawyków. Jakiś czas temu stwierdziłam, że zaczne medytować. Na początku szło jak po grudzie ale po paru tygodniach nareszcie coś do mnie dotarło, rozblokowalam się emocjonalnie i czuje się tak dobrze, jak nie czulam się od lat.
Ku mojemu własnemu zdziwieniu stwierdzam, że nie wiem czy wyobrażam sobie swoje dalsze życie bez medytacji. W koncu jestem szczęśliwa, moje serce jest pełne i nie wychodze do zycia z pozycji braku a dostatku. 180° w parę tygodni. Niebywałe.

Jakby ktoś chciał zacząć a miał problem to polecam zacząć od podcastów Joego Dispenzy.

Gruba ryba0piorunów

>Jakby ktoś chciał zacząć a miał problem to polecam zacząć od podcastów Joego Dispenzy.
@hatti-vatti o jprdl tego da sie sluchać nieironicznie? :expressionless: to chyba z cyklu "jak zniechęcić ludzi do medytacji i rozwoju duchowego". to wszystko brzmi jak majaki obłąkańca.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Czasem nie mogę uwierzyć, jakie ludzie to k⁎⁎wy. Jestem dość luźnym człowiekiem, umiem się bawić, nie jestem aniołkiem, jestem nawet narwany, lata trenowałem sporty walki, nie unikam konfrontacji w kryzysowych momentach, ale tak po prostu wynika z mojej osobowości.

Natomiast nie umiem sobie wyobrazić jak można odmówić komuś pomocy, nie kupić komuś biednemu jedzenia, nie zachować się lojalnie wobec przyjaciół, być w relacji Fwb (dla mnie to kurestwo, niezależnie od płci), robić inne krzywe akcje i przypały. Wychowałem się w chrześcijańskiej rodzinie, byłem blisko Kościoła i jego nauk (obecnie mało praktykuję, staram się sam swoje życie poukładać, ale jestem wierzący).

Dla mnie pewne zachowania są po prostu jakieś abstrakcyjne. Nieumiejętność rozwiązywania konfliktów rozmową, brak zasad moralnych, nieszczerość, nielojalność, brzydzę się tym.

Czym się brzydzę? Jak mi kumpel (nie najbliższy, ale lubię z nim pogadać czasem) opowiada jak podrywa zajęte laski. Brzydzę się też tym, jak laska z którą się spotykam opowiada mi, że z kimś miała "luźniejszą relację". Brzydzę się tym, kiedy ktoś pogardza osobami o niższym statusie materialnym (sam jestem z "dobrego domu" i nigdy tego nie pokazywałem, wszyscy moi przyjaciele nie są, a burżujów nie trawię), brzydzę się tym, kiedy ktoś ocenia ludzi po okładce i brzydzę się tym, kiedyś ktoś krzywdzi inne osoby. Samemu nie raz zdarzało mi się spuścić komuś manto, ale zawsze w obronie własnej lub w obronie kumpla i zawsze na koniec zachowywałem się fair (w stylu: wstawaj i idź do domu, wystarczy ci, odpuśc sobie, zabierzcie kolegę). Nie potrafię sobie wyobrazić, jak można drugiego człowieka prześladować, pobić w innej sytuacji niż podbramkowej, prześladować, gnębić etc. A takich ludzi też znam.

Mam grupę bliskich przyjaciół o podobnych wartościach i trzymamy się kilkanaście lat, nigdy mnie nie zawiedli. Ludzi wokół siebie dobieram ostrożnie, podejrzane kontakty ograniczam do konieczności, ale problem w tym, że z moją świadomością ludzkich wartości lub ich braku oraz zalet, jak i słabości, stwierdzam, że takich jak my jest naprawdę bardzo mało.

A wiecie kto najmniej się wpisuje w te zasady? Kobiety. Moją ex musiałem sporo nauczyć jak się myśli i zachowuje w określonych sytuacjach, a potem kilka z którymi się spotykałem, to na oko oceniłbym, że wychowanie poległo, a ojcowie byli pierdołami lub nie interesowali się wychowaniem córek na wartościowe kobiety.

Mężczyźni mają słabość do sukowatych kobiet i lalek, które oceniają w skali 1-10 (te mityczne 9/10 np). Ja mam słabość do normalnych dziewczyn, które niekoniecznie mogą podobać się innym, bo jeśli uznam, że z wyglądu jest ok, to dogłębnie analizuję taką osobę i stwierdzam, czy jest w porządku.

Możecie mnie wyzywać, ale mam jakiś taki chory dar, że bardzo czuję ludzi i ucinam wszystko, na czym mogę się przejechać. Doszło do tego, że jak trochę o tym poopowiadałem, to nagle X osób z mojego otoczenia zaczęło mi się zwierzać, pytać o rady itd.

GURU13piorunów

@Lopez_ o stary... Tyle sprzeczności w jednym wpisie dawno nie czytałem. Najpierw piszesz, że nie byłeś aniołkiem, trenowałeś walki, nie unikasz konfrontacji, a potem piszesz, że brzydzisz się nieumiejętnością rozwiązania konfliktów rozmową xD

Idąc dalej - generalizujesz, że mężczyźni mają słabość do sukowatych kobiet xD ale Ty jesteś normalny i masz słabość do normalnych dziewczyn. Wiesz czym jest norma? Normę wyznacza większość. Wpis z serii: świat oszalał, ja jestem normalny, a inni nie.

A między tym wszystkim jeszcze napisałeś, że sobie babę wychowywałeś. To stary nie jest normalne.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Historia

3piorunów

Zawsze interpretowałem 100 dni Berii gdzie on dokonywał pozytywne reformy i zwolnienia więźniów jako dowód na to, że ten człowiek nie był zły. Był skrajnym utylitarystą który był nastawiony na zmianę systemu od środka, ale by to osiągnąć musiał zdobyć wysokie stanowisko więc szedł do trupach po celu uznając to za poświęcenie dla większego dobra.

Fenomen0piorunów

@Al-3_x niby krew na rekach ma, ale z drugiej strony - dalo sie inaczej do tego podejsc, jesli chcial wprowadzic takie zmiany? przeciez oskarzenie o dzialalnosc kontrrewolucyjna fundowalo kare smierci, a wiadomo, jak tam dzialaly "sady"

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Wojna wna Ukrainie

80piorunów

Jak widać Ukraińcy znowu robią wahadło i z rafinerii przerzucają się na składy amunicji. O ile rafinerie jako takie na froncie nie zmieniają wiele no paliwo zawsze się znajdzie tak składy amunicji mogą już zmienić sytuację.

Według Marcina Strzyżewskiego kacapy na tyłach frontu trzymają amunicję na dwa tygodnie działań więc efekty zauważymy dopiero w październiku. Jeszcze nie sprawdzałem jak duży jest ten skład trafiony na świeżo ale ten ostatni to było 30 tysięcy ton. Nie wiadomo jakiego rodzaju ale patrząc na ilość to podejrzewam że każdego rodzaju. Toropec jest przy granicy z Białorusią więc był magazynem dla ruskich pod Kurskiem.

Jak zaczęła się kontra to Zeleński uspokajał że wszystko idzie zgodnie z planem. Potem Ukraina przebiła się w kolejnym miejscu na granicy żeby wchodzić im na tyły a teraz mamy rozdupcony magazyn i to taki duży.

Rafinerie są chronione to do menu wróciły składy amunicji. Jak obrona przeciwlotnicza wróci pod składy to znowu zaczną się palić rafinerie a jak rafinerie zabezpieczą to pewnie zapalą się transformatory bo zima idzie.

Marcin jest nieźle zorientowany w ruskich realiach i mówi że kacapy nie używają palet bo wózki widłowe to wymysł szatana a do tego trzeba mieć twarde podłoże żeby jeździć więc bardzo dużo magazynów ładuje amunicję ręcznie. Taki spalony magazyn to duży problem bo transport i załadunek nie jest elastyczny. Dodatkowo kolej jest już maksymalnie wydajna bo brakuje lokomotyw, troszeczkę ale to znaczy że jeździ wszystko co może a dodatkowo tory kolejowe wokół Ukrainy nie mają już wolnej przepustowości.

Jeden wagon kolejowy może mieć z 70 ton, ja przynajmniej nie widziałem większych w Polsce. 30 tysięcy ton to 400 wagonów, jakieś 100 kursów. Niby nie jest to katastrofa ale przy braku wolnych lokomotyw i torach nabitych pod korek to wysadzenie jeszcze kilku składów może gwałtownie ograniczyć wykorzystanie amunicji przez kacapów. A oni jeszcze nie paletują tylko noszą ręcznie.

Jeżeli ataki będą trwały to wątpię żeby udało się w dwa tygodnie utworzyć nowe trasy zaopatrzenia. Ludzi już mają na styk dlatego przerzut wojsk pod Kursk zmniejszył Intensywność na innych odcinkach frontu. Nie użyli rezerw bo nie bardzo mają rezerwy. Są plotki o tym że małpa z kremla zrobi mobilizację i demobilizację czyli zaciągnie nowe mięso ale jednocześnie zwolni weteranów. Wg mnie nikogo nie zwolni ale to też jest sygnał że kacapy wcale nie walczą jedną ręką.

Także oby więcej magazynów wyleciało w powietrze i czekamy na to co się stanie za dwa tygodnie.

GURU21piorunów

@L4RU55O podobno średnio ruskie strzelają 10000 pocisków artyleryjskich dziennie. Taki jeden skład to zapas na max 4 dni. Tak jak piszesz, kolej, która jest głównym środkiem transportu, jest wysoko przeładowana i nieelastyczna co do zmiany tras przejazdu.
w Toropets rzekomo było 30 000 ton amunicji, plus nowa dostawa północnokoreańskiej. Podobno około 200 mln. Nawet jeśli sam Arsenał Toropiecki to „cztery dni”zapasu, to i tak będzie to znaczący czas, w którym ktoś w rosyjskich siłach nie otrzyma amunicji.
Poza tym. nawet jeśli wymiana wszystkiego będzie ich kosztowała tylko 200 milionów, to i tak są w stanie wyprodukować lub zaimportować tylko określoną ilość w danym czasie.

Lepsze to niż rafinerie. Zachód nie zarzuci, że to cele cywilne :smiley: a skutki są bardziej odczuwalne dla frontu

GURU27piorunów

Tak jak kolega napisał, wygląda na to że Ukraińcy wykorzystują problem zbyt krótkiej kołdry w przypadku kacapskiej obrony przeciwlotniczej. Obserwują ważne cele, jak gdzieś obrona słabnie bo została przesunięta gdzie indziej to uderzają w to czułe miejsce. Poprzedni duży ukraiński atak mieł umiarkowane powodzenie więc przerzucili się na inne obiekty i tak się bawią w kotka i myszkę. Jak teraz wzmocnią skłądy amunicji to w menu pewnie pojawią się znowu lotniska albo infrastruktura energetyczno-grzewcza przed zimą. Wszstkiego ruskie nie są w stanie obronić.

Pokaż więcej komentarzy (10)