Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rozkminy

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Tak się zastanawiam o co chodzi z tą Polską powiatową i tym, że ludzie pchają się do dużych aglomeracji, jak muchy do gówna.

Zrobiliśmy sobie wczoraj motowycieczkę W-wa-Płońsk-Sierpc-Rypin-Brodnica-Iława-Lubawa-Lidzbark-Działdowo-Mława-W-wa.

I muszę powiedzieć, że na tej strasznej prowincji, to biedy nie widać. Wszędzie pełno firm, w tym przemysł, fabryki, również międzynarodowych koncernów. Wszędzie dużo się buduje, zarówno eleganckich bloków, które na ogół mają ciekawszą stylistykę, niż wielkomiejskie klocki, jak też domów. Zwłaszcza nowych domów jest zatrzęsienie, a wiele to wypasione i ciekawe architektonicznie rezydencje. Praktycznie nie ma łanówki i szpetnych szeregówek czy kołchozów deweloperskich klonów, które zdominowały duże miasta. Estetyka przestrzeni jest większa.

W każdym miasteczku sklepy, jakieś knajpki, przynajmniej jedna minigaleria handlowa, tam gdzie większy ruch turystyczny, to pełno hoteli, pensjonatów i to często wypasione nówki sztuki. Ulice pełne bryk i to bynajmniej nie 20+ letnich.

Miasteczka zadbane, czyste, wszędzie jakieś parczki, skwery, porobione nowe drogi, jakieś mini obwodnice, ścieżki rowerowe, pomosty, przystanie, itp.

I tak się zastanawiam, na ile te parcie migracyjne do dużych miast, to efekt wykreowanej sztucznej mody na "dostęp do filharmonii", a na ile gross tej migracji to małorolna bieda ze wsi, dla której jakaś elegancka powiatówka, to ujma na honorze.

Mając wybór "kariery" za około minimalkę i życie na wynajmie w pokoju w Stolicy, to chyba jednak lepiej żyć na spokojnie za to samo w takiej zadbanej powiatówce. O ludziach z kasą i wolnym zawodem nawet nie wspomnę, bo w wielkim mieście są przeciętniakami jakich wielu, a na prowincji ich status społeczny jest nieporównywalnie wyższy.

GURU9piorunów

Nie ma normalnej pracy, pełno zapierdolu w kołchozie za minimalną. Jako człowiek z wykształceniem medycznym w tych okolicach żyjący, pracę w zawodzie dostać można tylko z mocnymi plecami, albo w warszawie

Gruba ryba0piorunów

@kitty95 ale ze co, dziwisz sie ze ktoś tam żyje i dba, czy o co chodzi?

Pokaż więcej komentarzy (22)

Zawodowiec

w Hydepark

6piorunów

Jako że wjechał wieczorny świąteczny dryneczek to po przeczytaniu wpisu @fisti naszły mnie rozkminy.
Dokąd zmierzamy jako społeczeństwo?

Z roku na rok człowiek czyta na internetach coraz więcej wpisów, jak to ludzie fajnie i alternatywnie spędzają święta. Inni z kolei narzekają jak wkurwiające jest siedzenie razem z rodziną i traktują to jako zło konieczne.
Nie będę tu się więcej rozwodził, bo każdy wie mniej więcej o co mi chodzi.

Do powyższego się nie czepiam. Jesteśmy wolnymi ludźmi i każdy może spędzać czas, jak sobie życzy :smiley: Jeśli chodzi o rodzinę to wiadomo jej się nie wybiera i można mieć za rodziców takich zjebów, których się nie chce na oczy widzieć.
Jeszcze wiara. Byłem pierwszy raz od dawna w kościele w te święta i powiem wam, że widać skutki solidnej pracy kościoła nad laicyzacją społeczeństwa.

I tu rodzi się we mnie pytanie: jakim społeczeństwem będziemy za te 10, 20, 30, 40 lat?

Tradycje są co raz bardziej zabijane przez komercję i massmedia starają się je obrzydzać. Jak widać, skutecznie. Młodzi nie chcą spotykać się z rodzicami. Rodzina jako najważniejsza instytucja w państwie powinna być pielęgnowana. A tutaj co raz więcej ludzi zamyka się w swoich 4 kątach i nie podtrzymuje kontaktów z najbliższymi.
Myślę, że święta nie tylko tracą smak przez to, że z roku na rok przybywa nam lat, ale także przez to jak zmienia się nasz stosunek do nich.

Mam wrażenie, że stajemy się powoli taką szarą zmieszaną breją z napisem Polska i wciśniętą w nią flagą biało-czerwoną podnoszoną w święta o których wiemy tylko tyle, że jest wtedy wolne.

A co Wy sądzicie na ten temat?

Autorytet0piorunów

Wypij jeszcze. Sam dojdziesz. Dasz radę.

GURU13piorunów

@sprite Tradycje przemijają - czy to dobrze? Ani dobrze, ani źle, to fakt. Tradycje są odzwierciedleniem obyczajowości i mentalności danego społeczeństwa. Globalne się lokalizują, lokalne globalizują. Ta sytuacja jest stała.
Pojawią się nowe tradycje, które też kiedyś przeminą.
Na gruncie podstawowym, duch społeczeństwa, jego tradycje, usankcjonowane zachowania, preferencje są projekcją kontekstu kulturowego w danym momencie na względnie niezmienny profil biologiczny. Stąd malejąca rola rodziny - kontekst kulturowy jest kształtowany przez poziom i styl życia. O ile rodzina to biologiczny paradygmat, to jest tak tylko ze względu na wsparcie. Jeśli ten komponent przestaje mieć znaczenie, to i rodzina również. To nigdy nie zjedzie do zera, ale trend spadkowy nie jest niczym nietypowym.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów

W treningu zwierząt jest coś takiego jak pozytywne wzmocnienie (positive reinforcement). Polega to z grubsza na tym, że chcąc nauczyć jakiegoś zachowania, czy sztuczki, nagradza się każdą udaną próbę, np. smakołykiem - utrwalając (wzmacniając) skojarzenie wykonania danej czynności z czymś przyjemnym. Jedną z odmian tej metody jest wzmacnianie rekacji jakimś zewnętrznym impulsem, np. urządzeniem wydającym "klik", gwizdkiem, czy odpowiednią intonacją głosu.

I czemu to na zwierzęta dobrze działa?

Ano temu, że nie są intencjonalnie złośliwe jak podgatunek człowieka.

GURU8piorunów

@kitty95 to na wszystkich dobrze działa. Dlatego jak dzieciak coś narysuje i powiesisz na lodówke, to zapierdala narysować jeszcze. Dlatego Jak pochwalą cię w szkole czy w robocie, to poprawia ci się humor.

Rzecz cała w tym, że w świecie ludzkim częściej używa się pozytywnej kary, bo "powinieneś to już umieć, rozumieć"
W przypadku zwierząt się od tego odchodzi, ludzi nadal się opierdala jakby jutra miało nie być.

I dlatego też, jak robisz, w swoim mniemaniu, swoje w robocie, a ktoś cię opierdala, to tylko bardziej ci się nie chce. Bo dostałeś krytykę nie do końca wiesz z czego, bo robiłeś normalnie i jest źle. To po co się starać?

W przypadku i psów, i ludzi, korzystanie z metody awersyjnej jako głównej osi wychowania porwadzi do wycofania, zamknięcia w sobie i gromadzenia się negatywnych emocji i lęku przed zrobieniem czegoś nie tak, aż do "nagłego" wybuchu (ugryzienie, pierdolnięcie papierami)

Pokaż więcej komentarzy (25)

Wirtuoz

w Hydepark

15piorunów

Jako że jestem na życiowym rozdrożu (a właściwie owym) chciałbym zapytać hejtowiczów o opinię: co byście wybrali: praca biurowa, słabiej płatna i bez możliwości rozwoju, czy praca fizyczną (nie kołchoz, bardziej fachowa) dużo lepiej płatna? Aktualnie znajduję się w tej pierwszej, ale dostałem możliwość tej drugiej w innej firmie. Mimo że obecnej mam dosyć i chcę ją zmienić, to lenistwo mocno u mnie weszło i szkoda zmieniać ciepłej posadki. <biuro_vs_produkcja_mem.jpg>

Jaka #pracbaza

  • Biurowa, ale słabiej płatna24%
  • Fizyczna, dużo lepiej płatna76%

195 głosów

Autorytet13piorunów

Jeżeli fizyczna nie jest jakaś mocno obciążająca i jest trochę różnorodna, to z mojego doświadczenia jest w c⁎⁎j lepsza od jałowego wiszenia przy kompie. Dla kręgosłupa też, o psychice nie wspominając. Lepsza kasa to już w ogóle game changer.

Osobistość1piorunów

Idź do takiej do której masz predyspozycje, która ci nie zryje psychiki. Tutaj już każdy musi nabrać doświadczenia i wykminic do czego się nadaje a do czego nie.

Jedne osoby nie wysiedza w biurze na tyłku, musi się dla nich dziać, inne mają dwie lewe ręce do wszystkiego, zatną się wszystkim i mają zerowa koordynację ruchową.
Patrzenie tylko przez pryzmat pieniędzy to droga do wypalenia zawodowego/ nerwicy/ depresji.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Hydepark

20piorunów

Siedzę wieczorem, coś oglądam i nagle czuję na języku strukturę małego kamyczka.

Tym kamyczkiem był oczywiście kawałek zęba który się ukruszył i powstała wewnątrz dziura xD

Dzisiaj wizyta i "plomb has been planted" czyli zdjęcie + znieczulenie + plomba, na szczęście 400zł chudszy i temat chyba zamknięty. Dostałem sugestię, że dobrze by było usunąć jedną ósemkę która nie ma kontaktu z zębem przeciwstawnym, co też chyba w nie za bliskiej i nie za dalekiej przyszłości zrobię ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Autorytet7piorunów

Żadna moja 8ka nie ma kontaktu z przeciwstawnym ale do głowy by mi nie przyszło żeby usuwać zdrowe zęby. Co to za stomatolog???

GURU2piorunów

To Ci się upiekło. Jak mnie się stało coś podobnego to skończyło się usunięciem i implantem 6kPLN :confused:

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

8piorunów

Mignęło mi przed chwilą na FB.

Czy w waszych regionach też macie/mieliście takich lokalnych nastawiaczy zwichnięć/złamań? U mnie na wsi to normalne, że taki ktoś zawsze jest w okolicy i do niego się jeździ z tego typu kontuzjami, a nie do szpitala czy ortopedy. Jedyny problem - przynajmniej z tymi w mojej okolicy - jest taki, że trzeba trafić jak akurat są trzeźwi.

Zastanawia mnie, czy to jest jakaś lokalna specyfika czy ogólnopolska?

Daję link do zrzutki, bo akurat taki link z info o projekcie filmowym na ten temat mi się wymyślił. Nie wrzucam w celu zachęty do zbiórki bo nie wiem nic na temat jej rzetelności (chociaż oczywiście nie oznacza to że nie jest, po prostu nie chcę firmować czegoś czego nie zweryfikowałam sama).

https://zrzutka.pl/3t2222

Gruba ryba2piorunów

@GazelkaFarelka Fizjoterapia i ortopedia szybko wyparły felczerów i wiejskie baby (południowy zachód), po prostu skuteczne elementy medycyny "tradycyjnej" szybko zostały wchłonięte. Z resztą, te zjawiska wynikały z koszmarnego niedoboru kadry medycznej po II W.Ś.

GURU4piorunów

To są te szeptuchy od Memcena?
No, nie dałbym się namówić.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

12piorunów

Drugi wpis z tagu (https://www.hejto.pl/wpis/podziele-sie-z-wami-swoimi-obserwacjami-zwiazanymi-z-oddzialem-zamknietym-w-psyc)

2. LEKARZ-PACJENT

- Czy w szpitalu psychiatrycznym istnieje duża szansa skutecznego wy/leczenia swojej choroby bądź zaburzeń?

To zależy.. fundamentem jest oczywiście współpraca pacjenta z personelem szpitala. Jeżeli stan pacjenta pozwala mu/jej "prowadzić mózg" to nie powinno się kłamać i manipulować.

Z takich ciekawostek: Kobiety w oddziałach zamkniętych częściej bardzo "naginają" prawdę, przez co na początku utrudniają rozpoznanie choroby (chociaż ta potrzeba atencji to też część zaburzeń).

Najłatwiej jest zdiagnozować osoby które są już w zaawansowanym stopniu swojej choroby. Z minusów, takie osoby się już tylko leczy, ale nie wyleczy do stopnia samodzielności (np. otępienie alkoholowe).

Tak więc, prowadzenie mózgu to na oddziale duży przywilej i pacjent który chętniej będzie współpracował może dostać dokładniejszą diagnozę i leczenie.

- Czyli poprawa zdrowia pacjenta zależy głównie od pacjenta?

Oczywiście, że nie.

Świat nie jest idealny i na psychiatrów/psychologów również można trafić różnych.

Po czym więc poznać w publicznym szpitalu dobrego psychiatrę?

Psychiatra to co prawda nie psycholog, ale dobry psychiatra nie powinien się ograniczać do absolutnego minimum jeżeli chodzi o interakcję z pacjentem oraz np. jego rodziną. Po dokładnym wywiadzie i na koniec wypisie (opis obserwacji pacjenta podczas jego pobytu) można liczyć na lepsze leczenie. No.. ale przy oszczędnej pracy personelu jest to trudne do zrealizowania.
Winić można po części system: Jeżeli lekarz po pracy na etacie idzie jeszcze na X godzin do prywatnego gabinetu, to w szpitalu często się bardziej oszczędza. Dodatkowo, ciągłe kawkowanie i długie ploteczkowanie to też częsta choroba systemu.
Dodatkowo, psychiatrom którzy chcą wykonywać swoją pracę dokładnie i faktycznie zajmować się pacjentami jest to utrudniane przez.. biurokrację. Bez wchodzenia w szczegóły jest dużo zadań pobocznych do których przydał by się asystent. Wyrabiając się ze wszystkimi zadaniami, jeżeli nie chce się zostawać dłużej w pracy, trzeba iść na jakiś kompromis.

Jeżeli trafi się na lekarza rezydenta (lekarz który jeszcze nie ma ukończonej specjalizacji, tzw. świeżynka) to nie musi to być minus. Psychiatrzy z długim stażem mają co prawda więcej doświadczenia, ale po latach u niektórych potrafi się ukazywać większa obojętność. Jest to też w pewnym sensie system obronny, żeby się nie wypalić.

- Jedni mają lepiej, a drudzy mają gorzej?

Jeżeli chodzi o przydzielanie pacjentów na zamkniętych oddziałach to specjaliści (lekarze po specjalizacji) decydują w jakim oddziale znajdzie się pacjent. U którego konkretnego psychiatry wyląduje pacjent jest już zależne od samego systemu pojedynczych szpitali. Nie jest jednak tak jak na znanymlekarzu, że pacjent wybiera sobie lekarza. Jeżeli jest to osoba powracająca to co najwyżej może dostać z automatu tego samego lekarza którego miał wcześniej.

Oczywiście na oddziały trafiają mniej lub bardziej zamożni ludzie.

Różni się to jakoś w ich traktowaniu albo warunkach?

Jeżeli chodzi o same pomieszczenie i konkretne przywileje udostępniane przez szpital to --> nie. Chorzy nie trafiają na oddział zamknięty przypadkowo i warunki pobytu są zależne od przebiegu leczenia i zachowania samego pacjenta. Jeżeli pacjent wyraźnie stanowi zagrożenie albo mocno przeszkadza w pracy szpitala to jest zapinany w pasy (w ostateczności), niezależnie od jego statusu. Tak samo jest z "przepustkami". Personel musi ocenić czy pacjent XY może wyjść z grupą bądź samemu.

Bliscy mogą przynosić zapasy dla osoby na oddziale. Oczywiście są przy tym różne ograniczenia, bo psychiatryk nie jest losowym miejscem i nie znajdują się tam przypadkowe osoby.
Nie da się też ukryć, że bogata/wpływowa rodzina zachęca szpital oraz cały personel do "lepszego" zajęcia się ich chorym krewnym. Nie są to oczywiście łapówki, po prostu kwestia możliwości zbudowania prestiżu.
Jest różnica czy feedback na temat szpitala i personelu przy leczeniu pochodzi od losowej "osoby z ulicy" czy od kogoś "ważniejszego". Może przykre, ale prawdziwe.

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Jesteśmy dominującym gatunkiem na ziemi, planujemy podboje kosmosu, mamy komkurki i komkutery, a podstawowym badaniem prostaty jest palec w du psko.

Gruba ryba3piorunów

A może to jest klucz: optymalizacja. Po co angażować środki, jak można palcem?

Tytan0piorunów

@lagun

Faceci nie umieją zrobić wokół tego szumu.
Kobiety mają duużo bardziej rozwiniętą diagnostykę.
My zostaliśmy przy metodach z początku 20 wieku.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Bogowie grają w kości i rozdają losy, a szczęśliwe losy dostają tylko wybrańcy.

To mówie ja, człowiek z lasu.

Fanatyk3piorunów

@DexterFromLab - a według jakich kryteriów wyłaniani są ci wybrańcy bogów? :thinking_face:

Fanatyk0piorunów

To ja mówię sprawdzam i trochę lipa wychodzi z moich obliczeń, bo czego nie wylosujesz, to i tak w proch się obrócisz😂

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

5piorunów

Od dłuższego czasu wiadomo, czym kończą się eksperymenty typu ściąganie imigracji zasiłkowej z obcych kulturowo stron świata, głównie Afryki i krajów islamskich. Przykłady Francji, Szwecji, Niemiec, czy nawet Włoch i Anglii pokazują, że nie ma w tym absolutnie żadnych korzyści, a tylko same problemy.

Nawet w tamtych krajach w końcu zdali sobie sprawę, że popełniono błędy.

A mimo to u nas wciąż jest pełno debili, którzy chcieliby każdego wpuszczać jak leci, a już szczególnie spuszczają się nad wszelkimi nielegalsami, jak choćby ci szturmujący granicę z Białorusią, mimo że ci jeszcze dodatkowo są elementem wojny hybrydowej, a więc wrogiem.

W dziwny sposób powiązane jest to zawsze albo ze skrajnym zlewaczeniem albo skrajną naiwnością i wiarą w piękny i dobry świat pełen uczciwych i dobrodusznych ludzi.

Jednak prawda jest bardziej prozaiczna - wszyscy zwolennicy nieograniczonej imigracji należą do jednej z dwóch kategorii - albo są po prostu zwykłymi idiotami odpornymi na fakty albo wyrachowanymi skurwesynami odnoszącymi jakieś pośrednie lub bezpośrednie korzyści materialne z tego procesu.

Gruba ryba9piorunów

@kitty95 z twojego wpisu wynika że najbardziej zlewaczalym tworem była Zjednoczona Prawica, która handlowała wizami i wpuszczała najwięcej imigrantów, zjednoczona prawica to lewica ?

Gruba ryba3piorunów

tak jak wyżej pisali, to co jest prawe albo lewe to można sobie wsadzić do kieszeni. a w Polsce nie warto ufać przede wszystkim tym, co sobie flagą ryje wycierają- im bardziej w to brną, w tą "bolzgość", tym z większymi kurłiszonami będzie do czynienia.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

Tak se myślę, że KSeF (krajowy system e-faktur, czyli centralny rejestr dokumentów sprzedaży) to będzie rzeźnia dla wszystkich januszeksów, gdzie Grażynki od lat sobie oryginały fakturek edytują zamiast korekty robić albo w ogóle nie wystawiają duplikatów tylko ponownie oryginały. A to już coraz bliżej, termin 1 luty 2026.

Będzie się działo, oj będzie. Kwik będzie cudny.

Osobistość4piorunów

Raczej takie rzeczy robi się rzadko, dużo większy kwik będzie z tym wystawianiem faktur po zakończeniu miesiąca z datą wystawienia końca miesiąca. Sytuacje w których przykładowo 10-tego dostajesz fakturę z datą wystawienia 31 poprzedniego miesiąca. Dla mnie jako księgowego w biurze rachunkowym to lepiej. Może wkoncu ludzie zaczną odróżniać datę wystawienia od daty sprzedaży.

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (24)

Autorytet

w Wojsko

10piorunów

UWAGA ! ONUCA ATAKUJE !

Podobno w budowaniu obronności najważniejsze jest odstraszanie.
Można odstraszać kupując 96 w c⁎⁎j drogich apache za 40 mld złotych czy 366 czołgów Abrams za kolejne 24 mld zł a można też taniej, grożąc Rosji o wiele tańszą do prowadzenia wojną domową na ich terenie. I to prewencyjnie spamując tym ich internet. Ale o co chodzi?

Otóż Rosjanie powinni wiedzieć że jak ich państwo znów stanie się agresorem i nas zaatakuje to my wyrządzimy im podobne piekło u nich. I to dla nas tanim kosztem a dla nich ogromnym.

Tak. Wiem. Jak zaczniemy atakować Rosję to ich mieszkańcy nas znienawidzą i łatwiej będzie im się zaciągnąć do woja. Ja jednak jestem innego zdania. Skoro My mamy cierpieć (jak teraz Ukraińcy) to niech całe społeczeństwo rosyjskie również cierpi (mimo że zabijać ich i burzyć ich domy nie będziemy). Dla mnie nie atakowanie ich i ich gospodarki to takie same idioctwo jak nie szukanie jakiejkolwiek pomocy u nauczyciela, psychologa szkolnego czy rodzica bo jak napastnik się dowie to będziesz miał gorzej więc lepiej siedzieć cicho i znosić nękanie w szkole.

Kontynuując, to co powinno robić teraz państwo polskie to:
1. Utworzyć bazę danych adresów email i VK jak największej liczby obywateli Rosji.
2. Utworzyć grupę hakerów oraz jednostkę ds propagandy wojennej tj antywojennych wpisów, informowania zwykłych obywateli Rosji co stanie się u nich jak zaatakuje nas ich państwo oraz, już w czasie wojny - co ich wojska robią u nas (zabijają, burzą i generalnie atakują) by społeczeństwo będąc przez nas atakowane wiedziało że to nie my zaczęliśmy i skończymy wtedy gdy i nas nie będa atakować.
Każdy z was pewnie wymyśli lepsze teksty, ale takie przykładowe wpisy mogłyby wyglądać tak:
- "Czy wy chcielibyście aby ktoś zaatakował wasze państwo (np USA czy Chiny), zniszczyli wasze domy, miejsce pracy, zabili rodzinę i znajomych i zakłuciły wasze spokojne dotąd życie?"
I w pierwszych chwilach wojny:
 "Jeśli wasze państwo natychmiast nie skończy tej barbarzyńskiej napaści na spokojny dotąd kraj wojna dotrze i do was. I to bedzie wina waszych rządzących a nie nasza. Chcecie spokoju to zostawcie w spokoju i nas".
Podobne wiadomości rozsyłane byłyby pod te adresy po to by wpłynąć na ich postrzeganie tej agresji oraz przyszłych poczynań Polski u nich. Trzeba próbować stworzyć u nich społeczeństwo antywojenne.
3. Utworzyć kilka osobnych jednostek ds sabotażu i dywersji
- Jednostka wywiadowcza której zadaniem byłoby zbierać informacje o tym którędy i jak dywersanci mogliby dostać sie na teren Rosji oraz jak mają sie przemieszczać by nie zostać złapanym.
 Jednostka ta w czasie wojny działała by również przechwytując informacje wojskowe i policyjne o działań służb miejskich.
- Jednostka zaopatrzeniowo-planistyczna
Zaopatrzenie militarne oraz w dokumenty, mapy, plany oraz wszelkie potrzebne materiały wraz z rozlokowaniem ich w odpowiednich miejscach z których jednostki dywersyjne mogły by je pobierać (np zakopane w danym miejscu w lesie czy innym miejscu które nie zostanie przypadkowo odkryte)
- Jednostka rekrutacjno szkoleniowa (jakie elementy infrastruktury niszczyć i w jaki sposób, jak się przemieszczać, jak kraść samochód, włamywać się, rozbrajać zabezpieczenia, walczyć, cicho zabijać, zdobywać potrzebne materiały itd)
Bo wiecie, można do wieżowca ichniejszego ZUSu, banku czy innej instytucji "na chama" wrzucić kilka granatów czy koktajli mołotowa których zgaszenie nie będzie wielkim problemem ale można się też włamać i po cichu tak zorganizować pożar by nawet straż pożarna nie dała rady go ugasić.
Oczywiście jednostki dywersyjne powinny być małe, nawet jednoosobowe a każdy dywersant powinien znać tylko swoje aktualne plany.

Dywersja powinna dotyczyć ataku na wszystkie możliwe sieci przesyłowe i energetyczne. 
Zatem niszczenie sieci elektrycznych, rur gazowych, wodno-kanalizacyjnych, ciepłowniczych, torów kolejowych a także ataki na posterunki policji czy milicji miejskiej, straży pożarnej oraz wszelkie budynki państwowe np urzędy miasta, sądy, banki, muzea, ważne ośrodki przemysłowe, telewizyjne, wojskowe itp.

Wyobraźcie sobie co by było gdyby nagle w danym mieście najpierw zniszczono posterunki straży pożarnej wraz samochodami gaśniczymi a potem spalono posterunki policji czy budynki użytecznosci publicznej. Wyobraźcie sobie ten chaos gdyby w wielu miejscach paliło się miasto a nie było by dostępu do wody bo rury byłyby uszkodzone. A do tego uszkodzone byłyby sieci energetyczne więc w sporej części miasta w nocy nie byłoby światła. Co gdyby nagle część stacji benzynowych wybuchła. Gdyby w trakcie zimy uszkodzone były rury gazowe i ciepłownicze.
Co by było gdyby policjanci byli wytrzebieni a pewna cześć społeczeństwa zorientowała by sie że w tej sytuacji można robić wszystko.
To byłby po prostu kataklizm.

I OCZYWISTE jest że społeczeństwo znienawidziłoby ten stan. Ale nadal dostawali by spam że sytuacja ustanie gdy Rosja przestanie atakować Polskę, więc też spora część społeczeństwa zwróciłaby się z pretensjami w stronę własnego rządu, z naciskami na zaprzestanie działań wojennych.
Oczywiście pierwszymi celami do działań dywersyjnych powinny być cele doprowadzające usługi do najważniejszych i najbogatszych miast Rosji (do ichniejszych bogatych Julek i Oskarków) a dopiero w dalszej kolejności skupianie sie na uboższych miejscowościach.
Najłatwjej oczywiście było by atakować infratrukturę na obrzeżach czy wsiach jednak, jak wspomniałem celem ostatecznym powinno być wkroczenie nocne do miasta kilkudziesięciu dywersantów i w kilka godzin zrobienie tam największej możliwej "rozpierduchy", ucieczka i kontynuowanie planu w następnej miejscowości.

Wyobraźcie sobie jak trudno było by sie Rosji bronić przed nawet małą grupą dywersantów na całym terytorium kraju. Ile zasobów wojskowych musieli by przeznaczyć do prewencji i pilnowania porządku zarówno w miastach jak i wszystkich ważnych placówkach państwa.

Przecież nawet dwie dobrze zorganizowane osoby takie jak Ty czy ja potrafiłyby zrobić niezły bajzel w danym mieście w ciągu zaledwie 24h a co dopiero wiele takich specjalsów. Co to za problem w ciągu jednego dnia uszkodzić kilka kolejowych torów, transformatorów, kabli elektrycznych czy rur gazowych, ciepłowniczych? potrzebne sa tylko plany którędy biegną i ewnetualnie zdjęcia satelitarne by ustalić w którym miejscu najlepiej zaatakować.
Wystarczą dwie osoby z bronią by sterroryzować jednostkę straży pożarnej i znieczyć wóz strażacki.
To samo z nocnym atakiem na posterunki policji czy włamaniem do budynków użyteczności publicznej by je spalić.
Tylko 2 osoby a do ich złapania czy zapobieżenia ich akcjom postawione na nogi byłyby wielokrotnie liczniejsze siły państwowe które i tak przecież nie uchroniłyby miasta od ich działań.
A co by było gdyby takich dywersantów byłoby nie dwóch, a np kilka setek na terenie całej Rosji?

Przecież taka strategia to jest wręcz cheatcode dla zdezorganizowania całego aparatu państwa oraz gospodarki. Ile wojska potrzeba by ściągnąć z frontu lub ilu Rosjan zamiast do codziennych zajęć wyznaczonych było by do pilnowania porządku? Ile czasu i energii zostało by zmarnowane by ograniczyć straty spowodowane taką dywersją i aktami sabotażu?

I coś wam powiem. Nie wiem jak Wy ale Ja nie słyszałem by Ukraińcy to robili.
A przecież ich specjalsi jak nikt inny potrafili by się rozmyć w tłumie nawet gdyby ich sprawdzali na jakichś rogatkach czy legitymowali na barykadzie w mieście. Bo są do Rosjan bardziej podobni niż My, a przede wszystkim nawet dobrze wyuczony Polak nie będzie miał odpowiedniego akcentu Rosyjskiego by nie zostać podejrzanym, więc nasi byli by zmuszeni zabijać "strażników" a więc i bardziej ryzykować.
Spora część ich społeczeństwa przecież włada Rosyjskim i spora część pewnie posiada konta na VK, telegramie innych portalach więc "akcję informacyjną" nawet nie musi wykonywać jakaś specjalna jednostka.
Mieszkańcy Moskwy czy Petersburga żyją normalnie i bawią sie w najlepsze podczas gdy na Kijów spadają drony a spora cześć Ukrainy ma problem z dostawami elektryczności.
Ja już nawet będąc przeciętnym Ukraińcem który nienawidzi agresorów bo zabili mu rodzinę czy znajomych czy zniszczyli dom zamiast pakować sie do armii wolałbym samotnie nawet zaopatrzyć sie w odpowiednie materiały oraz plan i wyjechać samodzielnie robiąc co powyższe.
To znacznie skuteczniejsze i tańsze niż zabijanie kacapów na polu walki. A jak osiągnie sie odpowiedni punkt zdenerwowania i zastraszenia społeczeństwa Rosyjskiego to Putin musiałby zakończyć wojnę.

I jak myslicie? Nie lepiej byłoby wydać nawet i miliard na taki plan niż 40 mld na helikoptery?
Bo nawet rząd Rosyjski ostrzeżony tą wcześniejszą Polską propagandą antywojenną nie zdoła się w czasie wojny obronić przed podobnymi działaniami dywersyjnymi więc pomyśli 2 razy zanim nas zaatakuje.
Sabotaż i dywersja, rażenie linii zaopatrzenia wroga oraz rozpoznanie są chyba ważniejsze niż wydawanie 40mld na sprzęt co do którego już teraz wiadomo że nie jest niezastąpiony.

ps. Uszkodzenia torów kolejowych byłyby poprzedzone stosownymi informacjami dla społeczeństwa. Ponieważ chcemy im utrudnić życie oraz siać grozę zamiast zabijać wykolejając pociąg.
Brak ostrzeżeń i wiele ofiar mogłoby przekierować złość na nas a tak, będzie to wina rządu że nie zadbał o bezpieczeństwo choć były ostrzeżenia.


Osobistość4piorunów

ja mam wrazenie ze nasze elyty to wcale nie chca zbroic kraju. Te apacze to najlepszy przyklad. Albo problemy borsuka czy ppk grom/ pirat itp To takie typowe biurwy: mam kase i musze wydac. I wydaja byleby wydac.
Nasze magazyny powinny byz zajebane pod sufit tanimi pociskami przeciwpancernymi (komar + cos mocniejszego tandemowego), kazda gmina powinna miec obrone terytorialna posiadajaca bwp'y, systemy przeciwlotnicze krotkiego zasiegu (ofc rodzimej produkcji a nie jakies dżaweliny w cenie luksusowego auta). No i zaczac samemu produkowac polskiego k9. Wojna ukr-rus pokazuje to co wojskowi wiedza od zawsze: w 90% przypadkow lepiej miec mase topornego sprzetu niz pojedyncze sztuki swiatowej topki.
Te abramsy i apacze to analogia do patologii bez pieniedzy co kupuje Iphona na kredyt.

Osobistość1piorunów

@4pietrowydrapaczchmur a po co czekac? wojna hybrydowa to dlugotrwaly proces zanim bedzie widac realne efekty. Juz teraz trzeba to robic

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

Formę kapitalizmu panującego w Polsce można śmiało nazwać "uwłaszczeniem na środkach publicznych".

Nie spryt, wiedza i innowacyjność zrobią z ciebie przysłowiowego milionera, tylko znajomości odpowiednich osób, na odpowiednich stołkach w sektorze publicznym. Dzięki temu będzie płynął strumień kasy, czy to pośrednio do twojego biznesu, czy wręcz bezpośrednio do kieszeni.

Główne inwestycje w rozwój, które musisz ponieść, to inwestycje w łapówki. Możesz nawet z każdym rokiem zwiększać ich efektywność i płacić mniej za więcej. Na optymalizację tego procesu dostaniesz wielomilionowy grant z PARPu, NCBRu, czy innego funduszu, za jedyne 20% jego wartości.

Natomiast jak już się dorobisz, to koniecznie pamiętaj, żeby większość kasy wyprowadzić za granicę, bo kto by chciał w takim skorumpowanym kraju inwestować, prawda?

Mistrz7piorunów

@kitty95 to nie tylko Polska, to forma kapitalizmu wschodniego - od Polski, przez Czechy, Słowację, Węgry, Ukrainę, aż po Rosję (no i pewnie Bałkany i większość byłych republik radzieckich)

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Steam

11piorunów

Czy tylko ja zauważyłem wysyp shit gierek na steam czy już kompletnie zdziadziałem i nie kumam czaczy co jest aktualnie trendy w gamingu?

Zdziadziałem?

  • Ni uja to świat jest pierd****74%
  • Te boomer do piwnicy i japa tam26%

42 głosów

Gruba ryba0piorunów

@Spider kliknąłem w recenzje a tam wszystkie po rosyjsku. Co tam się odpierdala?

Gruba ryba4piorunów

@Spider Nic, a nic nie zdziadziałeś. O ile steam ma wiele fajnych funkcji, o tyle liczba gunwa na tej platformie jest porażająca.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

39piorunów

Jedną z rzeczy ktorą bym zmienił w mentalnosci Polaków jest poczucie krotkoterminowosci.
Jak pracowalem za granicą jako spawacz to mialem niemaly szok kulturowy gdzie zakład miał swoich wychowanków praktycznie od szkoły. Dla większości chłopaków z ktorymi wspolpracowalem byla to ich pierwsza praca.

Majster tez tam pracował od szkoły, po kilkunastu latach awansował na swoje stanowisko. Swoją drogą człowiek orkiestra, wiedzial doslownie wszystko o tej robocie. No i był wyznaczony na glownego kierownika jesli owczesny przejdzie na emeryture.

U nas jest w połowie dziki zachód. Przychodzi młody na próbki, zepsuje, ale widać ze sie starał. Wypad. Wszystko musi być tu i teraz. Kupić raz dobre narzedzia, zeby sie latwiej pracowało? To za drogie. Przykladow mozna mnozyc.

Kiedys slyszalem teorie, ze to przez poczucie tymczasowosci panstwa Polskiego. Przez ostatnie 200 lat bylismy niepodlegli zaledwie 50. Widocznie nie zostało to bez echa w naszej swiadomosci.

GURU0piorunów

@Capo_di_Sicilia
>>wychowanków praktycznie od szkoły
Niech zgadnę, w rzeszy?

GURU6piorunów

Tak było za komuny. Szybko przeminęło, bo sprawdza się tylko w małych ośrodkach. W dużych, gdzie przemiał ludzki jest większy, to już nie. No i system gospodarczy zapewniał za komuny dużą stabilność pracy. Dzisiaj nie ma żadnego problemu, żeby jakieś produkcyjne bydle zbankrutowało. Popatrz na kopalnie, które sobie same kształciły personel. W mieście, z którego pochodzę, zostały dwie z pięciu.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Hydepark

31piorunów

Podzielę się z wami swoimi obserwacjami związanymi z oddziałem zamkniętym w psychiatryku.
Oczywiście w całej Polsce są różne oddziały i niech to będzie taki "przeciętny" obraz.
Postaram się za bardzo nie zanudzać a treść będę dodawał raz na jakiś czas pod tagiem
Może jeszcze zaznaczę, że nie byłem pacjentem na oddziałach. Bez wchodzenia w szczegóły, jestem osobą znającą życie które się w nich toczy.

A więc, od czego by tu zacząć..

1. WSTĘP

- W większości przypadków jaka jest główna widoczna przyczyna wystąpienia zaburzeń psychicznych/psychiatrycznych?

Najczęściej nie jest tak, że zdrowie psychiczne ludziom zaczyna się sypać po "wyprowadzce" z domu.
W wieku dojrzewania ogromny wpływ ma na nas rodzina, znajomi i reszta otoczenia.
Osoby najbardziej skrzywdzone są też tymi, których w młodym wieku spotkała wielka trauma.
Częste scenariusze:

* Od samego początku uczucie nieakceptowania przez rodziców,
* Śmierć, albo nawet konkretnie samobójstwo członka rodziny bądź przyjaciela,
* Częste przeprowadzki,
* Rozwód rodziców,
* Presja podjęcia zajęcia (ogólnie życia) wyznaczonego przez rodziców,
* Złe towarzystwo, używki i uzależnienia w młodym wieku,

..

Przykładów można podać wiele.
Głównie chodzi o to, że w którymś momencie ludzie zaczynają sobie rekompensować braki/niestabilną sytuację różnymi używkami i/albo mózg sam zaczyna sobie "radzić" i mówiąc prosto, choruje.
Stabilny rozwój do okresu dorosłości nie jest gwarantem na całe szczęśliwe życie oraz zdrowie psychiczne, ale osoby które przynajmniej początkowo mają stabilną sytuację mają DUŻO lepszy start.

Tak, wiem, Ameryki nie odkryłem 😉 ale warto o tym pamiętać.

Poruszyłem też wątek dzieciństwa dlatego, bo naprawdę wiele ciężkich przypadków niezależnie od swojego wieku to dzieci w ciałach dorosłych. Jest to bardzo przykry widok, ale nie bierze się znikąd.
Nie napiszę tego ze złośliwości, ale w wielu przypadkach robiąc wywiad z pacjentami i rodziną można odnieść takie wrażenie: W sumie, to nic dziwnego, że osoba XY trafiła do psychiatryka. Każdy ma limit na obciążające życiowe sytuacje i w wielu przypadkach są one niestety przekraczane.

Żeby ktoś mnie też źle nie zrozumiał: Nie chcę bagatelizować chorób które ewidentnie mogły dopiero zacząć się rozwijać w wieku dorosłym, ale po dogłębnym poznaniu ludzi naprawdę częściej jest tak, że problemy które nasilają objawy zaczynają się wcześnie. Później.. trzeba się z nimi "bujać" przez resztę życia i w idealnym scenariuszu wy/leczyć.

- Profil pacjenta: Kto trafia na zamknięty oddział?

Jeżeli chodzi o status ludzi którzy trafiają do zamkniętego oddziału to jest bardzo różnie. Osoby majętne bądź po ukończonych dobrych szkołach wyższych nie są wcale rzadkością. Nie wszyscy też mieszkają w Polsce i nie wszyscy mają rodzinę w Polsce (chociaż sami mają polskie korzenie). Tak jak pisałem wyżej, bardziej chodzi o wczesną sytuację osoby niż jej miejsce zamieszkania czy "osiągnięcia" do tej pory. Na oddziałach jest więcej mężczyzn niż kobiet, ale ten wątek warto będzie jeszcze później rozwinąć.

Niestety są też "powracający" klienci.
Niektórzy mają grubą szpitalną kartotekę i w zasadzie ich życie składa się na odbijaniu się od psychiatryka do psychiatryka.
Innym przypadkiem są osoby z Domów Opieki Społecznej oraz podobnych, którzy okazjonalnie również potrzebują obserwacji i leczenia na oddziale zamkniętym.
Część dorosłych którzy w dzieciństwie znaleźli się na oddziale psychiatrycznym dla dzieci niestety również jest w mieszance pacjentów na oddziałach zamkniętych.

- No dobra, a można dobrowolnie zgłosić się do oddziału zamkniętego na obserwację/leczenie? A może jest to miejsce tylko dla osób zmuszonych do takiego pobytu?

To zależy.

Osoby które popełniły przestępstwo i u których istnieje podejrzenie choroby psychicznej (albo została już potwierdzona) trafiają do zamkniętego oddziału psychiatrii sądowej o podstawowym, bądź wzmocnionym zabezpieczeniu.
Przestępca nie trafia tam oczywiście dobrowolnie ani nie może się wypisać na żądanie. O "sądówkach" nie będę wiele pisał, bo po prostu je słabo znam (chociaż na pewno są ciekawe).

Na oddziałach zamkniętych które nie są psychiatrią sądową można trafić dobrowolnie. Oczywiście muszą być w szpitalu dostępne wolne miejsca. Jeżeli potencjalny pacjent jest zdecydowany na taki krok to najlepiej skonsultować się z izbą przyjęć szpitala.
Takie osoby mogą się wypisać w dowolnym momencie, musi się jedynie zgodzić na to lekarz. W większości przypadków jeżeli nic nie wskazuje na to, że pacjent mógłby sobie albo komuś zagrażać zostaje bez problemu wypisany.
Oczywiście gdyby pacjent chciał się wypisać na żądanie, ale jego zachowanie było zagrażające to lekarz ma prawo odmówić. Może się to wydawać "surowe", ale odpowiedzialnością psychiatry i ordynatora jest ocena stanu pacjenta.

(Może tutaj jeszcze mała podpowiedź: Jeżeli osoba XY nie ma ogromnych problemów psychicznych przy których musi być monitorowana przez cały czas, to dobrym pomysłem są oddziały dzienne. Lista zaburzeń z którymi można zgłosić na taki oddział jest zazwyczaj długa (np. zaburzenia nerwicowe i psychosomatyczne, obsesyjno-kompulsywne, adaptacyjne i w kryzysach psychicznych, afektywne i psychotyczne), więc wystarczy zapytać się na miejscu czy oddział dzienny w naszej sytuacji może pomóc.)

Do oddziałów zamkniętych trafiają również osoby z przymusu. Nie są przestępcami w dogłębnym znaczeniu tego słowa. O kogo chodzi? Są to bardzo różne przypadki, ale dla zobrazowania duża część to po prostu próby samobójstwa albo po niebezpiecznych akcjach np. bezpośrednio powiązanych z nałogiem albo widoczną chorobą psychiczną. Jeżeli istnieje ryzyko (szczególnie poparte dowodami), że osoba może przez swój stan psychiczny zagrażać sobie bądź innym to jest "zamykana" i leczona. O tym kiedy taka osoba wyjdzie z oddziału zamkniętego decydują lekarze.

Fanatyk2piorunów

Wołam @Panda @Chrabonszcz
Tak jak pisałem wcześniej, wpisy będą pod tagiem psychiatria 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

82piorunów

Hmm, jakbym kiedyś zrobił taki hejto camp? Z gotowaniem w ognisku i w ogóle?
W sumie i tak nikt by nie przyjechał... :smiley:

Autorytet2piorunów

Jadę.

Gruba ryba2piorunów

@AdelbertVonBimberstein jakby był blisko mojego domu to bym przyszedł zjeść kiełbaskę i popijał piwem cicho bekając

Pokaż więcej komentarzy (37)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

To jest coś przerażającego, a zarazem fascynującego, że w każdym środowisku, w każdym sporcie, społeczności, znajdują się skrajni debile i tak sobie żyją robiąc tylko innym problemy i nikt i nic ich nie eliminuje, a jak już to bardzo rzadko.

Czyżby natura preferowała byciem debilem? Czy może ludzkość sama się do tego przyczyniła? :thinking_face:

Na focie wpływają sobie żaglówką wprost w linę holowniczą. Tylko przytomności kierownika holownika zawdzięczają, że nie zanurkowali. Ale takich zdarzeń, czy to na lądzie, czy na morzu jest masa. Saszka nie podumał, bo po c⁎⁎j dumać? Głowa tylko od tego boli.

GURU0piorunów

@kitty95 z ciekawości: co by kapitanowi czy kto tam odpowiada za bezpieczeństwo w takim przypadku, gdyby jednak takiemu debilowi pomóc (albo chociaż nie przeszkadzać) zdobyć Nagrodę Darwina?

Gruba ryba2piorunów

Czy ja wiem czy nie eliminuje oglądam regularnie sadola i tam jednak pokazuje że natura robi swoje.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

12piorunów

Jak się nazywa taka przypadłość, że przykładowo przez miesiąc pracujesz na 500%, ostry jak świeżo zatemperowany ołówek, problemy wszelakie cykasz w locie, a potem przez dwa tygodnie nawet palcem ci się nie chce ruszyć, dopóki się nie zregenerujesz i naładujesz energią i masz totalne wyebongo na wszystko.

I cyk cykl się powtarza jako sinusoida, a bardziej przepływ prostokątny.

GURU3piorunów

@kitty95 Nie wiem, ale mam to samo, nawet takie samo skojarzenie mam z dobrze natemperowanym ołówkiem. Opierdalam rzeczy w robocie, czas mi mija nie wiadomo kiedy, w domu też mam ogarnięte wszystko naprzód, obiady na kilka dni, piekę ciasta, myję okna... A potem zamuła, zero motywacji i nieziemski wysiłek żeby zmusić się do najprostszych czynności, jak telefon na 2% baterii w trybie oszczędzania energii, zamawiamy jedzenie albo mąż coś tam ugotuje. I wyspanie się czy odpoczywanie nic tu nie pomaga. Dodatkowo mam problemy z widzeniem, tak jakby wszystko było rozproszone i nie mogę się na niczym skupić, trochę vibe jak pic rel - jakiś chaos z którego twój mózg chciałby coś skleić, zauważyć że np. jest gdzieś syf, brudne ciuchy, braki i przeterminowane rzeczy w lodówce, jacyś ludzie w pracy coś od ciebie chcą ale nie wiesz w sumie o co im chodzi - no usiłujesz wyłuskać jakiś sens w tym na co patrzysz i co cię otacza, i na tym się skupić ale nie da się.

Kosmonauta1piorunów

@kitty95 dosłownie ja. Czwartek piątek za⁎⁎⁎⁎ście mi się pracowało. Dzisiaj no cóż, ni c⁎⁎ja nic jeszcze nie zrobiłem, z czego byłbym zadowolony xD

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

Tak sobie myślę o życiu, że jest ono takie marne i ciężkie. Człowiek się rodzi. Na początku bywa różnie. Czasami ma dobrą rodzinę i wtedy wygranko, bo przynajmniej pierwsza część życia jest miła i beztroska. Ale jak nie, to już od początku ma kiepsko. Potem trzeba zacząć pracować. Rano wstawać, może na autobus, pociąg, albo dymać na pieszo do szkoły czy pracy. Wysilać się i walczyć o byt. A jak polegnie albo siądzie mu zdrowie, to jak to się mówi, biednemu wiatr w oczy i cj w de – ląduje na ulicy. Jak wyląduje na ulicy, to pewnie już będzie miał jakiś problem z alkoholem, a z tego miejsca to już tylko kierunek cmentarz, po jakimś okresie tułaczki.

A jak sobie radzi w życiu i ma zdrowie, to coś się zwali. Albo mu ktoś umrze, albo będzie miał jakiegoś innego pecha. Tak czy inaczej będzie cierpiał. W międzyczasie może go złapać jakaś choroba i też go szlag trafi. A jak dożyje starości? Wcale nie będzie lepiej. W pewnym momencie stanie się niedołężny i będzie musiał na kimś polegać. A na końcu i tak szlak go trafi.

Tak to teraz widzę. Nie wiem, jak ktoś ma jakieś bardziej optymistyczne spojrzenie na życie człowieka, to się podzielcie.

Gruba ryba10piorunów

ostatnio w ramach rozkmin z zakresu psychologii gdzies zaslyszalem, ze takie pozytywne pojecia jak spokoj, szczescie czy ambicja sa unikatowe dla rozumnych istot, ze zwierzeta sa motywowane przez strach lub prymitywne popedy, wiec cieszmy sie z tego, ze nie egzystujemy jako nawet nieco prymitywniejsze istoty, bo jak na ludzkie standardy taki zywot wolnyby byl od zalet

Pokaż więcej komentarzy (12)