Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rozkminy

Gruba ryba

w Filmy

11piorunów

Wczoraj wreszcie obejrzałem najnowszego Bonda czyli No Time To Die. Oto garść spostrzeżeń po seansie (uwaga SPOILERY):

Początek filmu jest niemal perfekcyjny. Malownicze Włochy, złol ze sztucznym okiem, kuloodporny Aston Martin z gadżetami jak za starych czasów, wybuch grobu Vesper. Później scena z gościem w masce i znakomita czołówka. Byłem przekonany, że tego nie da się popsuć. A jednak.
-Postać Blofelda zmarnotrawiona w poprzedniej części tutaj wypadła jeszcze bardziej blado, nie wspominając już o skromnym "czasie antenowym" i natychmiastowej śmierci;
-Budowana przez cztery filmy, światowa organizacja przestępcza Spectre położona na łopatki przez jakiegoś ruskiego botanika;
-Craig, choć to mój ulubiony Bond, był wyraźnie za stary i zbyt zmęczony na tę rolę. Zresztą sam przyznał, że nie chciał grać i przekonały go pieniążki;
-tak jak poprzednio zero chemii między Bondem a Madelaine. Bez ironii szybciej uwierzyłbym w miłość Jamesa do Moneypanny, która przynajmniej ma jakiś urok osobisty;
-Ana De Armas była na ekranie 15 minut i ukradła show
-Koncept nowego agenta (a raczej agentki) 007 dość ciekawy i sensowny. Bond się wycofał i w jego miejsce wszedł ktoś nowy. Niestety twórcy nie mogli się powstrzymać aby nie zrobić z tego manifestu rasowego (ostatnia scena z naukowcem);
-Całość jak na na film o Bondzie stała się zbyt ugrzeczniona i dramatyczna co kłóci się z dotychczasowym wizerunkiem agenta.

Podsumowując: formuła Bondów z Danielem Cragiem niestety się wyczerpała i nie doczekaliśmy się jej godnego zakończenia. Całość małymi krokami zmierza w kierunku ugrzecznionego filmu dla jeszcze szerszego grona odbiorców, czyli coś w stylu Avengers albo F&F.

Nie wiem jakie będzie kolejne rozdanie ale w kościach serię o młodym Bondzie z Tomem Hollandem w roli głównej.

  

Pokaż więcej komentarzy (16)

Osobistość

w Hydepark

27piorunów

Przebywanie w obecności dzieci jest dla mnie nieprzyjemne, bo zawsze mam wrażenie, że mogę zrobić coś nie tak i urazić dziecko, zrobić coś złego, co zostanie z nim na zawsze, bo nie mam dobrych schematów - moi rodzice nie pozwalali mi na dziecięcą radość i spontaniczność, tylko miałam się podporządkować ich wizji bycia grzeczną. O tzw. "zimnym chowie" nie wspomnę. Z tego powodu też zajmowanie się dziećmi i poświęcanie im uwagi jest dla mnie bardzo trudne i męczące, bo muszę "nalewać z pustego", dawać innym, obcym ludziom coś, czego ja sama nigdy nie dostałam. To jest bolesne.

Właśnie zdałam sobie sprawę, że to wrażenie "nalewania z pustego" pochodzi głównie z braku miłości do samej siebie. Nie mam tam miłości, bo ktoś mi tego nie dał, ale także ja sama sobie tego nie daję teraz. Może byłoby mi łatwiej, gdybym sama pokochała siebie? Pytanie retoryczne, oczywiście, że tak. Tylko to wcale nie jest takie proste. W sumie nie wiem po co to piszę, może dlatego, że jest mi wstyd przyznawać się do takich odczuć moim znajomym i przyjaciołom, a mam potrzebę wygadania się.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Hydepark

27piorunów

W naszej galaktyce jest od 100 do 400 miliardów gwiazd. Żeby zobaczyć każdą z nich przez sekundę trzeba byłoby żyć z 10 000 lat. Skoro gwiazdy są jak nasze słońce to muszą być i inne planety na których jest życie. Takich cywilizacji podobnych do naszej w kosmosie jest zapewne w c⁎⁎j i jeszcze więcej. Każdego dnia jakaś z tych cywilizacji umiera, kończy się, bo ichniejsze słońce wybucha. W kosmosie nie znaczymy nic.

 

Pokaż więcej komentarzy (11)

Kosmonauta

w Rozkminy

8piorunów

"[...] Wcale nie myślę, że uganianie się za tym, co przyjemne, to dobry sposób na życie. Pyszne wino, smaczne jedzenie, muzyka i seks są super, ale bogate życie to tak naprawdę sensowne życie - głębokie relacje z ludźmi, staranie się o to, żeby uczynić świat nieco lepszym, podążanie za interesującymi, wymagającymi projektami, pewną dozą zmagania się i niewygody również. Ludzie jednak najczęściej chcą zostawić po sobie jakiś ślad." Paul Bloom

Jak dla mnie - trafił w sedno. Zapraszam do dyskusji.

   

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Ignorancja to czasem błogosławieństwo. Jedziemy samochodem z całą rodziną, mijamy stojącą na prawym pasie na trasie szybkiego ruchu karetkę na bombach, wiem już o co chodzi, widzę przez górny pasek szyby z tylu jak ratownik miarowo pompuje: góra - dół - góra. I wiesz, że to chyba koniec. I łapią człowieka rozkminy, jak wiele różnych rzeczy się dzieje wokół nas. Mówię żonie, że karetka stoi na drodze a to zły znak a ona w ogóle nie zrozumiała czemu i dalej żartuje z dziećmi z tylu. Zazdroszczę :smiley:

 

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

48piorunów

Ja j⁎⁎ię, ale mnie trzepło. Kolejna osoba, w naszym wieku (okolice 40) nagle odchodzi. Nawet się udzielałem z tą osobą w szkole naszych dzieci na zebraniach, bardzo sympatyczna. To już 5 taka śmierć w ostatnim czasie (wiekowo 35-45 lat). Co za po⁎⁎⁎⁎ne czasy 😒
Kiedyś się śmiałem, że w pewnym wieku zaczęliśmy chodzić na same wesela znajomych. Od trzech lat chodzę na same pogrzeby.

Po⁎⁎⁎⁎ne czasy.

   

Pokaż więcej komentarzy (23)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Intryguje mnie kwestia bólu, który pojawia się w sposób absolutnie losowy, nagle. Czy doświadczacie czegoś takiego, że ot tak, ni stąd ni zowąd, coś Was zaczyna boleć - np. staw kolanowy, albo jakiś mięsień, ścięgno, cokolwiek - chociaż nie doświadczyliście żadnego urazu. Pojawiający się nagle ból trwający kilka, kilkanaście dni, po czym samoistnie przechodzi. Nie pytam hipochondryków. Mieliście z czymś takim styczność?

  

Pokaż więcej komentarzy (29)

Fanatyk

w Przemyślenia

68piorunów

Nie chce mi się w Polsce chodzić do restauracji ani kawiarni. Czuję się dymany przez chytrych januszy. Wszystko jest przesadnie drogie i bardzo często nie idzie to w parze z jakością. Rozumiem że jest inflacja ale problem istnieje od dawna i w głównej mierze jest spowodowany chciwością.
Przykładem niech będzie cena kawy czy wody. W wielu krajach wodę podają za darmo do posiłku a kawa kosztuje około 1-1.5 Euro czyli tyle lub mniej co u nas przy znacznie wyższych kosztach pracy jak np. we Francji. Kebaby w Niemczech kosztują podobnie co w Polsce gdzie ich pracownicy zarabiają 2x tyle co w Polsce a inne koszty biznesu są podobne.
Chcąc wypić kawę na mieście trzeba zapłacić prawie tyle ile kosztuje średniej jakości paczka kawy 250g w markecie. Drinki w klubach po 30 zł gdzie 50 zł kosztuje 0.5l alkoholu z którego je robią, a w hurcie pewnie jeszcze taniej.
Dla mnie to chore.
A wy co myślicie na ten temat?

 

Fanatyk1piorunów

Duża waniliowa latte z Costy w niedzielę, z kawiarni, nie automatu - 4,35 w Dundee, blisko plaży więc miejsce oblegane. Minimalna teraz to chyba 11 funtów na godzinę.
Ale z drugiej strony małe espresso na Jet (stacja paliw) można wziąć za darmo... Ciekawe czy w Polsce taka kawa jest poniżej 20zł, bo powinno być ciut taniej skoro taki barista w Polsce zarabia minimalną polską, prawda?

Autorytet3piorunów

@Enzo w jakim kraju kawa kosztuje w restauracji, czy kawiarni 1-1,5 euro? Poproszę konkretne przykłady. Bo chyba jeździmy po innej Europie.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

To będzie może dziwne, może głupie pytanie, ale od dawna próbuję znaleźć na nie odpowiedź. Jak mam wiedzieć, że naprawdę chcę tego, czego chcę? Że nie jest to tylko taka "zachcianka" na parę minut lub dni, a coś co zostałoby ze mną na zawsze, albo np. na kilka lat?
Czemu o to pytam? Inaczej mówiąc - co w tym momencie było triggerem wywołującym to pytanie, które od dawna co jakiś czas do mnie wraca. Od kilku dni jestem w jednym z polskich nadmorskich miast. I oczywiście jest tu dużo jachtów i łódek różnego rodzaju. I chodzi za mną myśl, że chciałabym mieć choćby małą żaglówkę, żeby móc sobie pływać nią. Nawet nie koniecznie po morzu, ale np. po jeziorach? Skąd mam wiedzieć, że gdybym faktycznie (zakładając, że byłoby mnie stać na kupienie choćby małej żaglówki) zrealizowała pomysł kupienia takiej żaglówki, "jarałabym się" nią nie przez tydzień, czy miesiąc, ale przez kilka lat? Jak Wy to w swoim przypadku rozstrzygacie? Np. jeśli ktoś z Was zamarzyłby o motorze, to jak by zadecydował, czy rzeczywiście powinien sobie kupić motor, czy to tylko chwilowa zajawka, nawet jeśli pojawiałaby się co jakiś czas?
Mam nadzieję, że udało mi się wyartykułować moje pytanie w jakiś zrozumiały sposób. I liczę na Wasze odpowiedzi, za które z góry dziękuję. :smiley:
  trochę też 

Gruba ryba2piorunów

@rain to nie ma znaczenia. Wystarczy że daje powód do wstania rano z łóżka. W najgorszym wypadku sprzedasz, być może ze stratą, to będziesz miała anegdotkę z życia do opowiadania na stare lata i wnuki Twoje lub Twoich znajomych będą mówiły "ciocia @rain od żaglówki" jeszcze długo po Twoim odejściu.

Osobistość2piorunów

@rain wszystko to co nie ma charakteru praktycznego to zachcianka. Co nie oznacza że trzeba z tego zrezygnować.
Kiedy i czy należy realizować zachcianki to jest kwestia indywidualnych celów i priorytetów w życiu. Trzeba znać siebie i możliwe że kilka razy się sparzyć by dowiedzieć się czegoś o sobie, dlatego dobrze jest przy zakupie czegoś patrzeć na potencjalna odsprzedaż.

Przykładowo o sobie wiem że zadowolenie sprawia mi nie posiadanie czegoś tylko korzystanie z tych funkcji które oferuje. Nie potrzebuję żaglówki tylko usługi żeglowania dajmy na to, a zakup zaglówki miałby sens wtedy kiedy koszty wynajmu przewyzszałyby koszta posiadania.
Nie cierpię zobowiązań zatem coś co kupuję musi być możliwie bezobsługowe.
Skąd to wiem ? M.in z tego że kiedyś kupiłem działke ROD zainwestowałem w nią około 40 tys a później sprzedałem, za 32 tyś.

Wiem też że każdy zakup cieszy mnie bardzo krótko, obojętnie czy jest to mieszkanie czy jakaś pierdoła zamówiona do paczkomatu. Wiem to z przebytych doświadczeń co oznacza że same emocje związane z zakupem nie przyniosą mi odpowiedniej przyjemności by opłacało się coś kupowac. Czyli zakup zaglówki cieszyłby mnie przez chwilę a później cieszyłoby mnie co najwyżej żeglowanie.

Wiem też że szybko się nudzę, nie jestem zdyscyplinowany by robić coś regularnie, jeżeli coś muszę zrobić danego dnia to mi się tego odechciewa, czyli wiem że żeglowanie raczej by mi się szybko znudziło.

Czyli najprawdopodobniej wynajmowałbym zaglówke, zrobiłbym to kilka razy a później bym się tym znudził i porzucił.

Tam gdzie można coś wynająć to nawet bym się nie zastanawiał i wynajmował przez jakiś czas by sprawdzić czy to jest to w sensie czy dana czynność sprawia mi przyjemność, nie stan jej posiadania.

Pokaż więcej komentarzy (51)

Inspirator

w Hydepark

34piorunów

Nauczyli nas regułek i dat. Nawbijali nam mądrości do łba. Powtarzali, co nam wolno, co nie. Przekonali, co jest dobre, co złe. Odmierzyli jedną miarą nasz dzień. Wyznaczyli czas na pracę i sen. Nie zostało pominięte już nic. Tylko jakoś wciąż nie wiemy, jak żyć!
Dorosłe dzieci mają żal, Za kiepski przepis na ten świat. Dorosłe dzieci mają żal, Że ktoś im tyle życia skradł. Nauczyli nas, że przyjaźń to fałsz. Okłamali, że na wszystko jest czas. Powtarzali, że nie wierzyć to błąd. Przekonali, że spokojny jest dom. Odmierzyli każdy uśmiech i grosz. Wyznaczyli niepozorny nasz los. Nie zostało pominięte już nic. Tylko jakoś wciąż nie wiemy, jak żyć.
Nauczymy się więc sami na złość. Spróbujemy, może uda się to. Rozpoczniemy, od początku nasz kurs. Przekonamy się, czy twardy ten mur. Odmierzymy, ile siły jest w nas. Wyznaczymy sobie miejsce i czas. A gdy zmienią się reguły tej gry. Może w końcu odkryjemy, jak żyć! ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️




Fanatyk

w Hydepark

8piorunów

Najbardziej to się boję raka. Jak czytam te zrzutki co ludzie przechodzą to jest masakra. To wcale nie wygląda tak, że ci lekarz mówi, że zostało 6 miesięcy życia i sobie zapierdalasz elegancko świat zwiedzać, bo potem sobie po prostu padniesz. Ludzie piszą, że to jest niewyobrażalny ból i c⁎⁎ja dają te morfiny itp. Osobiście nie znam nikogo, kto by miał raka, ale zacząłem czytać o tym. Masakra jakaś. A 30% zgonów to jest rak.

Fanatyk1piorunów

Nie czytaj. Żyj. Ciesz się każdym dniem. Carpe diem.

Martwisz się rakiem, masz stwardnienie rozsiane, a może za trzy godziny rozjedzie cię samochód. Albo piorun strzeli. Albo spadnie na ciebie zabłąkana ruska czy ukraińska rakieta.
Życie w stresie sprawi, że na pewno zachorujesz. Żyj i ciesz się każdym dniem. Każdy kiedyś umrze.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

Jakoś dużo chrabąszczy majowych w tym roku i jakoś późno.
Ciekawe czy coś to oznacza dla pogody np.

Gruba ryba0piorunów

@bizonsky ooo właśnie je dzisiaj widziałam :grinning: zapomniałam jak to się nazywa. Wpadł mi taki przez okno ostatnio i nie umiał się podnieść z podłogi xD Myślałam, że jakaś osa bo takiego huku narobił xD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Dziś miałem srogą rozkminę. Sporządzałem dokumenty i pod każdym musiałem się podpisać:

W zastępstwie leśniczego: Czesław Kiszczak.

Nie wiedziałem, czy ,,leśniczego" mam pisać z dużej czy z małej litery.

Koniec końców pisałem z dużej xd

  

Ps, na razie będzie trochę mniej wpisów, bo mam trochę na głowie

Pokaż więcej komentarzy (5)

Kompan

w Polityka

2piorunów

Hmm...

A gdyby tak jakoś "przydzielić" każde województwo po danych partiach, tak żaby dana partia sprawowała władze w danym województwie i realizowała swój program wyborczy tam ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Wtedy okazało by się po czasie która partia jest najlepsza po wynikach ich działań.

Takie dzikie przemyślenia mnie naszły ( ͡~ ͜ʖ ͡°) .

Oczywiście z dystansem....

  

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

179piorunów

Z czego wynika ta agresywność językowa Polaków? Język wypełniony jest przekleństwami i wszechobecną pogardą.

Dopóki była tu mała ilość użytkowników i nikt nic nie publikował - ta mała grupka pisała raczej pozytywne komentarze, znalezisk było niewiele itd.

Język tworzy naszą rzeczywistość - jeśli w języku, którym się posługujemy jest tylko złość, krzyk, pogarda, nienawiść to jakimi ludźmi możemy być na co dzień?

Piszę to bo widzę masę komentarzy wyzywających ludzi od różnych, nie będę wymieniać. Jakiś chłop się oburzył np., że nauczyciele dostają prezenty na koniec roku choć nie powinni, zamiast napisać to co ja teraz, zwyzywał nauczycieli od najgorszych, we wpisie, który dotyczył miodu.

Tak samo liczne artykuły wyrażające pogardę dla Rosjan - wyzywanie ich od kacapów, onuc itd. Jestem przeciwna wojnie, przeciwna polityce Rosji, ale myślę, że takie opisywanie tego narodu to zniżanie się intelektualne do poziomu tych ludzi. Jeśli chcemy być kiedyś bardziej na zachód to trzeba nauczyć się dialogu, szacunku, respektu i powagi. Trzeba reprezentować wyższe wartości moralne.

Wczoraj wracałam ze sklepu i spotkałam jakiegoś chłopaka siedzącego na ławce i rozmawiającego przez telefon - umawiał się z jakimś mężczyzną żeby jechać gdzieś razem, ale przy okazji tego mężczyznę wyzywał, bo mężczyzna zdawał się nie rozumieć co jego rozmówca przekazuje, więc polecały teksty o niskiej inteligencji, tylko mniej wybredne, nie będę cytować.

Mieszkałam kiedyś za granicą, w tym czasie zauważyłam pozytywną zmianę w sobie - mianowicie nigdy nie klęłam. Nawet jak próbowałam kląć w tym innym języku to ludzie reagowali z dezaprobatą/myśleli, że powiedziałam coś innego. Szybko mnie to nauczyło, żeby takich słów nie używać, bo jest to nieakceptowalne społecznie i bardzo rzadko używane, tylko w sytuacjach ekstremalnych.

To jedna z rzeczy jakich mi brakuje - ludzie byli dla siebie mega mili, a ilość słownej agresji była minimalna, nie mówię, że nie istniała, ale jeśli się pojawiała to w patologicznych kontekstach/ciężkich sytuacjach.

Jakie jest wasze spojrzenie na to? Czy wy często przeklinacie? Piszecie w internecie komentarze, które mają za zadanie kogoś obrazić? Jak sobie z tym radzicie, jeśli to wy jesteście ofiarą takiego ataku?

Ja np. przestałam komentować wygląd innych ludzi, a kiedyś robiłam to nagminnie. Czasami mnie jeszcze świerzbi, ale później sobie myślę, co ta osoba ma zrobić z komentarzem "nie podobają mi się twoje sztuczne rzęsy". Nic. Ona takie lubi i jej się takie podobają, niezależnie od tego co mi się podoba. Każdy ma prawo robić co chce ze swoim życiem, wyglądem itd.

Zobaczyłam ostatnio uroczy filmik, który dał mi do myślenia, przedszkolanka uczyła dzieci jak wygłaszać swoje opinie i powiedziała im coś takiego:

Jeśli widzisz u danej osoby coś, co ta osoba może zmienić w 30 sekund to możesz to skomentować np. możesz komuś zwrócić uwagę, że ma rozwiązaną sznurówkę, bo ta osoba ma szansę to naprawić. Jeśli widzisz u kogoś coś czego dana osoba zmienić nie może szybko np. kolor włosów, który tobie wydaje się nieodpowiedni to lepiej tę opinię zachować dla siebie. 😉

Czy wy się czujecie dobrze, jeśli ludzie wobec was są opryskliwi i niemili? Komentują wasze życie, zachowania, wybory w opryskliwy sposób? Macie jakieś przemyślenia na tematy, które poruszyłam? Chcielibyście, żeby to inaczej wyglądało czy wam to nie przeszkadza?

Kosmonauta1piorunów

@GtotheG przybyło osób i poziom się uśrednił.
Teraz zobacz sobie parametry przeciętnego Polaka- zarobki, wykształcenie, miejsce zamieszkania i masz odpowiedź.

Pokaż więcej komentarzy (87)