Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

ten_kapuczinoGruba ryba

Dołączył/a:

  • 137 wpisów
  • 1385 komentarzy
  • 3 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

107piorunów

Całe życie marzyłem żeby mieć duża firmę. Nie wiem skąd mi sie to wzięło ale zawsze jak zaczynałem jakiś biznes (kto pamięta ten wie ze miałem ich wiele) to kombinowałem jak go skalować, delegowac obowiązki i oczami wyobraźni juz widziałem wieżowiec z moim logo na dachu. Ale co dziwne nigdy nie marzyłem o wielkich pieniądzach, wręcz wstyd mi czasami było jak rodzina czy znajomi widzieli ze kupiłem sobie coś drogiego.

Bywało z tymi biznesami lepiej lub gorzej (w tym bankructwo), ale zawsze ten rozwój mnie jakos motywował. Nowe kursy, nowe kwalifikacje, nowe jeszcze większe kontrakty.

Od wkręcenia żarówki za 50zl (oh jak sie wtedy cieszyłem ze coś zarobiłem, pierwsza klientka w Polsce jak wróciłem z Anglii, bałem sie iść do obcej osoby do mieszkania) doszedlem w 7 lat do kontraktu gdzie sama robocizna była za prawie milion złotych.

Doszedłem, rozejrzałem sie i... tu nic nie ma. A właściwie jest ale sama ch⁎⁎⁎ia. Duże ryzyko, nerwy, problemy, wieczny stres a na końcu kasa... która tego w ogóle nie wynagradzala. Na tym kontrakcie zarobiłem jakieś 80 000zl. Ale trwał pół roku i stwierdziłem ze nie było warto, jak policzyć miesięczny zysk biorąc pod uwagę problemy i ryzyko.

Tyle mozna zarobić bez problemu sobie kręcąc małe robótki bez stresu, ryzyka i nieprzespanych nocy czy tygodnia sraczki nerwowej.

Kolejny kontrakt pod wodą. Jakieś 40-50 tys zł w plecy...

I coś we mnie pękło, może juz za stary jestem? Na ten stres i problemy. Marzylo mi sie tylko zeby wszyscy mi dali swiety spokoj. A może juz nie potrzebuje udowadniać swojej wartości co to ja nie osiągnąłem, jakie to kontrakty nie robiłem.

Zresztą juz widzę ze duży biznes to trzeba mieć do tego charakter. Trochę sie tego zacząłem uczyć ale nie wiem czy podobało mi sie w jakim kierunku to szło. Zawsze chciałem aby moje kontakty z ludźmi były mile, żeby obie strony były zadowolone i biznes był win-win. To się sprawdzało w małych prywatkach ale zupełnie nie jak pojawiała sie większa kasa i każdy każdego próbuje mniej lub bardziej wyruchac.

No i co dalej?

Zamykam spolki, rezygnuje z większości pracowników, zamykam biuro, zostawiam cześć biznesu która przynosi mi najwięcej zysku przy minimalnej pracy i postanowiłem iść na etat plus robić jakieś małe zlecenia...

Zawsze największy przeciwnik etatów a teraz sam idę. Chyba to życie zawsze chce udowodnić ze cokolwiek uważamy to będzie inaczej...

Idę na etat szeregowego pracownika technicznego, jak zobaczyli moje CV to pani aż sie jakala jakie to mają cudne benefity w tym korpo i jak wspaniale sie tam pracuje. Za 8000 zł brutto hehe. To ja swoim pracownikom lepiej place :smiley:

Ale zapłacą mi ZUS, odejdzie mi sporo kosztów a robota taka ze w nocy to sie śpi, a w dzień mozna jakieś prywatne rzeczy na kompie porobić.

W przyszłym tygodniu idę na rozmowę, oni to mnie chcą na pewno ale spróbuję przynajmniej na te 9000-9500 brutto wynegocjować.

Marnie ale co zrobić... życie... na starość w korpo skończę..

Pokaż więcej komentarzy (49)

Lider

w Hydepark

203piorunów

świat się kończy Panowie

byłem ostatnio na randce z apki

dziewczyna na zdjęciach szczupła, ładna, zadbana, elegancko ubrana, kilka lat młodsza, fajny głos i wgl

jakiś tam wspólny vibe był

pracuje w handlu międzynarodowym, hajs się zgadza i u jej starych też

no dobry materiał

trzeba kurde atakować

no to pojechałem (nie pytajcie ile km bo braknie mi lasów żeby to wszystko rozchodzić)

na miejscu wita mnie jakby inna osoba

taki wystraszony, zalękniony piwniczak z wąsem i oponą na brzuchu, mówiąca prawie szeptem

4/10

no nie jestem kurde piękny ale u mnie towar czyli ja jest zgodny z opisem i zdjęciami w 100%

podjeżdżam, pyta mnie czy może wsiąść (?), odpowiadam, że no pewnie

od razu ścisza mi radio na zero (a grało tak na 20% mocy) bo ona musi mieć w aucie cicho jak prowadzi (??) bo się nie może skupić XDDD

(później mi powiedziała, że swoje auto rozbiła niedawno)

mieliśmy jechać na spacer do lasu, ja tamtejszych terenów nie znam ni chuchu

nie przygotowała się a wiedziała o tym i miała kilka dobrych dni, nie znalazła żadnej dobrej miejscówki

coś tam pochodziliśmy przy takim małym lasku przy esce XDDD

mówi mi, że wysoki jestem (no shit, opis zgodny z rzeczywistością przypominam) i opowiada mi akcje jak przyjechał do niej typ co nakłamał, że jest 20cm wyższy XDDD

zachowywała się jakby pierwszy raz na dworze była

coś tam gadamy o beznadziejnej sytuacji na apkach itd

okazuje się, że koleżanka ma tam stado adoratorów i regularnie chadza na randki XDDDD

gdzie u mnie to jest cud jak baba odpisze nawet gdy pierwsza da lajka

padła decyzja, że jedziemy nad jeziorko posiedzieć, no ok

pojechali, posiedzieli 15 minut, gadka szmatka

a ona, że do domu już chce

mi to było bardzo na rękę więc jedziemy

odwiozłem

wracam na chatę

i pisze do niej jak wrażenia XDDD

a ona daje mi do zrozumienia, że nie została potraktowana właściwie bo nie otwierałem jej drzwi do samochodu i nie przywiozłem kwiatów

XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

ps (a i jeszcze bym zapomniał na powrocie chyba mnie fotoradar j⁎⁎⁎ął bo pierwszy raz jechałem tamtędy i się zagapiłem XDDDDD)

Pokaż więcej komentarzy (61)

Lider

w Hydepark

224piorunów

Kumpela opowiedziała mi historię, jaki "fajny" wyjazd miała ostatnio, spróbuję ją przytoczyć, bo mnie zaciekawiła xD:

Kumpela pojechała sobie w góry na długi weekend, jak rozumiem z opowieści wyjazd zorganizowali na spontanie ich znajomi, którzy wyhaczyli idealny domek - kilka sypialni, salon, kuchnia, ogółem rewelacja. Oprócz pary głównych organizatorów pojechały 3 inne, w tym jedna para z dwójką dzieciaków, jak rozumiem kilku/kilkunastoletnich. Organizatorzy znali wszystkich, reszta znała się nawzajem luźno lub wcale. Zjechali się na miejsce w różnych porach, wiadomo, wesolutko, wódeczka. Jako, że spontan, to zero sprecyzowanych planów oprócz dwóch panów - oni, w tym główny organizator, od razu rzucili że z samego rana cisną w góry i tyle ich widzieli.

Reszta leniwie wstała później i zastanawia się co ze sobą zrobić. Niby góry, ale na szlakach tłok, no to spacerniak, muzea i knajpy przy Krupówkach - na to pisały się cztery osoby: para z dzieciakami, organizatorka i moja kumpela. Ostatnia parka stwierdziła że na góry się nie naszykowali, a w Zakopanem wszędzie byli, to oni cisną na jakieś termy na cały dzień.

Na to się dzieciaki rozwrzeszczały że też by chciały na baseny, na co matka radośnie oznajmiła "to pojedziecie z ciocią i wujkiem".

Na co "ciocia" rzuciła coś w stylu: sorry, ale ni c⁎⁎ja xD

Martwa cisza nastała, zaczęła się dyskusja w stylu "no ale co to za problem" na co tamci odparli że nie zamierzają się cały dzień oglądać za nie swoimi dziećmi, zresztą nie po to swoje zostawili u dziadków xD

Matka zaczęła tłumaczyć że dzieci przecież grzeczne i bezproblemowe, co tamci ucięli że nie chcą w ogóle dyskutować i żeby im dnia nie organizowała, po czym szybko się zwinęli na ww. termy.

Atmosfera zrobiła się jak po dżumie, matka wściekła, jej facet też nie bardzo choć on akurat najmniej się odzywał xD Organizatorka próbowała jakoś temat łagodzić i szukać knajpy do wyjścia, ale nic to nie dało. Po chwili tamci zniknęli po czym rzucili że to piedolą i wyjeżdżają xD Na odchodne rzucili do organizatorki i mojej bogu ducha winnej kumpeli "DZIĘKI ZA WSPARCIE KUWA!" i pojechali z dzieciakami xD Po 5 minutach szoku poszły się napić do knajpy i się zrelaksowały, za to wieczorem musiały to opowiadać 10 razy całej reszcie, bo nie wierzyli, zwłaszcza panowie górale którzy poszli w góry, że coś takiego się odje*ało.

Sam mam kuzynkę, której kiedyś ulubionym zajęciem było podrzucanie dzieci po rodzinie na weekendy albo jakieś losowe eventy, sam mógłbym o tym trochę napisać. Ale chyba nigdy praktycznie obcym osobom xD

Gruba ryba15piorunów

@mannoroth nie uwierzyłbym gdyby nie to że znam podobnych ludzi, który każdą napotkaną osobę uznają za opiekunów swoich dzieci i oburzają się jak ktoś im postawi granicę.

Pokaż więcej komentarzy (49)

Tytan

w Hydepark

111piorunów

W gorących pojawił się wpis o tym że *jesteśmy jedynym pokoleniem potrafiącym zainstalować drukarkę.

Naszły mnie wspominki, jak to dostałem nowy komputer, no ale Stary chciał zaoszczędzić więc kupił komputer bez systemu operacyjnego.

Jako że moja kopia zapasowa Windowsa gdzieś przepadła poszedłem do kolegi, po jego kopię Windowsa, niestety, nie było go, tylko jego Stary.

- Słuchaj no mlody, no nie mogę znaleźć, ale mam "orygalny system operacyjny"

Oczy mi się zaświeciły, z oryginałów miałem tylko dwie płytki "Komputer Świat Twój Niezbędnik", Stary kolegi daje mi plytke i książeczkę która na pewno miała większy wpływ na młody organizm niż alkohol i narkotyki.

MANDRAKE LINUX

Jak moje spierdolenie pozwoli mi kiedyś mieć kobietę i dzieci będę powtarzał, że wszystkiego należy w życiu spróbować, ale od linuksa trzymaj trzymaj się z daleka bo cię zmiecie z planszy.

Problemy z alsa/pulseaudio? Snią mi się do dzisiaj.
X wywala do trybu tekstowego? Żaden problem.
Nie działa skaner? Sane oraz sterowniki dla windowsa i odpowiedni plik konfiguracji.
Szukasz rozwiązania na elektrodzie? zrekompiluj Kernel, to na pewno wina Kernela mordo.

A potem już poszło, dzieci w szkole opowiadali o tym jakie fajne jest GTA3, a ja mogłem tylko się patrzyć na tego jebanego pingwina.

Pokaż więcej komentarzy (34)

GURU

w Wiadomości Polska

17piorunów

Promocje 2+1 pod lupą. Poseł PiS chce zmian w oznaczaniu cen wielopaków

Sieci handlowe często stosują promocje "wielosztukowe". Klienci, kupując określoną liczbę promocyjnych produktów dostają 1 lub więcej „gratis”, w efekcie cena jednostkowa jest obniżona. Promocje te jednak nie zawsze są przejrzyste, a informacje na cenówkach wystarczająco

Fanatyk

w Hydepark

201piorunów

W sumie racja.

Mam takich dobrych kumpli i co mi pokazuja to sam bym te kobiety w d⁎⁎e kopnal.

GURU3piorunów

Wolałbym jakiś import ze wschodu Korea czy Japonia. Od biedy to Kazachstan czy Ukraina by wystarczyła niż męczyć się z naszymi pustakami z kijem w d⁎⁎ie i muchami w nosie. Jako pojemnik na sperme się tylko nadają.

Pokaż więcej komentarzy (70)

Fanatyk

w Hydepark

72piorunów

Może trochę wyolbrzymiam sytuacje, ale mam lekkiego doła jako rodzić, więc wyleję tutaj smutów na klawiaturę.

Żyjemy sobie na skraju wsi, pod większym miastem. Celowo się tam wyprowadziliśmy, aby mieć spokój od zgiełku, kiepskich sąsiadów, no i aby dzieciaki miały trochę swobodnego dzieciństwa. Mam synów 9 i 6 lat, staramy się ich wychowywać bardziej w stylu podwórkowym – ekran do kilku godzin dziennie, brak telefonów, macie biegać i broić, poznawać kolegów. No i kolegów poznają, lepszych i gorszych, ale ogólnie zaczęliśmy się cieszyć, bo poznali kolejnego kolegę mieszkającego na dawnym gospodarstwie i obok niego założyli kolejną bazę – miałem nawet zrobić spacer po ich bazach i wam kiedyś wrzucić. Ogólnie sielsko anielsko, w poniedziałek jeden nocował u drugiego, w wtorek na odwrót.

Ale do sedna. Wczoraj byli sami, pod opieką dziadków, czyli generalnie hasali do woli. Wróciliśmy wieczorem i starszy coś podejrzenie wleciał do domu, zgarnął plecak i próbuje się wyśliznąć. Jako, że dwa dni wcześniej, próbowali z strychu zdjąć akwarium, na hodowlę żab, Mżonka go przydybała i skontrolowała torbę. A tam, nóż jak na zdjęciu. Pytanie, co to, skąd to ma, pierw się migał, potem próbował uciec. W końcu się przyznał, że „pożyczył” z parapetu u kolegi, bo musiał przeciąć chaszcze do bazy. Co znaczy pożyczył, tłumaczenie, że to kradzież, a już o tym, że mogli Sobie coś zrobić, to szkoda nawet gadać – niby dajemy im być samodzielnym w kuchni, ale pod naszą kontrolą. Płacz się dopiero rozkręcił, jak się dowiedział, że ma karę, i trzeba teraz wziąć nóż, odnieść rodzicom kolegi, i przeprosić. Niestety on mocno reaguje, bo ma ADHD, więc wrzaski na pół osiedla, więc będzie nożownik, jak nic. Do tego jeszcze kumple, wzięci na spytkę, potwierdzili, że wziął ten nóż, że niby mówili mu że nie, że potem jeszcze pociął jakaś złamaną kukurydzę, no ok, potwierdzili wersję wydarzeń, ale za chwilę polecieli do bazy, aby przynieść tą kukurydzę na dowód, o który nikt nie prosił – no to już było mało koleżeńskie moim zdaniem.

No i bądź tu mądry, z tym wychowywaniem dzieci. Nie wiem teraz, czy dobrze zareagowałem, czy to dobre rozwiązanie problemu. Nie podoba mi się też, zachowanie kumpli – niby niebezpieczna sytuacja, ale z drugiej strony to dobijanie leżącego, nie za fajne. Człowiek stara się ich usamodzielniać, odklejać od ekranu, a Ci potem latają z nożem po wsi, który jeszcze buchnęli.

A na koniec Sobie myślę, co by zrobił 9 letni zomers w tej sytuacji? No nie zajumał by noża, bo i tak każdy w tym wieku miał już jakiś scyzoryk, a od kumpla pewnie nie raz dostał cegłówką lub czymś w tym stylu, po czym razem szło się nad strugę, budować tamy, aż matka zgarnęła, i kolejny dzień spuściła lanie, za pobrudzone i śmierdzące ciuchy.

I bądź tu mądry, ehh.

Osobistość2piorunów

Trzeba edukować, że to niebezpieczne, ale też nie ma co popadać w przesadę. W przedszkolu mojej córki pięciolatki dostają scyzoryki, żeby strugać patyki, a przed wyjściem do lasu proszono rodziców, aby spakowali dzieciom do plecaków piłki turystyczne. :open_mouth: Takie prawdziwe, dla dorosłych. Sam używam takiej bardzo ostrożnie, bo jest naprawdę ostra

Osobistość2piorunów

Ja w jego wieku (albo nawet młodszym) to praktycznie zawsze miałem w kieszeni scyzoryk wychodząc z domu. I to taki porządny który dostałem od taty na prezent. Przydawał się właśnie między innymi do robienia baz, strugania patyków itp.

Pokaż więcej komentarzy (58)

Autorytet

w Hydepark

58piorunów

Moja różowa na woodstocku to przeprowadziłem bananowca na balkon. Módlcie sie o jego zdrowie i lekkie wiatry bo inaczej zginę jeszcze w tę Niedzielę. To jej ukochany bananowiec, który ma ogólnie więcej praw ode mnie

Gruba ryba5piorunów

Jak bananowiec znosi opady gradu? - enter

Bananowiec znosi opady gradu stosunkowo źle wizualnie, ale wykazuje dużą odporność i zdolność regeneracji. Grad dziurawi i strzępi jego szerokie, kruche liście, przypominając efekt silnego wiatru. Ponieważ bananowce rosną bardzo szybko i stale wypuszczają nowe liście ze środka pzewora, uszkodzenia szybko stają się mało widoczne.

Jak szybko biega żona?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

106piorunów

Zaczynaliśmy jako kraj, który oczekiwał jakieś laurki z zachodu za przygarnięcie prawie miliona uchodźców z Ukrainy, mówiło się trochę o pokojowej nagrodzie Nobla dla kraju jako całokształt.

Aktualnie jesteśmy krajem, w którym co drugi dzień albo codziennie słyszymy o napaściach, pobiciach itp. na tle narodowościowym.

Smutnabuzia.jpg

Osobistość1piorunów

Jak zawsze ze skrajności w skrajność. Najpierw pospolite ruszenie. Potem pospolite obrażenie.

Pokaż więcej komentarzy (43)

Fenomen

w Hydepark

33piorunów

1091 + 1 = 1092

Tytuł: Obłęd '44. Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując powstanie warszawskie

Autor: Piotr Zychowicz

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Alfa

Format: Rebis

ISBN: 9788380626133

Liczba stron: 512

Ocena: 1/10

Poniższa recenzja będzie jednocześnie zawierać moje prywatne poglądy na temat powstania i innych tematów pokrewnych, do których odwoływał się Zychowicz. Same poglądy Zychowicza nie mają wpływu na tak niską ocenę książki, powody wystawienia jedynki znajdują się na samym końcu. Będzie dużo, wobec czego gdyby coś wydawało się niejasne, proszę o sygnał.

W trwającej właśnie mojej serii lektur poświęconych powstaniu warszawskiemu nie mogłem ominąć „Obłędu ’44” Zychowicza. Wypożyczając tę książkę z biblioteki doskonale zdawałem sobie sprawę, na co się pisze. Wiedziałem, że Zychowicz ma bardzo krytyczne stanowisko wobec Powstaniu Warszawskiemu. Też jestem świadomy stylu, w jakim prowadzi dyskusję. Wiem, czemu Zychowicz ma tak złe zdanie o powstaniu, ale czy jego zaangażowanie brzmi wiarygodnie?

To będzie spoiler, ale chyba umowny: spora część rodziny Zychowicza przeżyła powstanie, to wydarzenie jawiło im się jako koszmar i nie dziwi mnie, że Piotr Zychowicz wyniósł taki pogląd z domu. Problem jednak polega na tym, że przez lwią część książki Zychowicz po prostu atakuje wszystkich: Bora-Komorowskiego, Chruściela, Okulickiego, Armię Krajową jako całość, Polskę i nas Polaków. Wiem, że człowiek w nerwach potrafi napisać, że "Polacy to najgłupszy naród Europy", ale wyjątkowo głupim lub podłym wydaje mi się opluwać wszystkich na chłodno, podpisywać się tym swoim imieniem i nazwiskiem i zarabiać niemałe pieniądze (30 tys. sprzedanych egzemplarzy „Obłędu ’44” w pierwszych tygodniach!). Zychowicz miewa rację pisząc, że Polacy są impulsywni i zbytnio ufają obcym mocarstwom, ale ręce mi opadają jak zasugerował, że w historii Polski najlepszym okresem było panowanie Jaggielonów i ogólnie gdy nie Litwini to nasza historia potoczyłaby się jeszcze gorzej. Walenie jednak po Polsce i Polakach na każdej stronie jest po prostu męczące i obraźliwe. Autor czasem napisze o bohaterskiej postawie samych szeregowych powstańców, Sosnkowskim, Grocie-Roweckim ceniąc jego przenikliwość i ostrożność (z tym drugim się nie zgadzam, bo Rowecki jako lider Polskiego Państwa Podziemnego wykazywał się dość lekkomyślnym stosunkiem do swojego bezpieczeństwa, ułatwiając kilku zdrajcom wydanie go Niemcom) czy też innej postaci z naszej historii, ale to nie brzmi wiarygodnie, to wygląda jak łatka, przykrywająca niechęć do własnego kraju.

Sam uważam powstanie za przegrane militarne, ale (wbrew opinii Zychowicza) szok, jakim okazała się cena powstania, był na tyle duży, że w następnych latach „Solidarność” mająca w pamięci koszt wojny była świadoma, że jak pozwoli sobie na wiele to sprowadzi do Polski czołgi radzieckie, które powtórzą hekatombę. Zychowicz odrzuca ten pogląd sugerując, że 1980 nie ma nic wspólnego z 1944 i jeszcze rozwija ten pogląd o dygresję, że w ogóle komunizm upadł wyłącznie za sprawą Reagana, który narzucił agresywne tempo zbrojeń z ZSRR. No dzisiaj po faktach każdy jest mądry, ale w 1980 sam miałbym w głowie, że Rosjanie nie będą się patyczkować i skoro zaatakowali Afganistan to i nas zaatakują, mogąc zrobić z każdego miasta drugą Warszawę. Czy można było uniknąć powstania? Do dzisiaj nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, obawiam się, że to i tak by wybuchło, choćby była to samowola powstańców.

Zychowicz obficie dyktuje, po jakiej stronie Polska powinna opowiedzieć się podczas wojny. Nie podzielam jego poglądów co do relacji z Niemcami. Nie znam treści jego poprzedniej książki, tj. „Paktu Ribbentrop-Mołotow”, ale domyślam się, że w „Obłędzie” się powtarza. Generalnie Zychowicz uważa, że sojusz z Niemcami sprawiłby, że Polska nie zostałaby tak zniszczona, nie doszłoby do zniszczenia Warszawy (dygresja: zdaniem Zychowicza bardzo ładnego, czego też nie podzielam, gdyż miasto było ładne tylko na zdjęciach. Prawdziwa Warszawa to nędza społeczna), czy też nie doszłoby do mordów na Wołyniu (sic! Zychowicz kompletnie nie rozumie relacji polsko-ukraińskich, które doprowadziły do tego nieszczęścia). Cóż, przed wojną Niemcy widzieli w nas wroga, może co najwyżej szanowali Piłsudskiego, ale po jego śmierci od razu ujawnili swoje stanowisko co do nas. Podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow i wspólne zaatakowanie ZSRR mogło by nic nie dać. Skoro III Rzesza potrafiła zerwać pakt z ZSRR to co by jej szkodziło po opanowaniu Białorusi zaatakowanie Polski z dwóch stron, zwłaszcza gdybyśmy byli wykrwawieni po walach na Białorusi i Ukrainie? I czy Ukraińcy omamieni propagandą sowiecką i obietnicą niepodległej Ukrainy nie doprowadziliby do mordów na Wołyniu wcześniej?

Tyle alternatywna historia, skoro Zychowicz ją stosuje to i ja się pobawię. Ale nadmierna wiara w Niemców po prostu boli, zwłaszcza że jako Pomorzanin doskonale pamiętam, że kilka tygodni po wybuchu wojny w zbrodni pomorskiej Niemcy zamordowali ponad 50 tys. Polaków, w większości przedstawicieli klas wyższych i elit intelektualnych. W następnych miesiącach na Pomorzu terror był niewyobrażalny, Niemcy śmiało stosowali odpowiedzialność zbiorową, gdzie za „działalność przestępczą” cała rodzina była wysyłana do obozu koncentracyjnego. A teraz paradoks. Sny Zychowicza o Polakach walczących z Niemcami bardzo się ziściły właśnie na Pomorzu. Jak Niemcy zmuszali Polaków do wcielania się do Wehrmachtu. Kto mógł to uciekał i jako dezerter zasilał Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, „wnosząc w posag” broń zdobyczną. Ale nie wszyscy mieli to szczęście i część Polaków zginęła jako żołnierze Wehrmachtu pod Monte Cassino czy Stalingradem. Na Pomorzu Sowieci uchodzili za dzikusów, ale zdecydowanie byli mniejszym złem, gdyż nie stosowali takiego terroru jak Niemcy. Tyle, jeśli chodzi o natarczywe pisanie przez Zychowicza, że ZSRR to zło wcielone, a chwała należy się Narodowym Siłom Zbrojnym, bo pod koniec wojny zawarły taktyczny sojusz z Niemcami.

Nie będę negować poglądów Zychowicza na temat dowódców AK, bo ich decyzje podczas powstania nie były dobre. Tylko no tak jak pisałem, dzisiaj po czasie wszyscy są mądrzy i nie czuję się na tyle pewny, by kogokolwiek atakować personalnie i za konkretne czyny. Powiem więcej, pisząc "ich decyzje podczas powstania" to w rzeczywistości "podzielam ogólny pogląd historyków, którym w tej sprawie ufam i wierzę, że ich poglądy mają oparcie w faktach". Ale gdybym poświęcił cały rok na studiowanie całej dostępnej literatury i podjęcie jednoznacznej dyskusji, to hamowałbym język, pisząc ostrożniej.

Ocenę jednak zacząłbym od opisania nastrojów społecznych. Bo o tych Zychowicz nigdzie nie wspomina. Atakując wszystkich właściwie nigdzie nie poruszył tego temu, nie uwzględnił go w ocenie. Brak ten dyskwalifikuje książkę. W tym miejscu esej historyczny staje się pamfletem.

Styl, jakim jest napisana ta książka, jednoznaczne oceny, pomijanie wielu czynników, mających wpływ na powstanie czy historię Polski podczas wojny w ogóle skreślają tę książkę. Do tego dorzucam całkowity brak przypisów. Jest bibliografia, ale przy tak kontrowersyjnych poglądach wydaje mi się konieczne jasne zasygnalizowanie, skąd autor czerpał wiedzę. Bez przypisów uważny czytelnik może oskarżać Zychowicza o celowe manipulacje, byle tylko teza się zgadzała. Nie interesuje mnie, że esej nie wymaga przypisów, jeśli oskarżamy kogoś o coś najgorszego to oczekuję jednoznacznych dowodów.

Zychowicz żerując na sensacjach nie jest historykiem tylko populistą i demagogiem, dokonujących znacznych szkód w polityce historycznej. Niech ma swoje poglądy, tylko niech nauczy się je głosić na spokojnie, z jednoznacznymi dowodami i w szerszym zakresie. Niestety krytyka ze strony historyków nie przyczyniła się do zmiany stanowiska Zychowicza. Temu nadal dobrze jest być Stanowskim badań historycznych. Szkoda tylko, że na ten cynizm nabiera się tysiące Polaków, gotowych kupić jego najnowszą książkę. Ja tymczasem poczekam, aż ukaże się inna książka o podobnej tematyce, ale napisana na chłodno.

Prywatny licznik: 29/50

GURU11piorunów

Moim ulubionym epizodem tego świetnie zaplanowanego powstania jest akcja, jak oddział na samym starcie bez podjęcia walk uznał, że nie ma sił na jakiekolwiek działania zaczepne, po czym zacząć odwrót do Lasów Chojnowskich, a podczas ewakuacji został zdziesiątkowany w podwarszawskiej wsi gdzie sam wpadł na niemiecki garnizon.

PW rozpoczęła decyzja dowódców. Nie nastroje społeczne. Decyzja była absurdalna, opierająca się na życzeniowym myśleniu. Oczywiście nie czyni to tez Zychowicza mądrzejszymi.

Inspirator7piorunów

@BapitanKomba

że w następnych latach „Solidarność” mająca w pamięci koszt wojny była świadoma, że jak pozwoli sobie na wiele to sprowadzi do Polski czołgi radzieckie

Myślę że przeceniasz wpływ jaki miało to na „Solidarność”, raczej bardziej wpłynęła na to Praska Wiosna i operacja Dunaj z '68.

Generalnie Zychowicz uważa, że sojusz z Niemcami sprawiłby, że Polska nie zostałaby tak zniszczona, nie doszłoby do zniszczenia Warszawy

Jest tutaj ziarno prawdy - tak na chłodno patrząc to w tym scenariuszu Polska miała największe szanse na przetrwanie i ugranie czegoś, ale raczej wymagałoby to akceptacji dużych ustępstw (pogodzenia się np. z utratą pomorza) oraz wyczucia politycznego. Obydwu rzeczy nie widzę patrząc na międzywojenną elitę polityczną. Nie mówiąc już o tym że tak nie na chłodno to nie byłby kraj który chciałbym widzieć jako swoją ojczyznę.

Cóż, przed wojną Niemcy widzieli w nas wroga, może co najwyżej szanowali Piłsudskiego, ale po jego śmierci od razu ujawnili swoje stanowisko co do nas. Podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow i wspólne zaatakowanie ZSRR mogło by nic nie dać. Skoro III Rzesza potrafiła zerwać pakt z ZSRR to co by jej szkodziło po opanowaniu Białorusi zaatakowanie Polski z dwóch stron

Zauważ że w przypadku gdy zakładamy sojusz z III Rzeszą, jest to scenariusz w którym wykorzystujemy to do "dopakowania" armii jako front przeciw ZSRR. W takim wypadku Niemcy raczej przenieśliby ciężar na front zachodni i kolonie, a Polska miałaby czas na ogarnięcie się militarnie na tyle żeby nie byłoby to tak łatwe. A zakładając wczesny wpierdol dla ZSRR i silniejszą polską armię to możliwości geopolityczne są całkiem niezłe.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Lider

w Hydepark

113piorunów

Zazwyczaj nie śmieję się z takich tematów, ale to mnie rozbawiło bardziej niż powinno :smiley:

Gruba ryba5piorunów

@boogie "gruba pijesz?"
dobry rosołek nie jest zły, może nawet laska się o to nie spięła - kto wie może odpowiedziała kolesiowi, żeby pilnował swojego flaczka

ogólnie wiele lasek zbyt dużo energii poświęca na to, żeby udawać, że nie są grube i żeby czasmi nikt tak nie pomyślał. Przemysł kosmetyczny lubi to, zdjęcia na insta z bliska twarzy lubią to itd. Jakby ktoś naprawdę miał o to jakiekolwiek walenie, nie?

Pokaż więcej komentarzy (12)