Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Autorytet

w Hydepark

4piorunów

Kwestia ludzkich wartości

Angielski filozof John Stuart Mill pisał, że lepiej być niezadowolonym Sokratesem niż zadowoloną świnią. Miał przez to na myśli, że człowiek w przeciwieństwie do świni ma aspiracje duchowe oraz intelektualne i które choć trudnej przynoszą poczucie zadowolenia w przeciwieństwie do zwykłego obżarstwa to jednak są jakościowo wyższe. Stanowią tym samym źródło ludzkiego poczucia godności i sama myśl o zostaniu zrównanym ze świniami człowieka winna brzydzić.

A jednak zdaje się to być bardziej cecha pewnej grupy ludzi niż ogółu. Istnieje zdecydowanie wiele osób dla których szczytem zadowolenia jest zjedzenie tłustej kiełbasy i pobicie to zimnym piwem. Taki typ jednostek został dość dobrze sparodiowany w serialu "Świat Według Kiepskich" przez postać Boczka. Podobnie jak inne postacie ma on przedstawiać przedstawicieli polskiego społeczeństwa w karykaturalny sposób.

Jest więc to człowiek bez większych aspiracji który żyje głównie po to by przysłowiowo żreć i to często byle co. W pewnym sensie stanowi to jego sens egzystencji i dość otwarcie to przyznaje. Co jednak zabawne w internecie często można spotykać się z opiniami które przyznają mu racje. Podejrzewam więc, że sporo jest takich dla których Boczek będzie swego rodzaju wzorem do naśladowania. Widać więc Mill miał przesadnie optymistyczną opinie na temat ludzkości. Czy to jednak dobrze dla społeczeństwa? Myślę, że idealnie podsumował to Marian Paździoch.

https://www.youtube.com/watch?v=3tUmhh1jIHY

Pokaż więcej komentarzy (1)

Gruba ryba

w Gry

13piorunów

Dishonored

Pozwolę sobie odpuścić opis zachwytów nad tą grą - uwielbiam immersive simy, jestem fanem Arkane Studios i jedyny zarzut mam do siebie, że tak późno zabrałem się za tę serię. Proste 10/10 dla mnie, polecam każdemu, kto lubi się przechodzić gry na różne sposoby i bawić się mechanikami, które zazębiają się, tworząc współoddziałujący system.

Za to pochylę się nad kwestią moralnych wyborów, które zaoferowali nam twórcy.

Główny bohater wstępuje na drogę zemsty na wszystkich tych, którzy doprowadzili do śmierci Cesarzowej - osoby, którą powinien za wszelką cenę chronić - i porwania następczyni tronu. Pierwotny cel prawie każdej misji brzmi: „zabij X”. Jednakże z czasem pojawiają się alternatywne rozwiązania problemów.

Przykładowo w przypadku pierwszego celu można go zabić albo można podsłuchać rozmowę przeciwników, a potem w bibliotece znaleźć informację o znaku, który wypala się na twarzy ekskomunikowanej osoby. A to prowadzi do drugiego, pacyfistycznego podejścia - nie zabijamy celu, tylko wykluczamy go ze wspólnoty.

Pierwotnie pomyślałem, że kurczę, ale fajnie ze strony twórców, że pozwalają na pacyfistyczne rozwiązanie. Nie przepadam za walkami w grach i jeśli mam wybór, to wolę ich unikać. Stąd ucieszyłem się, że w „Dishonored” nie muszę nikogo zabijać, nawet głównych celów.

Z czasem jednak zacząłem myśleć, że to jednak wcale nie takie fajne rozwiązanie. No bo spójrzmy: pierwszy cel albo zostanie zabity, albo zostanie naznaczony. Niby ocalimy jego życie, ale czy jego dalsze losy nie będą znacznie gorsze niż w przypadku śmierci? Zostanie wygnany ze wspólnoty, przestanie istnieć, spadnie na samo dno społecznej drabiny - a w końcu stał praktycznie na jej szczycie, więc to bardzo bolesny upadek.

Podobnie jest w przypadku braci bogaczy - pacyfistyczne rozwiązanie zakłada doprowadzenie do wysłania ich do kopalni srebra, która należy do ich rodziny. I tam dokonają żywotów pracując w okropnych warunkach. Wzbogacili się na niewolniczej pracy, a teraz sami staną się niewolnikami.

Albo sytuacja, która najbardziej mnie poruszyła. W jednej misji trzeba pozbyć się kochanki Lorda Regenta. Jeśli chcemy zrobić to bez zabijania, wystarczy ogłuszyć kobietę i zanieść ją do łodzi mężczyzny, który się w niej zakochał. Tuż przed odpłynięciem powiedział, że główny bohater nawet nie wie, jak go uszczęśliwił i że pewnego dnia kobieta nauczy się doceniać mężczyznę, ponieważ będzie miała na to całe życie.

Chcąc poczuć się ze sobą lepiej moralnie, ponieważ nie chciałem kogoś zabić, skazałem tego kogoś na dożywotnią niewolę w rękach... kogo tak naprawdę? Jakiegoś zwyrola, który z daleka obserwował i marzył o tej kobiecie, który będzie miał teraz pełną kontrolę i władzę nad nią i będzie mógł z nią robić wszystko, co mu się tylko zamarzy. No bo kto go powstrzyma?

Jak porównuję sobie możliwe rozwiązania, to w tych konkretnych przypadkach pozbawienie kogoś życia wydaje się bardziej moralnym rozwiązaniem niż skazanie go na życie w totalnej beznadziei, bólu et cetera. I na miejscu głównego bohatera wcale nie czułbym się lepiej, że kogoś „oszczędziłem”.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

8piorunów

na Open AI musiały spaść niezłe gromy za wersję chata GPT - 5.1 , bo 5.2 działa jak Chat GPT ala "jak dawniej" - czyli nadaje się do merytorycznej i sensownej pracy, a nie po prostu pieprzenia trzy po trzy. Bo 5.1 to był jakiś debil w porówaniu z jakością co dawał mode o3. Teraz widać w 5.2 naprawdę przyjemność w pracy codziennej.

Gruba ryba

w Hydepark

34piorunów

Wysłuchałem w nocy rozmowy z panią Sylwią Królikowską i bardzo spodobało mi się jej podejście do życia.

Powiedziała chociażby, że woli być częścią rozwiązania, a nie częścią problemu.

Przykładowo w związku: mężczyzna znajduje czasochłonne hobby, na przykład rower. I na tym rowerze potrafi spędzić cały dzień, robiąc sto, dwieście czy więcej kilometrów.

Jego partnerka mogłaby się oburzyć, że chłop teraz nie ma tak dużo czasu dla niej, że zamiast spędzać czas razem, to pedałuje z kolegami.

No ale zamiast szukać problemu tam, gdzie go nie ma (bo przecież można się dogadać w związku odnośnie czasu spędzanego razem), to można podejść do tego w odmienny sposób: może poszukać nowego hobby, który wypełni czas wolny. A może skorzystać z okazji i zrobić coś dla siebie, jakiś całodzienny wyjazd, domowe spa czy cokolwiek.

Powiedziała także wiele innych mądrych rzeczy, ale ta w szczególności zapadła mi w pamięć. By szukać pozytywów w różnych sytuacjach, próbować przekształcić je w coś dobrego, niż cały czas doszukiwać się negatywów i złych intencji.

Rozmowa do obejrzenia/wysłuchania pod tym linkiem: https://youtu.be/p2IcnPsmQbs?si=RUYnf_N6jqN5FAu4

Pokaż więcej komentarzy (23)

Tytan

w Hydepark

80piorunów

Kilka miesięcy temu natknąłem się na hejto na wpis o afantazji, czyli niezdolności do wyobrażania obrazów w umyśle.

Pomimo 32 lat na karku nigdy o tym nie słyszałem a ku mojemu zaskoczeniu po zrobieniu prostego testu(patrz obrazek) okazało się, że mnie to dotyczy!

Tak jak autor owego wpisu myślałem, że liczenie owiec do snu to tylko takie powiedzenie. Jak zacząłem się zastanawiać to nie byłbym chyba wstanie zbytnio pomóc przy tworzeniu rysopisów nawet tak bliskich mi osób jak moja żona czy rodzice.

Zmierzając do meritum, od czasu natknięcia się na ten wpis często myślę jak afantazja wpływa na moje życie. Wiele dróg kariery zostało przede mną zamknięte.

Na przykład graficzne rzeczy jak wymyślenie logo firmy? Właściwie nierealne.

Z tego co rozumiem to "normalni" ludzie jak pomyślą o pięknym zachodzie słońca który oglądali na ostatnich wakacjach to go mają przed oczami(również myślałem, że to się tylko tak mówi hehe).

Ja nic nie mam przed oczami, pamiętam jak on wyglądał, ale nie ma żadnego obrazu.

Pewnie dlatego ciężko mi żyć przeszłością, bo jej "nie widzę" i skupiam się na przyszłości.

Wydaje mi się, że z tego powodu o wiele płycej przeżywam filmy i w szczególności książki. Pomimo starania się nie jestem w stanie zanurzyć się w bujne opisy krajobrazów czy sytuacji i właściwie jedyne książki jakie czytam to reportaże/literatura faktu/popularnonaukowe.

Zapewne również z tego powodu jestem osobą która polega na danych i liczbach. Mniejszy lęk spowodowany tym, że nie jestem w stanie wyobrazić sobie najgorszych możliwych scenariuszy jak napad, katastrofa lotnicza, śmiertelny upadek w górach i tak dalej..

Cieszę się, że dowiedziałem się o tym, że mój umysł jest w zdecydowanej mniejszości społeczeństwa(~3%). Staram się brać to pod uwagę w codziennym życiu.

Z ciekawości pytałem kilkunastu znajomych jak to u nich wygląda i nie ma wśród nich osoby z afantazją.

Jak to wygląda u Was?

Które jabłko "widzisz" w wyobraźni?

  • 144%
  • 224%
  • 312%
  • 46%
  • 514%

319 głosów

Autorytet14piorunów

O samej przypadłości słyszałem, ale nie pomyślałem jak to może wpłynąć właśnie na czytanie książek. Czytanie bez wyobrażania sobie jak wyglądają bohaterowie czy krajobraz to straszna strata.

Gruba ryba2piorunów
Pokaż więcej komentarzy (57)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Ale mi wstyd za rodaków, że u nas w kraju ta patoinfluencerka i freak fighty są tak popularne xD K⁎⁎wa gigantyczni sponsorzy, media, bukmacherzy, milionowe zasięgi i tysiące pakietów PPV co gale. I ludzie jarający się tymi gówno aferami. Nie śledzę tego gówna, ale śledzę dużo Boks i trochę MMA (głównie UFC) i Facebook non stop podsuwa mi "zbliżony content" czyli ten syf typu FAME i poboczne tematy.

Za granicą mają wysrane w coś takiego w skali masowej. Są co prawda walki celebrytów i mają nawet większe zasięgi, ale nie ma żadnych turbo zorganizowanych struktur jak federacja, wokół której kręci się wszystko. I jeszcze te lewe afery włodarzy i wyprany hajs, to się w pale w ogóle nie mieści xD To jest chore, że to urosło do rangi takich wydarzeń i ludzie się tym jarają.

Jestem millenialsem, więc w internecie jestem od samego początku i jak przez lata kręcono bekę z jankesów, jakie tam są cymbały i jakie debilne trendy mają i w co wierzą, tak teraz myślę że nasi rodacy przebijają k⁎⁎wa absolutnie wszystkich na tym świecie xD Szury, ruska propaganda, teorie spiskowe, patocelebryci, freak fighty, takiego combo to na raz nigdy nie było w polskiej sieci, a rzesza wyznawców wszystkiego co ogłupia liczona ŁĄCZNIE w milionach.

Autorytet0piorunów

Szczerze tego nie zauważam. Żyję chyba obok tego o czym piszesz albo problem nie jest tak masowy :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

32piorunów

Perfekcjonizm mnie zabija.

Kiedyś na szkolenie, w którym brałem udział, spóźniła się kobieta. Później powiedziała o sobie, że jest perfekcjonistką. Pomyślałem wtedy, że co z niej za perfekcjonistka, skoro nie dopilnowała wszystkiego i nie zdążyła na umówioną godzinę. Dopiero z czasem zrozumiałem, dlaczego tak się stało.

Wszystko przez perfekcjonizm właśnie.

Wielokrotnie przestrzegałem początkujących pisarzy przed przypadkiem Granda z „Dżumy”, który nie skończył swojej powieści, ponieważ ciągle poprawiał pierwsze zdanie. Wielokrotnie przywoływałem słowa Ernesta Hemingwaya, który napisał, że „The first draft of anything is shit”.

Pierwszy draft obojętnie czego jest beznadziejny.

A ja, żeby uniknąć napisania czegoś beznadziejnego, w ogóle unikałem pisania.

Przez swój perfekcjonizm prawie zawaliłem licencjat. Promotorka wyznaczyła nam terminy oddania poszczególnych rozdziałów, żebyśmy się na spokojnie ze wszystkim wyrobili. Jak można się spodziewać, nie wyrobiłem się w żadnym terminie. W październiku mieliśmy pierwsze seminarium, pierwszy rozdział oddałem dopiero pod koniec czerwca (gdy miał zostać skończony najpóźniej do początku marca), a pozostałe dwa rozdziały napisałem w ciągu dwóch tygodni przed ostatecznym terminem. Dobrze, że wcześniej zrobiłem potrzebne mi badania, ponieważ w innym przypadku mogłoby być nieciekawie.

A przecież wystarczyłoby napisać pierwszy rozdział tak, jak się potrafi. Potem przeczytać go i poprawić zauważone błędy. Następnie wysłać do promotorki, żeby naniosła swoje sugestie. W ten sposób i wyrobiłbym się w terminach, i skończyłbym z o wiele lepszą pracą. Przecież to takie oczywiste i proste.

Perfekcjonizm bardzo przeszkadza mi w takich oczywistych i prostych rzeczach. Mimo że dobrze o tym wiem i napisałem nawet tekst poradnikowy skierowany właśnie do początkujących postaci, mam problemy z pokonaniem perfekcjonizmu.

Tyczy się to nie tylko pisanych przeze mnie tekstów. Perfekcjonizm potrafi skutecznie odebrać radość z innych obszarów mojego życia.

Dostałem 98% z egzaminu? Było tak blisko do stu.

Pominąłem coś w gierce i dowiedziałem się o tym po paru godzinach? Walka z myślami, czy wczytać zapis i powtórzyć parę godzin rozgrywki.

Nie dałem z siebie wszystkiego na treningu? Ogromne niezadowolenie, że nie wykorzystałem czasu, który poświęciłem.

Wieczne niezadowolenie z samego siebie i wieczne poczucie, że jestem niewystarczający dobry. Nic dziwnego, że zdiagnozowano u mnie depresję.

Staram się z tym walczyć. Staram się nauczyć akceptować popełniane przez siebie błędy i być bardziej wyrozumiałym dla samego siebie.

Pomaga mi w tym... book nook, który ostatnio kupiłem. Moja dziewczyna bardzo chwali rękodzieło, złożyła już parę modeli, więc stwierdziłem, że czemu nie, też spróbuję.

O rany, jakie to jest ogromne wyzwanie dla mojego perfekcjonizmu. Masa małych elementów do sklejenia, a ja mam problemy już z dużymi.

Dzisiaj rano obudziłem się i sprawdziłem, jak wyszedł element, który skleiłem wczoraj wieczorem. Wyszedł tak, że kawałek zeszytu, którym go dociążyłem, przykleił się do tego elementu. Co mi się udało, to zdrapałem, ale wciąż nie wygląda to perfekcyjnie.

I co? Nic, muszę się nauczyć z tym żyć. Nie mam zapasowej tekturki, a przecież nie kupię nowego zestawu za prawie dwieście złotych tylko dla jednego elementu.

To ogromna lekcja pokory. Spróbować robić wszystko jak najlepiej się potrafi, a jeśli coś nie wyjdzie, to wyciągnąć z tego wnioski i pójść dalej. Nie roztrząsać tego w kółko i w kółko. Nie zadręczać się.

Nie jest to łatwe, ale coraz częściej się udaje.

Osobistość3piorunów

U mnie perfekcjonizm przyjmuje taką formę, że nie zabieram się za pewne rzeczy, bo wiem, że je spieprzę 😎

Osobistość0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Hydepark

54piorunów

Mam kilka przemyslen po absurdalnie krotkim pobycie w chinach i przejsciu lacznie kilku km. Ciekawe jak to sie ma do rzeczywistosci i ogolu - moze @bojowonastawionaowca sie odniesie.

1. Chiny duzo inwestuja w rozwoj dzieci. Szkoly maja duze wsparcie, sa dobrze wyposazone, jest nacisk na kulture fizyczna. Duze boiska, sale, itp.

2. Dzieci siedza w szkole bardzo dlugo, nawet najmlodsze smyki koncza o 17 spedzajac caly dzien w szkole, a potem jeszcze czesto dodatkowe zajecia.

3. Panuje ogolna bylejakosc w kazdej sferze - wszytko wykonane jest slabo, szybko niszczeje i widac, ze jak juz powstanie (budynki, ulice, chodniki, parki, cokolwiek) toz utrzymaniem tego jest cienko i szybko niszczeje. Oczywiscie produkty, uslugi premium sa rzeczywisce premium i tu tego problemu nie ma.

4. Ludzie pracuja bardzo duzo, dlugo, ale procesy nie sa efektywne i zamiast je usprawniac to wrzuca sie wiecej rak do kazdej pracy, oby kazdy cos robil.

GURU15piorunów

Niektórym by się podobało - dzieci zajęte do 17. i starzy nie muszą się w robocie martwić opieką, ale... U nich to się dzieje, żeby państwo, poprzez szkoły mogło kształtować i wychowywać je na swój sposób. To społeczeństwo jest tam dla państwa, a nie na odwrót.

GURU11piorunów

@bartek555 a jakość nauczania jest proporcjonalna do tego co opisałeś w pkt.3
Dlatego uniwersytety w UK są opanaowane przez Chińczyków.
Raz, że mają szansę się czegoś nauczyć, dwa „prestiż” że się studiowało w UK.
Do tego, zaraz po studiach często przez kilka lat (jeśli się akurat znajdzie pracę), tyra się(bo ciężko to nazwać pracą) za przysłowiową miskę ryżu.
Wielu z Chińczyków, których wożę, nożowa zgodnie. Ideał to skończyć studia w UK, tutaj zdobyć doświadczenie zawodowe i zarobić pierwsze sensowne pieniądze, by potem wyjechać do Chin/USA/Australi robić karierę.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Hydepark

3piorunów

Mam wrażenie, że Sobieski to nieco przereklamowany władca na tle historii. Odniósł spory sukces militarny pod Wiedniem, ale słyszałem też opinie, że był przekupnym zdrajcą. Jaka jest więc prawda?

Fenomen9piorunów

@Al-3_x prawda jest taka, ze przekupny artysta malarz malowal portrety stosujac "fotoszopa" zanim to bylo modne, przekupny kronikarz spisywal "fakty" tak jak wladca chcial, a przecietny Janko z Wypizdowa Dolnego nie potrafil ani czytac ani pisac, a poza tym w d⁎⁎ie byl i gowno widzial i ani nie mogl ani nie chcial sie interesowac tym, czy to co spisano to fakty czy mrzonki. Nigdy nie dowiemy sie calej rzetelnej prawdy o czasach minionych, problem mamy z historia sprzed 80 lat a co dopiero sprzed 400 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU4piorunów

Bo byl slabym krolem( no,powiedzmy ze srednim,a nawet lekko ponad,biorac pod uwage realia XVII wieku),ale wybitnym wojskowym.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Kiedyś w liceum byłem paróweczkowym kucem. Dziś nienawidzę kapitalizmu. Zniszczył świat, jest środkiem do wypłukiwania empatii i moralności. Nakręca w sumie wszystkie problemy w społeczeństwie, ponieważ społeczeństwo jest przebodźcowane. Wszystko dziś kręci się wokół konsumpcjonizmu. Strasznie tego nienawidzę. Dalej jestem ideowym wolno rynkowcem, lokalnym patriotą i patriotą konsumenckim. Staram się korzystać tylko z usług na lokalnym rynku, szukam poleceń, w pracy też cenię sobie współprace długofalowe, gardzę korporacjami i światem influencerów.

Mam 29 lat i mam wrażenie, że patrząc na moją grupę wiekową (20-30), jestem w zaledwie niewielkim procencie ludzi z takim nastawieniem. Jestem wręcz dinozaurem. Ludzie nigdy w historii nie podążali za trendami tak silnie jak dziisaj.


Fanatyk5piorunów

@Lopez_ wpadłeś w overthinking, przeskocz na level rozkminy o co właściwie chodzi w życiu i zastanów się na c⁎⁎j się tym orasz. Wyleczyłbym Cię z tego tylko musiałbym Cie przeprowadzić przez tripa po narkotykach wtedy przestałbyś się tym zadręczać raz a dobrze xd

Gruba ryba3piorunów
Ludzie nigdy w historii nie podążali za trendami tak silnie jak dziisaj.

@Lopez_ kurła kiedyś to było, kwiiik XD

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

4piorunów

Czy tez zauwazyliscie jakas zjebana zaleznosc,ze ludzie w wieku okolo emerytalnym i starsi, maja zjebana maniere ciaglego gadania gdy cos robisz? Najczesciej w ich sprawie? I to nie jest jedno szybkie pytanie odnosnie tego co robisz, tylko to jest j⁎⁎⁎ny potok slow, wypluwane jak z karabinu slowa, najczesciej bez wiekszego sensu? Byle tylko gadac, ale w takim momencie by tylko wkurwic. Zauwazyliscie taka zaleznosc?

Bo ja ostatnio mam tylko takie sytuacje.

Fanatyk4piorunów

Myślę, że oni ciągle chcą mieć coś do powiedzenia, a z drugiej strony Ty jesteś już na tyle stary i ogarnięty, że nikt Ci nie będzie mówił co i jak masz robić. Jak miałem tak w okolicach 30, to też tak miałem, teraz trochę mi głupio, ze niepotrzebnie czasem rodzicom coś odwarkiwałem. Jeśli chodzi o rodziców/dziadków, spróbuj dać im więcej zrozumienia, dlaczego chcą tak robić. Moze samotność im doskwiera a Tobie mogą się wygadać? Czasami proszą o przysługi tylko po to, by mieć kontakt a nie że potrzebują.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Kompan

w Dyskusje

39piorunów

Witaj hejto, do tej pory sobie czytałem po cichu, ale chyba się poudzielam trochę w internecie. Od lat już się prawie nie udzielam.

Chciałem nawiązać do tego wpisu:

https://www.hejto.pl/wpis/motoryzacja-wulkanizatorzy-to-sa-tepe-chuje-niech-ludzie-dalej-jezdza-to-mietkow

Regularnie jak z kimś omawiam jakąś usługę, to muszę brać na poprawkę, że wielu sprzedawców obsługuje ludzi tak jak oczekuje tego większość, mimo, że większość działa na swoją szkodę.

Jak zmieniałem swoje zimówki, przy okazji naprawy auta u mechanika to potem mechanik mnie pyta - w sumie po co, skoro tyle bieżnika jeszcze (ok 6mm)? Opony 6 lat miały, już nie dawały rady w śniegu. Zimówki dwa sezony są super, trzeci ok. Moim skromnym zdaniem od biedy do 5 lat pojeździ. Ale potem koniecznie wymiana, niezależnie ile przejechały (a ja jeżdżę ekstremalnie mało, 8-12k rocznie, z czego w zimę pewnie z 3k). Na nowych po odebraniu auta (zwykłe Mondeo, nisko zawieszone swoją drogą) pojechałem prosto do lasu w śnieg. Wpieprzyłem się na nieodśnieżony leśny parking, ze śniegiem ponad pół łydki (musiałem zderzakiem ugniatać) i potem wyjechałem jakbym od siebie wyjeżdżał. Cudo. Na starych nawet bym tam nie dojechał, po drodze bym utknął.

No ale ja nie o tym miałem.

Jednym z bardzo wyraźnych przykładów tego obsługiwania klientów na ich niekorzyść są dla mnie ubezpieczenia. Korzystam z ofert pośredników, bo tak mi wygodniej, czasem nawet taniej. No i co roku jest to samo:

* Panie Anty-lopie, w X proponują Panu przedłużenie OC za 639zł, ale znalazłam w Y za 580zł, OC, Assitance i NNW.

* Ale NNW na 100 000 zł, tak?

* Nie, na 10 tysięcy.

* No to musi zostać 100 tysięcy.

* Ok, to w Y odpada, bo oni mają max 30 tysięcy.

* Ok, proszę się odezwać jak Pani znajdzie inne oferty, ale na tych samych warunkach.

Ja wiem, że jak OC to liczy się byle taniej, bo to nie mój problem, że ubezpieczyciel to krętacz i nie wypłaca.

Ale jak biorę NNW, które działa na moją korzyść, to nie patrzę tylko na koszt. Ta kwota z tego jest za 100% uszczerbku na zdrowiu = śmierć. Jeżeli połamie mi ręce i żebra, wyliczą mi z tego 30% uszkodzenia ciała (z tego co GPT mówi, to i tak dużo za duże wyliczenie) i dostanę za to 3 tysiące to co mi z tego? 30k pozwoli chociaż przeżyć w trakcie leczenia i opłacić rehabilitację np.

Z ubezpieczeniem domu też tak jest swoją drogą, a tam już chyba każdy powinien kumać, że wszelkie warunki i kwoty pracują na niego, i że wybierając byle tańszą ofertę i firmę nie oszczędza tych 30zł/rok, tylko działa na swoją przyszłą szkodę, bo się będzie kopał z koniem i może zostać bez wypłaty odszkodowania.

GURU6piorunów

Przy ubezpieczeniu auta,zwlaszcza starszego,zamiast na nnw proponuje wieksza uwage zwrocic na auto assistance- predzej sie auto zepsuje na srodku drogi niz bedziesz mial ten uszczerbek na zdrowiu.
P.S nnw 30 000 zl maks- czy to jest hdi? @anty-lop

Gruba ryba2piorunów

@anty-lop Co Ty za zimówki masz? Moje mają czwartą zimę teraz i nie mam do nich zarzutów żadnych. Trzymają jak nowe. Też nie jeżdżę dużo zimą, pewnie z 5k km max, ale Jak do tej pory degradacji znacznej nie zauważyłem.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Słyszałem dzis w radio, ze czytelników książek coraz mniej, ze organizują jakas akcje czytanie zeby się zgłaszać, aby rozpowszechniac czytanie i tak sobie pomyślałem: kurde po nas hejtusiach tego nie widać, czytamy na calego - jedni mniej, drudzy wiecej, ale większość czyta książki z tego co przynajmniej ja obserwuje. Chyba musimy sie zgłosić:)

Z drugiej strony sobie mysle, ze ciężko bedzie o czytelników w pokoleniu Z przeciez to kazde tylko zawieszona glowa nad tel i tyle

Autorytet1piorunów

No właśnie zabawne jest to, że najmłodsze pokolenia czytają najwięcej książek (chyba 20-30 jest w topce), YA ma pierdyliard podgatunków, całe wydawnictwa z tego żyją i czytanie po prostu jest modne. Kampanie społeczne zrobiły swoje (no i charakter nowych mediów, gdzie sie pisze i czyta, a nie tylko ogląda/słucha).
Za to najmniej czyta to pokolenie, które najwięcej o tym pierd_li, czyli 50+ :D

Autorytet2piorunów
Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Post z gatunku gównorozkminek, dzień dobry.

Mój dobry kumpel nr 1 z którym przez ostatnie 1,5 roku mocno poprawiłem kontakt, klasyczny przyklad redpillowca (ale z powodzeniem u kobiet), wyżalił się nawalony, że tak naprawdę chciałby mieć kobietę, która go pokocha i nie zrani i mieć stabilny związek i rodzinę, ale jest pogubiony

Moja przyjaciółka (taka real friend), która zawsze się zarzekała, że nie chce bachorów, teraz powiedziała mi, że boi się, że nie pozna nikogo odpowiedniego i nigdy nie będzie mieć dzieci, a do 30tki to ona musi mieć (ma 25). Problem w tym, że z kim się spotyka to 3-4 randki i ghosting, bo ma jakieś traumy z poprzedniego związku i jak widzi cień podobieństwa do ex to pali wroty przed chłopem.

Moja siostra (35 lvl) i jej mąż są naprawdę bardzo zamożni i ona chce mieć kiedyś (XD) dzieci, ale się boi takiej odpowedzialności. Kiedyś powiedziała, że jakby miała, to nie chciałaby, żeby temu dziecku czegoś brakowało. To dość mocne słowa jak na małżeństwo z dochodem miesięcznym +50k, 2 nieruchomościami i 3 autami.

Laska z którą się spotykałem i bardzo w niej zauroczyłem, dopiero po kilku piwach mi wyznała, że jej się bardzo podobam i że dawała mi znaki żebym wyszedł z inicjatywą (widziałem to, ale zawsze zarzekała się że nie), ale się boi powaznej relacji i ma nieprzepracowane rzeczy w głowie i nie wie w sumie jak to zmienić i może ja coś wymyślę XD potem moja wina, że mam złe podejście i dlatego nic nie wyszło xD

Mój inny kumpel nr 2 rozwodzi się w wieku 28 lat i będzie się sądzić z jeszcze obecną żoną o kasę. Dwójka małych dzieci, małżeństwo z kilkuletnim stażem.

Mój kumpel nr 3 w podobnym wieku ma sporo hajsu, ćwiczy z 10 lat na siłce, jest towarzyski, wygadany i ma łeb na karku i pół wiosny się orał po jakimś situantionship, bo generalnie kolejny raz typiary oferują mu tylko seks, a jego presja rodziny tyra, że skończy jak stryj stary kawaler xD


Zastanawiam się skąd w XXI wieku jest w ludziach taki problem do budowania relacji, brania jakiejś odpowiedzialności. Mam wrażenie, że jako społeczeństwo się uwsteczniamy. Ale to jeszcze c⁎⁎j. Zastanawia mnie jeszcze dlaczego ludzie zachowują się inaczej niż myślą, skąd te skrajne mechanizmy obronne, które są sprzeczne z tym co naprawdę czują i o czym marzą. To tak jakby ktoś mówił "nienawidzę podróży", nawet nie tyle będąc biednym, co mając pieniądze i marzac o podróżowaniu, ale jednak nigdzie nie podróżuje. Jakiś paradoks totalny.

Możemy sobie porozkminiać. Oczywiście łeb styrały najbardziej media społecznościowe. Kobietom. Mężczyznom pornografia. Do decyzji o rodzeniu bym jeszcze dołączył konflikt aborcyjny, za który współodpowiedzialne są prawica i lewica. Prawica ruszając jakiś kompromis, Lewica obrzydzając macierzyństwo do dna i kreując wizję ciężkiego kalectwa po porodzie albo braku życia prywatnego.





Osobistość1piorunów

@Lopez_ Ludzie za bardzo natłukli sobie do głowy to co widzą mediach społecznościowych i przestali słuchać własnego instynktu. Jak zrobię tak to mnie zaszufladkują tak a jak inaczej to tak.

Każdy powtarza wyłącz TV włącz myślenie, ale nikt nie myśli naprawdę, bo patrzy sobie w jakiegoś guru w internecie. Ciągle się porównujemy z kimś, ciągle analizujemy, szukamy korzyści, kalkulujemy ryzyko.

A trzeba mieć wyjebane i tyle, korzystać z tego co mamy i żyć tak jak chcemy.

Mogę dziecku zapewnić wszystko co materialne a nie dać mu czasu, miłości i wartości.

Czasem mam rozkminy czy społeczeństwo się tak zmieniło przez internet czy też zadziałała tu jakaś inżynieria społeczna.

Jedno jest pewne, za dwie dekady będziemy mieli masę straumatyzowanych osób.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

56piorunów

Właśnie sobie uświadomiłem że chyba po raz pierwszy jako świadomy człowiek nie jestem w stanie z głowy podać imienia papieża. W ogóle od konklawe to zapomniałem że on istnieje xD

Gruba ryba9piorunów

@Vakarian to nawet dobrze, bo w przeciwieńśtwie do poprzedniego nie jest zjebem i dlatego mniej się pojawia w mediach

Mocarz10piorunów

Najśmieszniej to teraz mają właściciele Seatów Leon z silnikiem 1.4 xd

Pokaż więcej komentarzy (14)

Mocarz

w Hydepark

14piorunów

Telewizję oglądam raz na ruski rok, ale ta wypowiedź mnie zabolała. I wcale nie w negatywny sposób, tylko coś jakby dostać szczerą prawdą w morde. Cieszę się, że w końcu ktoś zaczął dostrzegać ten problem w naszym społeczeństwie i mówić o tym głośno.

Dużo osób się z Jankowskim nie zgadza w komentarzach, ale w mojej opinii chłop powiedział brutalną prawdę, co to za życie gdy wracasz do pustego mieszkania i najlepsze lata naszego życia ot tak przemijają w samotności.

Edit: dla osób bez FB link

Lider12piorunów

Czasem samotnosc jest zbawienna ;) W zyciu problemem sa skrajnosci. Ciepla herbatka wieczorem przed telewizorem nie jest zla o ile nie trwa cale zycie.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

88piorunów

Chciałem ostrzec ludzi nieświadomych przed wszelkimi inteligentnymi światłami do domu. To są jedne z najgorszych zakupów wyposażenia, jakie popełniłem xd i mowa tutaj głównie o tych świecidełkach, które na środku pokoju zwisają z sufitu - inteligentne plafony, żyrandole, etc.

Wizja możliwości zmiany barwy i jasności światła, a nawet czasami opcja głośnika bluetooth w lampie mogą być kuszące, ale nie zdawałem sobie sprawy, jakie są tego konsekwencje.

Otóż w 99,999% przypadków (dane dostarcza instytut danych z d⁎⁎y) potrzebujesz lampy do tego, aby włączyć światło lub je wyłączyć. Opcja robienia tego przez przełącznik na ścianie, zaraz przy wejściu, jest w nas zakorzeniona silniej niż miłość do cebuli czy radość gdy passat sąsiada nie odpala w zimę. I tutaj się pojawia problem, bo te wszystkie inteligentne światełka rujnują tę wizję, a korzystać ze światła wypadałoby nauczyć się na nowo.

Zgodnie z intuicją i chłopskim rozumem, gdy montujemy taką lampę, to oczekujemy że pstrykiem w ścianie włączamy i wyłączamy światełko, a dodatkowo możemy zmieniać sobie barwę światła przy użyciu aplikacji w smartfonie, czy pilota do światła.

A jak jest w praktyce?

- Wyłączając światło przez pstryk w ścianie, odcinamy zasilanie od lampy (no shit sherlock), a że to nie są proste światła tylko SMART światła, które mają mikrokontroler mądrzejszy niż ludzie którzy kupują takie światła (w tym ja) i ten mikrokontroler potrafi nie pamiętać ostatnich ustawień światła i po uruchomieniu ustawia domyśną barwę - zwykle najbardziej ostre, zimne światło, przy największej jasności. Lubisz ciepłe barwy i nastrojową jasność? TAKIEGO WAŁA, po każdym włączeniu światła pstrykiem musisz ręcznie ustawić to, co lubisz (przy użyciu aplikacji lub pilota).
Ale to nie możliwe, żeby ktoś tak głupio zaprojektował!
No projekt nie jest chyba aż tak głupi, te piloty czy appki równeż mają opcję wyłączenia światła, a po włączeniu pilotem/appką ustawienia są pamiętane i mamy poprzednio ustawioną jasność i barwę. Problem jest w tym, jak sobie wyobrażamy działanie tego - te smart światła są nastawione na to, że zawsze będą podłączone do prądu, a ty w miejscu włącznika będziesz mieć koszyczek na pilot, na którym wciśniesz jeden, odpowiedni z dwudziestu przycisków, żeby włączyć/wyłączyć światło. Ewentualnie odpalisz appkę w smartfonie wchodząc do pomieszczenia. Prawda, że wygodnie? xD

- Są też mądrzejsze światła, które zapisują ostatnie ustawienia w nieulotnej pamięci, czy gdzieś. W każdym razie po odcięciu zasilania pamiętają ostatnią barwę. Takie są np. plafony z Action. W nich sterowanie jest głównie przez aplikację w smartfonie, same lampy mają wifi i w ten sposób możemy sterować nimi przez aplikację. Przyznam, że działają nieźle, zgodnie z potrzebami i przewidywaniami chłopskiego rozumu, ALE. Do czasu. Te urządzenia potrafią gubić wifi, zapomnieć je, czy coś. Dowiadujemy się o tym natychmiast, bo ta lampa w żadnym wypadku nie może pracować bez wifi i daje nam o tym do zrozumienia natychmiast. Po prostu wchodzisz do ciemnego pomieszczenia w nocy, włączasz światło, a tu włącza się maksymalna jasność i zaczyna samo włączać się i wyłączać, co pół sekundy. Zbiera mi się wtedy na wymioty, a jeśli ktoś jest epileptykiem, to wyobrażam sobie, że szybko dostanie ataku. I ta lampa nie potrafi sobie już znaleźć tego wifi, więc trzeba ją sparować ponownie. Absolutny koszmar.

- Mam jeszcze jedną smart lampę, z głośniczkiem bluetooth. Super sprawa, mówię wam. Za każdym razem, kiedy ktoś włączy światło, od razu jest sygnał, że połączono ze smartfonem (oczywiście moim), a jeśli oglądam w tym czasie jakiegoś jutuba, to ta osoba od razu może posłuchać tego, czego ja w tym momencie nie mogę. W efekcie wcale tego nie używam 😛

Ten plafon ma jeszcze jeden problem. Ogólnie, ma kilka predefiniowanych trybów świecenia - jasna, zimna barwa; ciemna, zimna barwa; ciepła jasna itd. aż w końcu dochodzimy do fantazyjnych kolorów (czerowny, zielony, niebieski, albo dyskoteka, wszystkie kolory na zmianę). Gdy szybko wyłączę i włączę przełącznik, zmienia się kolor światła xD nie trzeba używać pilota do tego!

Moje podsumowanie przygody lampowo plafonowej jest następujące:

INTELIGENTNE ŚWIATŁA SĄ DLA GŁUPICH LUDZI, NIE KUPUJCIE TEGO BO SIĘ ZAWIEDZIECIE!

trochę

Tytan0piorunów

@ZohanTSW klasycznie: dziwne, i mnie działa.

Mocarz1piorunów

@ZohanTSW a ja się nie zgodzę, w pokoju dzieci mam w żyrandolu kolorowa żarówkę, za dnia zwykle światło ale jak dzieciaki idą spać to włączam kolor czerwony, jasność 1 procent i mają swoją własną Łódź podwodną. Nie przeszkadza spać a jak trzeba przyjść przytulić w nocy to nie trzeba świecić telefonem.

W mojej sypialni podobnie, listwa LED z mocnym światłem w dzień do pracy, łagodnym ciepłym na wieczór (a na noc wyłączam bo nie boje się już ciemności :grinning: ).

Pokaż więcej komentarzy (75)

Gruba ryba

w Hydepark

99piorunów

Nienawidzę AI slopu

Mam meltdown, który muszę jakoś uzewnętrznić.

Te 3-4 lata temu żeby tworzyć nawet gówniane treści w internecie trzeba było coś poświęcić - albo hajs jeśli się to komuś zlecało, albo czas żeby robić to samemu. Można było łatwo odróżnić amatora który pcha się do zabawy, od kogoś kto coś już poświęcił.

Generowanie obrazów, a zwłaszcza filmów w AI w powszechnie dostępnej formie to jest jakieś potworne przekleństwo, nie mam pojęcia kto uznał że to będzie dobry pomysł aby to umożliwić. Już samo istnienie instagrama i tiktoka powinno być dowodem na to że danie ludziom powszechnego dostępu do robienia zdjęć i kręcenia filmów nie było dobrym pomysłem, więc co spowodowało że ktoś postanowił pójść krok dalej?

Oprócz hejto, cały internet w którym się poruszam jest zajebany AI slopem. Ostatecznie przestałem korzystać z fb żeby nie tracić resztek dobrego zdania o rodzinie kiedy okazało się że biorą zdjęcia z fejkowych protestów na poważnie, albo widząc że ktoś udostępnia jakieś kretyńskie filmiki z kotami które ratują inne koty z pożarów (WTF?!). Youtube ratują już tylko i wyłącznie subskrypcje, bo jak się wejdzie w polecane to mam tam w 100% AI slop z kanałów które wrzucają jakąś fejkową publicystykę. Ostatnio zaproponowało mi coś takiego. Widzę ostatnio jakiś filmik z analizą ostatniego wyścigu w F1. Włączam i co? Gówniane AI obrazki z AI lektorem czytajacym opis wygenerowany przez AI. No i mój "ukochany" Linkedin, zawalony od dawna najniższego poziomy AI slopem. W ubiegłym tygodniu absolutnie każdy marketingowiec musiał udowodnić że wygeneruje lepszą świąteczną reklamę coca coli.

Przecież to jest kuriozum że absolutnie każdy może tworzyć wysokiej jakości materiały o czymkolwiek chce.

Czy możemy powrócić do czasów, kiedy tworzenie czegokolwiek na średniozaawansowanym poziomie wymagało albo zdobycia jakichś umiejętności, albo wydania konkretnego hajsu? ლ(ಠ_ಠ ლ)

Fenomen7piorunów

zgadzam sie, a mnie jeszcze dobija to, ze ludzie na tym portalu sraja tymi graficzkami. ja naprawde nie wiem, dlaczego ludzie to robia, to bylo ciekawe przez pare pierwszych tygodni, jak teraz widze ze cos jest nieprawdziwe to czuje sie niedobrze. niektorzy to nawet biora do swoich postow grafiki, ktore sa skopane, ale jako tako wygladaja, wiec zostawiaja. Przyklady ponizej jednego szczegolnego uzytkownika

Gruba ryba0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (20)