Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#hejtokoksy

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Za każdym razem...

Inspirator6piorunów

o co chodzi z tą insulinoodpornością? to jakaś aktualna wymówka dlaczego jest się grubym czy coś poważniejszego?

GURU0piorunów

@saradonin_redux this, tylko mała poprawka na ostatni obrazek - ten zesrany wrzeszczy "nieeee nie mogłeś tak po prostu schudnąć bez liczenia kalorii, pierdolisz bzdury, diety keto i posty przerywane to wymysły Julek z instagrama" 😆

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

5piorunów


Co myślicie o stosowaniu u osób nie korzystających z siłowni? Czytałem o korzystnym wpływie na pracę mózgu a dodatkowo kreatyna jest raczej tania, więc może warto?

Fanatyk4piorunów

@Lubiepatrzec I kreatynę i cytrulinę warto stosować niezależnie od siłowni.

Specjalista4piorunów

@Lubiepatrzec O to o mnie, zjadłem już w tym celu prawie 1kg(2-3g dziennie). Mam stresującą pracę w której jest całkiem spory wysiłek intelektualny. Dopomagam sobie różnymi suplami. Potwierdzam, że działa(zresztą są takie badania, ale zazwyczaj w grupie emeryckiej). Nie spodziewaj się efektu wow, ale u mnie zwiększa odporność na stres i pozwala dłużej niż normalnie zastanawiać się nad jakimś problemem. Przykład działania - próbuję rozwiązać trudny problem - bez rezultatu, szukam nowych rozwiązań i dalej bez pozytywnego rezultatu. Spędzam tak całkiem sporo czasu i w pewnym momencie obciążenie psychiczne osiąga szczyt - wtedy bezmyślnie i "mechanicznie" próbuję rozwiązań które już wcześniej wykluczyłem. Mam wrażenie, że kreatyna wydłuża ten czas produktywny, zanim zmieniam się w zombie :smiley:
Nie spodziewaj się jednak cudów, są lepsze 'suple' do tego celu. Ogólnie widzę, że z wiekiem(zaraz 4 z przodu będzie) jest coraz ciężej bez wspomagania, ale to może kwestia wypalenia zawodowego i stresu.
Jeśli chcesz coś mocniejszego to lekarz rodzinny i zapytaj o: winpocetyna(kiedyś można było jako suplement kupić), lub piracetam. Efekty na poziomie trochę wyższym niż kubek ulubionej kawy, żeby nikt nie pomyślał że to jakieś

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Odchudzanie

17piorunów

Trochę mnie już męczy to pierdolenie...

"hehe Julki z facebooka i instagrama, po prostu weź się w garść, mniej żryj i idź pobiegaj" - jakoś ludziom chorującym na depresję dziś już mało jaki idiota radzi że "hehe weź się w garść, idź pobiegaj" (a jak się taki pojawi, to jest wyśmiewany i słusznie), natomiast co do insulinooporności, która również jest faktyczną chorobą występującą u nawet 30% populacji to widzę kwitnie na hejto oraz rolkach różnych "trenerów" na facebooku festiwal chłopskiego rozumu wujków Januszów, że jak się spasłeś to dlatego że jesteś słaby, leniwy, masz tylko wymówki, przestań żreć i licz kalorie, a jak nie wychodzi to pewnie coś źle liczysz albo podjadasz. A różne diety to tylko wymysły z instagrama, hehe.

Natrafiłam na fajne badanie, gdzie grupę kobiet z nadwagą, insulinoopornością poddano dwóm dietom z redukcją kalorii o 20% (~1600 kcal). Jedna grupa była na diecie low carb keto, druga grupa na normalnym jedzeniu, tylko ze zredukowanymi kaloriami. Pod 12 tygodniach grupa na keto schudła średnio 11 kg, grupa na zwykłej redukcji opartej wyłącznie na liczeniu kcal schudła średnio 1 kg.

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7353458/pdf/nutrients-12-01854.pdf

Podsumowując, nasze badanie wykazuje krótkoterminową, bezpieczną, tolerancyjną i skuteczną dietę ketogeniczną o niskiej zawartości kalorii, w tym suplementację kompleksem multiwitaminowym, interwencyjną utratę wagi i profilaktykę IR. Ta interwencja w postaci terapii żywieniowej spowodowała znaczną utratę wagi u wszystkich uczestników, wraz z wyraźną poprawą kontroli glikemii, w porównaniu ze standardową dietą, zalecaną przez WHO lub EFSA w celu zapobiegania otyłości i IR. Długoterminowe bezpieczeństwo i skuteczność proponowanej strategii terapii żywieniowej wymagają dalszej oceny.

W samym artykule macie też masę odnośników do innych, podobnych badań tego typu, które skutkowały podobnymi rezultatami, jakbyście chcieli poczytać więcej na ten temat. Dieta keto nie jest dietą cud, bo też tak jak inne diety wymaga dyscypliny i odmawiania sobie pewnych rzeczy, ale jest dietą która jest nieporównanie bardziej skuteczna w przypadku nadwagi powiązanej z insulinoopornością.

@AdelbertVonBimberstein @saradonin_redux @RobertVanPlitt @wiatraczeg @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta

Gruba ryba3piorunów

czyli średnio wszystkim się poprawiło, bo trzymały michę

Osobistość3piorunów

@GazelkaFarelka ja to się nawet przestałem udzielać w tego typu dyskusjach, bo problem jest zawsze jeden:

Niepohamowana agresja.

Niezależnie od prawdziwych przyczyn (brak hamulców w internecie, mizoginia, whatev) albo nawet deklarowanych (społeczna troska o zdrowie, aspekty wizualne) komentarze o tym, że ktoś jest spasionym knurem, są zwyczajnie bez sensu. Czemu ma służyć ta retoryka, jak to czemukolwiek pomaga? Wracając do Twojego wątku, badania nt problemu utraty wagi są liczne, sprawa jak zwykle nie jest tak prosta, jak w niektórych kręgach próbuje się to pokazać i to wcale nie są edge case'y. Trudno mi pojąć jak można sprowadzać ludzki metabolizm w całej populacji do "trzymanie michy zawsze prowadzi do utraty wagi" i ogłaszać retoryczne zwycięstwo pozwalające na obrażanie kogokolwiek.

Dzięki za fajny wpis.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Lider

w Hydepark

3piorunów

moze komus z albo sie przyda - fajna promka na dobra wage kuchenne, odbior tylko w wybranych sklepach

https://www.mediaexpert.pl/agd-male/do-kuchni/wagi-kuchenne/waga-kuchenna-gotze-jensen-ks601xbt-inox-analityczna-bluetooth

Inspirator1piorunów

Szkoda, że do wagi z bluetooth trzeba używać płaskich baterii CR2032. Stack bluetooth, podświetlenie bierze relatywnie sporo energii... gdyby nie to, brałbym.

Wirtuoz

w Hydepark

53piorunów

Dziś nadszedł ten dzień. Dzień zmiany.

Waga pokazała dziś ponad 120 kg. Kiedyś dla mnie taka liczba byłaby nierealna, ale lata obżarstwa, chlania nałogowo alkoholu i całkowity brak ruchu zrobiły swoje. Alkohol porzuciłem już jakiś czas temu teraz pora iść dalej.

Od młodości byłem zawsze raczej wysportowany. Kiedyś nałogowo ćwiczyłem na siłowni. Miałem w miarę dobrą formę. Nawet przez jakiś czas widoczny był sześciopak. Odkąd zająłem się mocno pracą ćwiczenie zeszło na dalszy plan. Weszło śmieciowe żarcie, alkohol i wszystko się zmieniło.

Jaki jest plan?
Od jutra długie spacery codziennie. Min 10k kroków. Siłownia i na początek jakiś prosty trening fbw na rozruszanie.
Liczenie kalorii. Na początek ustalam sobie 2500kcal. Ok 200g białka i reszta dobita węglami I tłuszczami. Celuję raczej w high-carb. Zobaczymy jak będzie szło, ale nie chcę za mocno na początku schodzić.

Waga: 120,6
Wzrost: 182

Ten wpis jest symbolicznym rozpoczęciem nowej drogi. Traktuję to jako formę pamiętnika i zewnętrznej motywacji. Wpis jako słowo złożone nie tylko sobie, ale też jakiejś społeczności. Wpisy będę zamieszczał pod tagiem:

GURU1piorunów

@I-Em-Are Ja bym radziła jednak obciąć węgle i oprzeć się na białku i tłuszczach. Organizm zaczyna spalać zapasy tłuszczu dopiero po tym, kiedy w pierwszej kolejności wyzeruje węgle. Najpierw pali glukozę we krwi, glikogen w mięśniach i wątrobie. Jak będziesz je cały czas doładowywał np. dietą 5 posiłków w ciągu dnia z węglowodanami i nie robił takich treningów, które je wyzerują (czyli np. 40 minut intensywnego wysiłku aerobowego), to nie dasz organizmowi szansy, żeby zaczął spalać zapasy tłuszczu albo mocno zredukujesz okienko czasowe, kiedy organizm będzie to robił.

Białko i tłuszcze dodatkowo zapewniają dłuższe uczucie sytości.

Zobacz sobie też "post przerywany" - w skrócie, robisz sobie codziennie interwał bez jedzenia. Ostatni posiłek np. 18.00 i śniadanie o 10.00. Dajesz organizmowi okienko czasowe na palenie zapasów tłuszczu.

Ja w 3 ostatnie miesiące zjechałam 65 -> 58, z aktywności fizycznej tylko spacery wieczorami, bo nie mam możliwości wygospodarować więcej. Może teraz, jak dzień dłuższy i cieplej, to będzie więcej okazji żeby wyskoczyć na rower.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Fanatyk

w Hydepark

57piorunów

i trochę

Psychoterapia, postrzeganie siebie i aktywność fizyczna.

Pokuszę się o taką ogólną, krótką refleksję dotyczącą tego, jak dobrze psychoterapia współgra (przynajmniej w moim przypadku) z aktywnością fizyczną. Od kiedy zacząłem chodzić na terapię (październik-listopad 2024) wziąłem się za swoją powłokę zewnętrzną. Mój wygląd był moim ogromnym kompleksem, czymś co ryło mi banię nie mniej niż inne problemy psychiczne. Jednak lata nic z tym nie robiłem, bo deprecha, lęki i cała reszta zrobiły swoje. W szczytowym okresie swojego upadku, przy wzroście 185 cm ważyłem 68 kg. Nie mogłem na siebie patrzeć. Jednocześnie nic z tym nie robiłem. Przełom nastąpił kiedy zacząłem chodzić na boks. Tam ogarnąłem, że moje ciało jednak coś potrafi, że mogę i chcę zmusić się do wysiłku. Jednak z różnych powodów zarzuciłem trening. Jednak płyńmy do brzegu. Obecnie ćwiczę z hantlami i gumami. Gram na dworze w kosza o ile pogoda pozwala a co ważne zmieniam też dietę. Nie żrę tyle słodyczy, drożdżówki zastąpiłem musli ze świeżymi owocami. Powiem wam, że psychika lubi to. Jestem silniejszy fizycznie i bardziej się sobie podobam. Pierwszy raz stanąłem niedawno przed lustrem i pomyślałem, że... nie jest dobrze, ale nie jest też źle. Zgubiłem gdzieś to uczucie obrzydzenia samym sobą. Po kilku miesiącach ćwiczeń z dna w którym byłem dociągnąłem do 76,5 kg. Kogoś może to śmieszyć, ale dla wiecznego szczypiora jakim byłem jest to taki mały sukces. Cała praca którą wykonuję podczas psychoterapii w połączeniu z dawką wysiłku fizycznego działa cuda. Od kilku tygodni budzę się bez uczucia pustki, znudzenia i zawiedzenia otaczającym mnie światem i sobą. Czuję w sobie jakieś "moce decyzyjne" i przerobowe.
Serio, jeśli jeszcze nie ruszyliście d⁎⁎y zróbcie to. Jeśli jesteście w procesie terapii i dawajcie też sobie jakąś formę wycisku fizycznego.

Autorytet2piorunów

@WatluszPierwszy Dajesz mi powód do motywacji. Widzę tagi i myślę czy może do Ciebie nie napisać. Nieśmiało zaczepiam 😉

GURU2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gwiazdor

w Dyskusje

18piorunów

Dekady badań, nauki i dietetyki: bez deficytu kalorycznego utrata tłuszczu nie jest możliwa
Losowa Julka z Facebooka bez żadnej wiedzy w temacie:

GURU9piorunów

Ja kocham przy tematach okołodietowych ten argument, że skoro mamy mocną chęć na coś konkretnego (np cukierki/czekolade), to znaczy, że NASZE CIAŁO TEGO POTRZEBUJE

Alkoholicy lubią to 🤠

Gruba ryba6piorunów

@RobertVanPlitt pierwsza zasada termodynamiki przegrywa na facebooku z tarczycą

Pokaż więcej komentarzy (41)

Autorytet

w Gotojzhehto

1piorunów


Ciężko mi w to uwierzyć ale jakimś cudem mój obiad ma 450 kcal, to możliwe w ogóle?

Normalnie 180g indyka na parze, kasza jaglana gotowana(pół paczki 100g na sucho), pomidor bez skórki 130 g.

Wychodzi wam podobnie ?

GURU3piorunów

@wiatraczeg przed momentem zjadłem obiad mający około 1000kcal a aktualnie redukuję.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

6piorunów

Chicken legs. Jeszcze duzo pracy. Moze uda sie po powrocie do domu zaczac okres dorzucania miesa.

Tak, to skarpetki w awokado.

GURU3piorunów

Komentarz usunięty

Lider1piorunów

@UmytaPacha slyszysz ten dzwiek chlupania lopatek rowerka wodnego? To noc napedzana awokado

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gwiazdor

w Hejtokoksy

15piorunów

Nie porzucaj długoterminowego sukcesu na rzecz krótkotrwałej gratyfikacji

Ostatnio w kręgach osób pragnących utraty nadmiaru tkanki tłuszczowej popularne są analogi GLP-1 takie jak Ozempic. Abstraahując od faktu, iż głównym zamysłem tego nie jest redukcja masy ciała, popularyzacja tego rodzaju remediów świadczy o kondycji większości ludzi.

Większość ludzi nie tylko nie ma psychiki umożliwiającej ciężki, czyli wykonywany do upadku mięśniowego, trening siłowy. Ci ludzie nie mają też psychiki do trzymania deficytu kalorycznego celem utraty tłuszczu i poprawy kompozycji ciała. I tak jak frustracja związana z brakiem progresu na siłowni jest wylewana na brak stosowania dopingu, złą genetykę, etc, tak frustracja związana z niemożliwością utraty tłuszczu z racji nie bycia w deficycie spotyka się z bullshitowymi wymówkami o insulinooporności, zaburzeniach tarczycy i innych bzdurach, które zazwyczaj są wymówką ludzi niezdolnych przetrzymania chwilowego dyskomfortu. Ludzie porzucają długotrwały, ale okupiony niewygodą sukces na rzecz krótkotrwałej gratyfikacji oraz drogi na skróty - nie tędy droga, nie ta mentalność.

Nie naprawisz 10+ lat dietetycznych nadużyć, złych nawyków oraz jedzenia ultraprzetworzonych, kalorycznych śmieci Ozempikiem. To nie jest remedium na wszystkie bolączki. Obżeranie się syfem i próba mitygowania nieuniknionej nadwyżki Ozempikiem jest jak chodzenie na terapię AA, aby po spotkaniu wypić czteropak. Ponadto poleganie na analogach GLP-1 może przynieść więcej szkód niż pożytku z racji utraty LBM co paradoksalnie sprawi, że znajdziemy się w jeszcze gorszym położeniu niż na początku kuracji, gdyż redukcja nie polega na utracie masy ciała per se, lecz na poprawie jego kompozycji - utrata bodyfatu przy co najmniej utrzymaniu suchej masy, czyli wszystkiego co nie jest tłuszczem, w tym masy mięśniowej.

Większości nie chce trzymać się deficytu, odżywiać się głównie małoprzetworzonymi, pełnowartościowymi produktami jak i trenować siłowo, bo wymaga to dyskomfortu, wyjścia ponad to, do czego jest się przyzwyczajonym, siły woli, determinacji, a ich ogląd na jedzenie nie jest utylitarny, zwłaszcza jeżeli całe życie traktowali jedzenie, zwłaszcza małosycące, objętościowe kalorycznie i ultraprzetworzone jako sposób na nudę albo wyrzut dopaminy. 90% mieszkańców Zachodu, jeżeli nie wywodzi się ze skrajnego ubóstwa, NIGDY w życiu nie doświadczyła PRAWDZIWEGO głodu będącego rzeczywistym, fizjologicznym zapotrzebowaniem organizmu na makroskładniki i wartości odżywcze. Jak to sprawdzić? Następnym razem przy ochocie na jedzenie zastanów się, czy zjadłbyś coś głównie białkowego - pierś z kurczaka, mięso, jajka, twaróg, etc. Jeżeli nie brzmi to zachęcająco, bo masz ochotę na pizzę czy coś słodkiego, nie jesteś głodny. To jest zachcianka, której nie musisz spełniać.

Przede wszystkim deficyt kaloryczny nie jest równoznaczny z głodzeniem się czy ortoreksją. Możesz zjeść to na co masz ochotę, byleby zmieścić się w zapotrzebowaniu. Możesz jeść same śmieci i chudnąć, tak długo jak będziesz w deficycie. Problem w tym, że większość ludzi ma niski BMR z racji niskiego LBM, co jest skutkiem ubocznym siedzącego trybu życia i braku treningu siłowego. Trening siłowy to niewątpliwie najlepsza forma aktywności fizycznej jaką można wykonywać, a FBW 3x w tygodniu nie zrobi z nikogo zawodowego kulturystym, tak jak wejście na 10% deficyt nie jest równoznaczne kacheksji. Głównym faktorem utraty tłuszczu jest DEFICYT KALORYCZNY, nie hormony, tarczyca, insulinooporność i inne wymówki od czapy lansowane przez internetowych szarlatanów szukających naiwnych frajerów do odchudzenia z nadmiaru pieniędzy.

GURU2piorunów

@RobertVanPlitt Dla mnie to śmieszne, jeżeli medycyna daje jakieś możliwości farmakologiczne, to czemu nie? W imię czego, bo szczupła sylwetka może być jedynie wynikiem siły charakteru i hartu ducha oraz czasu na treningi? Coś jak brak znieczulenia przy porodzie, bo w Biblii jest napisane że "będziesz rodzić w bólu swoje dzieci"?

Insulinoodporność utrudniająca spalanie tłuszczu to naukowy fakt, a nie wymówka. Spalanie tłuszczu nie nastąpi, dopóki nie pozbędziesz się insuliny z krwi, bo ten hormon blokuje lipolizę. A insuliny się nie pozbędziesz, dopóki masz cukier we krwi. Pięć posiłków ze zredukowanymi kaloriami, nic takiej osobie nie da, poza, chodzeniem głodnym, apatycznym i sennym, sfrustrowanym i z ogólną demotywacją i przekonaniem o nieskuteczności diet.

Zamiast liczyć kalorie, takie osoby powinny odstawić całkowicie węglowodany a nie j⁎⁎ać się w jakieś deficyty kaloryczne. To da sensowne i szybkie efekty jak po Ozempicu, który działa dosłownie tak samo - czyli pozwala ci jeść, być najedzonym ale mimo to chudnąć oraz mieć motywację do kontynuacji.

Gwiazdor4piorunów

@GazelkaFarelka Insulinooporność nie powoduje nadmiaru tłuszczu tylko nadmiar tłuszczu powoduje insulinooporność. Obcięcie węglowodanów chuja da jak nie będziesz w deficycie. Keto, lowcarb, carnivore, etc. to nie są żadne magiczne diety łamiące prawa fizyki.

>Dla mnie to śmieszne, jeżeli medycyna daje jakieś możliwości farmakologiczne, to czemu nie?

Równie dobrze po pierwszym dniu na siłowni można brać trenbolon.

GURU0piorunów

@RobertVanPlitt Powiedz to mojej siostrze która waży 52 kg przy 170 cm wzrostu i ma insulinoodporność. Maksymalnie w życiu miała może 60 kg w ostatnim trymestrze ciąży. Jest masa osób w miarę szczupłych które są insulinoodporne, tylko zazwyczaj o tym dowiadujesz się dopiero jak objawiają się poważniejsze problemy zdrowotne, masz już zebraną solidną nadwagę i cukrzycę - bo insulinoodporność nie wyjdzie ci w zwykłych badaniach np. glukozy na czczo.

GURU0piorunów

@RobertVanPlitt "Obcięcie węglowodanów chuja da jak nie będziesz w deficycie. Keto, lowcarb, carnivore, etc. to nie są żadne magiczne diety łamiące prawa fizyki."

W takim razie Ozempic łamie prawa fizyki? Czy jednak jesteś skłonny przyznać, że istnieje hormon, którego podniesiony poziom pozwoli ci schudnąć? Który można przyjmować syntetyczny w postaci Ozempicu, albo podnieść go sobie... odpowiednią dietą?

Lider1piorunów

@GazelkaFarelka tak, bo po zastosowaniu ozempicu, jedzenie dłużej zalega w żołądku, co powoduje szybciej efekt najedzenia i na dłużej.
Ergo- jesteś w deficycie kalorycznym bo mniej jesz! Wiele osób może to samo osiągnąć zmianą nawyków żywieniowych!

GURU2piorunów

@AdelbertVonBimberstein Zupełnie tak jak keto żarcie. Dokładnie na tym to polega. Wynikiem jest deficyt kaloryczny, ale podchodzisz do tego nie od strony, gdzie liczysz kcal, tylko od strony gdzie po prostu jesteś najedzony i nie czujesz potrzeby jeść więcej. Dosłownie odzwyczajasz się od jedzenia zbędnych ilości jedzenia. Jest to bardziej efektywne, bo nie chodzisz wiecznie głodny i myślący o tym, kiedy w końcu skończy się ta dieta i kiedy znowu się wreszcie najesz.

Lider0piorunów

@GazelkaFarelka jeżeli nie czujesz głodu to znaczy, że jesz na zero albo na plus. Ewentualnie bardzo delikatny deficyt.

Przy deficycie niezbędnym do chudnięcia (powiedzmy 200+ kcal) głód będzie ci towarzyszył przez dużą część dnia.
Tak niestety działa ludzki organizm ewolucyjnie przystosowany do oszczędzania, bycia głodnym i poszukiwania jedzenia.
Dieta keto magicznie cię nie nasyci. Zrobi to tylko nadwyżka kaloryczna w diecie jakiejkolwiek.

GURU0piorunów

@AdelbertVonBimberstein Chudnę cały czas, nie towarzyszy mi uczucie głodu, co najwyżej późno wieczorem, ale to po prostu wtedy idę spać. Jem śniadanie o 10.00, obiad o 16.00, oba posiłki do syta i to wszystko. Stopniowo redukuję ilość posiłków i okienko żywieniowe.

Lider0piorunów

@GazelkaFarelka no i robisz najmądrzejszą rzecz- przesypiasz głód. To ważne. Też z tego korzystam, ale do tego trzeba sobie ustawić grafik życia. Siedząc do późna przed serialami, socialami narażasz się na jedzenie z nudy, przyzwyczajenia.
I o tym przecież jest ten wpis: o zbudowaniu dyscypliny treningowej, żywieniowej i dobrych nawyków- a nie drodze na skróty.

Gwiazdor2piorunów

@GazelkaFarelka >Powiedz to mojej siostrze która waży 52 kg przy 170 cm wzrostu i ma insulinoodporność
Dowody anegdotyczne - ulubione argumenty ketowców xD

GURU0piorunów

@RobertVanPlitt Ciężar dowodu spoczywa na twierdzącym. Ty kategorycznie twierdzisz, że insulinoodporność w każdym przypadku jest wynikiem nadwagi. Więc po pierwsze, to ty rzuciłeś sobie hasełko i nie przedstawiłeś żadnego dowodu, a po drugie wystarczy jeden przypadek, żeby obalić twoje twierdzenie.

Tak samo jakbyś twierdził, że "wszystkie kruki są czarne". Wystarczy, że pokażę ci dosłownie jednego białego kruka i tym samym udowadniam fałszywość twojego twierdzenia.

Gdybyś napisał "insulinoodporność często wynika z nadwagi" to owszem. Ale ty rzucasz jakieś gówno - nie wiem - motywacyjne czy nie motywacyjne hasełka że każdy kto ma insulinoodporność to dlatego że się spasł i he he ma nędzny, słaby charakter i zasłania się wymówkami.

GURU0piorunów

@AdelbertVonBimberstein Ależ ja się nie przyczepiam dyscypliny i diety, tylko kwestii po pierwsze jebania po ludziach używających Ozempicu - jeżeli zgadzamy się, ze otyłość jest chorobą, to dlaczego jest taki opór przed leczeniem jej dostępnym lekiem? Zrzucenie otyłości ma się wiązać z bólem, potem i łzami, bo inaczej się nie liczy?

Poza tym przyczepiam się do opierania się na deficycie kalorycznym jako jedynej słusznej drodze, zamiast uświadomienia sobie jak działają pewne mechanizmy, dzięki którym na ten deficyt i proces spalania tkanki tłuszczowej wejdzie się bez problemów. Na przykład często lepiej jeść dwa syte posiłki, niż pięć małych, chodzić wiecznie niedojedzonym i być przyzwyczajonym że co trzy godziny trzeba myśleć o jedzeniu i coś przeżuwać.

Lider3piorunów

@GazelkaFarelka ilość posiłków to indywidualna kwestia nie zmienia to jednak matematyki
400+400+400+400+400=2000
1000+1000=2000
Jeżeli zapotrzebowanie 2 400 a spożyte 2 000 to deficyt 400 kcal.
I tego nic nie zmieni.

I czemu się czepiam? Bo wielu ludzi (nie wszyscy) nie potrzebuje leku, tylko zmiany stylu życia. Idąc na łatwiznę, biorąc panaceum ozempic, monjarno czy coś innego tak naprawdę podpisujesz cyrograf- dobrowolny- na dożywotnią zależność od drogiego leku. Bo wielu specjalistów mówi wprost- to terapia do końca życia. Przystaniesz brać- wrócisz do swojej wagi. Ile to kosztuje? 1.5-2k zł miesięcznie?
I pot, krew i łzy nie są aby schudnąć. To z perspektywy czasu dzieje się samo.

Pot, krew i łzy są niezbędne do zabicia starych, złych nawyków, które ściągną cię znowu w punkt zero, albo przetargają jeszcze bardziej.

Wiem, byłem tam. Pierwszy raz odchudzałem się w 2014 r i pełniłem każdy możliwy błąd. Schudłem wtedy 31.5kg.

Teraz jestem 28 kg w dół i tu już zostaję. A miałem takie dylematy- to coś z moim organizmem jest nie tak: bez leku nie dam rady. Tylko, że ja nienawidzę być od czegoś zależny i informacja, że ozempic to na całe życie dała mi kopa do szukania zmiany: zmiany stylu życia. I tak: choruje na otyłość. Nadal. Mając BF około 10-12 procent. Bo to jest choroba głowy a nie nadmiaru tłuszczu. I trzeba (w 99 procentach przypadków) rozwiązać najpierw ten problem w głowie. Nadal z tym walczę i mam taką misję aby uświadamiać ludzi, że mogą i mają siłę samemu sobie poradzić wprowadzając najpierw małe zmiany i idąc, na własnych nogach, małymi krokami do przodu. Nogi bolą od noszenia tłuszczu ale z czasem jest lżej- a potem aż się chce biec.
A był czas, że się kładłem na podłodze w kuchni i chciałem umrzeć- dokładnie rok temu.

GURU0piorunów

@AdelbertVonBimberstein Zmieni się to, że to różnica ciągle coś żuć, niedojadać i marzyć o tym kiedy skończy się dieta i znów się najesz, a wiedzieć że najesz się codziennie. Raz dziennie, ale każdego dnia jesteś przynajmniej raz konkretnie pełny i zadowolony. Że nie musisz wytrzymać jeszcze miesiąca, dwóch, trzech, jedyne co musisz, to musisz wytrzymać do jutra, a jutro znów się najesz. Zwiększasz też interwał, gdzie nie masz insuliny we krwi ani zapasu glikogenu w tkankach i twój organizm nie ma wyjścia jak tylko funkcjonować spalając tłuszcz z tkanek.

GURU0piorunów

@RobertVanPlitt Proszę, masz tutaj badania, na 36 młodych kobietach z prawidłowym BMI i % tkanki tłuszczowej
https://journals.viamedica.pl/diabetologia_praktyczna/article/download/48001/35291

Po przebadaniu wszystkich parametrów, a nie tylko glukozy na czczo czy krzywej cukrowej, stwierdzono że insulinoodporność ma nawet połowa z nich. Gdyby nie udział w tym badaniu, pewnie dowiedziałyby się o tym za 10, 15 lat, mając trudną do zrzucenia nadwagę i słysząc, że insulinoodporność mają dlatego, że mają nadwagę. Podczas gdy było dokładnie na odwrót, nadwaga została wyprodukowana przez insulinoodporność.

"Przyjmując tę drugą wartość odcięcia, insulinooporność można byłoby stwierdzić u ponad 47% osób biorących udział w opisywanym badaniu. "

Tutaj kolejne badanie, do którego też odwołuje się powyższe badanie
https://dmsjournal.biomedcentral.com/articles/10.1186/1758-5996-6-49
"IR was related to IP fat (r = 0.23, p < 0.001), but not RP fat, SC fat or total body fat. "
Insulinoodporność była powiązana z tłuszczem brzusznym, a totalnie nie powiazana z nadmiarem innego rodzaju tłuszczu i total body fat. I to też mówią tutaj o korelacji, a nie związku przyczynowo-skutkowym.

Gruba ryba1piorunów

@RobertVanPlitt sranko w banko, mam w życiu ciekawsze rzeczy niż doktorat z żywienia i trzymanie michy żeby się zesrać a nie przytyć. Strzykawka robi brrrrr

Pokaż więcej komentarzy (26)