Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fenomen

w Hydepark

0piorunów

Jest wiele rozkmin na temat "młodego, dynamicznego zespołu" i dlaczego pracodawcy zatrudniają młodych. Wielu patrzy na to przez pryzmat kosztów. I macie rację, ale nie tylko.

W mojej firmie pracuje chłopak, który ma 37 lat. I od dłuższego czasu zaniedbuje swoje rzeczy. Ma to samo stanowisko co ja, a muszę po nim przejmować tematy. I gdzie jest clue? Chłop jest żonaty, ma dwójkę dzieci. Nie dogaduje się w małżeństwie, często w czasie pracy ogarnia tematy domowe (odbiera dzieci, zawozi je gdzieś), pracuje w większości zdalnie i nie angażuje się mocno.

Przeciwnie ja - po wielu zawirowaniach w poprzedniej pracy, mam w końcu coś, czego chciałem, jestem niecałe 10 lat młodszy. Po rozstaniu po wieloletnim związku, z czystą kartą. I u mnie jest tak, że ja się angażuje na 101 % i widzę dla sieibe duże profity związane z tą pracą (przede wszystkim kontakty, relacje i nauka zarządzania całym procesem sprzedaży właściwie samodzielnie), bo kiedyś chcę mieć coś swojego.

Jest temat, żeby zatrudnić nową osobę na to stanowisko. Jak myślicie, jaka była moja pierwsza myśl? A no chłopak/dziewczyna lat max 24, który/a ma ambicję i dużo motywacji do zdobycia doświadczenia i nauki. Typowo zatrudnić osobę, która po pierwsze nie będzie dużym kosztem w razie niewypału, a po drugie jej pensja może rosnąć wraz z jej własnym rozwojem. I tu potrzeba kogoś, kto w pracy będzie widział większą wartość niż samo wykonywanie obowiązków, ale czerpanie z niej tego, co może przydać ci się w twoim dalszym życiu zawodowym i prywatnym (prosty przykład: nasz klient zrobił koledze usługi remontowo-budowlane ze zniżką 10 tysięcy, nasz jeden były pracownik sam rozwinął własną firmę, niekonkurencyjną dla nas).

Dodam, że sytuacja na tyle klarowna, że opłaca się nawet zatrudnić tę osobę i powiedzieć "działaj, rób, popracujesz 2-3 lata, nie będziemy już jak się rozwiniesz spełniać twoich oczekiwań, będziesz chciał iść krok do przodu, to podajemy sobie rękę i droga wolna, trzymamy za Ciebie kciuki i liczymy, że nasze drogi zawodowo się kiedyś przetną w innym charakterze".

Ogólnie sam pracowałem w ten sposób jako student i muszę powiedzieć, że to sytuacja win-win, jeśli pracodawca ma dobre podejście i ty wiesz, czego od życia oczekujesz.

Dodam, że pracuję w niedużej firmie, bo korpo to raczej się nie tyczy.

Osobistość1piorunów

Spotkałeś na zawodowej drodze kogoś, kto nie ogarnia swojej roboty, a może jej nie ogarniać, bo sobie pracuje zdalnie.
Ja spotkałem dużo bardzo młodych ludzi, którzy na zdalnej siedzą na Netfliksie, albo grają w gry, niektórzy też śpią, bo grają w nocy.

Stanowisko, które opisujesz faktycznie wydaje się dobre dla młodej osoby z ambicjami, ale daleko byłbym od stwierdzenia, że lepiej jest zatrudniać młodych w ogóle.
Zgodzę się tylko, że jak się ma zasoby, to często lepiej się sprawdza wziąć młodego i nauczyć jak robicie, niż starego co umie, bo jego zwykle dużo trudniej przystosować do przyjętych standardów.

Osobistość1piorunów

"która po pierwsze nie będzie dużym kosztem w razie niewypału, a po drugie jej pensja może rosnąć wraz z jej własnym rozwojem."

Rozmażyłeś się :smiley: Ale jeden wniosek jest poprawny, chcesz się rozwijać dostać większe pieniądze, 2-3 lata i następna jak już musi być etat.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Mama mi całe życie powtarzała, że ludziom sympatycznym i ładnym łatwiej w życiu. I zawsze mówiłem, że to totalne bzdury. A teraz jeżdżę spotykać się z firmami (handel b2b), to zawsze widzę, że baby kupują emocjami. A tak się zdarza, że czasami kobieta jest menadżerem/kierownikiem, więc osobą współdecyzyjną. W mojej dość krótkiej przygodzie w nowej firmie miałem co najmniej kilka sytuacji, gdzie owe kobiety były ze mną w jednym szeregu do przekonania zarządu do wyboru naszej oferty.

Jestem dość krytyczny wobec siebie, choć jakieś komplementy na temat swojego wyglądu udało mi się usłyszeć od płci przeciwnej. Dziś siedzę na spotkaniu z jedną menadżerką (na oko 33-34 lata). Przez telefon taka dość neutralna, a nawet sroga. Przychodzę, wyjmuję laptopa, gadam, jestem wesoły

No i typiara patrzy nam nie cały czas, zaczyna się uśmiechać, potem już cały czas siedzi z bananem na ryju, robi gimnastykę brwi. Pakuję laptopa i mówię, że zapomniałem pokazać jednej rzeczy, ale nie chcę zabierać jej czasu, na co ona "A ja mam dużo czasu" XD Wychodzę, mówię kiedy spodziewać się oferty, a ona, że już idzie pogadać do szefa.

W sumie zawsze uważałem, że po prostu jestem odbierany jako sympatyczny. Tyle, że po takim przykładzie jak dziś to nie wiem. Od klientek dostaję maile "Bardzo się cieszę, że będziemy razem współpracować" (ze 4 takie maile przez 3 miesiące), od chłopów generalnie praktycznie wcale. Są bardziej analityczni, trudniej ich kupić, zaufanie nie równa się od razu dużej sympatii, co najwyżej pozytywnej ocenie mojej osoby.

Ogólnie mam 185 cm, jestem dobrze zbudowany (4x na siłowni w tygodniu), z ryja nie jestem jakiś brzydki, na spotkanie zawsze ładnie się ubiorę i jestem bardzo dobrym mówcą i zawsze wiem, kiedy mogę skrócić dystans i zażartować, z babami zawsze też warto wplątywać jakieś anegdotki z życia prywatnego, ale cały czas uważałem, że to się nie liczy na spotkaniach w pracy, bo nikt na to nie zwraca uwagi i ocenia tylko to, z czym przychodzisz + to jaki jesteś jako człowiek.

Do sedna: To co one w końcu mnie kupują jako chłopa czy jako merytorycznego i sympatycznego przedstawiciela firmy?

Gruba ryba5piorunów

>ze 4 takie maile przez 3 miesiące
@Lopez_

Gruba ryba0piorunów

>bardziej analityczni, trudniej ich kupić, zaufanie nie równa się od razu dużej sympatii

dziwisz się?
chłopa każdy rozlicza co do grosza gdy podejmie kiepskie biznesowo decyzje ( ̄︿ ̄ °)

ale ty chyba nie o aspekcie roboty samej w sobie piszesz ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

edyp: dziwią cię próby koślawych flircików? xD
bo mogą, bo mają w biurze dużo czasu, bo będzie o czym siać ploty, bo ten z takiej firmy to wiecie i tak dalej

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Polityka

4piorunów

Żeby dotacje socjalne na dzieci powodowały u nas poprawę demografii musiałyby być wypłacane progresywnie. Czyli np. na pierwsze dziecko 400 zł a na drugie 1200 zł. To by była oszczędność dla państwa względem tego co jest teraz a liczba urodzeń pewnie by się poprawiła.

GURU2piorunów

@Enzo
500, ani 800 dzietności nie zwiększyło..
Większość znajomych nie decyduje się na kolejne dzieci bo nie ma dla nich miejsca, a nie chce ich wychowywać jak w latach 80-90 czyli mieszkając w 3 pokolenia i 10 osób na trzech pokojach w mieszkaniu 55m2.

Ja również z tego względu czekałem i dopiero po zakupie domu staramy się na drugie i żaden socjal mnie do tego nie skłania, a wręcz wolałbym odliczenia od podatku czy inne korzyści dla pracujących rodziców.

Jeśli ktoś się waha bo mu brakuje 500zł na utrzymanie dziecka no to mogę powiedzieć jedynie tyle, że dziecko kosztuje dużo więcej, tak z trzy razy więcej miesięcznie:
>Centrum im. Adama Smitha szacuje, że koszt wychowania jednego dziecka w Polsce w roku 2024 (do osiągnięcia osiemnastego roku życia i według stanu na koniec poprzedniego roku) wyniósł 346 tys. złotych (1602 zł miesięcznie), a dwójki dzieci wyniósł 579 tys. złotych.
>Rok wcześniej koszty te wyniosły odpowiednio 309 tys. i 513 tys, a po uwzględnieniu i zweryfikowaniu danych na początku br. wynoszą dla roku 2023 316 tys. i 518 tys. zł.

Fanatyk0piorunów

Większość pisze że nic by to nie dało a ja powiem że jak by nic to nie dało to przynajmniej byłby mniejszy koszt społeczny tego programu bo we wszystkich rodzinach gdzie jest 1 dziecko państwo wydawałoby o 400 zł mniej :smiley: a jak by dało to by poprawiła się demografia. Czy to nie jest win-win?

Pokaż więcej komentarzy (32)

Autorytet

w Hydepark

47piorunów

Kiedy zostało ci kilka godzin do samolotu i tak sobie siedzisz na dzikiej plaży w i myślisz, żeby to wszystko rzucić w cholerę, ale poniżej dociera do ciebie, że bez tego złodzieja prywaciarza to co najwyżej bezdomnym możesz zostać 😅

Gruba ryba4piorunów

@michalnaszlaku Wymówki. Bezdomny nie zawsze oznacza bezrobotny.

Gruba ryba1piorunów

@michalnaszlaku a wiesz, ze można znaleźć podobnego prywaciaza, w podobnych warunkach? Pozdro z Korsyki;p

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Miałem wczoraj warsztaty z jogi, były też praktyki oddechowe, sporo rozmów, trochę filozofii. Spędziłem bardzo miły babski wieczór. Spodziewałem, że będę najmłodszy, oraz jedynym chłopakiem, a niektóre panie kojarzyłem z jogi, jednak czułem spięcie i niepokój bo pierwszy raz byłem na czymś takim. Co na duży plus to nie byłem traktowany gorzej, do czego jestem przyzwyczajony wszędzie gdzie pójdę czy tutaj.

Rozłożyliśmy maty i siedzieliśmy w kółku, napiliśmy się kakałka i najpierw były pogaduchy.( Według tego co panie mówiły to krótkie) Za bardzo nie mam nic do powiedzenia to głównie słuchałem.

Motywami przewodnimi było:
- odpuszczanie
- wybaczanie
- brak oczekiwań

U mnie odpuszczanie jest naturalne bo same porażki ponoszę i więcej mi się nie chce. Chociaż tutaj bardziej chodziło o to, aby nie tkwić w złych relacjach, gdzie się nie dogadujemy, nie ma satysfykacji. Nigdy w związku nie będę to głównie słuchałem historii innych.

Na wybaczaniu się popłakałem, zdziwiłem się, że potrafię przy innych a nie tylko gdy sam jestem.

Braku oczekiwań ciągle nie kumam, nie potrafię tak całkowicie się wyłączyć i ich nie mieć.

Pewnie wszystko co było omawiane, było okraszone praktykami stoickim, ale nie znam się na tym to ich nie wymienię.

Potem już była praktyka jogi, sesja oddechowa.

Ogólnie bardzo miło wieczór spędziłem, jeszcze jak będzie okazja to przejdę się na coś takiego.

Fenomen0piorunów

bylo uroczyste sranie na ulicy?

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Wczoraj byłem w Suntago. Poza basenami jest jeszcze strefa saun i łaźni. Do niektórych wchodzi się nago, do niektórych nie. Jest też taki basen, gdzie ludzie wchodzą i siedzą nago + jeden taki większy z rynnami i fontanną, gdzie się opłukujesz na stojąco.

No i powiem wam tak, generalnie byłem z ziomkami i dla mnie ultra niekomforotwa sytuacja xD Wbijasz na łaźnię parową, jest bardzo ciepło. Jest kilka pomieszczeń, ale wszystkie bez zasłonki/drzwi i nagle wbijają normalnie młode d⁎⁎y 20-25 lat nago i się rozgląają gdzie mogą wbić, gdzie jest wolne miejsce.

Byłem też w zwykłej saunie na jakimś pokazie i tam było tak ku⁎⁎⁎⁎ko gorąco, że niektóre laski normalnie ręcznik z biustu ściągały i górę miały odkrytą.

No i ja, jeszcze w miarę młody (28 lat) singiel, trochę miesięcy bez seksu (bo nie robię tego z byle kim, a ponad pół roku temu się rozstałem po długim związku i trochę mi zajęło dojście do siebie), regularnie w treningu, no i tak się złożyło, że trochę sciśnieniowany się zrobiłem, bo sporo fajnych dup było.

W saunie, gdzie byliśmy nago, posiedziałęm 3-4 minuty i wyjebałem, tam gdzie się spłukiwałem, to tylko się spłukać, ale generalnie nawet w saunie przykryty ręcznikiem, wszędzie modliłem się tylko o to, by mój towarzysz nie został postawiony do pionu XDD

Gruba ryba4piorunów

@Lopez_ mogłeś myśleć o Pawłowicz

Mistrz3piorunów

@Lopez_ najgorsze w tym wszystkim jest to, że można trafić na stare grube brzydkie baby z obwisłymi cycami :/

Nie ma reguły :/

że niektóre laski normalnie ręcznik z biustu ściągały i górę miały odkrytą

Była pamięciówa później ? XD

Pokaż więcej komentarzy (9)

Kompan

w Dyskusje

0piorunów

https://m.youtube.com/watch?v=CkSrWb8YpTs&t=3s

Bardzo mi sie podobal ten odcinek, ludzie strasznie jada po Wilczaku w komentarzach ale chyba kompleksy wychodza. Chlop jest soba, ma wyrobione swoje zdanie, Swoj gust, jest inteligentny no ale PAN MARUDA. MUSISZ BYC POZYTYWNY, NIE MOZESZ WYRAZAC NEGATYWNEJ OPINII. Swoja droga mam wraze, ze ludzie ktorzy tak mowia to najwiecej narzekaja xd

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

K⁎⁎wa, nigdy nie sądziłem, że dopadnie mnie coś takiego jak samotność xD Wiele lat w związku robi swoje, a do tego doszło mi rozczarowanie miłosne w ostatnim czasie i autentycznie mam zwałę siedząc z samym sobą. Przez ostatnie miesiące czułem się dobrze, ponieważ lubiłem pochillować sam ze sobą. Miałem mega intensywne lato, pełne imprez, wypadów i atrakcji, więc często w tygodniu zajeżdżałem sobie na fajkę na górkę (widoczek na całe miasto, fajna sprawa), otwierałem colę zero i sobie siedziałem w aucie przy otwartych drzwiach i ciepłym powietrzu lub dzwoniłem pogadać z siostrą (mieszka 100km ode mnie). Z jednej strony las, z drugiej widok na miasto, mogłem tak siedzieć godzinę i się relaksować. Tym bardziej, że od piątku do niedzieli atrakcji po samą szyję i ciągle mnie gdzieś kumple wyciągali. No a teraz jest zimno i o te plany ciężej, raz w tygodniu coś robimy.

Teraz mnie dopadła choroba, odpadły 4 treningi w tygodniu, pogoda inna i człowiek czuje się od razu gorzej. Najnormalniej w świecie nie ma do kogo ryja odezwać, pogadać o głupotach, zostać wspartym na duchu, spędzić z kimś chwilę czasu. Jednak chłop bez baby jak bez ręki, co gorsza kiedy jesteś silnie zauroczony w tej jednej, z którą nie masz na co liczyć.

Najgorszą cechą jest brak cierpliwości. Mam plany na życie, część wdroży się właściwie sama (potrzeba czasu), część potrzebuje wielomiesięcznej pracy nad czymś (co nawet już zacząłem), ale gorzej mi w okresie przejściowym.

Chciałbym mieć własną działalność (będę to ogarniać z kolegami), więcej zarabiać i nawiązywać kontakty(zaraz będą prowizje, więc to już powoli się dzieje, kontakty regularnie nawiązuje w mojej pracy), mieć własne mieszkanie (to też będę kiedyś mieć, bo mamy rodzinna kamieniczkę), kobietę i założyć rodzinę (a tu już problem).

Wszystko do osiągnięcia jako cel długoterminowy. Tylko problem jest teraz, że ja chciałbym to na już. Mam 28 lat. Żyję 3-4 lata do przodu, zawsze tak było, może to jest powodem tego, że rzadko się czułem dobrze, bo nie korzystałem z życia tu i teraz, tylko żyłem planami, a jak się zrealizowały, to wtedy planowałem coś na nowo do przodu.

Najgorsze też, że tej przyszłości się boje, że nie pójdzie po mojej myśli, że przegram i się nie podniosę, choć zawsze walczę.

Gruba ryba0piorunów

>K⁎⁎wa, nigdy nie sądziłem, że dopadnie mnie coś takiego jak samotność

patrząc na wpisy które ostatnio produkowałeś hurtowo to mnie to absolutnie nie dziwi

GURU3piorunów

@Lopez_ nie wiem chlopie mi sie zycie posypalo i poukladalo pratycznie w 2 miesiace xD okazuje sie ze wystarczy nie byc brzydkim a ustawia sie kolejka i mozna wybierac to wybralem xD

jak bym jednak stwierdzil teraz ze to nie to, to weekendy mial bym zajete na randki przez nastepne pol roku xD i nie wydal bym na nie nawet 10 zlotych xD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Fani Buddy serio wierzą, że Tusk kazał osobiście zamknąć ich idola, bo pomagał bardziej niż rząd i trzeba go było usunąć xDD

Jestem ciekaw jak to będzie w tym kraju wyglądać za jakieś 15-20 lat, kiedy coraz to nowe pokolenia wychowane na patostreamach i socialach będą wchodzić w dorosłość i jakiś internetowy celebryta ogłosi start w wyborach prezydenckich. Miej nas Panie w opiece.

Polska jest ewenementem, jeśli chodzi o patostreaming. W naszym kraju gale FAME MMA generują nawet 500 tysięcy sprzedaży pakietów PPV, co jest mniej więcej wynikiem sprzedaży średniej gali UFC (!) w Stanach Zjednoczonych. Mówimy tu o potężnej marce globalnej. Do tego należy doliczyć YouTuberów zarabiających grube miliony na swoich kanałach, a także instagramerów i ich rzeszę fanów. Oczywiście internetowi celebryci to nie moda w Polsce, ale przyszła do nas z zachodu, tyle że u nas za największe gwiazdy uchodzą największe, ordynarne patusy xD

Nie, ten trend nie zaniknie, bo on się pogłębia. Korporacje też czują pieniądz, bo osoby z tego patologicznego środowiska pojawiają się coraz częściej w dużych mediach, piszą o nich artykuły, występują w reklamach, zawierają współpracę z dużymi markami. A im młodsze pokolenie, tym bardziej w to wkręcone i niestety, tej "pierwszej fali" z biegiem lat się aż tak dużo nie zmieniło, bo część osób z tego nie wyrasta nawet po 20 roku życia.

Mam nadzieję, że prędzej czy później rząd (ten, następny lub ten, który będzie rządzić za +10 lat), weźmie to całe środowisko za mordę i położy kres promocji patologii i demoralizowania młodzieży, bo ten kraj zginie. Czasem się zastanawiam, czy ten cały cyrk to nie jest finansowany przez różne służby, żeby nas po prostu ogłupić i potem sterować.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Hydepark

10piorunów

Jeśli jest obok was ktoś kto was kocha, lub kogoś kogo wy kochacie. Nie daje wam wyboru. Macie im to okazać.

Pioruny tu nie działają.

Macie zrobić coś dobrego, już! Wystarczy nakarmić kota, przytulić kogoś. Nigdy nie zapominajcie o tym, jak będzie gdy zabraknie to co zrobicie? Będziecie wierzgać, ot co.
I dlatego warto walczyć o to co tu jest.

Gruba ryba1piorunów

>Macie zrobić coś dobrego, już!
@wiatraczeg dzięki Tomeczku za motywację. Zastosowałem się i muszę przyznać, że dawno nie zrobiłem tak dobrej dwójki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Macie jakąś grupę społeczną, której szczególnie nie lubicie? Pomińmy temat ekstremalnej patoli typu patostreamerzy itd.

Ode mnie - fani motoryzacji/samochodziarze (polskie standardy). Czyli ci wszyscy spod znaku "ZAP IERDA LAĆ", goście od tuningowanych fur, kręcenia bączków na parkingu, wycia z rur wydechowych itd. Po pierwsze straszny cringe i jakaś naleciałość sebizmu osiedlowego, który był powszechny w latach 1995-2005 (tyle, że wtedy to były Seby w ciuchach adidasa, które pokradli w Niemczech i pozłacanych ketach, a teraz jakieś banany z bogatych domów), po drugie potencjalni zabójcy na polskich drogach.

Gruba ryba0piorunów

@Lopez_ Taryfiarze- złotówy w kamizelkach bomberkach. No chuje muje dzikie węże na drodze. Gość nagle po heblach bo mu klient zza siedzenia pokaże "o tu pan się zatrzyma", losowe manewry zawracania i wyprzedzania na przejściu dla pieszych. Stanie godzinami w oczekiwaniu na klienta na zakazie postoju i zatrzymywania, a spróbuj choć na minutę zatrzymać się na postoju dla taryfiarza żeby odebrać telefon to pierwszy z morda leci że to zarezerwowane miejsce. Jedna z najbardziej roszczeniowych grup społecznych a jednocześnie najmniej potrzebna.

https://radioszczecin.pl/1,350658,mieszkancy-skarza-sie-na-taksowkarzy-przy-dworcu&s=1&si=1&sp=1

https://youtu.be/zBZImLV0Iu0?si=hdBFG4_JtVsozU-h

Mieszkańcy skarżą się na taksówkarzy przy dworcuTaksówki blokują parking Kiss and Ride przy dworcu głównym na ulicy Kolumba w Szczecinie, a mieszkańcy nie mają, gdzie zatrzymać się nawet na chwilę.Mieszkańcy skarżą się na taksówkarzy przy dworcu
Fenomen3piorunów

Podludzie zwani myśliwymi.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Kosmonauta

w Hydepark

0piorunów

tak sb myślę że lato to najmniej klimatyczna pora roku. zimą wiadomo boze narodzenie, wiosną wielkanoc, jesienią halloween i wgl jesieniary się budzą do życia. A latem co jest fajnego?

Gruba ryba1piorunów

To musi być jakaś prowokacja

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Pierwsze przeziębienie od chyba dwóch-trzech lat i już tęsknię za latem XD Siedzę w robocie, o 11 mam spotkanie online z klientem i kapie mi z nosa, wzrok mam mętny, gardło mnie boli. Pracuję sam i siedzę w biurze sam, więc na l4 nie idę, bo nie mam nawet gorączki. Na piątek muszę być wykurowany, bo mam jechać do Suntago.

Wspominam sobie jak śmigałem rowerkiem latem na wyprawy z moim ziomkiem i już mnie deprecha łapie jak widzę co jest za oknem. Mój świat to pola, łąki, lasy, jeziora, świeże powietrze i wiejskie trasy rowerowe, a teraz nasza kula ziemska mi to okrutnie odebrała na następne 7-8 miesięcy.

Najbardziej dobijające jest to, że to typowa pogoda na siedzenie w domu, czego generalnie nienawidzę. Dla mnie idealny dzień to taki, w którym rano wychodzę z domu i wpadam tylko zjeść i się przebrać, aż do późnego wieczora. A w weekendy teraz to tylko albo wyjeżdżać gdzieś i wydawać kasę na atrakcję, albo żłopać browary w barze :grinning:

Mam jedną książkę do przeczytania, muszę się za nią zabrać, zostało mi z 60-70 %, nie ruszałem jej od pół roku. Drugą chyba kupię sobie w formie audiobooka. Dla dyslektyka ściana tekstu to męczarnia, mylą mi się linijki (tak samo jak nie potrafię policzyć dużej ilości zer 00000000 bez liczenia palcem), jak nie czytam ciągiem całości bez przerwy, to potem drama :grinning: Spróbuję z tym audiobookiem, ostatnio zrobiłem się bardziej słuchowcem niż wzrokowcem.

Coraz bardziej ciągnie mnie do książek z zakresu psychologii: perswazja, manipulacja, wywieranie wpływu, psychoanaliza etc. Chyba pochłonę co najmniej 4-5 książek do wiosny. Mega fajny temat.

Zawodowiec1piorunów

@Lopez_ łącze się w bólu i kapiącym nosie. Też sobie zdycham i już brakuje mi lata… Najgorsze jest to, że zaraziłem się chyba od kogoś, bo cały czas się dobrze ubierałem xd

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Hydepark

56piorunów

Z takich swoich życzeń to chciałbym mieć kilkadziesiąt godzin wolnego czasu by w końcu móc przejść całego Gothica 3.

Fenomen0piorunów

@bori ile miałeś wolnych godzin od czasu premiery, albo wyjścia CP?

Osobistość1piorunów

@bori O mam Rogue Trader na liście do ogrania, i jeszcze do Pathfindera: Wrath DLC, kiedyś będzie czas, teraz za ładna pogoda, kusi na rowerek!

Pokaż więcej komentarzy (30)

Autorytet

w Seriale

28piorunów

Zacząłem oglądać Pingwina ostatnio i muszę przyznać, że to naprawdę dobrze zapowiadający się serial. Lubie kino gangsterskie i mam wrażenie, że mam tu do czynienia z perełką. Jeśli serial będzie dobry do samego końca to może nawet zrobię dłuższą recenzje więc jest to swego rodzaju zapowiedź tego.

Gruba ryba4piorunów

Bardzo fajny serial imo. Btw padłem jak zobaczyłem kto jest odtwórcą głównej roli xD

Fenomen3piorunów

Dla mnie to na razie jakieś popierdółki a nie kino gangsterskie. Bardziej jakieś Liceum na Fali. Kapitan gangu (czyli średni szczebel w hierarchii) zaprzyjaźnia się z młodym patusem, który chciał mu auto okraść. Co to ma być? Pingwin i przyjaciele?

Aktorsko i scenograficznie serial stoi na dobrym poziomie ale póki co to jak serial dla młodzieży wygląda poza kilkoma krwawymi scenami. Pewnie się zaostrzy w następnym sezonie ale póki co tego Pingwina nie kupuję.

Aha no i to Max a Netflix 😉

Pokaż więcej komentarzy (17)

Twórca

w Hydepark

16piorunów

Masz 19 lat.
Ostatni rok szkolny. Zdobywasz kolejne uprawnienia i czekasz na egzaminy zawodowe mające być formalnością, bo od dawna pracujesz i robisz to to lubisz. Co od dziecka zastępowało interesowało cię bardziej niż kreskówki a później lego.
Nigdy się nie nudzisz, zawsze masz jakieś rozwijajace zajęcie. Własne projekty. Aktywność fizyczna. Rower. Narty.
Jesteś okazem zdrowia, prawie nie łapią cię infekcje, poza jakimiś przelotnymi.

Ból barku. Może nadwyrężony.
Nie przechodzi. Może zapalenie.

Po badaniach nie wracasz do domu.
Twoim domem staje się oddział hematoonkologii.

Ostra białaczka szpikowa.
Slabe rokowania i bardzo długie leczenie.

Plan na spokojne, proste i szczęśliwe życie rozpada się w momencie.

Opcje leczenia, skutki uboczne... Jako osoba dorosła, musisz podjąć bardzo trudne decyzje.

Nie chce mi się nawet myśleć co dzieje się w głowie młodego chłopaka.

Ta sytuacja przypomniała mi że (może to frazesy, ale:)
- cieszcie się i doceniajcie to co macie
- róbcie to co lubicie
- planujcie długofalowo ale żyjcie dzisiaj, nie czekajcie.
- nie lekceważcie żadnych objawów, a czasami poświęćcie czas na profilaktyczne badania.

Nie jest to post mający na celu wciąganie społeczności w finansowe zbiórki, ale chciałbym zwrócić uwagę na https://www.dkms.pl/ - żeby każdy chociaż poświęcił chwilę i przeczytał jak wygląda bycie dawcą szpilu lub komórek macierzystych.

Może warto się zarejestrować?
Szansa na dopasowanie do obcej osoby nie jest duża, ale możne nie tyle odmienić co dać komuś drugie życie.

Fenomen

w Hydepark

14piorunów

7 miesięcy temu rozstaliśmy się z ex i wróciłem z dużego miasta do domu rodzinnego. Związek trwał 6 lat. I wiecie co? Wyleczyłem się ekspresowo (też przez zauroczenie w innej dziewczynie, nad czym dalej chcę pracować), ale to tylko tytułem wstępu, żebym został dobrze zrozumiany (tak, wiem, że często o tym wspominam).

Obecnie mieszkam z rodzicami. Mamy duży dom/kamieniczkę, na górze mieszka starsza schorowana babcia i ja prawdopodobnie kiedyś to mieszkanie przejmę. Ale też nie o tym wątek - choć tutaj też wstęp nr 2 do dalszej części posta.

Wiecie co jest najgorsze, kiedy życie wam się zmienia o 180 stopni? Nauczyć się żyć od nowa. Pożegnać się z pewnymi rutynami, zająć sobie czas, nie myśleć za dużo. Jestem dość nadpobudliwy i przebodźcowany i w moim życiu potrzebuje dużo zajęć, przy czym chciałbym jak najmniej być w domu - najlepiej tylko rano i późnym wieczorem. Latem nie miałem z tym problemu. Obecnie błądzę.

Z rodzicami mi się ciężko dogadać. Mam 28 lat, strasznie mnie irytują. Nie chcę na razie wynajmować mieszkania, bo sporo się wykosztowałem utrzymując się na 3 miesięcznym bezrobociu i teraz czas odłożyć kasę, a w ostatnich miesiącach nie odłożyłem nic (ubezpieczenie auta, naprawa auta, kawalerski, wesele, lekarz, leki etc). Do tego prawda jest taka, że mi się to nie kalkuluje - inwestować w urządzenie mieszkania, w którym pomieszkam ze 2-3 lata i będę musiał się przenosić z powrotem do rodzinnej kamieniczki. A oszczędzać musze zacząć już.

Pracuje praktycznie sam, jestem handlowcem b2b w małej firmie, poprzednio pracowałem w dużych. Często nie mam do kogo odezwać japy poza spotkaniami z klientami. Na siłownię chodzę sam (kumple trenują inne sporty). I wiecie co? Czuję trochę życiową pustkę, samotność. Tak jakbym był dosłownie sam na planecie. Staram sobie organizować czas, czasem uciekać od samego siebie. Nie mam rutynowych zajęć i obowiązków, które miałem i to serio człowieka dobija. 8-16 praca, potem siłownia i co dalej? Brakuje mi bardzo interakcji z ludźmi w tygodniu (w weekendy mam co robić), brakuje mi bliskości drugiego człowieka (choć walczę o moją relację z w/w koleżanką), brakuje mi dosłownie sensu.

Mam plany na siebie, na przyszłość, ale czuję ogromną niepewność i strach przed przyszłością. Martwię się na zapas. Analizuję czarne scenariusze. W moim życiu w tym roku wydarzyło się tyle złego, że każdy mój lęk/obawa jest potęgowany do 110 % z katastroficznymi wizjami. To strasznie przytłacza.

To jest paradoks - z jednej strony jestem szczęśliwy, że zakończył się związek bez chemii i prawdziwej miłości, z drugiej nie umiem odnaleźć się obecnie jako singiel i osoba, która może decydować o tym co chce robić od rana do nocy.

Autentycznie zastanawiam się nad zapierdolingiem i znalezieniem drugiej pracy po godzinach. Tylko nie wiem co. Na pewno nie praca typowo fizyczna. Muszę wypełniać sobie czas, jak najmniej myśleć, jak najmniej przebywać w domu z rodzicami.

Fanatyk0piorunów

@Lopez_ pomyśl nad tym, czy nie wprowadzić czegoś oprócz siłowni - nie wiem czym tam kumple się zajmują, ale warto spróbować nowych sportów, a nóż coś siądzie. No i pewnie jakiś sport zespołowy byłby tu dobrym wyborem.
Ja to bym nie łapał drugiej roboty, bo trudniej będzie z tego zrezygnować na wypadek gdyby dziewczyna już się pojawiła na stałe, a wtedy to czas się przyda :smiley:

A że w wieku 28 lat irytuje cię mieszkanie z rodzicami, no to już trzeba po prostu przeboleć ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fenomen0piorunów

@emdet Jestem dobry w wiele sportow. Bardzo dobrze pływam, kilka lat boksowałem. 4 treningi w tygodniu mi raczej starczą. Potrzebuję innych bodźców.

Wirtuoz2piorunów

@Lopez_ Myślałeś o lekcjach tańca? Ja zacząłem chodzić trzy miesiące temu na bachatę i wkręciłem się po uszy. Nigdy wcześniej bym siebie o to nie podejrzewał. Może warto spróbować i iść na zajęcia kilka razy? Nie wiem jak to wygląda w Twojej okolicy ale u mnie jest super. Jest w tym trochę sportu - doskonalenie się w ruchach. Jest dużo interakcji z ludźmi i masa nowych znajomości. Polecam 😊

Fenomen1piorunów

@bandziorek Hm, może jest to myśl? Zobaczymy.

GURU5piorunów

@Lopez_ jestes na etapie poprawy siebie i to w najgorszym jej etapie

zbyt sie zmieniles aby czuc miete do starych znajomych

jednoczesniej zamalo aby zdobyc nowych

pracuj nad soba nie przestawaj, sama odejdzie tez jestem w tym miejscu co ty tylko moj zwiazek trwal 13 lat i ja wyjebalem z malego miasta do wwa

Fenomen1piorunów

@Sweet_acc_pr0sa Dzięki bardzo.

Akurat ze znajomymi mam super sytuację - stała grupa kumpli, z którymi trzymam naście lat i każdy weekend mam zajęty. W tygodniu w okresie jesienno-zimowym jednak narzekam na nudę i ciężko mi się odnaleźć teraz. Będę nad sobą pracować, zdecydowanie.

GURU4piorunów

@Lopez_ jak nie interesuja cie gierki i inny badziew nad ktorym ja osobiscie marnowalem wiele czasu to polecam ksiazki, najlepiej poprostu pojsc jakas kupic i zaczac czytac, potem samo idzie XD

osobiscie wrocilem do filozofi, jednak odrazam francuzow, ni uja nie wiem o co im chodzi xD

Fenomen0piorunów

@Sweet_acc_pr0sa W mojej obecnej sytuacji życiowej, książki średnio, za bardzo jestem rozproszony myślami, ale postaram się, dzięki. Mam nawet dwie, do których bardzo muszę się zabrać, ale jakoś brak mi motywacji.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Jestem w dużym szoku, jak szybko leci czas. Wydaje mi się, jakby dni płynęły coraz szybciej. Czekałem "długo" na kawalerski i wesele mojego przyjaciela, też z racji tego, że chciałem iść bardzo z koleżanką, w której się zauroczyłem. I już od samego wesela minęło 5 dni, a mi się wydaje, jakby to było wczoraj. Lato minęło w mgnieniu oka, choć może dlatego, że dla mnie było bardzo intensywne i pełne atrakcji, których w ostatnich latach bardzo mi brakowało.

Zanim się obejrzymy, będzie okres świąteczny, a z głośników w supermarketach będą lecieć kolędy. Potem nowy rok i to chyba najgorszy okres - według mnie styczeń i luty to najbardziej depresyjne miesiące w roku. No bo wiecie - październik i listopad to jeszcze trochę słońca i "złota, polska jesień", grudzień to już klimat świąteczny i sylwester, a potem człowiek bite 3 miesiące czeka na wielkanoc i początek wiosny.

Jak wy się na to zaopatrujecie? Płynący czas jest dla was sprzymierzeńcem czy wrogiem? W mojej sytuacji życiowej chyba sprzymierzeńcem, jestem w takim okresie życiowym, że im dalej do przodu, tym lepiej.

Gruba ryba1piorunów

@Lopez_ ja mam wprost przeciwne odczucie co do czasu. Jak spojrzę wstecz 10-20 lat to wydaje mi się to tak odległe jakby minęło 100. Czas się strasznie wlecze.

Gruba ryba2piorunów

Panie, mam rodzinę na utrzymaniu. Dla mnie każdy dzień wygląda tak samo i znika jeden za drugim. Dzieciaki do placówek, spacer z psem, robota 8-16, spacer z psem, powrót dzieciaków, zajmowanie się dzieciakami do 20-21, spacer z psem i potem maks. 1,5h czasu wolnego. Gdzieś tam pomiędzy wrzucam jako takie ogarnianie spraw jak mieszkanie, zakupy, urzędy, zajęcia dodatkowe dzieci. Weekendy to w zasadzie jak w tygodniu tylko bez pracy za to z większym naciskiem na inne obowiązki. Ale staram się tym nie przejmować. Taka kolej rzeczy. Takie decyzje życiowe podjąłem i w gruncie rzeczy jest mi z nimi dobrze. Żeby tylko te dzieciaki tak szybko nie rosły.

Inspirator1piorunów

@the_good_the_bad_the_ugly oj znam to. I to cholerne niewyspanie gdy jednak chce się mieć coś więcej z dnia niż tylko obowiązki, to zarywa się noc

Gruba ryba1piorunów

@aleextra o, to ja wczoraj. Postanowiłem sobie postawić od nowa system na laptopie. Zasiedziałem się do 1 w nocy i dziś jestem ledwo żywy.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

https://www.youtube.com/watch?v=2kjQs3d51i0

Skecz dobry, ale... jakbym oglądał film o Yeti. Sam się interesuje sprzętem, troszkę poznałem sporo osób zainteresowanych audio i... zero ludzi figurujących w umyśle normika jako ci słynni audiofile. Zacznijmy od tego, że mało kogo stać na takie rzeczy, ale nawet ludzie z kolekcją flagowych słuchawek rozumieli, na co wydają pieniądze.

Sporo rzeczy w audio, szczególnie pełnowymiarowym, ma tragiczny stosunek cena/jakość, ale w praktyce nikt nie kupuje jakiegoś audiovoodo. Za to widzę festiwal "nie znam się, to się wypowiem" i co któryś ma kolegę-audiofila, którego nie dość, że stać na kable za 5000/metr, to jeszcze je kupuje. WTF. Nie wiem też, skąd Ton Składowy bierze swoich ludków na YT.

BTW co do drogich kabli, jak chcecie zarobić, to macie kierunek dobry: https://vikingweavecables.com/ . Kto to kupuje? Pewnie ktoś, kto chce "biżuterie" dla swojego endgame.

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Jeden z ostatnich moich wątków miłosnych, część dalsza sprawozdania o mojej relacji i ostatnich postach.

Byłem u psychopterapeutki. Chodzę okazjonalnie, po starej znajomości dla mnie zawsze jest termin (chodziłem 2 lata w licuem ,kiedy miałem ciężką sytuację w domu, co źle łączyło się z burza hormonów etc). Byłem więcej razy na początku roku, kiedy miałem życiowy zakręt (problemy zdrowotne, rehabilitacja, zmiana pracy, koniec długoletniego związku).

Opowiedziałem jej całą historię mojej znajomości z moją koleżanką, o flirtowaniu, o tym jak ją przyciąga do mnie, kiedy trochę wypije i się rozluźni i generalnie babka mi sugerowała sporo rzeczy na jej temat, o których sam myslałem. No przede wszystkim mówi "nie, to nie jest zachowanie typowo koleżeńskie i nie daj sobie wmówić".

"A wiesz, mi się wydaje, że tak robi, bo boi się w tobie zakochać", "Nie chce być w związku", "Trzyma kontakt z dystansem, bo nie chce tego od razu". Mówiła mi też "wiesz, niektórzy udają kogoś, kim nie są, bo się boją, nie chcą być zranieni" i tak dalej. Babeczka dziwnie się uśmiechała, sugerowała mi, żebym po prostu trzymał kontakt i robił coś powoli. W sumie idealnie w punkt, no ale k⁎⁎wa jak?

Pół roku temu (bo teraz odnowiliśmy kontakt) laska była mega wkręcona, ale jak doszło do zbliżenia, to się szybko wycofała, że za szybko, że ona nie chce być czyjąś zapchajdziurą (byłem niedługo po rozstaniu) i że z człowieka prędzej czy później też wyjdą jakieś kwasy, a ja to chcę wszystko za szybko. No i teraz tak sobie łączę wątki, bo z koleżanką miałem sporo poważnych rozmów i na weselu mnie spytała "A ty byłeś u jakiegoś terapeuty po rozstaniu? Wiesz, ja chodziłam". Laska rozstała się rok temu z typem po bardzo burzliwej relacji i takiej z konsekwencjami i jakimiś krzywymi akcjami.

No i teraz mam rozkminę, czy ona do tej samej babki nie chodziła lub czy nie chodzi i czy mi właśnie ta babka nie sugerowała między wierszami co mam robić XD dodam, że nie jestem z dużego miasta, a akurat ta babka jest jedną z lepszych, jak nie najlepsza specjalistką. A może po prostu na tyle zna to z pracy z pacjentami, nie wiem, ale teraz mam już rozpierdol na bani.

Wczoraj nie odpisałem koleżance, bo napisała krótką wiadomość, ale wieczorem wysłała mi kolejną. I tak trochę w podchody. Myślę, że ma sporo nieprzepracowanych rzeczy w głowie, ogólnie spędza ogrom czasu z przyjaciółkami i poza domem i pewnie faktycznie boi się jakichś krzywych akcji z poprzedniego związku.

Więc doszedłem do wniosku, że kontakt będę trzymał, choćbym miał go inicjować zawsze pierwszy, ale prędzej czy później będzie trzeba wyłożyc kawę na ławę i powiedzieć co czuję. Najwyżej spalę, trudno. Na pewno nie będę się z tym spieszyć, bo nie minęło dużo czasu od odnowienia relacji i wspólnej imprezy, nie chcę nikogo spłoszyć.

Mam bardzo, bardzo sprecyzowane oczekiwania co do ludzi, którymi się otaczam, bo jestem typem idealisty i w wieku 28 lat dopiero pierwszy raz w życiu czuję jakieś prawdziwe uczucie do kobiety, więc warto poczekać nawet i pół roku, oobjętnie ile.

Fanatyk2piorunów

@Lopez_ - każdy ma swoje wymagania co do ludzi którymi się otacza - i te wymagania zmieniają się z wiekiem.
Jeśli tylko Ty będziesz inicjował kontakt to znaczy, że jesteś try hardem - dziewczyn podświadomie tego nie lubią. Więc od czasu do czasu daj jej zainicjować kontakt - ale jak to będzie trwało więcej niż dzień to wtedy będziesz musiał przetrwać męki związane z niepewnością czy coś sama do Ciebie napisze - jak nie napisze to trudno - polecam złamać się dopiero po około tygodniu (chociaż jak Cię lubi to sama tyle nie wytrzymam).

Fenomen1piorunów

@koszotorobur Akurat mnie lubi, może nawet bardzo, pytanie czy to coś zmienia, równie dobrze może się za miesiąc odezwać, a ja raczej nie wytrzymam.

Chociaż wczoraj jej nie odpisałem na "haha spoko" przez kilka godzin, to od razu napisała drugą wiadomość. Wtedy chwilę popisaliśmy. Zobaczymy dalej.

Ogólnie, to jednak trzeba przyznać, że od 1,5 miesiąca to mamy kontakt regularny. Biorąc pod uwagę, że przez 4 miesiące był prawie żadny (po tym jak sie spotykaliśmy), to jest to progres.

Osobistość0piorunów

@Lopez_ Musisz zrozumieć z grubsza sposób w jaki działają kobiety, trochę pouogólniam ale w dobrej wierze;) U panny pociąg do kogoś jest kierowany emocjami, jednocześnie w kwestii budowy relacji przeważa strategia "go with the flow" czyli "się zobaczy, synek, to trzeba usiąść na spokojnie". I wbrew pozorom kobiety są bardzo logiczne, bo nie robią niczego bez powodu, zapamiętaj sobie, bo to bardzo ważne;)

Ty emocje ewidentnie jakieś wywołujesz, bo sama inicjuje kontakt, pisze do Ciebie itd. Jednocześnie te emocje nie są na ten moment na tyle silne, by pchnąć ją dalej - jest na etapie zastanawiania się, co w zasadzie o Tobie myśli i czuje. Teraz po części w Twojej gestii jest co będzie z tego dalej. Jeśli emocje będą w niej intensyfikować, sama dojdzie do tego, że chce iść dalej i zacznie wysyłać Ci znaki. Jeśli zostaną na tym samym poziomie, tzn. pisanie do siebie, niezobowiązujące wyjście raz na jakiś czas - uzna, że to jednak nie to i lubi Cię jako kolegę.

Czyli imo zależy jakie emocje uda Ci się w niej wywołać w ciągu kolejnego tygodnia do powiedzmy miesiąca. Dłużej raczej to nie będzie trwać.

Fenomen0piorunów

@knoor Musiałbyś przejrzeć moje poprzednie posty. Znaków to ja dostaję dużo, ale zawszę jak trzeba posunąć się naprzód, to coś blokuje te dalsze kroki i wynika to pewnie z lęku/obawy, lub jestem odpalany na dalszy czas w stylu "za jakiś czas, bo teraz chcę być sama".

Osobistość1piorunów

@Lopez_ No, to jak dla mnie wygląda na taką klasyczną, niejasną sytuację - panna z jednej strony wysyła sygnały, z drugiej tak jednak nie do końca. Możliwości masz kilka

* po prostu sama na ten moment nie wie czego chce - patrz co pisałem wyżej, to jest dość dobra i imo najbardziej prawdopodobna opcja. Dużo zależy od tego jak to rozegrasz i czy uda Ci się rozbudzić emocje na tyle, by sama chciała zrobić dalszy krok. Ogranicz kontakt przez telefon czy komunikator - gdy tak jak tu nie wiesz, na czym stoisz, to na żywo zdziałasz więcej i będzie to miało większą moc. Wykładanie kawy na ławę i mówienie wprost czego chcesz imo nie jest rozwiązaniem, bo nic nie zmieni - załóż, że ona i tak to wie, laski są w tych kwestiach mega spostrzegawcze. Tylko ją spłoszysz. To jest opcja tak naprawdę tylko dla Ciebie, żebyś mógł potem powiedzieć sobie, że próbowałem, no ale nie wyszło, trudno. Wiem co mówię, nie raz sam tak zrobiłem i panna od razu spierdzielała xD tylko po to, by po paru tygodniach braku kontaktu samej wrócić i na nowo badać temat
* nudzi jej się, lubi wzbudzać zainteresowanie, po prostu potrzebuje aktualnie trochę atencji od kogoś - tak, takie scenariusze też się dzieją, ale raczej wykluczam

Tak jak pisałem, imo na ten moment ją zainteresowałeś, ale nie na tyle by jakoś specjalnie się za Tobą uganiała. Bardziej ciekawi ją, dokąd całą sytuacja was finalnie zaprowadzi i czy coś poczuje. Stąd takie podchody.

Pokaż więcej komentarzy (8)