Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychiatria

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Dzisiaj czytanka na dobranoc. Czytam fragmenty książki „Bezbronni dorośli w Kościele: dlaczego nie potrafimy przeciwstawić się krzywdzie”, wyd. WAM, 2024. A dokładnie rozdział dotyczący egzorcyzmów.

Ojciec Tomasz Franc, psychoterapeuta i psycholog, delegat prowincjała dominikanów ds. ochrony małoletnich i osób w duszpasterstwie, w poruszającej rozmowie z Magdaleną Dobrzyniak opowiada, w jaki sposób działają sprawcy przemocy psychicznej, duchowej i fizycznej w Kościele, i jakie zranienia powoduje ich działanie. Odsłania mechanizmy nadużyć i sposoby przeciwdziałania im. Radzi, gdzie szukać pomocy i podpowiada, jak na wyrządzone zło powinny reagować kościelne instytucje.

https://www.youtube.com/watch?v=n69WIRdUmac

Osobistość1piorunów

@pkostowski rozumiem, że ten Pan jest osobą duchowną, tak? Jak jego krytyka ma się do tego, że przecież egzorcyzmy są usankcjonowane w KK? On krytykuje część tych procesów, całość ogólnie czy jak? Jeżeli odpowiedź jest w filmie to przepraszam, obejrzę jutro, bo dzisiaj już nie mam możliwości.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

54piorunów

TLDR: Jak różowe ściany mogą napawać lękiem.

54.
Zastanawiam się często, czy po bólu jaki doświadczyłam w życiu wypada mi być szczęśliwą. Znacie tą wątpliwość? To tak jakby ktoś zasadził Ci bułę w ryło, a Ty zamiast płakać czy bać się zaczynasz śmiać się w głos. Zupełnie jakby oszukiwało się system i działało na przekór wszystkiemu. Jestem niezwyciężona czy niezrównoważona? Biorę 500 zł od każdej drużyny i słucham Państwa.

Przybyłam do domu rodzinnego. Obiadki na życzenie, pogaduszki przy kawie z mamą, cała sobota przebimbana w piżamie. Niebo na ziemi... teraz, ale działo się tutaj zdecydowanie zbyt dużo. Nie mogę spać w swoim starym pokoju, bo aż czuje bijącą ze ścian rozpacz. Tam widziałam diabła stojącego nademną o 3 w nocy, tam przelewałam swoją krew w prawie codziennych rytułałach w skarpetę z flagą Kanady, tam myślałam o śmierci przekładając swoje nogi za okno na 10 piętrze i tam chowałam się przed gniewem ojca, modląc się z bezsilności do wgapujacego się upiornie we mnie znad drzwi Jezusa i błagajac o to, by go uśmiercił. Nie wierzę, że to miało miejsce. Nie umiem zestawić się z przeszłością i sobą. Wiem, że mielę ten temat od jakiegoś czasu, ale dopada mnie nawrotowo takie dziwne uczucie, które sprawia że moja przeszłość jest odległa, obca. Zupełnie jakbym obejrzała film ze swojego życia, a nie realnie tego wszystkiego doświadczyła. No nie wiem, dziwne to takie wszystko. Niezrozumiałe i pomieszane.

Jak sobie radzicie z cierpieniem z przeszłości? Daję 10 gum turbo, za każdą strategię i radę.

Gruba ryba4piorunów

Nie mam podobnych doświadczeń, więc i każda rada, która pałęta mi się po głowie, brzmi banalnie. Z tego co piszesz wynika jednak, że jesteś świadoma tego co przeszłaś, wydaje mi się również że znalazłaś sposoby, dzięki którym potrafisz poradzić sobie z sytuacjami, kiedy przeszłość powraca.
Więc radził nie będę, w zamian trzymam kciuki i przesyłam pozytywne wsparcie (nie wiem czemu objawiło się ono w postaci pioruna).

Lider1piorunów

@Fafalala
>Zastanawiam się często, czy po bólu jaki doświadczyłam w życiu wypada mi być szczęśliwą.
Na świadomym poziomie wiem, że znasz odpowiedź na to pytanie. Gdzieś głęboko w podświadomości masz wątpliwości i jest to typowy błąd poznawczy. Wiesz gdzie jest problem, teraz wypadałoby się nim zająć.

>dopada mnie nawrotowo takie dziwne uczucie, które sprawia że moja przeszłość jest odległa, obca. Zupełnie jakbym obejrzała film ze swojego życia, a nie realnie tego wszystkiego doświadczyła.
Bardzo dobrze, jest to zdrowe i stoicy polecają myśleć o swojej przeszłości właśnie w ten sposób. Zdejmujesz wtedy z siebie jej ciężar:
>Wyobrażaj też sobie, że to, co ci się wydaje twoją przeszłością, co pamiętasz z dzieciństwa, młodości, wszystkich lat dorosłego życia, także ostatnie dni, zapisane w twojej pamięci najbardziej żywymi barwami, że wszystko jest jedynie snem albo obejrzanym wczoraj filmem - nic z tego nie jest naprawdę twoje. Twoja dziedzina, twoje jedyne królestwo, jedyna rzeczywista przestrzeń twojego życia zaczyna się w tej chwili, w chwili przebudzenia - a objęcie panowania to przepatrzenie twoich zasobów, wszystkiego, co ci przypadło w udziale, a następnie podjęcie decyzji, jak dzisiaj będziesz tym zarządzał.
>Podobnie wyobrażaj sobie, że jutrzejszy i wszystkie następne dni, lata dorosłego życia, jakie cię jeszcze czekają, następnie starość i umieranie, wreszcie śmierć, czymkolwiek ta ostatnia jest, to inny sen, właściwie baśń, której ci jeszcze nie opowiedziano, a ty słyszałeś dopiero jedynie jej zapowiedź - nic z tego nie jest naprawdę twoje, nic z tego nie musi się przydarzyć tak, jak to sobie wyobrażasz, jak byś tego sobie życzył. Jeśli masz jakieś nadzieje i obawy związane z przyszłością, potraktuj je jak fantazje wokół opowieści, której ci jeszcze nie opowiedziano. Jutro przejdzie ci może nawet ochota, żeby jej wysłuchać.
Tomasz Mazur, Nieustające napomnienia

Pokaż więcej komentarzy (35)

Gruba ryba

w Hydepark

46piorunów

TLDR: Wracam do swojej głowy myśląc o tym kim i czym jestem.

53.
Jak to mówią mądre ludzia, najtrudniej jest zacząć. Dlatego rozpoczynam powolutku od marszu, który zaraz zamieni się w trucht, następnie bieg, by na końcu zapierdzielać na łeb na szyję w szalonym sprincie, czyli w skrócie... chciałbym się streszczać, ale ja już się znam i jak usiądę i zajrzę do tej swojej głowy, to będę miała problem by z niej wyjść. A dzieje się w niej sporo, zresztą jak zawsze.

Pomysł na treść przewijały mi się w głowie w sumie większość czasu. Chyba w jakiś sposób jestem uzależniona od pisania i analizowania siebie i swoich działań. Atencjuszka alert! Nie dzwońcie tylko po wykopków, bo mnie rozszarpią. Nie wiedziałam też do końca, czy chcę się zestawiać obecną siebie z tym co było wcześniej, ale doszłam do jedynej słusznej myśli - i ta i tamta ja, to nadal ta sama osoba, choć potrafi to zaboleć. Zwłaszcza obrazy i poczucie abstrakcyjnosci niektórych sytuacji. To, że można szaleć tak, że tak może boleć ból istnienia, że może mnie tak odcinać od świata. Psychiatryk był dla mnie trudnym doświadczeniem. Nawet wspomnienie tego białego światła, odbijającego się od jasnych ścian aktywuje jakieś dziwne obszary w głowie, doprowadzając do tego, że mnie ściska w klatce piersiowej. Nawet to mnie rusza. Powinni czasem odpalać tam jakieś kolorowe ledy, byłoby weselej, a tak smród, bród i ubustwo. I chrapiacy ludzie, wszędzie w każdej sali. Czasami wręcz łapali synchro. No nie polecam ogółem, chyba że chce się mieć dużo czasu na czytanie książek i spanie to wtedy tak.

Co do samopoczucia, to często czuje że chodzę po krawędzi. Nie wiem, czy czuje się dobrze i radośnie, czy do drzwi puka już hipomania. To wydaje mi się najgorsze, że sam nie wiem skąd wynika mój stan. Czy podejmuję się nowych działań, bo mam do tego gotowość, czy może poszukuję zwiekszonych bodźców? Czy gniew na innych wynika z potrzeby wyznaczenia granic, czy wykazuje zwiększony poziom rozdrażnienia? Czy radosny zryw tańca na ulicy jest wynikiem osobistej ekspresji i czucia muzyki, czy może znowu powoli odrywa mnie od norm społecznych? Gubię się w tym wszystkim, tego co jest moje, a co jest chorobą. Zabiera mi to osobowość. Lecz dla mnie wszystko jest okej, czuje się dobrze i tylko łykanie dzień w dzień różnorakich piguł ratuje mnie od szaleństwa, a zarazem bólu istnienia. W sumie dobrze że są.

Dobra, już widzę że nie udało mi się krótko. Bywa, z fartem. A! Dzięki że jesteście. Myślę, że tworzymy tutaj coś wyjątkowego.

PS Pochwalę się, że rozkręcamy poradnię zdrowia psychicznego i dołączyłam do zespołu orzecznictwa o niepełnosprawności dzieci. To dla mnie duży krok w karierze. Jest trudno, czasem bardzo trudno, zwłaszcza na początku, ale myślę że będzie warto. Fun fact: sposobem na określenie tego czy ktoś jest - powiem to niegrzecznie -"spierdolony" jest głosowanie. Tak też banda różnorakich specjalistów i psychiatra na komendę przewodniczącego podnoszą pokornie rączkę do góry, zupełnie tak gdy zgłaszało się do odpowiedzi w szkole. Później zlicza się głosy i większość wygrywa w pojedynku. Bawi mnie to, że tak infantylna rzecz decyduje o tak ważnym aspekcie życia innych.

Lider1piorunów

@Fafalala
>Chyba w jakiś sposób jestem uzależniona od pisania i analizowania siebie i swoich działań.
Polecam pisanie dziennika codziennie, albo co drugi dzień byle by regularnie. Widać, że masz taką potrzebę, a może i częściej by Ci się samoistnie napisało coś fajnego czym byś się tu z nami podzieliła.
Wpis bardzo fajny, lubię ten Twój styl pisania. 😉 To dobrze, że jest dobrze, a to, że się gubisz i nie wiesz co jest od Ciebie a co od choroby, to cóż sądzę, że każdy tak ma, ale niewiele osób się nad tym zastanawia.
'Co jest moje a co mi się przypałętało c⁎⁎j wie skąd?' - Myślę, że każdy powinien sobie stawiać takie pytanie i im częściej tym lepiej. Ty to robisz i idziesz dzięki temu w stronę rozwoju samoświadomości a to jest niekonczaca się, ale też ciekawa droga.
Fajnie, że udało Ci się załapać tak ciekawą pracę. Podziel się czasem jakimiś smaczkami bo strasznie mnie interesują tego typu tematy. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Polityka

17piorunów

O ile z karą 20k za krzyczenie „kulą w łeb” na posła z innego ugrupowania się zgadzam, o tyle badanie posłów alkomatem to moim zdaniem absurd.

Oprócz alkoholu, mamy jeszcze conajmniej kilka bardzo widocznych substancji (marihuana, mdma, amfetamina) ale mamy i takie, których nie widać (benzodiazepiny, kokaina). Wszystkie zmieniają postrzegania świata i podejmowanie decyzji, w różnych kierunkach.

No więc co dalej? Narkotesty? Opinia psychiatry przed objęciem urzędu? Jaki jest tego cel?

Moim zdaniem dowolność „prowadzenia się” w tym zażywania substancji jest częścią mandatu reprezentowania wyborców. Jeśli chcecie, żeby na⁎⁎⁎⁎ny albo skacowany chłop Was reprezentował, Wasza sprawa. Jeśli chłop potrzebuje wciągnąć szczura zanim wyda oświadczenie że potrzebuje amunicji a nie podwózki (wątpię żeby tak było, podaję wymyślony przykład) to na zdrowie.

Jeśli wydaje Wam się, że alkohol to jedyna używka znana posłom, to beka z Was w c⁎⁎j xD

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/ostra-reakcja-marszalka-holowni-po-skandalu-w-sejmie-bedzie-surowa-kara/3z9j5rt,79cfc278

trochę poprawcie mnie proszę jeśli się bardzo mylę

Gruba ryba1piorunów

W sumie spoko, mogą wciągać, chlać i wstrzykiwać co się któremu nawinie. Wprowadzić jednocześnie odpowiedzialność karną za złe lub zbrodnicze decyzje, do czapy włącznie i droga wolna.

Fanatyk7piorunów

Narkotesty, wyrywkowe kontrole - oczywiście. Za złamanie czystości - dymisja. Nie będzie 460 posłów? A co to za problem? Przy wyborach się dobierze. I tak ich jest za dużo.

Pokaż więcej komentarzy (50)

GURU

w Nauka

4piorunów

Raport: przekonania polityczne i poziom religijności bez istotnego wpływu na depresję

Czynniki takie jak przekonania polityczne, poparcie dla partii i poziom religijności nie mają istotnego związku z nasileniem objawów depresji wśród Polek i Polaków – wynika z raportu psycholożek z Uniwersytetu SWPS. W związku ze zbliżającym się Ogólnopolskim Dniem Walki z Depresją (23 lutego) dr

GURU

w Medycyna

7piorunów

Teoria ewolucji i leczenie depresji: wszystko kręci się wokół kałamarnic i okonia morskiego

Streszczenie Zgodnie z hipotezą analitycznego rozmyślania, depresja jest ewolucyjną adaptacją (podobną do bólu lub lęku), która w naszej przodkowej przeszłości służyła do utrzymywania ludzi skupionych na złożonych problemach interpersonalnych, dopóki nie mogli dojść do rozwiązania (spontanicznej

Inspirator

w Hydepark

19piorunów

Tabsy i ich efekty - życie z depresją oraz nerwicą lękową.

*nie zagłębiam się czasem w szczegóły, aby chronić swoją prywatność. Nie jestem pisarzem, więc będzie może nieco chaotycznie, z pominięciem wielu kwestii, ale nie chcę zanudzać.

Złe początki złego.
_[skocz do następnego rozdziału jeśli kontekst Cię nie interesuje]_

To co opiszę w tym rozdziale, zrozumiałem dopiero w ostatnich latach. Przeżycia które opiszę były wtedy dla mnie nie tyle „normalne”, co nie łączyłem ich z żadną przypadłością. Pojawiały mi się myśli, że może jakieś stany depresyjne mam, albo że mam niską tolerancję na stres (w istocie tak jest), ale to wszystko. Dopiero z perspektywy czasu, wiem, że zaczęło się dosyć wcześnie tj. w w okresie dorastania, prawdopodobnie końcówka liceum i początek studiów. Wahania nastroju (często z niewiadomego powodu), które z błachego powodu powodowały nawet myśli samobójcze, czarna rozpacz bo czekam od kilku godzin na kontakt od dziewczyny… po czym uspokojenie, marazm. Niczym reset komputera, wracałem do względnego balansu, prawie jak po medytacji z Dalaj Lamą. Bardzo lubiłem ten stan, bo mogłem działać, choć na relatywnie niskich obrotach, jednocześnie miałem w sobie zdrową „wyjebkę”. Czułem się spokojny, czułem się jak prawdziwy praktyk stoicyzmu.

Te myśli samobójcze szczególnie towarzyszyły mi w okresie dojrzewania i na studiach. Tylko raz było na tyle źle, że przestudiowałem materiały w internecie o sposobach na „dobre” samobóje (ah ten internet circa 2000 rok) że po celowo nieprzespanej nocy, wykończony wziąłem dodatkowo tabletki ziołowe (:D) na wspomaganie snu, zszedłem do garażu i uruchomiłem auto. Po 15 minutach, nie mogąc zasnąć i będąc z własnymi myślami, otrzeźwiałem, że przecież ktoś tu będzie musiał w końcu wejść i od razu padnie po paru wdechach. To była jedyna próba „samobója”. Nawet trochę ciężko mi nazwać to próbą 😉

W okolicach studiów zaczęły się u mnie rozwijać „nadprogramowe” lęki. Zwykły egzamin powodował u mnie takie natężenie emocji jakbym zaraz miał lądować na plaży Omaha. W nocy przed egzaminem nie spałem, byłem sparaliżowany, ciśnienie gigantyczne itd. Im lepiej byłem przygotowany, tym bardziej się stresowałem. Jak niewiele umiałem, to z góry pojawiała mi się „wyjebka”. I to był spory problem, bo skoro dobrze się czuję wtedy kiedy mam wyjebkę, a wyjebka jest tylko wtedy jak nie umiem… Egzamin na 11, pojawiałem się na uczelni o 6. Dopiero wtedy lęki oraz chęć zaliczenia powodowały dużą dozę skupienia (coś z czym miałem problem wcześniej) i miałem kilka godzin nauki.

Imperium upada.

Pierwsza bomba atomowa (Hiroshima) spadła na mnie na początku kariery zawodowej, gdy rozsypał się mój związek z prawdopodobnie miłością mojego życia. Nawet nie opiszę Wam tego dobrze, ale byłem w takim stanie psychicznym, że do teraz jest kilka sytuacji które nie wiem czy miały miejsce czy tylko w mojej głowie zaszły (!!!) Minęło wiele lat zanim się z tym jako-tako pogodziłem, ale więcej nie chcę o tym pisać, bo nadal czuję ból. Druga bomba atomowa (Nagasaki) spadła na mnie w pracy. Śmieszne, bo przecież moje pierwsze lata w tej bardzo fajnej firmie przebiegały dosyć dobrze (mimo sytuacji które powodowały u mnie palpitacje 😉 Doczłapałem się nawet stanowiska managerskiego z fantastycznym zespołem, a następnie po zaledwie kilku latach kolejny awans na managera „średniego” (kontrowersyjne stwierdzenie) szczebla, ale z zespołem i managerem, który spowodował lawinę. Jak tu być managerem gdy struktura ogranicza decyzyjność, przy jednoczesnych oczekiwaniach że „dowieziesz”. Mój dyrektor dobry człowiek, ale w komunikacji bardzo szorstki, czasem z dnia na dzień wymagał przygotowania podsumowań na specjalne spotkania. Zespół przejęty na miesiąc przed pandemią i całkowitą pracą z biura, więc żadnych głębszych relacji nie stworzyłem, a co więcej mój brak umiejętności czytania ludzi, oraz ich reakcji na odległość spowodowało, że przez 2 lata żyłem w ciągłym stresie. Pomijam już to, że trafiły mi się dwa gagatki które latały dwa szczeble wyżej za każdym razem gdy im się coś nie podobało. Managerowie dawali mi wsparcie, ale funkcjonowanie w ciągłym napięciu co nowego zaraz się odjebie, nie służyło mi. I pewnego dnia, siedzę sobie na podłodze w mieszkaniu, oglądam YouTube, jest piątek wieczór, a ja mam totalną pikawę w klatce piersiowej i nie wiem jak sobie z nią poradzić. Stan paniki, stan totalnego pomieszania - myślę „przecież nic się nie dzieje, przecież już weekend, czas odpocząć, wszystko ok”. Bańka w końcu prysła i wiedziałem, że zadziało się coś złego, wiedziałem, że muszę zobaczyć lekarza… oczywiście zacząłem od neurologa 😉

Neurolog jakieś tam badania porobił, okazało się że w spoczynku mam ciśnienie 160/110, powiedziałem o częstych migrenach i bólach głowy od ciśnienia, dostałem tabletki na migreny i tekst „pójdzie Pan do psychiatry”.

To był ten moment, w którym zacząłem mocno się zastanawiać nad swoim zdrowiem, również psychicznym. Symptomy takie jak częsta pikawa w klatce piersiowej, nieprzerwany stres przeplatany stanami depresyjnymi, bóle głowy które średnio raz na tydzień wyłączały mnie z dnia, tendencje ucieczkowe, regularne wybudzanie o 5 nad ranem, no i przecież rzecz najważniejsza - potwornie obniżone libido 😉

Leczenie czas zacząć, czyli psychiatra, psycholog i tabletki dla pojebów.

Jak dziecko we mgle zacząłem się zastanawiać jak sobie pomóc. Zacząłem od psychologa, a na początku pandemii w grę wchodziło tylko spotkanie wirtualne. Po godzinnym spotkaniu byłem w lekkim szoku jak bardzo niezainteresowana była pani prowadząca spotkanie, po czym od razu skierowała mnie na tabletki. Nawet nie zaproponowała drugiego spotkania itd. Drugie spotkanie z inną psycholog było równie owocne - kompletny brak zainteresowania. Pomyślałem - j⁎⁎ać tych „specjalistów”, idę do psychiatry. A wierzcie mi, to był ogromny krok, bałem się tabletek.

Nie wiedząc gdzie iść i jak to wygląda, wybrałem psychiatrę z dobrymi ocenami niedaleko miejsca zamieszkania. Po krótkim 5-10 minutowym wywiadzie, gdzie głównie ja mówiłem jak się czuję, dostałem Trittico CR („pan się wyśpi, uspokoi, i libido wróci”). Wbrew tego co mi mówiono i czego oczekiwałem już po pierwszej lub drugiej nocy i przyjęciu 25mg wstałem rano z drągiem i przede wszystkim życie było w innych kolorach. Moje obawy, że będę innym człowiekiem po przyjęciu tabletek dla pojebów zupełnie się nie sprawdziły. Popatrzyłem na siebie w lustrze - „ten sam człowiek” pomyślałem. Co więcej… przyszła do mnie przerażająca myśl: „To tak się czuje zdrowy człowiek? Tak normalnie?” I to uświadomienie, że żyłem okropny sposób przez ostatnie ~15 lat, a ostatnie lata wręcz równia pochyła.

Niestety Trittico CR po 2 miesiącach „przestało działać”, spróbowaliśmy Trittico XR. Przez 5 miesięcy było dobrze, ale zwiększane dawki dawały coraz więcej efektów ubocznych (np. senność w trakcie dnia) a coraz mniej korzyści. Trittico odrzuciliśmy i zaczęliśmy spokojnie… tj od Agomelatyny. Z której jestem zadowolony i nadal korzystam. Lek pierwszego rzutu tj. z tego co mi powiedziano często przepisywany osobom relatywnie zdrowym ale z „lekkim” snem - oczywiście dramatycznie upraszczam. Agomelatyna jest miła ( i nie dawała żadnych efektów ubocznych), ale niestety niewystarczająca. Czułem że kręcę się w koło, a dodatkowo zacząłem zwracać uwagę na to że w zasadzie lekarz po prostu strzela i próbuje.

U innego psychiatry przepisano mi Bupropion po 5-10 minutowym wywiadzie. Tym razem musiałem poczekać na efekty 3 tygodnie. I tylko się poirytowałem, ponieważ (ponoć nie jest to standardowa reakcja!) zwiększyła mi się senność, nie odczuwałem żadnej poprawy jeśli chodzi o nastrój, a dodatkowo moje libido sięgnęło absolutnego dna.

Zacząłem czuć pewnego rodzaju desperację, bo już wiedziałem jak się czuje zdrowa osoba i wiedziałem że tabletki mogą pomóc… Do trzech razy sztuka. Poszedłem do psychiatry dosyć młodego, być może nawet młodszego ode mnie (no zabrzmiało to jakbym był młodziakiem!) i tu po raz pierwszy poczułem różnicę w jakości lekarza. Wywiad trwał 40 minut, nie tylko mówiłem, ale pytania jakie mi zadawał psychiatra były bardzo przenikliwe, w punkt i doskonale pomagały mi wyrazić swój stan. Dodatkowo empatia z drugiej strony (nawet jak wyuczona) i jasne komunikaty jak widzi moją terapię, jakie będą wyzwania i czego się spodziewać spowodowały że się trochę uspokoiłem. Podtrzymał Agomelatynę, ale w pierwszym okresie leczenia dołączył Tianesal, który może być pomocny w przypadkach wieloletniego uporczywego stresu. Nie dawał żadnych efektów ubocznych i po wielu miesiącach mogłem odstawić czując poprawę w moich reakcjach na stres - mój system się zresetował i mózg i organizm zaczął bardziej prawidłowo interpretować i reagować na bodźce. Dostałem też pół roku temu Mozarin, który okazało się pozytywnie zaczął wpływać na stany lękowe. Spowodował że mam bardziej „normalne podejście” do życia. Nie jest to jeszcze to czego oczekuję, i mamy w zanadrzu jeszcze jedno rozwiązanie ale to dopiero za dwa miesiące, w trakcie których również będę odstawiał Agomelatynę.

Efekty uboczne

Jeśli chodzi o efekty uboczne terapii, w zasadzie większość tabletek miała niewielkie minusy (głównie senność w trakcie dnia przy większych dawkach - aby była jasność dla tych którzy nie mają nic wspólnego z takimi tabletkami - ta senność jest taka, że jak pracujesz z domu, to w końcu nie dasz sobie rady i Twoja drzemka w trakcie dnia będzie trwała 3 godziny np. , więc nie można zignorować tego efektu).

Trittico XR: gdy testowałem większe dawki, powodował u mnie brak skupienia, „pustkę” w głowie (np. brałem książkę i nie mogłem przebrnąć jednej strony!). Efekt nieprzyjemny.
Trittico CR: większa dawka powodowała u mnie senność w trakcie dnia.
Bupropion: działał na mnie najgorzej - spowodował prawie całkowity zanik libido, przesadzony spokój (w zasadzie marazm), brak energii itd. Nie było też pozytywnych efektów więc szybko odpuściłem ten lek.
Agomelatyna - wspomaga sen, brak efektów ubocznych
Tianesal - brak efektów ubocznych - uregulował reakcje na stres.
Mozarin - brak efektów ubocznych, dobre efekty terapeutyczne, jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że polepszyło mi się trochę libido (aczkolwiek bez szału), i mogę znacznie przedłużyć stosunek (ale bez problemu z osiągnięciem orgazmu, co ponoć czasem niektórzy pacjenci zgłaszają gdy się leczą psychiatrycznie..)

O przygodach z psychologami mógłbym poopowiadać, ale i tak już przesadziłem z długością tego tekstu… dość powiedzieć, że w końcu jestem na terapii z psychologiem z którym znalazłem wspólny język i wsparcie którego potrzebuję.

Przede mną długa droga (dlatego zapodam sobie Krejzi Froga), ale jest światełko w tunelu - mam tylko nadzieję, że to nie pociąg towarowy.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Historia

5piorunów

Czy Carl Jung był okultystą?

Większość ludzi zna go jako psychiatrę i psychologa, badacza kultury, miłośnika sztuki oraz ucznia Freuda. Ale Jung interesował się też... wiedzą tajemną. Przyszły psychiatra dorastał w ciekawej atmosferze. Młody Carl Gustav Jung dostał imię po dziadku chirurgu, rektorze Uniwersytetu Bazylejskiego i

Zawodowiec

w Dyskusje

18piorunów

     

Na chwilę ucichłem bo nie było możliwości napisania czegoś w spokoju, tak to bywa na jednostce gdzie jak tylko próbujesz coś sobie napisać to zaraz ktoś chce Ci w tym przeszkodzić choćby dla zasady że skoro ja nie potrafię czemuś się oddać to inni też nie będą.
A już takie rzeczy jak coś twórczego to PANIE, sam zachęcasz.
Jak np. odłączenie lapka kiedy go ładuje na noc by z rana ruszyć, bateria nie trzyma najlepiej więc ładuje go czasem 4 razy dziennie, na oddziale nie ma gniazdek w salach a przez jakiś przypałów co chcieli się wieszać na kablu zasilającym nie można mieć kabelka dłuższego niż 30cm.
Na moim oddziale jest kilka osób ewidentnie walniętych, jest kilka zwyczajnie upośledzonych którzy porzuceni przez rodzinę będą w takim miejscu do końca życia, jest nawet jeden przypadek zrobienia sobie farmy z członka rodziny ( renta inwalidzka wpływa co miesiąc na konto tatusia a on nawet jabłek dla syna nie kupi, Ba jak raz w roku odwiedzi to jest dobrze.
No i jest kilka osób które na pierwszy rzut oka wydają się normalne, pozory lubią mylić, jest taki koks co siedzi już sobie ładne 10 lat i nie widać perspektyw by go szybko wypuścili.
Są też inni jeden po 7 inny 4, patrzę na tych ludzi i się zastanawiam o co tu chodzi? może są trochę odrealnieni od świata ale już sama długość pobytu jest tego winą, czemu trzyma się ludzi taki szmat czasu i dlaczego skoro to takie długie przypadki czemu nie pracuje się nad nimi.
Okazuje się że system tak samo bezmyślny i głupi jak w sądownictwie tutaj też ma swoje trzy grosze, co pół roku jest komisja która decyduje co z Tobą robić i co prawda są takie miejsca w Polsce gdzie szybko wypuszczają ale nie TU. Tu gdzie ja jestem lubią trzymać, mój ziomek którego poznałem na obserwacji a teraz razem z nim siedzę na jednej sali mówi:
-TY jesteś spokojny, wyjdziesz gdzieś za 2 lata
2 lata.
Jak nie robisz problemów, tak jak w sądownictwie człowiek miał nadzieje że w takich ważnych sprawach jak czyjaś wolność i los to ludzie decyzyjni będą wykształconymi i doświadczonymi osobnikami tak najczęstszy widok jaki widzę to jakieś skrzywdzone jednostki które ewidentnie chcą się odegrać za traumy z dzieciństwa.
Czy system w psychiatrii jest inny, może lepszy? C⁎⁎ja tam, zanim mnie zwinęli znałem kilka lasek co poszła na kierunek psychologii czy psychiatrii i nie były to osoby które nazwał bym że są stabilne emocjonalnie. Można było wręcz dojść do wniosku że wybrali ten kierunek bo chcieli sami się zdiagnozować i wyleczy ale coś nie pykło i teraz poprawiają sobie humor porównując swoją sytuację do przesranego losu kogoś po drugiej stronie biurka.
Nikt nie liczy się z tym że człowiek coś zostawił za tym murem i to coś też ma swoją cierpliwość, bycie w sytuacji pozbawienia wolności szybko pokazuje kto w Twoim życiu jest naprawdę po Twojej stronie a kto tylko czekał na upadek by poprawić sobie humor i mieć o czym gadać na święta przy stole.
Czy to mnie również czeka? czy po pół roku kiedy będę mieć komisje powiedzą mi że nie poznaliśmy się wystarczająco dobrze i następne pół roku to przecież małe piwo , my chcemy dla pana pomóc itp.
K⁎⁎WA siedzę tu już półtorej miesiąca i NIC ze mną nie robią, żadnej terapii, rozmowy, zajęć , moja lekarz nawet nie zdaje sobie sprawy z tego ż nie ma gniazdek z prądem na sali, ale by mi ujebać powerbanka do lapka to już każdy ma czas i chce się wypowiedzieć, nie mogę power banka bo jest za ciężki xD.
Dziśaj jeszcze zrobili mnie przewodniczącym na zdarzeniu zwanym społecznością gdzie lekarze udają że można zgłaszać jakieś wnioski pacjentów i są one rozważane, koleś który do tej pory to prowadził to ten koksu z 10 letnim stażem w różnych szpitalach, tydzień temu miał komisje i powiedzieli mu że się nie nadaje nawet do pójścia na piętro gdzie trzymają rokujące osoby by po jakimś czasie przeszły na poziom podstawowy.
No i tak mi mija czas, do tej pory pisałem głownie na kartce do szuflady ale przechodzę coraz częściej na lapka gdyż ten pojeb z którego stary zrobił farmę lubi chodzić po salach po 3 w nocy i rwać wszystkie zapiski, pamiętniki itp.
Zapierdala też rzeczy jak kawa, słodycze itp. zgłaszanie tego lekarzom nie ma sensu ale nie mają problemów jak trochę typ dostanie po mordzie w rezultacie codziennie ktoś go obija ale mówi że jest masochistą więc nie wiem czy ma sens lanie go w pysk.
Zrobiłem ten błąd początkującego że byłem dla niego człowiekiem, może nie byłem miły co po prostu neutralny i już następnego dnia szukałem swoich rzeczy w jego szafce, typ po prostu czuje się dziwnie jak ktoś go nie nienawidzi więc szybko naprawia ten stan.
A na pytanie dlaczego, mówi że to jego choroba i pyk wyjebane możesz se do niego gadać, on chętnie znowu zostanie Twoim przyjacielem by wy⁎⁎⁎ać Cię na kawie czy czymś innym, dziśaj okradł jakiegoś gościa z Czech co podpalił dwóch policjantów, typ nie ma wsparcia więc to podwójny cios ale dla Zośki to nie pierwszyzna, mam wręcz wrażenie że im bardziej karygodny czyn tym lepiej się on bawi.
Tyle na dziś, się kurka rozpisałem, jak wpis jest za długi dajcie znać postaram się bardziej to dzielić na jakieś części.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Zawodowiec

w Dyskusje

12piorunów

    

Hejka dziś udostpnili mi internet nadprogramowo to coś skrobnę

W poprzednim poście https://www.hejto.pl/wpis/psychiatria-sadownictwo-wiezienie-pozdrowieniadowiezienia-spoleczenstwo-czesc-lu
Omówiłem na szybko sytułacje gdyż w obecnym miejscu nie mam możliwości korzystania z internetu bez przerwy, chętnie odpowiem na wszystkie pytania ale musicie brać pod uwagę żę odpowiedz może przyjść pozniej jak dzień czy dwa.

Długo zastanawiałem się nad tym czy wogle publikować ten post, niezrozumienie i społeczne wykluczenie są bardzo powrzechne dla osób któe trafiły za kratki>
Powiem wam że też taki byłem, uważałem że jak ktoś trafił do wiezienia to nie za kaszel ale musiał coś nawiwijać by się tam dostać a wszystkie filmy mówiące o tym żę połowa ludzi to siedzi za niewinność to gruba przesada, może są jakieś wypadki, wyjątki itp.

PO swoim własnym wjedzie w tę społeczność wiem że filmy poruszają ciekawą kwestię, może nie jest tak żę ludzie są całkowicie niewinni ale w obecnej Polsce dużo ludzi siedzi za prozaiczne rzeczy które nie musiały się kończyć tymczasowym aresztowaniem.
Przypomnę tylko że przez 8 lat Ziobro skutecznie upierdalał coraz bardziej życie wieżniów, obecnie standardy jakoś nie chcą się zmienić, wiadomo wiezniowie są na szarym końcu łańcucha społeczeństwa i nie mają nic do gadania, były nawet pomysły by 8 godzin snu uwalić bo to przecież nie siedzenie, więc nie ma kary.
I tu znowu powiem żę też myślałem o tym żę dla wiezniów trzeba do⁎⁎⁎ać, ale wierzcie mi samo pozbawienie wolności jest wystarczającą karą nie trzeba jeszcze się znęcać nad ludzmi a CI którzy trafili do paki za naprawdę obrzydliwe rzeczy to dostaną za swoje, samo wiezienie o to zadba.
Do tej pory pamiętam jak cele obok miało miejsce przyjęcie nowego wieznia do tzw. stodoły ( 10 i więcej osó ) i derektorka powiedziałą głośno i wyrazne do siedzących tam że
- Panowie ja zamknę oczy a wy wezcie mu wpierdolcie za to co odjebał

Ogólnie przemoc była jest i będzie w takim miejscu, normalka wszędzie są kamery, co bardziej powalonych klawiszy ( których w wieznieniu nazywa się gadami) się wyjebało bo za bardzo bili wiezniów ale jak ktoś umie się maskować to nie ma przeszkód.
Jak ktoś podpadnie dla gadów, to biorą go na łażnie gdzie nie ma kamer, spuszczają wpierdol i wywalają gościa na izolatkę na dwa tygodnie by siniaki znikneły.
Nie ma sieniaków nie ma problemu.

Ze wszystkich cel najlepiej wsominam N-ki, do takich cel trafiają szczególnie niebezpieczni dla siebie i innych wiezniowie i zanim ktoś pomyśli żę ja sam we własnej osobie odpierdalam to już mówię, miałem takie szczęscie żę mój pierwszy wspołwiezień na pojedynkach ( dwu osobowa cela, za cara tyle miał jeden wiezień) miał mimo wieku niezły wynik w prokuraturze i kilka osó dostało za niego awans, 5 kg kokainy na tydzień to dla mnie kosmos a on to brał na klatę mimo iż 18-stke kończył już w wiezieniu xD.
NA N-ki dostałem się tak trochę na krzywy ryj, z racji tego że młodociany i po próbach samobójczych nie może być sam a ja już z nim siedziałem to wzieli mnie w pakiecie.
N-ki , nooo tam można się poczuć jak w filmie, klawisze w kamizelkach kuloodpornych, zamykane elektronicznie klapy do celi, podwójne kratowanie wejścia byś nawet wrzątkiem klawisza nie oblał, wszystko przyspawane lub skęcone srubami do podłogi czy ściany, kamerki nawet w kiblu.
A jakie towarzystwo, tam się nikt nie pi⁎⁎⁎⁎lił w mowie, gorzej ukarać ich już nie mogli to panowie i jedna pani co kogoś żywcem podpaliła mówili do rzeczy w tym do gadów że im porżną mordę czy odjebią rodzinę.

I tam po 11 dniach zabrali mi tego młodego bo szedł do psychiatryka na oberswacje i przez 4 dni byłem sam, wtedy zrozumiałęm że potrzeba odosobnienia jest jednym z naczelnych potrzeb mej osoby,( w końcu myślę żę na hejto jest takich osób większość) k⁎⁎wa lubię siedzieć sam a w wiezieniu ciągle jest ktoś obok i to często ktoś niespecjalnie ciekawy.

Tyle na dziś bo przez tą godzinę ktoś mi ciągle też próbował wlezść na łep bo mam laptopa a wielu w psychiatryku nie potrafi sobie zgrać muzy na słuchawki.
Bedę jak czas pozwoli dawał kolejne wpisy, odpowiedzi jak mówiłem będą z opoznieniem

Zawodowiec

w Dyskusje

46piorunów

Cześć ludu Hejto, jestem z wami od dawna ale w skutek pozbawienia wolności musiałem założyć nowe konto, bo mimo iż moja sprawa została umorzona jestem teraz na oddziale psychiatrii o wzmocnionym zabezpieczeniu.
Umorzona dlatego gdyż w chwili popełnienia czynu byłem niepoczytalny, w więzieniu mówią na to "kozak".

Myślałem długo o tym wpisie jak jeszcze byłem za kratami, teraz teoretycznie mogę czasem coś napisać ale 20 minut dziennie to w choj za mało bym mógł się rozpisać jak trzeba.

Przez 2024 mogłem poznać patole więzienia, sądownictwa i psychiatrii sądowej w Polsce, jest tak źle że nikt kto tego nie poznał nie zrozumie, napisał bym sam swoje przemyślenia ale w tej chwili nie mogę bo 20 minut.

Jak ktoś miałby pytania to odpiszę dzień lub dwa później, może z czasem uda mi się sklecić wpis z prawdziwego zdarzenia.

GURU17piorunów

Stoją dwa duchy przed cmentarzem i patrzą na sportowy samochód.
- Jedziemy?
- No! - znika gdzieś i po chwili pojawia się z tablicą nagrobkową.
- Po co ci to?
- Bez dokumentów nie można prowadzić!

Pokaż więcej komentarzy (24)

Gruba ryba

w Gównowpis

7piorunów

Od rana mi leci w głowie zapętlony „sen o Warszawie”, a dokładniej końcówki „zostawiłem tam kolorowe sny”, „i warszawskie kolorowe dni”

jak mam pracować w takich warunkach?

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

74piorunów

TLDR: Zapraszam na wywiad że mną.

52.
Dzisiaj króciutko.
O 16:30 w radiu Pik będziecie mogli posłuchać wywiadu ze mną w którym opowiadam o swoich zmaganiach z tematem samookaleczeń i procesem tworzenia komiksu "Przerysowani", gdzie użyczyłam swojej historii.
Wywiad w sumie nie wiem jak wyszedł, raz nas rozłączyło bo w pracy mam okropny zasięg. :p Gadałam też trochę od rzeczy, tak jak mam to w zwyczaju, ledwo powstrzymałam się o opowiadaniu o kozach, albo mówiłam o tym, już nie pamietam. XD
Jezeli ktoś jest ciekawy tego tematu to zapraszam, chociaż wydaje mi się że wyszło trochę dziwnie.
I CO NAJWAŻNIEJSZE, jeżeli ktoś w waszym otoczeniu zmaga się, albo zmagał z tym tematem może warto dać im cynk o tym. Temat jest wyjątkowo niszowy, więc tym bardziej warto w ten sposób komunikować o tym problemie. Dodam, że nie traktuję się jako jakiś autorytet w dziedzinie rozcinania swojej skóry, ale chciałabym, tak bardzo bym chciała choć trochę ulżyć i uświadomić tych, którzy myślą, albo już działają w tym zakresie.

No i teraz widzę, że znów nie wyszło mi to krótko. Zdecydowanie jestem bardziej into pisanie, niż gadanie. XD

Pokaż więcej komentarzy (75)

Gruba ryba

w Gównowpis

14piorunów

Jeśli nie przypomnę sobie raz na jakiś czas że jestem i dorosły i mogę robić co chcę, to przyznaję że się zapominam i staję bardzo podatny na wpływy.

Gruba ryba1piorunów

Też mam przemyślenia, że mógłbym kurde żyć inaczej i to wcale nie jest takie nieosiągalne. Wpadło się w jakiś tryb, pewnie moja wina, wkleiłem się w standardowy tryb spoleczeństwa.
A wcalenie jestem bogaty, a przynajmniej beztroski finansowo.
Najlepsze jest to, k⁎⁎wa, że tym gardziłem jako młody buntownik xD
Tylko plan B stał się planem A. No i poszło.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

3piorunów

Czy depresja może działać tak że jeden z jej objawów - mocno obniżony nastrój (wraz z myślami bardzo niefajnymi) pojawia się fazami które trwają kilkadziesiąt minut- kilka godzin a nie trwa cały czas ?

Psychiatra mi przyklepał zaburzenia depresyjne i przepisał SSRI i fajrant, natomiast mi to trochę burzy obraz zaburzeń depresyjnych, myślałem że jak ktoś ma depresję to ten mocno obniżony nastrój towarzyszy mu caly czas a nie parę razy w tygodniu przez parę godzin.

Tytan3piorunów

Psychiatrzy są uposledzeni z tym jak łatwo przypisują SSRI.

Przygnębienie to może nie depresja. On w godzinę nie jest w stanie ocenić Twojego stanu. Idź na terapię CBT.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

169piorunów

Tak sobie pomyślałam - na co mi jakieś tam klocki duplo za milion monet, jak mam swoje dropsy, więc przy najnowszej dostawie stanęłam przy blacie i stworzyłam taki oto zameczek, królestwa wiecznej szczęśliwości. XD

Podoba się? 😄

Gruba ryba2piorunów

@Fafalala teraz odstawiam leki. Od brania leków przyczyna problemów nie znika. Dusza boli tak samo na lekach czy bez. Jak brałem leki to było o tyle lepiej że mogłem normalnie oddychać. Ale czas zrobił swoje, czuje się lepiej odstawiam leki. Bez nich dużo lepiej. Zasypiam, serce nie kołacze. Znacznie lepiej bez leków. Chociaż w krytycznych momentach ratują z opresji.

Pokaż więcej komentarzy (101)

Gruba ryba

w Medycyna

30piorunów

Wszystkim ratowniczkom i lekarkom, a także pielęgniarkom i pielęgniarzom, lekarzom i ratownikom, oraz wszystkim innym pracownikom ochrony zdrowia w dziękuję z góry za pracę którą będziecie jutro wykonywać.

Ja ze swojej strony postaram się nie zostawać Waszym pacjentem.

 

Pokaż więcej komentarzy (3)