A_aLider
33piorunów
Nie wiedziałem że mam styl życia samca sigma. Zawsze myślałem że po prostu jestem zjebany
A_aLider
33piorunów
Nie wiedziałem że mam styl życia samca sigma. Zawsze myślałem że po prostu jestem zjebany
A_aLider
111piorunów
najlepszy uczuc
@A_a podstawa w leczeniu to pozytywne podejście. Lekarz z mema pierwsza klasa :grinning:
rebe-szunisGruba ryba
45piorunówZdradzający objawy ciężkiej choroby psychicznej, przyjaciel rosyjskiego szpiega Leonida Swiridowa - poseł na Sejm z ramienia prokremlowskiej partii #konfederacja , odkrył spisek związany z #cpk i #zydzi. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Grzesio Braun twierdził, że pod CPK w Baranowie będzie krył się tajny żydowski bunkier. Nowe centrum dowodzenia Izraela.¯\\_(ツ)_/¯
https://streamable.com/yzdeon
mir:
https://video.twimg.com/amplify_video/1754938738642182144/vid/avc1/860x484/_luDeUXo96gQehTM.mp4?tag=14
#braun #bekazkonfederacji #psychiatria #chorobypsychiczne #izrael #polskiantysemityzm #bekazprawakow #polityka

@rebe-szunis WEŹ ŻYDZIE DEEP FEJKAMI NIE SPAMUJ.
@Frog @jajkosadzone @LovelyPL @LlondoMollari : przecież to żałosny deep fejczur jest. Widzieliście kiedykolwiek,żeby Braun tak mówił ? Normalnie jakbym widział to:
https://youtu.be/ZZbj8N6V9DI?t=60
Over the Hedge (2006) - Bear vs. Exterminator Scene (10/10) | MovieclipsOver the Hedge - Bear vs. Exterminator: RJ (Bruce Willis), Verne (Garry Shandling), are trapped until Hammy (Steve Carrell) turns the tide.BUY THE MOVIE: htt...YouTube@rebe-szunis Czaicie, że są w Polsce ludzie którzy poświęcili swój czas i cenny głos na to żeby, pójść na wybory i zagłosować na tego debila? xD
DziwnaSowaAutorytet
30piorunów••• SOWIE SYNDROMY 002 •••
••• ZESPÓŁ FREGOLIEGO •••
To co poniżej przeczytasz, jest syntezą najbardziej typowych historii, w których bohater styka się po raz pierwszy z nowym zaburzeniem psychicznym. Dla uproszczenia opowieści, uznajemy że pacjent nie miał żadnych chorób lub zaburzeń współistniejących, mimo że w realnym świecie to jest troszkę bardziej skomplikowane.
••• HISTORIA •••
Budzisz się, otoczony sterylnym zapachem antyseptyków i niskim szumem sprzętu medycznego, z umysłem zamglonym od narkozy. Wypadek, błysk metalu i pisk opon, wciąż odbijają się echem w tylnej części czaszki. Obracasz głowę, czując szarpnięcie szwów, a pielęgniarka uspokaja cię cichym: "Jesteś bezpieczny". Lecz coś jest nie tak z jej uśmiechem - jest zbyt znajomy, niesamowicie przypomina czyjś inny.
Dni przechodzą w noce, personel szpitala przychodzi i odchodzi, ale ten uśmiech cię śledzi. Ma go woźny, lekarz też, nawet osoba, którą zauważasz w lustrze łazienkowym ma jego ślady. To nie może być prawda. Nie jesteś w szpitalu; jesteś w pokręconej farsie, i wszyscy są w to wmieszani - ta sama osoba przebrana za różne postacie.
Nastaje panika. Próbujesz zwierzyć się osobie odwiedzającej, ale jej twarz morfuje przed twoimi oczami, przybierając ten sam sarkastyczny uśmieszek. To on - kierowca z wypadku, ten który spowodował to wszystko. Bawi się tobą, drapieżnik igrający w złośliwą grę. Twoje protesty stają się głośniejsze, ale spotykają się ze środkami uspokajającymi i kojącymi słowami.
Jesteś uwięziony w psychologicznym horrorze, narracji, w której jesteś protagonistą, a złoczyńca to kameleon z tysiącem twarzy. Twoja rzeczywistość to krzywe zwierciadło, rozciągające i wykręcające twarze, aż wszystkie stają się jego. Zapewnienia ludzi brzmią pusto. Ich próby pocieszenia wydają się podstępem. Jesteś sam w tłumie kopii, a terror polega nie tylko na tym, że wszyscy wyglądają jak twój wróg, ale że twój umysł zdradził i ciebie, malując twój świat jednolitą, nawiedzającą tożsamością.
Prawdziwy horror zespołu Fregolego polega nie tylko na braku zaufania do innych, ale na rozpadzie samego siebie, narracji, w której jesteś zarówno ofiarą, jak i osobą niechętnie wierzącą we własną fikcję umysłu. Ludzie dookoła są wplątani w historię, której nie rozumieją, bezradnie obserwując, jak starasz się oddzielić rzeczywiste od nierzeczywistego, znajome od niemożliwego.
••• FAKTY •••
W najprostszym opisie, zespół Fregoliego, to rzadkie zaburzenie urojeniowe, polegające na przekonaniu chorego, że różne osoby, które spotyka to w rzeczywistości jedna i ta sama, zmieniająca swój wizerunek. Nierzadko współistnieje z innymi typami urojeń. Wszystkiemu winne jest uszkodzenie części mózgu, odpowiedzialnej za rozpoznawanie twarzy (jej kształtu i cech fizycznych) lub ośrodków, które wiadomość na jej temat transportują dalej.
To jest już drugi wpis na temat rzadkich zaburzeń i możesz powoli zadawać sobie pytanie "ale czy oni sobie tego nie wymyślają?". Jedna osoba tworzy narrację o oszustach, którzy podszywają się pod jej znajomych i rodzinę (Capgrass), inna mająca podobne problemy z rozpoznawaniem twarzy, tworzy historię o tej samej osobie pod wieloma postaciami (Fregoli). Skąd wiemy, że to nie jest ten sam problem z innymi umysłami, które go interpretują? Otóż miejsce w którym mózg jest uszkodzony bezpośrednio wpływa na historię jaką pacjent sobie stworzy, a raczej, jaką mózg mu podsunie. Zawsze może występować wariacja, ale niewielka. Mózg nie lubi pytań bez odpowiedzi, sygnałów, które się zmieniły bez logicznego wyjaśnienia. W Capgrassie rozłączenie między znajomą twarzą, a emocjami, a raczej ich brak, powoduje powstanie historii "niby wygląda, jak osoba X, ale coś jest z nią nie tak" wejście głębiej w ten stan, bez pomocy lekarskiej nasila powoli to przekonanie i kończymy z "ktoś się pod X podszywa, żeby mnie dopaść!". We Fregolim mówimy bardziej o niestandardowym uszkodzeniu ośrodka związanego z rozpoznawaniem obiektów i twarzy lub transportem tych informacji (czyli odwrotny problem w porównaniu z C). Możesz to sobie wyobrazić, jako pewnego rodzaju zwarcie, które zniekształca dane. Umysł musi jakoś zareagować, dlatego często tworzy historię o prześladowcy, bo każda twarz zawiera dodatkowo ten sam glitch danych, powtarzający się u wszystkich. To czym ten glitch będzie, jest sprawą indywidualną. W naszej historii jest to uśmiech.
Jak zawsze w tej serii, opieramy się na pewnej dozie, teorii, hipotez i spekulacji. Wszystko układa się w całość i pokrywa z konsensusem psychologicznym, ale trzeba brać poprawkę na to, że nowe odkrycia mogą taki obraz obalić, choć wydaje się to na chwilę obecną mało prawdopodobne.
Pamiętajcie też proszę, że to jest maksymalne uproszczenie, na podstawie obecnej wiedzy, której nie ma wiele, ze względu między innymi na rzadkość tych zaburzeń. W przypadku uszkodzenia mózgu, człowiek jest tylko pasażerem i to jest przesłanie tej serii.
••• OD SOWY •••
Tworzenie odcinków do tej serii trwa tak długo, bo nie chcę wprowadzać was w błąd nieprawdziwymi opisami. Dodatkowo tworzenie prostych metafor do skrajnie skomplikowanych i technicznych opisów jest niesamowicie trudne.
••• TAGI •••
Tagiem zbiorowym do obserwowania lub blokowania mojej #tworczoscwlasna jest #sowietetate , a jeżeli kogoś interesuje tylko seria Sowich Syndromów #sowiesyndromy .
Dodatkowo #psychologia #psychiatria #neurobiologia #zaburzeniaosobowosci .
Wrzucam to zbiorowo w Ciekawostki, bo nie mam zielonego pojęcia gdzie to pasuje, z racji wielodziedzinowości. Pewnie trzeba będzie założyć własną społeczność.

Oglądałem program popularnonaukowy na ten temat, tylko tam opisana była odmiana tej choroby zwana paździerzycą ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@DziwnaSowa ale to jest ciekawe :smiley: nie przestawaj
pkostowskiFenomen
10piorunówPoniżej fragment książki-wywiadu „Uleczyć Boga w sobie. Z psychiatrą o duchowości”.
-------
Tomasz P. Terlikowski: Czy twoim zdaniem egzorcyści „demonizują” zwyczajne problemy psychiczne?
Krzysztof Krajewski-Siuda: Niewykluczone. W Polsce mamy bardzo dużo księży, których do tej posługi deleguje biskup. Warto zadać pytanie: kto jest do niej wyznaczany? Obawiam się, że w części przypadków kryterium jest zainteresowanie demonologią i egzorcyzmami. A to zwyczajnie niebezpieczne, bo takie osoby same – ujmując rzecz wprost – często mają problem nie tyle z demonami, ile z samymi sobą…
Co masz na myśli?
– Może być tak, że wszędzie dostrzegają zagrożenia, a widząc je, wyprojektowują na zewnątrz swoją złość czy wściekłość na świat i umieszczają je w innych obiektach, które nazywają diabłem. Często – nie twierdzę, że zawsze – są to osoby zdezintegrowane wewnętrznie. Właśnie dlatego mogą być niebezpieczne dla ludzi, którzy trafiają do nich z pewnymi formami psychopatologii.
Chodzi o to, że będą narzucać interpretację demonologiczną na problemy, które mogą nie mieć nic wspólnego z diabłem?
– Tak, a będzie to tym niebezpieczniejsze, że sama osoba dotknięta pewnymi problemami psychicznymi, a także jej rodzina (która nie rozumie, co się dzieje) może racjonalizować je w sposób pseudoduchowy. Warto przy tym pamiętać, że często to bliscy zgłaszają daną osobę do egzorcysty – nie zawsze przychodzi z własnej woli sam zainteresowany.
Dlaczego?
– W ludziach widać obawy przed chorobami psychicznymi, stygmatyzację takich stanów, więc wielu woli założyć duchowe źródła problemów niż te medyczne. Inni nie są w stanie objaśnić czy zrozumieć zachowań bliskich albo pragną szybkich, niemal magicznych rozwiązań. I tak trafiają do egzorcysty, który przekonuje, że dzięki prostym obrzędom można pozbyć się skomplikowanych problemów. Niektórzy krewni, kierując się takimi właśnie intencjami, wymuszają niekiedy na chorych osobach wizyty u egzorcysty. To je dodatkowo stygmatyzuje, krzywdzi, niszczy. A jeśli egzorcysta sam jest osobą zdezintegrowaną, projektującą własne problemy na diabła, to zaczyna się dramat.
Czym więc powinni się kierować biskupi, wybierając egzorcystów?
– Ja bym najpierw wysyłał kandydatów do psychiatry… Moim zdaniem zresztą każdy duchowny co jakiś czas powinien poddać się badaniom lekarskim, psychiatrycznym i psychologicznym. Maszynista co 3 lata musi zdać egzamin na symulatorze kierowania pociągiem, bo inaczej może stanowić zagrożenie dla podróżujących. Jeśli w ten sposób traktuje się kierujących pociągami, to tym bardziej trzeba badać i sprawdzać ludzi, którzy mają gigantyczną władzę nad innymi.
Co jeszcze, poza badaniem psychiatrycznym, powinien według ciebie „zaliczyć” egzorcysta?
– Trzeba jasno i zdecydowanie go pouczyć, że zgodnie z polskim prawem jakakolwiek forma przemocy wobec osoby egzorcyzmowanej jest zakazana. Takie zachowania są czymś absolutnie niedopuszczalnym.
Masz jednak świadomość, że w wielu opisach egzorcyzmów wracają opisy zezwolenia na potencjalną przemoc psychiczną, a także niekiedy fizyczną? Egzorcyści i ich pomocnicy opowiadają o osobach wiązanych, przytrzymywanych itd.
– To jest absolutnie niedopuszczalne. Podobnie jak niedopuszczalne jest dotykanie miejsc intymnych, związanych z podnieceniem seksualnym, a o tym też się słyszy. Wtórne molestowanie i wykorzystanie w przypadku egzorcyzmów to także kwestia, o której coraz więcej się mówi. Właśnie dlatego od samego początku trzeba jasno i zdecydowanie zakazać egzorcyście pewnych rodzajów dotyku. Obrządek religijny nie usprawiedliwia łamania prawa.
Egzorcyści odpowiedzą na to, że czasem jest to konieczne, bo Szatan niszczy osobę, którą opętał.
– A skąd wiemy, że to rzeczywiście on? Objawy, które często podawane są jako objawy opętania: krzyk, niekontrolowane zachowania, wściekłość, zostały opisane także w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 jako specyficzne dla zaburzeń dysocjacyjnych. Co ciekawe, część z nich występuje także poza kontekstem religijnym.
Z twojej opowieści wynika, że niektóre ze stanów rozpoznawanych przez egzorcystów jako opętania mogą podpadać pod definicję medyczną choroby psychicznej?
– Psychiatrzy twierdzą, że tak jest w przypadku większości, jeśli nie wszystkich osób uznanych przez egzorcystów za opętane.
Jest to więc problem „tylko” psychiczny czy jednak też duchowy?
– Zależy od tego, jak postrzegasz to światopoglądowo. Niezależnie jednak od podejścia do spraw religijnych, mam wrażenie, że w przypadku większości opętań mamy do czynienia z kwestiami psychiatrycznymi.
Ty też tak uważasz?
– Powtórzę: nigdy nie spotkałem osoby realnie opętanej.
-------
Krzysztof Krajewski-Siuda – dr hab. med., psychiatria i psychoterapeuta. W latach 2015-2019 profesor na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Prowadził m.in. grupę wsparcia dla mężczyzn zranionych w Kościele. Obecnie zajmuje się prywatną praktyką lekarską. Współautor książek: „Męska depresja. Jak rozbić pancerz” (razem z Szymonem Żyśko) oraz „Uleczyć Boga w sobie” (z Tomaszem P. Terlikowskim).
Fragment książki pięknie wyszukany przez Więź: https://wiez.pl/2024/02/03/zakazac-egzorcyzmow/

Poznałem jednego egzorcystę, mówił zawsze że zanim podjął się egzorcyzmów przeprowadzał wywiad i zalecał pójście do psychiatry. Znaczna większość osób drugi raz się u niego nie pojawiła.
FafalalaGruba ryba
30piorunów#fafasiezaburza #depresja #psychologia #psychiatria #iinnetakietakie #wyznania
TLDR: Czy to co ja przeżywam, muszą przeżywać inni?
27.
Jako że druga część wpisu o moim stanie psychotycznym rodzi się w bólach, a serce wyrywa się do pisania to zaimprowizuje coś spontanicznego bez ładu i składu. Głównie pod wpływem ostatnich wydarzeń.
Rozmawiam z wieloma ludźmi, lecz przede wszystkim ich słucham. O zaniedbaniach, o alkoholizmie, miłości, bólu, strachu, rozpaczy. Cenię wysoko to, że ktoś uważa mnie za osobę godną zaufania by móc podzielić się swoim kawałkiem rzeczywistości. Może jestem, może nie jestem, nie mi to oceniać. Problem w tym, że czuję się niejednokrotnie jakbym dostawała cegłowką w łeb po takiej serii wyznań. Żyje w dysonansie, bo wiem, że muszą istnieć osoby wysłuchujące, przynoszące ulgę, ściągające na ziemię. Rozumiem swoją rolę w społeczeństwie i staram się ją spełniać na tyle dobrze ile się da w stosunku do bliskich, ale niejednokrotnie przygniata mnie to, że jak ja zaczynam się wyrażać, mówić o sobie to kończy się zazwyczaj poczuciem winy, że tak pozwalam sobie zalewać swoimi emocjami innych.
Przeczytałam siostrze jeden wpis, w ramach próby ujawnienia się, wpuszczenia do swojego świata. Ten który wybrałam był o przemocy w domu, temat bliski tak samo mi, jak i mojej siostrze. Skończyło się histerią z jej strony i powtarzaniem jak w mantrze: Ja nie wiedziałam, Ty zawsze byłaś takim szczęśliwym dzieckiem, ja nie wiedziałam....
Ja w tamtym momencie też nie wiedziałam co zrobić. Przytuliłam ją, tak trochę bo czułam że powinnam, a trochę bo nie wiedziałam jak mogę jej ulżyć. Czułam się winna, że tak uderzyłam. Ale czy powinnam? Już sama nie wiem. Czy to znak budowania nowego, prawdziwszego obrazu siebie, czy jednak oznaka że nadal powinnam kryć się ze sobą tak jak do tej pory i zostać wciąż tym mityczny "Szczęśliwym Dziecieckiem"?
Zresztą z Wami też tak mam moi dzielni czytelnicy, jeżeli to co pisze to za dużo, zbyt otwarcie, to proszę, dajcie mi o tym znać. Czasem nie umiem wypośrodkować.

Musisz o tym rozmawiac, bedzie bolec. Reakcja siostry tylko pokazoje ze cie kocha, i tez ze zamykanie sie w sobie nigdy nie jest dobra odpowiedzia. Niech sie wyplacze, wykrzyczy, moze nawet w sciane zajbeac jesli jej to pomoze. Nie chodzi o to zeby ja co week-end zalewac negatywnymi i smutnymi wyznaniami lecz po prostu nie udawac kogos kim nie jestes.
“Poza trudnością komunikowania się jako my sami, istnieje jeszcze wyzwanie w postaci bycia sobą”. Virginia Woolf.
Wyrzuć z siebie ile tylko potrzebujesz, to pomaga, wiem po sobie. Idziesz w dobrą stronę, oby tak dalej. A niektórzy uciekają od swoich emocji, ale nic dobrego z tego nie wyniknie.
Reakcja Twojej siostry jest normalna. Nie każdy jest akurat w takim momencie w życiu, że chce i potrafi rozliczać się ze swoją przeszłością. Pisałem Ci już kiedyś jakie sam miałem reakcje na próbę rozmowy na cięższe tematy.
Ale właśnie po to masz nas, my wytrzymamy nic się nie bój. 😉
W tym momencie masz stałe grono czytelników, którzy są tu bo wiedzą co dostaną w Twoich wpisach. Chcemy Cię wesprzeć, czasem też siebie nawzajem w komentarzach, bo większość z nas tu przeszła mniej lub więcej. I cóż, jeśli choć trochę możemy Ci ulżyć tym, że ma kto przeczytać o tym co przechodzisz lub przeszłaś, lub możemy wesprzeć Cię dobrym słowem to też jest to dla nas dobre 😉
SaintOsobistość
7piorunówBył czas że brałem maksymalną dawkę wenlafaksyny(375mg), nie czując skutków ubocznych. Brałem wcześniej trzy inne antydepresanty, ale bez pozytywnych smutków. Chyba nadeszła pora wrócić do tego gówna. Tym razem nie planuję mieszać leków z alkoholem. Przynajmniej będę bardziej ogarnięty niż jestem obecnie 😓.
#psychiatria #psychologia #antydepresanty

@Saint zamiast brać to gówno zacznij kminić skąd depra
I się dobrze zastanów i poradź czy masz depresję czy dwubiegunówkę.
DziwnaSowaAutorytet
28piorunów••• SOWIE SYNDROMY 001 •••
To, co poniżej przeczytasz, będzie syntezą najbardziej typowych historii związanych z omawianym zaburzeniem psychicznym.
••• OSZUŚCI •••
Wyobraź sobie z pozoru zwykły dzień, w którym budzisz się i odkrywasz, że świat, który znasz, subtelnie się zmienił. Twój współmałżonek, którego kochałeś przez lata, patrzy na ciebie przez stół znajomymi oczami, ale coś jest nie tak. Nosi te same ubrania, uśmiecha się w ten sam sposób, ale w twoim umyśle otwiera się niewytłumaczalna przepaść. Jesteś opanowany nieodpartą pewnością: ta osoba, ta doskonała kopia, jest oszustem.
Każdy gest, który wykonuje, wydaje się dobrze wyreżyserowanym aktem. Uczucie, kiedyś źródło ciepła, teraz pozostawia cię z zimnym podejrzeniem. Wycofujesz się. Zmagasz z izolacją pośród morza znajomych twarzy, które teraz wydają się maskami noszonymi przez obcych.
W miarę upływu czasu początkowy szok ustępuje miejsca uporczywemu stanowi nieufności i zmieszania. Spotkania rodzinne stają się teatrem surrealizmu. Patrzysz, jak twoje dzieci się bawią, ich śmiech odbija się echem jak odległe wspomnienie, ale jesteś przekonany, że tak naprawdę one nie są twoje. Życzliwe wizyty przyjaciół sprawiają, że przeszukujesz ich twarze w poszukiwaniu wskazówek dotyczących ich prawdziwej tożsamości, przekonany, że oni również zostali zastąpieni.
Napięcie zaczyna rozsadzać twoje życie. Praca staje się niemożliwa, ponieważ koledzy zmieniają się w utalentowanych aktorów. Świat wydaje się sceną, a ty jedynym, który nie dostał scenariusza. Interwencja medyczna będzie nieunikniona, a lekarze i terapeuci stają się nowymi bohaterami twojej narracji wątpliwości. Pomimo ich zapewnień i wyjaśnień emocjonalne rozłączenie pozostaje. Jak przepaść, której logika nie może załatać. Zmagasz się z paradoksem poznania, ale nie odczuwania prawdy tych, którzy są ci najbliżsi.
To dezorientująca rzeczywistość dla kogoś, kto doświadcza pierwszego epizodu zespołu Capgrassa, stanu psychicznego, w którym rozpoznanie i emocjonalne połączenie stają się rozłączne, tworząc świat, który jest jednocześnie głęboko znany i niepokojąco obcy.
••• FAKTY •••
Zespół Capgrassa w najprostszym opisie polega na odczuciu, że ludzie, z którymi mamy częsty kontakt, zostali zastąpieni przez kogoś kto się pod nich podszywa.
W bardzo dużym uogólnieniu, w mózgu mamy dwa ośrodki, które służą do rozpoznawania twarzy. Centralny system nerwowy skanuje jej cechy fizyczne, a rozszerzony system nerwowy emocjonalną reakcję, która jest z nią związana. Gdy oba systemy przestaną się komunikować, dane przez nie zebrane mogą wydawać się z różnych powodów sprzeczne. Tak na ten moment teoretyzowane jest powstanie tego zaburzenia.
Co może go powodować? Na ten moment wymienia się: poważne urazy mózgu, choroby wpływające na jego strukturę, jak demencja, alzheimer, czy parkinson, ale także schizofrenię, czy chorobę dwubiegunową. Dokładne mechanizmy nie są w pełni znane. Można próbować teoretyzować, że na świecie mamy około 0.03% ludzi z tym zespołem. (*)
(*) Na podstawie badań z Wielkiej Brytanii, dość ograniczonych, ale tylko tyle mamy: https://www.researchgate.net/publication/318905493_Uncovering_Capgras_delusion_using_a_large-scale_medical_records_database
••• OD SOWY •••
To jest pilotażowy wpis z serii Sowie Syndromy. Nie wiem, czy wszystkie teksty będą wyglądały w taki sposób, ale przynajmniej na ten moment mam wenę na formę liryczną, nawet jeżeli nie jestem w tym dobry. Jeżeli kogoś rażą błędy w tekście, to przepraszam, staram się je poprawiać, ale żyję za granicą już 9 lat i powoli zaczynam czuć niepewność w kwestii używanych słów i form. W planach mam kilka innych serii, jak Sowa o Psychologii i Neurobiologii. Całość traktuję jako odświeżenie i utrwalenie materiału. Mam nadzieję z korzyścią i dla was.
••• TAGI •••
Tagiem zbiorowym do obserwowania lub blokowania moich wpisów będzie #SowieTetate, a jeżeli kogoś interesuje tylko seria Sowich Syndromów #SowieSyndromy.
Dodatkowo #psychologia #psychiatria #neurobiologia #zaburzeniaosobowosci

@DziwnaSowa będzie obserwowane I czytane! Na przyszłość mała uwaga - nie dawaj znaków interpunkcyjnych bezpośrednio po tagach, bo wtedy nie wchodzą 😉 wbiłem do wpisu poprawne tagi 😛
@DziwnaSowa fajne! Będę czytał! Długość obecnego wpisu jest optymalna, jakby był dwa razy dłuższy to by demotywowało. Napisane z wyczuciem, rzeczowo, dobrze się to czytało.
SaintOsobistość
5piorunówWywaliłem 3g pregabaliny i stare antydepresanty, od prawie 8 miesięcy nie biorę żadnych leków. ADD nie jest dla powodem dla którego miałbym całe życie lecieć na chemii. Sport to najlepsze lekarstwo... sauna, basen.
#psychiatria #gownowpis #psychologia

SemicolonGruba ryba
32piorunówW tych instytucjach można uzyskać pomoc: Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111 O**gólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie "Niebieska Linia": 800 12 00 02** Telefoniczne Centrum Wsparcia: 800 70 2222 Mailowe wsparcie psychologiczne Kampanii Przeciw Homofobii:

qew12Mocarz
9piorunówLeki co brałem z tego co wiem:
- pramolan - nie działa
- hydroksyzyna - nie działa
- fluoksytyna - nie działa
- alprazolam - nie działa
- duloksetyna - nie działa
- wenlafaksyna - nie działa
- olanzapina - nie działa
- pregabalina - troche nastrój poprawia
- sulpiryd - nie działa
- relanium - po tym miałem głosy w głowie, ale było lżej też
#przegryw #spierdolenie #fobiaspoleczna #asperger #psychiatria #qewnakwadracie
Brałem pregabalinę, nie polecam
Alprazolam działa bardzo dobrze antydepresyjnie, polecam
HelikopterOsobistość
14piorunów
@Helikopter szczyt głupoty przekroczony, łap pioruna
FafalalaGruba ryba
42piorunów#fafasiezaburza #depresja #psychologia #psychiatria #farmakologia
TLDR: Szybka aktualizacja.
25.
Hej, sorki za milczenie. Dzisiaj szybko, chcę dać znać że żyję. I to nawet całkiem nieźle. Leki albo keratyna zaczęła mi prostować myślenie, problem pojawił się przy skutkach ubocznych brania arypiprazolu. Włączyły mi się straszliwe akatyzje czyli niepokój ruchowy. Dosłownie nie mogłam usiedzieć w miejscu. W pracy wstawałam i siadałam na krześle zrywając się gwałtownie, w domu kręciłam bączki na podłodze i nie starczało mi przestrzeni aby się wybiegać. Myślałam że oszaleje, psychiatryka też, dlatego odstawiłam z dnia na dzień. Dopiero teraz zaczynam odzyskiwać kontrolę nad ciałem. Będę próbować teraz kwetapinę. Kiedyś brałam, więc już trochę znam wroga.
Na razie czuje się okej, tak normalnie, przez co dziwnie. Jestem w intensywnym szkoleniowo - pracowy szale, ale odnajduje w tym radość. Psychoterapia jest coraz trudniejsza, terapeutka zauważyła że świadomie omijam pewne tematy. Nie mogłam nie przytaknąć. Muszę się zacząć zatapiać w swoim bagnie, a nie tylko chodzić wokół niego po kostki. Trzeba zacząć mówić o traumie, ale przy ostatniej próbie skończyło się na powtarzaniu "ja nie chcę czuć, ja nie chcę czuć"
Jestem nadal w trakcie pisania swojego epizodu "opętania", ale nie jest to łatwe, dlatego nie przymuszam się. Nabiorę gotowości, to zacznę pisać jakbym dostała skrzydeł. Już się trochę znam.
Dziękuję, że jesteście ze mną. Trzymajcie się tam ciepło i do usłyszenia. :)
PS Właśnie zdałam sobie sprawę że to moje pierwsze hejtowe urodziny. \<3

@Fafalala czekałem na wieści 😊 powodzenia z tym dalej, dobrze przeczytać coś dobrego 😊
1. Dobrze, że żyjesz i nie stoisz w miejscu (i nie chodzi mi o niepokoje ruchowe) :smiley:
2. Sto lat! :smiley:
3. Znam to miejsce, czasem tam przelatuje na rowerze :smiley:
kiepasKompan
5piorunówZdiagnozowane:
- schizofrenia paranoidalna
- zespół Aspergera
- zaburzenie obsesyjno-kompulsywne z przewagą myśli natrętnych
I oczywiści depresja.
Da się to wyleczyć?
@kiepas Da się, ale najpierw trzeba to zaakceptować i nauczyć się z tym żyć.
Psychoterapia na początek też nie zaszkodzi
@kiepas wyleczyc/zaleczyc/nauczyc zyc z niektorymi z tych zaburzen. Po prostu lekarz i konkretna opieka psychiatryczna. Bierz leki i bedzie dobrze.
billuscherWirtuoz
15piorunówKongres Stanów Zjednoczonych przyjął ustawę o wydatkach obronnych, która przeznacza 10 milionów dolarów na finansowanie badań nad wykorzystaniem substancji psychodelicznych w leczeniu żołnierzy cierpiących na urazy mózgu i PTSD. W ubiegłym tygodniu, ustawodawcy w Kongresie przegłosowali szeroko

A_aLider
54piorunów
Widocznie psychiatra wie do czego służy power tape ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@osn_jallr ( ͠° ͟ʖ ͡°)
@A_I był kiedyś taki żart o chomiku i taśmie
@A_a ponieważ jest błędna człowieku małej wiary ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@pozdrawiam_was_ciule to nie jest zwykły ptak. To Wielki Ptak.
@Felonious_Gru to była tylko ksywka nadana przez jego koleżanki z zespołu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@pozdrawiam_was_ciule nie bez powodu potem zmienił branżę ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)
loginnahejto.plFenomen
27piorunówCzytam całą masę komentarzy o tym, żeby nie używać sformułowań typu „wariat”, „świr”, „do Choroszczy” itp. bo to stygmatyzuje.
Owszem – w tej formie stygmatyzuje. Ale nie jest alternatywą udawanie, że w pokoju nie ma słonia i zawzięte milczenie na pewne tematy. Choroby psychiczne dają objawy i te objawy należy traktować tak jak traktujemy kaszel czy biegunkę – wskazywać, że coś jest nie tak i odsyłać do lekarza. A że te objawy w przeciwieństwie do kataru są bardzo często skrajnie nieakceptowalnymi zachowaniami antyspołecznymi nie zmienia tego faktu.
@loginnahejto.pl
Jest jednak różnica pomiędzy kaszlem, biegunką a chorobą psychiczną.
Jeżeli bagatelizujemy rzeczy błahe wtedy możliwe konsekwencje nie są tak drastyczne. Choroby psychicznej nie zaliczyłbym jednak do błahych.
Wyobraź sobie gdyby ludzie zaczęli by mówić "rak Ci wyskoczył" kiedy wyskoczy Ci nowy pryszcz. Ot, padł taki tekst w jakimś filmie i publika go łyknęła do tego stopnia że cała Polska go używa - mamy trochę takich 'kultowych' tekstów. Teraz powiedz mi czy nie miałoby to wpływu na świadomość badania zmian skórnych? Jakbyś miał jakieś zaczerwienienie a kumple zaczęli drwić "haha, rak Ci wyskoczył". To by Cię raczej odciągało od pójścia do lekarza zamiast budować świadomość.
Można drwić ze wszystkiego - ale z głową. Kiedy przyzwalamy na stygmatyzowanie rzeczy, które powinny być wyjaśniane to budujemy przeświadczenie w społeczeństwie że nie warto się nad sprawą pochylać. Popatrz ilu ludzi uważa że z homoseksualizmu można wyrosnąć. To nie jest ich przemyślenie do którego sami doszli ale przeświadczenie które zostało im kiedyś przedstawione - i teraz biorą to za prawdę życiową (którą niektórzy będą bronić do upadłego). Bowiem kiedyś, ten temat też był mocno bagatelizowany tak jak depresja i "idź pobiegać". Teraz zobacz ile wysiłku potrzeba żeby rozbić beton że to nie choroba i czym homoseksualizm w ogóle jest.
Chcesz tak samo bagatelizować problemy psychiczne, bo ktoś dziwnie się zachowywał? Czy naprawdę chcesz łączyć tragedię schizofreników z człowiekiem który słyszy głosy z kremla - tylko dlatego że to śmieszne?
@loginnahejto.pl zabawne, że przeciętniacy prawie zawsze uważają geniuszy za chorych psychicznie i rozpaczliwie szukają metod jakby kogoś wykluczyć społecznie w taki sposób aby samemu poczuć się lepiej.
chociaż nie, to nie jest zabawne. to jest żałosne.
@Erebus xd
@loginnahejto.pl ukręć sobie prowizoryczny bicz i nagraj jak się samobiczujesz po czym opublikuj to w Internecie dodając info, że wszyscy Polacy, Polki, osoby Polskie i w ogóle cała Polska przeprasza za ten haniebny incydent xd
ps. jak mało zarabiasz i masz aż taki ból dupy z tego powodu to nwm. może zmień pracę i weź kredyt zamiast się tak żałośnie usprawiedliwiać?
pkostowskiFenomen
58piorunówTo jest Piotr. Jako młody człowiek poszedł do kościoła i trafił tam pod „opiekę” narcystycznych księży. Przez kolejne lata egzorcyści i charyzmatycy wypędzali z niego złego ducha. W ten sposób prawie doprowadzili go do śmierci. Po latach okazało się, że domniemany demon to choroba afektywna dwubiegunowa. Wszystko wydarzyło się w dużym mieście we wschodniej Polsce.
Jakie rzeczy dzieją się w mniejszych miejscowościach? Ilu jest pokrzywdzonych podobnymi praktykami w całym kraju? Głosu wielu z nich nie usłyszymy, bo już nie żyją.
Trzeba powstrzymać działalność sekt w Kościele oraz duchownych, którzy dopuszczają się szamańskich praktyk krzywdząc bezbronnych ludzi.
Szczery, osobisty i bulwersujący wywiad z Piotrem znajdziecie w całości na YouTube:
https://youtu.be/nqxTyL-dQSo

Znam podobna historie.
@100mph Pisz do mnie na priv albo na maila. Może będzie z tego kolejny wywiadzik. Bez takich materiałów nic się nie zmieni.
świetna rozmowa, jak słyszę o tych odjazdach, typu przypisywanie każdej przeciwności szatanowi, to kojarzy mi się z osobowością schizotypalną, generalnie wiele taktyk manipulacyjnych związanych z patologią osobowości z wiązki B - FOG, triangulation, flying monkeys itp.
ja jestem ateistą wychowanym w katolickim domu i cały czas mnie zastanawia jak po takich doświadczeniach można pozostać w wierze i kościele i nie skreślić całego tematu jako machiny manipulacji ludźmi (no offence)
UtylizejszynAutorytet
30piorunówA co u mnie? Kolejne dni lecą jak przez palce.
Miałem mały zjazd formy, ale już jest lepiej. Na oddziale pojawiły się ozdoby świąteczne i ogólnie robi się klimatycznie.
#depresja #psychiatria

@Utylizejszyn przeczytalem "osoby swiateczne" i juz myslalem ze to nowoczesne okreslenie na Mikolaja, renifery i Aniolki
TheLastOfPierogiOsobistość
48piorunówLeczenie psychiatryczne w Armii Niemieckiej
W pierwszych latach II wojny światowej, w dobie kampanii bliztkriegu, z natury krótkich i mało intensywnych, chorych psychicznie było niewielu. Ich liczba wzrosła jednak po rozpoczęciu inwazji na ZSRR. Generalizując, doradca psychiatryczny przydzielony do 2. Armii Pancernej (dawniej dowodzonej przez Guderiana), doszedł do wniosku, że okresy bez oczywistych "efektów" lub "wielkich wydarzeń", okresy oczekiwania i walk na małą skalę — również z niedogodnościami dnia codziennego — były ciężkim brzemieniem dla żołnierzy.
Typowo niemieckie podejście do przypadków nerwicy spowodowanej walką (psychoneurozy) przejawiało się tym, że nie uznawano ich za oddzielną kategorię, ale raczej opatrywano kwantyfikatorem "przypadków psychiatrycznych", co oznaczało po prostu przypadki wymagające opieki psychiatry. Przypadki psychiatryczne były podzielone w następujący sposób: ranni (żołnierze, którzy oprócz widocznych fizycznych ran mieli uszkodzony system nerwowy), przypadki "neurologiczne" (żołnierze, którzy choć nie odnieśli ran fizycznych, wykazywali objawy uznawane za efekt "wstrząsu" lub "kontuzji" odniesionych w walce lub w wyniku wypadku). Były także przypadki czysto psychiatryczne — czysto, ponieważ objawy wydawały się niepowiązane bezpośrednio czy pośrednio, z obrażeniami fizycznymi.
Jeżeli doświadczenia doradców psychiatrycznych przydzielonych do Grupy Armii Południe mogą stanowić jakąkolwiek wskazówkę, około jednej trzeciej wszystkich przypadków psychiatrycznych zaliczało się do tej trzeciej kategorii. Kategoria ta była z kolei podzielona na dwie podkategorie, z których interesuje nas tylko pierwsza, znana jako "psychogenni". Stanowiła 43% ogółu przypadków czysto psychiatrycznych. Spośród 121 żołnierzy, którzy zostali sklasyfikowani jako psychogenni w okresie trzech miesięcy, tylko 11 (9,1%) uznano za cierpiących na _nerwicę lękową spowodowaną działaniem nieprzyjaciela_, a większość z nich posiadała podobno _niestabilne i neuropatyczne charaktery_*. Ujmując to inaczej: wśród około pół miliona żołnierzy Grupy Armii Południe, 844 znalazło się w ciągu tych trzech miesięcy pod opieką psychiatryczną, a jedynie 14,3% z nich zostało zdiagnozowanych jako cierpiących na — używając amerykańskiej terminologii - "psychoneurozę" (psychoneurosis).
Leczenie wszystkiego rodzaju schorzeń psychiatrycznych, niepowiązanych w oczywisty sposób z uszkodzeniami organicznymi (w tym przypadki paraliżu, utraty mowy i słuchu, ślepoty, drgawek, skurczów i niemożliwości chodzenia), dokonywano z reguły w szpitalu polowym (Feldlazarett) bezpośrednio za linią frontu. Leczenie polegało na uspokajaniu pacjenta poprzez mówienie do niego w stanowczy, lecz przyjacielski sposób lub też na dawkowaniu środków uspokajających. Po okresie nie dłuższym niż osiem dni w łóżku pacjenci przechodzili przez stopniowo trudniejszy program wymagających ćwiczeń wojskowych. Następnie czekał ich odpoczynek w domu ozdrowieńców, z którego większość powracała do swoich jednostek zupełnie wyleczona.
Pacjenci, którzy nie reagowali na to leczenie, byli ewakuowani do szpitala wojskowego (Kriegslazarett), znajdującego się na danym TDW [Teatrze Działań Wojennych — przyp. mój]. Leczenie polegało tam na "faradyzacji", czyli aplikowaniu prądu elektrycznego słabszego niż w przypadku elektrowstrząsów, ale wystarczająćo silnego, by wywoływać ból. Inne formy leczenia obejmowały, w zależności od okoliczności, stosowanie kardiazolu (narkotyku powodującego gwałtowne skurcze ciała) i hipnozy. Jednakże za skuteczne uważano nie same środki, ale raczej związaną z ich stosowaniem sugestię, jak np. wywoływany elektrycznością skurcz sparaliżowanej nogi, przekonujący pacjenta, że może on chodzić, powodujący zarazem wystarczająco dużo bólu, aby pacjent nie chciał powtórzyć tego doświadczenia. Żeby ułatwić sugestię, chorzy nie byli grupowani w oddzielnych salach, lecz rozdzielani pomiędzy oddziały neurologiczne zwykłych szpitali wojskowych, gdzie ich odsetek nie powinien normalnie przekraczać 30%.*
Bez względu na zastosowane metody, były one z pewnością bardzo skuteczne — do 85% leczonych w jednym ze szpitali dla którego dostępne są statystyki, powróciło do służby. Tylko nieliczni, których nie udało się wyleczyć, byli wysyłani na leczenie do Strefy Wewnętrznej, przy czym trafiali wtedy do szpitali odległych od ich miast rodzinnych, gdzie nie mogli ich odwiedzać krewni. Co więcej, w żadnym przypadku nie zwolniono żołnierza ze służby z tego powodu. Kiedy zawodziły inne sposoby, zamykano ich po prostu w zakładach psychiatrycznych.
*Pozostałe 57% stanowili schizofrenicy, osoby z depresją, epileptycy, uzależnieni od narkotyków i przypadki "wyczerpania nerwowego" po przebyciu choroby. W US Army większość z nich zakwalifikowana byłaby jako przypadki "psychozy".
** Pozostałe 90,9% stanowili ludzie (często lekko opóźnieni w rozwoju), których objawy stanowiły reakcję na brak satysfakcji z pracy, oraz "silna liczebnie" grupa złożona głównie z osób starszych, których "krnąbrne charaktery wymagały środków dyscyplinarnych, a nie medycznych, by zaadoptować je do rygorów służby wojskowej"
*** "Faradyzacja" obejmowała najwyraźniej działanie prądu pod natężeniem 100 miliamperów, dawkowanego przez 2-3 minuty
Martin Van Creveld "Siła bojowa. Wehrmacht i US Army w latach 1939-1945"
Ilustracje:
1 Wyczerpani żołnierze, Ukraina 1943
2 Szpital psychiatryczny i wojskowy w olstzyńskim Kortowie
3 Ofiary schorzeń psychicznych w Afrika Korps (Martin Van Creveld "Siła bojowa. Wehrmacht i US Army w latach 1939-1945")
11/∞
#codziennaiiirzesza -> tag do czarnolistowania/subskrybowania

Komentarz usunięty przez moderatora