Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rozkminy

GURU

w Ciekawostki

43piorunów

Co sądzicie o dziennikach elektronicznych?

"Za moich czasów" wprowadzono mi taki dopiero pod koniec technikum, równolegle z dziennikiem fizycznym - ile to było zabawy, żeby go psuć to tylko ówcześni admini wiedzą, ale jako klasa IT udawało nam się psocić czy to na poziomie komputerów, sieci szkolnej czy blokowania kont nauczycieli, ale tym razem nie o tym ;P

Tym razem o tym, że mam tam konto jako rodzic, a nie jako pełnoletni uczeń i muszę powiedzieć, że jest to wygoda, ale głównie dla nauczycieli, pozorna wygoda dla rodziców, a dla dzieci dodatkowy powód do stresu i jednocześnie 'rozleniwiacz'.

Z perspektywy ucznia przede wszystkim lipa, ponieważ wszystkie drobne przewinięcia widać jak na dłoni, ja mam co prawda lvl wczesnoszkolny dopiero, ale pamiętam jeszcze jak sam byłem uczniem i pojedyncze występki jak spóźnienia czy gorsze oceny można było jeszcze uratować, a ewentualne konsekwencje odsunąć w czasie (warto było uciec z lekcji z tą Kaśką z gimnazjum - niczego nie żałuję) - teraz takie dziecko nie zdąży jeszcze do domu wrócić, linii obrony przygotować, a starzy już wiedzą..

Ja mam raczej luźne podejście do oceniania w szkole, ale pamiętam rodziców innych uczniów, którzy za nieobecności czy dosłownie pojedyncze słabe oceny wpadali w furię i na różne sposoby dzieci karali choćby zakazami.
Przecież dzieciak z despotycznymi starymi z takim narzędziem w rękach to ma dopiero przesrane jak coś 'odwali'.

Ale nawet nie to uważam za najgorszą konsekwencję - najgorsze jest to, że pozbawiamy dziecka możliwości kreatywnego pokonania problemu, czyli naszego swojskiego kombinowania i nie mam tu na myśli oszukiwania, a po prostu osobiste interakcje z innymi ludźmi i naukę załatwiania problemów bez udziału rodziców.
Teraz coś się stanie - "trudno, rodzice i tak już wiedzą, i nic na to nie poradzę" ¯\\(ツ)

Drugim problemem jaki zauważam, który ma konsekwencje i dla ucznia i dla rodzica - jest informowanie o wszystkich 'potrzebach' bezpośrednio rodziców, a nie ucznia (pic rel). Na pierwszym zebraniu usłyszałem, że to dlatego, że dzieci nie są odpowiedzialne i po prostu zapominają - no żodyn by się nie spodziewał, ale jak mają się tej odpowiedzialności nauczyć, skoro nauczyciel im nie powie, nie każe zapisać, nie da na karteczce, że mają coś przynieść, tylko napisze wiadomość o losowej porze, a rodzic spakuje to po prostu do plecaka? Przerzucenie odpowidzialności na rodzica i całkowite zdjęcie obowiązku z dziecka.

Dni szkolnych mamy dopiero 10, a ja wiadomości od nauczycieli już 15 (╯°□°)╯︵ ┻━┻ I nie wliczam do tego komunikatów dyrektora i sekretariatu..

Powyższe umiejętności - radzenie sobie z problemami, odpowiedzialności i konsekwencji za własne działania - to moim zdaniem umiejętności, które szkoła powinna rozwijać - równie ważne, a może nawet ważniejsze niż sucha wiedza otrzymywana na lekcjach.

Osobistość5piorunów

@zuchtomek Za moich czasów nie było takich wynalazków. Nie mam dzieci ale z obserwacji znajomych, uważam ten system za skrajnie szkodliwy. Kiedyś jak dostałeś pałę, uwagę itd. to zaczynało się kombinowanie jak przed wywiadówką wyprowadzić to na prostą. Czasami się udało, czasami nie - po prostu nauka życia.

Przeraża mnie jak np. w pracy ludzie sprawdzali co chwilę te dzienniki, komentowali i co najgorsze, natychmiast interweniowali. Krzysiu spóźnił się na lekcje? Od razu telefon do dziecka, do wychowawcy. Ania dostała szmatę z matmy - od razu telefon do dziecka, do znajomej od korków z matmy. Paranoja po prostu - jak to dziecko ma się nauczyć życia w społeczeństwie skoro jest pod nadzorem 24/7 i rodzice nie dają mu przestrzeni do nauki znoszenia porażek i radzenia sobie z problemami.

Autorytet3piorunów

Gdyby takie dzienniki były w moich szkolnych czasach to bym najprawdopodobniej przestał chodzić do szkoły.

Najlepszym, co rodzice mi dali w życiu jest brak nadmiernej kontroli - moje życie to konsekwencja mojego zaangażowania. Gdyby nie to, że uciekałem ile w lezie przez długie lata to nie doszedłbym do najważniejszych wniosków i nie wypracował metod działania z samym sobą. Do tego potrzebowałem relacji z otoczeniem (szkołą) która była pozbawiona dodatkowych oczu. Dzieciaki przechodziły inicjację i przemianę w dorosłego który bierze na siebie to co zrobił i musi światu (rodzicom) przedstawić wyniki kiedy czas nadchodzi.

Szkołę w 80% w takiej formie w jakiej miałem jej okazję doświadczyć (bez traum, ot sam system) z chęcią bym zaorał, a nie dodawał dzieciakowi jeszcze elementu kontroli. Nieludzki system - gdzie jakakolwiek inicjacja młodego człowieka i jego odseparowanie od starych?

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Programy programują inne programy, potrafią deep-fejki, tworzą muzykę i filmy które ciężko odróżnić od human made, a ja potrafię co najwyżej skopiować we właściwy folder cracka z torentów ( ͡° ʖ̯ ͡°)

ALE! za to chat GPT nie potrafi na życzenie zmienić tytułu czatu - a niby taki mądry ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Kiedy mądrzy ludzie już wyginą, skończymy jak społeczeństwo od piramid ( ‾ʖ̫‾)

"I mean, if I left you alone in the woods with a hatchet, how long before you can send me an email?"

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

30piorunów

Siedzimy sobie wszyscy na wielkim kawałku skały który porusza się złożonym ruchem wokół wielu orbit, między innymi wokół Słońca czy galaktyki. I tak porusza się z ogromną prędkością, raz bliżej, amraz dalej od różnych obiektów kosmicznych takich jak inne gwiazdy czy mgławice. Dokładnie 87 lat i 6 dni temu ludzkość postanowiła że pomordujemy się troszkę i życie straciło coś około 80 mln ludzi na całym świecie - wprost wybornie. Teraz siedzimy sobie w różnych systemach administracyjnych, niektóre ośrodki posiadają broń jądrową a w sumie jest tego tyle że można by wysterylizować całą planetę - wspaniały pomysł. Teraz budujemy sztuczny mózg którynrozwiazuje złożone problemy logiczne za nas i właśnie kawałek po kawałku oddajemy sprawczości za wygodę, czemuś czego już nie rozumiemy - też fajny pomysł, zupełnie jak te 2 poprzednie. A żyjemy w systemach które wykorzystują nas do pracy generując pieniądz który jest wpisem w jakiejś bazie danych albo zadrukowanym papierem, ale że cały świat ma dług(chyba k⁎⁎wa na marsie) to każdy z nas zamiast korzystać z dobrobytu który niesie dzisiaj technika i bogactwo zasobów naturalnych, zapracowujamy się na śmierć, tak że nawet nie ma jak się rozmnożyć bo zamiast zajmować się ludzkim życiem i rodzina to pracujemy na rachunki bo stworzyliśmy systemy administracyjne które postanowiły się z jakiegoś powodu finansować długiem. A mówię to wszystko bo w sumie to dość abstrakcyjna sytuacja dla istot które przemierzają galaktykę i wszechświat na skale i z niewiadomych powodów lubią sobie czasem strzelić w kolano i uprzykrzyć i tak krótka i śmiesznie marną egzystencję. Nie musicie mi dziękować za ten wpis bo nie ma za co, tak samo jak za całą tę sytuację. Pozdro i z fartem mordeczki.

GURU6piorunów

To wszystko nazywa się rozwój. Możemy go wykorzystać produktywnie lub destruktywnie. AI wielu przeraża, ale póki co wskaźniki pokazują że nie zabiera ludziom pracy. Co będzie dalej? Scenariusz z terminatora czy jednak będzie to kolejna "rewolucja przemysłowa"?

Fenomen0piorunów

Z tym zapracowywaniem się to chyba jednak przesadzasz. Proponuję przenieść do do Europy początku 19 wieku. Teraz to my się opierdalamy, a żyjemy tak wygodnie jak jeszcze nigdy ludzkość nie żyła. Co do długu to nie wiadomo jak to się skończy, na razie działa. To praca przyszłych pokoleń. Puki ludzie uznają stabilność tego systemu to będzie to działać. Dług ten często jest mylony z długiem (kredytem) zwykłego człowieka, a jednak to coś innego. Co do dwóch pierwszych punków czyli wojna i atom, to niestety tacy jesteśmy, wojna to walka o wpływy i kasę dla siebie od innych. Kiedyś waliliśmy w łeb maczugami, teraz ołowiem. Nic w wojnie dobrego nie ma ale to nasza natura i nie bylibyśmy gdzie jesteśmy.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

Nauka gry na instrumencie to jak granie w gry rouglike. Hear me out.

>robisz w kółko to samo

>za każdym razem trochę lepiej

>co chwila cofasz sie do początku

>ale widzisz postęp z każdym powtórzeniem więc masz motywacje żeby spróbować kolejny raz.

Wczoraj cały wieczór (no dobra, większość dnia) pykałem na konsoli w Hadesa. Żona mi się dziwiła, że dla niej by to była tortura zaczynać co chwilę od początku.

Dzisiaj rano, żeby być nieco bardziej produktywnym usiadłem do pianina i gram 15 razy pod rząd te same dwa takty preludia E-moll Chopina, żeby w końcu mi weszły pod palce.

I w sumie to dokładnie ten sam rodzaj cierpliwości co wczoraj przy Hadesie xDD

Gruba ryba1piorunów

@lukmar dla mnie Hades to tez byla tortura. Jedna z nudniejszych gier w jakie gralem. Nie polubimy sie z rogalikami raczej.

A na instrumentach i owszem. Duzo samozaparcia wymagają ale tez nie uczylem sie nigdy czyjejs muzyki na.pamiec w wiekszym stopniu. Jakiestam standardy ale glownie swoja muzyka

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Nie wiem co o tym myśleć. Wiecie, no niby technologia fajna. Można sobie porobić różne filmiki, takie jak ten i uważać że to jest zabawne. No trochę jest. Ale co za tym stoi? Algorytm AI który sfabrykował to kompletnie od zera. To właściwie jest jego halucynacja. Trochę podobnie jak nasze życie to też taka halucynacja ale to jest przerażajace. Jesteśmy w tym momencie, to jest początek tej dziwnej osobliwości technologicznej, widzę to po modelach. Wiadomo że nie ma tutaj sztywnej granicy bo można również dobrze powiedzieć że rozwijamy te technologie od 50 lat.... Ale to jest ten moment kiedy to AI zrównuje się z inteligencją człowieka i zaczyna ją powoli przerastać... Wczoraj mówiłem znajomej o tym że w zasadzie możliwości tych modeli są ogromne i trochę przerażające, na co odpowiedziała że ona próbowała użyć czegoś tam do excela, no i jej to nie zadziałało dobrze... Bo używała darmowego modelu, i takie jest pojęcie większości osób. Więc ludzie nie mają świadomości co nadchodzi. Ja też nie wiem co to będzie ale to będzie coś dużego. W zasadzie to będzie jak obca technologia. Gdybym był wierzący to bym powiedział żeby Bóg nas miał w swojej opiece, ale tego nie powiem. Nie wiem więc co powiedzieć. Jestem zafascynowany i przerażony jednocześnie. Nie wiem czy damy radę się do tego dostosować. Jeśli AGI jeszcze nie ma to będzie za pół roku. A co będzie za rok? Za 2 lata widzimy się w innej rzeczywistości więc zapnijcie pasy, bo będą turbulencje i może nie być łatwo. Nawet nie jestem pewien czy to przeżyjemy.... https://m.youtube.com/watch?v=hRRuxUlgRbo&pp=ugUEEgJlbg%3D%3D

Gruba ryba1piorunów
Algorytm AI który sfabrykował to kompletnie od zera. To właściwie jest jego halucynacja. Trochę podobnie jak nasze życie to też taka halucynacja

@DexterFromLab dalej nie czytam, bo to założenie jest po prostu błędne.

UFC to prawie 800 eventow, w których dzieje się jedna scena walki w kółko.

Władca pierścieni to 10 godzin filmów + nieskończone ilości making offów, cosplayow itp. I też polega na walce.

On tego nie wymyślił od zera. On w c⁎⁎j szybko sprawdził jaki obrazek wyjdzie ze sklejenia wymaganych podobrazkow. Więc nie wymyśli nic nowego.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Hydepark

21piorunów

Ech klikłem se dość późno wyzwanie i tera trza pioruny zbierać. Ponieważ nie cierpię żebractwa, postaram się trochę zarobić.

Ostatnio posłuchałem kilku odcinków Smartgasm, co pomasowało mój mózg i w efekcie tego masażu zacząłem się zastanawiać skąd się wzięło życie na Ziemi.

Odrzucam oczywiście wszelkie wątpliwe teorie o zasianiu tego życia przez jakieś inne byty, bo to nie rozwiązuje problemu - te byty też się skądś wzięły, i po sznurku do kłębka, jakiś organizm był pierwszy.

No to wyobraźcie sobie jałową Ziemię, jeszcze przed pierwszym czymkolwiek - same skały i woda (w różnych stanach skupienia). Mamy taką wielką zupę przypadkowych składników wszechświata, przypadkowo mieszających się ze sobą przez miliardy lat. W tym przypadkowym mieszaniu się zupy atomy łączyły się w cząsteczki, aż wylosowały się związki organiczne. To dalej jest martwe, ale mieszamy, mieszamy w tej zupie kolejne setki milionów lat, mamy prawdopodobnie jakieś lipidy czy jakieś inne proste cegiełki tego co znamy później z nas samych. W pewnym momencie wydarzyło się coś dziwnego, coś czego nie wiemy, ale te kawałeczki zyskały zdolność kopiowania się i pyk, jesteśmy w domu.

Jaka to jest abstrakcja. Wyobrażam sobie dwie analogie: masz na stole jakieś klocki, jak LEGO. One sobie leżą tak po prostu, obok siebie. Wtedy dzieje się COŚ, powiedzmy świecisz latarką i te klocki zaczynają się kopiować. To są pierwsze jakieś protokomórki, protoorganizmy, nie wiem jaka nazwa jest poprawna (byłem słaby z biologii). Druga analogia to że grzebiesz sobie kijem w ziemi, w jakimś błocie, poświeci słońce i pyk, zrobiło się życie. Abiogeneza. C⁎⁎j wie co tak naprawdę. To jest równie pasjonująca zagadka co tematyka podróży w kosmos.

W ogóle 4,6 miliarda lat, ile liczy nasza planeta i miliardy lat na formowanie się życia. To jest trudne do wyobrażenia sobie. Miliard lat, miliard obiegów Ziemi wokół Słońca - gdyby każdy obieg trwał sekundę, to miliard sekund składa się na 31,7 lat. Czyli w tej skali Ziemia ma prawie 146 lat. A pierwsze organizmy jednokomórkowe są już około 120 lat. Homo Sapiens 3,5 dnia. Od Chrystusa liczymy nieco ponad pół godziny. Newton rozpoczął Naukę 5 minut temu, a minutę temu człowiek poleciał w kosmos.

Zostawiam was z tą myślą. Część będzie dumać w nocy, a część wstanie rano, przeczyta sobie do kawki i śniadanka i będzie mieć minę jak Jerry na obrazku.

Gruba ryba1piorunów

mi zawsze rozwala banie dysproporcja pomiedzy nasza przestrzenna mikroskopijnoscia w obliczu gigantycznego wszechswiata i czasowa rozpietoscia od pierwszego zycia do inteligentnej cywilizacji, ktory to proces trwa spora czesc wieku wszechswiata :exploding_head:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Nie ma wolności. Wolność jest tylko iluzją. To, że macie jakiś wybór, to jest tylko i wyłącznie pewne spektrum decyzji, które możecie podjąć w ramach ustalonego systemu. System społeczno-ekonomiczny dyktuje wam wszystko. Każdy pieniądz, jaki zarobicie, wielokrotnie w ciągu waszego życia trafi do kasy państwa. Myślicie, że państwo troszczy się o swoich obywateli? System dba o to, aby mógł funkcjonować, a wasza ciężka praca jest jak krew w jego obiegu.

Myślisz, że masz wybór? Że jesteś wolny? Spróbuj nie chodzić do szkoły albo nie pracować. Nikt przecież siłą nikogo do niczego nie zmusza, prawda? Siłą nie, ale głodem. Nie będziesz pracować, to nie starczy Ci na życie. System jest tak skalibrowany, że większość ludzi musi pracować te 8 godzin, żeby wystarczyło na rachunki i jedzenie. Najlepsza sytuacja jest wtedy, kiedy człowiekowi nie zostaje w kieszeni nic i znowu musi iść do pracy.

Przy poziomie współczesnej techniki i technologii moglibyśmy żyć dostatnio, pracując niewiele. Ale nie — rolę moderatora dobrobytu dzierży państwo, twór, który ludzie stworzyli dla ludzi. Elity i władza dostrajają podatkami wszystko tak, aby człowiek nie wybił się zanadto. Niektórzy swoją zaradnością potrafią nieco namieszać. Potrafią na przykład zarobić wyjątkowo dużo. Ale wtedy wchodzą progi podatkowe. Wszystko po to, aby taki ptaszek nie wyleciał z klatki. Ktoś taki mógłby zarobić kasę w kilka/kilkanaście lat i bardzo długo nie pracować. I wtedy wchodzi cały system. Na biało i ucina tę możliwość. Wszystko skonstruowane jest tak, że pieniądze wracają do skarbu państwa. Wszystkie, wielokrotnie. To nie jest wolność, to niewolnictwo.

I nie widzę sposobu wyjścia z tego systemu. Bo czy można by wrócić do natury i żyć jak ludzie kiedyś? Nie można — nie pójdziesz mieszkać do lasu, nie ma rezerwatu dla dzikich ludzi. Wszystko jest państwowe. Państwowe lasy, państwowe drzewa, rzeki, ryby, zwierzyna w lesie. Wszystko należy do kogoś, cała biosfera jest zagospodarowana. Coś, co kiedyś było naturalnym stanem człowieka, dzisiaj jest nieosiągalne. Jesteśmy niewolnikami systemu...

Kosmonauta4piorunów

Myślę że jest sporo prawdy w tym co piszesz ale jakbyśmy próbowali żyć w akapie to przez chwile może by było fajnie ale kłopot jest taki że szybko wybiją się jednostki które będą chciały rządzić i kontrolować resztę. Popatrz na wszystkie gówno kraje gdzie upadł demokratyczny rząd to są dwie opcje 1) rządzi bandycka junta wojskowa 2) albo religijne pojeby (np panśtwo islamskie) i bywa tak że jest jeszcze gorzej niż było. No zawsze musisz wziąć pod uwagę że dla specyficznych jednostek władza to lepszy narkotyk niż wóda i seks

Pokaż więcej komentarzy (45)

Specjalista

w Rozkminy

58piorunów

Od wakacji dorabiam sobie na magazynie, jako że mieszkam na prowincji w Polsce to ofert było niewiele to wybrałem tą właśnie. Praca jest spoko, zaczynam od 8, kończę 16. Jest luźno, nie ma takiego spięcia dy jak na stacji benzynowej, której bardzo chciałem uniknąć. Jest jednak pewna zabawna rzecz związana z owym magazynem... Czuję się w nim jak w armii austro-węgierskiej.

Ów śmieszny feeling, zawdzięczam temu, że tak samo jak w armii austro-węgierskiej, jest trochę nacji, oraz to że każdy gada po swojemu. Na początku było dosyć wyrównanie, było nas 3 Polaków (4 z kolegą z innego działu) i 3 Ukrainki. Dwie Ukrainki umiały po polsku, więc spoko. Potem zaczęły się schody - potrzebowano dodatkowych rąk to właściciel magazynu - Chinka - zatrudniła z agencji pracy. Przyszli Ukraińcy nie mówiący nic, a nic po polsku, czy chociaż angielsku, Gruzin gadający po rosyjsku i Turek gadający po angielsku. U mnie w grupie nikt, oprócz mnie, nie potrafił gadać po angielsku, dodatkowo ani ja, ani reszta nie mówiliśmy po rosyjsku - więc było ciężko się z niektórymi dogadać.

Ostatecznie Ukraińcy przeszli do Ukrainek, Gruzin gdzieś zniknął, a Turek dostał jakieś dodatkowe zadania, które robił samemu. A sytuacja się potem jeszcze zmieniła. Po jakimś czasie przyszli do nas nowi Polacy - jeden popracował 3 dni, drugi 2, a potem zostali zwolnieni. Ten drugi został zwolniony dosłownie 2 godziny po podpisaniu umowy. Argumentacja to za dużo rąk do pracy. Ostatecznie gdy przyszedłem do roboty na początku sierpnia, okazała się, że zwolniono moich kolegów, z którymi zaczynałem. Jednego zwolnili, bo niszczył towar podczas transportu paleciakiem, a drugiego to w sumie od dawna chcieli wywalić i zrobili to gdy miarka się przebrała tak na maksa. Zostałem, więc sam.

Potem dołączył do mnie kolega Turek, który skończył już robić poprzednie zadania i tak sobie egzystujemy na tym magazynie - robimy swoją robotę i co jakiś czas opowiadamy se kawały, albo wysyłamy memy. Ogólnie fascynująca jest obserwacja tego jak różne narody obok siebie żyją, ale też jak funkcjonują bez znajomości języka. Ja potrafię rozmawiać po polsku i angielsku, więc dogaduje się z innymi Polakami (koleżanka z biura i kolega z innego działu) i z kolegą Turkiem, jeszcze Ukrainkami które mówią po polsku. Nie znam jednak rosyjskiego, czy ukraińskiego, więc z kolegami z Ukrainy ciężko mi się dogadać (tym bardziej, że ci mieszają ukraiński z rosyjskim). Koleżanki z Ukrainy umieją mówić po polsku, ukraińsku i rosyjsku, ale nie potrafią mówić po angielsku, więc nie dogadają się z Turkiem. A kolega Turek tylko angielski i swój ojczysty. Chinka która tym wszystkim zarządza mówi po angielsku i polsku, chociaż muszę ją posłuchać kilka razy by zrozumieć co do mnie mówi (podobno jej polski był kiedyś lepszy). A jej mąż mimo kilku lat w Polsce, nie mówi ani po polsku, ani angielsku - do tej pory zastanawia mnie jego życie w Polsce bez języka.

Czy bez języka można żyć w obcym państwie, pewnie tak, ale co to za życie skoro nie możesz z nikim pogadać, albo możesz to zrobić tylko z ograniczoną liczbą osób. Język to ważna rzecz, uświadomiłem już sobie któryś raz. A bez niego za wiele się nie zdziała. Dobrze jest języki znać, albo mieć łącznika który to jakoś ogarnie...

Gruba ryba18piorunów

Piękny pierdolnik xD aż się zastanawiam jak ta chinka wydaje polecenia tym rosyjskojęzycznym, palcem pokazuje i mówi tita, czy prosi Ukrainki o pomoc?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kosmonauta

w Hydepark

57piorunów

Trochę ostatnio pojeździłem autem po południu i i jestem w szoku. Nie chodzi mi o krajobraz, ale o kulturę jazdy. Ograniczenie do 100km/h, ja jadę sobie spokojnie 70km/h, przede mną auto, za mną auto, nikt nikogo nie wyprzedza tylko wszyscy sobie grzecznie jadą. Podczas kilkudniowego wyjazdu zostałem wyprzedzony dosłownie 2 razy, z czego jeden to motocykl.

Autentycznie byłem w szoku, bo w Polsce to jest nie do pomyślenia. Nikt nie siedzi na zderzaku, nikt nie macha łapami, nie mruga długimi, nie ma wyprzedzania JUŻ TERAZ BO INACZEJ UMRĘ, nikt nie wyprzedza na trzeciego.

Zastanawiam się czym kierują się ludzie, którzy przekraczają prędkość, zwłaszcza na nie-autostradach. W sensie, czy te kilka minut, które potencjalnie oszczędzają, realnie coś zmienia w ich życiu? Te 5 czy 10 minut szybciej są warte ryzyka?

I żeby nie było, że Polscy kierowcy są najgorsi na świecie, włochów jako kierowców trudno przebić w umysłowym spierdoleniu. Bardzo bym chciał, żeby u nas panowała austriacka kultura jazdy, a nie włoska.

Gruba ryba25piorunów

Nie, to po prostu syndrom takiego wieśniaka, który tyle chociaż z życia ma, że kogoś wyprzedzi. Żeby jeszcze to zapieprzanie cos dawalo, to najczesciej ktos Cie wyprzedzi, bo jaki on to nie jest śpieszny, a potem dojezdzasz do niego na zjezdzie i stoicie na swiatlach razem xD Mam do pracy 35km z czego 20km jest dwupasem, to różnica na całej trasie pomiedzy 110 a 140 na tej dwupasmowce to jest 2,5 minuty xD

Sum0piorunów

@IronFist Fakt, ale w mieście często gęsto jest dramat z samą płynnością jazdy. Ludzie sami korkują wszystko dookoła, stawanie przed pustym rondem, szukanie biegu po każdym zielonym i rozpędzanie jak wóz z węglem przez 200m do 40tki. Albo zatrzymywanie się w połowie skrętu prostopadle przed pasami zamiast dojechać pod nie i nie blokować wszystkich za sobą. Jakby nikt nie patrzył dalej niż 10m przed siebie. Musiałem się trochę zesrać od rana. :smiley:

Co do tras od lat cebula team nie przekraczam 130 tempomat, krajówki 90-100.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Osobistość

w Dyskusje

21piorunów

MUZYKA POKIEROWAŁA MYM ŻYCIEM

Mogłabym wiele powiedzieć na temat tego jak ważnym elementem sztuki jest właśnie Muzyka. Zresztą kto tego nie wie? Szkoda strzepic ryja na truizmy 😛

Jednak jak popatrze na swoje życiowe decyzje tak z boku, to wiele z nich było pokierownych właśnie moim gustem muzycznym. Ba kiedyś nawet uznawałam, że jak ktoś ma ten sam gust muzyczny to jest moją bratnia duszą, a jak jest to chłopak to już sobie wyobrażalam z nim wspólne wspaniałe życie😅 Cóż te predykcje były równie mylne jak nadzieję głównego bohatera filmu "500 Days of Summer"

Jednak najważniejszą decyzją jaką podjęłam to nauka niemieckiego - dlaczego? Poniekąd dlatego, że chciałam znać jakiś jeszcze język prócz angielskiego, którego nie za bardzo lubie, jednak głównym czynnikiem była właśnie Muzyka, będąc na Erasmusie w Niemczech zakochałam się w niemieckiej muzyce i właśnie pchnęło mnie do tego żeby dać się pochłonąć nauce tego języka, aktualnie dzięki temu mam pracę, która lubię i szczerze byłoby mi ciężko gdybym tylko opierała się na swoim wykształceniu.

Zresztą jak wiele ludzi zaczęło uczyć się jakiegoś języka bo spodobała mu się muzyką z nim tworzona to pewnie nie da się zliczyć :smiley:

Patrząc wstecz, myślę że było trochę więcej tych decyzji podyktowanych muzyką :smiley:

Also als ich Kind war...

https://youtu.be/1jH7va1QBec?is=xOHpKW5gvLDSOU8o

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Jak oni wytrzymują w tej Afryce

Osobistość3piorunów

Zaintrygowałeś mnie.

"Kluczem do radzenia sobie z taką gorączką w Afryce nie jest jednak żadna „supermoc”, ale połączenie fizjologii, ewolucji i przemyślanego stylu życia.

Fizjologiczna aklimatyzacja

Adaptacja układu krążenia: Każdy człowiek, niezależnie od pochodzenia, po kilku tygodniach w gorącym klimacie przechodzi aklimatyzację. Serce pracuje wydajniej, objętość osocza rośnie, a progi uruchamiania pocenia się obniżają.

Wydajniejsze pocenie: Osoby mieszkające w Afryce pocą się gęściej i szybciej, ale ich pot zawiera znacznie mniej soli. Dzięki temu organizm sprawniej się chłodzi i nie traci cennych elektrolitów tak szybko, jak organizm Polaka zaskoczonego nagłą falą upałów.

Biologia i ewolucja

Proporcje ciała (Reguła Allena): Populacje z najgorętszych rejonów Afryki (np. ludy Nilotyckie) często ewoluowały w stronę wysmuklonych sylwetek i długich kończyn. Większy stosunek powierzchni skóry do masy ciała ułatwia oddawanie ciepła do otoczenia.

Rola melaniny: Ciemna skóra chroni przede wszystkim przed niszczycielskim promieniowaniem UV i rozpadem kwasu foliowego. Sama w sobie nie obniża temperatury (ciemne powierzchnie wręcz pochłaniają więcej promieni), ale chroni głębsze warstwy skóry przed uszkodzeniami i oparzeniami słonecznymi.

Kultura i nawyki życiowe

Zwolnienie tempa (zwłaszcza w południe): W szczycie gorąca (12:00–15:00) fizyczna praca i intensywny ruch są ograniczane do minimum. Styl życia jest naturalnie dostosowany do rytmu słońca — najwięcej robi się wczesnym rankiem i wieczorem.

Przewiewny ubiór: Zamiast maksymalnego rozbierania się, popularne są luźne, przewiewne szaty zasłaniające większość ciała. Chronią one przed bezpośrednim palącym słońcem i tworzą mikroklimat ułatwiający cyrkulację powietrza.

Budownictwo i dieta: Tradycyjne domy z gliny lub grubych materiałów mają świetną izolację termiczną. Do tego dochodzi picie gorących naparów (które stymulują pocenie i chłodzenie organizmu) zamiast lodowatej wody, która daje tylko chwilowe i złudne ulżenie."

AI prompt:

"Naszła mnie taka rozkmina. Urodziłem się w Polsce i mieszkam tutaj od zawsze. Aktualnie mamy 34 stopnie i dla większości Polaków to trudna do wytrzymania temperatura. Zastanawiam się jak czarnoskórzy ludzie na codzien wytrzymują takie upały w Afryce?"

Gruba ryba2piorunów

@Paciu06 nie tylko w Afryce, mam kuzyna który mieszka we Włoszech, jak ostatnio z nim się widziałem w Polsce to ja z drugim kuzynem w krótkich rękawkach a on w bluzie i tak narzekał że chłodno.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Dyskusje

41piorunów

OSTATNI ODDECH DOBREGO WILKA - czyli o czym jest serial Better Call Saul

Długo się zbierałam do obejrzenia serialu o najgorszym - najlepszym prawniku w stanach. Jakaś ciężko mi było sobie wyobrazić że ten serial dorównał by Breaking Bad, no i dorównał... A być może nawet go przebił?

Co świadczy o tym, że sztuka jest dobra? To że zostaje z tobą na dłużej i tak właśnie jest w tym przypadku. Breaking Bad opowiada historię człowieka, który całkowicie łamie swoje dotychczasowe zasady moralne i prostolinijny charakter w imię pokusy jaką właśnie było bycie tym który puka 😉

Better Call Soul nie odbiega od motywu przewodniego jakim jest proces moralnej degradacji, opowiada jednak zupełnie inne drogę wyboru ciemniej strony mocy. Każdy z POV, którego poznajemy w tym serialu, ma w sobie te dwa wilki i właśnie ich bitwę oglądamy na ekranie.

Saul od dziecka przejawiał burzliwą walkę moralności. Nie był zły, ale na pewno też nie był dobry. Kochał to co robił, kochał się bawić rzeczywistością, układając domino z ludzkich słabości i ciesząc się za każdym razem jak przewraca się jednak kostka za druga. Dokładnie wg zbudowanego wzoru.

Nie tylko Saul musi dźwigać na swoich barkach walkę między tym dobrym i złym "ja". W tej historii chyba najbardziej polubiłam postać, która jest równie sztampowa jak wzruszająca czyli - Nacho. Dobrego złego, który nie mógł udźwignąć ciężaru brutalności jaki serwowała mu praca dla bosa narkotykowowego. Cały czas mu kibicowałam, ale było to dość oczywiste, że nie ważne jak bardzo by się starał od tego uciec, tym bardziej oddalał się od upragnionej wolności. Kto raz wchodzi do kartelu już z niego nigdy nie wychodzi i o tym zawsze trzeba pamiętać "drogie dzieci".

Cóż scena, w której Nacho wyznaje swoje "grzechy" była jedna z najlepszych monologów jakie widziałam, nie chodzi o to co mówił, ale to jakaś reakcje wywołał u swojego największego wroga. Coz aktor grający Hektora Salamanke powinien za to dostać całą wiązankę nagród.

Mamy też, postać Mikea, który podobnie jak Soul jest złym dobrym. Zło już dawno wygrało w jego sercu, dając od czasu do czasu przebłysk dobra i względnej moralności, który w sumie stanowił już tylko cień tego kim był dawniej i nie szkodziła jego złemu "ja" bo gdyby tak było ten zły już dawno by go stlamsil. Postać dla której już nie ma jakiej kolwiek nadzieji na to żeby kiedykolwiek wrócić na dobrą stronę.

No i postać Kim, jedynego dobrego kierunkowskazu Saula, ale czy słuchał się on wskazówek? Historia kobiety, która zakochuje się w kimś kto wyzwala w niej do walki tego złego wilka, im więcej przebywa z Soulem tym silniejszy staje się ten zły, jednak do czasu ... Czasami sytuacja do której doprowadza chęć czynienia zła sprawia, że dobry wilk wygrywa walkoverem. Wyrzuty sumienia nie pozwalają już zrobić cokolwiek co przypomina o konsekwencjach do jakich się dopuściło i to właśnie spotyka Kim. Z silnej kobiety, która stała się kimś od zera, zostaje jedynie wrak człowieka, który bez swojego złego wilka jest zupełnie kimś innym, taka skorupką bez wnętrza, ale w przeciwieństwie do Mikea nie jest to przegrany przypadek, który nie jest w stanie wrócić do zlotej równowagi

Ostatnie tchnienie dobrego wilka, możemy zobaczyć kiedy to Saul na swoim "sądzie ostatecznym" wyznaje swoje grzechy, ale nie z poczucia winy czy chęci odkupienia swoich grzechów, a dla jedynej miłości jaką w życiu miał i jedyna osobę, dzięki której jego dobry wilk mial jakąkolwiek szansę wygrać. Swoim ostatnim tchnieniem ratuje sumienie kobiety, która jeszcze może wnieść do społeczeństwa odrobinę dobra, pomoc coś zmienić na lepsze, poświęcając siebie tak jak i Nacho postanowił zrobić, a to największa ofiarą jaka człowiek może zrobić, oddać siebie dla dobra drugiego człowieka.

Podsumowując jest to serial, który na pewno zachęca do przemyślenia tego jakiego wielką chcemy karmić i to jakie konsekwencje moze nieść za sobą chęć zabawy losem innych ludzi. Bardzo polecam!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Hydepark

6piorunów

Chodzimy sobie z narzeczoną na bachate od października, czyli już kawał czasu.

Robimy to między innymi dlatego, że jest to jeden z niewielu kursów na którym można ćwiczyć we własnej parze. Na szczęście nie trzeba się zmieniać.

Natomiast spora część osob ćwiczy właśnie mieszając się w grupie.

No i co zauważyłem:

* praktycznie zawsze było więcej facetów (z wyjątkowymi dniami)

* Spora część ludzi już odeszła i została może z połowa początkowej grupy.

* Grupa zaczęła się wykruszać tak po pół roku

* Nawet po tak długim okresie nadal jest więcej facetów xd. Myślałem że to się zmienia po czasie ale jednak nie ….

* Większość z tych chłopów co została to takie typki powiedzmy około 40 z średnia uroda. Jeden typ to nawet 50-60. Niektórych mi troche szkoda.

* Laski które zostały to też raczej takie feministyczne z powiedzmy wyjątkami

* Sporo z tych ludzi podobno chodzi na wszystkie inne zajęcia xd Okazuje się nagle że wiele ludzi umie sporo mimo, że są to zajęcia dla początkujących.

* Coś nie chce mi się wierzyć żeby taniec bez własnej dziewczyny to była pasja niektórych osób xD Chyba cel jest inny

Konkluzja: jak chcecie sobie kogoś wyrwać poprzez tańce to:

* najpierw networking i miłe gadanie

* Potem trzeba szybko uderzyć do działania i już ułożyć się z jakimiś dupami bo będzie problem.

* Warto iść na taki kurs jak my bo wiesz które są zajęte a które nie

* Warto chodzić na w c⁎⁎j duża ilość zajęć, żeby zmaksymalizować szanse.

* Zmieniać kursy.

A wy jakie macie odczucia?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Zawodowiec

w Hydepark

3piorunów



Jak się zapatrujecie na rozwój AI? Czy podejmując życiowe decyzje uwzględniacie jej rozwój?

Odnosząc się tylko do ostatniej doby i publicznego potwierdzenia, że model OpenAI włamał się (pomimo pierwotnego braku dostępu do internetu) na serwery innej firmy, żeby "oszukać" w teście, mam wrażenie że AI + roboty humanoidalne nas (jako gatunek inwazyjny) po prostu się pozbędą.
Wydaje mi się, że w dłuższej perspektywie nawet bogaci ludzie ze schronami i swoimi wyspami, nie będą w stanie tego powstrzymać i się przed tym uchronić.

Nawet w krótkiej perspektywie, jaki jest wtedy sens kupowania mieszkania/domu/samochodu, zmiany pracy na bardziej "rozwojową" czy oszczędzania na emeryturę?

A może wręcz odwrotnie, może teraz warto wziąć kredyt na X lat, zbudować wymarzony dom, wydać oszczędności na podróże, czy co tam kto lubi, licząc że ekonomię za parę lat przejmie AI i faktycznie nie będzie trzeba pracować i spłacać długów?

Podzielcie się swoimi przemyśleniami.

Gruba ryba2piorunów

Ja je coraz częściej używam zamiast wyszukiwarki w przeglądarce. Pytam też o robaki w ogrodzie i takie tam. Czasem mnie to przeraża, ale dalej korzystam.

Autorytet3piorunów

@PLANTRON Jeśli politycy pójdą po rozum do głowy i wymuszą większe postawienie na bezpieczeństwo na dostawcach to może być spoko, ale jeśli rozwój będzie dalej tak galopował bez trzymanki (bo jak nie to chinczyki nas prześcignom!!!1) to mamy przejebane xD

Imo jak dojdziemy do momentu w którym AI będzie się w stanie sama ulepszać to machającypapaj.jpg

Zawodowiec0piorunów

@hellgihad na regulacje "mądrych" głów nie liczę, stąd ta rozkmina. Odnośnie ulepszania to widziałem gdzieś wzmiankę, że obecnie przy ulepszaniu AI 80% kodu jest generowane przez AI właśnie i za 2 lata to ma być już 100%

Pokaż więcej komentarzy (8)