Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

CallowTwórca

Dołączył/a:

  • 0 wpisów
  • 194 komentarzy
  • 2 obserwujących

Fanatyk

w Hydepark

103piorunów

Dziś temat na czasie
Każdy dorosły, bez względu na wiek, mimo że lata szkolne ma dawno za sobą, odczuwa ten dziwny dyskomfort wraz z zaczynającym się wrześniem.
W sumie długo myślałam nad tym, czy chcę o tym pisać, bo jest to zdecydowanie mniej śmieszkowa opowieść, ale chyba muszę się wyżalić xD
Tym razem tematem będzie szkoła podstawowa

Tytułem nudnego wstępu
Moja podbaza przypadła na lata 90, czyli wszechobecna dzicz, nauczycielska władza i przemoc wśród rówieśników były na porządku dziennym.
Po, można powiedzieć, dość sielskich latach w przedszkolu, przyszło mi stawić się w zupełnie nowej sytuacji, na nowych, sztywnych zasadach w sali lekcyjnej, gdy na przerwach panowało prawo dżungli i władza silniejszych nad słabszymi.
Ale jeszcze same początki nie były tak złe, przyjaźnie i grupy dopiero się zawiązywały, formował układ sił.

Od pierwszej klasy siedziała ze mną w ławce Ania (imię zmienione), dość łatwo nawiązałyśmy kontakt i co zabawne, chodziłyśmy do jednej klasy także w gimnazjum, liceum i policealnej, choć nie przez cały czas, ale to kawał historii.
Ogółem moja klasa nie była najgorsza, przynajmniej jeśli chodzi o dziewczyny. Nie było wśród nich żadnych patusek, nawet nie mogę powiedzieć że którakolwiek była niemiła. Ale prócz Ani nie gadałam z żadną. Wydawały mi się z innego świata, tylko Ania w magiczny sposób potrafiła spędzać ze mną czas. Kiedy Ani nie było w szkole, siedziałam sama a na przerwach stałam na półpiętrach bo tylko tam nikt inny nie siedział xD
Także ten

Samą pierwszą klasę pamiętam najsłabiej. Mieliśmy najzwyklejszą na świecie salę i nudną wychowawczynię, która po roku nas opuściła, dlatego od drugiej klasy przeszliśmy pod nowe wychowawstwo i nową SALĘ.
Ale paaaanie, co to była za sala. A baba która nią władała jeszcze lepsza xD
To był ewenement na skalę szkolną. Biurka i krzesła wyglądały zupełnie inaczej niż w każdej innej klasie, ale zabijcie mnie, bo już nie potrafię ich opisać. Całościowe wyposażenie było co najmniej jak w szkole prywatnej, ale największą furorę robiły AUTOMATYCZNIE rolety w oknach i gigantyczna przesuwna tablica, której nie jedna uniwersytecka sala mogłaby pozazdrościć.
A na czele tego wszystkiego stała ONA - moja nowa wychowawczyni.
Baba serio, wyjęta jak z reklamy jakichś bzdur dla dystyngowanych pań po sześćdziesiątce. Fryzurę miała jak Marge Simpson, a na palcach połyskiwały tłuste sygnety.
Zatrzymam się przy niej na chwilę, skąd się wzięła ta klasa rodem z sci-fi? Otóż baba roztaczała wokół siebie aurę władzy absolutnej, ściśle przyjaźniła się z dyrektorką, a ta chętnie spełniała jej prośby, bo w ten sposób mogła pochwalić się na forum międzyszkolnym jakimi luksusami dysponuje nasza szkoła xD
Ale dyrka była spoko, wiem że ostatnio zmarła i ze smutkiem wspomniałam jak kiedyś złapała mnie biegnącą korytarzem, przytuliła, pocałowała i prosiła abym nie zrobiła sobie krzywdy 🥺 w zasadzie to wszyscy ją uwielbiali.
A nasza wychowawczyni to był drący japę demon xD nie mówię że była okrutna czy coś, ale miała taki sposób bycia, mocno głośny i energiczny.
Jej oczkiem w głowie był jej pies. Było to wielkie, czarne bydle, szersze niż dłuższe, budziło postrach na dzielni a mój pies bał się go jak diabła.
Ale że psiecko kochane, złotko najpiękniejsze, jest smutne jak samo siedzi w domu, więc czasem, ale nie na zwykłych lekcjach, może dodatkowych? brała go ze sobą do szkoły xD
Nie była to jedyna atrakcja jaką nam serwowała. Była wielką fanką jakiejś telenoweli, której emisja w dany dzień wypadała akurat podczas naszych lekcji xD a zapomniałam powiedzieć, że ta za⁎⁎⁎⁎sta tablicowa konstrukcja rozciągała się na całą ścianę i miała różne wnęki, a w jednej z nich stał telewizor. Bogactwo kuhwa.
Tak więc pani odpalała w swoim czasie telenowelę, a cała klasa cichutko i grzecznie oglądała razem z nią, bo to jednak lepsze niż szlaczki i czytanki.

Mniej więcej w tym czasie do naszej szkoły wszedł prawdziwy game changer o hucznej nazwie 'sklepik szkolny'. Była uroczystość wielkiego otwarcia, przecinanie wstęgi i dumne ściskanie sobie dłoni między władzami szkolnymi jakby co najmniej doprowadzili do całkowitego pokoju na świecie. Szał na sklepik był tak wielki, że przez długi czas prawie niemożliwe było z niego skorzystać w trakcie trwania przerwy. Kolejki wiły się całą długością korytarza.

W 3 klasie zaczął się dla mnie jeden z największych dramatów tego okresu. Do naszej klasy trafił spadochroniarz SEBA.
sad story alert
Jeśli miałabym wskazać jakąś osobę ze swojego otoczenia, którą bez mrugnięcia okiem skazałabym na dozywotnie tortury i c⁎⁎ja w d⁎⁎ę to właśnie jego.
Do tego czasu moje życie w szkole było w miarę spokojne, paru chłopaków z klasy czasem mi dokuczało, ale szło z tym żyć. Wjazd Seby w nasze życie mocno zakłócił spokój w klasie, ponadto gnojek zawiązał sojusz z wyżej wymienionymi chłopakami, który miał na celu głównie gnębienie mnie na wszelakie sposoby.
Bądź mno
Miej swój świat, nie gadaj z nikim prócz jednej koleżanki
Nikomu nie wchodź w drogę
Czy może być lepszy cel do wyżywania się? Okazuje się że nie
Przeżyć z nim nie opiszę, dodam tylko że już więcej nie kiblował bo chcieli się go pozbyć, a jeszcze długo po skończeniu szkoły potrafił zaczepiać mnie na ulicy, przez co nie czułam się bezpiecznie na osiedlu
Kto nie zna sławetnego 'nie ważne kto zaczął, podajcie sobie ręce na zgodę' a także 'zaczepia cię bo cię lubi'. Aż mam chęć prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić każdemu z tych nauczycieli, którzy mi w żaden sposób nie pomogli, oczywiście z czystej sympatii, hehe
Ale oto i nadeszła 4 klasa a wraz z nią jeszcze większa drama

Jak każdy wie, czwartoklasista zamyka za sobą rozdział jednej klasy i przez cały dzień krąży po całej szkole z lekcji na lekcję
Dla takiego dzieciaka to ogromne wydarzenie, czuje wind of change i namacalny dowód na bycie starszakiem, który patrzy z góry na gówniaki z klas 1-3. Pamiętam to uczucie do dziś
Niestety przyniosło to też zmiany w organizacji znienawidzonej lekcji - WFu
Jaki jest WF w szkołach każdy widzi. O ile ćwiczenia w zakresie pierwszego etapu nauczania były dla mnie znośne, to połączenie dziewczyn z mojej klasy z inną klasą na czas WFu to była najgorsza rzecz zaraz po Sebie.
Już mówiłam, że w mojej klasie dziewczyny były spoko, niestety okazało się, że w klasie z którą przyszło nam mieć WF jest grupa typowych mean girls, które za swój cel szybko obrały sobie mnie 😒
A jaki jest najlepszy plan wuefistów na tą zjebaną lekcję? Chłopaki gała a baby siatka.
Oczywiście zaczynamy od wyboru drużyn, czym zajmowały się zawsze 'fajne' dziewczyny. Selekcja była prosta, na samym końcu zostawałam ja i 'większa' koleżanka, a ambitne grupy musiały z nieukrywanym żalem wybierać tą mniej gorszą
Żenada na całe życie, nie polecam
Przez te wszystkie zajęcia myślałam, że nie potrafię grać w siatkę, kluczem do mojej porażki było to, że była to gra zespołowa, a jak tworzyć zespół jak darły na mnie mordę za każdy mój ruch, nauczyłam się więc unikać piłki 🤡 również z tego powodu, że najczęściej leciała w moją stronę z agresywną prędkością
Nauczyłam się też nie wychodzić z szatni przed nimi, bo groziło to nieoczekiwanym zdjęciem gaci
A co w tym czasie robiła wuefistka? Kurde nie wiem, teraz pewnie scrollowałaby instagrama

Jakoś w tym czasie nadeszły spore zmiany w szkolnictwie. Na wielkim zebraniu w auli dowiedzieliśmy się, że edukację w tej szkole zakończymy po 6 klasie i mój rocznik, jako drugi dostąpi zaszczytu pójścia do gimbazy.
Dla mnie czad, na tamtym etapie nienawidziłam tej szkoły tak mocno, że wpędziło mnie to w problemy zdrowotne
Jakby tego było mało, 5-6 klasa to był ten szalony czas, w którym wszystkim zaczyna odpierdalać od hormonów.
Wspomniana jedyna koleżanka z klasy, z którą miałam kontakt, zaczęła się zmieniać nie do poznania
Zaczęło się od kusych ciuszków i makijażu (co wcale nie wyróżniało ją, niestety, od wielu innych 6-klasistek), a skończyło na tym, że prawie przestała ze mną gadać, bo z innymi laskami można było pogadać o jakichś babskich debilizmach, a wyjście gdzieś ze mną to chyba był wstyd
Formowały się też pierwsze związki, nawet Seba znalazł własną miłość. Ich związek był obfity w ciekawe wydarzenia, jednym z nich było jak kiedyś jego zapłakana laska wybiegła z męskiego kibla z mokrym łbem, a za nią jej roześmiany luby wraz ze swoimi przydupasami. Jednakże wsadzenie jej głowy do kibla i spuszczenie wody nie okazało się przeszkodą na drodze ich romantycznej relacji. Jestem jej jednak wdzięczna, że częściowo odsunęła ode mnie jego uwagę

Jedną z rzeczy, która mnie mocno smuciła, był brak informatyki w mojej klasie. Na szczęście miałam w klasie kolegę, który miał w domu kompa (wyjątkowo jak na tamte czasy) i zaczął mnie zapraszać do siebie, uczyć obsługi komputera i wprowadzać w masterowanie Wormsów. Wkrótce okazało się, że mamy masę wspólnych zainteresowań 😀 od razu mówię, że nie było z tego nic więcej, po prostu zgadało się dwóch nerdów, tyle 😛 i ta nowa znajomość pomogła mi przetrwać końcówkę szkoły

Ale szczerze, wolę płacić podatki, użerać się z biurokracją i zasuwać do roboty do końca życia niż wrócić choć na jeden dzień do tej zjebanej szkoły

Natomiast gimnazjum okazało się dla mnie dużo większą zmianą niż sądziłam, ale to temat na kiedy indziej

Pokaż więcej komentarzy (50)

Gruba ryba

w Hydepark

40piorunów

Chłop się wkręcił jakiś czas temu w strzelanie z patyka i sznurka

Początkowo celność była jaka była, na 5 minut strzelania przypadało 10-15 szukania strzał - zakopywały się głęboko w trawie/ściółce w dużej ilości. Skleposerwis w którym zamawiałem kolejne zaczął mnie robić w c⁎⁎ja z jakością, więc kupiłem od chińczyka maszynkę do przyklejania lotek i następne 4 strzały skleiłem sam (w sklepie zamówiłem tylko docięcie na długość i osobno komponenty).

Potem przyszedł czas na wymianę łuku i strzały przestały pasować (były za miękkie).

Kupiłem więc "wymarzone" (bo fajnie wyglądające) strzały, oczywiście do samodzielnego złożenia - osobny grot, nasadka, wielopak lotek, klej etc.

Jak zacząłem je sklejać to zrozumiałem, że tania chińska maszynka do klejenia strzał jest chińska i tania nie bez powodu. Po dwóch-trzech dobrze wykonanych, zepsułem kilkanaście lotek, poświęciłem total ze 2h na sklejenie wszystkiego, dziś mogłem je wreszcie przetestować.

Świstu gwizdu

Liczyłem że będzie się strzelało precyzyjniej i powtarzalnie

Ale k⁎⁎wa nie aż tak XD

"Górna" strzała na zdjęciu wbiła się od tyłu w "dolną" zanim doleciała do celu. Nie doszło do pełnej penetracji, więc nie można mówić o "Robin Hoodzie", co nie zmienia faktu zniszczenia jednej sztuki amunicji.

Straty wyceniono na 30zł (i trochę czasu i nerwów), ale nie mogę dokupić jednej, tylko muszę od razu cały komplet 12 sztuk.

Trochę się jednak cieszę, że strzelam powtarzalnie (naprawdę celowałem w prawe dolne koło, z odległości 20 metrów) xD

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Wiadomości Polska

34piorunów

Klimczak: w przyszłym roku pierwsze pociągi PKP Intercity pojadą CMK z prędkością 250 km/h

Na Centralnej Magistrali Kolejowej przeprowadzono testy systemu transmisji danych GSM-R, wspierającego prowadzenie ruchu kolejowego przy prędkościach powyżej 160 km/h. Jak przypomniał we wtorek Dariusz Klimczak, w przyszłym roku pierwsze pociągi PKP Intercity pojadą CMK z prędkością 250

Mistrz

w Wiadomości Polska

112piorunów

Chiński humanoid na terenie portu marynarki wojennej RP. Skandaliczna promocja Dnia Wojska Polskiego w social mediach

Edward Warchocki - chiński humanoid i influencer - goni warszawskie dziki, zwiedza polski parlament i bryluje na przyjęciach w ambasadzie Chińskiej Republiki Ludowej. Do listy jego "sukcesów" można dołączyć kolejny. Wizytę w porcie marynarki wojennej RP i zapraszanie Polaków na

Osobistość

w Hydepark

83piorunów

"Cycu" przedstawił swoją wersję wydarzeń w sprawie pobicia ukraińskiej pary we Wrocławiu. Pocieszajace, że nie lubi bić kobiet. No szkoda szkoda chłopa. Pewnie ma traumę teraz.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Lider

w Filmiki z wojny

20piorunów

Filmik opublikowany przez 42. Brygadę Zmechanizowaną Sił Zbrojnych Ukrainy

https://streamable.com/njyzs0

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

77piorunów

Nastawiać dupska do kopania wszyscy ci co narzekali na słońce i ze im za gorąco bylo. Słońce się obraziło i jest ciulowa pogoda teraz

Kurde pół roku bez słońca praktycznie i tu kolejne dwa tygodnie ponad powtórka bez dużej ilości światła

Pokaż więcej komentarzy (37)

Gwiazdor

w Hydepark

91piorunów

Hej! Dziś rano żona mi powiedziała, po dwóch dniach obrażania się na mnie, że nie szanuję jej czasu!

Wiecie jak to owe 'nieszanowanie' wyglądało? Dwa dni temu, gdy ja malowałem naszą sypialnię, ona musiała iść ululać bobasa a przecież ja to mogłem zrobić bo ona chciała sobie poćwiczyć. Rozumiecie? Od miesiąca popołudniami i weekendami robię remont (salon, kuchnia, klatka schodowa, sypialnia), oczywiście z krótkimi przerwami na wyjazdy z nią na zakupy i inne mało ważne rzeczy, śpię na w uj niewygodnej kanapie, jestem niewyspany, wszystko mnie napierała...a ta mi powie, że nie szanuję jej czasu.

Pytanie do was - iść w tą zaczepkę i coś (co?) jej odpowiedzieć czy poczekać aż jej minie okres? (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)

PS. Dodam, że jeszcze w niedzielę po południu siedzieliśmy na tarasie pod kocem i mówiła, że dobrze nam tu ¯\\(ツ)

Pokaż więcej komentarzy (79)

Fenomen

w Hydepark

18piorunów

W mojej okolicy, na drogach osiedlowych ma miejsce masowa wymiana znaków drogowych. "Ustąp pierwszeństwa" znika, a na jego miejsce pojawia się "koniec drogi wewnętrznej".

Pytanie do jakiegoś mądrego człowieka w temacie drogownictwa - o co tu chodzi? Czy to wynik jakiejś nieprzemyślanej ustawy?

Mój zdrowy rozsądek mówi mi, że to jest proszenie się o kłopoty. Żółty trójkąt jest tak oczywisty, że wręcz pamięć mięśniowa działa aby zwolnić i zachować ostrożność. Ten znak z napisem jest często ignorowany - bo sądzę, że dla wielu wydaje się mało ważny, że nie wspomnę nawet o cudzoziemcach za kółkiem, z których wielu pewnie totalnie nie ogarnia o co w nim chodzi.

Lider11piorunów

@Spleen Zmiana wynika z przepisów. Masz do czynienia z drogami wewnętrznymi, które łączą się z drogami publicznymi nie poprzez skrzyżowanie, ale zjazd. A więc w tym miejscu włączasz się do ruchu, ze wszystkiego tego skutkami.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

Znajoma w pracy pisze dziś do mnie na Sparku (takie corpo Gadu-Gadu), czy chce zabawną historię usłyszeć. Piszę jej, no dawaj.

Otóż jej syn chce zrobić prawo jazdy. W tym celu trzeba założyć jakiś profil kandydata na kierowcę. W tym celu trzeba się udać do urzędu do wydziału komunikacji. Jej mąż, pieszczotliwie nazywany "starym" postanowił wziąć na swoje barki ciężar zarejestrowania młodego w urzędzie.

Sęk w tym że umówił go w urzędzie powiatowym a nie miejskim.

Umówić, umówił. W urzędzie? No w urzędzie. A baba jak to baba, będzie szukać dziury w całym.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

107piorunów

Jakie są najgorsze tortury, jakim można poddać przeciętnego polskiego kierowcę?

* Kazać mu przestrzegać ograniczenia prędkośći,

* Kazać mu jechać powyżej 3 sekund za traktorem/rowerzystą.

* Kazać mu zapłacić za parking,

* Kazać mu zatrzymać się przed przejściem,

* Kazać mu przejechać przez próg zwalniający (zwłaszcza poduszkowy),

Jeszcze jakieś pomysły?

Gruba ryba1piorunów

O, ja mam jeszcze jedno - nie omijać na ciągłej autobusu, który ma przystanek na pasie ruchu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (36)

Mistrz

w Gry

184piorunów

Będzie nowy dodatek do Wiedźmina 3: Pieśni przeszłości pojawią się w 2027 roku

Pokaż więcej komentarzy (69)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Ostatnia wizyta u psychologini

Małą miałem ochotę by iść, trochę pogadaliśmy, że dobrze bo skupiam się na tym co mam, akceptuję to jaki jestem i nie zmieniam na siłę. Nie inwazyjny w zgodzie z przyrodą, harmonia.

Nie chce mi się dalej chodzić bo jedyne czego się dowiedziałem to:

- wszystko jest dobrze

- kobiety mają gorzej

- kobiety są takie same jak mężczyźni tylko zmanipulowane przez społeczeństwo

Sesje polegające na "co to mówi o panu?", wymienianie mocnych cech z d⁎⁎y, które nie mają znaczenia w rzeczywistości bo nie są wymagane w pracy ani w relacjach. Mądrości typu: "są tacy ludzie, ale nie wiadomo gdzie".

Przez to, że jest kobietą to sama nigdy nie miała trudności w relacjach i pewnie nie przerabiała takich przypadków.

Też niezbyt komfortowo się czułem bo bałem się mówić pewne opinie by nie zostać zwyzywanym od inceli. Już robiła do tego próby bo pytała czy mam jakieś sztywne konkretne wymagania co do partnerki. Ja zacząłem wymieniać cechy, które przyciągają moją uwagę i były różne wybrąłem mówiąc, "to nie jest tak, że musi to mieć tylko przyciąga moją uwagę".

Czy na zdalnych z lekką agresją w głosie, że zanotowałem sobie to co mówi, oraz miała problem, że zabawkę sobie w ręce przekładam dla rozluźnienia. Gdy coś mnie zaciekawi to notuje sobie bo tak już mam i nikt nigdy nie miał o to problemów.

Przychodzi się z konkretnymi problemami do omówienia, chęci poprawy, dowodzenia się co źle się robi. Dostaję przegląd tygodnia i "co to wydarzenie mówi o panu?" Co se lepiej mogę z AI zrobić. Gdybym powiedział,że cały tydzień przeleżałem w łóżku to bym usłyszał "trzeba mieć czas na odpoczynek"

Twórca1piorunów

@Dudleus

oraz miała problem, że zabawkę sobie w ręce przekładam dla rozluźnienia.

kiedyś na terapii online bawiłem się nożem (był na biurku akurat) i moja terapeutka tylko z tego zażartowała xD
Dziwna reakcja, fidgeting jest dość normalny

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

33piorunów

@MalyDiabel swoim wpisem o organizowaniu spotkań szkolnych przypomniał mi o moim romantyzowaniu na temat spotkań szkolnych m.in z najlepszymi kumplami z podstawówki.

Było nas 4 - dwie ławki po prawej stronie klasy 1-3, potem 4-6. Ogólnie dość zgrana czwórka normików. W miare zabawni, w miare normalni, oceny przeciętne, po szkole jaraliśmy szlugi, bawiliśmy się w chowanego na kamienicach. Standard. Z dobrych rodzin późnych lat 90 i wczesnych 2000 - nikt nikogo nie zabił w rodzinie, alkoholizm w dopuszczalnej normie, przemoc domowa sporadyczna xD

No i minęły lata. Mówię - oh, ah, moje mordeczki. Dorwe ich i będziemy się dalej przyjaźnić xD Tak k⁎⁎wa xD

Dorwałem jednego. Gadu, gadu (dosłownie i w przenośni) i coś tam zaczęliśmy się kumać. W końcu - "mordo, pożycz 200 zl" no to pożyczyłem, bo generalnie nikt mnie w życiu na hajs nie oszukiwał xD No i się zaczęło - nie oddaje, ściemnia, unika. No to stwierdziłem, że (ogólnie jestem miły dla ludzi ale mocno wahadło uprzejmości mi się odchyla jak ktoś jest ujkiem) wykonam telefon do jego rodziny z zapytaniem, czy tylko mi nie oddaje, czy im też nie i czy też ich zlewa jak do niego dzwonią. Hajs pojawił się po tygodniu. C⁎⁎j w niego.

Drugi, "ooo siema mordo", od słowa do słowa relacja się rozpoczęła, aż dostaję wiadomość "Ej, mordo, jestem na lotnisku, mógłbyś mi kupić taką kartę doładowanie za 10PLN bo nie mogę jakoś ze swojego doładować, a na kasyno online potrzebuje" xD Suma sumarum, okienko rozmów na fb z nim wyglądało tak, że miałem jakieś 15 wiadomości na które nie odpowiadałem typu "mordo, tylko dwa funty, doładujesz?", "Hej, Afterlife, co tam, szybkie pytanko bo akurat karty nie mam przy sobie, doładowanko za 5 funtów" xD

Trzeciego minąłem w poczekalni do lekarza po chyba 20 latach odkąd widziałem go ostatni raz. Widać coś mu siadło mocno i był bardzo spłoszony. Nie zaczepiałem.

Także ten xD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Wizyta u psycholożki
Dzisiaj zdalnie i nagle to wyszło. Bardziej spięty zdalnie jestem.
Chciałem sobie notować na bieżąco bo i tak siedzę przy komputerze, ale wyczułem w głosie, że pani się nie podoba to odpuściłem. Przy kobiecie ogólnie bardziej spięty jestem niż przy chłopie byłem. 

Pokazałem wisielca, którego namalowałem na zajęciach, ale też przyznałem, że sobie nic nie zrobię bo ręce mi się trzęsą. Poruszę temat myśli magicznych na następnym spotkaniu, oraz że chodzę do parku i to mnie uspokaja.

Jestem sfrustrowany bo na uczelni tylko mówią, że wszystko jest kolorowe, super kariery itp. W rzeczywistości życie tak nie wygląda, inni studenci też to zgłaszają.  Zawsze drobne pocieszenie.


Postęp tylko z znajomymi zrobiłem w tym czasie, to zwróciła uwagę, że na początku też o tym mówiłem, że za bardzo tu nikogo nie mam. Cieszę się z znajomych nie ukrywam tego.


Najbliższe otoczenie widzi mnie pozytywnie, pan też mnie tak widział, według psycholożki wszytko ze mną w porządku tylko świat nie jest taki kolorowy a nie, że ja tylko jestem tym problemem. Skupić się na tym, że dostaję pozytywne komunikaty.

Nie mogę popracować tutaj nad poczuciem własnej wartości bo za mało spotkań zostało.

Co zrobić:
Mówiła, żeby spróbować terapii na NFZ tylko ja nie wiem z czym iść dokładnie, ale mówiła, że to i tak zejdzie z czekaniem, nie trzeba wiedzieć od razy.


Znaleźć męską grupę wsparcia. 

Pokaż więcej komentarzy (12)