Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

mati3654Kosmonauta

Dołączył/a:

  • 119 wpisów
  • 345 komentarzy
  • 5 obserwujących

Kosmonauta

w Hydepark

14piorunów

Z cenami nieruchomości w Warszawie zaczyna się dziać to samo co od dawna obserwujemy w Azji, czyli kupno mieszkania przestaje być opłacalne z czysto ekonomicznego punktu widzenia w porównaniu z wynajmem.

Poszukujemy z żoną od kilku miesięcy mieszkania M5 na rynku wtórnym, ceny w lokalizacji która nas interesuje wahają się w okolicy 18-22tys. z metra czyli około 2,1 - 2,5mln zł za interesujący nas metraż 100-120m. Chcąc wziąć większość w kredycie na 20-25 lat (na dłużej nie dostaniemy ze względu na wiek) musielibyśmy się liczyć z ratą na poziomie 12-14tys miesięcznie z czego samych odsetek na początek 8-9tys.

Jednocześnie podobne mieszkanie można wynająć za... 5000zł plus czynsz administracyjny (który trzeba też płacić mając własnościowe więc można pominąć). Takich mieszkań w tej samej okolicy są 4 na wynajem i widzę że właściciele nie mogą ich wynająć i schodzą mocno z ceny jak na załączniku.

Czy kupno wg Was wciąż ma sens przy tak chorych cenach i stosunkowo tanim wynajmie? Czy lepiej zaoszczędzoną różnicę wrzucić na giełdę/obligacje i poczekać na spadki choćby w cenach realnych?

Pokaż więcej komentarzy (28)

Fenomen

w Hydepark

72piorunów

Właśnie pije trzecia kawusie i tak sie zastanawiam, ze zawsze jak gadam z znajomymi i wspominam, ze wypiłem dzis 2-3 kawusie, to sie dziwią, ze tak duzo. ile niby kawusi, to za duzo kawusi? 2-3 filizanki/kubki to niby normalna dawka kawusi, moze moi znajomi to leszcze kawusiowe?

ile pijesz kawusi dziennie?

  • 117% (93 głosy)
  • 2-344% (247 głosów)
  • 4-513% (73 głosy)
  • wiecej5% (28 głosów)
  • nie pije/nie lubię kawusi | team herbatka16% (89 głosów)
  • optopedau5% (27 głosów)

557 głosów

Pokaż więcej komentarzy (85)

Mistrz

w Polityka

109piorunów

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z rządu Donalda Tuska. "Wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki"

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała na portalu X, że odchodzi z rządu. Ministra funduszy i polityki regionalnej podziękowała za wspólną pracę. Przekazała również, że partię Polska 2050 "pozostawia w rękach jej założyciela". Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała o swojej decyzji w

Gruba ryba

w Rodzicielstwo

98piorunów

Wiem, że Ameryki nie odkryłem ale nasza ... to jest porażka. Siedzę z młodym drugą godzinę na umowioną wizyte u specialisty, na którego czekało sie 2 miesiące. Przyjmuje tylko w czwartki oczywiście godziny tylko 10-16 . Nawet nie wiem czy wejdziemy do tej godziny bo kolejka jeszcze długa. Na 15:00 trzeba odebrać młodą z przedszkola. Dobrze, że Żona też ma dziś wolne. Ech, szkoda strzępic ryja. Chciałem sie tylko wyżalić co by lżej było.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Kosmonauta

w Hydepark

4piorunów

Tomki, pytanie czy sprzedawał ktoś coś większego kiedyś na aukcji Allegro?

Odziedziczyłem po dziadku kilka lat temu garaż w niewielkim mieście powiatowym, odkąd dziadek przestał jeździć autem zaczął garaż wynajmować znajomemu sąsiadowi za 100zł miesięcznie, starszy Pan do tej pory przynosi mojej cioci kasę co miesiąc. Myślałem że ten garaż nie ma jakiejś większej wartości, może 20-25tys., aczkolwiek znajduje się w centrum miejscowości pomiędzy blokowiskami gdzie zawsze brakuje miejsc do zaparkowania, niedawno poszła jakaś plotka w mojej rodzinie że chcę ten garaż sprzedać i miałem już chyba z 5 telefonów w tym miesiącu od ludzi którzy chcieli jeszcze tego samego dnia przynieść gotówkę na zakup i którym bardzo zależało. Wszedłem sobie na OLX i widzę że garaże w znacznie gorszej lokalizacji i blaszane (mój jest murowany, ma kanał, prąd, nowe wrota) chodzą po 50tys., a w miejscowości powiatowej obok nawet po 70-80tys. Problem w tym że w mojej miejscowości wszyscy się znają i trochę głupio mi nawet wystawić ten garaż w takiej cenie, pomyślałem że może wrzucę na allegro aukcję z ceną minimalną 30tys i wyślę linka do wszystkich potencjalnie zainteresowanych plus ogłoszenie z linkiem na samym garażu, czy ktoś z Was coś takiego robił?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mistrz

w Wiadomości Świat

85piorunów

Bójka pilotów po próbie rozbicia samolotu miała spowodować przypadkowe nadanie sygnału uprowadzenia samolotu

Piloci samolotu linii Flydubai wdali się w bójkę na pokładzie samolotu i przypadkowo nadali sygnał uprowadzenia samolotu — podaje "Jerusalem Post". Samolot bezpiecznie wylądował na lotnisku w Arabii Saudyjskiej. #wiadomosciswiat #izrael #samoloty #owcacontent

Lider

w Hydepark

109piorunów

Na podstawie zebranych doświadczeń, moich i cudzych, w ostatnich miesiącach, chciałbym się podzielić kilkoma doświadczeniami "mieszkaniowymi" i jednocześnie zapytać Was o opinię. Historii jest kilka i postaram się je rozłożyć na kilka dni. Mają różny stopień ładunku emocjonalnego, który postaram się stopniować. Dzisiaj wrzucę temat, który był chyba taką kroplą, która przepełniła czarę a wydarzył się w miniony weekend i mnie uruchomił. Ale zacznę od postawienia pytań:

Jak jest z dostępem do Waszych domów/mieszkań? W jaki sposób organizujecie odwiedzanie Was przez rodzinę lub znajomych?

Do minionego weekendu szykowaliśmy się od kilku ładnych tygodni. Zaprosili nas przyjaciele, bliscy nam ludzie, z którymi niestety widujemy się rzadko - mają nawał pracy i innych obowiązków. Kilka tygodni temu zaprosili nas na cały weekend u siebie pod miastem - sielaneczka, piękna chałupa, ogród, grill, pożegnanie lata no i jeszcze inna okazja, ale mniejsza o to. Mieliśmy taki luksus, że koleżanka zabrała nas z domu i w niedzielę miała odwieźć. Luksus. Sobota, pora obiadu, ja z kumplem delikatnie napoczynamy szkocką i wspominamy, koleżanka szykuje obiad, moja różowa jej pomaga. Dostaję telefon. Wujek:

-No cześć, będziemy u Was za jakieś pół godziny.

No tak k...a. Jak zawsze. Po co zaproszenie, po co uprzedzać. Koleś, który ma do mnie niemal 2 godziny jazdy informuje mnie łaskawie, że będzie za pół godziny w moim domu. Tyle razy prosiłem, i nie tylko jego, pół żartem pół serio - uprzedzaj, zapowiadaj się. To samo miałem z rodzicami, którzy kiedyś potrafili mi zadzwonić domofonem do mieszkania, że byli na spacerku i wpadają na kawę - np. w sobotę rano, jak leżę nieprzytomny, a mieszkanie na przyjmowanie gości średnio się nadaje. Bo moi rodzice są nauczeni, że się do nich wchodzi jak do siebie, tak samo jak do moich dziadków na wsi - tam nikt drzwi nie zamykał, sąsiad, listonosz - wchodzili jak chcieli. A dla mnie to nie jest normalne. Mi się w głowie nie mieści, że można kogoś informować, że zaraz się u niego będzie mając w poważaniu jego czas, prywatność i plany. Teściowie? To samo. Wpadli kiedyś do nas w niedzielę na obiad i byli zdziwieni, że nie bardzo mamy ich czym przyjąć - musiałem zasuwać po pizzę xD

Jakoś na przestrzeni lat udało się wypracować, że jednak rodzice do nas dzwonią, zanim do nas wpadną. Nie wiem, co Wy na to, ale według mnie, niezależnie od stopnia pokrewieństwa, tak powinno być. Ale wujo wie swoje...

Jw, będziemy u Was za jakieś pół godziny. Kręcę głową z niedowierzaniem i krótko i na temat odpowiadam:

-Nie ma nas.

-O! Słyszę wielkie zdziwienie w głosie, bo kto to widzioł, żeby w sobotę po południu nie być w domu. A gdzie jesteście?

-U znajomych pod miastem, wyjechaliśmy na weekend.

-A.... Bo wiesz, na kawę chcieliśmy wpaść, i cośtam mi w komputerze trzeba zrobić.

-Mhm, no lipa... Darowałem sobie komentarz, że jakby zadzwonił przed wyjazdem, to by sobie oszczędzili jazdy, ale wujo wie lepiej.

-To gdzieś za ile możecie być?

KURAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! No pie*ony, wiem, że żyje w innych normach społecznych i za słuszne uznaje tylko te, które wyznaje sam, ale to było przegięcie pały. Mamy wszystko rzucać, olać, że kumpela się szykuje z obiadem, tylko wracać do domu. Nope.

-Nie możemy być, bo po pierwsze nawet nie mamy samochodu, a po drugie zaraz siadamy do obiadu.

Koleżanka się przejęła, że przecież może nas zawieźć jak coś pilnego, ale zacząłem spieprzać ze słuchawką i machać ręką, byle tylko wujo tego nie usłyszał xD

-A to ja mogę po Was podjechać.

-No nie, wujek, nie. Wracamy jutro wieczorem.

-AHA!

Pretensja w głosie słyszalna, ale mam to gdzieś. Pozwoliłem sobie na delikatnego prztyczka:

-Także następnym razem tylko zadzwoń wcześniej żebyśmy w domu byli, hehe

Różowa się przejęła, że może to coś pilnego, ale nie. Rozmowa się skończyła, niesmak pozostał, ale go spłukałem 😉

Ja wiem, że kiedyś było inaczej, ale ja nie żyję kiedyś tylko teraz i mnie nie obchodzi jak mi mama opowiada że kiedyś sąsiad do sąsiada to bez pukania wchodził a teraz mi opowiada jak to do niej koleżanki wpadają bez zapowiedzi, ale co mnie to? Nie znam ludzi z mojego pokolenia, u których by to w taki sposób funkcjonowało. A jak Wy uważacie?

W jaki sposób przyjmuję gości?

  • Tylko na wyraźne zaproszenie z mojej strony25% (122 głosy)
  • Niech przychodzi kto chce, byle się zapowiedział odpowiednio wcześniej56% (275 głosów)
  • Czym chata bogata, niech wpada każdy o każdej porze6% (31 głosów)
  • Rodzina niech wpada kiedy i jak chce, znajomi niech się zapowiadają7% (36 głosów)
  • Żadnych gości never :)6% (31 głosów)

495 głosów

Gruba ryba24piorunów

Jak się zapowiedzą, to spoko. Pół godziny to trochę mało, ale jakbym był w domu i nie miał planów, to na kawę mogą ludzie zajrzeć. Ale jak mnie nie ma, albo chcę cokolwiek innego porobić, to odmawiam.

W temacie, historia rodziców sprzed dekady. Do brata wpadli z prezentem po przeprowadzce JAK GO NIE BYŁO W DOMU, bo dostali klucze "w razie W", więc uznali że mają otwarte zaproszenie. Weszli, kawkę sami sobie zrobili i czekali. Nawet nie dali znać że są.

No nie.

Brat ich zjebał, mama obrażona klucze oddała, szukała potem poparcia u mnie, i styki się przepaliły że go nie dostała. Parę dni potrzebowała żeby przetrawić, ale ogarnęła i już zawsze dzwonią.

GURU45piorunów

Ty jesteś normalny a oni są zjebani.
Nie daj sobie wejść na głowę i rób tak żeby mieli jak najwięcej kłopotów w związku ze swoimi niezapowiedzianymi wizytami. Goście powinni nie tyle się zapowiedzieć to zapytać czy mogą złożyć wizytę i ty decydujesz czy masz ochotę przyjąć gości.
Mieszkanie to jest twoja bezpieczna przestrzeń i ty musisz ją kontrolować

Pokaż więcej komentarzy (83)

Lider

w Hydepark

152piorunów

no skislem xD nie bedziesz robaku wyjezdzac poza europe!

Kosmonauta2piorunów

@bartek555 jestes w Malezji? Co ciekawe mObywatel też tam nie działa. Jak byłem ostatnio w konsulacie Pan konsul mi powiedział że oni też mają z tym problem bo im strony rządowe często nie działają i nie mają jak pracować :slightly_smiling_face:

Kompan3piorunów

Prawdopodobnie z powodu DDoSów. W Internecie ostatnio wzmogły się ataki DDoS polegające na zalewaniu gigantyczną ilością ruchu całych sieci operatora w celu wymuszenia okupu. Ten ruch jest tak duży, że często przekracza przepustowość łączy zagranicznych całych punktów wymiany ruchu. A że większość tego śmieciarskiego ruchu pochodzi z zagranicy to jedynym sposobem obrony jest na czas ataku całkowite wycinanie ruchu z zagranicy. Ataki czasem trwają kilka godzin a czasem kilka dni...

Pokaż więcej komentarzy (51)

Kosmonauta

w Hydepark

38piorunów

Swoją pierwszą komunię miałem w 1997 roku, dostałem wtedy od chrzestnej złotą monetę 1-uncjową która w tamtych czasach kosztowała koło 1000zl a od chrzestnego namiot który pamiętam kosztował majątek jak na tamte czasy bo jakieś 600zl. Z namiotu się ucieszyłem mega a monetę matka gdzieś schowała i tyle ją widziałem. Pamiętam dobrze że w szkole Ci bardziej zamożni zbierali na komunię ~ 2000zl i kupowali sobie zazwyczaj za to podstawowego PCeta a Ci mniej szczęśliwi ~ 1000zl za które często mieli fajnego “górala”. Te same 2000zl w złocie z tamtych lat to dzisiaj 34tys PLN za które dzieciak mógłby sobie kupić 15-20 podstawowych kompów czy rowerów, ale jak to z inflacją bywa nie tylko komputerami i lokomotywami się człowiek żywi. A Wy ile dostaliście na komunię i na co przewaliliście?

Tytan0piorunów

@mati3654

Te same 2000zl w złocie z tamtych lat to dzisiaj 34tys PLN za które dzieciak mógłby sobie kupić 15-20 podstawowych kompów czy rowerów,

No i gdzie te twoje 15 komputerow? Oh wait..

monetę matka gdzieś schowała i tyle ją widziałem
Pokaż więcej komentarzy (29)

Kosmonauta

w Hydepark

35piorunów

Dopiero co zaczął się rok szkolny a na grupach rodziców prawie że nastolatków:

* po 2 dniach szkoły zadawanie pytań o zdjęcia notatek (k⁎⁎wa, jakich notatek, z lekcji organizacyjnej? :o).

* gównaburza o wszystko co możliwe: Frania nie dostała zupy i deseru, czy ktoś jeszcze miał taki problem, trzeba wnieść skargę na firmę cateringową

* skarga do dyrektora na nauczyciela bo informacje poszły na whatsappie a nie na librusie

* narzekanie rodziców że dostęp do librusa dostaną dopiero w 5. dniu szkoły i jak tu żyć przez te 4 dni!?

Jako że wróciłem z zagranicy gdzie mój kontakt ze szkołą był bardzo sporadyczny a z rodzicami na grupie głównie umawialiśmy się na kawę co 2-3 miesiące mam pytanie, czy to jest normalne czy trafiłem do bardzo dziwnego towarzystwa? (Warszawa, szkoła publiczna)
I czy tylko ja mam wrażenie że oprogramowanie typu librus do śledzenia każdego ruchu dziecka to jakiś rak polskiego szkolnictwa ostatnich lat?

Fenomen5piorunów

tak, rodzice są pie⁎⁎⁎⁎⁎ięci. nie mają chyba swojego życia, znaczy życie zamienili na tresurę młodego. plus połowa to się napierdala regularnie w lidl mma, o crocsy czy inne promki, czyli czaisz ten typ człowieka

ja tam mam spokój, bo baba chodzi do szkoły - a ona jest naprawdę ze dwa lewele wyżej w pierdolnięciu od tych ludzi, to i ona ma spokój

Pokaż więcej komentarzy (14)

Kosmonauta

w Hydepark

90piorunów

Tata mojej małżonki wpłacał przez całe jej dzieciństwo co miesiąc ~250zł na młodzieżowy fundusz Aviva (teraz Allianz) który inwestował te pieniądze na rynkach finansowych, oczywiście po pobraniu jakiejś niewielkiej opłaty za zarządzanie. W tamtych czasach (zaczął w 1996r) były to bardzo duże pieniądze bo wiele osób zarabiało w okolicach 500zł.

W momencie kiedy wzięliśmy ślub 10+ lat temu spotkaliśmy się w biurze Aviva i Pani zasugerowała że co prawda na rachunku nie ma jakiejś zawrotnej kwoty ale lepiej to zostawić żeby sobie rosło i "pracowało na żonę". Ja wtedy za bardzo nie wnikałem w to ale ostatnio mi się przypomniało o tym "funduszu" i zerknąłem żeby sprawdzić co się tam dzieje... I o mało się nie przewróciłem.

Pieniądze były wpłacane co miesiąc zaczynając od 1996 roku i zwiększane o inflację, w 2012 roku było to już 278zł miesięcznie a całość wpłacona do 2012r wyniosła 13,400zł.

Obecnie, w 2026 roku ilość środków na funduszu wynosi zawrotne 17 tys zł! Wg GPT gdyby tata wpłacał na ETF imitujący SP500 obecnie miałaby 500tys a gdyby kupował złoto kwota ta byłaby jeszcze wyższa.

Ocenę tego typu "produktów" zostawiam Wam do oceny 😉

PS. W cenie było też jakieś ubezpieczenie ale miała też całkowicie oddzielną polisę ubezpieczeniową a celem tego "produktu" było gromadzenie pieniędzy dla dziecka.

Gruba ryba1piorunów

@mati3654 czyli uwzględniając inflację, w zasadzie to jest strata. Ja po roku odkładania na ppk uzbierałem ponad połowę tego. Także to jest taki produkt finansowy... Oszukańczy....

Pokaż więcej komentarzy (23)

Tytan

w Podróże

156piorunów

No i dotarłem.

Tym samym moja pielgrzymka dobiegła końca, a ja oficjalnie tego dokonałem. Pieszo z Sundsvall do Trondheim. Jestem z siebie na maksa dumny, momentami było bardzo ciężko, a ja dałem radę.

Zajęło mi to 26 dni z czego 1 dzień był na odpoczynek.

Mnóstwo przemyśleń, jeszcze więcej wspomnień. Wyprawa zostanie ze mną do końca.

W biurze pielgrzyma dostałem certyfikat, „List Olafa” - „Olavsbrev”, który w Polsce sobie oprawię razem z paszportem i kilkoma zdjęciami i powieszę na ścianie. Uwielbiam takie pamiątki.

Katedra w Trondheim zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Wróciły wspomnienia z licznych walk z pontiffem Sulyvahnem w Dark Souls 3.

Mam nadzieję, że wszystkim, którzy śledzili moją ekspedycję podobały się dodawane zdjęcia/video i treści postów.

Jakby ktoś miał jakieś pytania o kwestie, których nie poruszałem, piszcie śmiało.

Fanatyk8piorunów

@mnchk676 chłop poszedł do Norwegii kościół se obejrzeć a u nas w każdej wiosce przecież taki stoi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Najs, ile km łącznie przeszedleś?

I co dalej? Wracasz czy idziesz dalej?

Pokaż więcej komentarzy (29)

Gruba ryba

w Hydepark

164piorunów

Moje ulubione wspomnienie ze . Byłem w pierwszej klasie podstawówki i mieliśmy deala z rodzicami że po szkole ojciec mnie będzie odbierał z parkingu, więc zawsze zaraz po lekcjach chodziłem i czekałem max 15 minut.

No i pewnego dnia staremu się zapomniało hihi, po godzinie poszedłem do świetlicy, czekałem tam kilka godzin aż ją zamknęli xD godzina 18 starego dalej brak xD dopiero jak matka wróciła z pracy i zapytała starego siedzącego przed telewizorem "A gdzie @Czokowoko ? na dworze?" To stary się wyrwał jak z procy xD

Do domu miałem 10 minut piechotą generalnie, a czekałem ok 5-6 godzin na starego xD

Tytan16piorunów

Heh. Ja miałem prawie 4 km do podstawówki i od pierwszej klasy najczęściej dymałem do domu na piechotę, bo nie chciało mi się na nikogo czekać. BTW to były jeszcze czasy watah bezpańskich psów. Najbardziej zapamiętałem bandę Bin Ladena (tak go ludzie zwali) xD Herszt tej bandy po kolei dymał wszystkich swoich psich podwładnych xd

Kosmonauta3piorunów

@Czokowoko Ja dwa razy miałem odwrotnie - dzwonię domofonem w przedszkolu (czasy pandemii) i mówię, że czekam na Bombelka na dole. Po chwili w domofonie znów słychać głos mówiący: "Panie @Westfield , ale Pana Bombelka nie było dziś w przedszkolu" XD.

Pokaż więcej komentarzy (30)

GURU

w Wiadomości Świat

40piorunów

Rosyjski dyplomata oskarżył Mołdawię o przygotowania do wojny z Rosją

Rosja oskarżyła Mołdawię o przyspieszoną militaryzację i przygotowywanie kraju do możliwego konfliktu z Moskwą. Takie słowa padły z ust ambasadora Rosji w Kiszyniowie Olega Ozierowa w rozmowie z agencją TASS. Ozierow stwierdził, że polityka władz Mołdawii ma być realizowana w interesie zachodnich