npnptcnAutorytet
43piorunówSwoją drogą temat z "Niemieckimi wojskami jadącymi pacyfikować Trybunał" (muszę dać xD bo mnie telepie) - najdobitniej pokazuje jaki jest elektorat pisu, oraz wszystkich którzy się wokół tematu zlecieli, czyli też braunów i konfy.
Naprawdę nie trzeba żadnych statystyk jak głosowali ludzie z podstawowym wykształceniem, żadnych pasków z republik, nic.
Sam fakt, że ci ludzie grzeją do swoich wyborców tak absurdalny temat, który nawet pomimo wyjaśniania jak krowie na rowie - nadal jest rzucany - pokazuje jak horrendalnie, nieprawdopodobnie skrajnie głupi bądź ogłupieni są odbiorcy do których jest ten przekaz kierowany.
Rzucanie takich tematów byłoby obrażaniem tych ludzi, gdyby wiedzieli, że są obrażani. Bo gdyby taką rewelację sprzedał mi ktokolwiek na kogo postawiłem wyborczy krzyżyk, to bym ten krzyżyk postawił na nim.
Pisowcy traktują swoich wyborców jak skrajnych, kompletnych idiotów. A oni potwierdzają, że tak dokładnie jest.
Nikt tak nie obraża wyborców prawicy, jak politycy i dziennikarze prawicy xD
który nawet pomimo wyjaśniania jak krowie na rowie
Jest gorzej. Bo że narrację swoich "wrogów" odrzucają z marszu mnie nie dziwi, to jest typowe zachowanie ludzi silnie zaangażowanych emocjonalnie, nawet wykształconych. Ale oni w swoim bezpośrednim otoczeniu mają masę dowodów i nieścisłości które zwyczajnie ignorują, mimo że się o nie dosłownie potykają. To już jest czysty fanatyzm, bezkrytyczny i do cna wyzuty z jakiejkolwiek autorefleksji.
Przecież gdyby to był faktyczny zamach stanu i dyktatura, to by pierwszego dnia Szucha zamknęli z dwóch stron ścianą prewencji i spałowali towarzystwo na śliwkowo. W miękkim wariancie na tym by się skończyło, może w ruch poszedłby gaz i armatki wodne. W skrajnym użyto by ostrej amunicji, protestujących by wywożono sukami, bito do nieprzytomności lub śmierci. Na czarnym proteście i marszach niepodległości policja byłą brutalniejsza do cholery, tutaj sobie grzecznie stoją za płotkiem. Nawet tych co cięli blokadę diaksem zostawili w spokoju, a mieli aż nadto powodów żeby wtedy wkroczyć. Porównują to do stanu wojennego - gdzie jest godzina policyjna? Gdzie jest wojsko na ulicach? Gdzie są jakiekolwiek represje? Gdzie są polegli? Czy im się na prawdę wydaje, że za Jaruzela można było sobie postawić scenę na jezdni tak o, prowadzić wywiady, puszczać muzyczkę, rozdawać kiełbachę z namiotów? Śpiewać k⁎⁎wa na scenie karaoke!? Tam ludzie tracili życia, tu największą ofiarą jest dziadek co się potknął i przewrócił. A te staruchy powinny to doskonale wiedzieć i rozumieć, większość z nich miało okazję stan wojenny zobaczyć na własne oczy.
Uwaga, akapit z psychoanalizą za dychę.
Osobiście odnoszę wrażenie, że doszło tu do kumulacji dwóch mitów bardzo żywych w tym narodzie - oporu przeciw komunie i chrześcijańskiego męczennictwa. Podejrzewam, że te staruchy są z tych, co nigdzie za komuny nie byli, w niczym nie brali udziału, nie walczyli o wolną Polskę, siedzieli w ciepełku i się trzęśli. A potem zobaczyli jak zbudowano kult bohaterskiego oporu wobec moskiewskiego okupanta na który się nie załapali i dotarło do nich, że coś przegapili, więc teraz próbują to nadrobić. To się łączy z chrześcijańskim męczennictwem - tyle że ciężko być męczennikiem, kiedy nikt cię nie prześladuje, a wręcz twoje państwo jawnie Watykanowi obciąga. Jednocześnie bycie faktycznie prześladowanym jest przejebane, więc o przeprowadzce do Afryki czy Iraku mowy nie ma. Prześladowanie należy sobie zatem zmyślić, najmniejszą niedogodność rozdmuchać do rangi krzywdy i żywego cierpienia. Dlatego tyle jest tam różańców, krzyży i innych dewocjonaliów, tworzy się obrazki z papieżem, maryjką itd. I tak oto mamy kumulację jednego z drugim - fantomowy opór wobec zmyślonego prześladowania. Fakty zostały w domach, a rozum w drugich spodniach.
Tak wiem, że nikt nie pytał, ale siedziało to we mnie od kilku dni i padło na ciebie.
@KsRobag Sądzę, że możesz mieć rację, ale co do bardzo małego odsetka ludzi. Jakiegoś tam promila, który tak to sobie poskładał.
Rzeczywistość zazwyczaj jest dużo prostsza. Ot, został znaleziony wróg i niezależnie co tam się wymyśli, to warto kolportować. A jak wyjdzie, że głupota, to można sobie tłumaczyć, że się "nie udało, bo informowaliśmy".
To jest jak z płaskoziemcami. Oni doskonale wiedzą, że ich teorie się sypią, że są ciągle zasypywani argumentami. Ale oni też ich w ogóle nie chcą weryfikować. Ubzdurane mają, iż racja jest po ich stronie, więc jeśli coś zostało obalone, to nie dlatego, że są w błędzie, ale że ktoś ich tu sprytnie zmanipulował.
Tak się dzieje, gdy słyszysz tylko to, co chcesz słyszeć.
W pewnym stopniu działa to też w drugą stronę i na to niektórych uczulam. Nieraz trafi się jakiś fejczur na pisowca/konfederatę, który jest niesłuszny, nieprawdziwy. Jest podnieta, jest gadka "klasyczny pis" i też nie ma później przeprosin, a wszyscy po prostu uważają, że tematu nie ma. Owszem, różnica jest, bo pojawia się chociażby refleksja, u tej garstki która dotarła do sprostowania, ale nadal widać, że to emocje grają rolę podstawową.
Ludzie lubią podkręcać, dodawać, samemu się wzajemnie nakręcać.
A powiem ci przykład z moim ojcem. Jest pisowcem, albo raczej nienawidzi Tuska. Wszystko przez towarzystwo w pracy. Urobił go kołchoz przez ostatnie lata, a nie chcę go brać do firmy, bo się rozpije. Niech sobie jeździ, póki musi wsiąść w auto, to nie chleje do przesady.
Otóż ze sto razy mi powtarzał, że Tusk go okradł na ofe i tym ofe mnie torpedował. Ja z rodziną o polityce nie gadam, ale pewnego dnia już miałem dość. Zdoktoryzowałem się w temacie, wyjaśniłem jak krowie na rowie, że chuja, a nie go okradł i że (co zabawne) nadal ma hajs na ofe, tylko jest idiotą i o tym nie wie.
Jaka reakcja? Poszedł do kibla i wyszedł z telefonem, włączonym gemini i zapytaniem, o darowanie długu Gazpromowi i sprawą z Waldkiem Pawlakiem. No kurwa, przegrywam dyskusję, bo nie wiem za dużo o tym xD W jego mniemaniu jest "aaa widzisz, a zobacz, brakło gadki". Chuj, że obaliłem jego 10 letnie pierdolenie, w kiblu wyszukał nowy temat i jego jest racja, tematu ofe nie ma.
Tak działa skażony pisowski półmózg.
@npnptcn I w moim odczuciu to właśnie ten promil koczuje w Warszawie. Reszta opisu dotyczy w zasadzie każdego silnie zaangażowanego człowieka, tacy są powszechni, mija się ich na ulicy codziennie i występują oni wśród zwolenników każdej partii. Jednak na Szucha wcale wielu ludzi nie ma, frekwencja coś nie dopisuje, ale ich zaangażowanie jest ponadprzeciętne. O tę wąską grupę mi chodzi.
Płaskoziemcy jednak z mojego niezbyt szerokiego doświadczenia nie negują swojego bezpośredniego otoczenia. Żaden ci nie powie, że nie ma siły ciążenia, ona jest, tylko jej źródło jest inne niż grawitacja. Żaden ci nie powie, że nie ma gwiazd czy Słońca, tylko będzie miał inne zdanie o ich naturze czy rozmiarze i odległości. Ludki spod trybunału krzyczą o dyktaturze, która gdyby tylko istniała, to by ją odczuli na własnej skórze. Tu by mi pomogła konfrontacja, co taki człowiek odpowie na argument, że dyktatura by go po prostu bezpardonowo skasowała, że fakt iż sobie stoi i protestuje nieniepokojony nie mógłby w dyktaturze zaistnieć, jak temu zaprzeczy (bo że zaprzeczy to nie wątpię).
Nic nowego, to mogą być ci sami ludzie, którzy kupili narrację o niemieckich antifiarzach zmierzających na marsz niepodległości kilka lat wcześniej...


















