Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#anonimowehejtowyznania

Inspirator

w Hydepark

22piorunów

Mam problem z utrzymywaniem kontaktu wzrokowego. Podczas rozmowy, wodzę oczami, mój wzrok przykuwają elementy otoczenia, jakiś ruch w tle, akcenty w ubiorze rozmówcy.

Ostatnio w robocie miałem rozmowę, że skanuję wzrokiem laski i czy mógłbym się od tego powstrzymywać XD

Dla sprawiedliwości powiem, że skanuję tak samo kobiety jak i mężczyzn. Jak ktoś ma czerwone buty, to mój wzrok tam podąży, jak ma plamkę na spodniach, to na nią popatrzę. Raz nawet miałem nieprzyjemną sytuację w pubie, gdzie przy stoliku obok siedzieli kolesie, którzy mocno gestykowali i się do mnie dowalili, czemu się na nich gapię XD

Jak niby mam to zmienić? Są na to jakieś ćwiczenia?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (16)

Inspirator

w Hydepark

269piorunów

Ehhh... napiszę to Wam bo z nikim irl nie mogę porozmawiać.

Od prawie roku staramy się z żoną o dziecko. Udało się raz w zeszłe lato ale poroniła we wrześniu. Mimo, że już w 6 tygodniu to długo po tym dochodziła do siebie. W styczniu udało się nam po raz kolejny. Pierwszy trymestr za nami, żona super ucieszona, ja bardziej chyba przerażony wyzwaniem jakie nas czeka ale też podekscytowany. Dzisiaj byliśmy na pierwszym usg i okazało się, że od miesiąca jest martwe.

W życiu nie widzialem jej tak zdruzgotanej. Mi też jest ku⁎⁎⁎⁎ko smutno.

Jesteśmy pod 40', czas nam się kończy. Żona jest po ciężkiej chorobie (stąd tak późno się zabieramy) a ciąża to dla niej spore ryzyko.

Nie wiem czy mamy jeszcze siłę probować.

NOŻ K⁎⁎WA MAĆ!!!

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Pokaż więcej komentarzy (54)

Inspirator

w Hydepark

37piorunów

Jestem na średnim szczeblu zarządzania w firmie.

Prawie co dzień musze się z masturbować w pracy... Pozwala mi to się bardziej skupić i mocno ogranicza stres.

Seks uprawiam normalnie z żoną.

Obgryzanie paznokci czy skubanie brody nie wchodzi w grę. Masturbacja co innego.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (42)

Inspirator

w Hydepark

44piorunów

Może przesada dodawać przez anonim ale lepiej dmuchać na zimne...

Słyszeliście o czymś takim jak Liminal Spaces? To takie miejsca, często opuszczone, które kiedyś miały pewien sens i cel, ale zostały z różnych względów opuszczone i cechują się brakiem obecności człowieka.

Pewnie słyszeliście, bo takie miejsca wywołują u niektórych pewne poczucie nostalgii, przemijania.

A co powiecie o pracy w miejscu które staje się takim Liminal Space?

W miejscu gdzie jeszcze kilka lat temu szła produkcja na 3 zmiany, firmowa kantyna serwowała średnio smaczne ale w miare tanie jedzenie, ludzie siedzieli przy biurkach czy stali przy lince i wytwarzali coś, co było komuś potrzebne.

Ale to było kiedyś. Fabrykę zamknięto. Na miejscu powstał park przemysłowy, ale z różnych względów firmy wynajmujące pomieszczenia nie potrafią zagospodarować tego miejsca i jedna po drugiej wypowiadają wynajem.

I jesteście wy. Szeregowi pracownicy którzy jakimś cudem przetrwali masowe zwolnienia, zamknięcie się firmy matki, przejście do innej spółki. Jesteście specjalistą od przybijania jakiejś tam pięczątki, specjalistą których nikt już za bardzo nie potrzebuje.

Firmowa kantyna już dawno nie działa, z 3 zmian produkcyjnych idzie jedna, a i to bardziej przypomina jakąś manufakturę o limitowanym nakładzie. O podwyżkach możecie zapomnieć, jakiekolwiek kursy czy szkolenia są zablokowane, kierownictwo stara się jechać tak długo póki koła nie odpadną. Pracujecie, ale wiecie że to na dłuższą metę nie ma sensu, to wszystko zaraz padnie i zostaną tylko puste pomieszczenia z przygaszonym światłem. I ciszą. Ciszą na hali produkcyjnej.

###

Ja pracuję w takim miejscu. I pomimo tego, że szukam pracy bo ta sytuacja mi już wchodzi na łeb to nie jest łatwo na rynku. Z miesiąca na miesiąc czuje się coraz gorzej, mam coraz mniej motywacji żeby wstawać rano i pracować.

oraz

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Hydepark

24piorunów

Czy mieliście równie po⁎⁎⁎⁎na akcje?

Kiedyś poznałem dziewczynę z bloku obok, umówiliśmy się może na 3 spotkania. Nic z tego nie wyszło.

Kilka tygodni później wracałem ze spotkania alkoteamu na wewnętrznym gpsie... Była jakoś 3 w nocy. Pomylilem klatki i zamiast iść do siebie, to poszedłem do niej.

Nie dzwoniłem, nie pukałem. Tylko...

...

...

...

Tylko...

Pozostawiłem jej wielkiego balasa morderce na wycieraczce...

Zamknąłem drzwi wewnętrzne i hala parkingowa wróciłem do siebie...

Wejście na 5 piętro (mimo windy) trwało dobrą godzinę....

Na drugi dzień, po walnieciu klina. Zdałem sobie sprawę, co ja odjebalem...

Do tej pory się nikomu nie przyznałem.

Aniu, jeśli jakimkolwiek sposobem to czytasz. To wybacz.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (8)

Inspirator

w Hydepark

118piorunów

Kurde, nigdy nie dzieliłem się nigdzie tą historią, a ona zawsze do mnie wraca 10 kwietnia.

Większość ludzi, która miała więcej niż 10 lat 10 kwietnia 2010 roku, myśli tego dnia o tym jak wyglądał tamten dzień. O ludziach, ich twarzach, o wiadomościach, odwołanych wydarzeniach, ciszy.

A ja (XD) przypominam sobie że moja ówczesna dziewczyna zrobiła mi wtedy najlepszą gałę w moim życiu XD

Przyjechałem wtedy do niej na weekend, miała duży dom na przedmieściach. Obudziliśmy się rano i typka bez słowa zabrała się do roboty tak perfekcyjnie, że do dziś jestem jej za to wdzięczny, bo nie każdy coś takiego w życiu dostaje. Jak już było po wszystkim, to żeby ochłonąć musiałem wyjść na balkon zapalić fajka i próbowałem ogarnąć co się właśnie wydarzyło. Pamiętam że jak to ogarniała, to z dołu coś tam było poruszenie jej starych słychać, ale mózg miałem w trybie skupienia na tym jednym bodźcu i prób by nie zapomnieć o utrzymywaniu funkcji życiowych. Jak stałem na tym balkonie, to ona krzyknęła w pewnej chwili "JEZU KACZYŃSKI SIE ZABIŁ W SAMOLOCIE", a ja tylko powiedziałem "łał" i dalej patrzyłem w dal.

Jak wróciłem do miasta, to wszyscy na około smutni, poważni, zadumani, wszędzie cicho, a ja ciągle w szoku i czując się najlepiej w życiu XD

Także dla 99% Polaków ten dzień to dzień zadumy, a dla mnie przypomnienie peak momentu mojej seksualnej młodości XD

Tak tylko chciałem to z siebie wywalić, bo nigdy nikomu tego nie opowiadałem, a w sumie wydaje mi się zabawną anegdotką.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Pokaż więcej komentarzy (21)

Inspirator

w Hydepark

61piorunów

Hej, moja dziewczyna jest w kryzysowej sytuacji... Potrzebujemy pomocy, choć nawet nie wiem sam gdzie jej szukać.

Otóż moja dziewczyna od 4,5 tygodnia znajduje się w szpitalu psychiatrycznym. Jest to jej ósmy pobyt w tego typu ośrodku. Praktycznie zawsze trafiała tam z powodu sytuacji rodzinnej, a mianowicie była torturowana psychicznie przez jej własnych rodziców. Bagatelizowanie prób samobójczych, umniejszanie osiągnięciom na rzecz nauki, ignorowanie problemów, dotykanie jej samej oraz jej brata, szantażowanie, ograniczanie kontaktów z koleżankami oraz ze mną, zakazywanie wykonywania najprostszych czynności w domu, a nawet zamykanie ją w domu to była codzienność. Tym razem trafiła tam, ponieważ jej matka szantażowała ją abym pokazał jej rodzicielce swój dowód osobisty. Zaczęły się bić, toteż jej stara zadzwoniła na policję. Nazajutrz trafiła do szpitala i od tej pory tam przebywa.

Moja dziewczyna czuje ogromny wstręt do swoich rodziców i kiedy tylko ich widzi w szpitalu to ogarniają ją myśli aby ich zabić. Matka przez całe życie stosowała pasywną agresję w jej stronę, ojciec natomiast był służalczy wobec swojej żony jak pies i miał gdzieś co córka powie, dopóki jego żona tego nie poprze. Na żadnego z opiekunów nie miała co liczyć, nawet przytulić się do nich nie mogła, bo ich wymówką było to, że nie mają czasu. Mimo, iż matka jest bezrobotna, ojciec natomiast po powrocie z pracy nie miał żadnych obowiązków. Niekiedy jej własna stara wycierała swoją głowę o szyję oraz klatkę piersiową mojej dziewczyny, a także dotykała ją po pośladkach, ojciec natomiast wcale nie reagował, ewentualnie mówił, że mama żartowała i/lub również ma prawo się zezłościć. Kiedy moja dziewczyna pisała na WhatsAppie swoim starym, że chce się zabić, odpisywali jej emotkami i śmiali się z tego, co pisze lub tłumaczyli się tym, iż świat nie kręci się wokół niej, i że ich też może kiedyś zabraknąć. Odnośnie mnie mówili, iż będę ją przywiązywał do kaloryfera i głodził. Od zawsze były z nimi problemy, ale ostatnie 5 lat wspomina najgorzej.

Dlatego też ona nie chce z nimi mieszkać. Problem w tym, że każdy wariant alternatywnego miejsca zamieszkania napawa ją strachem. Może ona trafić do ośrodka dla ofiar przemocy domowej, jednak może przebywać tam maksymalnie 3 miesiące, no i też rzekomo strasznie kładą tam nacisk na szukanie pracy. Moja dziewczyna miała dzisiaj rozmowę telefoniczną z dyrektorką tej placówki. Na pytanie czy ona jest zdolna do pracy, odpowiedziała, że musi się zastanowić, a tamta zaczęła pi⁎⁎⁎⁎lić, że "skoro pani tak mówi, to zakładam, że nie jest pani zdolna do pracy". Na odchodne jeszcze rzuciła tekstem "witamy w świecie dorosłych". Może jeszcze trafić do domu dziadków lub z powrotem do rodziców, ale te opcje są absolutnie nie do przyjęcia ze względu na negatywne wspomnienia związane z tymi osobami. Każdy członek rodzeństwa jej rodziców jest albo za granicą, albo jest pokłócony z nimi. Nie chcę nawet myśleć, że po tych 3 miesiącach spędzonych w tym ośrodku zostanie wyrzucona na bruk. Jeżeli chodzi o edukację, to jest w klasie maturalnej i ma średnie wykształcenie, jednak nie jest w stanie pisać matury na ten moment (nauczyciele ją przepuścili mają na uwadze to, iż nie może uczestniczyć w lekcjach w chwili obecnej). Miała iść na studia i bardzo chce to zrobić, ale niestety nie jest to na tę chwilę możliwe.

Podczas pobytu miała robione różnorakie badania, wobec czego ma stwierdzony autyzm (jednakże na tę chwilę nie wiadomo jeszcze nic odnośnie dokładnej jego postaci), ADHD i CPTSD. Czy te wyniki wystarczą do uzyskania jakiegoś mieszkania socjalnego, zapomogi lub innej formy wsparcia? Moja dziewczyna codziennie ma rozmowy z lekarzami, psychologami oraz z pracownicą socjalną, lecz owa mówi, iż na razie nie widzi innego wyjścia niż ośrodek. Nie ma żadnego członka rodziny, rodziców, dziadków, którzy by jej pomogli. Teoretycznie mógłbym ją przygarnąć do siebie, jednakże mieszkam od niej ponad 300 km w linii prostej, w dodatku na wsi, nie stać nas na tak skomplikowane procesy logistyczne, a nasz dom jest za mały, aby pomieścić jeszcze jedną osobę. Gdyby to ode mnie zależało, to zrobiłbym to od razu... Bardzo ją kocham i strasznie mi zależy na lepszym jutrze dla niej. Nie zrobiła absolutnie niczego, aby być tak potraktowaną przez los. Jest jeszcze jakieś inne wyjście? Bardzo prosimy o pomoc, ja oraz ona.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Pokaż więcej komentarzy (70)

Inspirator

w AnonimoweHejtoWyznania

37piorunów

Cześć,

Jak słusznie zwróciliście nam uwagę w postach pod tagiem brakowało możliwości anonimowego odpowiadania na nie. Informowaliśmy wtedy, że funkcja taka jest w planach. Teraz natomiast informujemy, że plany te zostały wprowadzone w życie.

W stopce każdego nowego posta dodanego przez **hejtoanonim.pl** będzie automatycznie dodawany link, po kliknięciu w który będzie można zostawić równie anonimowy komentarz. W kilku ostatnich wpisach, które już są - takie linki, dzięki uprzejmości kolegi @bojowonastawionaowca, również się pojawiły.

Jeśli macie kolejne uwagi albo pomysły — dawajcie znać.

*

hejtoanonim.pl

Pokaż więcej komentarzy (5)

Inspirator

w Hydepark

18piorunów

Cześć.

Chciałem się was spytać, czy znacnacie może dobrego psychiatrę z okolic Poznania bądź Gorzowa Wielkopolskiego pracującego z osobami, które wyszły z uzależnia od narkotyków.

Chodzi tutaj głóqnie o możliwość swobodnej rozmowy ze specjalistą. Wiem, że czasami gdy przewija się temat narkotyków powoduje on rożne reakcje u lekarzy.

Z góry dziękuję za jakiekolwiek namiary.

---

ID: _dca06280f8b835b9

Link:https://hejtoanonim.pl/re/dca06280f8b835b9

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Pokaż więcej komentarzy (8)

Inspirator

w Hydepark

46piorunów

Hej kochani będę się teraz żalił ale chciałbym się podzielić moją sytuację i wnioskami oraz problemami które z tej sytuacji wynikają. Na początku trochę o mnie. Wychowałem się w rodzinie patologicznej z jednym rodzicem. Miałem ogromne problemy z nauką i z relacjami z innymi dziećmi. Po drodze zdażały mi się relacje romantyczne z dziewczynami ale nie potrafiłem się otworzyć i zawsze było mi wstyd za to kim jestem. Nie wierzyłem w siebie i zawsze byłem z siebie niezadowolony. Padałem ofiarą przemocy i agresji ze strony innych dzieciaków. Całe życie się martwiłem wszystkim.

Mieszkam w Polsce b gdzie jest ciężko o prace a ta pierwsza do której poszedłem była bardzo zła byłem tam mobbingowany i po prostu musiałem ją rzucić. Później udało mi się znaleźć drugą lepszą gdzie pracuje do tej pory i w sumie jest całkiem okej bo dobrze wykonuje swoje obowiązki. Wchodząc w dorosłość nie miałem nic poza problemami natury psychicznej nie umiem sam siebie zdiagnozować ale wydaje mi się że było to coś w rodzaju epizodów depresyjnych i powiązaną z tym bezsennością. Udało mi się odłożyć pieniądze dzięki czemu odkupiłem od rodziny domek i go wyremontowałem. Poznałem dziewczynę z którą jestem od dwóch lat i zrobiłem prawo jazdy i kupiłem samochód. Staram się też rozwijać uprawiam sport oraz próbuję uczyć się języka obcego ale mam wrażenie że przez to że byłem bity w dzieciństwie mam ogromne problemy z koncentracją i nauką. Zwyczajnie za dużo razy dostałem w głowę. Przeczytałem w życiu sporo książek lubię rozmawiać na różne tematy. przez to że wychowałem się w skrajnej biedzie chomikuje pieniądze i mam spore oszczędności mimo że nie wiem nawet na sobie wydać. nie piję też alkoholu ponieważ to zniszczyło moją rodzinę.

Moi znajomi którzy mi zostali często powtarzają mi że jestem dosyć elokwentną osobą i inteligentną ja tak nie uważam ponieważ mam bardzo dużo kompleksów na tym polu. Zdarza się że mówią mi że mi zazdroszcza mojej sytuacji życiowej i mówią coś w rodzaju że jestem bardzo ogarniętym człowiekiem.

I tu dochodzimy do sedna mojego problemu nie potrafię być z siebie zadowolony. Czegokolwiek nie zrobię i jakiej decyzji nie podejmę uważam że robię źle albo mógłbym to zrobić lepiej. Zaczynając od tego co ugotuję na obiad albo jak pomaluję ścianę w pokoju. Ostatnio kupiłem samochód A sprzedawca okazał się nieuczciwy i zataił kilka wad. I zamiast być złym na sprzedawcę jestem zły na siebie że kupiłem taki samochód. Gdy biegałem regularnie poprawiałem swój czas to nigdy nie bylem z siebie zadowolony i zawsze uważałem że biegam za wolno. Gdy sam wyremontowałem dom byłem z siebie zadowolony tylko przez krótką chwilkę później sam znajdowałem mankamenty i niedociągnięcia mimo że robiłem coś pierwszy raz. Czasami gdy wykonywałem dla kogoś jakąś pracę to zaniżałem cenę bo uważałem że mógłbym to zrobić lepiej a zleceniodawcy później sami mi dokładali pieniądze bo uważali że powinienem wziąć więcej. Zwyczajnie nigdy nie byłem z siebie zadowolony i zawsze chodzę z tego powodu smutny. Często przechodzą mi przez głowę myśli na S bo zwyczajnie chciałbym w życiu zacząć się uśmiechać. Ostatnio pozwoliłem sobie kupić bilet na koncert mojego ulubionego artysty. Już czuję że na niego nie zasługuje mimo że całe życie marzyłem żeby zobaczyć go na żywo.

Macie dla mnie jakieś rady? Mieliście coś takiego? Z góry przepraszam jeśli uznacie że jest to użalanie się nad sobą.

---

ID: _689193744ef7e4d8

Link: https://hejtoanonim.pl/re/689193744ef7e4d8

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (19)

Inspirator

w Hydepark

124piorunów

Ale się poczułem jakby mi ktoś w pysk dał.

Dwa lata temu odszedłem z firmy w której miałem załamanie nerwowe z powodu sposobu zarządzania i przydziału obowiązków. Ponad miesiąc spędziłem na L4, ponad rok na lekach zanim wróciłem do normy. Wiem o kolejnych kilku przypadkach ludzi którzy skończyli podobnie, listę osób które zwolniły się przez jedną managerkę mogę recytować z pamięci, z resztą HR o wszystkim wiedział bo na rozmowie podsumowującej nikt się nie hamował już z wyrzyganiem. Jak są opinie o byłej firmie na goworku, to w każdej jednej wspomina się o tej managerce jako o osobie która wprowadza chaos.

Miesiąc temu ta managerka się zwolniła, a dziś dostałem od niej zaproszenie na instagramie do followowania jej pracowni wsparcia dla osób z wypaleniem zawodowym, gdzie podkreśla swoje doświadczenie we wspieraniu ludzi.

---

ID: _de4605b64f72f018

Link: https://hejtoanonim.pl/re/de4605b64f72f018

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (13)

Inspirator

w AnonimoweHejtoWyznania

205piorunów

23 lutego – Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją

Depresja to choroba. Nie „gorszy dzień”, nie „brak motywacji”, nie „weź się w garść”. To realne, często niewidoczne cierpienie, które może dotknąć każdego – niezależnie od wieku, sytuacji życiowej czy tego, jak bardzo „ogarnięty” wydaje się na zewnątrz.

Dzisiejszy dzień jest przypomnieniem, że rozmowa ma znaczenie. Wysłuchanie ma znaczenie. Zauważenie ma znaczenie.

Jesteśmy społecznością. Może różnimy się poglądami, zainteresowaniami czy poczuciem humoru, ale łączy nas jedno – po drugiej stronie ekranu zawsze jest człowiek.

Jeśli przechodzisz trudny czas – nie musisz zostawać z tym sam. Możesz napisać. Możesz się wygadać. Możesz powiedzieć, że jest ciężko.

Pamiętaj, że istnieje **hejtoanonim.pl** – miejsce, w którym można całkowicie anonimowo podzielić się swoimi problemami. Znajdziesz tam również listę telefonów i instytucji oferujących wsparcie w różnych rodzajach kryzysów – psychicznych, emocjonalnych, rodzinnych czy życiowych.

Czasem pierwszy krok to po prostu napisanie kilku zdań.

Dbajmy o siebie nawzajem.

I pamiętajmy – proszenie o pomoc to nie słabość. To odwaga.

Jeśli możesz – bądź dziś dla kogoś uważny. Jeśli potrzebujesz – pozwól sobie pomóc.

Najważniejsze telefony i adresy pomocowe:

800 70 22 22*, całą dobę
Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym

22 594 91 00*, czw. 17:00-19:00
Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji

116 123*, całą dobę
Telefon zaufania dla osób dorosłych

116 111*, całą dobę
Telefon zaufania dzieci i młodzieży

800 119 119*, codziennie 14:00-22:00
Telefon i czat zaufania dla dzieci i młodzieży

800 12 12 12*, cała dobę
Telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka

22 635 09 54*, pon.-pt. 17:00–20:00
Telefon zaufania dla osób starszych

800 120 002*, całą dobę
Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie “Niebieska Linia”

800 120 148*, całą dobę
Anonimowa Policyjna Linia Specjalna „Zatrzymaj przemoc”

800 199 990*, codziennie 16:00-21:00
Ogólnopolski Telefon Zaufania „Uzależnienia”

Pokaż więcej komentarzy (14)

Inspirator

w AnonimoweHejtoWyznania

48piorunów

Cześć,

W poprzednim poście informowaliśmy, że skrypt do dodawania anonimowych wpisów wymaga autoryzacji danymi z hejto. Ta informacja wywołała sporą dyskusję i słuszne wątpliwości dotyczące realnego zachowania anonimowości na **hejtoanonim.pl**.

W komentarzach (i poza nimi) pojawiło się kilka argumentów, z którymi trudno było się nie zgodzić. Dlatego — chcąc być w 100% transparentni — zmieniliśmy zasady działania i całkowicie zrezygnowaliśmy z autoryzacji dla użytkowników.


Teraz każdy może dodać wpis anonimowo za pomocą formularza. Po sprawdzeniu zgodności z regulaminem oraz zasadami publikacji na hejto.pl, post zostanie opublikowany z konta [@hejtoanonim](/uzytkownik/hejtoanonim) pod tagami oraz .

Logowanie pozostało wyłącznie na potrzeby moderatorów i — co ważne — po zalogowaniu nie ma możliwości dodania posta.

Jeśli macie kolejne uwagi albo pomysły — dawajcie znać. Dzięki za konstruktywną dyskusję.

*

hejtoanonim.pl

Pokaż więcej komentarzy (14)

Inspirator

w AnonimoweHejtoWyznania

77piorunów

Cześć - ożywiamy

Wracamy z tagiem, który ma być bezpieczną przestrzenią na anonimowe wiadomości.
Jeśli chcesz się czymś podzielić, ale niekoniecznie pod swoim nickiem — to miejsce jest właśnie po to.

Możecie wrzucać:

* anonimowe wyznania

* prośby o rady albo pomoc w kryzysach, trudnych sytuacjach czy nałogach

* ale też rzeczy dobre: radość, ulgę, miłość, wdzięczność

* cokolwiek innego, czym chcecie się anonimowo podzielić

:pushpin: Jak to działa?
Wchodzisz na hejtoanonim.pl, logujesz się swoimi danymi z hejto i dzielisz się z naszą społecznością tym co leży Ci na sercu. Autoryzacja jest wymagana wyłącznie po to, żeby potwierdzić, że jesteś użytkownikiem portalu hejto.pl.
:point_right: Nie zapisujemy żadnych danych — nawet nicku.
:point_right: Nie mamy możliwości powiązania treści z konkretnym kontem.

:shield: Moderacja
Każdy wpis przed publikacją jest weryfikowany i zatwierdzany. Obecnie robią to trzy osoby:
@bojowonastawionaowca , @fonfi oraz @mles

Zastrzegamy sobie prawo do odrzucania treści nieodpowiednich, wulgarnych lub niezgodnych z prawem.

Jeśli coś Ci leży na sercu — serio, nie musisz być z tym sama/sam.

Na dole strony znajdziecie również najważniejsze telefony alarmowe, wsparcia i dla osób w różnych kryzysach.

*

hejtoanonim.pl

Pokaż więcej komentarzy (31)

Fanatyk

w Dyskusje

229piorunów

Przesadziłem z alko i czas na detoks. Ja pi⁎⁎⁎⁎le nawet nie wiecie jak mi wstyd za siebie, z uśmiechniętego od ucha do ucha faceta stałem się zgorzkniałym wrakiem człowieka. Siedzę i płaczę. Mam za⁎⁎⁎⁎stą rodzinę a uruchomiłem tryb autodestrukcji... Od jutra rozpoczynam ciężką pracę nad sobą.

Fanatyk7piorunów

@paulusll

z uśmiechniętego od ucha do ucha faceta stałem się zgorzkniałym wrakiem człowieka.

Przesadziłeś jednorazowo, kilkurazowo, czy, jak wynika z cytatu, zacząłeś pić więcej przez dłuższy czas?

Pytam dla kontekstu, nie sugeruję, że jak raz to można.

Powodzenia, ciężka sprawa.

Koneser3piorunów

Pierun tobie żebyś miał siłę

Pokaż więcej komentarzy (111)

Mistrz

w AnonimoweHejtoWyznania

80piorunów

Przekazuję zlecenie z PW:

Mam pewien dylemat: Jechać na święta Bożego Narodzenia do teściów, czy nie?

Skąd te wątpliwości? Teść to burak, łagodnie to ujmując. Ciągle ma do mnie jakieś przytyki. Zachowuje się jak gimbus. Nie znam go długo, nie znam go dobrze, bo z teściową jest od 2 lat.

Cały czas tylko chodzi w koszulkach ulubionych zespołów punkrockowych, mówi komu to by nie przywalił, udaje młodzieżowego luzaka i jest ruską onucą. Na moim weselu, które odbyło się kilka miesięcy temu, przy głupiej weselnej grze mi groził, że wyląduję w gipsie, jeśli on nie wygra. Po ostatnim spotkaniu z nim stwierdziłem, że nie chcę mieć z tym człowiek więcej do czynienia.

Problem w tym, że różowa nie jest z mojej decyzji zadowolona, choć też go nie lubi. Boi się, że jej matka się na nas obrazi.

Dla mnie spotykanie się w trakcie świąt z takimi ludźmi jest bez sensu. Niby mogę tam się zjawić, zacisnąć zęby i udawać, że wszystko jest OK, ale po co?

Co Wy byście zrobili w takiej sytuacji? Pojechali na chwilę, żeby zachować jakieś pozory relacji, normalności, czy raczej trzymali się z daleka?

Fenomen1piorunów

Jak jeszcze raz pod postem tego typu przeczytam, że "trzeba się naginać" no puszczę spawa na autora komentarza.

Jeśli typ jest patologiczną spierdoliną to bądź jedynym mężczyzną w tym niedziałającym schemacie i to naprostuj, a nie się ustawiaj pod teściową bo a nuż będzie stosowała victim blaming na Was. Teściowa też niech szantaże sobie podaruje

Osobistość0piorunów

Zaproś teściową ale samą

Pokaż więcej komentarzy (52)

Koneser

w Hydepark

52piorunów

@GitHub @peposlav @LondoMollari @AdelbertVonBimberstein @Amhon @Stashqo @K44 @k44tajemnicza @koszotorobur @wonsz @Mikel @ciszej @Michumi @rogi_szatana @wiatrodewsi @onpanopticon @ten_kapuczino @Jarem @TRPEnjoyer @Budo

Wołam udzielających się we wpisie

https://www.hejto.pl/wpis/mialem-pisac-z-jakiegos-anonima-ale-w-nosie-zwiazki-rodzina-seks-zdrowie-psychol

A jeśli jesteś nowy to przeczytaj powyższy wpis i zapraszam do dalszej lektury...

Miałem pisać, miałem nie pisać. Czekałem do miesięcznicy naszej dramy, by się pochwalić jak cudownie nam idzie! Ale się nie doczekałem. I wy też się nie doczekacie. Dwa tygodnie po tej dramie były na prawdę fajne, udane. Wprowadziliśmy pewne zmiany w naszym życiu, wywaliliśmy młodą do jej pokoju, co wcale nie jest proste, ogarnialiśmy wspólnie dom, więcej rozmawialiśmy, byliśmy na randce, poszliśmy na fajny koncert, w między czasie rozwiązaliśmy pewien nasz problem finansowy i całkiem fajnie to wyglądało. Aż przyszedł zeszły weekend i w sumie nie wiadomo czemu zaczęła chodzić jakaś naburmuszona. Niby okres, niby coś...wiecie, takie wszystko i nic. Na wszelki wypadek unikałem konfrontacji. Przyszedł poniedziałek, a że niania młodej miała dwa dni wolne to zostałem z nią w domu. Lubię z nią zostawać bo to świetny bobas, bezproblemowy. No i tak sobie z nią siedziałem i w między czasie ogarnąłem dwa prania, naczynia, sprzątnąłem kuchnie (a było co sprzątać po weekendzie) i łazienkę a jak bobas poszedł na drzemkę to zamówiłem suszarkę do ubrań, bo kurde tyle prania przy dwójce dzieci, że nie ma gdzie tego suszyć! Wróciła z pracy i jak to zobaczyła to była, ja wiem, zdegustowana? Nie bardzo rozumiałem o co chodziło. Następnego dnia ona została z młodą. No i jak wróciłem to nie ukrywam zagotowałem się w środku - w kuchni syf jakby reaktor atomowy wywalił, śmieci wylewają się z kosza, w pralni rozpierdol, do salonu nie szło wejść a ta siedzi na fotelu z telefonem w łapie. Nie chcąc rozpoczynać kłótni poszedłem montować suszarkę. Kurde, jak ja mogłem bez niej funkcjonować!? Oczywiście z jej strony foch nie wiadomo o co (od dawna planowaliśmy ten zakup). Pojechała na jogę, wróciła późno i ani be, ani me, ani pocałuj mnie w d⁎⁎ę. Wzięła prysznic i poszła spać. W środę było już po staremu, czyli brak kontaktu i jej wieczór w telefonie. Żeby na to nie patrzeć poszedłem ogarniać pokoje dzieciakow. Czwartek podobnie, znowu była na jakimś aerobiku, znowu wróciła i znowu siedziała w telefonie. Zwróciłem jej na to uwagę, chciałem pogadać (a cholernie trudno mi to przychodzi) i zostałem przez nią wyśmiany. Tak, wyśmiany. Odpuściłem. W piątek wygarnąłem jej to wszystko przez Messenger, bo tak mi łatwiej i znowu stała się agresywna, zarzucała mi, że to ja nic nie robię a jak robię to tylko wtedy gdy się kłócimy, że to ona ma źle bo się dzieckiem zajmuje, że boi się mnie dotknąć by to się seksem nie skończyło i w ogóle o wuj mi chodzi, nic tylko się przypierdalam o coś co mi kiedyś nie przeszkadzało. Ale wiecie, jak jest w domu syf taki, że wstyd kogoś do środka zaprosić, to jak to może nie przeszkadzać? Nie mam już siły. Wygarnąłem, że pieprzyć ją, jej seks, że jak tak lubi to mogę nasrać na środku salonu i ogólnie że mam dość. Jakoś nie specjalnie zareagowała. Może trzeba było już miesiąc temu ją z domu wywalić... Może po tamtym już całkiem czuje się pewna w tym, że nie odejdę...

W weekend planuje skoczyć do teściowej i z nią pogadać. Super babka, życiowa, po przejściach, mądra, chłodno patrzy na świat, bezstronna...może ona by coś podpowiedziała, może jest coś o czym ja nie wiem, może ona wie jak do niej dotrzeć.

Także ten, jakieś pytania? :neutral_face:

PS. Ale jest tego wszystkiego plus - nie mam już poczucia winy, że to ja coś robię nie tak.

Wirtuoz2piorunów

Czytam Twoje wpisy i zastanawiam się co się dzieje. Mamy za dużo wspólnego, nawet teściowa. Może u mnie nie ma aż takiej padaki, a może nam się w jakimś stopniu udało. Przy pierwszym dziecku poszłyśmy na terapię dla par. Dla niej mało dało za to dla mnie bajka. Na chyba 6 wizycie terapeutka wywaliła mnie na terapię uzależnień gdzie nauczyłem się co to są MOJE granice, MOJE potrzeby i co to asertywność Może to jest recepta. Nie to że masz problem z alko tylko odpowiedniej techniki komunikacji. Ale to jak Ci się chce bo rozumiem doskonale że może się nie chcieć.Powodzenia jakkolwiek i pozdrów teściową

Gwiazdor8piorunów

Ziomek, po wpisach widzę, że już masz się rozwodzić, już masz zbierać dowody, itp. Napisze Ci więc z drugiej strony - tej, której się udało przetrwać bardzo trudne chwile.

Generalnie ludzie niedoceniaja zmęczenia, jakie potrafi pojawić się przy małych dzieciach. Nagle nie ma czasu na sen, rozmowy itp., choc wydaje sie, ze funkcjonujemy normalnie. U nas sprawdziło sie bardzo:

1. Terapia małżeńska, ale u odpowiedniej osoby. Trafiliśmy CUDOWNIE, na osobę, która stworzyła przestrzeń do swobodnej wypowiedzi dla obu stron, bez przerywania, z moderacją i… tłumaczeniem sensu wypowiedzi, która często myliliśmy. Co ciekawe od tych ~5 lat wszystkim znajomym polecam właśnie tę panią i żadne małżeństwo nie skończyło się rozwodem. A dojeżdżali do Konina nawet z Poznania. Nie wiem natomiast czy zawdzięcza swój sukces umiejętnością czy „chceniu” par, które z jej usług korzystają.

2. Zaczęliśmy wychodzić znów na randki. Wybraliśmy sobie kurs tańca towarzyskiego dla początkujących, przez znajomych znaleźliśmy super nianię. Dzięki temu zyskaliśmy ok. 5 godzin tygodniowo tylko dla siebie.

3. Ustaliliśmy, że po pierwsze wracam do sypialni z kanapy („pójdę na kanapę tylko na 2-3 noce, żeby się wyspać przy dziecku” zmieniło się w 2 czy 3 lata, a po drugie robimy z sypialni strefę wolną od elektroniki. 0 telefonów, 0 telewizji, dzięki czemu nie ma żadnego rozpraszania bliskości i intymności. Zrobiliśmy z sypialni tradycyjny, staropolski pokój do rozmów i seksu.

Po 5 latach stwierdzam, że mam cudowne życie rodzinne i świetną partnerkę w życiu codziennym. W historii moich wpisów znajdziesz, że ona też mnie raczej lubi, bo mogła dobić, a uratowała :grinning:

Powodzenia Ziomek! Nie mówię, że będzie łatwo, ale nie ma się co poddawać. Mnie cieszy, że moje dzieci żyją w pełnym domu, zbudowanym na tradycyjnej recepturze.

Jeśli nie wyjdzie to, to i tak Wam się wszystko przyda. Nawet, jeśli się rozstaniecie, to do końca życia będziecie żyć koło siebie i będziecie musieli potrafić ze sobą rozmawiać na partnerskich warunkach.

Powodzenia!

Pokaż więcej komentarzy (65)

Koneser

w Hydepark

93piorunów

Miałem pisać z jakiegoś anonima ale...w nosie.

Mam problem, wielki problem. Rzekłbym ogromny. Mam cholernie wysokie libido....i o ile samo libido nie jest złe o tyle moja żona wręcz odwrotnie. Po paru latach razem jej potrzeby seksualne spadły dość nisko. Ja to rozumiem - dwójka dzieci, powrót na rynek pracy (domu nie wykazuję, bo większość prac domowych wykonuję ja)...tylko ona nie chce zrozumieć moich potrzeb. Ilość zbliżeń spadła do jednego czy dwóch na miesiąc, przy dobrych wiatrach. Nie uważam, że to przeze mnie, staram się jak mogę - nakręcam za dnia, świntuszę, romantyzuje, dotykam, całuję a wieczór często kończy się tak samo - podstawia mi giry i każe masować, bo przecież ona jest taka zmęczona. A jak pójdzie spać to, no cóż, trzeba rozładować to napięcie co w konsekwencji daje masę negatywnych emocji, jakiś wstyd, frustracje, łapanie doła. Ogólnie popadam w paranoje, czuję się jak śmieć, chodzę cholernie zdołowany, psychicznie wypluty, zmęczony tym wszystkim. I wiem, że to przez to, bo był krótki epizod w tym roku, gdzie jakimś cudem nabrała siły i przez dwa tygodnie bawiliśmy się jak króliki, dorzucając do tego jakieś gadżety czy ubrania w efekcie czego chodziłem jak skowronek, aż żyć się chciało!
Powiecie: 'Pogadaj z nią!', no i gadałem nieraz, i co? I jajco. Jak pytam czemu nie chce to zawsze pada 'a bo zmęczona, a bo ja zasypiam na kanapie (no kurde, po godzinie siedzenia wieczorem na kanapie co można innego robić), a bo mam być bardziej czuły, delikatny, romantyczny (a jak jestem to i tak jest zawsze coś nie tak)' i ja staram się poprawiać i robić według jej zaleceń. Natomiast jak mówię, że potrzebuję trochę więcej niż raz w miesiącu, że nie musi mnie ujeżdżać jak ogiera, nie musi mnie wyssywać jak rurkę z kremem, że wystarczy ręką raz na jakiś czas to...jak grochem o ścianę, jakby nie słyszała co do niej mówię, a potem narzekanie że jestem wkurzony, smutny, że się nie odzywam, i takie tam. I znowu wracam do tematu moich potrzeb a ona znowu wykręca kota ogonem, że ona zmęczona, że mam być bardziej [tu wstaw dowolne pierdoczenie kobiety] i takie tam...
I nie, nie była taka. Przed dziećmi potrafiliśmy kilka razy dziennie, nie nadążałem gumek kupować - przed pracą, po pracy, w dzień, w nocy, w domu, w lesie, w trasie... Jak się pierwsze dziecko pojawiło to wystarczyło, że bobas poszedł na drzemkę i już wskakiwaliśmy pod kołdrę. Potem zaczęło się rzadziej i rzadziej. Problemy zaczęły się jeszcze przed drugim bobasem aż do momentu jak opisałem w akapicie wyżej.
Czasami aż się trochę o siebie boję, bo wyobrażam sobie różne dziwne i niemoralne rzeczy gdy mijam na ulicy ładną dziewczynę i...wpadam w jeszcze większego doła. Non stop się nakręcam i zarazem boję, że gdy trafię kiedyś na 'okazję' to z niej skorzystam, choć w okresach jasności umysłu nie wyobrażam sobie zdradzić żony.
Mam iść do lekarza - rodzinnego, psychologa, psychiatry? Nieraz o tym myślę, ale pochodzę z dość porządnej, konserwatywnej rodziny i taka słabość jest...słaba, no bo jak to, facet, nie potrafi sobie poradzić z problemami? Pff, to nie facet. Z drugiej strony co by było jakby się żona dowiedziała? No i na dobicie, największa moja bariera, mój introwertyzm - myślę, że trudno by mi było rozmawiać z kimś o tym wszystkim. Co innego pisać wiadomości (to przychodzi łatwo)...
Więc z jednej strony chcę coś z tym zrobić, bo na żonę chyba nie ma co liczyć, z drugiej wstydzę i boję.
Weźcie coś doradźcie, bo zwariuję.

Twórca1piorunów

Na pewno nie idź po żadne tabletki na obniżenie popędu czy inne cuda. Zresztą, nikt Ci ich nie wypisze.

A może żona faktycznie jest zmęczona i trzeba poszukać przyczyn tego zmęczenia? Nie wiem - brak urlopu, wypalenie, depresja, monotonia, niedobory żelaza lub innych witamin?

No bo przy założeniu, że jesteście dorośli, znacie siebie i jesteście ze sobą szczerzy - to po co się bawić w teorie spiskowe najpierw w stylu "na pewno kochanek", albo "na pewno przybrałeś sto kilo i masz bęben jak baba w ciąży". Ona jasno mówi "jestem zbyt zmęczona na seks", może tym by się zająć? Morfologia 20 zł kosztuje

Fanatyk2piorunów

@sckb widziałem wpis wczoraj, i dopiero dzisiaj znalazłem czas napisać. W pewnym sensie, jestem/bywam/byłem w podobnej sytuacji - 10 lat małżeństwa, intensywne dzieci, brakuje czasu dla Siebie, także problem z Libido małżonki. Tylko, że u mnie raz na jakiś czas dochodzi do kryzysu z mojej strony, rozmawiam z żoną i zaczyna zwracać na mnie większą uwagę, wysłuchuje mnie, czego w Twoim przypadku brakuje. My Sobie radzimy sami, jest coraz lepiej, bo dzieci rosną, więc jest też więcej czasu dla nas. Po za tym ja dużo pracuje, a żona bardzo dużo poświęca czasu dzieciakom, więc też zaangażowanie w dom jest zdecydowanie inne, powiedzmy wyrównane. Ja np. wiem, że ona tego nie robi, bo ma mnie dosyć, raczej po prostu u niej hormony się po części nie aktywują i tego nie potrzebuje i czasem po prostu nie myśli o tym w natłoku spraw. Ale zauważa moje potrzeby i może czasem trzeba się upomnieć, ale stara się o mnie dbać, nawet jeśli sama nie ma potrzeb. U Ciebie chyba pora na pomoc z zewnątrz - jeśli rozmowy nie mają wpływu, a związek zdecydowanie staje się jednostronny, to nie jest to za dobre. Może zacznij od Siebie, porozmawiaj z specjalistą, wygadaj się drugiej osobie. Myślę, że psycholog/seksuolog, będzie w stanie nakierować na jakąś wspólną terapię. Gorzej, jeśli ona nie będzie chciała w tej terapii uczestniczyć, wtedy już zostają chyba te smutne czarne scenariusze, bo po co się męczyć wzajemnie, to się może skończyć paskudnie. Dodatkowo, ciekawe czy środowisko pracy, nie ma wpływu na jej zachowanie, bo to często ma ogromny wpływ na kobiety - facet się stresuje, i relaksuje seksem, kobieta w tym przypadku traci do niego całkowicie chęć.

Pokaż więcej komentarzy (131)