Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#polmaraton

GURU

w Bieganie

91piorunów

Wizz Air Warsaw Praski Night Half Marathon

No to tak. Od paru edycji obserwowałam ten bieg i postanowiłam, że w tym roku go przebiegnę, bo po prostu podobała mi się impreza. Zgadaliśmy się ze znajomymi na szybki wypad do WWA gdzie każdy z nas pobiegnie po swoje i przy okazji miło spędzimy weekend.

Jakie było moje założenie wobec tego biegu? Test formy, start typu „B”. Sprawdzić, gdzie teraz jestem i nad czym mogę popracować na kolejne półmaratony, które biegnę w sezonie jesiennym. Nie ukrywam, nastawiałam się na życiówkę (czyli poprawę mojego wyniku z przed roku, 01:31:33). Cichym marzeniem było złamanie 1:30. Forma ostatnimi tygodniami rosła, czułam się świetnie.

Start półmaratonu zaplanowany był na 20:30.

Prognoza pogody zapowiadała się conajmniej koneserska. Mocne porywy wiatru i przelotne burze. Lekki stresik był, ale nie ma co - każdy uczestnik ma taką samą pogodę, jesteśmy w tym razem.

O 20:00 poleciałam się rozgrzać, przetruchtałam koło 2 kilometrów, w tym kilka przyspieszeń do docelowego tempa. Niestety nie czułam aby jelita się pobudziły ale i tak poszłam w kolejkę do toi toia. Kartofelki odcedzone, brak symptomów aby murzyn piłował kraty - dobra, to czas polecieć się do swojej strefy startowej. Przyjmuję żel izotoniczny. Ustawiam się w pobliżu zajączka na 01:30:00. Postanowiłam, że zaryzykuję i polecę z nim.

Odliczanie. Strzał. Startujemy.

Pierwszy kilometr, to jest walka z tłumem biegaczy. Uwaga, by nie dostać z łokcia, nie wpaść na czyjeś nogi, wyminąć sprawnie osobę przed Tobą która startuje z wolniejszym tempem niż Ty czy nie zostać zepchniętym. Do tego jeszcze starasz się wyczuć tempo które sobie założyłeś. Powiedzmy, że mała walka o przetrwanie w tłumie.

Doganiam zająca. Staram się utrzymać pozycję nie na początku grupy, nie na końcu, a w środku. Tak aby być osłonięta przed powietrzem.

Mija pierwszy kilometr, drugi. Staram się łapać „luz”. Jest spoko, ale czuję, że, no dosyć żwawo. Tempo 4:12.

Kilometr trzeci, pierwsza stacja nawadniania. Łapię od wolontariusza kubeczek z wodą, wylewam połowę, robię dziubek i sprawnie wlewam sobie do buzi zimny łuk wody. Przy okazji uważam na kroki, bo cały odcinek jest pełen wyrzuconych kubeczków, czego nie lubię. Zawsze odbiegam na bok i rzucam kubeczek „obok” trasy, tam gdzie biegacze nie tuptają. Tym razem również tak zrobiłam.

Wracam do pacera. Wiem, że teraz lecimy ciągle prosto, aż do nawrotki na 8 kilometrze. Wiem, że będzie mi się to „ciągnęło” mentalnie. Mija 4, 5 kilometr. Cholera, czuję, że minimalnie przekraczam granicę. Czuję charakterystyczny ciężar na brzuchu, w momencie kiedy przekraczam swój próg. Mijamy 6 kilometr i decyduję minimalnie zluzować tempo. To jest również czas na przyjęcie żelu. Pacer zaczyna mi z grupą pomalutku odjeżdżać, a ja zaczynam się trzymać tempa bliżej 4:20. Jest i wyczekiwany przeze mnie kilometr 8 oraz nawrotka. Wyczuwam, że jest widmo kolki na wątrobie. Luz luz luz, potrzebuję więcej luzu.

I wtedy pojawia się on - krecik zaczyna pukać w taborecik.

No to za⁎⁎⁎⁎ście. Jedziemy z tym. Czyli trzeba jeszcze więcej luzu jeśli nie chcę doświadczyć afery fekalnej. Kojarzę, że w okolicach 14 kilometra powinien być toi toi. Zaczynamy wielkie odliczanie do niego. Do tego kilometra, udaje mi się trzymać tempo w okolicach 4:25.
Dłuży mi się ten odcinek. Ale w końcu, na ulicy Francuskiej jest dużo większy doping, który mentalnie bardzo pomaga wytrwać pół kryzys.

Jest, widzę go! Decyzja, zatrzymuję się na nim czy ryzykuję i lece dalej?
Rozum vs Determinacja.
Wygrał Rozum. Dobra, bezpieczniej będzie zrobić ten taktyczny pit stop. „Zjadł” mi on około 50 sekund, bo po wybiegnięciu zaraz Garmin wypikał mi kilometr zrobiony w 5:17.

I to była bardzo dobra decyzja. Od razu poczułam się lepiej. Co prawda, nie wróciłam do tempa z początku, ale była werwa i chęć walki. Jak czułam że robi się ciężej, minimalnie zwalniałam i szukałam luzu. Jak był luz, starałam się wyprzedzać ludzi z przodu.

Na 18 kilometrze, zobaczyłam twarze moich znajomych jak mi kibicowali, dało mi to chwilowego boosta. Zaraz po tym, zaczął się podbieg na wiadukt. Nogi były już tak zmęczone, że czułam jak mi się plączą pod sobą na nierównościach asfaltu. Na tym odcinku mijałam sporo zawodników, których profil chwilowo pokonał gdyż maszerowali. Po dłuższej chwili zarządzania zmęczeniem i wytężonego skupienia jak nigdy - skręciliśmy w zbieg. Nareszcie, chwila luzu i możliwości przyspieszenia. Już kręciliśmy się pod Stadionem Narodowym, było słychać w oddali imprezę z mety. Kolejny chwilowy boost, gdy wiesz że zbliżasz się do końca bo niemalże go widzisz(słyszysz). Udaje mi się mijać kolejne osoby. Po 19 kilometrze, jest kolejny punkt odżywczy z wodą. Nie korzystam, jestem już zbyt blisko końca. Jeszcze jedna nawrotka. I kolejna. Okej jeszcze tylko 2 kilometry. Jeszcze tylko jedna mila. Jeszcze tylko półtorej kilometra. Jeszcze tylko około 6 minut. Odliczanie do końca. Dystans malał, ból rósł. Dobra, wchodzę w zakręt do mety. Ostatnie 200 metrów do mety. Jedziemy ile fabryka dała. Ostatnie przyspieszenie. Z serducha.

Przekraczam linię mety.
Wynik netto 01:32:23.
Średnie tempo biegu: 4:23 min/km

Od razu przechodzę na bok, łapię się za barierki, spuszczam głowę i dochodzę do siebie przez minutę. I cieszę się, że mam to za sobą. Po chwili, idę odebrać medal, zabrać fanty z strefy finishera (woda, izo, banan i jakieś ciastka zbożowe). Czas poszukać mojego lovely @scorp

Półmaraton Praski przeszedł do historii.
Czy polecam imprezę? Jak najbardziej. Jest całkiem z pompą zrobiona, miasteczko biegacza bardzo duże, adidas dużo kasy tam wrzuca widać.
Trasa taka średnia w mojej opinii, prawie połowa bez kibiców i w większości „prosta” czyli biegniesz daleko przed siebie.
Biegaczy bardzo dużo, na połówce wystartowało chyba ponad 10k uczestników. Jeśli lubisz duże biegi, to ta impreza jest jak najbardziej warta uwagi.

Wynik który uzyskałam, jest moim drugim najlepszym czasem na półmaratonie jaki kiedykolwiek uzyskałam. Ciekawe, czy gdyby nie pauza w toi toiu - to czy nie byłoby jednak PR. 😃 Ostatecznie pogoda nie była taka okropna jak się zapowiadało. Z burzy nic nie było, raz przez chwilę pokropiło. Ale wiatr dawał czasem konkretnie na twarz, to przyznaję.

Wiem, nas czym teraz treningowo muszę się skupić. Dłuższe treningi tempowe. Większa wytrzymałość podprogowa. Nad tym będę pracować w najbliższych tygodniach.

Czy jestem zadowolona z biegu? Tak.
Czy mogło mi pójść lepiej? Uważam, że tak.

Nie każdy bieg czy inne wydarzenie sportowe musi kończyć się życiówką, alertem PR i fajnym wpisem na stravie. Tak wygląda życie. Wyciągam wnioski i lecę dalej.

GURU1piorunów

Gratuluję! Wydać 1:30 niedługo padnie 😉. Ja na biegach szukam dobrych punktów żywnościowych a Ty niebieskich budek:rolling_on_the_floor_laughing:.

Jaka średnia prędkość w konsumpcji kebaba na 100g produktu? :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Bieganie

21piorunów

Ładowanie węglowodanów dzień 1.

Przyjęto 10g/kg masy ciała, węglowodanów. Nie było problemów, nie czuję się przejedzona.
Wleciało:
- Banan przed porannym bieganiem (117 kcal, w tym 26g W)
- Posiłek nr 1 - Bardzo duża jasna bułka z paprykarzem + spora drożdżówka (1136 kcal, w tym 176g W)
- Posiłek nr 2 - Porcja białego ryżu z bananem i odrobiną nutelli (622 kcal, w tym 119g W)
- Posiłek nr 3 - Porcja białego ryżu, sos sweet chilli i pół opakowania wafli kukurydzianych (600 kcal, w tym 126g W)
- Posiłek nr 4 - Płatki kukurydziane na mleku (700 kcal, w tym 136 W)

Zanim napiszesz ola boga jak ja się odżywiam i jestem zjebana - nie, nie jem tak na codzień. Jest to strategiczne odżywianie przed startem w zawodach typu półmaraton/maraton w celu zgromadzenia większej ilości glikogenu (paliwa) w mięśniach. Tak zwany carbloading/ładowanie węglowodanów. Robi się go przez 24-48h przed startem, według uznania.
Jutro powtórka.

Fenomen5piorunów

@Trypsyna

to strategiczne odżywianie

To widzę, że ja się codziennie odżywiam strategicznie xD

Fenomen1piorunów

@Trypsyna tylko tak się da doganiać bebzon przy tej diecie xD Czyli może faktycznie strategiczne, bo chcesz żreć węgle jak świniak i nie tyć? To trzeba zapier... :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Twórca

w Bieganie

41piorunów

Aberdeen Half Marathon 2026

Pierwszy "oficjalny" polmaraton odbyty, wczesniej w Marcu biegnac sam zrobilem 02:11 z czego bylem w miare zadowolny bo to byl pierwszy polmaraton ever ale mialem nadzieje wykrecic cos lepszego.

Warunki idealne bo lekko pochmurno z wiaterkiem, plan byl zrobic ponizej 2 godzin, a tu sie okazalo, ze mega fajnie sie biegnie to mozna bylo troche dokrecic srube :stuck_out_tongue_winking_eye:

Nie sadzilem, ze bede w stanie biec takim tempem taki dystans, a tu prosze. Padlo PB na wszystkich dystansach.

Medal fajny bo metalowy, coraz czesciej teraz daja drewniane badziewie.

Finish Time - 01:41:27 - 3000 ludzi zapisanych, ilu rzeczywiscie startowalo to nie wiem ale bylo dosyc ciasno na starcie.

594 miejsce overall wbite.

Za 3 tygodnie ultra 50km, a w listopadzie 69km :runner: :runner: :runner:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Sum

w Sztafeta

25piorunów

22 939,99 + 7,02 + 6,23 + 3,67 = 22 956,91

Naszlo mnie ostatnio podczas biegania (a lubie sobie porozmyslac bo co tu innego robic) ze smieszna sprawa z tymi treningami, jak za duzo biegam to boli, jak tylko troche to tez boli. Do tego jak sie wtrybie w bieganie jakiegos tygodnia to potem jak jest dzien spoczynkowy to mnie az nosi zeby tez wyjsc i chociaz rundke wokol blokowiska zrobic. Takie uzaleznienie od bolu!

Tak, wiem, filozofia bardzo niskich lotow, ale na duzo wiecej mnie nie stac robiac kolejny kilometr.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Sum

w Hydepark

12piorunów

Alez mi sie nie chcialo dzisiaj, te cholerne interwaly mnie kiedys zabija.

Jak ja mam 4:45min/km biec jak ja ledwo ponizej 6 w sprincie wyciagam!

Glupi zegarek



Pokaż więcej komentarzy (4)

Sum

w Hydepark

20piorunów

Czuje dobrze czlowiek:

10k zrobione po raz pierwszy od 18 lat. Bez zatrzymywania, zadnych marszobiegow. Do tego w deszczu i chlodzie, co calkiem pomoglo w trzymaniu tempa.

Do tego nowe buty chyba pomogly, bo stare (juz pelnoletnie) sie posypaly..



Pokaż więcej komentarzy (2)

Sum

w Sztafeta

23piorunów

19 057,60 + 4,70 + 4,70 + 6,70 = 19 073,70

Luzniejszy tydzien bo raz zasnalem po kolchozie zamiast pojsc biegac, a wczoraj sie domowka narysowala razem z grillem.

Za to dzisiaj nadrabianie- bo na kaca najlepsza jest praca, wiec rano byl SUP a popoludniu przebiezka 😄

I nawet zyję

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Sum

w Hydepark

9piorunów

Duma rozpiera, bo piateczka wpadla..

Ale jak swinia sie spocilem, az wali syfem jakims!

Kilometry dopisze w niedziele, licze na jeszcze 2 biegi w tym tygodniu i moze kajak.


Pokaż więcej komentarzy (4)

Sum

w Sztafeta

29piorunów

17 102,54 + 9,60 = 17 112,14

Pauza w bieganiu bo sie kontuzjon przyplatal w srode konkretny.

A bylo by sie rozgrzewac przed bieganiem to by nie bylo problemow.

Echhh

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fanatyk0piorunów

Jedna z wielu, choć może najważniejsza zasada treningu, w szczególności jeśli chcesz mieć progres - jeśli się nie rozgrzewasz i nie masz kontuzji to znaczy że robisz ch⁎⁎⁎we treningi

Pokaż więcej komentarzy (2)

Sum

w Sztafeta

31piorunów

16 381,64 + 15,25 = 16 396,89

Pijta ze mna kompot, chyba mi sie kryzys biegacki troche uspokoil i wczoraj drepnalem 7.2km bez marszobiegu albo innego kantowania.

Najdluzszy bieg od 18lat! Czuje dobrze czlowiek.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Sum

w Sztafeta

14piorunów

15 724,62 + 19,09 = 15 743,71

Caly tydzien jak po grudzie, az zadawalem niewygodne pytania gorszej polowie czy mi olowiu do butow nie doklada. W sobote zamiast dlugiego biegu zrobilem dzien na wodzie i pyklo 26km. 3 dni przerwy od biegania zrobily robote i dzis na szybszym tempie nawet nie umarlem.

Sorry Bimber,

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Sum

w Sztafeta

19piorunów

14 475,38 + 12,09 = 14 487,47

Nawet dobrze mi szlo w tym tygodniu. Galareta sie topila az milo.

Do dzisiaj.

Centralnie spenialem przed dlugim biegiem! Mialo byc 1h7min a juz po paru minutach tylko myslalem zeby sie zatrzymac. Na koniec wycisnalem 30min, prawie idac ostatnie 5.

W przyszlym tygodniu test sprintu. Ostatnio jak to robilem (4lata temu) to sie na ryj wywalilem po 50metrach.

Bedzie zabawa!

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Sum

w Sztafeta

21piorunów

13 699,80 + 14,00 = 13 713,80

Swiezbily mnie od tygodnia kopyta bo mialem zniknac na caly weekend na kajaka, no ale sie nie udalo bo pogoda wydawala sie byc bardzo kiepska.

Zycie.

No wiec z tymi swiezbiacymi kopytami wrocilem do roboty w poniedzialek, a tu email, ze moze ktos by mial ochote troche pobiegac, bo bedzie event i moze sie uda pozbierac troche funtuszy na szczytny cel.

I tu wchodze ja, caly na bialo, ze pewnie ze tak, przeciez nogi same chodza i wogle nie bedzie problemu bo przeciez kiedys biegalem.

I sie okazuje ze ta zasada czytania drobnego druku przed podpisaniem cyrografu to nie taka glupia sprawa.

No wiec przez wlasna glupote biegne w pazdzierniku polmaraton…

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Sum

w Sztafeta

26piorunów

28 228,8 + 12,02 + 21,37 = 28 262,19
Siemka, kolejny tydzień.
Na ten tydzień zaplanowałem więcej odpoczynku bo 2 wyścigi w ciągu tygodnia jeden po drugim to był głupi pomysł i zbierałem tego żniwa w tym tyg. Po 2 dniach odpoczynku wyskoczył obiecany pożegnalny z @enron na którym nie dość, że czułem beton w nogach to jeszcze pizza kurczakiem chciała opuścić bieg od pietego km. Na szczęście udało się złagodzić sytuację i dokończyć bieg bez potrzeby srania po krzakach xd Choć sama końcówka 2km to było ciągnięcie się i walka o ostatnie metry. Czułem jakbym biegł 30 kilometr a nie 21...
Kolejny bieg to tak naprawdę niedzielne tuptanie tylko aby sprawdzić nowe buty wyszło 12k więc źle nie. W sumie 33km to trochę mało jak na 8tyg przed zawodami ale mamy jeszcze trochę czasu na szlifowanie aby dobrze wystąpić.
Z takich śmiesznych rzeczy to znów udało mi się zrobić PR na 2:01 :) Miało być poniżej 2h ale brzuszek, brak odpowiedniego odpoczynku pokazał poniżej 2h xd
Wracamy do realizowania moich wolniejszych biegów ze znaczącą ilością podbiegów :)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Gruba ryba2piorunów

Elegancko szedłeś i naprawdę niewiele brakło do tych dwóch godzin - wcześniej czy później się uda 💪😎
Będę trzymał kciuki podczas zawodów, tylko wiłaj wcześniej!

Pokaż więcej komentarzy (2)