Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zalesie

Autorytet

w Dyskusje

3piorunów

Powiem wam, że w polskim zjebanym systemie pato edukacji bardzo ciężko „iść pod prąd”. Mieć jakieś swoje zajawki i zainteresowania nie będące piłką nożną albo GTA a jak jeszcze jesteś zwykłym dzieciakiem który po prostu uczy się normalnie, na większość przedmiotów ma wyjebane z innych które lubi się już dawno nie wykłóca albo nie odzywa bo nie warto to szkoła ma cię w d⁎⁎ie i twój dobrostan. Albo przynosisz wyniki i się „pokazujesz” na zewnątrz w konkurach lub olimpiadach albo spadaj.

Mój syn dopiero teraz zaczął szukać zajęć i siebie poza tą pierdoloną polską samozadowoloną szkołą i rany jaka to jest zmiana! Zajęcia poza lekcyjne dla takich misfitów jak on pokazały nam, że nie wszystko stracone.

J⁎⁎ać polski system oświaty. Ten wyścig szczurów po numerki rankingi i wskaźniki. Po prostu. Chce by po prostu to przeżył i te psychole nauczyciele i inne dzieciaki nie złamały go.

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

K⁎⁎wa mać. Byłem dzisiaj u fizjo. Z palcem u nogi, którym zakurwiłem w coś twardego z 2 miesiące temu. Drugi najmniejszy u prawej nogi. Zanim weszła do sali, to spróbowałem wskoczyć na takie drabinki co ma, ale spadłem xd i zakurwiłem stopą w jakiś podest. Lewą. Oczywiście przemilczałem to i ani się słowem nie przyznałem z mojego upośledzonego manewru, chociaż w duchu darłem się że boli.

W domu widzę, że mi ta stopa spuchła. Przydałoby sie żeby to jakiś fizjoterapeuta zobaczył.

Perpetum Debile, proszę państwa.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

3piorunów

Powiem wam, chyba Sobie za bardzo dopierdzieliłem psychicznie/fizycznie w wrześniu. W pracy ożywienie, po sezonie ogórkowym i nie wygląda, że odpuści do końca roku. Intensywnie dzieciakami, bo teraz już oboje w szkole, plus atak znajomych, czasem ma do 8 dzieciaków w domu. Na to wszystko jeszcze wzięliśmy się za Ogrodowe Rewolucje, gdzie jest od cholery kopania i dźwigania, w weekend przerzuciłem jakieś 2 tony wyrobów betonowych. W międzyczasie od sierpnia wziąłem się za odchudzanie, już poszło dobre 6kg, z 10kg, które planuje. Jako wisienka na torcie, na dzień chłopaka Sobie zamówiłem nowy samochód, niby na plus, ale akcja była na szybko, rabaty duże, a na decyzję tak naprawdę kilka godzin, więc też dało popalić. Biorąca na to wszystko korektę, że już jestem solidne , to naprawdę dało mi to wszystko w kość. Mam nadzieję, że zima będzie spokojniejsza. Dobra, kończę te , bo młody ma atak bólu nóżek, trzeba mu jakiegoś ibuprofena zapodać, ehh.

Fenomen

w Hydepark

28piorunów

Sytuacja z kotem się pokąplikowała bo nie robi siku, brat go odwiózł do weterynarza i będzie cewnikowanie pod uspienieniem bo ze stresu ma tak mięśnie pościągane.

Ehh trzymam kciuki żeby było dobrze ale łzy mi się cisną do oczu, jakoś mnie ten urlop nagle przestaje cieszyć, j⁎⁎ać to wszystko nie było to tego warte

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Hydepark

14piorunów

Lecimy w 3 osoby za kilka dni LOTem. Jedna z osób leci pierwszy raz, więc stwierdziłem, że bierzmy miejsca obok siebie za wczasu w tym jedno od okna.

Dzisiaj rano dostaję informację załączoną na obrazku:

Twoje miejsce zostało zmienione

Numer rezerwacji: xxxxxx
Szanowny Pasażerze,

informujemy, że ze względu na zmiany operacyjne miejsce przypisane do Twojej rezerwacji uległo zmianie. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby nowe miejsce znajdowało się jak najbliżej pierwotnie wybranego.

W razie jakichkolwiek pytań lub wątpliwości prosimy o kontakt z naszym Działem Obsługi Klienta.

No fajnie, zapłaciłem niemałe pieniądze za konkretne miejsca a tu okazało się, że zabrali nam miejsce od okna.

Zmienić miejsca nie mogę na stronie lotu bo widnieje informacja "skontaktuj się ze wsparciem technicznym".

Piszę więc na Whatsapp'a LOTu, ale to gówno not bez możliwości rozmowy z człowiekiem.

Dzwonię więc na polską infolinię, 16 osób w kolejce.
Dzwonię na angielską, 40 osób w kolejce. Była opcja, że oddzwonią do mnie, więc ja wybrałem. Nie odzwonili...

Noż k⁎⁎wa...

Jutro kolejne starcie

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów

Macie takie dni że macie wszystkiego dość? No ja mam tak coraz częściej. Mam ochotę spakować plecak i po prostu pójść przed siebie. Nie wiem jak miałbym teraz wrócić do pracy na etat. Jak nie wyjdzie mi z moim pomysłem to praca będzie jakąś straszną męką. Chyba że się zatrudnię gdzieś na statek, zabiorę się i tyle mnie widzieli. Nie wiem jak to wszystko spiąć. Projekt idzie mi dobrze, ale prywatnie nie układa się nic. Jest słabo. Ehhh...

Nie podbijajcie piorunami. Kto ma przeczytać ten przeczyta.

Kosmonauta7piorunów

@DexterFromLab Ok, to nie podbijam. Wiesz co mam takie dni, że wszystko nie idzie, jest źle i ogólnie do d⁎⁎y. Natomiast później (po przeanalizowaniu) wszystkich za i przeciw zostaję. Miałem kiedyś nawet myśli, że pi⁎⁎⁎⁎lić to wszystko i zostanę bezdomnym, zbiorę nawet 10 zł na żarcie na dzień i będzie dobrze. Nooo, ale nie byłoby. Chyba trzeba sobie jakoś radzić i pchać ten cyrk do przodu. Dasz też radę.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

78piorunów

Ależ się wkurwiłem na kuzyna. Gdzieś muszę upuścić pary, a komu jak nie obcym w internetach

TL;DR

Długa wersja

Kuzyn, blisko 30 lat. Najpierw jeździł na busach, potem zrobił C+E i robił miedzynarodówki z ziomkiem. Dobra kasa (2x średnia krajowa przy ukończonym gimnazjum) i mu odjebało - ~hazard~ automaty logiczne, alko non stop, dopalacze, i oczywiście prowadzenie po ww., bo przecież łon wie jak jeździć i kiedy może. Poznał też fajnych kolegów, co zawsze pomogą, jak do wypłaty daleko, a weekend tuż tuż.

Stoczył się kompletnie, wynosił rzeczy z domu, narobił długów, do tego mandaty za jazdę po alko i potem też bez uprawnień. Póki pierwszy wyrok się nie uprawomocnił, to nie jest to recydywa, więc kolejne wyroki były śmiesznie małe, chodził wolno i odpierdalał dalej.

Ale przyszła kryska na matyska - uzbierało się prawie 3 lata pierdla, góra siana z grzywien i 3x dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Zakład półotwarty, więc gdzieś tam pracował, cele za dnia otwarte i luźno chodził po obiekcie. Dostal szansę na odwyk - pojechał. Twierdził że zrozumiał, przetrawił, będzie dobrze. Rodzina długi pospłacała.

Wyszedł na wiosnę. Złapał jakąś robotę w wykończeniówce, całą ekipą jeździli po Polsce. Szef znał jego historię, ale dał szansę. Praca ciężka, ale kasa przyzwoita. Zapieprzał, powoli oddawał rodzinie to co za niego pospłacalii.

W piątek tydzień temu czegoś im brakło i ktoś musiał podjechać do hurtowni. 400m, co się może stać, nie? Rutynowy patrol zatrzymał za brak światła. Jak wrzucili go na bęben, to w kajdanki i prosto na komendę. Proces w poniedziałek, recydywa, 2 lata, dobranoc. Jego szczęście że był trzeźwy, bo byłoby 5. Twierdzi że pierwszy raz jechał po odsiadce, ale za nic mu nie wierzę.

Ja dowiedziałem się przedwczoraj, do tej pory cały chodzę wkurwiony. Nie mam siły do typa. To bardzo bliska rodzina, powinienem współczuć, ale nie umiem. Roz⁎⁎⁎⁎⁎olił sobie życie dokumentnie, na własne życzenie. I nie wierzę, że jest w stanie wyciągnąć z tego jakąkolwiek lekcję.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Ostatnio chodzę bardzo przemęczony, czuję się zmęczony fizycznie i psychicznie. W weekend trochę odpocząłem, chociaż tak też nie do końca, bo przyjechała moja siostra na weekend i wiadomo, że było trzeba od rana na nogach być codziennie.

Wczoraj miałem taki dzień, gdzie odpocząłem, ale stwierdziłem, że się w końcu wyśpię. To się tak wyspałem, że budził mnie pies, ból łokcia i nocne koszmary i zaczynam na pełnej k⁎⁎⁎ie stos pracy od poniedziałku rano XDDD

jes jak jes

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Zalesie

28piorunów

Ostatnio postanowiłem z różową zmienić łóżko. Wcześniej mieliśmy rozkładaną narożnikową kanapę. Jedna osoba spala na oparciu, druga na "części siedzącej". Więc generalnie jedna część była twarda, druga miękka.
W każdym razie mamy teraz łóżko, nie kanapę z funkcją spania.

Pierwszy mój szok, to to, że nie kupisz już łóżka kompletnego, tylko ramę i do tego dobiera się materac.

Drugi mój szok, to to, że te je*bane materace są droższe od łóżka.

A trzeci szok, to to, że jakość wykonania jest tragiczna. Znaczy się ja wiem, że 99% mebli w tych czasach to gównosklejka, ale nie myślałem, że aż tak. Płyty, z których zrobiona jest rama, miałem wrażenie, że połamią się pod naciskiem palców.

Po złożeniu ramy, całość konstrukcji trzyma się jako tako... I tak w kilku miejscach wzmacniałem stelaż metalowymi kątownikami. Czyli wychodzi na to, że już stracilem gwarancje... Nóżki do wyra, to w ogóle tragedia. 11 milimetrowej grubości, plastikowy kątownik, który wyłamał się przy próbie przesunięcia łóżka. Sama sprawa składania mebla, to też dramat. Było dużo podobnych części. IKEA chociaż je podpisuje. Agata meble na to w d⁎⁎ie...

W każdym razie dobrze obejrzyjcie meble, które macie w planach kupić, w tych sklepach z artykułami meblopodobnimi.

Fanatyk5piorunów

@razALgul nie prawda - kupiłem na wiosnę łóżko z drzew bukowego i mnie przeżyje to łóżko. Tyle, że dobre meble nie kosztują tysiąc czy dwa

Ja mam już trochę mebli od polano meble. Jestem zadowolony

Fanatyk3piorunów

@razALgul Kupiłem z Ikei metalową ramę łóżka. Jest git, wszystko solidnie się trzyma, nic nie trzeszczy, nic się nie łamie. Były droższe niż drewnianym ale dopóki nie skoroduje (a nic jej nie chwyciło przez 5 lat) to będzie się trzymać.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Autorytet

w Hydepark

19piorunów

Tak jakoś mnie naszło! Moze to mały pstryczek w nos administracji, ale bawi mnie mocno sytuacja!

Jak sądzicie?

Czy do końca roku pojawi się aktualizacja apki, którą zapowiedziano pół roku temu na za tydzień 😆 ?

  • Na pewno tak!27% (39 głosów)
  • Oczywiście że nie!34% (48 głosów)
  • Op to pedały.39% (56 głosów)

143 głosów

Osobistość0piorunów

@Fen No tak. Przecież sam napisałeś, że zapowiedzieli ją na za tydzień ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (20)

Tytan

w Hydepark

61piorunów

Jakie piętno na waszej fizyczności pozostawiło dzieciństwo lat 90, 2k?
Jakiś obcięte palce, wybite gałki oczne?
Miałem kiedyś dziwny pomysł, żeby spróbować zrobić sobie rekonstrukcję ścięgna lewego kciuka, które przeciąłem na jakość butelce na budowie albo krojąc jabłka półmetrowym trybownikiem.
Ostatecznie nic z tego nie wyszło, a sam uraz jakiś mi bardzo nie przeszkadza: na gitarze można grać...
Trochę szkoda, że starzy tylko zawinęli mi łapę w gaze zamiast zawiść na SOR ale to inne czasy były.
Dzisiejsze dzieciństwo jest dużo lżejsze, jeśli nie zabijesz się na surronie, to w najgorszym wypadku możesz nabawić się krótkowzroczność od smartfona 🥲

Twórca4piorunów

Duża blizna na kolanie jak chciałem wbiec na betonowe schody. Moja prawą noga trochę przeszła przez zwichnięcia i krwiaki. Dodatkowo przez niby zwykły wypadek na rowerze połamałem palce które się nie zrosły. Powiedzmy że mogę domyślnie zrobić salut wolkański jak ze Star Treka

Gruba ryba1piorunów

Ja raczej przeszedłem dzieciństwo bez większych wypadków, ale 3 pamiątki mam.

1. Dałem w ryj kolesiowi, po balu gimnazjalnym. Już wychodziliśmy, a on obsikał moją dziewczynę oranżadą, jak kierowcy F1 szampanem. Mieliśmy już wcześniej zatargi, więc niewiele myśląc podszedłem i mu wypaliłem z pięści. Niestety teoria nie przełożyła się na praktykę i nie wyciągnąłem kciuka spod palców. Do dziś kciuk mnie boli jak go ścisnę.

2. Skręciłem kostkę na WF. Do lekarza poszedłem po miesiącu. Lekarz powiedział, że teraz to już po ptokach i mam do końca życia uważać i nosić wysokie buty.

3. Dziewczyna zabrała mnie na narty. Za domem na zwykłym polu, trochę pochyłym. Taka ośla łączka, żaden stok. Wywaliłem się, narty się wypięły, a ja upadłem udem na wiązanie. Siniak jak ta lala, dłuższy czas zmieniał kolory na wszystkie odcienie tęczy. Do dziś jak przejadę po mięśniu w tym miejscu to czuję takie fałdy, których nie mam w drugiej nodze.

I tyle.

Edit:
Zapomniałem: wybiłem sobie dwie jedynki, mleczaki. Jedną o schody, jak wbiegałem i noga mi się osunęła z pierwszego schodka.

Drugą, i to jest moja ulubiona historia, wybiłem sobie na koncercie Majki Jeżowskiej w Opolu. Muzyka mnie poniosła. A dziadek mówił: nie skacz po ławkach, bo sobie zęby wybijesz! Fartownie zgadł.

Pokaż więcej komentarzy (38)

GURU

w Hydepark

65piorunów

Pojebie mnie za moment.

Nie chę o tym rozmawiać. Po prostu potrzebuję ogłosić to wszem i wobec.

Fanatyk3piorunów

Poszedłem raz do lekarza, bo się dziwnie czułem. Przychodzę, pyta co mi jest, a ja na to

* chyba grypa doktorze

On popatrzył na mnie i mówi:

* chyba cię pojebało.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Gównowpis

28piorunów

Ech, weekend z piękną pogodą - ostatni albo jeden z ostatnich w tym roku, a ja od wczoraj wieczora zatrucie/grypa żołądkowa, woda z d⁎⁎y i brak sily na cokolwiek.

13 godzina prawie, ja pod kocem na kanapie, a za oknem słońce piękne, zaś na hejto ludzie wrzucają ładne zdjęcia ze spacerków. Ehh

Osobistość1piorunów

@Rafau ja już drugi tydzień walczę z zatokami, bo też tak Hejtownikom pozazdrościłem rowerów i spacerów, więc mogło być gorzej 😉 zdrówka kolego :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Hydepark

58piorunów

Rozwala mnie to... wszędzie się słyszy, wybierz zbiorkom, tak jest ekologicznie, ekonomicznie, sratatata...

Strefy czystego transportu i tak dalej.

Chciałam skoczyć do Wawy w niedzielę.

Mogłabym jak prawdziwy Polak-katolik po prostu wsadzić d⁎⁎ę w samochód w swoim garażu o której godzinie chcę i dojechać do Wawy, posmrodzić spalinami trochę w centrum i wrócić o której godzinie mi pasuje.

Ale nie, może się jednak bujnąć by pociągiem. Do stacji mam co prawda jakieś pół godziny drogi autem, ale sobie tam zostawię auto i wjadę cała na biało, jak kulturalny Europejczyk pociągiem prosto do centrum Wawy.

Taki c⁎⁎j. Pociągów bezpośrednich jest sztuk trzy w każdą stronę - na całą dobę. Mamy piątek, a wszystkie bilety tam i z powrotem o interesujacych mnie godzinach są już wyprzedane. Nie ma możliwości zakupu biletu bez miejscówki.

Ewidentnie pociąg nie jest dla ludzi, którym na ostatnią chwilę, zaledwie dwa dni wcześniej, zachciewa się nim przejechać. Nie, zaszczyt przejazdu pociągiem - nawet poza sezonem, nie przed żadnym długim weekendem czy świętami, nie do miejscówek turystycznych - powinieneś planować z wielotygodniowym wyprzedzeniem. NIe ma tak, ze se jednego dnia ujebiesz że gdzieś jedziesz, a drugiego dnia wsiadasz i jedziesz. Przejechanie się tam i z powrotem oszałamiającego dystansu 150 km powinno być starannie zaplanowaną i przemyślaną z odpowiednim wyprzedzeniem podróżą!

Wsiąść dziś wieczorem w środek transportu i za dwa dni być na przykład nad Adriatykiem to se możesz wiesz, autem. Jednak podróż pociągiem do najbliższego dużego miasta to zbyt poważna sprawa, żeby sobie ją robić ad hoc, że raptem dwa dni wcześniej sobie wymyśliłeś i jedziesz. Należy ją rezerwować w sposób strategiczny, przemyślany co najmniej jak lot do Lizbony. Co ja bredzę, jak do Lizbony. Do Lizbony na niedzielę na oba dostępne loty mogę jeszcze kupić bilety, w odróżnieniu od biletów Intercity w prestiżowym i obleganym przez turystów kierunku Terespol (przez takie metropolie jak Mińsk Mazowiecki, Łuków, Międzyrzec i Białą Podlaską)

Nie mam pretensji o brak miejsc siedzących. Wiadomo, ilość jest ogranczona. Wzięłabym i stojące. Bo to jeden raz się jeździło stojąc na korytarzu? Pewnie brzmię jak stary człowiek, ale w latach '90 jak chciało się gdzieś jechać, to się po prostu wpierdalało do pierwszego z brzegu pociągu jadącym w interesującym nas kierunku i kupowało bilet u konduktora. Mogłeś się zdecydować na przejazd nawet minutę przed odjazdem. Czasami wiązało się to z siedzeniem na podłodze koło klopa ale hej - jak wsiadłam rano w pociąg do Wawy, to wiedziałam że z tej Wawy po południu pociągiem wrócę. Że nie utknę tam w tej Wawie na kilka dni, bo się okaże że na żadne powrotne pociągi nie będzie miejsc. Że jak ucieknie mi pociąg, bo z jakiegoś powodu na niego nie zdążę, to następny będzie już za godzinę, a nie za 6 godzin i będę mogła do niego wsiąść, a nie że sorry, brak miejsc. Nocuj sen na dworcu, albo dzwoń do kogoś, kto po ciebie przyjedzie autem 150 km. Twój problem, hehe. Z tej perspektywy, kolej lat '90 choć brudna, powolna i niekomfortowa, spełniała swoje podstawowe zadanie - stabilnego i przewidywalnego środka transportu.

Sorry, nikt normalny nie będzie brał pod uwagę tego środka transportu jako alternatywy auta. Którym mogę jechać w dokładnie tej chwili, w której mi się ujebie że chcę jechać i wracam kiedy chcę, prosto spod swojego domu. I jeszcze mogę wziąć do bagażnika słoiki i jajka na handel 😛

Mocarz0piorunów

@GazelkaFarelka wspomniano sct. Nie ma nic złego w tym by pojechać autem na rogatki, zatrzymać się na park and ride I przesiąść się na zbiorkom. Chociaż ja to pisze akurat z miejsca gdzie dla odmiany to działa.

Pokaż więcej komentarzy (73)

Osobistość

w Hydepark

54piorunów

Nawiązując do wpisu:

https://www.hejto.pl/wpis/mam-za-soba-rok-abstynencji-od-alkoholu-mam-niespelna-30-lat-daj-pioruna-to-napi

Jestem użytkownikiem Hejto prawie od początku jego istnienia i dzięki wam w pewnym sensie mam prawo jazdy,gałkę głośności do wzmacniacza, poszerzony gust muzyczny oraz galerie memów.

Wychowałem się w bardzo biednej rodzinie gdzie mój ojciec przepijał wszystko i bił matkę oraz swoje dzieci a jak ktoś się zapyta czemu nie uciekliśmy to zwyczajnie nie było gdzie bo Polska B i małe miasto.

Generalnie nie było z nikąd pomocy ale jakoś udało mi rodzeństwu wyjść na ludzi, mama chorowała na nowotwór ale koniec końców jest już okej.

MÓJ STOSUNEK DO ALKOHOLU:

(O mnie można pominąć)

Dorastanie- Mając 17 lat zacząłem wychodzić z nowymi znajomymi na miasto co krzyżowało się z imprezami i piciem. Oni ćpali srogo na szczęście mnie to ominęło, zwyczajnie się brzydziłem. Generalnie w tamtym okresie się snułem i martwiłem bo nie wiedziałem co mi przyniesie dorosłość. No raczej w szarych barwach mi się to rysowało bo brak perspektyw. Ogólnie zauważyłem że dzięki alko stawałem się pewny siebie i łatwo mi przychodziło bajerowanie dziewczyn czy zdobywanie kolegów.

Wczesna dorosłość- Znalazłem pracę ale czułem się tam bardzo źle. Generalnie co weekend jak się dało to jakaś impreza czasami w tygodniu piwko i tak jakoś szukałem miejsca w życiu. Jakieś epizody depresyjne plus bezsenność. Później zmieniłem pracę i zacząłem dziergać ciężary. Bardzo Szybki progres bo byłem konsekwentny a godziny na sali treningowej oddawały efekty. Znalazłem też pierwszą poważną dziewczynę a jeśli chodzi o alkohol to towarzyszył mi ale na grillach, weselach, rodzinnych imprezach.

Dorosłość- 24 lata i odkupiłem rodzinny dom od współwłaścicieli którzy też dziedziczyli. Wziąłem matkę pod skrzydła i z jej pomocą wyremontowaliśmy dom. Generalnie fajnie bo mam coś swojego. Popadłem w pracoholizm. Wyrabiałem chore ilości nadgodzin a po pracy robiłem remont domu. Później poznałem dziewczynę która u mnie zamieszkała. Też była z nieciekawej rodziny ale i bardzo dużo jej oddałem. Niestety po 2 latach podziękowała i poszła sobie do innego faceta z tego co wiem nie za ciekawie u niej.

Ja teraz- powrót do sportu- biegam, pływam, jeżdżę rowerem sam dla siebie nie pije no może czasami zapale papierosa raz w miesiącu jak kolega poczęstuje. Ale ogólnie aktywny tryb życia i uczę się angielskiego na aplikacji speakly. Jutro jadę do Włoch na wakacje.

CZEMU NIE PIJE SKORO NIE BYLEM ALKOHOLIKIEM?

Przeczytałem sobie kilka publikacji, później obejrzałem kilka podcastów a na samym końcu przeczytałem sobie książkę pt. ALKOILUZJA Pana Rutkowskiego. Otworzyło mi to oczy. Jestem DDA i mimo że się nie zataczam to jestem uzależniony. Alkohol traktowałem jako regulator nastroju. Kilka razy coś odjebałem, może nic nigdy nie zawalilem przez alko ale na kacu w pracy i w szkole byłem.

Kilka razy się biłem czasami coś ukradłem takie to życie. Jak w sobotę nad ranem wracałem z imprezy i widziałem kogoś kto wyszedł pobiegać albo szedł na targ to czułem się jak śmieć.

Jak to na mnie wpłynęło?

Zdrowie- pozytywnie brak kaców, zawsze po alko chciało mi się palić i jeść niezdrowe jedzenie.

Relacje towarzyskie- pozytywnie zwyczajnie odsiałem ludzi którzy służyli mi tylko do tego żeby się na⁎⁎⁎ać. Biorę udział w imprezach i koncertach ale zostało ci którzy tolerują moje nie picie.

Praca- jestem dziwakiem w mojej firmie alkohol uchodzi za elementarną składową dobrostanu każdego człowieka. Ludzie nie rozumieją czemu przestałem pić skoro nie byłem alkoholikiem w ich rozumieniu.

Rodzina- szanują ale nie rozumieją no cóż nie mają wyboru taki jestem że wolę iść na rower niz na imieniny do wujka Henia i 43 razy odmówić bimbru.

Finanse- pozytywnie bo nie wydaje kasy na imprezę. Ani na jedzenie na mieście ani nic z tym związanego.

Dobrostan psychiczny - pozytywnie odkąd sobie ułożyłem w glowie jakie to jest gówno to nawet przez myśl mi nie przechodzi żeby sięgnąć po kieliszek.

Podsumowanie poza januszowym pierdoleniem i utratą alkokolegow nie widzę minusów

Przepraszam za bałagan w tym wątku ale nie umiem składnię pisać pozdrawiam AmAd

Gruba ryba4piorunów

@AmAd propsik. Mój problem z alko polega tym że nie lubię go odmawiać. A robię to ciagle, bo co impreza to sie trzeba tlumaczyć.

A ja już swoje w życiu wypiłem I nie mam więcej potrzeby. I tyle. I wolę męczyć się z odmawianiem niż pić pod czyjąś wolę... co nie zmienia faktu, że to męczące.

Czasem wypiję piwo czy wino, ewentualnie whisky, ale to jak ja mam ochotę i najlepiej sam. Bo sam wypiję ile sam zechcę, a z kimś to dałbym się namówić na więcej niżbym chciał...

Dlatego otoczenie w jakim się obraca człowiek ma olbrzymie znaczenie. Odcinaj alkusów. Bezlitośnie.

Pokaż więcej komentarzy (4)