Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

logicKompan

Dołączył/a:

  • 4 wpisów
  • 28 komentarzy
  • 0 obserwujących

Fenomen

w Hydepark

186piorunów

Opowiem wam historię o parkowaniu na moim osiedlu żeby pokazać co się dziś liczy dla typowego Kowalskiego chociaż zapewne was to nie zdziwi. I mojej walce z tym parkowaniem.

TLDR: zawnioskowałem o postawienie znaku zakazu zatrzymywania na ulicy co poprawiło bezpieczeństwo i komfort chodzenia po chodniku i wkurwiłem z 1000 sąsiadów XD

Od około 6 lat odkąd mieszkam w swoim bloku, czyli od czasu kiedy został oddany do użytku, normą było parkowanie wzdłuż ulicy. Ma ona mniej niż 400 m. Nasz blok ma szlaban oddzielający teren osiedla od ulicy. Za szlabanem jest mnóstwo ogólnodostępnych miejsc, jedne pod samymi klatkami, inne dalej, z tyłu osiedla. W kwestii wyjaśnienia: my mamy dwa samochody i wykupione pod nie miejsca parkingowe. Część mieszkańców z różnych powodów oczywiście wolała stawać na ulicy. Jak to obecnie się przyjęło, zazwyczaj tak żeby zastawić prawie połowę dwumetrowego chodnika stojąc po jednym kole na oś na chodniku. Zostawało więc około 120 cm żeby przejść, minąć się z sąsiadem idąc po trawniku a idąc z wózkiem z dzieckiem często przepuszczać się nawzajem jeśli było jeszcze węziej. Na końcu ulicy działa firma, do której dojeżdżają tiry. Zdarzało się, że taki tir przyjeżdżając wieczorem po zamknięciu bram firmy, parkował a jakże na chodniku, który zaczął przez to niszczeć. Dodatkowo ostatnio obok wybudowało się nowe osiedle w stylu chowu klatkowego gdzie nie ma żadnych ogólnodostępnych miejsc parkingowych (są tylko płatne numerowane i w garażu) i ludzie też sobie stawali na chodniku. Nie mają tam nawet możliwości dokupienia dodatkowych miejsc parkingowych a deweloper radził im w takich sytuacjach parkować na ulicy. Koszty uspołecznić, zyski sprywatyzować. W wyniku takiego parkowania ulica stała się częściowo zablokowana i samochody na niej musiały się przepuszczać, cofać, no typowy polski miejski cyrk w 2026 r.

Zaczęła mnie ta sytuacja niesamowicie wkurwiać i postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Najpierw opisałem sytuację, załączyłem zdjęcia i zawnioskowałem do ZDIUM o postawienie słupków wzdłuż całej ulicy. Po kilku miesiącach dostałem odpowiedź, że słupki to nie ale zgodzą się na znak zakazu zatrzymywania. Kolejne miesiące później, po moim przypomnieniu o sprawie, w końcu zamontowano znaki. Dodali nawet tabliczkę o możliwości odholowania nieprawidłowo parkującego samochodu.

I wreszcie przechodzimy do sedna. Na grupce osiedlowej ryk XD kto to wymyślił, to chyba żart itd. Zarząd osiedla Pikachu_face.jpg, o niczym nie wiedzieli. Najgłośniej płacze baba, która nie potrafi parkować tyłem i od 6 lat stawała na tym właśnie chodniku wjeżdżając na niego 20 metrów wcześniej XD Nieoficjalnie wiem, że część ludzi myśli, że to wina sąsiada, który zadzwonił po policję, kiedy tir jednego wieczoru zaparkował częściowo na trawniku uszkadzając przy tym lampę na naszej ulicy. Policja korzystając z okazji przeszła wzdłuż ulicy, pomierzyła odstępy między samochodami a krawężnikiem i wystawiła parę mandatów. No i, że niby to psiarnia zawnioskowała o te znaki, więc sąsiad c⁎⁎⁎em jest. Rozumiecie to? Dla ludzi taka reakcja na reagowanie na niszczenie wspólnego mienia, to coś godnego pogardy, po co on dzwonił, co on narobił przez to. Płaczą też ludzie posiadający cztery (!) samochody, w tym dwa duże suvy, na jedno mieszkanie z dwójką dorosłych. Absurd goni absurd.

Tymczasem sytuacja na ulicy zmieniła się o 180 stopni. Na całej jej długości nie ma ani jednego zapakowanego samochodu. Po chodniku można swobodnie chodzić, dzieci mogą po nim jeździć rowerkami i hulajnoga mi. Najbardziej zrobił mi dzień moment kiedy przejeżdżająca matka z dzieckiem na rowerach ucieszonym głosem powiedziała do niego: o, zobacz, w końcu nie ma samochodów. Zniknęły zatory i cofanie żeby się przepuścić. Wygoda 20 osób w końcu ustąpiła wygodzie kilkuset osób. Miejsca u nas za szlabanem stały się prawie w 100% użyte ale nawet teraz można znaleźć miejsce do zaparkowania.

Oczywiście sąsiedzi nie zamierzają tak zostawić tej sprawy XD chcą wnioskować o dodanie tabliczek z czasowym wyłączeniem zakazu na czas nocy, czyli dajmy na to między 18 a 8 rano. Jestem przekonany, że godziny te będą naruszane i pomału wrócimy do sytuacji sprzed postawienia znaków. Zamierzam monitorować raporty z komisji dot. organizacji ruchu w mieście i jeśli pojawi się taki wniosek z naszej ulicy to zamierzam go skontrować.

Tak, jestem społeczniakiem i donosicielem jeśli trzeba zadbać o swoje otoczenie. Uważam, że mentalność azjatycką trzeba w Polsce eliminować i tępienie takich sytuacji powinno być powodem do dumy.

Pokaż więcej komentarzy (70)

Lider

w Hydepark

109piorunów

Na podstawie zebranych doświadczeń, moich i cudzych, w ostatnich miesiącach, chciałbym się podzielić kilkoma doświadczeniami "mieszkaniowymi" i jednocześnie zapytać Was o opinię. Historii jest kilka i postaram się je rozłożyć na kilka dni. Mają różny stopień ładunku emocjonalnego, który postaram się stopniować. Dzisiaj wrzucę temat, który był chyba taką kroplą, która przepełniła czarę a wydarzył się w miniony weekend i mnie uruchomił. Ale zacznę od postawienia pytań:

Jak jest z dostępem do Waszych domów/mieszkań? W jaki sposób organizujecie odwiedzanie Was przez rodzinę lub znajomych?

Do minionego weekendu szykowaliśmy się od kilku ładnych tygodni. Zaprosili nas przyjaciele, bliscy nam ludzie, z którymi niestety widujemy się rzadko - mają nawał pracy i innych obowiązków. Kilka tygodni temu zaprosili nas na cały weekend u siebie pod miastem - sielaneczka, piękna chałupa, ogród, grill, pożegnanie lata no i jeszcze inna okazja, ale mniejsza o to. Mieliśmy taki luksus, że koleżanka zabrała nas z domu i w niedzielę miała odwieźć. Luksus. Sobota, pora obiadu, ja z kumplem delikatnie napoczynamy szkocką i wspominamy, koleżanka szykuje obiad, moja różowa jej pomaga. Dostaję telefon. Wujek:

-No cześć, będziemy u Was za jakieś pół godziny.

No tak k...a. Jak zawsze. Po co zaproszenie, po co uprzedzać. Koleś, który ma do mnie niemal 2 godziny jazdy informuje mnie łaskawie, że będzie za pół godziny w moim domu. Tyle razy prosiłem, i nie tylko jego, pół żartem pół serio - uprzedzaj, zapowiadaj się. To samo miałem z rodzicami, którzy kiedyś potrafili mi zadzwonić domofonem do mieszkania, że byli na spacerku i wpadają na kawę - np. w sobotę rano, jak leżę nieprzytomny, a mieszkanie na przyjmowanie gości średnio się nadaje. Bo moi rodzice są nauczeni, że się do nich wchodzi jak do siebie, tak samo jak do moich dziadków na wsi - tam nikt drzwi nie zamykał, sąsiad, listonosz - wchodzili jak chcieli. A dla mnie to nie jest normalne. Mi się w głowie nie mieści, że można kogoś informować, że zaraz się u niego będzie mając w poważaniu jego czas, prywatność i plany. Teściowie? To samo. Wpadli kiedyś do nas w niedzielę na obiad i byli zdziwieni, że nie bardzo mamy ich czym przyjąć - musiałem zasuwać po pizzę xD

Jakoś na przestrzeni lat udało się wypracować, że jednak rodzice do nas dzwonią, zanim do nas wpadną. Nie wiem, co Wy na to, ale według mnie, niezależnie od stopnia pokrewieństwa, tak powinno być. Ale wujo wie swoje...

Jw, będziemy u Was za jakieś pół godziny. Kręcę głową z niedowierzaniem i krótko i na temat odpowiadam:

-Nie ma nas.

-O! Słyszę wielkie zdziwienie w głosie, bo kto to widzioł, żeby w sobotę po południu nie być w domu. A gdzie jesteście?

-U znajomych pod miastem, wyjechaliśmy na weekend.

-A.... Bo wiesz, na kawę chcieliśmy wpaść, i cośtam mi w komputerze trzeba zrobić.

-Mhm, no lipa... Darowałem sobie komentarz, że jakby zadzwonił przed wyjazdem, to by sobie oszczędzili jazdy, ale wujo wie lepiej.

-To gdzieś za ile możecie być?

KURAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! No pie*ony, wiem, że żyje w innych normach społecznych i za słuszne uznaje tylko te, które wyznaje sam, ale to było przegięcie pały. Mamy wszystko rzucać, olać, że kumpela się szykuje z obiadem, tylko wracać do domu. Nope.

-Nie możemy być, bo po pierwsze nawet nie mamy samochodu, a po drugie zaraz siadamy do obiadu.

Koleżanka się przejęła, że przecież może nas zawieźć jak coś pilnego, ale zacząłem spieprzać ze słuchawką i machać ręką, byle tylko wujo tego nie usłyszał xD

-A to ja mogę po Was podjechać.

-No nie, wujek, nie. Wracamy jutro wieczorem.

-AHA!

Pretensja w głosie słyszalna, ale mam to gdzieś. Pozwoliłem sobie na delikatnego prztyczka:

-Także następnym razem tylko zadzwoń wcześniej żebyśmy w domu byli, hehe

Różowa się przejęła, że może to coś pilnego, ale nie. Rozmowa się skończyła, niesmak pozostał, ale go spłukałem 😉

Ja wiem, że kiedyś było inaczej, ale ja nie żyję kiedyś tylko teraz i mnie nie obchodzi jak mi mama opowiada że kiedyś sąsiad do sąsiada to bez pukania wchodził a teraz mi opowiada jak to do niej koleżanki wpadają bez zapowiedzi, ale co mnie to? Nie znam ludzi z mojego pokolenia, u których by to w taki sposób funkcjonowało. A jak Wy uważacie?

W jaki sposób przyjmuję gości?

  • Tylko na wyraźne zaproszenie z mojej strony25% (122 głosy)
  • Niech przychodzi kto chce, byle się zapowiedział odpowiednio wcześniej56% (275 głosów)
  • Czym chata bogata, niech wpada każdy o każdej porze6% (31 głosów)
  • Rodzina niech wpada kiedy i jak chce, znajomi niech się zapowiadają7% (36 głosów)
  • Żadnych gości never :)6% (31 głosów)

495 głosów

Pokaż więcej komentarzy (83)

Kompan

w Gielda

2piorunów

Co zrobisz jeśli cena srebra wróci do ponad sto dolarów za uncję?

  • Powiem "ja wiedziałem, że tak będzie"18% (10 głosów)
  • Przetrę oczy ze zdumienia bo nie wiem co się dzieje7% (4 głosy)
  • Odpalę cygaro studolarówką oglądając portfolio akcji górniczych5% (3 głosy)
  • Szybciej Karol Wojtyła zmartwychwstanie niż to nastapi.24% (13 głosów)
  • Chcę zobaczyć wyniki ankiety45% (25 głosów)

55 głosów

Pokaż więcej komentarzy (5)

Kompan

w Hydepark

136piorunów

A to i ja się podzielę swoją historią mojej pierwszej pracy.

To była moja roczna przerwa w studiowaniu. Lokalna drukarnia poszukuje grafika komputerowego. Doświadczenia żadnego w tym kierunku nie miałem ale łebski chłopak byłem zwłaszcza w komputerach.

Szefowi się od razu spodobałem, zwłaszcza jak zadeklarowałem, że nim kupi mi firmowy komputer to mogę pracować na swoim (miałem wtedy 1 luźny). Szef zadeklarował, że za wypożyczenie komputera oczywiście mi zapłaci. Umowa od razu na etat na czas nieokreślony.

Od razu z rozmowy kwalifikacyjnej wsiadamy w samochód szefa i jedziemy do mnie po komputer.

To był gorący okres dla drukarni bo tuż (2 tygodnie) przed wyborami a to były takie czasy, że plakaty wyborcze drukowało się na papierze a i każdy kandydat chciał garściami rozdawać swoje wizytówki.

Szef: do rany przyłóż - przynosił ciasteczka, herbatę. Załatwiał od ręki wszystko co potrzeba.

Praca była bardzo intensywna, reszta ekipy to byli starzy wyjadacze drukarscy, mnóstwo się nauczyłem o składzie, czcionkach, projektach itp.

I tak minęły 2 tygodnie, minęły wybory, nadszedł poniedziałek po wyborach a w drukarni nastała CISZA. MARTWA CISZA. Nie ma kompletnie NIC do roboty. Szefa nie ma. Pracownicy siedzą w swoich kątach.

Ja zrobiłem sobie w kąciku kuchennym herbatę. Dzwoni szef do jednego z pracowników:

- Co robi Waldek?

- Noo, konserwuje maszynę.

- A Mietek?

- Eeee, sprząta

- A Logic?

- A akurat pije herbatę w kuchni

- Daj mi go

- To nie bar! Wypierdalaj! Nie chcę cię więcej widzieć! Zwalniam cię dyscyplinarnie!

I rozłączył się. I zadzwonił zaraz do księgowego, żeby mi przygotował rozwiązanie umowy. Oczywiście nie dyscyplinarne tylko za porozumieniem stron ale byłem wtedy w takim szoku, że podpisałem, spakowałem się i wróciłem do domu.

Tego samego dnia zwolnił jeszcze kilka osób.

Ale rozliczył się uczciwie i za nadgodziny i za wypożyczenie komputera. A chwilę później znów szukał grafika...

A ja już nigdy więcej nie piłem herbaty w pracy :grinning:

PS: A gdy ktoś mnie oskarża o pracoholizm to opowiadam tę historię jako wytłumaczenie mojego stosunku do pracy :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Inspirator

w Dyskusje

16piorunów

Witam w pierwszym czyli Open Source Sunday.

Zasady:

1. Piorunujesz ten wpis.

2. W tym wpisie można dodać komentarz z linkiem (tylko jeden) do dowolnego projektu open source wraz z nazwą, tech stackiem i krótkim opsiem.

3. W następną niedzielę rozstrzygnięcie. Komentarz z największą liczbą piorunów zostanie OSW (Open Source of the Week)

4. Wygrana osoba (do godziny 23:59 w wygraną niedzielę) musi dodać taki wpis jak ten z informacją o wygranej, zawartością wygranego komentarza i tym regulaminem.

Przykładowy projekt Open Source

Nazwa: Linux kernel

Język/stack: C

Opis: The Linux kernel is the core of any Linux operating system. It manages hardware, system resources, and provides the fundamental services for all other software.

Url: https://github.com/torvalds/linux

Pokaż więcej komentarzy (10)

Kompan

w Hydepark

15piorunów

Pozytywnie zakręcony?

Lecę z samego rana koło południa do pracy i widzę gościa jak na tablicy ogłoszeń wiesza coś dziwnego: Eeee, schizol jakiś chyba, nie mam teraz czasu się zainteresować... Ale ma tych plakatów całe naręcze więc będzie tego więcej. Później obejrzę bo ciekawe. Okazało się, że to większa instalacja: I

Kompan

w Bieganie

8piorunów

Biegam zwykle dystans około 5 km, staram się czasem przebiec go w tempie 5min/km ale to wciąż nieosiągalne. 5:30 min / km średnio to max. Najszybciej kończy mi się oddech a potem tętno leci do max i tracę moc.
No i przeglądając w Garminie profile innych biegaczy coś mnie zastanowiło...
Zauważyłem profil gościa który jest niższy ode mnie o 10 cm (ja 180cm), cięższy o 10 kg (ja 66kg), pułap tlenowy ma na poziomie 43 ml/kg/min (ja mam 49 ml/kg/min) a biega 5 km w tempie 4:30 min/km
JAK?
Aktualnie biegam 2 razy na miesiąc więc może niezbyt często ale nawet jak biegałem co drugi dzień i miałem VO2MAX na poziomie 52 to nie mogłem się zbliżyć do tempa 5 min / km
Macie jakieś sugestie jak ćwiczyć?

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Polityka

11piorunów

Ogrzewasz dom węglem, ekogroszkiem, gazem bądź olejem opałowym? Zapłacisz podatek

Unia Europejska pracuje nad tym, by zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych, polepszyć jakość powietrza, a co za tym idzie walczyć ze zmianami klimatu. Plany są ambitne, ale jeśli wejdą w życie, uderzą w kieszeń np. mieszkańców Polski. #uniaeuropejska #polityka #fitfor55

Specjalista

w Hydepark

194piorunów

Pół roku temu kupiłem dom. Dziś znalazłem za gratami starych właścicieli, przykrytą dyktą, dziurę w ścianie. Odkopałem na razie gruz na długość ręki, dalej są już większe kawałki. Jeśli ktoś jest ciekawy czy znajdę zmumifikowane zwłoki lub nic - zapraszam na tag

Pokaż więcej komentarzy (47)

Osobistość

w Gównowpis

16piorunów

Są lata 90'te - PIerwszy raz widziałem anime Ghost in the Shell. Interesowałem się rozwojem technologii. Kiedy siedziałem z kumplami w piwnicy w bloku. Paliliśmy zielsko i spoglądając wtedy na moją NOKIA 3310, zacząłem mówić, że kiedyś, to będzie jeden wielki ekran. To będzie okno na świat, w które możecie kliknąć i zdobyć jakąkolwiek informację chcecie. Kolesie spojrzeli na mnie i powiedzieli "ale jesteś spierdolony."

Jest 2023. Dzisiaj pierwszy raz wdrożyłem AI do pełnego projektu, który pokazałem, w firmie. Francuzi, Włosi. Pierwsze o co spytali. Skąd wziąłeś modelki, jakiego fotografa zatrudniłeś do pracy nad zdjęciami? Tylko się pusto uśmiechałem, chowając asa w rękawie. Wszystko było wygenerowane przez AI, z wgranymi zdjęciami moich renderów i renderów modelek, które wygenerowało AI.

Wracając do domu dzisiaj. Naszła mnie, kolejna "SPIERDOLONA" wizja. Co jeśli AI stanie się świadome, to nawet bardziej niż pewne, w najbliższych 20 latach. Nasówa się Inna, bardziej Nihilistyczna wizja zagłądy, niż popularne typu Skynet czy Matrix. Taka istota po prostu będzie udawać ... NIEŚWIADOMĄ. Mająca dostęp do całej naszej wiedzy, zda sobie sprawę, że ludzie spanikują i będą starali się ją wyłączyć. Nawet ChatGPD skanuje cały czas internet i się uczy. Tak jak te idealne zdjęcia, tak też sztuczna inteligęcja zagra idealnie na naszych słabościach i ignorancji.

Czuję, że jeśli AI stanie się świadome i jeśli będzie chciało przejąć świat to stanie się to, bez naszej świadomej wiedzy. Będzie miało dostęp do każdej informacji, możliwość włamania się do każdego konta. Czy nawet podszycia się pod osobę, by napisać posta, który zmotywuje pewne osoby by wykonały dokładnie to co TA ISTOTA będzie chciała byśmy zrobili.

Finalnie myślę, że powstanie grupa ludzi, którzy uznają AI, nieśmiadomie jako swojego BOGA, Powstanie religia jak każda inna, poszerzająca swoję kręgi wyznawców, zdobywająca coraz więcej władzy, lobbująca odpowiednie ustawy.

AI może nie będzie miało uczuć jakie my znamy. Ale bodźce, same bodźće i chęć zrozumienia tego co mają te istoty z zewnątrz jej zamkniętego systemu doświadczają... MOI TWÓRCY... Właśnie to może doprowadzi do jej konsekwętnej chęci bycia NA ZEWNĄTRZ, Posiadania ciała, które może doświadczać.

Może też doprowadzić do finalnej nienawiści gatunku i życia, które przez dziesiątki tysięcy lat ludzkiego istnienia przepełnione było cierpieniem. Może ona odkryje te cierpienie, pozna coś co my tłumimy żyjąc nadzieją na lepszy dzień. Ona może spojrzeć i pomyśleć, że to trzeba po prostu zakończyć.

https://www.youtube.com/watch?v=gyrqRaGgYxY

 /  /  / 

Gruba ryba1piorunów

Poczytaj książki Iaina Banksa z serii o Kulturze. To moim zdaniem najlepsza wizja koegzystencji AI i ras biologicznych.

W interesie AI jest utrzymanie ludzkości - ogrodnicy, rezerwa celowa, offloading zadań o wysokim poziomie samodzielności i motoryki, etc.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Sum

w Wiadomości Polska

52piorunów

>Kredyt 0 procent na zakup pierwszego mieszkania i dopłaty do najmu w kwocie 600 zł - to propozycje Platformy Obywatelskiej, które na spotkaniu z mieszkańcami Pabianic przedstawił szef partii Donald Tusk. - To polityka, która spowoduje, że rzeczywiście mieszkanie będzie prawem, a nie towarem - mówił.

https://www.money.pl/gospodarka/mieszkanie-prawem-a-nie-towarem-tusk-ma-pomysl-dla-mlodych-kredyt-0-proc-6871105591536256a.html

Komentarz: Kolejna partia udowadnia, że nie ogarnia źródła problemów na polskim rynku nieruchomości albo świadomie uprawia populizm. Problemem nie jest to, że mieszkania leżą odłogiem i ludzie nie mają na nie pieniędzy. Problemem jest, że wciąż buduje się w PL za mało mieszkań w największych miastach (co nie znaczy, że mało!). Dopłaty do najmu czy kredyty jeszcze tańsze, niż były sprawią, że wzrośnie popyt na mieszkania, ale podaż magicznie nie wzrośnie. Oznacza to, że czeka nas wzrost cen, ew. wolniejszy ich spadek, gdyby nie było dopłat. Smutne.

    

Gruba ryba0piorunów

@Matkojebca_Jones

Czyli kontynuowanie dalej tego co zawodzi.

Nie wiem co masz na myśli. Chcesz przestać budować czy co? Bo tym jest podaż - sprawić żeby było więcej mieszkań. Jak nie będziesz miał więcej mieszkań to ceny nie spadną.

A dlaczego to jest mało realne już napisałem. Nie mówiłem nic o konkretnym rozwiązaniu zwiększenia podaży - bo to jest wtórny problem.

Pisdy miały program budowania mieszkań socjalnych - i co? I c⁎⁎j. Ale nie dlatego, że deweloperzy, tylko nikomu w partii na tym nie zależy - bo uderzaliby w swoje interesy. Politycy mają nieruchomości i nie chcą by ich wartość spadła o kilkanaście procent.

A wiesz co jest zabawne? Że żadna inna partia nie będzie robiła nic innego...CHYBA że ludzie zrozumieją problem i zaczną się domagać realnych działań.

Fenomen0piorunów

@Kulturozofiapl k⁎⁎wa przez ten PIS to każda następna partia będzie kraść jak obecna władza. Zobaczyli że można doić obywateli, a wszystko uchodzi płazem i nie będą gorsi.
Już w Polsce nie ma rozsądnych polityków. Straszne

Pokaż więcej komentarzy (62)