Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zycie

Autorytet

w Hydepark

47piorunów

Zostawiam wpis trochę dla siebie trochę dla wyżalenia się. Los zagrał ze mną w pokera. Nie umieram, świat się nie kończy, ale ostrze wisi nad moja głową. Czeka jedynie na wyrok. Z własnej głupoty, a także z pewnych zaniedbań popadłem w problemy. Nie wchodząc w szczegóły, czekam na to, aż los rzuci kością. Za kilka dni, a może szybciej, okaże się czy wyjdę bez szwanku, czy może stracę bardzo wiele (głównie stabilność, spokój, zaufanie do samego siebie też).

Wpis ten potraktuje raczej jako zapis w dzienniku. Jeżeli Bożą łaską (lub uśmiechem losu - wersja dla Ateistów) poszczęści mi się, wrzucę tu przepis na Foccacie :smiley: Trzymaj kciuki nieznajomy z hejto !

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

O tym, jak głęboko są zakorzenione w nas zwierzęce instynkty.

Nie odpalają się, póki nie ma zapalnika. Tak sobie patrzę na klimat na stadioanch. Dla wielu inteligentnych ludzi skojarzenia są proste. Bydło, debile, ludzie bez perspektyw, ćwierćmózgi. No właśnie błąd.

Wychowałem się w sumie w dość dobrze usytuowanej i wykształconej rodzinie. Z racji mojego ADHD zawsze byłem buntownikiem i ciężkim dzieckiem. Nie chciałem trzymać się z dzieciakami z "dobrych rodzin", wybrałem podwórko. Sprawiałem trochę problemy wychowawcze, które naprostowały sporty walki i chyba sam wiek. W miarę dobrze uczyć się zacząłem dopiero w liceum, a właściwie to chyba dopiero w klasie maturalnej, potem skończyłem dwa kierunki studiów, mam dobrą pracę, jestem w sumie kumatym gościem i dziś już w wieku 30 lat odpowiedzialnym, ale...

Przewinąłem się przez klimat kibicowski na stadionach. I to po prostu jest ciężkie do wymazania z głowy. Jako małolat się bardzo tym pasjonowałem. Treningi, zbiórki na osiedlach, mecze, wyjazdy. Odbiłem od tego mniej więcej w momencie, kiedy wszedłem na "bardziej zaawansowany etap" w życiu, związku. Magisterkę robiłem niestacjonarnie, więc jeździłem co 2 weekend na studia. Zamieszkałem z moją ex. A właśćiwie to chyba w momnencie jak ją poznałem, więc jakoś na 1-2 roku studiów już miałem wylane. Po prostu przestałem mieć na to czas, choć w głowie dalej to siedziało.

Związek się rozleciał po 6 latach, zacząłem wszystko od nowa. Finalnie po 2 latach poukładałem sobie życie, fajan praca, robię mieszkanie, no ale ten...Jakoś wiosną dałem się namówić kumplowi, który też jeździł swego czasu i bawił się w cięższe klimaty. Dziś także normalny gość. Ma swój dom, na który zarobił w Norwegii, spoko pracę, kobietę, 2 dzieci. Pojechaliśmy na wyjazd, chyba po 8-9 latach. Akurat się złożyło, że mecz podwyższonego ryzyka i bardzo dobra liczba.

I jakoś to tam we mnie odżyło. Zbiórka pod stadionem, zbijamy piątki, pytania co tam słychać i co ja tu robię tak nagle, potem podróż z eskortą, wychodzimy pod stadionem, słyszymy ryknięcie gospodarzy i bluzgi w naszym kierunku, trzepią nas gliny, wbijamy na sektor i zaczynamy drzeć japę i adrenalina skacze do górnej belki.

Ja, obok jakiś 60 letni dziadzia, obok facet ubrany w Louis Vitton, dalej jakiś Seba z wydziaraną szyją, a na końcu 16 letni chłopaczek z liceum. Stoimy i drzemy ryja. Nikt gorszy, nikt lepszy. Na ten jeden dzień stoimy razem w szeregu jak dobrzy kumple.

To był taki typowo męski wypad, takie coś, czego potrzebowałem, odbicie od tego wszystkiego co ułożone i kolorowe, po prostu taki k⁎⁎wa plemienny wypad. Strasznie to kopie w łeb. Oczywiście był to jednorazowy wyskok i mam wyjebane, bo myslę logicznie i rozsądnie, ale nie powiem, że mnie to nie kusi. Kusi podobnie jak innych ludzi używki, hazard, no ale basta. Wiem jak to wygląda od środka i nie chcę w to brnąć.

Wielu wykształconych ludzi z dobrym życiem tego nie kuma, bo tego nie przeżyło. Do tego zły PR robią jeszcze idiotyczne filmy z gatunku "FURIOZA", które co najwyżej pokazują jak żyje z tego wierchuszka i to gdzieś najczęściej w dużych miastach, szczególnie na południu (Kraków/Śląsk), najczęściej też osoby, które sporadycznie biegają na mecze.

W sumie dla zobrazowania polecam film "Hooligans" z 2005 roku, brytyjski. Choć wiele wątków niedociągniętych względem polskiego klimatu, to jednak w sporej części mniej więcej tak to wciąga i tak to wygląda.

Dla mediów i ludzi postronnych to najczęściej sebixy i bandyci. A ja poznałem tam też wielu ludzi z dobrą pracą, poo studiach, dobrych fachowców z własną działalnością, a nawet jednego kolesia, który robił doktorat i pracował dla międzynarodowej firmy.

Z czego to wynika? Według mnie po prostu zwierzęce instynkty plemienne. Coś, co jest uśpione w mężczyznach. Chęć rywalizacji, zastrzyku adrenaliny, instynkt łowczy odziedziczony po plemiennych przodkach. Kiedyś polowania, walki plemienne, potem bitwy, bezsensowne zabijanie się, a dzisiaj jakaś namiastka tego i cząstka, która aktywuje tę żądzę to właśnie to.

Z perspektywy czasu jednak uważam, że każdemu mężczyźnie przydają się takie doświadczenia i podobne, trochę odskoczni od bycia grzecznym, tyrającym na system, dżentelmenem, który ma tylko płacić podatki na ten kraj, zadowalać kobiety, wychowywać dzieci i być podporządkowanym.

Osobistość0piorunów

@Lopez_

O tym, jak głęboko są zakorzenione w nas zwierzęce instynkty.

Nie odpalają się, póki nie ma zapalnika.

Widzisz, niektórym potrzebne są zapalniki, na przykład musi zobaczyć, że grupka kiboli kopie chłopaka, bo jest z innej drużyny, a innym wystarczy poczucie, że za ich niemoralne czy niezgodne z prawem zachowanie, nie grozi kara, bo na przykład są w tłumie.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Mam taką rozkminę z rana odnośnie rosnącego zjawiska w postaci promowania prostactwa, głupoty i nieuctwa w polskim Internecie.

Jak nie było powszechnego dostepu do internetu, to najniższa warstwa intelektualna tego kraju była totalnie nieszkodliwa. Kończyło się na gadaniu pod budką z piwem i potem zawijka do domu, bo rano o 6 czeka fabryka smrodu w pizdziszewie dolnym.

Od kiedy jest internet ludzie na tym poziomie stali się influencerami, gromadzącymi za sobą rzeszy swoich fanów-debili, którzy zaczęli wpływać na społeczeństwo i szczerze mnie to przerażą.

Nasze społeczeństwo w skrócie. Fascynowanie się jakimś Buddą, 7777 k⁎⁎wa, typami co wpierdalają kebaby z mięsem z gatunku zmielone truchło psa, janusze mówiący chłopskim językiem, co wypowiadają się na tematy geopolityczne, szarlatani pseudomedyczni, nasterydowane przygłupy komentujący sytuacje na świecie, do tego masa głąbów oglądających innych głąbów jak grają w gry online XD To są właśnie zainteresowania polaczków.

Potem taka armia imbecyli atakuje masowo innych ludzi w Internecie, robi zły PR ich biznesom, wpływa na dzieci spędzające większość dnia na surfowaniu po Internecie.
**_
Z czego to wynika?_**

Przez lata w Polsce po upadku PRL były srogie kompleksy narodowe. Ci najbardziej wykształceni i zamożni czuli się gorsi od społeczeństw zachodnich i swoje frustracje przelewali na innych. Że prowincja, Polska B, ciemnogród, jechali po nich przy okazji każdych wyborów i rozmaitych sytuacji społecznych. Bo sami mieli poczucie wstydu z racji swojegoi pochodzenia - zacofany postsowiecki kraj.

Akurat miałem okazję wychowywać się w wykształconej i dość dobrze usytuowanej rodzinie, ale jako ten buntownik oczywiście szukałem własnych dróg i młode lata spędziłem na podwórku, osiedlach, stadionach, matach sportów walk. To co zapamiętałem z młodego życia, obcując w 2 różnych środowiskach (akurat moi rodzice byli turbo normalni, ale znajomi rodziny, szczególnie ciotek/wujków już nie zawsze) że ci "wyżej" szczerze gardzili tymi "niżej", a ci "niżej" czuli pogardę w stosunku do wykształcenia, ludzi zarabiających lepiej i byli bardzo zawistni i czuli się gorsi. Kij ma dwa końce.

Jak sobie tak rozkminię jaka jest przyczyna tej armii chłopskiego rozumu, zbuntowanej wobec edukacji, autorytetów etc, to chyba głównie system i nauczyciele wmawiający innym, że jeśli nie mają piątek od góry do dołu i nie idą na studia, to są debilami, którzy na niczym się nie znają, do niczego nie nadają i mają siedzieć cicho i się nie odzywać. Za dzieciaka słyszeliśmy, że ten co kopie rowy, pracuje na budowie, jest fachowcem od pracy fizycznej to nieuk, idiota i w ogóle podczłowiek. W dyskusji publicznej też promowało się "młodych, wykształconych, z dużych miast". Nikt nie doceniał prostych ludzi, którzy wykształcili się w fachu, są dobrymi specjalistami i obrali w życiu inną drogę.

Dzisiaj się to zmieniło, już nikt nie patrzy takimi kategoriami, ale co lata wypracowane, to zostało. I tak, dziś macie spawacza, który ciśnie po studentach, że "on ma tyle i tyle a oni na kasę do biedronki" i że "studia to głupota", albo jechanie po autorytetach naukowych z browarem w ręku i promowanie szurów, bo przez lata robiło się z takich jak on podczłowieka i teraz szuka po prostu podbudowania swojego ego, grupy która go rozumie i myśli nieszablonowo, w kontrze do tych "ynteligentnych".



Fanatyk5piorunów

@Lopez_

Jak nie było powszechnego dostepu do internetu, to najniższa warstwa intelektualna tego kraju była totalnie nieszkodliwa. Kończyło się na gadaniu pod budką z piwem i potem zawijka do domu, bo rano o 6 czeka fabryka smrodu w pizdziszewie dolnym.

Nie zgodzę się z tym zdaniem. Wychowywałem się przed internetem, komórkami, przed Schengen i wstąpieniem do unii europejskiej.

W tamtych czasach z braku pracy i perspektyw nie było bezpiecznie w naszym kraju. Rozboje, kradzieże, wandalizm czy zwykła przemoc była na porządku dziennym. Nie każdy to widział czy pamięta.

Nie zgodzę się też z tezą, że wykształcenie idzie w parze z kulturą osobistą, zarobkami, inteligencją czy stosunkiem do drugiego człowieka.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fenomen

w Hydepark

12piorunów

Czytam badania o tym, że "Zetki" odczuwają brak sensu w życiu. Pod tego typu postami w socialach masowo wypluwane są komentarze o tym, że nic nie mają. Drogie mieszkania, kredyty, słabe zarobki na start i ogólne poczucie niesprawiedliwości.

Powiem tak: zgodzę się i nie. Z jednej strony start jest bardzo ciężki, z drugiej są pokolenia, które pamiętają wysokie bezrobocie, brak perspektyw na życie, mało bezpieczne ulice po zmroku i absolutny brak rozrywek. Siłowni kilka na krzyż na mieście, głównie same karki patrzące się na ciebie oceniającym wzrokiem podczas ćwiczeń, o jakichś knajpkach, eventach i innych cudach nie wspominam. Robota w McDonalds to był rarytas, a pójście na obiad na miasto nawet w lepiej sytuowanych rodzinach był od święta. Pochodzę z trochęj lepiej usytuowanej rodziny i mimo to pamiętam nawet w okolicach 2005-2006 roku jak wyjście do restauracji z rodzicami (dziś istniejąca dalej i klasyfikowana w kategorii smażalnio-speluna) to było WOW.

Absolutnie mitem jest to, że każdy kiedyś miał mieszkanie, kupował za pół darmo lub dostawał od państwa. Jak się miałeś gdzie dorobić, to było zdecydowanie łatwiej, ale dziś masz full możliwości, by zarabiać, a kiedyś to nawet wyjazd za granicę nie był łatwy.

Zetkom banie zniszczył Instagram. Nierealne życie jak z bajki, podróże po świecie, drogie samochody, beztroski lifestyle, gdzie się leży, pachnie, zarabia i oddaje tylko przyjemnościom.

Dodatkowo, Żyd zakręcił korbom w głowach kobiet. Dziś ludzie żyją bez miłości, wiary (wiarę tu interpretuję szeroko - zarówno religię, jak i wiarę w siebie, w szczęście, dobrą energię etc), często bez pasji (bo kiedyś bez technologii musieli ją mieć, by nie zwariować), więc jak mają byc szczęsliwi? XD Oglądając rolki jakichś farmazoniarzy, że jeżdżą mercedesami za bańkę, bo zarobili jako influencerzy na youtubie i co miesiąc są w innym kraju? XD

Kiedyś jak spytałeś kogoś o jego marzenia, to powiedział, że chciałby coś osiągnąć zawodowo, mieć rodzinę, co roku w wakacje pozwiedzać trochę świata, dobre auto i tak dalej. Rzecz w tym, że na te marzenia ciężko zapierdalał i były one mierzalne i osiągalne.

Dziś jak spytasz takiego Zoomera to ci powie - Auto za bańkę (albo i kilka), 100 zwiedzonych krajów, willa nad morzem w Hiszpanii, własny jacht, dochód pasywny i c⁎⁎j wie co jeszcze wymyślą XD Oczywiście zapierdalają na to tak, że mają często mało ambitne prace i liczą, że samo się zadzieje.

Widziałem jakieś badania, że pokolenie Z jest pierwszym, które nie jest lepsze od poprzedniego. Czyli millenialsi, wychowani na pograniczu 2 światów (biedy i technologicznego), to jest chyba absolutnie najlepsze pokolenie po upadku II RP i to jest w sumie prawda.


Tytan0piorunów

Moim zdaniem to brak znajomości historii.

Przypomniała mi się historia (jakich było wiele) z książki, którą czytałem w weekend. Pan, który przerzył wielki głód w Mołdawii, w wieku ośmiu lat wywieziony w bydlęcym wagonie (przez 3 miesiące) na Syberię, wrócił do swojego kraju po 19 latach pracy i... musiał wykupić swój rodzinny dom, bo zajął go wójt.

Po prostu nie zdają sobie sprawy, że żyją w najlepszych możliwych czasach :upside_down_face:

Fanatyk2piorunów

Ja to uważam, że życie nie ma sensu, nigdy nie miało i mieć nie będzie. Sztuka w tym, żeby sobie znaleźć jakąś motywację, żeby jednak wstawać rano. Motywację czyli oczekiwania, ale oczekiwania możliwe do spełnienia. I tu przeszkadza instagram i ogólne podglądanie innych ludzi.

Po drugie podstawowe potrzeby są podstawowe - jeść, spać, srać, r⁎⁎⁎ać, to wiadomo. Dalej jest bezpieczeństwo, to wiadomo. Dalej jest przynależność i tu się zaczynają schody, bo social media rozwalają relacje, a zaczęło się w 2013 od masowego wprowadzania smartfonów. Dalej jest potrzeba uznania i samorealizacja i tu są drugie schody, bo jak nie masz wyzwań, to nie ma powodu, by wstawać. Mam w sumie podobnie, jak mam coś do zrobienia, to nie mam problemu z motywacją. Ale niech tylko przyjdzie weekend, to w sumie mogę nie wstawać. Nie mam co robić.

Coś pewnie pomijam, gdzieś się mylę, ale trochę racji też pewnie mam.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Ostatnio chodzę bardzo przemęczony, czuję się zmęczony fizycznie i psychicznie. W weekend trochę odpocząłem, chociaż tak też nie do końca, bo przyjechała moja siostra na weekend i wiadomo, że było trzeba od rana na nogach być codziennie.

Wczoraj miałem taki dzień, gdzie odpocząłem, ale stwierdziłem, że się w końcu wyśpię. To się tak wyspałem, że budził mnie pies, ból łokcia i nocne koszmary i zaczynam na pełnej k⁎⁎⁎ie stos pracy od poniedziałku rano XDDD

jes jak jes

Pokaż więcej komentarzy (2)

Inspirator

w Hydepark

2piorunów

Niby nic szczególnego, pełno takich przypadków. Jednak pokazywanie tego w programie tv to imo nowy level ośmieszania się. Dorosła kobieta, a łyka miałkie gadki jak bocian żaby...
W sumie szkoda szczepić ryja ale jakoś ta naiwność mnie ruszyła.

https://expressilustrowany.pl/lodzianka-w-kochaj-albo-wroc-malgorzata-zwiazala-sie-z-26-letnim-tunezyjczykiem/ar/c13p2-29401105

GURU4piorunów

@Nervous99 Jezu pamiętam takie "love story" pokazywane w latach 90, i sprzedawane jako "prawdziwa miłość", tylko to były np. Angielki.

Polska Gurom, dorobiliśmy się w końcu!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Psychologia

34piorunów

Początek końca schematu

Nie wzięło mnie na pisanie, po prostu mam nowe osiągnięcie :smiley:

Przełamałem schemat układu rodzinnego. Nie będę go rozpisywał dokładnie, bo nie chcę, ale w skrócie:

wyraziłem, co mi się nie podobało w danej sytuacji, ale również ogólnie w relacji, bo wystąpiło to również tutaj. Sytuacja nadarzyła się spontanicznie, nie planowałem co konkretnie mam do powiedzenia w tej rozmowie post wydarzenium. Ja tam byłem, ale punktowanie i odbijanie argumentów szło luźniutko, bez żadnego stresu. Wykorzystałem broń, która była używana przeciwko mnie — odcięcie emocji. Wyszedłem z roli ganionego dziecka, wszedłem w rolę dorosłego oznajmiającego "TO mi się nie podoba, nie rób tak". Nie skupiałem się na emocjach narzucanych mnie, ale na tym, co ja sam czułem w sytuacji dzień wcześniej.

I... przyszło to naturalnie :exploding_head:

Zawodowiec6piorunów

@macgajster Gratulacje. Bycie zakładnikiem własnych emocji, albo gorzej - cudzych jest ciężka do przewalczenia. Obrona przed tą bronią jest okropnie trudna. Super, że Tobie się udało!.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Totalnie nie rozumiem ludzi, co pchają się na etat do korpo i wynajmują klitki lub kredo pod korek na deweloperskie mieszkanie.

Mieszkałem 5 lat w dużym mieście i wróciłem do rodzinnego (80-90k). Fakt - odziedziczyłem, więc żyje bez kredytu, ale na kredyt i tak byłoby mnie stać nawet samodzielnie, bo zarabiam tyle co w dużym. Pomogło mi: doświadczenie zawodowe i umiejętność pracy zdalnie.

Do brzegu. Mój ziomek natomiast studiów nie skończył. Wyjechał za granicę, posiedział kilka lat. Kupił właśnie dużą kawalerkę w kamienicy w atrakcyjnej cenie, u nas w mieście. Urządzi, wynajmie i jedzie za granicę dalej. Ma plan na siebie i w ciągu 2 lat wróci i chce coś swojego (majster). Sporo się tam nauczył "rzemiosła".

2 innych moich ziomków wróciło z dużych miast, ogarnęli se fuchy i wzięli tu kredyty. Jeden nawet przywiózł żonę ze sobą. Może nie ma super dużo rozrywek, ale do 4 dużych miast mamy od 60 do 130 km.

Jestem handlowcem, więc zawsze myślę w kategorii cel-realizacja-efekt. I jak patrzę na 26-27 latków, co wynajmują w wojewódzkich mieszkanie na pół ze znajomym, albo co gorsza obcymi ludźmi, albo pokój w dużej kamienicy czy apartamencie, to zastanawiam się po c⁎⁎j i co chcą osiągnąć. Liczyć na awans w korpo, żeby w końcu się usamodzielnić? Na c⁎⁎j pracować w jakichś HRach/Marketingach i inncyh tego typu rzeczach xDDDD Do tego dziś duża część pracy możliwa jest do wykonywania ZDALNIE. I wiem co mówię, bo sam byłem w ich skórze kilka lat temu i tak żyłem. Nonsens jak c⁎⁎j. Dajcie se siana, bo to droga donikąd. Niewolnicy korpo, banków i nowoczesny proletariat dla systemu.

Mam tego farta, że moi najbliżsi kumple albo zostali, albo wrócili i mam tu trochę znajomych. Absolutnie żaden nie żałuje, że sobie tu ułożył. Jedyna wada to faktycznie trochę życie towarzyskie i mniejsza podaż fajnych dupek, co uciekają żyć na pokoju 10m2 w dużym mieście i pracować na barze z nadzieją, że poznają dzianego chłopa xD

W sumnie najprościej rzecz ujmując

Studiowałeś? Popracuj kilka lat w dużym mieście, zmień pracę na zdalną i wracaj ustawić się w rodzinne strony.
Nie studiowałeś? Jedziesz poznać świat, nowe skille i wracaj z kasą.


Nie znam za wiele osób, którym praca w korpo na etacie i mieszkanie w dużym mieście dało jakiekolwiek finansowe profity XD Poza tym, że są 30 latkami, którzy czas wolny spędzają w kolorowych knajpach i to ich jedyna rozrywka, a groszem nie śmierdzą, bo zarobią może powyżej średniej krajowej, ale 3k przejebią na mieszkanie, resztę na droższe usługi etc.

#pracbaza #zycie #rozwojosobisty #nieruchomosci #takaprawda #przemyslenia #zycie #gownowpis

Osobistość1piorunów

To że jakaś pracę można technicznie wykonywać zdalnie nie oznacza że firmy się na to godzą.

Jak masz ogłoszenie o pracy zdalnej to pcha się do niego cała Polska.

Przy takich założeniach to można stwierdzić że jak ktoś ma pracę zdalna to po co ma siedzieć w Polsce.

Ty zarabiasz tyle co w dużym, a ktoś inny zarobi średnia krajowa w biurze albo minimalną + kilka stów w mniejszym mieście.

W sypialni Warszawy ceny są takie same jak w mieście 100k. Problem jest taki że ci ludzie mają taką pracę pchają się w coś z dobrym dojazdem i wtedy już nie styka finansowo.

Do tego do niedawna o pracę w Warszawie nie było tak trudno a w mniejszych miastach o pracę zawsze było o wiele trudniej.

Więc nie jest to takie zero jedynkowe. Natomiast zgadzam się z problemem - ludzie pracują w tych korpo, zarabiają średnia i wydają średnia przez mieszkanie niedopasowane do budżetu, podróże itp przez co nie mają jak z tego wyjść.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

57piorunów

Odkąd zostałem człowiekiem samotnym łatwiej mi się żyje. Rezygnacja z ludzi którzy nic nie wnosili do mojego życia (czyli wszystkich) sprawiła tylko że mam trochę więcej czasu.

Autorytet7piorunów

Samotność jest lepsza niż toksyczna relacja czy ciągłe uganianie się za kimś.

Jeśli spotkasz kogoś odpowiedniego to zapewne stanie się przez przypadek.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Inspirator

w Hydepark

15piorunów

Tomki, bo Tomkinie już śpią, siedzę 3 metry nad ziemią, księżyc świeci jak szalony, wiatr kołysze drzewa, oglądam przez termę białe plamy, co to chyba są sarnami i inną białą plamę, co to jest dzikiem. Zastanawiam się czy ja go zmieszczę do zamrażarki... (° ͜ʖ °)

Życie jest piękne, cieszcie się chwilą!

¯\\(ツ)/¯

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Psychologia

17piorunów

Żródło strachu

Muszę, niestety, zacząć od krótkiej teorii.
Jest coś takiego, jak przekonania kluczowe. Jest to taki najbardziej podstawowy, automatyczny, filtr w jaki postrzegamy świat i na niego reagujemy. Jednym z moich przekonań jest „świat jest niebezpieczny”.

Zauważyłem to podczas robienia astrucha. Chyba wbiłem jakiś wystarczająco wysoki psycho-poziom w tym RPG-u zwanym życiem, że wyłapałem to na bieżąco, w locie, automatycznie.

Bardzo powoli zbierałem się do wyjazdu, miałem do niego jeszcze przynajmniej sześć godzin. Wiecie, działka, niedziela, korki, a jednocześnie nie chce się wracać do mieszkania w bloku. Astra stoi na kobyłce z jednym kołem w górze, bez zderzaka i błotnika, ale pod wiatą. Teren jest ogrodzony, na samo auto patrzą dwie kamery, z czego jedna z podglądem przez neta, a wokół przynajmniej dwie działki z sąsiadami.
Ojciec już się zebrał, teraz jeszcze chwila pogadanki zanim odjedzie. Rzuca mi polecenio-poradę, w lekkiej parafrazie:
- „Ty lepiej złóż ten samochód, bo nie wiadomo jacy tu ludzie są, jeszcze ci go rozkradną”

Tu mnie olśniło. Złoty Graal, po prostu ostatni element układanki zrobił „hip", a potem „hop", 2137 Hz w tle mózgu itd. To nic innego jak strach mówiący „świat jest niebezpieczny”. Odmieniany przez wszystkie przypadki, czasy, tryby i przez ostatnie ponad trzydzieści lat.

Pojawiło się w ten sposób rozwiązanie tematów dwóch, prowadzących do jednego. Mój strach nie jest mój, został mi zaszczepiony i działa we mnie destrukcyjnie. Sztuczka jest jedynie taka, że teraz już wiem, już dziada widzę i jestem w stanie neutralizować.


Wieczny strach
Poczucie bezpieczeństwa

Fanatyk5piorunów

@macgajster Cóż, ja dopiero w wieku trzydziestuparu lat uświadomiłem sobie, że działanie w trybie maksymalnej uwagi, wyszukiwania zagrożeń i wiecznej gotowości bojowej nie jest domyślnym trybem funkcjonowania u ludzi. Nieraz zachowania ludzkie wydawały mi się ekstremalnie lekkomyślne, w czasie, kiedy oni po prostu byli normalni.

Dziwiło mnie np. jak można dać sobie coś ukraść - ja kiedy mam w pobliżu ludzi, to cały czas monitoruję swoje rzeczy, a na porfelu i telefonie po prostu trzymam ręce w kieszeniach. Kiedy jadę w miejsca z realnym ryzykiem rozboju, to czasem nawet mam fejkowy portfel z przeterminowanymi kartami i jakimiś drobnnymi. Kiedy idę do jakiegoś urzędu, i mam coś załatwić, to pilnuje, aby mieć wszystkie wzory pism we wszystkich możliwych wariantach wypełnione i sprawdzone - nawet jeśli to jakaś pierdoła. W autach kamery, trackery GPS, ehhh...

Trochę późno aby się tego oduczać, więc po prostu nauczyłem się z tym żyć.

Fanatyk1piorunów
odpuścić kontrolę

@macgajster To nie jest tak, że celowo planuje sobię, że tak będę robił. Drugim problemem, jest to, że ta strategia nieraz daje bardzo realne korzyści. Momentami już odpuszczam, i niestety parę razy się przejechałem przez to.

Zmiana niektórych schematów jest praktycznie niemożliwa po przeżyciu kilkudziesięciu lat w nich. Np. będąc w tłumie/grupie obcych ludzi, zawsze pilnuje kieszeni. Jakbym tego nie robił, po prostu odczuwałbym dyskomfort. I pewnie - można się przyzwyczajać do życia z tym dyskomfortem, ale - w praktyce efekt będzie taki, że będę jeszcze bardziej zestresowany nie pilnując portfela, a dodatkowo będę zwiększał (niewiele bo niewiele, ale jednak) ryzyko tego, że ktoś faktycznie mi go zajuma.

Tak samo np. jadąc np. samochodem, kiedy widzę rowerzystę, czy pieszego, to zakładam, że coś odjebie, wywróci się, zmieni kierunek, etc, i trzymam nogę nad hamulcem. Czy będę mniej zestresowany nie robiąc tego? Raczej nie. ¯\\(ツ)/¯

A co do martwienia na zapas - akurat z tym nie mam problemu. Jeśli na coś nie mam wpływu, albo jest na tyle daleko czasowo, że nie ma po co się przygotowywać, to się tym kompletnie nie martwię, bo wiem, że z każdą sytuacją sobie jakoś poradzę, właśnie dzięki mojej wiecznie podwyższonej gotowości.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

16piorunów

Tyle złego się wydarzyło w moim życiu w ostatnie 2,5 roku, że ja pi⁎⁎⁎⁎le. Powrót do rodzinnego miasta, 3 miesiące bezrobocia, komplikacje po operacji, nowa choroba układu pokarmowego, śmierć 2 babci, utrata 2 przyjaciół w niefajny sposób, toksyczna robota i nieszczęśliwe zakochanie

To jak się zaczęło układać - zdrowie mega progres, poukładanie sobie w głowie, fizyczna forma życia, praca za 2x takie pieniądze, która mi się mega, mega podoba, zacieśnienie najważniejszych relacji, odbudowa tych rodzinnych, to zerwałem więzadło krzyżowe w kolanie XD Tzn zerwałem w maju, ale myślałem, że to skręcenie i obecnie "stany pourazowe tkanek miękkich:, ale jednak c⁎⁎j.

Ja pi⁎⁎⁎⁎le ile mam jeszcze brać na klatę w tak krótkim czasie złych rzeczy?

Plus taki, że jestem mega aktywny i wysporotwany i kolanko nie boli jakoś szczególnie. Jeżdżę po 100km rowerem, robię przysiady, wykroki, ćwiczenia na suwnicy, nawet bym poboksować mógł, ale jednak za rok operacja i potem rehabilitacja i do tego czasu zawsze ryzyko, że źle stanę itd...Fizjo powiedział, że mam bardzo silne mięśnie i one to trzymają.

No nic, moja toskyczna męskość mówi- nie bądź p⁎⁎dą, weź na klatę, wywalczysz sobie jak wszystko inne.

Smutne tylko to, że całe 2,5 roku jestem z tym wszystkim sam, bo nawet niektórych przyjaciół czas zweryfikował, a jedyną osobą, która mnie może podnieść na duchu po śmierci babci jest moja mama. Mam teraz k⁎⁎wa pancerz z tytanu. Chyba jeszcze ze dwa lata temu jako aktywny sportowiec to bym się rozryczał na taką diagnoze, a teraz mowie, że trenuje jak mogę i po zabiegu wracam na pełnej k⁎⁎⁎ie.

Zostałem sam ze sobą w ostatnim czasie i wszystko znoszę dzielnie. Mam mamę i kilku przyjaciół, no i siostrę.

Tyle plus, że mam pieniądze, własny kwadrat, brak długów, alimentów, kredytów i jedyny bagaż doświadczeń to ten w głowie.

Osobistość0piorunów

@Lopez_ a jak teraz z robotą?

Fenomen4piorunów

@bucz No dobrze jest, za zeszły miesiąc 10k, za ten zarobie wiecej, ale mam mały zus, chociaz chuj za 2 lata moze bede w innym miejscu i utrzymam te zarobki, bo dopiero 3 miesiace pracuje, a to nowy produkt dla mnie jako handlowca.

Chciałem zarabiać 10k po 30stce udało się jeszcze 3 miesiące przed 30stką zarobić taką kwote.

10k i wszystko dla siebie, jeszcze nawet do moijego mieszkania sie nie wporowadziłem, wiec 0 kosztów poza zarciem i swoimi wydatkami, potem docelowo z 1000-1200 zł miesiecznie moze max rachunków za pół domu.

mam pół domu 90m2, auto, zaczynam sporo oszczedzac, no ogolnie jak na szczyla to dość zamożny jestem teraz, ale co z tego, skoro nie do konca szczesliwy i ciagle musze w zyciu walczyć

Fenomen1piorunów

@bucz to nie moje, dostałem w spadku. Nie zapracowałem sam na to. Wszystko inne wypracowałem sam. Rodzice nigdy nie mieli wpłwyu na moją drogę zawodową, ani na to co osiągałem poza pracą. Tu akurat troch tak, oddali mi górę domu po zmarłych dziadkach.

moze zapracuje w zyciu na kolejne sam. Ja nie lubie nic dostawać za darmo, bo w zyciu jak widac nawet po tym glupim poscie, nic za darmo mi nie przyszlo. Ani w tym okresie ani lata temu jak walczyłem z różnymi demonami - też nie.

w każdym razie na remont zbieram sam, nie chcę nawet głupiego tv ani stołu, wszystko chcę sam za swoje.

Gruba ryba5piorunów

@Lopez_

Chłopie, ciesz się, że miałeś na tyle szczęścia, że coś odziedziczyłeś. Jak ktoś Ci chce coś dać, to bierz, nie zasłaniaj się dumą czy czymś podobnym, szczególnie gdy ułatwi Ci to trochę życie.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Debiutant

w Dyskusje

21piorunów

jako,ze to moj debiut tutaj witam wszystkich uzytkownikow, ktorzy sobie tu zyja, nie wiem co wiecej powiedziec, pozdrawiam xd kurna jakie tagi mam dac

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Byłem w ten weekend u rodziny na urodzinach chrzestnego. Moja ciocia (ta sama krew) generalnie w tej rodzinie rodzynek, bo oni wszyscy są bardzo przedsiębiorczy i wierzący (są ze wsi, ale dość mocne biznesy prowadzą, ale jednak kościółkowi i konserwatywni), natomiast ona nigdy nie pracowała, zajmowała się domem, ale była ta "nowoczesna", czyli lubiła sobie jak kot własnymi drogami chodzić. Może to jej buntownicza uroda, ale taki 100 % libek.

Już c⁎⁎j w to. Dowiedziałem się od niej, że

-Wałęsa jest ojcem polskiej niepodległości i bez niego ten kraj by się nie rozwinał

-To jak rozwinęła się Polska to w dużej mierze zasługa Donalda Tuska

-Ich pokolenie pokonało ZSRR bo bez tego by nie upadł, od nas się to zaczęło

-Młodzi nic nie rozumieją, bo nie żyli w tamtych czasach, a my korzystamy z tego co oni wypracowali

Nie jest to typowa babcia, mimo 70 lat, bo ubiera się lepiej niż nie jedna 20 letnia szafiara, formy jej mogą 25 latki pozazdrościć, bo całe zycie do dziś jest sportsmenką, klasą bije na głowe sporo kobiet sukcesu (mimo, że od lat nie pracuje, jest wykształcona).

Natomiast tu się k⁎⁎wa rodza moje pytania XD Czy to pokolenie serio k⁎⁎wa wierzy, ze

1.Taki prymityw i zwykły prol podstawiony przez służby jak Wałęsa mógłby być mózgiem jakiejkolwiek operacji i pokonać jakikolwiek ustrój?

2.To, że Polska rozwinęła się dzięki politykom, a nie mimo nim?

3.Że byliśmy jakimś pionierem zmian? ZSRR i tak szło ku upadkowi, a postsowieccy politycy przefarbowali się jak lisy w każdym kraju i tak czy siak byli dalej u władzy i są do dziś

4.Ponownie - co wypracowali? Kulawy system emerytalny i zdrowotny, kraj zbudowany pod banki, deweloperów i kolesi polityków, rozkradanie majątku publicznego, wały w latach 90 i 00 czy o co tu chodzi? Bo jak na razie to młodsze pokolenia zapierdalają jak mrówki na ich wysokie emerytury, a kraj się rozwija, bo korpo widzą wartość w pompowaniu tu kasy jako atrakcyjny i nowy stosunkowo rynek po upadku bloku wschodniego.

Pytanie, jeśli są tu ludzie 50 + - czy wy naprawdę wierzycie w te bzdury, które sobie uroiliście, czy to tylko mechanizm obronny?

Autorytet1piorunów

Ogólnie w skrócie:

1) tak choć nie tylko on

2) nie tylko ale tak, ogólnie proeuropejska opcja i kasa z UE

3) byliśmy pełna zgoda

4) trochę tak ale młodzi (40-50) też swoje dołożyli.

Widać że ciocia TVN ogląda ale jakoś mega się nie myli.

Jedna uwaga co do Wałęsy. W wielu wspomnieniach z tamtych lat to się przebija że koleś miał mega charyzmę. Sala chłopów, jest impas, wchodzi Wałęsa mówi idziemy i idą. Coś w ten deseń

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Pracuję w firmie, która jest top w swojej branży na rynku i tworzą ją ludzie w wieku 25-30 lat. Mam turbo uczciwy system wynagrodzenia i nie jestem karany za słaby wynik - w takim przypadku analizowane są przyczyny, a nie wina przypisywana do pracownika z automatu. I choć na razie słaby wynik się nie zdarzył, to każda niedoskonałość to branie procesu pod lupę - dlaczego coś nie działa? Jak to usprawnić? Jak to mierzymy i ile czasu weryfikujemy? Firma wykorzystuje różne narzędzia, automatyzację i jest otwarta na wdrażanie usprawnień i nowych systemów.

Nie chcę wychwalać ponad miarę, ale generalnie ludzie pracujący tu kilka lat są dalej zadowoleni. Dajesz od siebie = dostajesz. No dobra, ale to nie jest odosobniony przypadek, bo post nie jest o mojej firmie.

Brałem udział w rekrutacjach w firmach stosunkowo młodych, ale już dochodowych, gdzie szefami byli również ludzie 30-35 lat. To samo podejście. Dajesz od siebie - dostajesz. Powinęła ci się noga - masz pomocną dłoń, sprawdzimy co jest nie tak., jak nie lecisz w c⁎⁎ja to ci pomożemy stanąć na nogi, bo jesteś tylko człowiekiem.

Na absolutnie każdej rozmowie o pracę, gdzie rekrutowali mnie ludzie urodzeni w latach 90 miałem

1.Szybką informację o wynagrodzeniu i zasadach premiowania, właściwie często hajs podany już na starcie
2.Jasno zakomunikowany zakres obowiązków, czasem nawet sami mówili, co nie działa i gdzie widzą niedoskonałości

3.Work-life balance jako absolutny fundament tego, żebym był wydajny podczas godzin pracy

4.Brak sztywnych targetów sprzedażowych, a % od każdej transakcji jako prowizja, bo wychodzili z założenia, że będzie mnie motywować każda zarobiona złotówka i to się po prostu sprawdza. Targety umowne jako "zrób to, to będzie dobrze".

A z ludźmi w wieku 45-55 lat? No k⁎⁎wa jak w jakimś sowieckim lesie. Targety z p⁎⁎dy, składowe i warunkowe przy premiach, toksyczna atmosfera, wywieranie presji, walenie w c⁎⁎ja na pieniądze, lizodupstwo i faworyzowanie, do tego często niekompetencja pracowników w średnim wieku (sto lat za murzynami za młodymi) i niechęć do wprowadzania jakichkolwiek zmian i usprawnień.

Często mi ktoś wypomina, że mam różowe okulary i przesadzam z faworyzowaniem mojego pokolenia, no ale tak k⁎⁎wa jest XD Brutalna prawda jest taka, że pokolenie millenialsów po prostu jest lepsze od swoich poprzedników pod każdym względem, bo tam komusza albo postkomusza mentalność j⁎⁎ie po oczach na start.

Mówiąc szczerze, w idealnym scenariuszu zajebałbym prawa wyborcze ludziom dorastającym w czasach komuny. W nieidealnym i obecnym - niestety wiele ludzi dziś wychowanych przez te pokolenia tez ma gówno w głowie, za sprawą swoich rodziców właśnie.

PRL był absolutną hańbą dla pięknej, 1000-letniej historii tego kraju, a Polaczki jeszcze se k⁎⁎wa wybierają starych komuchów do sejmu i klaszczą takiemu karierowiczowi Czarzastemu, co loda z połykiem był w stanie Moskwie robić przed 89 XD

Autorytet2piorunów

Poczekaj z tymi konkluzjami, aż zaczniesz pracować z rocznikami 2000+ 😅😅

Autorytet0piorunów

@jakub-krol To samo przeszło mi przez myśl xD

Aktualnie idzie to w bardzo złym kierunku i wydaje mi się, że jesteśmy jedynym "normalnym" pokoleniem, chociaż biorę pod uwagę, że to kwestia tego iż każde pokolenie tak o sobie myśli xD

Autorytet0piorunów

@Lopez_ u mnie chłopaczki 20-+ dramat. Nie potrafią we wkrętarce ogarnąć kierunków kręcenia, tak jak i przy grzechotkach. Ostatnio mistrz kopał szpadlem do przodu. Ale się uczą. Szkoda, że takich podstaw nie ogarnęli za dzieciaka.

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Hydepark

45piorunów

Miałem właśnie przesłuchanie w sprawie uzyskania brytyjskiego paszportu.
Obywatelstwo wyrobiłem chyba w 2020 jak było dużo czasu ale jakoś nie spieszyło mi się z wyrobieniem lokalnego paszportu.
Po co, skoro mam polski?
Ale żona mi d⁎⁎e truła, że to dobrze mieć 2 paszporty itd.
Dobra. Złożyłem wniosek, wysłałem papiery, więcej papierów, a te ciule, że oni jeszcze chcą wywiad ze mną przeprowadzić. No dobra, niech im będzie.
Nie wiedzą chyba, że mam prawdopodobnie jakąś formę spektrum i na pytania odpowiadam dosłownie.
Jak się Pan dziś miewa? -fatalnie, dziękuję.
Czy długo Pan tu mieszka? -to zależy, w skali życia to będzie że 20 lat, w skali kosmosu to nawet nie mrugnięcie okiem.
Co Pan może powiedzieć o swojej miejscowości? -noclegownia dla okolicznych miast.
A ma Pan dzieci? -tak
Pamięta Pan dużo szczegółów- tak, ale nigdy nie pamiętam imion ludzi.
I tak przez 20 min.
Powiedziałem jej, że tylu pytań to nawet na policji mi nie zadawano.
A czemu chce Pan mieć brytyjski paszport?-bo żona mi kazała
A to planuje Pan jakieś wakacje?-nie
Nie jest to dla Pana ekscytujące, że będzie Pan miał brytyjski paszport?-nie, mam Polski.

Koniec końców, udało się i będę miał ten glupi paszport ale szopka niezła.
Mogłem jeszcze dodać, że pewnie gdybym przypłynął tu Łodzią, to już dawno miałbym paszport i dom od państwa ale po co robić sobie pod górkę.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

63piorunów

Powiem Wam, że szczęscie jest proste, to drobnostki dnia codziennego. To cały dzień pracy w ogrodzie, a potem ogarnięcie pizzy na kolacje dla córki i jej koleżanki od sąsiadów. Nic więcej nie potrzeba 😊 i to słuchanie mlaskania tych dwóch małych gadów :face_holding_back_tears:

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Mam pytanie do zorientowanych - czy poza Polską też jest taki kult partyjniactwa? Że ludzie traktują te partie niczym kluby sportowe i daliby sobie napluć w ryj i ogołocić do zera byle dobrze żyło się ich guru? Serio pytam, bo ciekawy jestem.

Mam wrażenie, że w niektórych krajach jest bardziej kult lidera aniżeli partii i nie przywiązuje się takiej wagi do ugrupowania, a jeśli tak, to nie pała się do nich miłością bezgraniczną a po prostu pragmatycznie wybiera przedstawicieli do parlamentu. Oczywiście mogę się mylić.

To są jakieś naleciałości komunistyczne, że partia to dobro kraju czy coś? Obserwuję to zwłaszcza wśród obywateli 40-50 +.

Lubię czasem poprowokować sobie rodzinę na różnych spędach w okresie wyborów. Wiedzą, jakie mam poglądy i zaczynają jechać po Mentzenach, Bosakach i Konfiarstwie i ja wtedy się śmieję i mówię, że sumie mnie to tam nie interesuje sama partia, jedynie "na papierze" ci ludzie mają podobne poglądy w wielu kwestiach, ale też podkręcę, że Mentzen aspergik a Bosak ma aparycję geja i sama partia to jak zupa w garze jest, ale potem coś wrzucę na Platformę i Tuska to widzę dosłownie jak się buzują, jak szampany wystrzelają z korkiem pod sufit i piecze ich strasznie xD Ofensywa niczym atak Niemiec na ZSRR się zaczyna w moim kierunku.

To jest kwestia pokoleń czy co? Bo jak widzę po kumplach (~30l) co też niby głosowali na Konfederację, ale usłyszą jakieś wrzuty to zazywczaj mówią "a ja mam wyjebane" i temat się kończy. Moja siostra lat 35 klasyk libek i raczej głosuje na PO, ale też totalnie jej nie bolą wrzuty na tę partię i sama ich niejednokrotnie krytykuje jak jej się coś nie spodoba, mimo że głos na nich odda, to nie jest to jakieś bezgraniczne oddanie.

Mnie jeszcze bawi, że rodziny potrafią się kłócić między sobą o polityków albo interes partii xD Ludzie z więzami krwi i dobrymi relacjami na codzień rzuciliby sie sobie do gardeł w imię interesów pasożytów z wiejskiej xD I to nie są kłótnie o światopogląd sam w sobie, a o partie właśnie. Mam w głowie, że gdyby jedną osobę z rodziny jakiś polityk z PO/PIS zaczął obrażac, to reszta stanęłaby po stronie nie krewnego, a polityka i go jeszcze kopała jakby leżał. Dla mnie k⁎⁎wa to jest totalnie absurdalne. Przecież gdyby przykładowo mój ojciec/wujek, ktokolwiek na jakimś spotkaniu z Mentzenem/Bosakiem kimkolwiek został przez niego poniżony to bym chyba przejął mikrofon i zrobił diss stulecia.


Gruba ryba3piorunów

Tak z moich obserwacji to przed 2015 dyskusja polityczna była na zupełnie innym levelu.

Wydaje mi się, że mocne piętno odcisnęła na podziale polaków katastrofa smoleńska bo rozmył się kontrast i wybór ograniczył się do 2 opcji

1) katastrofa - jesteś z obozu tuska

2) zamach - jesteś z oboz2u kaczyńskiego

Na tyle to podzieliło wszystko i było pogłębiane kolejnymi aferami że już nie da się tego cofnąć, zawsze ktoś będzie w sejmie kto będzie dążył by utrzymać ten podział bo tak jest łatwiej im zbijać kapitał polityczny.

Są ludzie, którzy bez wzgledu kto rządzi potrafią znaleźć plusy i minusy i o tym mówić ale w momencie gdy np pochwalimy wzrost kwoty wolnej to już dostajemy pieczątkę na czoło K lub T.

Skończyła się u nas dyskusja polityczna jest po prostu walka z wrogiem, zostały 2 kolory czerwony i niebieski

Pokaż więcej komentarzy (8)