Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fanatyk

w Hydepark

97piorunów

Jak wygląda starzenie się? Normalnie jakbym miał czekać na autobus 8 minut, to bym poszedł dalej na kolejny przystanek. Teraz postanowiłem poczekać.

Autorytet0piorunów

Normalne, że w takiej sytuacji idę z buta na następny i następny i następny... :slightly_smiling_face:

A widząc co tu ludzie piszą to jesteś po prostu leniem 😁

Gruba ryba5piorunów

@RogerThat a to u mnie jeszcze inaczej - kiedyś bym poszedł w kierunku poprzedniego przystanku by czekać jak najkrócej, teraz poszedłbym w kierunku kolejnego przystanku by mieć pewność, że mi autobus nie ucieknie ^^

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Skumajcie takie coś. Mam 29 lat (rocznikowo 30). Jestem singlem. Nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Serio, dla mnie ono jest rozgrywką pozbawioną fabuły. To nie tak, że jestem z tym sam. Gadam z ziomkami w podobnej sytuacji i też nie widzą światełka w tunelu. A mają jeszcze inne problemy. To jest chyba ta mityczna samotność mężczyzn.

Źle nie jest. Zależy jak na to spojrzeć. Mam mieszkanie do remontu, duże, ale jednak w domu z rodzicami (piętro, ale 90m2 osobne mieszkanie, stary dom). Mam pracę, może uda mi się zmienić i zarabiać lepiej robiąc to samo, ale to się wyjaśni do "przedwiośnia". Wtedy bym naprawdę miał spoko kasę. I co? I c⁎⁎j mi z tego xD

Remont mogę zrobić dla siebie, ale od wiosny małymi krokami najszybciej, trzeba rzeczy po babci ogarnąć, ojcu i ciotce się nie spieszy, bo to duży koszt emocjonalny (zmarła nieco ponad rok temu) i to odkładają, więc siedze na dole ze starymi (oba mieszkania prawie 100m2, to się mieszczę, pracuję na górze zdalnie).

Zastanawiam się, czy nawet jakbym zmienił robotę i zarabiał dobrze, to nie uciec gdzieś na bolta weekendami jeździć. Trochę lipa najebusów wozić, ale ogólnie ja chcę jak najwięcej uciekać od siebie. Bo się męczę. Poza samotnością dokucza mi trochę zdrowie (choroba układu pokarmowego). Od stresu i spinania nabawiłem się też żylaków w nieciekawej okolicy i zwiększonego napięcia mięśni w obrębie miednicy i kręgosłupa. I też mi to dokucza. Mam wyjebany kortyzol ponad normę. Przez ADHD lecę w overthinking i czuję, że przegrałem życie. Katastrofizuje, nadmiernie rozmyślam.

Ogólnie jakby tak na mnie spojrzeć z boku, to jestem dobrze zbudowany, podobno przystojny (według koleżanek), mam gdzie mieszkać, co jeść, mam auto, może niedługo będzie też spoko z kasą, mam grupę przyjaciół, na których mogę mega liczyć w każdej sytuacji, ale 2 najważniejsze rzeczy - zdrowie i życie uczuciowe to u mnie dramat.

O zdrowie walczę. To drugie to już chyba c⁎⁎j strzelił. Łączny staż w związakch 7 lat, a zakochałem się raz w życiu. W osobie z nieprzepracowanymi traumami z poprzedniej relacji (2 lata singielka). Po push-pullu w stylu:" podobam się jej, robi kilka kroków w przód i będąc na wyciągnięcie ręki, kilkanaście w tył". I mam wysrane, bo nie mam ochoty z nikim randkować. Przez rok mi nie uciekła z głowy, więc nie ucieknie jeszcze hoho.

Zastanawiam się po prostu w co uciec. Latem ulgę daje mi rower. Robię kilometry bez opamiętania ze słichawkami na uszach, by uciec od samego siebie. Ale teraz mam potrzebę uciec jeszcze bardziej. Zastanawiam się czy nie iść na bolta albo na jakąś kurierkę, tylko to drugie ciężko weekendowo ogarnąć chyba. Nie mam pomysłu. Praca zdalna i brak ludzi obok od 8 do 16 nie pomaga mi segregowaniu myśli.

W co uciec? Do jarania fajek nie mam zamiaru wracać. Alkoholu od tego roku nie chcę tykać za często, to moje postanowienie, a ja jestem mega konsekwentnym skurczybykiem jeśli chodzi o samodyscyplinę.

Sorry, musiałem się wyżalić, żeby to z siebie wyrzucić, lepiej anonimowo niż ludziom dookoła mnie. Chodzi o to, że czuję się totalnie bezwartościowy jako mężczyzna. Nie mam celu, jestem samotny, nie widzę dla siebie światełka w tunelu. Chciałbym w życiu coś zbudować, ale dla samego siebie to mi wystarczy w sumie materac, telewizor i biurko, niezależnie ile bym nie miał na koncie. Nie mam po prostu motywacji. Gdybym teraz wygrał 100 milionów w Jackpot, to bym chyba z 90 % oddał rodzinie i biednym, bo po c⁎⁎j mi?



Lider4piorunów

@Lopez_ a może właśnie na odwrót nie uciekaj od siebie, tylko poznaj to co Cię dręczy i naucz się z tym żyć? Wygląda na to, że najlepszym rozwiązaniem byłaby dla Ciebie terapia. Przecież sam widzisz, że jedyne czego potrzebujesz to zmiana sposobu myślenia.

Fenomen4piorunów

po prostu odpierdolilo ci od nadmiaru dobrobytu.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Koneser

w Hydepark

10piorunów

Czy jest ktoś tutaj kto przeprowadził się do krajów skandynawskich na stałe? Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie przeprowadzka do Islandii lub Norwegi. Nauka języka nie stanowi dla mnie problemu myślę natomiast jak wygląda integracja z lokalnymi mieszkańcami oraz inne aspekty życia w tych miejscach?

Fanatyk9piorunów

@kitler69 Żyję w Norwegii od 13 lat. Obecnie w pracy jestem i nie mam czasu się rozpisywać ale jeśli nie odpowie ci nikt w wystarczającym stopniu to weź mnie zawołaj albo napisz pw wieczorem albo jutro, może coś podpowiem.

Kompan3piorunów

@kitler69 Islandia z tej strony. Długo by pisać o szczegółach. Odezwij się na DM i pogadamy o konkretach

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

21piorunów

Obecnie urodzili się już ludzie, którzy nie będą znali świata bez AI.

Wszyscy z nas, którzy na starość nie będą używali sztucznej inteligencji w codziennym życiu, będą postrzegani jak dziwacy, którzy żyli w skandalicznych warunkach bez łazienki lub bez bieżącej wody, których niektórzy z nas widzieli gdzieś po wioskach za młodu.

GURU5piorunów

@Spleen W sumie myślę, że tacy ludzie urodzili się już kilka lat temu bo nie spodziewam się by ktoś do 4 roku życia był w stanie porównać świat bez AI do świata z AI.

Mistrz

w Hydepark

98piorunów

Wróciliśmy z Nietrzymryjskim z noworocznego spaceru, i nie wiem, czy to kwestia , czy dzielnicy, w której mieszkamy, czy może jakiejś zmiany obyczajów, ale:

* "poważne" strzelanie zaczęło się na 5 minut przed północą, a skończyło 15 minut po — znacznie krócej, niż w zeszłych latach,

* fajerwerków było również znacznie mniej,

* o 12:00 większość syfu pofajerwerkowego była już uprzątnięta (stawiam, że to głównie służby sprzątały od rana, ale może zmiana w narodzie też była) — zbieraliśmy z chodników tylko pojedyncze kartony i śmieci.

Fajnie widzieć, że z roku na rok trochę kulturalniej tego Sylwestra obchodzimy. Choć lekko przerażający był widok karetki S-ki, która jechała 5 minut po północy na bombach w stronę szpitala.

PS A jeśli zostawiliście wczoraj ten syf po sobie, to weźcie go ogarnijcie plis.

Lider2piorunów

Za to u mnie w powietowym rozjebali caly wystroj glownego placu, spalili choinke, ozdoby. Szkoda szczempic ryja

Zawodowiec1piorunów

Ja też z Gdańska (Morena here) i potwierdzam - było mniej fajerwerków i ogólnie spokojniej niż zwykle.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gruba ryba

w Postanowienia

23piorunów

Podsumowanie 2025 roku.

https://www.hejto.pl/wpis/postanowienia-albo-raczej-lista-celow-do-zrealizowania-na-2025-rok-ponownie-nic-

Przede wszystkim: przeszacowałem swoje siły przerobowe. Zmieniłem pracę ze zdalnej na stacjonarną i nie przewidziałem, że będę miał znacznie mniej czasu i chęci.

Chcę napisać te 2 opowiadanie, które miałem skończyć w tamtym roku. :white_check_mark: :x:

Nie skończyłem żadnego, za to napisałem jedno, bardzo krótkie, na trzy zdania i które wysłałem na nabór do antologii Fantazmatów. Trzeba czekać na wiadomość zwrotną, czy tekst się dostał.
Zacząłem pisać drugie opowiadanie do Kawiarenki, jednakże nie skończyłem w terminie.

Chcę napisać 12 tekstów na bloga.:x:

Szkoda gadać.

Chcę przejść 24 gry z listy zaległości. :x:

W 2025 przeszedłem 14 gier, z czego jedną dwa razy. Kilka porzuciłem w trakcie, sporo grałem w „CS2” i różne co-opy.

Chcę przeczytać minimum 24 książki. :white_check_mark:

Przeczytałem 24 książki + 11 komiksów.

W tym kolejne podejście do ƒ„O sztuce”. :x:
Jakoś nie znalazłem chęci. To kolejny rok, w którym nie udało mi się przeczytać w całości tej pozycji.

Chcę przeczytać 183 opowiadania. :x:

Przeczytałem zaledwie 33 opowiadania.

Chcę obejrzeć minimum 52 filmy. :white_check_mark:

60 na koncie.

Dokończyć „Star Trek: Enterprise”, obejrzeć „Discovery” i jak starczy mi czasu, to zabrać się za kolejny serial. :x:

„Enterprise” jest na tyle męczący, nie wiem dlaczego, że nie dałem rady przebrnąć.

Pojechać na zlot z kumplami z klanu. W tym roku wracamy do stałej miejscówki, w planach mamy zwiedzenie chociażby kompleksu Riese. :white_check_mark:

Udało się wszystko dograć i pojechałem. Świetnie jest tak wyrwać się na parę dni z szarej codzienności i zapomnieć o wszystkich problemach. Riese bardzo dobrze wspominam - kompleks zrobił na mnie ogromne wrażenie i szkoda tylko, że okupione to było niewolną pracą ludzi.

Z właścicielami tego domku blisko gór mamy na tyle dobry kontakt, że nie dość, że nam trochę spuścili z ceny, to jeszcze jacuzzi mieliśmy całkowicie za darmo. Powiem tylko tyle, że nigdy nie widziałem tylu nagich męskich tyłków naraz. xD

I jak się uda z urlopem, to w lato chciałbym pojechać do rodziny nad morzem. :white_check_mark:

Najlepsze wakacje w życiu. Pojechałem z dziewczyną, którą poznałem dzięki Hejto. Pokazałem jej wszystkie moje ulubione miejsca i po prostu świetnie się bawiliśmy przez ten tydzień.

Napisać pracę licencjacką i zdać ostatni rok studiów. :white_check_mark:

Z ogromnym trudem, ale napisałem. Prokrastynacja i perfekcjonizm bardzo przeszkadzały. Zawaliłem wszystkie możliwe terminy. Pierwszy rozdział wysłałem na ostateczny ostateczny, a pozostałe dwa zacząłem pisać na dwa tygodnie przed ostatecznym ostatecznym terminem. xD Ale napisałem! Nie jestem do końca zadowolony z jakości pracy dyplomowej, ale to w pełni moja wina, że tak długo odkładałem zabranie się za pisanie. Mam wykształcenie wyższe. : )

Zejść do wagi 80 kg. :x:
Dzisiaj rano się zważyłem i brakuje mi jeszcze 6 kilogramów. :' )

Osiągnąć średnią kroków 9k. :x:

W połowie roku musiałem zmienić telefon i na nowym... nie było krokomierza. A przynajmniej tak myślałem jeszcze do niedawna, ponieważ zupełnym przypadkiem odkryłem, że owszem, nie ma dedykowanej aplikacji do tego, ale jest widżet. xD
Niemniej na pewno nie osiągnąłem tej średniej. Raz, że nie mam już psa, z którym chodziłem na naprawdę długie spacery, dwa, z reguły siedziałem w domu. Jasne, codzienne chodzenie do biura i z powrotem plus jakieś zakupy sprawiały, że robiłem dziennie z 7k kroków, ale to wciąż nie jest 9k.

W końcu kupić rower. :white_check_mark:

Kupiłem - jest piękny, lekki i w ogóle cudowny. Przynajmniej dla mnie, bo to wiadomo, wciąż budżetowa półka cenowa, ale jestem okropecznie zadowolony.
Mniej byłem zadowolony z jazdy po górzystym terenie. Albo się męczyłem, wjeżdżając pod górkę, albo musiałem ciągle hamować, zjeżdżając z górki. Wychowałem się na płaskim terenie i zdecydowanie wolę jeździć po płaskim. No ale dało mi to do myślenia, że w takim otoczeniu rower elektryczny to zdecydowany must have, w szczególności dla starszych osób, co uwzględniłem w mojej pracy licencjackiej.

Wykazać się w nowej pracy, żeby przedłużyli mi umowę po okresie próbnym. :x:

Dyrektor był zadowolony z mojej pracy, ale od przyjęcia mnie do pracy (listopad 2024) do rozpoczęcia jej (luty 2025) sporo się pozmieniało w tej firmie i po dwóch miesiącach okresu próbnego otrzymałem informację, że nie przedłużą ze mną umowy, ponieważ nie ma pracy dla dwóch osób. A szkoda, ponieważ moja ówczesna bezpośrednia przełożona jest osobą o ogromnym doświadczeniu i wiele bym się od niej nauczył.

Na tydzień przed końcem mojego okresu próbnego poszła na L4, a ja otrzymałem propozycję przedłużenia umowy na dwa miesiące. Z braku laku zgodziłem się i... zostałem ze wszystkim praktycznie sam, ponieważ koleżanka/przełożona finalnie zrezygnowała z pracy, a ja otrzymałem kolejną propozycję przedłużenia umowy i minimalnej podwyżki (10%, gdy chciałem znacznie więcej, bo zostałbym sam na tym stanowisku).

Ogółem tak: chciałem dostać się do takiej firmy. Produkcyjna, z własnym taborem i kierowcami, no ogółem spełnienie moich zawodowych marzeń o pełnionej funkcji. Cieszyłem się na myśl, że będę pracował z kimś bardzo doświadczonym, kto będzie mnie uczył.


Jednakże podejście przełożonych do pracowników jest okropne.

Pierwszy zgrzyt pojawił się już przy podpisaniu umowy. Zobaczyłem, że pensja miała być sporo niższa niż ustalona podczas rozmowy rekrutacyjnej. „Bo dają niską podstawę, a resztę w premii uznaniowej”. Tylko że przy premii uznaniowej ktoś może uznać, że jej nie dostanę, i obudzę się z ręką w nocniku. Jestem z siebie cholernie dumny, że powiedziałem, że umawialiśmy się na coś innego i chcę, żeby umówiona kwota była na umowie. Trochę się bałem, że się rozmyślą i zostanę bez pracy (a został niecały miesiąc mojego okresu wypowiedzenia z poprzedniej), ale na szczęście się zgodzili. I miałem, k⁎⁎wa, dobre przeczucie.

Dowiedziałem się od jednego znajomego, że jak poszedł na półtoramiesięczne zwolnienie lekarskie z powodu rozwalonego kolana, to premii nie dostał przez następny rok. Nie należę do chorowitych osób i nie wykorzystuję L4 do wypoczynku, ale nie podoba mi się takie podejście do pracowników.

Prawdopodobnie przez to, że postawiłem na swoim, także nie dostałem ani razu premii. Nie, przepraszam, raz dostałem, ale takie śmieszne pieniądze, że poczułem się, jakby ktoś mi napluł w twarz. Żeby nie było, że jestem roszczeniowy - premię traktuję jako miły bonus, a też nie miałem wyjaśnione, co mam dokładnie zrobić, żeby taką otrzymać, więc nie mam pretensji, że jej nie otrzymywałem.

No ale mniejsza z tym, bo trochę mi się ulało, gdy przypomniałem sobie o różnych sytuacjach, które wolę jednak zachować dla siebie.

Nie byłem gotowy na objęcie samodzielnego stanowiska i nie wytrzymałem presji z różnych stron. Popełniałem sporo błędów przy planowaniu. Co prawda czasem pomagał mi kolega, który wcześniej pomagał także mojej koleżance, jednakże w firmie, z moim mikrym doświadczeniem zawodowym i wiedzą, byłem główną osobą, która zna się na logistyce. Naciski ze strony klientów, którzy oczekiwali dostawy towaru w terminie, i naciski ze strony handlowców, obsługujących tych klientów, problemy produkcyjne, na które nie miałem wpływu, problemy z zaopatrzeniem, na które również nie miałem wpływu i jeszcze inne czynniki - wszystko to koncentrowało się u mnie i finalnie moja głowa nie wytrzymała. Doszło do tego, że zdarzało mi się płakać w toalecie, ponieważ sobie nie radziłem.

Dziewczyna zasugerowała mi, żebym poszedł do psychiatry i cóż, zdiagnozowano u mnie depresję. I patrząc po objawach, choruję na nią od przynajmniej dziesięciu lat, tylko wcześniej jakoś nie pomyślałem o tym, że powinienem udać się do specjalisty. Dostałem psychotropy, które jako tako mi pomagają, i jestem już trzeci miesiąc na zwolnieniu lekarskim. Próbuję jakoś dojść do siebie - nie jest łatwo, skoro tak długi czas męczyłem się z tym wszystkim, nie tylko z pracą, ale także z kompleksami i różnymi innymi problemami z podejściem do wielu spraw.

Przestać obgryzać paznokcie i zdrapywać skórki. :x:

Objaw stresu, a ogółem bardzo często się stresuję.

Regularnie ćwiczyć jogę i jak wyrobię nawyk ćwiczenia w domu, to chciałbym zapisać się na zajęcia. :x:

Nie mam wytłumaczenia. xD Miałem wszystko, i wolne wieczory, i matę, i materiały na YouTube, ale zabrakło samozaparcia.

Ogólnie rzecz biorąc: to był dobry rok. Jasne, z pracą mi się nie udało. Jasne, psychika szoruje po dnie i często budzę się bez chęci do życia. Ale jednak wstaję i staram się coś robić. Nie zawsze mi się to udaje, jednakże nie potrafię się ot tak poddać.

Poznałem wspaniałą dziewczynę. To już mój trzeci związek w życiu, jednak nigdy nie sądziłem, że mogę się w kimś tak mocno zakochać. To oczywiście sama zasługa tej dziewczyny, przy której czuję się fenomenalnie i swobodnie. Często rozbawia mnie do łez. Nie czuję się, żebym jej przeszkadzał. Spotykam się z wyrozumiałością. Sam stałem się o wiele spokojniejszym i bardziej wyrozumiałym człowiekiem. Nie będę jej tu bardziej słodził, ponieważ pewnie przeczyta te słowa. Poza tym bardzo dobrze wie, jaką jest świetną osobą.

Poznałem nowych ludzi, z którymi się zakolegowałem. Zakoleżankowałem się z trzema nowymi pieskami: suczką sąsiadów, o której kiedyś napisałem post, z pieskiem dziewczyny i z suczką w rodzinnym domu, która najpierw na mnie szczekała, a po dwóch godzinach wpakowała mi się do łóżka i leżała, przytulając się do mnie.


Zrozumiałem, że jestem fajnym człowiekiem, który ma sporo do zaoferowania, ale który po prostu potrzebuje w swoim towarzystwie odpowiednich ludzi, żeby rozkwitnąć. Nie chcę demonizować swojej byłej dziewczyny, która również jest dobrą osobą, ale nie pasowaliśmy do siebie i rzadko kiedy czułem się przy niej dobrze. Chociażby prozaiczna sprawa, jak podobne poczucie humoru - wcześniej żartując czułem się jak debil, a obecnie odnoszę wrażenie, że mógłbym zrobić karierę w standupie. xD

Zaczynam rozumieć swoje potrzeby. Coraz bardziej doceniam swoje dobre strony i staram się dalej pracować nad słabymi. Powoli, swoim tempem, ale do przodu.

Gruba ryba6piorunów

Napisze krótko odnosząc się do sukcesów, bo to one są ważne- Gratki!

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Muzyka

15piorunów

Najbardziej w lubię koncerty tych zespołów. Im wcześniej wypatrzysz perełkę, tym lepsza atmosfera, bardziej spontaniczna. Kameralna impreza, zespół ledwo się mieści na scenie, a przed sceną 10 osób, a w całym klubie 40. Przy zabawie pod sceną błyskawicznie "poznajesz" jednorazowych koncertowych znajomych i skaczecie razem, odbijacie się od siebie te 40 minut (bo tyle zwykle dostają supporty i malutkie zespoły) i ta zabawa jest unikalna, właśnie przy tym zespole, i nigdy więcej się nie powtórzy, bo nigdy już nie będzie w tej samej konfiguracji, z tymi samymi ludźmi. A wrażenia ze sceny? Perełki dają czadu, często technicznie bardzo dobrze.

W ubiegłym roku miałem przyjemność być na takim koncercie zespołu Pretensje. W całym klubie dwie osoby z ich koszulką, w tym ja, a druga to chyba osoba z ich ekipy :D. Chłopaki podczas próby generalnej zagrali po kawałku kilka swoich utworów i kurde, brzmią jak z płyty. Zagrali pół piosenki i zatrzymują grę, i mówią do dźwiękowca, że odsłuch nie działa i kompletnie się nie słyszą XD

Ten koncert był ciekawy również dlatego, bo gitarzysta-wokalista zamieniał się na kilka piosenek z perkusistą, który również zaprezentował umiejętności gitarowo-wokalne (a dotychczasowy frontman walił po garach jakby jutra miało nie być). Jest to coś unikatowego i robi też pewien klimat. Wiem że chłopaki jeszcze eksperymentują, tych zamianek było więcej przy piosenkach z pierwszego albumu (po czym się zorientowałem że oni rzeczywiście tak nagrywali te piosenki), ale zdecydowanie pierwotna formacja jest ich docelową - po prostu tak brzmią najlepiej, choć spora część ich hitów jest z perkusistą na wokalu. Etatowy frontman ma jeszcze swój solowy projekt (chłopak ma chyba w ogóle studio w domu) z piosenką odtworzoną 800k razy na Spotify, którą również zagrali. Fajnie.

Świetnie jest potem obserwować rozwój takiego zespołu, jak frontman uczy się kontaktu z publicznością, jak zmienia się atmosfera pod sceną, jak całe wydarzenie robi się co raz bardziej profesjonalne. Następnie jest ten moment w którym możesz powiedzieć najnowszym fanom "pamiętam jak na ten zespół przychodziło 20 osób a bilet kosztował 10zł".

Czy takie koncerty są lepsze od wielkich gwiazd? Nie. Czy są gorsze? Nie! Są inne, mają zupełnie inny klimat, bardziej improwizowany. Ilość ludzi również wpływa na to.

(oczywiście zdjęcia nie moje)

Gruba ryba1piorunów

Jak to kiedyś nas doceniono tymi słowy: " robicie kawał dobrej, niepotrzebnej nikomu muzyki" 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

81piorunów

Mam wrażenie ,że im ładniejsze święta w Internecie tym gorsze w realu.

Fenomen1piorunów

@Pleban jo, jeszcze w tym roku jest wylew zdjęć generowanych przez AI wiec nawet ci co zazwyczaj się spuszczali żeby sie popisać czymś na święta, w tym roku wstawiali (u mnie przynajmniej) odpicowane/generowane fotki z nadzieją ze ktoś to łyknie xD ciekawe czasy nadciągają

Tytan3piorunów

@Pleban sroga patologia, jak matka nie ma telefonu do instagrama przy kawie

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Większość idei, w które wierzę, nie mają obecnie żadnego zastosowania w praktyce w tym głupim społeczeństwie, a jeszcze niedawno była iskierka nadziei. Nawet głupio mi się do nich przyznać, żeby nie zostać zaszufladkowanym. Nazwanym jakimś braunistą, konfederatą, pisowcem czy c⁎⁎j wie kim.

XXI wiek w polityce to upartyjnienie, kult influencerów internetowych i patostreamerów i całkowity zanik idei i wartości. Dziś ciężko mówić o tym, że ktoś ma jakiekolwiek poglądy, ideały i czy potrafi pragmatycznie patrzeć na politykę. Jest za to tuskizm, kaczyzm, braunizm i kucyzm (w wersji Mentzenowej) i do tego masa grania na emocjach jak babie co wystrzeliły hormony xD

Polaczki sobie zrobiły k⁎⁎wa bożków z ludzi, którzy chcą tylko dopchać do koryta i czerpać korzyści z władzy xD

Korwin, choć szur i rusofil, miał cakowitą rację. Zdecydowana większość społeczeństwa to debile, a demokracja to ch⁎⁎⁎wy ustrój i dobitnie się o tym przekonacie w 2027, jak Braun zdobędzie z 15 % i wprowadzi Jaszczura do sejmu xD

Wiecie czemu takie cyrki się nie dzieją za granicą? Bo tam nie było tylu politycznych zawirowań co w Polsce i społeczeństwo dalej ma jebla na punkcie radykalizmów po tym jak przeszli nazizm, ale u nas w sumie wrzucanie społeczeństwa na rollercoaster to norma.

Braun, kamraci, ruskie trolle, antyszczepionkowcy, z drugiej strony tuskoboty z silnych razem, jeszcze z innej moherowe berety z PiSu i wanna be biznesmeni wolnoryneczkowi od Mentzena.

Jestem ideowym nacjonalistą i konserwą, ale mimo moich poglądów mam czasem ochotę powiedzieć coś w stylu: to właśnie k⁎⁎wa my, głupie Polaczki i rozbiory tego kraju nie wzięły się z d⁎⁎y, bo jedyne na co zasługujemy jako naród to złapanie nas za pysk i bycie pod batem oby litościwego Pana.

Najlepsze co spotkało w ostatnich 150-200 latach ten naród, a raczej jego część (północno-zachodnią), to bycie pod Panowaniem Cesarza Niemieckiego i mówię to jako wręcz germanofob, ale taka jest k⁎⁎wa prawda xD

Jestem tak k⁎⁎wa rozczarowany tym wszystkim co się tu odpierdala, że przestałem się interesować polityką (mam 29 lat), która przez ostatnie lata się dość mocno interesowałem, bo absoltunie każdy mnie zawiódł, ale to jest jeszcze c⁎⁎j, bo zawiedli to mnie najbardziej ludzie, zwykli obywatele tacy jak ja. Co jest z wami, ehh.

Osobistość0piorunów

@Lopez_ Chleba i igrzysk chciało pewne społeczeństwo, nasze chyba wolało wódkę i chleb, ale zmiany ustrojowe poprawiły nasz status, potem weszło 500+ i już to mają. Więc na nudę trzeba igrzysk, a że społeczeństwo nasze lubi brać sprawy w swoje ręce w kwestii rozrywki, to zorganizowali sobie sami swoje obozy i tak to obecnie wygląda.

Osobistość0piorunów

Partia polityczna to grupa ludzi idąca po władzę a nie idealisci xd

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

44piorunów

Wczoraj podczas rozmowy z siostrą i żoną został poruszony temat pracy kierowcy ciężarówek i jakoś tak zeszło na temat pracy na morzu. Mówię, że na hejto.pl jest taki użytkownik @bartek555, który pływa po morzach i oceanach właśnie, że często relacjonuje swoją pracę i wyprawy, je dużo twarogu, buduje dom itd.

Następnie dialog wyglądał tak:
- Na czym? Hejto?
- Tak, Hejto peel
- To jakiś portal do hejtowania?

No i zacząłem tłumaczyć, że to nie portal do hejtowania, że jest tutaj bardzo sympatycznie, a nazwa wywodzi się od takiego Tomka.

Trochę słabo, że sama nazwa tego portalu budzi od razu takie skojarzenie. Dlatego uprzejmie proszę administrację @hejto o rozważenie ustawienia domeny "hej.to" jako głównej i delikatnej zmiany w logo, która oddzieli wizualnie "hej" od "to".

Nawet, jak w rozmowie by się mówiło o tym portalu, to powiedzenie "hej kropka to" brzmi zdecydowanie inaczej niż samo "hejto". No i łatwiej wytłumaczyć, że nazwa nawiązuje do przywitania "Hej!" niż do Tomasza Hajto.

Gruba ryba6piorunów

Wy chcecie by zmienić nazwę na mniej agresywną.

Ja chcę by przywrócono oryginalne logo.

Nie jesteśmy tacy sami.

Specjalista1piorunów

@Klockobar pomysł z kropką ciekawy, ale zapytam też: czy koniecznie chcemy tutaj użytkowników, którzy nie słuchają ze zrozumieniem i są negatywnie nastawieni do czegoś, czego nawet nie znają?

Tak jak jest teraz, jest dobrze ;) a za ulicą przyjdą tematy ulicy i zachowania ulicy

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

1. Zrobiłem dziś już wszystko, co miałem zrobić, więc mogę leżeć i pachnieć (pachnieć, nie śmierdzieć, bo się umyłem). Spaniała sprawa.

2. Ależ zimna woda w kranie jest zimna. Wiem, że ogólnie w zimie jest zimniejsza niż w lecie, ale dziś to mi usta przeszyła mrozem przy myciu zębów jakbym całego loda zjadł naraz. Lodowatość!

3. W domu rodzinnym to spałem na luzie 9h, raz nawet przeciągnąłem do 12h z siku po drodze, co jest dla mnie rekordem życia, a dziś? Położyłem się po północy, by się obudzić o... 05.48. Pozdro. Plecy już wiedzą, że normalne łóżko jest po to, by z niego wstawać do tyry. Nie pozdrawiam.

Osobistość2piorunów
W domu rodzinnym to spałem na luzie 9h,

Ehhh też tyle dziś spałem. Problem w tym ze poszedłem spać o 4 nad ranem

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Obejrzę sobie w tym roku opowieść wigilijną. Zawsze ten film wzbudzał we mnie jakieś poczucie refleksji. Obawiam się, że tym razem tego nie zrobi. A ja sam czuję się, że kończę powoli jak taki Scrooge. Nie pamiętam bym kiedykolwiek w życiu był tak wypłukany z miłości, empatii i ciepła jak dziś. W sumie c⁎⁎j wie dlaczego. Zawsze byłem dobrym człowiekiem. Dalej za takiego uchodzę, ale się takim nie czuję. Nawet te święta mi nie robią. A rok do roku jednak czułem, że podczas nich realnie odpoczywam i czuję lekką nostalgię i choćby minimalny klimat.

GURU0piorunów

@Lopez_ cxyli na rynku ruchania nadal słabo? 3maj się tam.

Fenomen0piorunów

@Opornik roochanie hehhed

Nie. Na tym rynku łatwo. Ale mi nie zależy na pompowaniu szonów

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

4piorunów

Problem z współczesną lewicą jest taki, że w ich głowach prawicowi przeciwnicy polityczni to są faktycznie faszyści, a faszyzm jest dla nich tym czym satanizm dla mocno wierzącego chrześcijanina i dlatego ich zdaniem każdy faszysta zasługuje na śmierć. Jak spróbujesz im uzmysłowić, że się mylą to zaczną cie oskarżać o bronienie faszyzmu i wtedy też znajdziesz się na ich celowniku. Jest to ogólnie skrajnie czarno-białe postrzeganie świata które może łatwo doprowadzić do tyranii.

Byłaby to jednak tyrania nie ze strony elit, ale tyrania wściekłych mas ogarniętych moralną paniką co zabiłoby jakikolwiek pluralizm opinii będący podstawą zachodniej cywilizacji. Cancel culture byłoby wtedy jedynie przedsmakiem tego co może czekać zachodnie społeczeństwa. Wśród prawicowców oczywiście też istnieją radykałowie gotowi ograniczać wolność słowa i stosować przemoc wobec swoich politycznych oponentów, ale przynajmniej na poziomie ideowym wolność słowa jest dalej po prawej stronie broniona.

Tymczasem wielu lewicowców faktycznie wolności słowa jako wartości jakoś specjalnie nie wyznaje. Ta powszechna radość na śmierć Charliego Kirka dowodzi, że nie mają oni skrupułów by odczłowieczać swoich oponentów politycznych. Oczywiście to prowadzi też do radykalizacji prawej strony i wzrostu ogólnej polaryzacji społecznej. Oddolne tyranie niezależnie jednak od politycznych preferencji są moim zdaniem najgorsze.

Tytan0piorunów

@Al-3_x
> Tymczasem wielu lewicowców faktycznie wolności słowa jako wartości jakoś specjalnie nie wyznaje. Ta powszechna radość na śmierć Charliego Kirka dowodzi, że nie mają oni skrupułów by odczłowieczać swoich oponentów politycznych.

Ja to odebrałem jako krytyka Kirka = brak poparcia dla wolności słowa. Może to mi się tak skleiło

Autorytet0piorunów

@chimichangas To raczej ja to źle ująłem. Przepraszam za brak większej przejrzystości.

Autorytet3piorunów

@Al-3_x chłopie, ty w ogóle słyszałeś co ten Kirk wygadywał? Wiem że słyszałeś. Nie ma większych hipokrytów i odklejeńców nad prawaków. xD

Gruba ryba0piorunów

@Hilalum oo wychodzi chyba z założenia, że nie ważne co mówił i jaką zdegenerowaną postawę prezentował, wszelkie komentarze na jego temat i jego śmierci są złe. Taka zero-jedynkowa postawa, którą jednocześnie wytyka innym w innych kontekstach.

Autorytet0piorunów

@Hilalum Ja nie lubiłem Kirka i rozumiem, że wielu ludzi też go nie lubiło ani nawet nie szanowało, ale jest taka łacińska maksyma "De mortuis aut bene, aut nihil" (O zmarłych albo dobrze, albo nic). Chodzi o zwykły szacunek przynależny człowiekowi, a tymczasem ja tu widziałem celebrowanie z powodu jego śmierci. Nie uważam, że należy nawoływać do przemocy tylko dlatego, że się z kimś nie zgadza.

Tytan2piorunów

@Al-3_x polecam zatem przyjrzeć się co tzw. prawa strona mówiła o śmierci różnych ich oponentów politycznych - najświeższym przykładem niech będzie śmierć Roba Reinera. Nie ma większej hipokryzji niż postawa prawej strony w kwestii "o zmarłych albo dobrze albo wcale"

Autorytet0piorunów

@chimichangas No ale czy ja stwierdziłem, że prawica nie bywa obrzydliwa? O Trumpie to ja tu napisałem mnóstwo krytycznych rzeczy. Od czasu do czasu mogę sobie więc napisać też coś złego o lewicy xD

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Nawrocki wyniósł okrągły stół z pałacu. Pomijam już ten gest jako polityka, ale rozbudził on dyskusję wśród pokoleń pamiętających te czasy.

No i pokolenia lat 40-50-60 twierdzą, że to jest skandal, bo to jest symbol porozumienia dwóch obozów i budowy nowego państwa w zgodzie, bez użycia siły, kompromis, wybaczenie krzywd i tak dalej i tak dalej.

Ja powiem tak. Gdybym to ja był na miejscu Nawrockiego, zrobiłbym to samo. To jest DLA WAS symbol porozumienia. Ja się urodziłem w latach 90 i dla mnie ten symbol i te porozumienia są c⁎⁎ja warte. Jedyne co utorowały, to drogę starym komuchom i resortowym dzieciom do wygodnego życia, bez ponoszenia konsekwencji za swoje czyny plus ustawiły politycznych karierowiczów na państwowych stołkach z przyzwoleniem na jawne wały robione na prywatyzacji i transformacji gospodarczej.

Dla mnie okrągły stół to nic innego jak symbol podziału tortu między elity, z których część wyszła spod płaszczyka PZPR i zaczęła się ustawiać w nowej rzeczywistości. Generalnie gardzę i pluję na to wszystko, choć zdaję sobie sprawe, że w tamtych czasach nie było innego wyjścia. Tyle, że dla mnie była to niesmaczna konieczność, a nie jakiś symbol zwycięstwa i pokoju.

To jest w ogóle k⁎⁎wa skandal i wstyd, że takie komuchy jak Czarzasty mają czelność mordę otwierać i mówić o tym, że "dwa obozy się dogadały", gdzie po prostu jedni byli psami Moskwy na posyłki i służyli wiernie obcemu mocarstwu i to jeszcze pod najbardziej zbrodniczym systemem świata xDDD Przecież to jest niepojęte.

Powiedzmy sobie szczerze. Ludzie pełniący funkcje publiczne w latach 80 i 90 nie powinni w ogóle dziś uczestniczyć w życiu politycznym w tym kraju i tutaj się Batyrowi wcale nie dziwię, że po prostu się tym wszystkim brzydzi.

Ja też się brzydzę. Brzydzę się tymi wszystkimi "działaczami", brzydzę się wierchuszką Solidarności, brzydzę się politykami starej daty, brzydzę się III RP. Kraj ustawiony pod wąskie grono kolesi, budowany na fundamentach biedy, mafijnych interesów, układów, agentury i działaniu na szkodę obywateli. Wszystko to tak naprawdę do totalnej reformacji i zaorania w pizdu, najlepiej bez udziału ludzi +50 lat (obecnie).

Jesteśmy 36 lat po transformacji gospodarczej. Powinniśmy brać okrągły stół z dystansem i z biegiem lat systematycznie odsuwać ludzi komuny od władzy i funkcji publicznych, a zrobiliśmy sobie z tego jakiś pomnik. A dla mnie to co najwyżej pomnik wstydu.


Gruba ryba6piorunów

@Lopez_ Przecież to idealne miejsce na siłkę, stół tylko przeszkadzał... A poważniej - sądzę że Nawrocki, a bardziej jego doradcy, chcieli jakiejś "głośnej" zmiany w Pałacu Prezydenckim, coś na wzór budowy sali balowej w Białym Domu (a wiadomo że są zapatrzeni mocno w Trumpa), tylko może z nieco mniejszym rozmachem, bo jednak tu Polska a nie USA.

GURU7piorunów

@Lopez_ No masz rację. Bo to symbol bardzo zgniłego kompromisu, choć być może jedynego bezkrwawego i najbardziej optymalnego w tamtym czasie. Inaczej, trzeba by tych komuchów powywieszać na latarniach. I nie wiadomo, jak by się ta historia skończyła.
Jako Polacy mamy spory bagaż sowietyzacji, który dalej w nas tkwi. Nie wiem, czy dałoby się go wykrzewić jednym pociągnięciem, szczególnie w tamtym czasie.
Ten stół to jest jakiś symbol. Symbol pewnej cezury. Wartościowanie jej jest generalnie bez sensu, podobnie jak onanizowanie się do wielkiego sukcesu symbolizowanego przez mebel. Więc się z Batyrem tutaj zgodzę, choć mi to nie w smak. Niech se siłkę walnie zamiast tego, albo oktagon. Na zdrowie.

A co do "elit" - to nie w nich problem. Problem w tych, którzy je wspierają. A jakość naszych "elit" jest śmieciowa na całym przekroju sceny, za przeproszeniem, politycznej. Co świadczy o ciągle niskiej świadomości politycznej obywateli. To od nich trzeba zacząć.
Ach - i nie dawać głosować nikomu poza przedziałem 30-60.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kosmonauta

w Hydepark

11piorunów

Jak oceniacie bycie singlem po 30? Nie mówię o świętych mnichach z wykopu, ale raczej, że po prostu nie mamy żony/męża. Mam poczucie, że to może być teoretycznie najlepszy czas w życiu kiedy ogarnęliśmy psyche, kase, zdrowie i kariere. No, ale z drugiej strony jak ktoś chce zostawić po sobie coś więcej niż tylko dom, np dzieci no to mega lipa, bo nie powinno się mieć raczej gównażerii później będąc za starym, bo się duże jarzmo nakłada na dzieci kiedy dorosną (jesteśmy w sędziwym wieku),

Co o tym myślicie?

GURU4piorunów

@JakTamCoTam 30-39 spoko. Cisza, spokój, imprezy ze znajomymi, libacje z kumplami, skakanie z kwiatka na kwiatek. Ale po 40 trochę już uwiera. Przydałaby się kobieta, ale ja ani wyglądny, ani kasiaty... Może psa kupię?

Fenomen1piorunów

@JakTamCoTam Dzieciaka zawsze możesz adoptować już odchowanego

¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

Jak okaże się że jesteś chujowym rodzicem to chociaż zaoszczędzisz sobie czasu a dzieciak i tak cie znienawidzi xD

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

16piorunów

Zabawne jest to, że przesilenia są w pierwsze dni lata i zimy. Uważałem, że to smutne, no bo najdłuższy dzień jest w pierwszy dzień lata, a potem, w wakacje dni są coraz krótsze. Kiedy zaczynasz się dobrze bawić, lato zaczyna się kończyć. Za to w zimie odwrotnie, kiedy zaczyna się pizgawica to chociaż dzień się robi dłuższy, co jest budujące.
Uważałem i nadal tak uważam. Chyba jestem krową, ale taką polską, marudną.

Fanatyk

w Hydepark

11piorunów

Oglądam se Znajomi i sąsiedzi (Your Friends & Neighbors) i fajnie się ogląda, bo to taka krytyka na bogatych i zblazowanych pajaców. No i tak sobie myślę - wydał to apple, więc może to sprytnie zaprojektowana manipulacja społeczna, żeby taki biedak jak ja mógł poczuć się lepiej, że nie należy do tej bogatej pajacerki. Że mam się niby cieszyć ze swojego statusu i dziękować za to, że nie muszę być taki jak oni. Wyszło im dobrze, bo cieszę się, że nie jestem taki jak oni (nawet jeśli jestem, ale to do dyskutowania przy innej okazji), ale czy cieszę się, że jeżdżę oplem zamiast maserati? No opel ujdzie, ale nie pogardziłbym większym metrażem itp itd.

Tak więc tak, manipulacyjne chujki.

Lider

w Książki

34piorunów

1730 + 1 = 1731

Tytuł: Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku

Autor: Adam Zadworny

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8191-993-7

Liczba stron: 211

Ocena: 7/10

Licznik : 14/12

Reportaż o chyba najsłynniejszej katastrofie polskiego statku w historii. Adam Zadworny w tej książce komasuje całą wiedzę jaką udało mu się zdobyć przez lata: odtwarza ciąg wydarzeń jaki miał miejsce przed katastrofą, rekonstruuje sam moment zdarzenia, opisuje wydarzenia następujące bezpośrednio po niej, a także lata śledztw, dociekań i procesów sądowych. Dociera także do żyjących uczestników i świadków tamtych wydarzeń, rozmowy z którymi przytacza. Pojawiają się informacje i fakty szerzej nieznane, pewne kwestie do tej pory sporne znajdują wyjaśnienie, ale na wiele pytań niestety autor nie znajduje odpowiedzi.

Po tę pozycję sięgnąłem po obejrzeniu serialu "Heweliusz", wiedziony ciekawością i chęcią pogłębienia swojej wiedzy w temacie tej tragedii. Książką jest ciekawa, bogata w informacje i szczegóły, napisana bardzo lekkim językiem, czytając nawet nie zauważa się kiedy pochłania się kolejne strony. Zarzutem jakim bym względem niej miał to to, że w wielu kwestiach jest zbyt lakoniczna i skrótowa, przez co w końcowym odbiorze pozostawia spory niedosyt, a czytelnik chciałby dowiedzieć się więcej.

Obraz całościowy jaki wyłania się z tego reportażu to fatalny w swych rezultatach ciąg przyczynowo-skutkowy, który doprowadza do śmierci 56 osób, a ocalałych okalecza psychicznie do końca życia. Na podstawie lektury widać dobitnie, że takie tragedie to nie jest kwestia jednego błędu czy losowego czynnika, ale suma bylejakości, spychologii, lenistwa i lewizny. Nie ma tu jednej osoby którą można by obwinić, tylko ława oskarżonych winna być długa. Pokazuje też, w jak w tragicznym położeniu był kapitan Andrzej Ułasiewicz, który mimo że odpowiadał prawnie i moralnie za cały statek, to nie posiadał wiedzy i wpływu na wszystko, co się na nim działo, a co w konsekwencji doprowadziło do przewrócenia i zatonięcia promu.

"Upadek społeczeństwa zaczyna się od upadku jednostki" - ten cytat w tym miejscu jest świetną podstawą do sformułowania stwierdzenia że zatonięcie statku zaczęło się od mierności trybików systemu.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

Czytałem 2 miesiące temu. Bardzo ciekawa jest teza z "dwoma papierosami", tak absurdalna, że aż jestem skłonny w nią uwierzyć. W każdym razie, dobrze się czytało tą książkę.

Lider3piorunów

@Furto Też mi się to rzuciło w oczy. Dodatkowo, w podcaście Polskiego Radia, była informacja że oryginalnie system balastowy był sterowany elektrycznie z mostka tak jak w bliźniaczym promie Mikołaj Kopernik, ale wskutek awarii go zdemontowano. Więc używano na morzu czegoś, nad czym nie było żadnej kontroli

Gruba ryba1piorunów

@bori To ciekawe, bo w książce chyba nie było podanej przyczyny, czemu w Koperniku jest, a w Heweljuszu nie było tego systemu. Ale koncepcja kręcenia tyle razy jakąś wajchą, przy tak istotnym systemie, w tych czasach już by nie przeszła.

Lider1piorunów

@Furto Posłuchaj podcastu Polskiego Radia, warto.

Co do systemu elektronicznego sterowania balastem - był, ale został zdemontowany, bo komuś nie opłacało się go naprawiać po kolejnej awarii. Co tym bardziej sprawia, że jego używanie przez załogę było karygodne.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Mam taką rozkminę, że kiedyś ogladałem filmy/bajki o takiej fabule, że jest sobie jakaś wspólnota, szczęśliwi ludzie i zjawia sie tam jakiś rambo super hero co przyjechał się im pomóc i finalnie przeżywa z nimi super chwile i przygody, z niektórymi wiążąc się emocjonalnie (często przewija się jakaś kobieta z którą czuje się wyjątkowo). I na koniec wszyscy go proszą, by został, a on z kamienną twarzą mówi, że jego czas juz nadszedł i odjeżdża gdzieś w pizdu na koniu, mając w sobie żal, bo w sumie chciałby zostać, ale nie może i musi kontynuować wędrówkę w sumie c⁎⁎j wie po co xD

I tak jako dzieciak się dziwiłem, co za debil, no przecież tam mu było dobrze i byłby szczęśliwy, po co ucieka i dokąd, czego on się boi?


Dziś mam 29 lat i już rozumiem xD Smutne to strasznie. Mniej więcej taki sam pancerz noszę obecnie na sobie. Emocjonalną blokadę, lęk przed bliskością i przekonanie o tym, że nie warto się emocjonalnie angażować w nic. Z rodziną relacje uległy ochłodzeniu, w życiu prywatnym mimo zainteresowania u kobiet na pewnym etapie po prostu zostawiam ostatnie 2-3 drzwi zamknięte na zamek.

Zabrzmi to cipowato jak nie na mężczyznę, ale chyba już nie potrafię kochać ani nie chcę być kochanym i jedyne co bym chciał to iść do przodu jak taran i odhaczać jakieś życiowe questy, może jeździć po świecie jako przedstawiciel dużej firmy, w sumie żałuję, że nie zostałem jakimś komandosem ryzykującym życie.

Życie, życie jest nowelą





Gruba ryba4piorunów

@Lopez_

Zabrzmi to cipowato jak nie na mężczyznę

To mylne przekonanie, że coś jest „cipowate”. Jesteśmy ludźmi, a nie maszynami bez emocji. Mamy pełne prawo do przeżywania całego ich spektrum.

Rozumiem Cię, ponieważ uważam, że bycie w związku jest trudniejsze niż bycie samemu.

Co do relacji z rodziną... cóż, jeśli ja nie zadzwonię, to nikt się do mnie nie odezwie. Jedynie mama czasem do mnie zadzwoni, ale mam wrażenie, że głównie po to, żeby się wygadać. Jasne, zapyta, jak się czuję i o moją dziewczynę, ale na tym koniec.

Kosmonauta0piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk może rodzina też ma ADHD.

Nie mam pod ręką książki, ale była taka króciutka od autorów profilu/konta ADHDLove. Jeden rozdział o tym mówi, zaburzona stałość obiektu. Ja mam przypomnienia, żeby dzwonić do rodziny, też mam ADHD.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Creepy

4piorunów

Nie lubię tych creepypast z motywem pracy lub mieszkania w miejscach gdzie panuje dziwna lista zasad. Są strasznie mało wiarygodne. U każdego normalnego człowieka który nie byłby kompletnym idiotom natychmiast zapaliłaby się czerwona lampka jak tylko by usłyszał od potencjalnego pracodawcy, że codziennie w południe musi odprawić dziwny rytuał i nie wolno mu wchodzić do piwnicy we Wtorki, a przed wyjściem z budynku musi zaśpiewać dziwną piosenkę. Jedynym usprawiedliwieniem dla którego ktoś w ogóle mógłby chcieć pracować w takim miejscu to albo bardzo wysoka pensja (choć to powinno jedynie wzmacniać podejrzliwość), albo długi okres bezrobocia albo byciem fanem tajemnic. W innym przypadku protagonista wychodzi na zwykłego kretyna bez jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego.

Fenomen0piorunów

@Al-3_x Piszemy to z Europejskiej banki, w ktorej urlop Ci sie nalezy a sluzbe zdrowia masz za frajer.

Pomysl o warunkach pracy w stanach, gdzie okres wypowiedzenia to kurtuazja i wynosi ona raczej 2 tyg a idac na urlop nie masz placone za wolne dni. W takich warunkach, jak nie jestes specjalista ktorego rynek pracy potrzebuje to raczej tanczysz jak Ci zagraja, bo na Twoje miejsce jest tuzin innych Johnow.

Autorytet0piorunów

@Mikel W gwoli pewnej ścisłości creepypasty to straszne historie internetowe. W przypadku prac w tego typu historiach to może cie spotkać marny los xD

Nie wiem czy się opłacałoby ryzykować.

Pokaż więcej komentarzy (3)