Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Nic tak nie poryło łba kobietom jak social media, tak samo nic tak nie poryło łba mężczyznom jak toskyczny redpill i blackpill. Zdecydowana większość chujowych zachowań kobiet związana jest z dużo większą wrażliwością i emocjonalnością niż u mężczyzn.

Przez ostatni rok przeżyłem bardzo dużo złego i się dźwignąłem. 1,5 roku przepracowane na terapii po rozsypanym zdrowiu fizycznym i psychicznym, utracie pracy i zakończonym 6 letnim związku. Do tego na terapię uczęszczałem też w wieku nastoletnim (źle zadziałała na psychikę burza hormonów i wyszło, co siedziało w zakamarkach głowy).

**Jestem dość emocjonalną osobą i szybko zacząłem się uczyć pewnych analiz i obserwacji, mechanizmów radzenia sobie, rozpoznania problemów właśnie na tej terapii.Terapeutka uprzedzala mnie, że taki może być skutek uboczny. I to jest tego mroczna strona. Czasami czuję się z tym fatalnie, bo widzę dużo rzeczy, na które inni nie zwracają uwagi. Mianowicie ludzkie problemy i mechanizmy obronne.

Moja jedyna i najlepsza przyjaciółka (serio wyjątek w relacjach damsko-męskich u mnie) od 3-4 lat nie potrafi stworzyć dobrego związku*. Kiedyś odpaliła mojego kumpla tak o, podczas spotykania się i był kwas. Ale ja znam ją na wylot i w ostatnim roku sporo wymienialiśmy się swoimi doświadczeniami. Powód takich zachowań: traumy po toksycznej i wręcz przemocowej relacji. Potrafi spotykać się 2-3 miesiące i się wycofuje na finiszu lub kiedy jest blisko zbliżenia fizycznego. Oczywiście u mężczyzn może mieć łatkę takiej, która się kimś bawi. A ja znam ją na tyle dobrze, że po pierwsze widzę w niej dużo lęku, po drugie sama mi to mówi.*

Inny przykład. Laska, o której rozpisywałem się tu X razy Push-pull. Spotykanie się z nią przypominało oswajanie dzikiego kota, który jak już był na wyciągnięcie ręki, robił 4-5 kroków w tył i skradał się do nas na nowo. Też wyznałą mi w końcu pociągnięta za języj, że się boi. Przeciągała mnie w nieskończoność, bo chciała coś mieć, ale bez podejmowania ryzyka. Taki przykłąd laski, która nie usiedzi 5 minut w domu. Damski Piotruś Pan. W końcu odpuściłęm, ale dalej do mnie pisze.

Wiecie co jest najciekawsze? Wbrew red pillowi, to właśnie najczęściej odpalani są ci, którzy najbardziej pasują. Przykład nawet moje kumpeli czy kilku innych lasek. Jeśli pojawiał się ten, co najbardziej wpadł w oko, to laska najszybciej ze strachu się wycofywała. Bo to nie ten czas. Gdy pojawiał się taki, na którego miała wbite emocjonalnie, ale był zapchajdziurą na kilka miesięcy, to często wchodziła w jakąś relację, bo w sumie i tak nie odczuwałaby poczucia krzywdy i rozczarowania po rozstaniu. I tak to się najczęśćiej kończyło.

Mam ziomka, który ma dziecko. I płąci alimenty. Wrócił niedawno z emigracji, całkiem fajnie zarobił. Ale nie ma na siebie pomysłu w Polsce. Ludzie mówią "mógłby iść tu i tu do pracy, znaleźć se laskę, jakieś zajęcie". A chłopak głęboka deprecha i potrafi błąkać się samotnie po mieście weekendami i pić w barach, a w tygodniu łapie fuchy po 10h i śpi.
Ja swego czasu po rozstaniu potrafiłem jeździć bez celu autem po mieście, zatrzymując się w urokliwych miejscach na odludzi i palić papierosy w samotności.

Teraz ciekawostka o mnie: Zawsze chciałem obok siebie kobiety, która jest niezależna, ma pasje, jest silna i potrafi przejąć inicjatywę. A wiecei co komunikowałem na zewnątrz? Że ja bym sobie podporządkował każdą, że kobieta musi słuchać mężczyzny i tak dalej. Nawet moja przyjaciółka była w szoku, jak w końcu powiedziałem jak jest naprawdę.

Dlaczego ludzie mówią rzeczy, a myślą inaczej (częściej pewnie kobiety) i dlaczego zachowują się irracjonalnie? Ze strachu.

Najważniejsze, to po prostu nie oceniać ludzi. Nie kierować się stereotypami. Potrafić odpuszczać, ale też zrozumieć drugą osobę. A wszystkie fanpage dla "księżniczek" i tak samo dla "redpillowców" służą do obrzucania ludzi błotem, pogardy i najważniejsze: SZTUCZNEGO POMPOWANIA WŁASNEGO EGO.



GURU1piorunów

Ech ten nasz biedny Lopez i jego perypetie sercowo-kutasowe :smiley:

Fanatyk0piorunów

Liczyłem na jakieś rozwinięcie czemu social media psują kobiety i kolorowe pigułki mężczyzn, a wpis o czymś kompletnie innym xD

Co do ciekawostki o tobie - myślisz że twoje poglądy polityczne mogły być odpowiedzialne za to, że wszyscy myśleli, że chcesz sobie podporządkować babe i zamknąć ją w kuchni?

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Dyskusje

33piorunów

Znajomy pisze do mnie bo chciał zrobic sobie nową profilówke na fb. Pare zlotych mu powiedziałem ale potem cisza. I odzywa się w koncu, wysyla mi jakieś zdjęcie swoje 20x20 px wycięte z jakiegoś innego zdjecia jeszcze nieostre i pyta czy dałbym rade coś z tym zrobić bo potrzebuje na profilówke. Mówię, że nie da rady bo to sieka straszna i nic dobrego nie będzie (tak, tak AI zrobi dzis wszystko 😉).

No to stwierdził że musimy się umówić jednak na to zdjęcie. No i patrze a dzis jednak dodał tą zrypaną profilówke.

I z jednej strony sobie myślę, że pewnie bym tą fotkę ogarnął wirtualnie, wrzucił w jakiś młynek AI, wyostrzył, interpolował do wyższej rozdzielczości ale z drugiej strony już się uczę po ostatnich że na co mam się starać jak nikt za to nie zapłaci. Oprogramowanie co miesiąc kosztuje, ZUS, prąd a niektórzy myślą że posiedzisz 5 minut i co to za problem.

Przecież poklikasz w kąkuter i tyle Twojej pracy.

Chociaż moze trza iść w to AI i ludziom sesje robić bez wychodzenia z chałupy😆 Bo zaraz zwykle cykanie zdjęć okaże sie przeżytkiem:slightly_smiling_face:

Ja siedzę w domu, klient nie wychodzi i wszyscy zadowoleni 😉

Gruba ryba7piorunów

@adam_photolive mordo, on się Ciebie pytał czy ten cały Aj Ej potrafiłby z tego zdjęcia 20 na 20 pikseli zrobić enhance jak w CSI a nie chciał sobie sesji na profilówkę ogarniać. Skoro siedzisz w temacie to być może myślał, że te programiki to masz w paluszku, wrzucisz, naciśniesz guzik, konkuter zrobi czary mary i mu prześlesz po minucie. Źle zrozumiałeś jego intencje mi się wydaje.

Lider2piorunów

@adam_photolive dlatego, poza rodziną i najbliższymi przyjaciółmi, nie chwalę sie tym co umiem i mogę, bo nieraz kończyło sie to prośbami o "przyslugi" ktore kosztowałyby mnie wiele godzin roboty za nic albo flaszkę

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

13piorunów

Czy sztuczna inteligencja nas rozleniwi(a)?

Znajomy opowiedział kiedyś historię o opornym uczniu, którego próbował nauczyć angielskiego. Poprosił go o włączenie konkretnej angielskiej strony i ku swojemu zdziwieniu zobaczył, że ta automatycznie została przetłumaczona na język polski. Gdy zapytał ucznia o to, usłyszał, że po co dzieciak ma się uczyć angielskiego, skoro w każdej chwili może użyć tłumacza?

Tym anegdotycznym wstępem chciałbym przejść do dalszych wniosków na temat tego, jak sztuczna inteligencja (i technologia ogółem) moim zdaniem rozleniwia ludzi. Ostrzegam, że będzie więcej zaobserwowanych przeze mnie anegdotycznych przykładów.

Na przykład zauważyłem, że powoli zanikają rozmowy, w których ludzie próbowali przypomnieć sobie tytuł jakiegoś filmu albo słowo, które znajduje się na końcu języka. Po co się męczyć, skoro można zapytać „wujka Gugla” albo Chata GPT?

Inny znajomy pewnego wieczoru zastanawiał się, jaką bajkę opowiedzieć synowi na dobranoc. Kiedyś pewnie siedziałby i wymyślałby na bieżąco fabułę, wysilając się przy tym, żeby miała jako taki sens. Musiałby ruszyć mózgownicą. A teraz? „Panie GPT, proszę mi wymyślić historyjkę adekwatną dla trzylatka”. A potem można go poprosić o stworzenie kontynuacji.

Nie wiesz, jak sformułować maila? Napisz byle jak, co chcesz przekazać, a sztuczna inteligencja przerobi to na odpowiednią wiadomość. Chcesz go ugrzecznić? Proszę bardzo. Chcesz przetłumaczyć coś z obcego języka na polski albo na odwrót? Nic prostszego.

Na studiach były podobne sytuacje. Pamiętam, jak mieliśmy wykłady po angielsku i w ramach zajęć prowadzący zadawał nam różne zadania do zrobienia. Po oddaniu zadania można było zobaczyć odpowiedzi innych studentów. I co się okazało? Wiele osób wykorzystało Chata GPT i prawdopodobnie bezrefleksyjnie przekopiowało odpowiedzi - bądź co bądź GPT ma charakterystyczny styl, który rzuca się w oczy w przypadku kilku podobnych wiadomości.

Z kolei gdy zadawano nam zadania na ćwiczeniach, często pierwszym odruchem było zapytanie sztucznej inteligencji o sposób rozwiązania. Prezentacje? Z pomocą GPT. Referat? GPT pomoże. I tak dalej, i tak dalej. Brakowało mi na tych zajęciach takiej burzy mózgów, wymiany pomysłów et cetera, ponieważ kolegom i koleżankom wygodniej było skorzystać ze sztucznej inteligencji.

Albo bardziej osobisty przykład. Lubię poprawiać czyjeś teksty, ponieważ to też w jakiś sposób rozwija moje umiejętności pisania. Z bólem patrzę na to, jak moja dziewczyna woli poprosić sztuczną inteligencję o redakcję i korektę, niż mnie, mimo że to jej oferuję. :' )


Żeby nie było, nie winię ludzi za to, że ułatwiają sobie życie. Sam czasem (często) korzystam z AI, żeby ułatwić sobie pracę - na przykład przy odpisywaniu na maile po angielsku, ponieważ moja znajomość tego języka nie jest aż tak dobra, jakbym tego chciał i napisanie czegoś samemu zajęłoby mi znacznie więcej czasu. Jednak korzystam z takiego Chata GPT wyłącznie jako narzędzie i nigdy nie przyszło mi na myśl, żeby wykorzystać go przy mojej twórczości. Chcę się sam przy niej namęczyć.


Największym problemem, według mnie, nie jest jednak to, że sztuczna inteligencja rozleniwia ludzi, ale to, że poniekąd powoduje, że kontakt z drugim człowiekiem wydaje się nie być aż tak potrzebny.


Przykładowo z tą korektą czy chociażby różnego rodzaju ilustracjami. Kiedyś, gdy potrzebowałem ilustracji do postaci, musiałem albo przekopać się przez wiele stron w poszukiwaniu idealnego obrazka, albo poprosić kogoś o jego zrobienie. Albo najpierw znaleźć, a potem poprosić o przeróbki. Obecnie mogę całkowicie pominąć czynnik ludzki i po prostu poprosić AI o wygenerowanie odpowiadającej mi ilustracji (co już zresztą zrobiłem kiedyś w przypadku obrazka do opowiadania).


Co ani trochę mi nie pasuje. Pomimo tego, że jestem samotnikiem, to lubię też kontakt z ludźmi i większą przyjemność sprawia mi zapytanie kogoś o coś niż Chata GPT. Sztuczna inteligencja nie opowie mi ot tak jakiejś anegdotki, może nie zwrócić uwagi na jakiś charakterystyczny szczegół czy cokolwiek innego. Bardzo lubię ten czynnik ludzki, który sprawia, że dana rozmowa jest na swój sposób wyjątkowa.

No ale to już temat na inne rozważania.

Gruba ryba3piorunów

Panie, kiedyś to trzeba było taką gęś złapać, wyrwać z kupra pióro, naostrzyć je, zrobić inkaust z zakupionej ośmiornicy i poczerpać masę papierową sitem!

A teraz? Bierze taki papiru z kajetu, długopisadło jakieś i wielki z niego skryba!

Kiedyś to byo.

Autorytet1piorunów

Myślę, że jesteśmy jeszcze przed największą rewolucją.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

11piorunów

Najbardziej przytłaczająca jest dla mnie rutyna w samotności. O ja pi⁎⁎⁎⁎le, co to w ogóle za combo smutku. Właśnie obejrzałem sobie "Dzień z życia Marcina Banota" (tak, ten chłop co się wspina).

Wstaje rano, rozciąga się, je śniadanie, trochę popracuje przy kompie, posprząta, zrobi trening, zje kolację, idzie spać. Całość okraszona klimatem śląskich kamienic, małą ilością światła, deszczową pogodą i ciemnymi pomieszczeniami w domu.

Jako osoba z ADHD i ogólnie ekstrawertyk i sangwiniko-choleryk poczułem przeszywający chłód, smutek i dołek. Film jest przesiąknięty samotnością, rutyną, powtarzalnością i cierpieniem. Dla mnie. Ale jestem dość czuły emocjonalnie, wsłuchuje się w słowa (zwłaszcza to jego głębokie przesłanie o rozwiązywaniu problemów w życiu na koniec), patrzę na wyraz twarzy, prosto w oczy i widzę u chłopa po prostu samotność i smutek. Adrenalina pozwala mu uciekać od tego wszystkiego. Nieco autystyczny gość (a może adhdowiec jak ja), ale widzę tam k⁎⁎wa siebie. Siłownia mi daje frajdę, ale największe skoki dopaminowe mam wtedy, gdy zrobię (wiosną-latem) 50-100 km rowerem albo (jesienią-zimą) 2-3 km na pływalni i się zajadę, wykończę, doprowadzę ciało na skraj wytrzymałości (większe dystanse weekendami, mniejsze, ale i tak duże, najlepiej jakoś wieczorem po pracy).

Dotarło do mnie, że mój dzień dużo się nie różni. Wstaję rano, idę z psem, jem śniadanie, popracuję zdalnie (czasem też spotkania f2f z klientami z okolicy), jem lunch, zejdę do ogrodu z psem, jem obiad, idę z psem, jadę na trening, jem kolację. I tyle. Ja i tak mam szczęście, że mam pół domu z rodzicami (jeszcze mieszkam na dole, góra nie gotowa, tam tylko pracuję), mogę wypić z nimi kawę, pogadać, zostawić im na sobotę psa.

K⁎⁎WA. Męczę się.

Kiedy wybierałem ścieżkę zawodową w swoim życiu, byłem w związku. Nie byłem do końca szczęśliwy, pod koniec to już w ogóle, obecnie uważam, że był to nieudany związek, bo teraz wiem czego oczekuje. Ale ogólnie tego praca 8h i powrót do domu, spędzanie czasu z drugą połówką i wspólny trening lub kilku-godzinna separacja na swoje własne aktywności to było coś, co mnie nie nudziło. Nie brakowało mi hormonów szczęścia, bo zróżnicowane zajęcia + poczucie bliskości.

ADHD to głównie niedobory dopaminy w mózgu. Jestem do tego też osobą bardzo wrażliwą emocjonalnie i bardzo rozwiniętą pod kątem psychologicznym, że tak to ujmę (za małolata 2 lata terapii, obecnie rok po rozstaniu, terapeutka zawsze uprzedzała mnie, że skutkiem ubocznym terapii dla osób mojego pokroju będzie po prostu wręcz uczenie się od niej jej zawodu). I wiecie co? Najgorsze gówno jest takie, że jak poznasz osobę podobną do siebie, kobietę, która daje ci tę dopaminę (jest w twoim typie delikatnie mówiąc), to uzależnia gorzej niż narkotyk, a niepowodzenie miłosne boli razy X. I mnie to niedawno spotkało XD

Mam 29 lat. W moim wieku powinienem mieć już kogoś przy sobie na stałe, zacząć coś budować, być "prawdziwym mężczyzną". Takim, który potrafi zadbać o kogoś pod każdym względem. Taki jest mój wzorzec. Przeciwnie do mojego charakteru, mój ideał mężczyzny to Vito Corleone z Ojca Chrzestnego. Rozumiecie ten vibe - siła, niezależność, troska o swoich, zaradność, emocjonalny chłód i spokój.

Tymczasem bujam się trochę w nicości. Żyję, pracuję, mam zawodowe cele, ale nie widzę w nich sensu. Dopadają mnie potrzeby biologiczne.

Teraz najchętniej to bym wy⁎⁎⁎ał gdzieś do Legii Cudzoziemskiej na szkołę życia i katował się w turbo reżimie. Ogólnie, gdybym wiedział, że czeka mnie samotność, to pokierowałbym moje życie tak, żeby zostać jakimś komandosem. Wysoki kortyzol to i tak jest nieodłączna część mojego życia. A tak to żyje tak, jak ktoś ze stabilnym życiem, a go nie mam.





Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty

Osobistość0piorunów

Jakby życia nie układac to i tak w większości będzie rutyną. Próbowałeś leków na ADHD ? U mnie działają i pomagają też na nudne życie

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

W książce o coachingu mam teraz rozdział i szczęściu.Ja nie dostałem żadnych nagród za swoje działania, robię aktywności bo muszę, to według żadnej definicji nie będę szczęśliwy i dlatego jestem w stanie zobojętnienia.

Fenomen

w Dyskusje

6piorunów

Jakie są rzeczy, o których wiecie, że są one często postrzegane błędnie przez ludzi?

Ja często słyszę i czytam, że majonez to zło. Wynika to z prostego założenia, że składa się w zdecydowanej większości z tłuszczu, a one są przecież niezdrowe. W rzeczywistości majonez faktycznie jest tłusty i kaloryczny, więc przy odchudzaniu może być problematyczny, ale składa się z tłuszczów roślinnych. Olej rzepakowy w majonezie jest bogaty w kwasy tłuszczowe, które wręcz obniżają poziom cholesterolu. Podczas gdy niektórzy wierzą, że jest on ogromnym źródłem cholesterolu. Jest tam troszkę żółtka jajek, fakt, jednak jest to jakieś nie wiem, 8%? Problem byłby poważny, gdyby ktoś majonez jadł jak budyń, albo byłby zrobiony z tłuszczów zwierzęcych.

Autorytet2piorunów

@solly-1 Majonez to zło, bo po prostu mi nie smakuje.
Wolę musztardę.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Wirtuoz

w Hydepark

25piorunów

Drodzy,
Zainspirowany wpisem @solly-1 dotyczącym jego nienawiści do golenia wora pomyślałem, ze warto zebrać by w jednym miejscu rady i doświadczenia jak uprościć sobie życie zwłaszcza w pewnym wieku.
Moje odkrycia do tej pory to:
* kupować takie same skarpetki, oszczędność czasu przy składaniu/szukaniu
* jeżeli bokserki są wygodne kupuję odrazu zapas gdyby zabrakło ( aktualnie wygrywają Cornette, odpowiednio długie nogawki, jak kucam to nic nie wychodzi)
* kiedy pojawiają się dzieci inwestycja w akumulatorki jest niezbędna, ale i tak zawsze jest za mało
Co wy odkryliście czym chcielibyście się podzielić?

Gruba ryba6piorunów

- Kosmetyki, produkty do mycia się, kuchenne kupuje hurtowo. Wolę wyjmować z szafki niż lecieć do sklepu raz za razem jak coś się skończy,
- sortery, sortery i jeszcze raz sortery do wszystkiego co się da. Troche trzeba poświęcić czasu na organizację, ale potem tyle go oszczędza, jak wiesz co gdzie jest i co gdzie kłaść.
- robot sprzątający zwany odkurzaczem i wyżej wspomniany optifrajer.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Autorytet

w Hydepark

84piorunów

Jestem od 20 minut na dworcu PKP w Poznaniu i przez ten czas widziałem:

• chyba ludzkie gówno na chodniku
• w środku dnia w dość reprezentatywnym miejscu śpiącego na trawie żula
• jego kolego który sikał ze spuszczonymi spodniami który się przewrócił na niego i go obsikał
• bójkę taksówkarzy i bolciarza
• libacje ich - jak podejrzewam - kolegów z głośnikiem i przekąskami

K⁎⁎wa. Wy tak żyjecie codziennie? Przecież to jest kraj trzeciego świata xDDD

trochę też bo szkoda robić nad tą sytuacją łez

Gruba ryba1piorunów

@JanPapiez2 uważaj bo ci murzyn wpierdoli kosę xD

Mistrz1piorunów

@JanPapiez2 lol ciesz się że nie byłeś w żadnym akademiku

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Gry

15piorunów

Skrzynki i hazard

Ostatnio namówiony przez kolegę z pracy zarejestrowałem się na stronie, która oferuje skórki do Counter-Strike'a - oczywiście odpłatnie. Jest to typowy hazard - wpłaca się ciężko zarobione pieniądze i otwiera skrzynki, z których mogą wypaść przedmioty o różnej wartości. Można też te skrzynki zastawić w „bitwach” i na przykład potroić ich wartość. Albo przegrać z kretesem, jak w to hazardzie bywa.

Wiedziony ciekawością, czy można na tym zarobić, wpłaciłem dwadzieścia złotych - kwotę, której strata nie będzie mnie jakoś mocno bolała, a zarazem wystarczająco dużo, żeby się trochę pobawić (najtańsza skrzynka kosztuje bodaj złoty sześćdziesiąt). Bilans? Pięć złotych w plecy. xD

No ale nie to jest głównym tematem tego wpisu.

Zainteresowałem się tym, jakie metody stosują twórcy tej strony, żeby zatrzymać przy niej ludzi. Oprócz oczywistej chęci odegrania się, kiedy przegramy.

Pierwszą z nich jest to, że codziennie można otworzyć darmową skrzynkę. Istnieją różne poziomy tej skrzynki, uzależnione od tego, jak dużo wpłaciliśmy na stronę. Na przykład za dwadzieścia złotych można odblokować trzeci poziom, czwarty zaś kosztuje już osiemdziesiąt. Nie wiem, ile trzeba wydać w przypadku kolejnych (jest ich z osiem).

Wyższy poziom skrzynki przekłada się na bardziej wartościowe przedmioty do zdobycia. Ale żeby nie było tak pięknie - poziom skrzynki zależny jest od średniej kwoty wpłat z ostatnich 30 dni. Oznacza to konieczność wpłacania kolejnych pieniędzy, żeby utrzymać poziom. No bo przecież skoro już zainwestowałem powiedzmy sto złotych, to głupio byłoby stracić osiągnięty poziom skrzynki, prawda?

Drugą z nich jest to, że „wypłacenie” (w postaci wysłania ich do ekwipunku konta Steam) skórek do broni jest bardzo utrudnione. Na przykład wciąż posiadam kilka skórek, których nie jestem w stanie przerzucić na Steama, ponieważ strona rzekomo ich nie posiada. I dopóki ich nie dostaną, to ja również ich nie otrzymam. I tak już od prawie tygodnia.

OCZYWIŚCIE skórki można bez problemowo sprzedać na stronce, żeby móc przepalić kolejne złotówki na otwieranie skrzynek.

Żeby oddać sprawiedliwość właścicielom strony, wyszczególniono zawartość każdej skrzynki wraz z procentem szansy na zdobycie poszczególnych przedmiotów i ich wartość. Wiadomo zatem, że wydając pieniądze na najtańszą skrzynkę, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że wylosujemy przedmiot o znacznie niższej cenie. Co oznacza, że inwestycja najczęściej nawet się nie zwróci.

No ale to wciąż hazard, od którego najlepiej trzymać się z daleka, żeby przypadkiem się w to nie wkręcić. Tym bardziej, że „kasyno” zawsze ma większe szanse i musi zarobić.

Osobistość2piorunów

Bardzo fajny wpis :)

Fenomen1piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk fajny wpis, całkiem rzeczowy. Osobiście uważam, że tego typu proceder, w dodatku jawnie celowany w młodzież, to zbrodnia. Ale hazard był zawsze, jak nie skórki to lootboxy, jak nie lootboxy to gumy turbo, tazosy, karty z bejzbolistami albo inne "przedmioty kolekcjonerskie". Ludzie lubią ten dreszczyk emocji przy zdrapywamiu kuponu albo otwieraniu paczuszki.

Fajnie, gdyby było to mocno uregulowane prawnie (te proecntowe szanse na wygraną to chyba właśnie przepis unijny), żeby ukrócić najbardziej rażące problemy, jak chociażby wspomniane "braki towaru". Jak nie macie towaru na stanie to nie możecie oferować do wygrania powinno być IMHO wymogiem.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Ostatnie miesiące prowadziłem tu telenowelę odnośnie mojej relacji z koleżanką. I jest to absolutnie mój ostatni wpis w tym temacie. Na amen.

Po naszych rozmowach (w którym podchmielona wyznała, że jej się bardzo podobam i jestem w jej typie, ale zbyt poważnie od razu do wszystkiegpo podchodzę) , stety-niestety dziewczyna na trzeźwo jednak stwierdziła, że woli być sama, bo ma nieprzepracowane rzeczy w głowie, a ogólnie to związki ona zaczynała totalnie "z czapy" i na luzie, szło samo. Generalnie mam 29 lat, ona 24. Jest mega fajna, ale nie jest według mnie w pełni dojrzała.

Wydaje mi się, że sprowadza tę relację do friendzone, albo utrzymania kontaktu na zasadzie "a jak będę chciała to dam znać". Zabiega o moją uwagę, wyciąga ze mnie to, co mógłby dac jej chłopak, jednocześnie nim nie będąc.

Generalnie, to pisze codziennie do mnie. Albo co 2 dzień. Ja pierwszy nie inicjuję rozmowy od jakiegoś czasu. Jeszcze pisanie wiadomości ok (np jakaś sytuacja), ale wysyłanie swoich selfie już mi trąci toksycznie. Wiem, że jej się podobam (bo widzę to od dłuższego czasu i sama mi sie przyznala na piwie), tylko najwidoczniej dla niej spotkania koleżeńskie i flirt wystarczą do zaspokojenia jej potrzeb. Albo oczekuje po prostu turbo spontanicznego scenariusza, gdzie się coś toczy romantycznie i samo. Tylko sorry, ja jestem już po prostu za stary na takie coś, by za kimś biegać lub liczyć na to, że "los połączy". A życie to nie komedia romantyczna.

Zastanawiam się teraz nad dwoma rzeczami. Jak zakończyć tę relację. Czy poczekać sama napisze, czy napisać do niej pierwszy.

Chcę jej powiedzieć, że uważam się za wartościowego faceta i nie mam zamiaru utrzymywać tej relacji w obecnym stanie, ponieważ mam wrażenie, że służy jej do zapewniania jej atencji. Że nic do niej nie mam i naprawdę ją cenię, ale jeśli ona nie chce nic więcej, to lepiej będzie ten kontakt ograniczyć do minimum. Przy czym nie mam problemu, żeby pogadac, jak na siebie trafimy i nie obrażam się na nią. Tak po prostu będzie lepiej. Nie wyobrażam sobie relacji koleżeńskiej, nie nadaję się do niej, gdy ktoś mi wpadł w oko i po prostu nie chcę być dalej w jej życiu, pozostańmy ZNAJOMYMI.

Myślę, że rozsądniej będzie "na gorącym uczynku", czyli jak znowu napisze pierwsza. Tylko takie czekanie mnie męczy XD Chciałbym mieć to za sobą, ale inicjując rozmowę pierwszy, będzie to trochę z d⁎⁎y.

Z tyłu głowy mam tylko jedną rzecz. Może faktytcznie dziewczyna jest poblokowana (traumatyczny związek, wiem i od niej i mojego ziomka, bo to jej kuzyn) i powinienem podejść do tej relacji bardziej na luzie i ugrać to bardziej spontanicznie. Zwłaszcza, że dziewczyna jest pewna sieibe, ale tylko do momentu, kiedy się nie musi otworzyć. Wtedy widać, że jest nieśmiała. Z drugiej strony uważam, że jeśli by jej jakkolwiek zależało, to by to wyglądało inaczej i chyba lepiej sobie nie robić krzywdy i nadziei.

Trzymajcie za mnie kciuki i poradźcie, jakie rozwiązanie wybrać. Jak wspomniałem, poruszam ten temat po raz ostatni. Teraz skupiam się wyłącznie na sobie: pracy, ogarnięciu swojego mieszkania do remontu, celach sportowych. Nawet nie mam ochoty na nowe znajomości ani żadne randki. Jestem ja i tylko ja. Zbrzydło mi.

Gruba ryba0piorunów

@Lopez_ pokolenia terapia jpd

Fanatyk8piorunów

@Lopez_ zawsze możesz jej napisać, że coś do niej czujesz. Wtedy się od Ciebie odpierdoli xD

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Dyskusje

13piorunów

W czasie gdy duży procent treści generowanych jest przez sztuczną inteligencję, gdy proces twórczy sprowadza się do kilku zdań wprowadzonych jako instrukcja każąca zaawansowanej maszynie wykonać za nas robotę posilając się zasobem danych i wiedzy dostępnej dzieki pracy pokoleń warto wrócić do korzeni i samodzielnie ów proces przejść od nowa. Wykonać pracę samemu, gdzie efekt zależny jest głównie od naszych umiejętności, od współpracy z drugim czlowiekiem a nie stopnia zaawansowania algorytmu. Zaczynając od naświetlenia materiału światłoczułego przez ułamek sekundy, pozwolić aby odrobina światła wpadająca przez obiektyw zareagowała z halogenkami srebra taśmy filmowej a następnie zanurzona w odpowiednio przygotowanym roztworze chemii ukazała czarno-biały negatyw którego odwrócenie da nam pożądany obraz. Obraz wykonany siłą pracy rąk ludzkich, zarówno fotografa i modelki, za pomocą procesów fizycznych i chemicznych. Czystego światła które odbiło swój obraz na emulsji. Obraz który nie jest tylko zbitkiem pikseli ale możemy potrzymać go w ręce i jest jedynym egzemplarzem nie powielonym tysiące razy danym z różnych sektorów dysku twardego. Efekt choć nie tak ostry, nie tak idealny jak z nowoczesnych matryc cyfrowych ale dający dużo więcej satysfakcji właśnie przez drogę przebytą do celu. Bo czasem właśnie ta droga sprawia, że osiągnięty efekt cieszy nas bardziej, mimo że dla innych jest czymś całkiem zwyczajnym albo nic nie znaczącym. Bo nikt za nas nie przeszedł tej drogi. Dlatego właśnie własnoręcznie namalowany obraz jest dla nas bardziej cenny niż praca zlecona komuś innemu.

I kiedy już sztuczna inteligencja w końcu powie nam co mamy dzisiaj zjeść, z czego się śmiać a na koniec podetrze nam d⁎⁎ę, nie zapomnijmy że mamy ten komfort dzięki ludziom, którzy kiedyś musieli samodzielnie przejść ten proces od początku do końca.

Zdjęcia wykonane aparatem Yashica Lynx500 na filmie kodak TMax400, wołane samodzielnie.

Mistrz2piorunów

@adam_photolive

> I kiedy już sztuczna inteligencja w końcu powie nam co mamy dzisiaj zjeść, z czego się śmiać a na koniec podetrze nam d⁎⁎ę, nie zapomnijmy że mamy ten komfort dzięki ludziom, którzy kiedyś musieli samodzielnie przejść ten proces od początku do końca.
>
Czyli jak mi sztuczna inteligencja będzie podcierala d⁎⁎ę to mam myśleć o ludziach, ok :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

80piorunów

Odkąd przeprowadziłem się nad morze, to moim śmiertelnym wrogiem stały się mewy.
Tak, mewy.

Te gnojki codziennie rano wydzierały się jak opętane, a że mam sen twardy jak typowy Sebastian JP100% kiedy zawiną go na komisariat, to budziły mnie za każdym razem rano.
Z czasem przestałem je słyszeć i zacząłem się nimi interesować. Okazało się, że te raszple krzyczą, bo są zwierzętami stadnymi. Informują się o zagrożeniach, żerowiskach, porozumiewają się między sobą itp.

Zacząłem im się bardziej przyglądać, obserwować ich zachowania, itp.
Są to naprawdę inteligentne ptaki, choć przebiegłe. Dosłownie, takie cwaniaczki Sebastiany, tylko że się nie rozpruwają na psiarskich. Dodatkowo zauważyłem, że młode mają inną szatę niż dorosłe osobniki.

Po ponad pół roku obcowania z mewami, stały się to jedne z moich ulubionych ptaków. Serio.
Są dostojne, szczególnie duże osobniki, wydają różne dźwięki, od skrzeku, przez krzyk, trochę nie lubię ich charakteru, ale to czyni je idealnie przystosowanymi ptakami, do życia obok człowieka.

Głównie mówię tu o mewach serbrzystych, które chyba nad Bałtykiem są największe i najczęściej spotykane w okolicach miejskich w Trójmieście, ale dorzucam jeszcze fotke mewy śmieszki, którą ustrzeliłem dzisiaj na plaży.

Fenomen34piorunów

Moim ulubionym ich zachowaniem jest to kiedy o 3 rano w lato panuje ta krótka chwila prawie zupełnej ciszy na osiedlu i nagle jedna mewa się poderwie i krzyknie bo przez sen zobaczyła śledzia w śmietniku a za nią ruszają całe stada śpiących mew na okolicznych dachach bloków. I potem tak już do 7 rano krążą i drą p⁎⁎dy (▀̿Ĺ̯▀̿ ̿)

Fenomen9piorunów

@l100e Mieszkałem kilka lat w Brighton i tam są takie wielkie mewy, które Anglicy zwą "seagulls". Nienawidziłem ich. Były wielkie, wrzeszczały, wszędzie się panoszyły, lądowały na stoliku i dojadały frytki po ludziach, rozgrzebywały worki swoimi wielkimi dziobami i śmieci walały się wszędzie. Już nie mówię o tym jak srają wszędzie, czasem nawet w locie. Gościu miał otwarty szyberdach i mewa wycelowała dokładnie do wewnątrz, wszystko było obryzgane. Inny kolega też został obsrany idąc ulicą, ja na szczęście nie.

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Zdrowie

34piorunów

Uwaga, poniższy wpis to własne przemyślenia, w miarę możliwości oparte na wiedzy naukowej, ale ze względu na złożoność tematu i wiele niewiadomych w aktualnej wiedzy, jak dokładnie działają pewne procesy (np. znamy tylko korelację, a nie wiemy nic o przyczynowości), być może zbytnio uproszczone albo miejscami chłopskorozumowe. Dołożyłam jednak starań, żeby nie wypisywać niczym nie popartych, totalnych bzdur.

Mówi się, że stres powoduje choroby serca i układu krążenia, zabija - no ale właśnie, jak - czy jest to tylko taka przenośnia, czy zabija faktycznie jakoś namacalnie i w jaki sposób? Myśląc o stresie, pierwsze co przychodzi mi do głowy, to scena z osobą, która wpada w złość, robi się czerwona na twarzy, podnosi się jej ciśnienie, dostaje apopleksji albo zawału serca. Albo pośrednio - pod wpływem stresu pije alkohol, albo wpada w depresję i destruktywne zachowania. To również. Ale sam stres, bez żadnych pośrednich czynnikow, jak wpędzanie w alkoholizm czy wybuchy złości, bezpośrednio odbija się fizjologicznie na stanie zdrowia organizmu.

Stres to stan organizmu w odpowiedzi na niekorzystne bodźce z zewnątrz. To nie tylko jakieś pojedyncze mocno denerwujące sytuacje, ale przede wszystkim życie w długoterminowym poczuciu zagrożenia - utratą pracy, słabą kondycją finansową, sytuacją rodzinną, strachu o przyszłość, jak również niedożywieniem (brakami wartościowych substancji odżywczych), przemęczeniem, niewyspaniem, także wyczerpującymi treningami. W odpowiedzi na stres w organizmie wydzielany jest hormon, zwany kortyzolem.

Hormon ten nie jest szkodliwy sam w sobie i nie istnieje tylko po to, żeby nam szkodzić. Jego ważną ewolucyjną funkcją jest przestawianie organizmu w obliczu zagrożenia w tryb "fight/survival mode". Wyobraźmy sobie przodków człowieka, gdzie nagle parę niekorzystnych pogodowo miesięcy powoduje zmniejszoną ilość pożywienia, w rezultacie głód i walki pomiędzy grupkami osobników o zasoby zbyt małe, żeby wystarczyło dla wszystkich. Może trzeba będzie walczyć, uciekać, może jedni zamordują drugich, może część będzie musiała udać się w daleką podróż, żeby znaleźć lepsze miejsce do życia? Ogólnie sytuacja jest nieciekawa, więc tutaj z pomocą przychodzi kortyzol, który:

* spowalnia metabolizm, dzięki czemu możesz przeżyć dłużej na mniejszych ilościach jedzenia - podnosi się odporność tkanek na insulinę, dzięki czemu glukoza jest odkładana jako tłuszcz "na zapas"
* zmniejsza płodność, poziomy hormonów płciowych, bo trudne czasy to nie pora na wysiłek, jakim jest urodzenie i wykarmienie potomstwa
* podnosi ciśnienie krwi, wstrzymując wodę i sód w organizmie
* powoduje zwiększone wytwarzanie glukozy w wątrobie i jej wyrzuty do krwi - wytwarza ją m.in. z białka, czyli zużywa mięśnie w celach energetycznych
Był kiedyś taki dowcip o murzynku, który pyta tatę, po co Bóg dał im czarną skórę - po usłyszeniu odpowiedzi o tym, jak chroni to przed palącym równikowym słońcem, odpowiada - "no pięknie, ale na c⁎⁎j nam to w Nowym Jorku?"

Życie dzisiaj w przewlekłym stresie "w Nowym Jorku" powoduje:

* otyłość - metabolizm przełącza się tryb "oszczędzania" i stara się jak może odkładać kalorie na później w tkance tłuszczowej - to "później" w rozwiniętych krajach, gdzie nikomu nie brakuje jedzenia, nigdy nie następuje, insulinooporność i cukrzycę typu 2
* problemy z płodnością
* przewlekłe nadciśnienie
* przewlekły podwyższony poziom glukozy we krwi

Permanentne nadciśnienie i wysoki poziom glukozy we krwi powodują podrażnienie i stany zapalne m.in. wyściółki naczyń krwionośnych, co skutkuje:

* podwyższonym poziomem cholesterolu - ponieważ znaleziono go w ścianach zatkanych tętnic osób, które miały zawał, pierwotnie obwinione zostało jego spożycie. Coraz częściej jednak mówi się o tym, że cholesterol nie jest przyczyną zatykania tętnic sam w sobie (nie odkłada się w ścianach naczyń tylko dlatego, że jest we krwi) ale reakcją organizmu - jest "plastrem", którym organizm próbuje gasić stany zapalne naczyń krwionośnych, których przyczyna leży gdzie indziej. Bez uszkodzeń i stanów zapalnych cholesterol nie będzie tworzył złogów miażdżycowych.

Zaklejane cholesterolem tętnice stają się coraz węższe, co powoduje gorszy przepływ, coraz bardziej zwiększone ciśnienie, co powoduje kolejne uszkodzenia i dalszy przyrost płytek i zmniejszanie światła naczyń krwionośnych. Zmniejszony dopływ krwi do różnych narządów, np. serca będzie prowadził do zawału (niedotlenienia mięśnia sercowego), mogą się tworzyć zakrzepy i spowodować całkowite zablokowanie przepływu krwi, niedotlenienie i udar niedokrwienny różnych organów.

Dieta oparta na redukcji masy ciała (jeżeli przy miażdżycy występuje nadwaga), niskim spożyciu sodu (gdy już jest nadciśnienie) jest OK, ale wygląda jak tylko próba gaszenia pożarów zamiast eliminacji ich pierwotnej przyczyny - przewlekłego stresu organizmu. Najlepszą profilaktyką wydaje się eliminacja (w miarę możliwości) stresujących czynników ze swojego życia, może zwolnienie tempa w pogoni za tym, co niekoniecznie ważne, odpowiednia ilość snu i relaksu, zdrowe posiłki o wysokiej wartości odżywczej (białko, błonnik, zdrowe tłuszcze, witaminy) a także ruch (w najbardziej relaksującej dla danej osoby formie).

GURU4piorunów

> może zwolnienie tempa w pogoni za tym, co niekoniecznie ważne,
likes this

GURU1piorunów

Czipsy popiłem piwem.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Zastanawialiście się kiedyś, jak wyksztaciły się wszystkie języki? Jak do tego doszło, że potrafimy się komunikować jako ludzkość w tylu językach na świecie i tłumaczyć poszczególne słowa na inne? Przecież to brzmi totalnie abstrakcyjnie.

Już pomijając jego tłumaczenia, bo od jednego mogło pójść, to wymyślanie nowych oraz powstanie tego pierwszego i rozwinięcie go do takiego stopnia, że wszystko rozumiemy i prowadzimy skomplikowane dialogi

GURU5piorunów

@Lopez_ Dwie grupy odizolowanych ludzi patrzą na leżący na ziemi kamień.
W jednej grupie ktoś wskazuje i mówi: „grr!”. W drugiej – patrzą na to samo i mówią: „łup!”.

Przez lata wszyscy w pierwszej grupie już wiedzą, że jak ktoś krzyczy „grr!”, to chodzi o kamień, a w drugiej grupie – „łup!” to to samo. I tak właśnie, przez przypadek, praktyczność i trochę fantazji powstały dwa różne słowa na ten sam kamień.
Aż w końcu setki czy tysiące lat później te grupy się spotkały przy jakimś kamieniu i jeden z nich pokazuje na kamień i mówi "grr!", na to ten drugi kiwa głową pokazuje palcem i mówi "łup!".

Wtedy ten pierwszy odwraca się do swojej żony i mówi "Halinka czy to sobie wyobrażasz, że oni na "grr!", mówią "łup!"?"

Jakoś mniej więcej tak 😉

Tytan2piorunów

Mi się podoba hipoteza, że język powstał ok. 70k lat temu.

Możecie kojarzyć liczbę, jako że w tamtym czasie wydarzyły się dwie znaczące rzeczy. Jedna to gwałtowny spadek różnorodności genetycznej. Szacuje się, że wszyscy jesteśmy potomkami zaledwie kilku tysięcy ludzi żyjących w tamtym czasie. Początkowo zakładano, że doszło do jakiejś globalnej katastrofy, która zdziesiątkowała ludzkość. Ale im bardziej to badają tym mniej prawdopodobny wydaje się ten kierunek. Druga rzecz, która wydarzyła się "zaledwie" kilka tysięcy lat później to wyjście z Afryki. O tym pewnie każdy słyszał.

No, więc hipoteza ta zakłada, że w jednej grupce ludzkiej wykształcił się język i ci ludzie zdominowali wszystkich innych Homo Sapiens. Bo jak się tak zastanowić to grupa ludzi będących w stanie się ze sobą sprawnie komunikować jest prawie nie do pokonania. Tacy mogą urządzać zasadzki, zarządzać strategiczny odwrót albo wymieniać się wiedzą dotyczącą taktyki. W takich warunkach niemal wszyscy ludzie bez umiejętności porozumiewania się szybko by wyginęli i stąd mniejsza pula genów.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Koneser

w Dyskusje

8piorunów

Polska szkoła oczami ucznia z USA – szok kulturowy w klasie

Jak wygląda polska szkoła oczami amerykańskiego ucznia? Czy polska szkoła uczy dyscypliny kosztem kreatywności? A może Amerykanie mają za łatwo i dlatego wypadają słabiej w naukach ścisłych? #szkola #edukacja #polska #usa #racjonalia #mlodziez #przemyslenia #kultura #spoleczenstwo

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Wiecie jaki jest mój największy defekt? XD

1.Jak poznam dziewczynę, to potrafię flirtować, skręcić bajerę, zainteresować sobą, być niedostępny, luźny i pewny siebie i nie narzekam ogólnie na powodzenie.

Problem w tym, że na ogół wśród kobiet, które mi się nie podobały. I wygląd tu nie ma żadnego znaczenia. Były fajne laski i się mną zainteresowały, ale po prostu nie czułem nic nadzwyczajnego. Poflirtowałem, w sumie co chciałem to by się zgodziły, ale umiałem zasygnalizować, że po prostu nic z tego nie będzie i nikomu krzywdy nie robiłem,. Jestem idealistą i romantykiem i dla mni wygląd to tylko wstęp. Mnie najbardziej pociąga osobowość, taki sprecyzowany typ dziewczyny. Wesoła, spontaniczna, pełna energii, wygadana, z poczuciem humoru, taka d⁎⁎a z ADHD tak jak i ja mam.

2.Jak poznam już osobę, która jest w 100 % w moim typie, to właśnie nic co powyżej nie potrafię XD Mam kija w d⁎⁎ie, kreuje siebie jako silnego i zaradnego mężczyznę, taki ideał jak w "Ojcu Chrzestnym", zdroworozsądkowego gościa, który ma plany i pomysły na życie. Tak mi bardzo zależy, że nie chcę spalić znajomości, ze brakuje mi luzu i flirtu często nie ma. Wydaje mi się, że po prostu boję się, że będę niezaakceptowany taki jakim jestem i udaje kogoś innego, a jest zupełnie na odwrót, co z reguły czułem zainteresowanie właśnie przez to, jaki jestem.

Niestety, ale traumy ze szkoły (dziecko z ADHD jest ciężkie do wychowania) i wytykanie mnie palcami przez nauczycieli jako tego "innego", "gorszego", tego co ma się hamować i nie być sobą, zrobiły mi siekę w bani. Jak wziąłem się w liceum za naukę, to udaje mi się teraz wszystko co chce, ale i tak czuję się jakiś taki nie wiem.

No i tutaj wychodzi na to, że akurat wtedy nie wychodzi. Okazuje się, że kobiety (2 w ciągu całego życia takie przypadki) się boją ze mną zbliżyć, jakby to było dla nich jakieś z góry nakreślone zobowiązanie i wszystko na serio. A najgorsze jest to, że potrafią mi zakomunikować, że jestem mega w ich typie, tylko czasem zachowuje się jak 40 latek. No i to trochę prawda, bo spinam się, jak mi bardzo zależy.

Mam też ostro styrany łeb związkiem z moją ex, która była z charakteru przodownikiem pracy i osobą, która nie potrafi odpoczywać i nie może wyjść z domu po 19, bo "trzeba się przygotować do pracy". Pracowała jako księgowa tak btw. Chyba stąd ten kij w d⁎⁎ie.

Ostatnio moja przyjaciółka (taka real friend, żaden friendzone, znamy się kupę lat i możemy na sobie polegać, dużo dla siebie zrobiliśmy) powiedziała mi przy takiej rozmowie, że ona wchłonęła toksyczne zachowania swojego ex i nie potrafi z nikim zbudować relacji właśnie przez to. I chyba mam to samo.

Telenowela trwa. Co ciekawe - życie układa mi się w każdym aspekcie, o którym ponad rok temu mogłem pomarzyć, a akurat w tym dalej ch⁎⁎⁎ia i chyba tak zostanie xD

Mistrz

w Heheszki

53piorunów

Lider5piorunów

@cebulaZrosolu Głębokie...

A jeśli umrzesz wracając z pracy? Najgorzej!

Mistrz7piorunów

@bori no właśnie. Jeszcze dla żony czy dziecka to nie najgorzej bo po wypadku komunikacyjnym w pracy, wypadek w drodze do z pracy jest najlepiej płatny z PZU. Ale to już bym wolał w drodze do pracy niż z pracy

Pokaż więcej komentarzy (3)

Tytan

w Hydepark

9piorunów

Kupiłem telefon za 3k, szarpnąłem się rok temu, choc uważam to za głupotę. Dziś warty (nowy) pewnie z 2,5, nie chce mi sie sprawdzać. W lombardzie pewnie z 1,5 dadzą, za 2 sprzedadzą.

Na lock screenie mam informację, że jak go ktoś znajdzie to dostanie 3k za zwrot, no i numer do narzeczonej.

Szansa na zgubienie raczej nikła, ale jak znajdzie jakiś debil Seba to wolę mu dać więcej niż telefon jest wart (powinno zachęcić nawet największego głąba) niż rypać się z duplikatem sim, blokowaniem dostępów, brakiem danych (tych, które się nie synchronizują), ustawianiem, instalacją appek, kombinowaniem z 2FA, logowaniem do każdej appki.

A skąd taki kretyński pomysł w ogóle przyszedł mi do głowy (nie)zapytacie? Kiedyś dawno temu w czasach Nokia vs Ericsson jakiś Sebek "przywłaszczył" (wg Policji) sobie mój telefon. Telefon odzyskałem, ale ważnych dla mnie SMS-ów i zdjęć już nie.

Fanatyk2piorunów

Tylko żeby sobie ktoś nie pomyślał, że skoro ci tak zależy, to tam musi być dla ciebie coś bardzo ważnego, i trzy koła może być mało

Tytan1piorunów

@Gepard_z_Libii przez telefon sie zgodze, na żywo to zależy od sytuacji.

Jak ktoś juz zadzwoni z takim szantażem to i tak lotny nie jest, wtedy policja, bo sim rejestrowany. Schodzi im, ale zazwyczaj ogarniają

Fanatyk1piorunów

@dzek Gorzej jak powie zrzuć o umówionej godzinie torbę z forsą z wiaduktu i czekaj na dalsze wskazówki😆

Tytan1piorunów

@Gepard_z_Libii nadal przez telefon, ale to idziemy w wymyslanie skrajności, przez ktorymi juz nie ma zabezpieczeń na bezpiecznym i nieangazujacym poziomie, wiec trzeba pogodzić sie ze strata, robiłem co moglem

Fanatyk0piorunów

@dzek dwa razy w życiu zgubiłem telefon i dwa razy mi oddali, raz gościu nawet na flaszkę nie chciał, a raz w Niemczech pod bankiem mi wypadł, a w etui była karta do bankomatu, babka zaniosła do banku i do mnie zadzwonili, także wiesz, nie ma co się martwić za bardzo, bo jednak uczciwych ludzi jest więcej niż sepów

Tytan1piorunów

@Gepard_z_Libii no ja jak pisalem miałem nieprzyjemność trafic na Sebę i o dziwo to było na uczelni

Dodatkowa zachęta nie zaszkodzi uczciwemu, a może przekonać nieuczciwego do oddania.

Gruba ryba0piorunów

@dzek temu warto robić kopie.

Tytan0piorunów

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta robię, ale nie wszystko się da automatycznie, a ręcznie to wiadomo. I konfiguracji wszystkiego nie skopiuję

Pokaż więcej komentarzy (18)